w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 69 ]

Temat: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Po prostu wyjechałam jak wielu innych w tym czasie. Skończyłam ?popularne? studia i wsiadłam do samolotu. Przecież jako dziecko zawsze chciałam pojechać do Londynu. Miałam być tłumaczem?
Założyłam zieloną kamizelkę, wzorzystą muszkę i już? Kelnerka ze mnie byla jak sie patrzy.  Nie czułam prawie nic....tylko od srodka zzeralo mnie poczucie niespelnionych ambicji. Niedawno wzorowa studentka, stypendium naukowe, dobra uczelnia a teraz zdecydowalam sie na taki krok.Cholerną pustkę czułam każdego wieczora wracając z pracy. I wcale nie byłam sama. Ale było tak strasznie zimno?
Udawałam, że wszystko jest w porządku. Przeciez to tylko na chwile, tylko po to, by podszlifowac angielski...
W koncu zaczelam odnosic sukcesy zawodowe (ah te ambicje!), pielam sie po szczeblach kariery, poznawalam coraz wiecej ludzi i wydawalo mi sie ze Anglia bedzie moim "domem".
Ciagle jednak tesknilam/tesknie za Rodzicami, przyjaciolmi...sukcesy, pieniadze "wynagradzaly" te pustke...az w koncu dotknela mnie redukcja etatow i znalazlam sie na liscie, podobno tych najlepiej zarabiajacych hehe
Czuje ze powinnam wracac, ze to swietny moment, ale tak bardzo sie boje zaczynac wszystko od poczatku...

"Rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, czasem po prostu mamy szczęście"
Zobacz podobne tematy :
Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Ja rowniez mieszkam w UK, prawie 6 lat juz. W przeciwienstwie do ciebie czuje, ze Anglia jest moim drugim domem. Mam tutaj rodzine, chlopaka, znajomych, wiec do Polski nie mam po co wracac.
Moim zdaniem masz 2 wyjscia:
1. Wracaj do Polski. Bedziesz z rodzicami i przyjaciolmi i tesknota minie.
2. Zostajesz w UK i sprobujesz jakos sie tutaj zadomowic na dobre.

Musisz sie zastanowic czego tak na prawde chcesz. Nie pozwol aby obawa przed zaczynaniem wszystkiego od nowa, przeszkodzila ci w normalnym zyciu.

Pozdrawiam smile

"The greatest glory in life lies not in never falling, but in rising every time we fall."

3

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Witam:)
Dlatego tak trudno  mi podjac decyzje, bo tez tutaj mam bliskie mi osoby. Z jednej strony jest mi tu dobrze (mimo ze narazie nie pracuje) z drugiej...bledem bylo ze pojechalam na urlop do Polski na cale 4 tygodnie...Ci co sa ze mna w UK, probuja mnie namowic zebym jednak zostala, ze w Polsce jest fajnie kiedy jade na urlop, ale gdy zacznie sie codzienna rutyna, bede zalowac...
W Polsce wierza, ze dam rade sie odnalezc na nowo i namawiaja hehe
Kolko zamkniete...Decyzja nie jest latwa...
Pozdrawiam smile

"Rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, czasem po prostu mamy szczęście"
Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Wiem, ze decyzja nie jest latwa. Jednak nie mozesz sluchac tego co ci mowia ludzie, tylko kieruj sie tym czego ty tak na prawde chcesz. Mowisz, ze ci tutaj dobrze, masz znajomych, jakies perspektywy jesli chodzi o prace. Zastanow sie co mozesz z tym wszystkim zrobic.
W Polsce masz rodzine, jakie perspektywy, nie wiem.
Z tego co napisalas mam wrazenie, ze juz zdecydowalas, ze chcesz tutaj zostac, twierdzac, iz bedziesz zalowac jesli wrocisz do Polski i wpadniesz w codzienna rutyne.
Gdy jedziesz gdzies na urlop to zawsze jest inaczej, niz gdy mieszkasz tam na stale. Na wakacjach, nie musisz przejmowac sie praca, rachunkami, wlasciwie niczym. Jedyne co zaprzata ci glowe, to to, ze musisz sobie jakos czas zorganizowac. Wiem o czym mowie, bo gdy pojechalam do mojego rodzinnego miasta na tydzien, czulam sie jak w domu. Dobrze bylo wrocic i zobaczyc znowu miejsca i osoby, ktorych nie ma tutaj. I szczerze mowiac, moze nawet bym sie zastanawiala nad powrotem, gdybym mogla zyc na takim samym poziomie jak tutaj, bedac w Polsce. Nie wydaje mi sie jednak, ze cos takiego kiedykolwiek sie wydarzy, wiec do Polski sie nie wybieram.   
W kazdym razie mam nadzieje, ze podejmiesz najlepsza dla siebie decyzje. Cokolwiek zdecydujesz, zycze powodzenia smile

"The greatest glory in life lies not in never falling, but in rising every time we fall."

5 Ostatnio edytowany przez K_r_o (2012-04-13 19:26:20)

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Nie polecam wracać do Polski - mówię całkiem szczerze......zawsze możesz spróbować ściągnąć rodzinę do siebie. Tutaj sytuacja - szczególnie ta materialna is not good !
Oczywiście zrobisz, jak zechcesz, ale zastanów się GDZIE chcesz wracać i czy warto "pałować"  się w Polsce....


Zgadzam się z moją przedmówczynią.   Pieniądze to nie wszystko, ale nie ulega wątpliwości, że są ważne w życiu, a w Polsce  trudno je zdobyć.....

"Nie bój się powolności, ale bezruchu."
rozum smile + serce smile

6

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

W UK od 6 lat i nie zaluje. W PL widze smutek na ulicach, wieczne zagonienie ktore nie przynosi oczekiwanych rezultatow. W sklepach drogo, nawet jak sobie to na funty przelicze to sie za glowe lapie. A zarobki przeciez w pl sa nizsze od tych w uk.
Ja wracac nie zamierzam. Zrobilo sie jeden krok do przodu to teraz nie bede sie cofac.
Przyjechalam do uk gdzie poznalam toche wiecej swiata i nie umalabym sie ponownie wtloczyc w polskie stereotypy i sztywne zasady. Brakue mi w pl tego poziomu wolnosci jaki mam tu w uk

Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja big_smile

7

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

W Polsce jest dobrze na urlopie, a nie na stałe. Mam nadzieję, że jesteś tłumaczem jakiegoś "ugrofińskiego", bo jeżeli tylko angielski wchodzi w rachubę to zapomnij o dobrej pracy w PL smile

Myślę, że za dużo chciałaś na raz a za mało dostałaś od razu. Tam, po zwolnieniu z pracy masz szansę znaleźć sobie drugą w niedługim czasie. Tuta, masz marną szansę na znalezienie pracy jakiejkolwiek. Rodzina i znajomi będą w jednym miejscu, 2 godziny samolotem i jesteś w domu, koniec świata to nie jest.

8

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

wiem, wiem, macie rację...to żaden koniec świata, jest po prostu czasem taka chwila w życiu że potrzebna jest zmiana...przecież nikt mi drzwi do UK nie zamyka, zawsze mogę wrócić...smutne to, że życie kręci się wokół pracy zawodowej, że to ona narzuca nam tempo...no nic, zobaczymy , decyzja jeszcze nie podjęta, chyba się boję po prostu i odkładam ją z dnia na dzień smile

"Rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, czasem po prostu mamy szczęście"

9

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Ewchooo doskonale rozumiem Twoj dylemat, sama mam podobny.
Tyle, ze moja sytuacja wyglada nieco inaczej i raczej nie wroce do Polski, choc mysle o tym codziennie.

Nie przekreslalabym tak od razu calkowicie powrotu do Polski, jednak faktem jest, ze jest tam ciezko z praca. Bycie z bliskimi, przyjaciolmi jest fajne, potrzebne, ale niestety nie wystarczy by zaplacic rachunki. Dlatego to musi byc dokladnie przemyslana decyzja. Wydaje mi sie, ze potrzebny jest pomysl, na to co robic po powrocie i rozeznanie czy w Twoich okolicach jest to mozliwe do zrealizowania.

Ja sie szczerze przyznam, ze bardzo sie boje zaczynania od nowa w Polsce. Wyjechalam zaraz po studiach, w Pl nawet nigdy nie pracowalam, wiec kto mnie zatrudni? Tu mam dobra prace w zawodzie, ale brak bliskich z drugiej strony mono doskwiera.


Mam nadzieje, ze cokolwiek postanowisz, ulozy Ci sie w zyciu jak najlepiej i trzymam kciuki za decyzje!! smile

10

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Pomijając wykształcenie, staż pracy, aparycję, do wszystkiego trzeba mieć trochę szczęścia.

Wyjeżdżając tutaj (Irlandia) lecieliśmy w ciemno, bez załatwionej pracy. Jesteśmy tu z mężem i dziećmi 5 rok.
Udało nam się. Znam ludzi, którzy żyją na bieżąco kupując najtańszy chleb i wędlinę. I wciąż poszukują pracy takiej na pełen etat, żeby sie "liczyło" nawet tutaj. Znam ludzi, którzy wracali do Polski po półrocznych poszukiwaniach, lub po 5 latach, bo nie mogli znaleźć pracy a życie na Socjalu im nie odpowiadało.

Nie ma reguły czy Polska czy Zachód. Bo w Polsce też można żyć na wysokim poziomie. Jest tylko jedna różnica. W Polsce trzeba być co najmniej prezesem, tutaj wystarczy etat w fabryce.

Tęsknota. Pewnie że się tęskni. Jak było by super, gdyby babcia mogła się zająć dziećmi chociaż 1 dzień w tygodniu albo zabrała je na weekend raz w miesiącu .... Inaczej sprawa się ma do singli
Co do przyjaciół to kończą się i oni gdy przychodzą na świat dzieci i juz nie jesteśmy "dyspozycyjni" o 2 w nocy.




Nie da sie przewidzieć wszystkiego. Ale spróbuj realnie na wszystko spojrzeć, tak z boku. Zrób tabelkę z dwoma kolumnami, wypisz co dobre tu co dobre tam....

Podejmiesz decyzję a czy będzie ona właściwa, to się okaże z czasem.


Powodzenia życzę !!

11

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Ewchooo i jak tam, zadecydowalas juz, co zrobisz?

12

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Jeszcze jestem w UK smile dostałam się na Business Administration Course więc troszkę sobie studiuję....poznałam fantastycznych ludzi, pozmieniało się troszkę w moim życiu i jak jestem już jedną nogą w Polsce, tak jakoś tej drugiej nogi na polską stronę przełożyć nie mogę, nie umiem...a może jeszcze nie chcę wink
Zaświeciło znowu słoneczko w moim życiu... smile <3

"Rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, czasem po prostu mamy szczęście"

13

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

A ja jestem tutaj półtora tygodnia i wracam do domu w poniedziałek bo nie dam rady dłużej. Tradycyjnie sciągnąl mnie ktoś kto miał pomóc a tymczasem siedze sama w domu nie znajac jezyka i nie znajac nawet jednej osoby oprocz tego co mnie tutaj sciągnał sad

przygarnij kropka...

14

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Dussia... no szkoda że tak wyszło sad jak potrzebujesz jakiejś pomocy to pisz!

"Rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, czasem po prostu mamy szczęście"

15 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-05-24 01:01:36)

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Ja natomiast wybieram się do Anglii do pracy i co ja mam Ewchooo powiedzieć? miałam dobrą pracę w Polsce zgodną z kierunkiem studiów ale niestety redukcja etatów i musiałam spaść, że tak to nazwę z "bardzo wysokiego konia"........ co z nami robi wykształconymi Polska??? poniża nas ten kraj, nie wracaj Ewchooo Polska poniża ludzi inteligentnych i wykształconych, doktorzy socjologii wykładają towary w marketach a magistrowie stoją na promocjach.........Szukam pracy jako opiekunka osób starszych, znam angielski...przez agencje tu w Polsce....mam nadzieję że bardzo szybko wyjadę z tego dziwnego kraju w którym ludzi z wyższym wykształceniem pracodawcy boją się zatrudniać.

16

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
zakłamani napisał/a:

Ja natomiast wybieram się do Anglii do pracy i co ja mam Ewchooo powiedzieć? miałam dobrą pracę w Polsce zgodną z kierunkiem studiów ale niestety redukcja etatów i musiałam spaść, że tak to nazwę z "bardzo wysokiego konia"........ co z nami robi wykształconymi Polska??? poniża nas ten kraj, nie wracaj Ewchooo Polska poniża ludzi inteligentnych i wykształconych, doktorzy socjologii wykładają towary w marketach a magistrowie stoją na promocjach.........Szukam pracy jako opiekunka osób starszych, znam angielski...przez agencje tu w Polsce....mam nadzieję że bardzo szybko wyjadę z tego dziwnego kraju w którym ludzi z wyższym wykształceniem pracodawcy boją się zatrudniać.

Polska nas poniza bo Polski rzad chce glupich ludzi a nie inteligetnych. Tak naprawde inteligetni ludzie musieli opuscic kraj poniewaz mieli oczy szeroko otwarte i widzieli, ze nie da sie wytrzymac.
Zostali ludzie szarzy, smutni, zdesperowani, zyjacy na granicy. Nie majacy sie z czego cieszyc ani zyc pelnia zycia.

Szczerze mowiac to ja nawet nie wiem co sie w Polsce dzieje, wiem, ze jest zle a nawet gorzej... tak naprawde to smutne, ze nasz kraj sie tak pograza... smutne, ze nic z tym nie mozemy zrobic i musimy wyjezdzac.. chociaz mnie wyjazd nie przeszkadza.. spelnilam to co chcialam.



Pozdrawiam.

"Only the educated are free" - Epictetus

17

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

dUSSIA NIE PODDAWAJ SIĘ !!!! Dasz radę choć początki są bardzo ciężkie. Dasz radę ! Słyszysz !!!

"Nie bój się powolności, ale bezruchu."
rozum smile + serce smile

18 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-05-24 22:18:13)

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

to znaczy,  nie wiem czy zrozumialam
Pracujesz,  awansujesz,  zarabiasz jak krol i caly czas  i w domu i w pracy  cierpisz, tesknisz za Polska i rodzina ..twoje socjelne zycie lezy  w  gruzach,  nie masz zanjomoscic i przyjaciol  w nowym kraju ....samotnos cie wykancza ....
W takim wypadku ja bym wrocila  do PL

19

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Nie zrozumiałaś...redukcja etatów itd przeczytaj jeszcze raz wink

"Rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, czasem po prostu mamy szczęście"

20

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
Ewchooo napisał/a:

az w koncu dotknela mnie redukcja etatow i znalazlam sie na liscie, podobno tych najlepiej zarabiajacych hehe

to Cie zredukowali czy  czy  jestes ta jedna z  tych  najlepiej zarabiajacych ? ale jak teskinisz  i jestes ewentualnie zredukowana  to co ty tam jeszcze robisz?

21

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

redukcji zostali poddani Ci którzy podobno najlepiej zarabiali - taki dali nam powód - (miało zabrzmieć sarkastycznie wink) ....nieważne...co tu jeszcze robię?? sama już nie wiem... z dnia na dzień zmienia się wszystko...moje myśli w głowie też wink

"Rzadko mamy wpływ na to, kto pojawi się w naszym życiu, czasem po prostu mamy szczęście"

22

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

"dobry" powod do redukcji wink
a gdzie bedziesz znowu od poczatku  zaczynac to musisz sama wybrac ....

23 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-05-25 14:36:26)

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

No właśnie wszędzie dobrze gdzie nas nie ma:) i przez to jest trudny wybór....ja już dokonałam wyboru, zresztą kiedyś mieszkałam za granicą i byłam tam  szczęśliwa....teraz jak zobaczyłam co tu się dzieje, no ja osobiście nie lubię żyć w Polsce, taka ze mnie partiotka....ale to jest kraj gdzie ludzie po zawodowej szkole są szanowani, mają piękne domy i dobre samochody więc niech już tacy tu zostaną i niech żyją sobie w tym pseudo raju jakim jest Polska, skoro ludzi po studiach ma się tu gdzieś....

24

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
zakłamani napisał/a:

..ale to jest kraj gdzie ludzie po zawodowej szkole są szanowani, mają piękne domy i dobre samochody więc niech już tacy tu zostaną i niech żyją sobie w tym pseudo raju jakim jest Polska, skoro ludzi po studiach ma się tu gdzieś....

Tak? to tak dobrze  ludzia po zawodowkach w Polsce? Po zawodowce ma  wszystko a po studiach  nic - doprawdy niesprawiedliwie w tej Polsce jest ...
a szanowac powinno sie wszystkich uczciwych ludzi, bez wzgledu na wyksztalcenie wink bo wkoncu  nie jest to wina tego po zawodowce ze ten po studiach nie ma pracy roll

25

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

No tak ja nic nie mam do ludzi po szkole zawodowej itd. tylko fajnie by było gdyby ludzie wykształceni też mieli coś z tych studiów, a nie tylko pełno dyplomów...znam ludzi po trzech kierunkach i kariery nie zrobili.

26

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
zakłamani napisał/a:

...znam ludzi po trzech kierunkach i kariery nie zrobili.

niektorzy nie potrafia nic innego tylko sie uczyc ...a tym kariery sie nie robi nawet jak dzieki temu  mozna miec  biorko dyplomami wypelnione ... i za granica  dyplomy nie gwarantuja pracy czy kariery...

27

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Jakoś nie spotkałam osoby po prawie, medycynie, biotechnologii i mechaniczno- inżynierskich studiach, którzy by pracy nie znaleźli. Natomiast bezrobotnych socjologów, psychologów i innych "logów" są cale tabuny. Ciekawe czemu...

28

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
Ewchooo napisał/a:

Po prostu wyjechałam jak wielu innych w tym czasie. Skończyłam ?popularne? studia i wsiadłam do samolotu. Przecież jako dziecko zawsze chciałam pojechać do Londynu. Miałam być tłumaczem?
Założyłam zieloną kamizelkę, wzorzystą muszkę i już? Kelnerka ze mnie byla jak sie patrzy.  Nie czułam prawie nic....tylko od srodka zzeralo mnie poczucie niespelnionych ambicji. Niedawno wzorowa studentka, stypendium naukowe, dobra uczelnia a teraz zdecydowalam sie na taki krok.Cholerną pustkę czułam każdego wieczora wracając z pracy. I wcale nie byłam sama. Ale było tak strasznie zimno?
Udawałam, że wszystko jest w porządku. Przeciez to tylko na chwile, tylko po to, by podszlifowac angielski...
W koncu zaczelam odnosic sukcesy zawodowe (ah te ambicje!), pielam sie po szczeblach kariery, poznawalam coraz wiecej ludzi i wydawalo mi sie ze Anglia bedzie moim "domem".
Ciagle jednak tesknilam/tesknie za Rodzicami, przyjaciolmi...sukcesy, pieniadze "wynagradzaly" te pustke...az w koncu dotknela mnie redukcja etatow i znalazlam sie na liscie, podobno tych najlepiej zarabiajacych hehe
Czuje ze powinnam wracac, ze to swietny moment, ale tak bardzo sie boje zaczynac wszystko od poczatku...

Rowniez mieszkam w uk,i tylko tutaj moge godnie zarobic we wlasnym zawodzie i byc matka ,godnie zyc!!!!

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

29

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
Teo napisał/a:

Jakoś nie spotkałam osoby po prawie, medycynie, biotechnologii i mechaniczno- inżynierskich studiach, którzy by pracy nie znaleźli. Natomiast bezrobotnych socjologów, psychologów i innych "logów" są cale tabuny. Ciekawe czemu...

Dlatego kochana ze w pl zrobil sie wysyp magistrow wlasnie zagranica sie z tego smieja ,mase peadogow ,scjologow itp .oprowiedz jest bardzo prosta bo to najlatwiejsze studia no nie czarujmy sie.

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

30

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
zakłamani napisał/a:

No tak ja nic nie mam do ludzi po szkole zawodowej itd. tylko fajnie by było gdyby ludzie wykształceni też mieli coś z tych studiów, a nie tylko pełno dyplomów...znam ludzi po trzech kierunkach i kariery nie zrobili.

Zgadzam sie zagranica bardziej liczy sie tzw "sila przebicia moc charakteru .i determinacja ,umiejetnosc wplatania sie w obca ryecyzwistosc,niz papierki ,ktore wiadomo nie zawsze sluza......

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

31 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-05-28 17:07:38)

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
Teo napisał/a:

Jakoś nie spotkałam osoby po prawie, medycynie, biotechnologii i mechaniczno- inżynierskich studiach, którzy by pracy nie znaleźli. Natomiast bezrobotnych socjologów, psychologów i innych "logów" są cale tabuny. Ciekawe czemu...

No  wlasnie wink  ciekawe dlaczego  - No i po co im to "log"  na koncu tytulu bylo? wink - mogli zawodowki  pokonczyc to by mieli i ladne domy  i ladne samochody ....i na dokladke  byli by szanowani ...

32

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

akurat ja nie mam końcówki "log" ....tylko inną

33

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Ja też się nie wybieram z powrotem do Polski, mimo że kryzys wszędzie się panoszy, nie chcę znowu się przeprowadzać... nawet zwrot podatku w Anglii mi się bardziej podoba niż w Polsce big_smile poza tym razem z chłopakiem myślimy czy by może nie wziać kredyt na dom w anglii więc wtedy już na pewno zostanę tutaj na długo smile

34

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

to zycz powodzenia z tym kredytem heh.

nie wiem, ja jakos balabym sie w PL wziac kredyt, a co dopiero za granica...

mnie zadziwia to jak czytam ludzi najezdzajacych na Polskie zycie, obyczaje itd. nie wiem jakie wy mieliscie ambicje, jakie zycie, i nie bardzo chce mi sie w to wnikac, ale bedac Polakiem nie dostanie sie wszystkiego na tacy za sam ten fakt. tak jak i w UK. mysle, ze wiekszosc z Was przelicza sobie wyplaty w UK na zlotowki, i mysli o boze, mam 4tys zl miesiecznie! a w PL tyle nie dostane. heh. dostaniesz, tylko trzeba chciec znalesc odpowiednie miejsce, zeby tyle zarobic:)

co do ludzi po studiach, hmmm... moj brat, jest ok3lata po studiach, 2lata pracuje w zawodzie, ma inzyniera, nie magistra, i zaarabia calkiem niezla kase. jego narzeczona? jest po studium, otworzyla firme w dziedzinie ktorej sie uczyla, tez ma calkiem niezla kase;) kuzynka z kuzynem, maja magistra ukonczonego, jednak po cos to robili, nie po to, zeby robic na jakiejs fabryce za granica, czy tez w PL w sklepie spozywczym, tylko zeby cos im te wydane pieniadze i noce spedzone na nauce cos daly. pootwierali firmy, mieli dobry businessplan i co? poki co killka lat minelo, a im dalej firmy prosperuja:) moj drugi brat? tez ma "tylko" inzyniera, a miesiecznie wyciaga wiecej kasy niz coniektorzy przez rok zasowania w UK. ja? ja sie jeszcze ucze, mam pewne opoznienia ze sprawami przez to, ze anglia byla tak przebarwiona i zdecydowalam sie na wyjazd tam i teraz za to place. ale tez pracuje, i narzekac nie moge:) wiec Kochani, jak sie chce, to sie da:) chyba ze lepiej narzekac jaka to Polska zla i niedobra, ze musialam uciekac z mojego kraju...

16.05.2016 2:12 Majeczka, nasz caly swiat <3<3<3

35

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Pracuję w Polsce już 26 lat. Gdybym się nie rozwiodła i nie przypłaciła tego chorobą, byłabym ustawiona, pewnie do końca życia. Straciłam wiele... Ale odzyskałam zdrowie. Warto było. Jeszcze zrzucę parę garbów i zaczynam od nowa.

"Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy" - Oscar Wilde
"Wszystko jest trudne, nim stanie się proste" - Margaret Fuller

36

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

ech zasiłek dla bezrobotnych wszędzie można dostać... czy się ma log czy, zalęzy czy możemy znaleźć pracę, czy nie. najważniejsze, żebyś się czuła szczęśliwa, jeśli tęsknisz za rodziną, krajem i nie widzisz tutaj dla siebie perspektyw to może faktycznie lepiej wrócić.

37

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Artemida najważniejsze, że jest silną kobietą i dałaś sobie radę smile czasem lepiej zacząć od nowa, nawet kredyt wziać na nowe życie, ale samodzielne. Z tego są potem tylko same benefity.

38

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

mery90 ja myślę, że czasem zamiast płacić za czynsz w nieskończonosć lepiej jest pomyśleć i rozważyć kupno domu w uk - niektórym to może wyjsć na plus, zwłaszcza jeśli nie mają dzieci w Polsce, a układają sobie życie tutaj. kredyty też sa ludzi, no może dla ludzi o mocniejszych nerwach wink

Justyna a skąd chcesz wziąć kredyt?

39

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
alapala napisał/a:

mery90 ja myślę, że czasem zamiast płacić za czynsz w nieskończonosć lepiej jest pomyśleć i rozważyć kupno domu w uk - niektórym to może wyjsć na plus, zwłaszcza jeśli nie mają dzieci w Polsce, a układają sobie życie tutaj. kredyty też sa ludzi, no może dla ludzi o mocniejszych nerwach wink

Justyna a skąd chcesz wziąć kredyt?

tak samo mysle, zamiast splacac czyjs kredyt rownie dobrze mozna swoj wink

40

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Hello kobitki smile jestem nowa na forum ale czytając Wasze posty coraz bardziej "zakochuję" się w UK. Za rok z narzeczonym będziemy się tam wybierać (za rok bo chcę skończyć studia z dziedziny HR). Tak czytam i czytam i kurcze naprawdę równe babki z Was macie większe "jaja" niż niektórzy faceci, doskonale sobie radzicie i nie marudzicie, że źle fatalnie (jasne ma się swoje lepsze i gorsze dni to zrozumiałe) ale i tak cieszą słowa 

Ewchooo napisał/a:

Zaświeciło znowu słoneczko w moim życiu... smile <3

Ja większość swojej rodziny mam poza granicą Polski głównie w Niemczech (stara emigracja 25 lat już tam są), też mogłabym wyjechać tam ale od zawsze jakoś ciągnęło mnie do krajów anglojęzycznych poza tym Szkocja mmm...pięknie tam jest wink albo Irlandia ale nie tylko to determinuje mój wybór ale także znajomość języka, którym posługuje się dość swobodnie (poza drobnymi błędami czasowymi jakie na bank robię tongue). Przez jakiś czas miałam dylemat jechać czy nie jechać ale to bardziej chodziło oto czy Niemczy czy UK (trochę jak na loterii), w każdym bądź razie w Polsce nie chcę zostać i to już postanowiłam w trakcie trwania studiów i teraz muszę je tylko skończyć o ile koniec świata mnie w grudniu nie uprzedzi tongue

Spokojnie mozna sie ze mna kontaktowac mailowo smile

41

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

no i rodzinka się dowiedziała, że chcę wyemigrować i ciągną mnie do Niemiec v.v'

Spokojnie mozna sie ze mna kontaktowac mailowo smile

42

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Cześć Dziewczyny...

I ja jestem jedną z Was, od prawie 5 lat w Anglii. Wyjechałam z narzeczonym celem zarobienia i odłożenia na mieszkanie.
Mieliśmy wyjechać na góra dwa lata...i co? no właśnie, życie zweryfikowało.
Wyjechaliśmy do pracy przez agencję, jako opiekunowie osób starszych do nursing home'u. Wytrzymaliśmy tam dwa lata.
Powiem krótko, koszmar fizyczny i psychiczny, praca straszna. Straszna i na pewno nie dla każdego.
Następnie przeprowadzka do większego miasta i pierwszy walc z szukaniem pracy. Narzeczony szybko znalazł ale ja...nie mogłam!:(

Szukałam, szukałam, szukałam, kolejne wizyty w Job Centre, aplikowanie i nic. A sytuacja robiła się ciężka, jedna pensja nie wystarczała, zasiłku nie otrzymałam.
Pomyślałam, że dam radę, schowałam ambicje pouniwersyteckie do kieszeni, postarałam sobie wdrukować w mózg hasło "żadna praca nie hańbi" i dawaj, przyjęli mnie do cleaningu.
Wytrzymałam 3 miesiące, pracowałam w biurach ze spuszczonymi oczami - może nie zrozumiecie, może mnie skrytykujecie, ale czułam się fatalnie. Hasło nic nie dało i próba autolobotomii mózgu też nic nie dała.
Uciekłam stamtąd i znalazłam prawie natychmiast inną pracę, w centrum dystrybucyjnym ubrań damskich i męskich. Fajnie było, lubiłam tę pracę, w końcu sytuacja się ustabilizowała. Po 9 m-cach redukcja etatu i zwolnienia. W tym ja.
Znowu koszmar szukania pracy. U narzeczonego w firmie poszukiwali pracowników biurowych. Ja uwielbiam pracę z papierkami, komputerem i danymi, te wszystkie "nudne" zajęcia...;)
Zgłosiłam się, mimo, że bardzo się bałam, że sobie nie poradzę, że nie będę rozumieć, co do mnie mówią (mimo, że mój angielski jest całkiem dobry), ale potem zaczęłam sobie tak tłumaczyć, że stać mnie na to, że jestem mądra, po studiach, dam radę, że jestem o wiele mądrzejsza od niektórych Anglików pracujących na wyższych stanowiskach...
Udało się, pracowałam tam 3 miesiące, praca tymczasowa, nie przedłużyli umów.:(

I teraz znowu ten sam koszmar. Ale ciągnie się od maja...nie mogę nic znaleźć, wysyłam setki CV i nie mam odpowiedzi. Szukam w biurach i warehousach, agencjach...nikt nie odpowiada.
Byłam na jednaj rokującej rozmowie w firmie - wszystko było świetnie, łącznie z tym, że później (relacja koleżanki) managerka wyszła i powiedziała, że właśnie kogoś takiego jak ja szukają.
Cóż z tego, skoro pracę dostała jej siostrzenica. A ja ani maila, ani telefonu:(.
Spuściłam z tonu, szukam pracy w warehousach, jako pracownik szeregowy. I tutaj też nic.

Wiem jedno, sprzątać nie pójdę, nie dam rady. Nie potrafię. Odkąd wyjechaliśmy z Polski chyba zachorowałam na depresję. Mam napady płaczu, lęku, poczucia beznadziei, koszmarnej tęsknoty. Czuję się się samotna i nierozumiana.
Chyba przyplątała mi się bulimia. Dziewczyny, co ja mam robić, bo już sama nie wiem. Nie mogę obciążać narzeczonego - on sam potrzebuje wsparcia, zwłaszcza, że teraz sam musi na nas pracować.
Poza tym jak widzi, co się ze mną dzieje, ma poczucie winy. Mama moja to samo - załamie się, że ja się załamałam i będę musiała ratować mamę a nie siebie.
Siostra powie - to wracaj do Polski - a ja jestem rozdarta, z jednej strony źle mi tu jest, obco i zimno ale jest tu narzeczony, którego nie chcę zostawiać, z drugiej strony Polska, tęsknota, mama i siostra...ale jeśli i tam nie znajdę pracy?

Boże, w życiu nie przypuszczałam, że tak ciężko może być.

Dura lex, sed lex.

43

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Sedlex rozumiem co przezywasz,zycze zebys wreszcie stanela na nogi i pociesz sie ze nie masz na utrzymaniu dzieci.Znam rodziny ktore przezywaj dramat gdy rodzice traca prace i czekaja miesiacami na zasilke z job center zadluzaja w fast loan i cash advance zeby przezyc, Znajomi stracili praca i nawet z domu sprzedaja cenne rzeczy zeby przezyc bo zasilku nie wiadac ani pracy a dzieci nakarmic trzeba.Mlodzi, starzy bezrobotni i zdesperowani, jest ich tysiace.
Polska nie a  Anglia coraz gorzej. Trzymaj sie

44

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Blanka, mówię Ci, koszmar jakiś mnie dopadł.
W zasadzie powinnam pisać "nas", bo teraz to mój M robi wszystko, by nas utrzymać.
Najgorzej, że niemal zupełnie straciłam wiarę - dziś jest poniedziałek, telefon milczy, mail milczy. W piątek przed weekendem jak zawsze humor i nadzieja mi wróciła, bo zawsze sobie mówię -
w poniedziałek już ktoś się odezwie. A tu wielkie NIC.
Źle też, że nie bardzo mam komu się wyżalić. Okazuje się, że wcale nie jestem taka mocna, jak sądziłam.
I faktycznie dobrze w tym sensie, że dzieci nie mamy - chociaż moja koleżanka baaaardzo mnie namawia (ale ona z narzeczonym mają - przede wszystkim dzięki niemu - chyba mocno ponad 5 tys. funtów miesięcznie na dwie osoby i spokojnie starają się o dziecko. Wiedzą, jaka u nas jest sytuacja, więc takie namowy...hmmm...no nie wiem, ale ja bym nie namawiała, wiedząc, że ktoś ma ciężko).

Aż mnie ciarki przeszły, jak wspomniałaś o pożyczkach...:(.

Dura lex, sed lex.

45

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

W warehousie nie powinno byc ciezko znalesc prace, tym bardziej teraz przed swietami potrzebuja do wielu firm. Zapisz sie do paru agencji i dzwon codziennie, wierze ze sie uda smile ps. praca sprzataczki nie hanbi.

Relationships are like addiction. Cut it off clean and fast. If you ever find yourself tempted to go back, run away and don't look back!

46

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Saffari, wiem, tak jak pisałam wdrukowałam sobie to hasło i próbowałam,
ale hasło swoje a życie swoje.
Jestem w agencjach i szukam i szukam i szukam i wysyłam i szlag mnie trafia, bo od maja to jednak trochę czasu upłynęło.
W każdym razie nowy tydzień się zaczął, może coś się wykluje:(.
Na razie oglądam 2012 w TV i się zastanawiam, czy będzie ten koniec świata, bo jeśli tak, to czy warto się tak spinać...eh, gada mi się już.

Dura lex, sed lex.

47

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Szczerze to po 5 latach nie miec pracy mozna miec depesje. Rozumiem ze nie chcesz sprzatac  tak jak ja nie na slowo fabryka mam odruch wymiotny. Powodem nie jest praca sama w sobie bo ja moglabym pracowac nawet w kopalni ale praca z ludzmi w fabrykach nigdy w zyciu! nie daj Boze na akord to juz w ogole po plecac skacza a na lini najgorsza praca na swiecie, Nie nawidze jak niczego innego. Gdy przyjechalam musialam isc do fabryki "kwiatki", stalam przy stole ubrana jak na syberie, na stole staly zywe kwiaty, musialam je ukladac na lini a woda ciekla mi po rekach i marzlam jak nie wiem bo tam musialo byc zimno czesto mialam buty mokre i po kolana w lisciach. po 12 godz czasami, wyciskali nas jak g.. a taki co ledwo zawital z bangladeszu stal i smial mi w oczy bo jemu ziomale dali frezje i listek uchy a ja tyle wiader ze mnie widac nie bylo.A innej pracy nie bylo dla polakow w tamtych czasach.(jestem tu dluzej niz ty).
a nie myslalas o se?zrob sobie prasowanie w domu, niech Ci przywoza albo jak masz auto sama bierz.

48

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Blanka, współczuję - co za koszmarna praca, w takim zimnie. Niewolnictwo. I masz rację, niestety w większości
współpracownicy z Azji jak tylko złapią okazję śmieją nam się prosto w oczy. A Ty musisz się zachowywać poprawnie, bo jak nie, to zaraz oskarżą Cię
o rasizm. A im wszystko wolno, poza tym są niestety leniwi, sprytni i tylko szukają okazji by zarobić najmniejszym kosztem. I bardzo nas nie lubią.
Szukam pracy od maja. A miałam taką fajną, administracyjną pracę w biurze B&Q. Super, z papierkami i komputerem. Nudna dla innych, ale ja to strasznie lubiłam.
Cóż z tego, kiedy to była praca przez agencję, na 3 miesiące i potem okazało się, że nie przedłużają kontraktów dla agencyjnych.
Dziś zadzwoniłam do tego faceta, co mnie zatrudniał dla B&Q, powiedział, że szukają pracowników dla M&S, do warehouse'u na różne stanowiska,
ja oczywiście jestem zainteresowana - powiedział, że oddzwoni, jak na razie cisza.
I powysyłałam kolejne CV.
Cały dzień boli mnie żołądek, kiedyś wylądowałam w szpitalu na tydzień z powodu pękniętego wrzoda i zapalenia trzustki w rezultacie (tu w Swindon)
i teraz boję się, że ze stresu mi się odnowi.
SE? Muszę się poważnie zastanowić, wszystko poobliczać, jakie koszty, co mogłabym robić - jak już wszystko inne zawiedzie.

Dura lex, sed lex.

49

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Sedlex przykro mi jak czytam Twoja historie, rzeczywiscie mialas pecha z tymi pracami, ale podoba mi sie to ze nadal probujesz i szukasz. Mam nadzieje, ze szukasz nie tylko za posrednictwem agencji?
A moze warto dopracowac swoje cv, zeby bylo bardziej atrakcyjne (nie obraz sie, nie twierdze ze jest zle napisane, tak tylko sobie glosno mysle) i odroznialo sie od innych?
Wiem, ze latwo sie mowi, ale sprobuj az tak bardzo sie nie przejmowac, zdaje sobie sprawe ze stresow jakie przezywasz, ale jak bedziesz sie tak dolowac, to tylko zrujnujesz sobie zdrowie.  Tego zadna praca Ci nie wynagrodzi.
O bolach zoladka cos wiem, sam to przezywalam, co prawda mialam inna sytuacje (praca byla, ale pracowalam dla osoby ktora mnie dreczyla psychicznie tak w wielkim skrocie) i i szukanie innej zajelo mi prawie rok. Przez ten czas czulam jak staje sie klebkiem nerwow, wiecznie niezadowolona z zycia, smutna osoba. Wysylalam i wysylalam cv i nic, cisza. Ale sie nie poddalam i w koncu udalo mi sie zmienic prace. Takze glowa do gory! tobie tez sie uda. smile

50

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Witaj Gemini:)

Dzięki za dobre słowa, tak naprawdę optymistyczny post no i cieszę się, że Tobie się udało:)
Mam nadzieję, że moja zła karta też się odwróci, bo coraz ciężej mi być "twardą" kobietą - raczej chciałabym znowu zamienić się w małe dziecko, przenieść do szczęśliwego okresu dzieciństwa, schować u mamy, zamknąć w swoim pokoiku i zacząć się beztrosko bawić. A w sobotę i niedzielę do babci na obiad i podwórko...eh.
Nie, nie szukam tylko przez agencje - powiem Ci, że mam najmniejszą ochotę iść do pracy za pośrednictwem agencji. Chcę czegoś stabilnego, z wypłatą comiesięczną i stałą ilością godzin.
Szukam na wielu stronach, gdzie ogłaszają się też bezpośredni pracodawcy.
Ale agencje też biorę pod uwagę - między innymi dlatego wczoraj zadzwoniłam do jednej z nich, w drodze rozpaczy.
Okropnie mnie zdenerwowała wiadomość, że na stanowisko, które miałam już prawie pewne, nic specjalnego, w biurze w sklepie optycznym, po rozmowie kwalifikacyjnej (wiem od znajomej, że poszło mi bardzo dobrze, po moim wyjściu managerka była okropnie zadowolona, że przyszedł "ktoś, kto zna się na rzeczy") - przyjęli do pracy kuzynkę managera, bez doświadczenia, zaraz po szkole.
Pracujące tam Polki są wściekłe, bo ona nie wie, co robi, zwalnia tempo pracy i w ogóle jest niemiła.

Wkurzyłam się jak nie wiem co a potem oczywiście podłamałam.

Z dobrych wiadomości, to mój M zmienił pracę na uważam bardzo dobrą - uciekł z agencji, która go zatrudniała w B&Q i dostał się do Hondy na kontrakt...zadowolony z pracy, z atmosfery, z podejścia do pracownika, 2 tygodni wolnego w sierpniu (mają tak odgórnie bo Honda wtedy przeprowadza sobie ogólne prace porządkowe), wolne wszystkie Bank Holidays i tegoroczne wolne na Święta...
I trafiło mu się na stanowisku dwóch fajnych Polaków, w tym jeden z Krakowa, tak jak my:)

Dura lex, sed lex.

51

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Sedlex nie ma za co wink

Gratulacje dla M. super wiadomosc! Mam nadzieje, ze bedzie zadowolony, no i dobrze ze wreszcie jest zatrudniony bezposrednio przez pracodawce.

Ja osobiscie nigdy nie pracowalam przez agencje, ale ogolnie mam raczej zle doswiadczenia z nimi jesli chodzi o szukanie pracy.
Co prawda kilka razy zdarzylo sie, ze jakas agencja zalatwila mi rozmowe, ale w wiekszosci przypadkow byly to same puste obietnice, na poczatku swietny kontakt, a potem olewanie, ignorowanie maili i wiadomosci zostawianych na poczcie itp, albo zero odzewu po interview, wiec sama nie wiedzialam, czy az tak tragicznie mi poszlo, czy co??

Nie ufam agencjom. Do takiej jednej pojechalam sie rejestrowac, babka obiecala nie wiadomo co, a pozniej inna babka z tej samej agencji zadzwonila i chciala, zebym sie rejestrowala! Czyli nawet nie wiedzieli, ze mnie juz tam maja i maja szukac pracy dla mnie! Oczywiscie jesli jest oferta ktora mnie bardzo interesuje i oglaszana jest przez agencje, to aplikuje, ale generalnie licze na siebie i wypatruje oferty bezposrednio od firm.

Na pewno zdarzaja sie porzadne agencje, ale ja bylam zarejestrowana praktycznie w kazdej z mojej branzy w moim regionie i tylko w jednym przypadku chlopak byl naprawde zaangazowany i staral sie mi pomoc.

Trzymam kciuki Sedlex, powodzenia w szukaniu!!

52 Ostatnio edytowany przez madziula9040 (2012-10-09 14:36:55)

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Hej dziewczyny!Mieszka moze któraś w Manchesterze?Straciłam właśnie pracę,nudzę się strasznie siedząc w domu i potrzebuje pogadać.....

53

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Odwagi, zrób to czego najbardziej chcesz, tak żebyś nie żałowała smile
wiem jak ciężko jest z dala od rodziny, mój brat jest już w Anglii ponad 6 lat i strasznie wszyscy za nim tęsknimy, całe szczęście, że dość często przyjeżdża.

54

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo
mery90 napisał/a:

to zycz powodzenia z tym kredytem heh.

nie wiem, ja jakos balabym sie w PL wziac kredyt, a co dopiero za granica...

mnie zadziwia to jak czytam ludzi najezdzajacych na Polskie zycie, obyczaje itd. nie wiem jakie wy mieliscie ambicje, jakie zycie, i nie bardzo chce mi sie w to wnikac, ale bedac Polakiem nie dostanie sie wszystkiego na tacy za sam ten fakt. tak jak i w UK. mysle, ze wiekszosc z Was przelicza sobie wyplaty w UK na zlotowki, i mysli o boze, mam 4tys zl miesiecznie! a w PL tyle nie dostane. heh. dostaniesz, tylko trzeba chciec znalesc odpowiednie miejsce, zeby tyle zarobic:)

co do ludzi po studiach, hmmm... moj brat, jest ok3lata po studiach, 2lata pracuje w zawodzie, ma inzyniera, nie magistra, i zaarabia calkiem niezla kase. jego narzeczona? jest po studium, otworzyla firme w dziedzinie ktorej sie uczyla, tez ma calkiem niezla kase;) kuzynka z kuzynem, maja magistra ukonczonego, jednak po cos to robili, nie po to, zeby robic na jakiejs fabryce za granica, czy tez w PL w sklepie spozywczym, tylko zeby cos im te wydane pieniadze i noce spedzone na nauce cos daly. pootwierali firmy, mieli dobry businessplan i co? poki co killka lat minelo, a im dalej firmy prosperuja:) moj drugi brat? tez ma "tylko" inzyniera, a miesiecznie wyciaga wiecej kasy niz coniektorzy przez rok zasowania w UK. ja? ja sie jeszcze ucze, mam pewne opoznienia ze sprawami przez to, ze anglia byla tak przebarwiona i zdecydowalam sie na wyjazd tam i teraz za to place. ale tez pracuje, i narzekac nie moge:) wiec Kochani, jak sie chce, to sie da:) chyba ze lepiej narzekac jaka to Polska zla i niedobra, ze musialam uciekac z mojego kraju...

Ja się z tym nie zgodzę. W Polsce jest dobrze do pewnego czasu. Mój mąż zarabia 5tys i nie starcza a to z powodu kredytu, mojej choroby jego mama też jest bardzo chora. Wszystko jest pięknie do czasu. Rozumiem ludzi którzy wyjechali. Jedni mają to szczęście , że mogli ukończyć studia inni musieli isć do pracy bo taka była sytuacja a nie inna. W Polsce jest ciężko i nie ma co się oszukiwać. Można żyć , ale przekonałam się na własnej skórze, że Państwo bardzo mało pomaga ludziom z trudną sytuacją...

55

Odp: w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Czesc dziewczyny ja tez mieszkam w UK5 lat ale jest mi tu dobrze jestem z rodzina, maz pracuje ,dzieci chodza do szkoly. Madziula 9040 mieszkam w Manchesterze nie pracuje. Moje gg 40582192 jak chcesz to pisz pogadamy.

Posty [ 1 do 55 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » w UK od prawie 5ciu lat...i wcale nie jest latwo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018