mała dasz radę 
moje skromne rady (w nawiasach dodam jak ja przez to przeszłam):
1. zalecz kolano, bo bez tego ani rusz jeśli chodzi o aktywność fizyczną. (uwierz mi, ja przez to wszystko również przechodziłam kilka lat temu i nigdy bym nie uwierzyła, że sport faktycznie można pokochać)
2. dermatolog, dobry lekarz rodzinny najlepiej w dobrej przychodni w dużym mieście, niech Cię nie zna, łatwiej będzie Ci powiedzieć o swoich problemach. dostaniesz odpowiednie skierowania. (ja dostałam ostatnio do psychologa, na badanie tarczycy, magnez i potas też, bo to jakoś powiązane z depresją i receptę na środek uspokajający, byłam rozbita do granic możliwości, teraz już jest w miarę ok)
3. dużo wody z cytryną, zielonej herbaty, naucz się gotować sama. zaproponuj mamie, że np. dziś Ty przygotujesz obiad, ona się ucieszy, że ma kochaną pomocną córcię, a Ty będziesz wiedziała co jesz (dodawaj duuuuuużo ziół, ale oczywiście z umiarem, ja mam 20 lat, gotuję od 13 roku życia już w pełni samodzielnie. to sprawia satysfakcję)
4. uświadom mamę, że jej kuchnia może być nie do końca zdrowa. (to będzie trudne zadanie. u mnie to kończyło się zwykle awanturami, że ja jestem najmądrzejsza i się czepiam. to było dobre kilka lat temu, a moja mama dzieciaka nie chciała słuchać. nie tędy droga. rozmawiaj z nią o wszystkim. ja w ten sposób zdobyłam jej zaufanie. potem możesz przystąpić do działania. nie mów zdań typu: to jest tłuste, niezdrowe, bo to nie przemówi do niej w żaden sposób. ja z bratem zorganizowałam kampanię która polegała na podświadomym przekonaniu naszej mamuśki że nie wszystko jest ok. ona ma myśleć że sama z własnej inicjatywy przechodzi na jasną stronę mocy)
5. włosy i paznokcie to kwestia odpowiedniej diety (uświadomiona mamuśka dzwoni do mnie, bo nie mieszkam już w domu, kilka razy w miesiącu tylko z informacją że to czy tamto jest zdrowe i dobre na takie, a takie sprawy. np ostatnio otrzymałam telefon, że pestki dyni, nasiona słonecznika i orzechy poprawiają kondycję cery włosów, paznokci i działają na odporność. wszystko w zabawny, "mamowy" sposób. nie oddałabym takiej mamy nikomu za żadne skarby świata)
6. po cichu wybieraj tłuszcz z jedzenia (jak ja czasem jak moja mama przesadzi. z garnka, niech reszta rodziny też je zdrowo. tylko żeby nie widziała, bo się wkurzy)
7. dużo jabłek i marchewki w ciągu dnia i postaraj się nie jeść po nocy, albo zrezygnować z kolacji. (simple, ale dopiero po trzech dniach. kilka pierwszych dni będziesz umierać z głodu wieczorem, ale potem już ok. ściemniaj rodzicom, że nie jesz, bo np. brzuch Cie boli, etc. jak nie będziesz mogła wytrzymać zjedz marchewkę )
8. rozmawiaj ! z mamą, przyjaciółmi, chłopakiem (motywacja. bo przecież jak powiesz całemu swiatu że nie jesz słodyczy, to potem nie pokażesz się z czekoladą publicznie komukolwiek, bo wstyd) 
9. ustal sobie menu. ja trzymałam się swojego bardzo dokładnie i to mi pomogło. (niestety wraz z pójściem na studia coś mi się poprzestawiało i znów ważę tyle co wcześniej, z tym, że teraz większość to mięśnie, a nie tłuszcz tak jak kiedyś. moje "byłe" menu do któreggo właśnie zamierzam wrócić:
śniadanie ok 6 rano: miska musli albo zwykłych corn flakes z mlekiem 1.5%, parzona kawa z mlekiem bez cukru.
2 śniadanie koło 10: mała kromka chleba razowego ze słonecznikiem posmarowana margaryną roślinną i pasztecikiem drobiowym + pomidor (potem ew. 2 jabłka) do szkoły zawsze brałam wodę z sokiem z cytryny i pokrojonym świeżym imbirem
obiad (ok 15-16) to co na obiad w danym dniu było przygotowane, potem druga kawa taka jak na śniadanie i do wieczora jabłka, marchewka, zielona herbata
7. nie poddawaj się i zatnij się w sobie. odwiedzaj to forum i pisz co i jak, będzie to Twoją dodatkową motywacją (ja w wieku 17 lat w 3 miesiące schudłam 8 kg. miny moich koleżanek po powrocie z wakacji ? hah. najlepsza nagroda po tym wysiłku)