Cześć dziewczyny.
Nazwałam tak ten post, choć może nie jest to do końca adekwatny tytuł.
Mam ogromny problem, być może sama ze sobą i liczę, że coś mi podpowiecie.
Jestem osobą przygotowującą się do zawodu malarki, ogólnie robię wszystko, co związane jest ze sztuką. Zawsze marzyłam o mężczyźnie, który będzie nadawał na tych samych falach. Około 2,5 roku temu poznałam T. Szybko polubiliśmy się, ba! Nawet pokochaliśmy. Przez jakiś czas byłam szczęśliwa. Później zaczynałam sobie przypominać o moich "pierwotnych instynktach" i marzyć o jakimś artyście. T. to człowiek zupełnie przyziemny i praktyczny. Zawsze, gdy czułam się przygnębiona, wydaje mi się, że wmawiałam sobie, że jestem szczęśliwa. O T. można powiedzieć, iż jest ideałem. Wszyscy mówią, że do siebie pasujemy. A my przez ten cały czas byliśmy nierozłączni. Jest inteligenty, odpowiedzialny, troskliwy, szanuje mnie i jesteśmy ze sobą w jakiś sposób złączeni. Czuję, że go kocham. Czasem jednak mieliśmy ostre kłótnie, ostatnio wystawił mnie i zostałam w nocy sama na mieście. Takich sytuacji było już kilka u nas w związku. Byłam bardzo zraniona i zerwałam. On oczywiście wtedy zaczął przepraszać itd. Później przez dwa dni się nie odzywał. Było mi bardzo źle. Wtedy napisał do mnie mój znajomy, który (jak myślę) odbiera na tych samych falach. Właściwie mogę powiedzieć, iż jest moim ideałem. Zaproponował mi spotkanie. Nie myśląc wiele, zgodziłam się (byłam już wolna). Następnego dnia T. przyjechał do mnie i przepraszał, płakał i znowu przepraszał. Właściwie płakaliśmy obydwoje. Następnego dnia to samo. W końcu powiedziałam, że się umówiłam. Zdenerwował się, ale później znowu prosił, żebym wróciła. Teraz ciągle dzwoni i mówi, że mnie kocha. Poprosiłam o trochę czasu, aby się nie odzywał. Ale on mówi, że nie potrafi, bo byłam z nim dzień w dzień przez 2,5 roku.
Jest taki dobry, kocha mnie, ale gdy byliśmy razem, czasem wykazywał brak troski (np. kiedyś jakiś dureń powiedział "troszkę" nieprzyjemne słowa do mnie, a gdy T. go spotkał, nawet nic mu nie odpowiedział). Jednak nawet moje przyjaciółki wiedzą, że to dobry człowiek.
Teraz jestem w kropce. Za kilka dni mam umówione spotkanie. Owszem, to tylko niezobowiązujące spotkanie, ale wiem, że ogromnie zranię tym T. Nie wiem co mam robić. Napisał do mnie facet-marzenie, a z drugiej strony facet, który mnie kocha błaga, żebym wróciła. Wiem, że rzadko się to zdarza, aby mężczyzna był tak dobry, ale z jakiegoś powodu przecież zerwałam. A teraz nie wiem: czy iść na spotkanie, czy nie. Czy być z T., czy nie. Czy może odwołać spotkanie i odrzucać T. A jeśli znowu będę miała wątpliwości w naszym związku, jeśli wrócę? A jeśli będę żałować, iż odwołałam spotkanie? Nie wiem, co mnie trzyma. Czy to miłość, czy straszny lęk przed zranieniem T. Proszę, udzielcie mi jakiejś rady ![]()
Pozdrawiam Was dziewczyny
Podobne tematy
Hej,
Szkoda, ze nie napisalas ile masz lat ale z pierwszych paru zdan wnioskuje, ze jestes okolo 20. Widzisz bo to z artystkami tak jest, ze tak naprawde nikt nie jest idealem. Zawsze czegos sie poszukuje, jakiejs niedoscignionej inspiracji, umykajacej weny tworczej. Wyglada na to, ze trafilas na T. ktory jest Twoim przeciwienstwem. I na dodatek jestescie mlodzi. Troszke naiwni i bardzo wrazliwi na to wszystko co sie dzieje dookola. Ludzie mowia przeciwienstwa sie przyciagaja. Dziwie sie, ze ludzie Ci mowia, ze pasujecie do siebie. Moze z racji tych przeciwienstw. U mnie ludzie mowili, ze kompletnie nie pasowalismy do siebie ja artystka graficzka on wojskowy choc nie chodzil na codzien w mundurze. Totalne przeciwienstwo. Mielismy trudne chwile, kryzysy, rozstalismy sie na moment. Ale znow jestesmy razem i wiem ze nigdy przenigdy nie bede chciala byc z nikim innym niz moj maz wlasnie. Z takim jak ja? niepoukladanym, chaotycznym, niezdecydowanym, zalezacym od humoru i weny na wszystko? A z drugiej strony niosacy mi inspiracje, ogadujacy moje mysli i czytajacy z mojej tworczosci moj nastroj, nadajacy ton moim kolorom? Moim literkom?..... Nie. Wole mojego D. Ideal.
Musisz podazyc za instynktem. To co podpowiada Ci serce. Jesli chcesz spotkac sie z marzeniem idz. Moze nie podejmuj pochopnych decyzji, wrzuc na luz. Choc jesli myslisz tak jak ja to poprostu sie nie da. Liczy sie moment, uniesienie, uczucie chwili. Ech.....czasem ta artystyczna dusza przeszkadza........
___________________________________________________
Wieczne Miasto BG
Jeśli w czymś się pomyliłem to mnie popraw
bo jak dobrze zrozumiałem - byliście w związku 2.5 roku razem, byłaś z osoba która jak napisałaś Cie kochala/kocha, była dla Ciebie względnie dobra - a jak to w związkach bywa nic nie jest usłane płatkami róż i pewne mniej radosne sytuacje się przydarzały... Zerwałaś, bo poczułaś się zraniona - czy może urażona? Napisałaś o swoim wyobrażeniu faceta - jako podstawowym kryterium to "nadawanie na wspólnych falach", choć Twój ex - partner był mimo wszystko różny - "przyziemny i praktyczny", to przedstawiłaś go - "O T. można powiedzieć, iż jest ideałem." - w ten sposób.
Następnie piszesz o kolejnym mężczyźnie - "Wtedy napisał do mnie mój znajomy, który (jak myślę) odbiera na tych samych falach. Właściwie mogę powiedzieć, iż jest moim ideałem. Zaproponował mi spotkanie. Nie myśląc wiele, zgodziłam się (byłam już wolna)." - również ideał
i przez to wszystko masz dylematy:
"A teraz nie wiem: czy iść na spotkanie, czy nie. Czy być z T., czy nie. Czy może odwołać spotkanie i odrzucać T. A jeśli znowu będę miała wątpliwości w naszym związku, jeśli wrócę? A jeśli będę żałować, iż odwołałam spotkanie? Nie wiem, co mnie trzyma. Czy to miłość, czy straszny lęk przed zranieniem T. "
Choc do płci pięknej nie należę
to się jednak wtrącę - wrzuć na luz i daj sobie na razie ze wszystkim spokój. Chcesz być fair, względem siebie, exa i nowego kolegi to się nie umawiaj. Posiedź trochę w domu, spłódź parę ciekawych dzieł
przeanalizuj swój ostatni związek, to czy Ty kochałaś tak na prawdę swojego byłego chłopaka. Nikt Ci nie da gwarancji, że wracając do niego nie pojawia się znów wątpliwości - ale tej gwarancji nie dostaniesz tez w nowym zwiazku. Więc zwyczajnie daj sobie trochę czasu, nabierz więcej dystansu.
A ja chcialabym wiedziec czy ty w ogole jeszcze kochasz tego swojego T.?
Odnoslam wrazenie, ze chyba nie bardzo, bo zastanaiwasz sie czy do niego wrocic, poniewaz on cie kocha, poniewaz wszyscy mowia jaki on jest dobry, poniewaz wszyscy mowia, ze do siebie pasujecie, a nie dlatego, ze go kochasz tak mocno, ze zyc bez niego nie mozesz...
Jak napisala moja poprzedniczka, zastanow sie czego tak na prawde chcesz. Sama napisalas, ze T. to chyba nie jest ten...
Pozdrawiam