Nie lubię kiedy zbliża się pora spania... Uświadamiam sobie wtedy jeszcze bardziej, że jestem sama... To smutne i przykre, zwłaszcza, że jeszcze niedawno był Ktoś kto przytulał mnie i zasypiałam słodko z uśmiechem na ustach i szczęściem w sercu... I tym ciepłym oddechem na mojej szyi...
Milion myśli niepotrzebnych, wspomnień, które idealizują osobę nie zasługującą chociażby na chwilę rozmyślań ... o Nim... Nie lubię tych momentów, kiedy pozwalam sobie na to - pokazuje to jak czasami jestem słaba...a nie chcę być słaba - nie jestem!
Podobne tematy
Czy to, że jesteś wrażliwa, odczuwasz smutek, tęsknisz, to jest oznaką słabości...? Skoro kochałaś, "zainwestowałaś" w tą relację swoje uczucia, marzenia, czas, to naturalne, że tęsknisz, że brakuje Ci tego, co tamta relacja Ci dawała...raczej byłoby niepokojące gdybyś nie czuła nic..
Przyznawanie się do swoich uczuć nie jest oznaką słabości...
Kaja 74 - To bardzo piękne i miłe co napisałaś. Dziękuję. Również tak myślę, że za uczucia nie trzeba ani przepraszać ani się ich wstydzić...ale nie wszyscy tak myślą, niestety
dla niektórych to oznaka słabości i przekonani są, że jeśli przyznam się przed Nim ile dla mnie znaczy to przegram, bo przecież podam mu się na tacy.... Jaki niezrozumiały jest ten dzisiejszy świat...ajjj
Oj, nawet nie wiesz jak Cie rozumiem ! Jeśli dobrze odgaduję - boisz sie odrzucenia, tego, że jeśli pokazesz jaka jestes naprawdę, to druga osoba ma przewagę i może to wykorzystać, zranić Cię..? Nooo, jest takie ryzyko, ale jeśli szukasz prawdziwej bliskości, to nie da się inaczej...Chyba, że chcesz grac całe życie rolę kogoś kim nie jesteś.
Nie chcę się wcinać ze swoją historia w Twój wątek, ale jestem wlasnie na etapie odrzucania takich masek. Praca na lata
To nie świat jest niezrozumiały, to my go komplikujemy
Kaja - nie mam żadnych masek i tu jest ten problem...nie umiem grać, udawać, i może dlatego jestem teraz bez Niego - odkryłam się z tym, ze zależy mi na Nim i... nic. jakoś tak się wszystko rozmyło, a ja po prostu nie mam już chyba sił i ochoty na kolejne upokorzenia i zlewki z Jego strony... no niestety, ale zmusić Go do niczego też nie mogę - chociaż nigdy mi nie powiedział, że to koniec czy że nie jest zainteresowany, no ale Jego zachowanie też mi dużo podpowiada...i przykro mi trochę, bo byłam szczera w stosunku do Niego...A nie dostałam nawet żadnej "odpowiedzi" na koniec.. no ale cóż... trudno.
Tak, jak ci pisała Kaja74, po prostu tęsknisz za nim. Nie wiem, ile czasu minęło od waszego rozstania, ale podejrzewam, że nie więcej, niż kilka miesięcy. Jeśli on nie wykazuje żadnego zainteresowania twoją osobą, to nie masz po co o nim myśleć i do tego się przejmować tym, co o robi. Żyj dalej, a z czasem o nim zapomnisz i noce będą tylko ciebie, a dla kogoś nowego, z kim będziesz spędzać czas.
i tak właśnie robię..ostatnio spotkaliśmy się - On jest strasznie dziwny...i niby chce ale też z drugiej strony to by mu utrudniło życie, które wiedzie - czyli luz totalny, swoje potrzeby, imprezki, alkohol...no cóż...do 3 razy sztuka- on wszystkie 3 szansy juz dawno wykorzystał. a mi lżej kiedy wiem już, ze nic nie wyjdzie...nie ma czekania, nie ma myślenia, nie ma nadziei....
Pozdrawiam Kobietki ![]()