Witajcie :)Jestem Aśka i mam 23 lata...szukam u Was porady...moze ma ktos podobny problem do mojego dlatego postanowiłam napisac....otoz z moim zdrowiem ogolnie jest kiepsko a zwłaszcza w sferze intymnej...pewnego czasu ciagle łapałam infekcje ktore owszem leczylam ale czopkami ale ciagle wracały...udalam sie do dobreg ginekologa ktory zrobil mi badania hormonalne cytologie itp.. wyniki z cytologi mam dobre jednak okazalo sie ze mam niski poziom estrogenów oraz po wszystkich niby leczonych infekcjach mam bardzo zniszczone ścianki w miejscach intymnych...lekarz poradził mi terapie hormonalna na odbudowanie tej scianki oraz uregulowanie hormonów...jednak mam jakies przeczucie ogromne ze te hormony mi zaszkodza...moze i pomoga w tej akurat dolegliwosci ale zaszkodza w czyms innym..ze pozniej bede miec problemy z zajsciem w ciaze...mam juz male zylaczki...dziedziczne po mamie i ponoc nie wolno hormonow stosowac gdy ma sie zylaki...wiadomo lekarz tez nei jest nieomylny...tym bardziej ze zadnemu nie ufam..jeden zdiagnozowal mi nadżerke ktorej wcale nie mialam...nie wiem co robic..chce miec dzieci ale wolalabym zeby byla to tzw wpadka...jednak moj maz nie jest jeszcze na dzieci gotowy...mowi ze chce miec ale jeszzce nie..ma 25 lat a ja mam 23 mamy czas ale boje sie ze przez to iz nie podejme sie tej terapi strace szanse na dziecko...naprawde nie wiem co robic i myslec
Podobne tematy
Terapia hormonalna na odbudowanie błony śluzowej? Nie podoba mi się to. Pewnie będzie ci wciskał tabletki anty, które niektórzy ginekolodzy traktują jako panaceum na wszystkie kobiece dolegliwości. Poza tym przy tabletkach łatwo o infekcję grzybiczną, więc lepiej ich nie brać, bo nie odbudujesz tylko zniszczysz bardziej. Wyniki widziałaś, na pewno masz niedobór estrogenów?
Jak ci się to objawia? Najlepiej skonsultuj się z innym ginekologiem.
Ja brałam tabletki przez 9 lat i nie polecam. Zrujnowały mi organizm a po odstawieniu nie miałam długo owulacji i oczyszczałam się z tego świństwa przez dwa lata. Teraz moim największym zmartwieniem jest zajście w ciąże, bo owulacja jest w co drugim cyklu tylko.
Tabsy zapisał mi lekarz niby na zaburzenia hormonalne a po latach okazało się, że to była za wysoka prolaktyna, a nie coś innego. Tez mi mówił, że mam niedobór estrogenów, a wyników nawet nie miałam w ręce (badania były w szpitalu klinicznym robione, tam nie dają pacjentom wyników, a ja się nie miałam siły o to wykłócać). Koniecznie skonsultuj się z innym lekarzem i nie daj sobie wciskać ani lekarzom, ani innym kobietom że tabletki nie mają żadnych skutków ubocznych i są lekiem na wszystkie problemy. Bo to guzik prawda, nie są.
Zgadzam się że tabletki antykoncepcyjne nie są lekiem i lekarze robią błąd przepisując je.Ale przecież leki są różne.Asiu nie rezygnuj z terapii bo nie leczone zaburzenia hormonalne prowadzą do wielu zaburzeń(w tym niepłodności). Jeśli nie ufasz lekarzowi idz do endokrynologa bo oni znają się na hormonach a najlepiej do ginekologa-endokrynologa,tacy też są
dziekuje Wam dziewczyny za rady...nie wiem jeszcze co zrobię do mojego ginekologa jestem zarejestrowana dopiero na koniec czerwca...nie mam za bardzo do kogo innego isc...z tego co od ludzi slysze to ten jest najlepszy...ale i tak mu nie ufam..pewnie juz zadnemu nie zaufam po tym jak jeden by mnie w powazna chorobe zapędził...jesli chodzi o ta terapie to naprawde szczerze mowie ze jakies mam przeczucie gdzies w glebi ze te hormony mi zaszkodza...pozatym bralam juz dwa rodzaje tabletek i bardzo zle je tolerowalam..a okres po odstawieniu tak mi sie rozregulowal ze teraz mam problemy i nie moge sobie nawet wyliczyc kiedy dostane...a tabletki bralam jeszcze w tamtym roku.ALBO DOSTAJE ZA WCZESNIE 10 DNI ALBO ZA POZNO10 DNI A OSTATNIO akurat podczas wizyty u ginekologa powiedzial mi ze w tym miesiacu nie bede miec owulACJI gdzie okres spoznial mi sie ponad 10 dni..no ale dostalam go na drugi dzien po wizycie...a tydzien po tym jak skonczyl mie sie okres dostalam jakiegos krwawienia...i nie wiem moze sie myle ale raczej nie byla to krew zalegla z okresu bo to byla swieza krew...przepraszam jesli moje opisy was brzydza ale w sumie nie mam za bardzo nawet z kim o tym porozmawiac
A masz fundusze, żeby pójść gdzieś prywatnie? Koszt wizyty nie jest mały, zazwyczaj od 50 do 100 zł, zależy u kogo. No ale nie trzeba tak długo czekać.
Jeśli niedawno odstawiłaś tabletki - niedawno, mam na myśli krócej niż rok temu - to twój organizm się jeszcze oczyszcza i te zaburzenia, które masz są tego skutkiem.
W moim przypadku tabletki spowodowały zaburzenia hormonalne i wzrost prolaktyny. Może zbadaj sobie jej poziom? Możesz to zrobić bez skierowania, prywatnie, w każdym ośrodku zdrowia. Zwykłe badanie polegające na pobraniu krwi kosztuje u mnie 26 zł. Jeśli będzie zbyt wysoka to pewnie masz hiperprolaktynemię, która objawia się m.in. brakiem owulacji, nieregularnymi miesiączkami, bolesnością piersi przed okresem, okropnym napięciem przedmiesiączkowym z zaburzeniami nastroju (chce ci się płakać, a za chwilę wpadasz w euforię). Bierze się na to lek ziołowy, całkowicie pozbawiony skutków ubocznych. Nazywa się Castagnus, kupuje się go w aptece. Na ulotce pisze, że bierze się go 3 miesiące, a potem przerwa. Ja biorę od dawna, prawie od dwóch lat. Zaczął u mnie działać dopiero po kilku miesiącach i biorę go praktycznie bez przerwy. Kosztuje ok. 14 zł, w zależności od apteki. Wiem, że leczy zaburzenia miesiączkowania w ogólności, tyle że jak to z ziołami, działa dopiero po dłuższym czasie skrupulatnego, regularnego stosowania.
Wiem że ten lek uratował wiele kobiet przed powrotem do tabletek lub braniem bromergonu, który ma mnóstwo nieciekawych skutków ubocznych.