Witam!
Historia mojej miłości jest krótka,ale bardzo burzliwa i myślę,że jeszcze się nie zakończyła. Jest we mnie tyle sprzeczności, wręcz skrajności, a jednocześnie tyle uczuć, tyle miłości...
Ale zacznę od samego początku,bo żeby zrozumieć chociaż trochę moją sytuację trzeba dużo wiedzieć na ten temat. (Z góry przepraszam,ale na pewno się rozpiszę dość dużo).
Poznaliśmy się dokładnie 6go sierpnia 2008.W nietypowy sposób-zabrał mnie na "stopa".Fajnie się nam rozmawiało, wymieniliśmy się nr tel. Następnego dnia dostałam smsa,że fajnie się mu ze mną rozmawiało,że jestem taka szczera, naturalna i ma nadzieję,że jeszcze się zobaczymy. Wyjechał do Włoch.Przez jakiś miesiąc była cisza.Odezwał się na początku września i wtedy się zaczęło. Cały miesiąc przetrwaliśmy na rozmowach telefonicznych, smsach. I coś zaczęło iskrzyć. Rozumieliśmy się doskonale.
W tym momencie powinnam zaznaczyć,że jest między nami, aż 22lata różnicy!! Ja mam 22, on 44. Tak na dobrą sprawę mógłby być moim ojcem.Od mojej mamy jest młodszy tylko 12lat! Totalny szok! Ale naprawdę rozumie jak nikt.
Spotkaliśmy się pod koniec września i od tamtej pory wydarzyło się naprawdę bardzo wiele.Wiele dobrego, wiele pięknych chwil,ale też dużo złego, dużo przeszliśmy.
W jakimś poście troszkę o tym pisałam,więc teraz pozwolę sobie zacytować moje słowa.
Idealnie się rozumieliśmy;potrafił jak nikt inny wysłuchać, doradzić. Czułam się bezpieczna, szanowana,doceniona. Po prostu idealny związek. Z czasem zaczęły wychodzić sprawy z przeszłości. Ufałam mu niesamowicie, więc słuchałam i wierzyłam w to, co mówił. Do tej pory nie wiem jaka jest prawda. Wyszło na jaw wiele rzeczy- miał żonę, z którą się rozwiódł, było jakieś dziecko (w moim wieku!!) ale podobno nie jego; potem jakieś kolejne związki, które kończyły się przez zdradę itd. Ogólnie choć nie wiedziałam wiele, to z czasem coraz więcej się dowiadywałam i w końcu wyszło na jaw,że siedział w więzieniu! tego nie mogłam przeboleć,ale tylko na początku. Potem się ułożyło i znowu było idealnie. Problem zaczął się kiedy przedstawiłam go rodzicom. Afera w całej rodzinie!Rodzice pytali jak mogłam im to zrobić. Bo jest stary, bez wyższego wykształcenia, nie wiadomo z jaką przeszłością i z jakimi zamiarami. A ja pop prostu się zakochałam. Do tego doszedł fakt,że on pracuje za granicą i chciał mnie do siebie jak najszybciej ściągnąć. Ja jestem na 3 roku studiów bez możliwości wzięcia dziekanki, czy przejścia na tok indywidualny. Więc rodzice strasznie sie zdenerwowali jak usłyszeli o moim, o naszym pomyśle. Stwierdzili,że jest z mafii(taki ma wygląd-wysoki przypakowany, ogolony prawie na łyso itd.) i chce mnie wywieźć za granicę jako żywy towar. I wtedy zaczął się koszmar. Totalnie odizolowali mnie od świata. Półtora tygodnia siedziałam w domu bez telefonu i możliwości wyjścia. To były najgorsze chwile mojego dotychczasowego życia. Chcieli mnie chronić, a zrobili mi wielką krzywdę.Rozumiem,że się wystraszyli,ale bardzo źle postąpili.
Kiedy wróciłam do "normalnego" życia nie mogłam sobie z tym poradzić. Nie miałam z kim o tym porozmawiać, bo wszyscy uważali,że zrobiłam coś strasznego. Nie wytrzymałam, odezwałam się do niego( on nie mógł,bo moja kartę sim zabrała siostra, a ja dostałam nową dopiero jak wróciłam na uczelnie.Czułam się jak jakaś psychiczna, ubezwłasnowolniona! To był koszmar!)
Uważałam,że jest coś wyjaśniać i musimy porozmawiać. Spotkaliśmy się. Znowu poczułam się taka bezpieczna,kochana.Ale potem znowu był koszmar. Moi rodzice nie chcą nawet o nim słyszeć. Starałam się zrezygnować z tego uczucia, zakończyć to jak najszybciej. Ale nie udało mi się do tej pory(a cała sytuacja miała miejsce w połowie listopada). Ciągle zapewnia mnie,że kocha, tęskni i będzie czekał ile będzie trzeba. Twierdzi,że nigdy się tak nie zakochał,że jestem wszystkim i beze mnie nie może funkcjonować.
Walczy, już długo o mnie walczy, a ja nie wiem co zrobić.
To tak jakby było we mnie dwie Karoliny; jedna cała należy do niego, a druga chce żeby jak najszybciej zniknął z życia.
Jestem totalnie rozsypana!
Chyba powinnam jeszcze dodać,że jego przeszłość jest rzeczywiście bardzo "ciekawa". W więzieniu siedział za pobicia, ściąganie długów itd. Bo rzeczywiście z mafią ma dużo wspólnego. Był jednym z nich...Ma też za sobą wywóz dziewczyn do różnych, zagranicznych burdeli (!). Poza tym różne związki z kobietami. Doświadczenie życiowe sprawia,że jest bardzo bogaty w wiedzę. Sprawia również, że jest bardzo cwany. Doskonale mnie zna;wie gdzie uderzyć,żeby zabolało.Wie gdzie słodzić,żeby było dobrze.
Więc z jednej strony nadal go kocham, a z drugiej po tym wszystkim przestałam ufać... Nie wiem już sama jak to wszystko rozwiązać. Sprawę utrudnia fakt,że ciągle ma ze mną kontakt. Ciągle prosi, czeka i kocha.
A jeszcze niedawno używał na mnie metod,które strasznie mi się nie spodobały. Najpierw zagroził,że sobie coś zrobi. Dwa razy już był w szpitalu.
Potem chwycił się szantażu. Powiedział,że jeśli nie mogę z nim być, to on mnie znienawidzi.A jak nienawidzi to jest strasznie mściwy. Wymyślił,że wszystkie moje smsy,które do niego pisałam prześle moim rodzicom (oni nie wiedzą,że nadal mamy ze sobą kontakt).Do tego moje zdjęcia intymne, które ma, umieści w necie i w mojej okolicy(na uczelni itd.)!! No jak ja mam się czuć??
jest w nim jednocześnie tyle siły do budowania jak i niszczenia mnie.
I ta moja niepewność.Z jednej strony chciałabym być blisko, z drugiej strony się po prostu boję....
Błagam! Pomóżcie...