netkobietyWszystkie działy
Samotność

załamana

25 odpowiedzi7 430 wyświetleńzałożony przez gabrysia7891, 10.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » załamana

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: załamana

Witam. mam 25 lat jestem od trzech lat mężatką. Pisze tutaj bo sama juz nie wiem co mam robić? Mój mąż jest kierowcą i prawie ciągle nie ma go w domu, a kiedy tylko wraca zaczyna sie piekło. Ciągłe pretensje o wszystko, wyzwiska, a nawet dochodzi do tego że używa przemocy. Tak jest tylko wtedy, gdy wraca na "chwilę". Znacznie gorzej jest, gdy wraca na weekend i ma świadomość ze nigdzie nie jedzie. Ulatnia sie wtedy z domu , wraca nad ranem pijany i robi awantury, nie liczy sie z niczym w domu ani z nikim. Praktycznie wtedy nie śpie całe noce i czekam płacząc bo wiem że jak zawsze mnie pobije. W wigilie pobił mnie do tego stopnia że zabrało mnie pogotowie. Myślałam że cos do niego dotarło ale ciągle jest tak samo a nawet gorzej. Podobnie było teraz w świeta w dzien mi tylko dogryzał a wieczorem gdzies poszedł i wrócił pijany. Mieszkamy z jego rodzicami dlatego jestem sama nie mam wsparcia w nikim a tylko same oskarżenia ze to moja wina a tak naprawde nie mam na to wpływu tak samo jak oni. Czuje sie cholernie samotna i coraz częściej myśle o  tym żeby cos sobie zrobić, tego co czuje nie da sie opisać. Nie ma dnia ani nocy żebym nie płakała. Jestem od roku na tabletkach uspakajających. Nie wiem ile jeszcze dam rade to wszystko znieść? Upokorzenia, wyzwiska, ból fizyczny. A jeszcze bardziej boli to  mamy od osoby którą sie kocha.

2

Odp: załamana

Takich sytuacji jest mnóstwo, zastanawiam się tylko dlaczego kobiety tkwią w takich związkach? Czy są za słabe psychicznie, myślą, że same sobie nie poradzą?

Nie myśl o tym, żeby sobie coś zrobić, tylko pomyśl o tym, żeby zrobić coś ze swoim życiem, jesteś przecież taka młoda, podziel się z kimś bliskim, tym co Cię boli- na pewno masz taką osobę (kogoś z rodziny, przyjaciółkę), potrzebujesz wsparcia drugiej osoby. Postaraj się uwolnić od tego człowieka, bo inaczej on Cię zniszczy. To na pewno nie jest łatwe, baa może nawet wydaje Ci się niemożliwe, ale musisz spróbować. Każda z nas zasługuje na szacunek. Nie pozwól się poniżać i sobą pomiatać.

3

Odp: załamana

Pomiędzy katem i ofiarą zawsze jest interakcja.
Twój luby się nie zmieni-to jest fakt oczywisty. Czy będziesz płakać, i łykać tabletki,Czy będziesz myśleć nad skróceniem swojego żywota->ON SIĘ SAM Z SIEBIE NIE ZMIENI.
A dlaczego? Bo nie musi. Wie,że zawsze będziesz Ty przyjmująca kolejne ciosy,wyzwiska,upodlenia. On może się bezkarnie wyżyć. Bo mu pozwalasz.
Jak pisałam na początku "pomiędzy katem i ofiarą jest interakcja".
Kat nie istenieje bez ofiary ,tak jak ofiara nie istenieje bez kata.

Co robić?
Przerwać ten łańcuch. Gdy on wraca i zaczyna rzucać wyzwiskami możesz:
1 Dzwonić na policję
2 dzwonić na niebieską linię
3lecieć do teściów
4 wyjść z domu (wcześniej załatwiając nocleg u chociażby koleżanki).

Jesli Cię pobije rób obdukcję.


Niestety(albo stety). Nikt Cię nie uratuje. Musisz uratować się sama.

4

Odp: załamana

Uciekaj od tego drania jak najszybciej ! Zadbaj o siebie o swoją przyszłość. Kochasz go, jesteś zaślepiona jednak gdy to zakonczysz to zobaczysz jak wiele traciłas bedąc w związku z tym człowiekiem, który nie ma do Ciebie za grosz szacunku.
Zastanów się czy do końca życia chcesz być w takim stanie i tak traktowana przez tego potwora.
Pozdrawiam

5

Odp: załamana

Powiedz mi na co czekasz, aż pobije Cię tak że zrobi z Ciebie kalekę? Nie macie dzieci, więc nierz się jak najszybciej za rozwód, bo facet jak bije to nie przestanie. Weź sie w garść i zacznij działać.

6

Odp: załamana

Dla mnie ten koleś zwykły cham,burak i prostak!
Dziewczyno szukaj sobie lepszego życia,a tego menela zostaw,życie go i tak dobije!

7

Odp: załamana

Gabrysia, podziwiam cię, że wytrzymujesz to, ale nie mogę zrozumieć, dlaczego ciągle tkwisz w tym związku ?. Przecież tyle się dzisiaj mówi o kobietach bitych przez mężów i formach pomocy dla nich. Nie wiem jaka jest twoja sytuacja, czy masz rodziców i mieszkacie w tym samym mieście, ale powinnaś o wszystkim powiedzieć rodzicom i poprosić ich o pomoc. Przed wszystkim powinnaś odejść od męża mimo iż kochasz go nadal. Lepiej nie będzie, a wręcz przeciwnie. Tacy ludzie się nie zmieniają nigdy. Musisz wziąść się w garść i zacząć myśleć o sobie, a nie o tym co będzie jak mąż wróci pijany. Nie pozwól odebrać mu resztek godności. Jesteś młoda i na pewno ułożysz sobie życie na nowo, nie od razu, ale czas leczy rany. Mój ojciec taki był i wiem co przechodzisz, ciągłe kłótnie o byle co, awantury. Matka nie raz miała podbite oko, bił mojego brata. Matka bała się go jak ognia. Ja nienawidzę go do dzisiaj mimo iż mieszkam jeszcze z nim. Teraz jest chory i potrzebuje naszej pomocy, zapomniał jaki był. Mam żal do matki, że zgotowała mi takie dzieciństwo i w porę nie odeszła od niego, pomimo krzywdy. Jeśli masz dzieci to pomyśl o nich, żeby później jak dorośnie nie miał żalu do ciebie o dzieciństwo lub by nie stał się taki sam jak ojciec i poniżał cię jak on. Często tak jest, że chłopcy wychowujące się w rodzinie, gdzie ojciec pije, naśladują  go bo nie mają innego zdrowego modelu kochającej rodziny. Czas pomyśleć o sobie Gabrysiu, czy jesteś gorsza od męża, nie. Jesteś takim samym człowiekiem jak on i zasługujesz na szacunek i godne życie. Zbierz siły i zrób pierwszy krok, nie ma na co czekać, szkoda czasu. Ten związek i tak nie przetrwa próby czasu. Poszukaj w swoim mieście jakiś organizacji dla kobiet maltretowanych, możesz udać się do MOPSU, pójść do adwokata. Wyprowadzić się, cokolwiek zacznij robić, ale zakończ to i nie wstydź się o tym mówić. Ten problem dotyczy wielu kobiet. Powodzenia

8

Odp: załamana

jak czytam coś takiego to zastanawia mnie to czy jestes az tak głupia słaba czy moze az tak bardzo zakochana.... ja na twoim miejscu juz dawno bym sie spakowala i wyniosłą od tego człowieka.... po co byc z kims takim?? przecież ulożysz sobie zycie na nowo z kims kto bedzie ci przedewszystkim szanował i kochał smile daj znac co u ciebie. pozdrawiam

9

Odp: załamana

Niestety, widze tylko jedno wyjscie z takiej sytuacji: jak najszybsze wniesienie do sadu sprawy rozwodowej i probe ulozenia sobie zycia na nowo z innym czlowiekiem.

Szkoda zdrowia dla chama.

10

Odp: załamana

Nie wierzę w coś takiego jak miłość bezwarunkowa. Taką miłością można kochać dziecko. Faceta kocha się za coś. I w tym kontekście zastanawiam się, jak możesz twierdzić, że kochasz swojego męża. Może kochałaś go kiedyś, kiedy był inny. Wybacz, ale nie można kochać własnego kata. Więc najpierw przeanalizuj swoje uczucia a potem zwiewaj. To trudniejsze niż "zrobienie sobie czegoś", ale konsekwencje są znacznie przyjemniejsze.

11

Odp: załamana

tak na prawdę to nie mam nikogo oprócz siebie. Moi rodzice nie mogą chyba pogodzić sie z tym dlatego też twierdzą,że wina leży po obu stronach. ja nie czuje sie winna wogóle, zawsze robie wszystko zeby nie dopuścić do kłótni ale jestem tylko człowiekiem czasem powiem coś do samej siebie cicho nawet i z tego już jest awantura, że narzekam. Nie wiem jak mam się zachowywać przy nim. Nie chce już oklamywać wszystkich wkoło, wszędzie, na każdą imprezę z mojej strony jeżdże sama i się tłumaczę za Niego. Coraz częściej myśle o rozwodzie, ale jestem osobą wierzącą i nie wiem czy w tej sytuacji ślub kościelny może być unieważniony. Szczerze mówiąc to tylko to mnie trzyma przy nim. Długo łudziłam się On się zmieni nawet odeszłam już od Niego w ubiegłym roku. Mialam nadzieję że w ciągu tych sześciu miesięcy coś do niego dotarło, ale kolejny raz sie zawiodłam. Tak bardzo chciałabym żeby ktoś mnie zrozumiał choć troche i czasem przytulił.

12

Odp: załamana

Czy ty chcesz zostać świętą męczennicą ? co ma wiara do bicia , wyzwisk i poniżania .
Jeśli już raz udało Ci się wyrwać od tego kata to zrób to jeszcze raz ale tym razem na zawsze !
Nie ma nad czym się zastanawiać , wiej za nim nie będzie za późno i zrobi z Ciebie kalekę.

13

Odp: załamana

Witaj Gabrysiu rozumiem przez co przechodzisz,sama to kiedyś przeżyłam. Tacy faceci się nie zmieniają,ja rozstawałam się z moim byłym mężem kilka razy. Schodziliśmy się i było ciągle tak samo źle;prosił żebym wróciła ,a jak mówiłam że to definitywnie koniec to mnie wyzywał. Jestem już kilka lat po rozwodzie, mamy córkę i syna. Z biegiem czasu nawet się nie zmienił jest taki jaki był,nie ułożył sobie życia z inną kobietą. Widzę że jest wściekły że ja ułożyłam sobie życie z innym,cały czas jestem dla niego najgorsza. Jestem po ślubie 6 lat i teraz mogę powiedzieć że żyje(nie jestem wyzywana,bita i mój mąż się nie upija i nie robi awantur) Normalne że są złe i dobre dni...ale teraz mogę powiedzieć że w końcu żyje. Skończ z tym tyranem na pewno znajdziesz kogoś ,,normalnego,,kto cię pokocha i przytuli. Zmień swoje życie na dużo lepsze póki jeszcze czas i uwierz że są jeszcze ,,normalni,, faceci. Trzymaj się, weź się w garść i napisz co dalej...

14 Ostatnio edytowany przez msmonika (2012-04-27 11:27:35)

Odp: załamana

Gabrysiu, mam koleżankę dobrą, która też ma męża jeżdżącego na tirach i ma podobny problem. Z dwoma różnicami, że mają razem syna i że on dopiero zaczyna ją bić. Ona też nie ma oparcia w teściach bo oni nie chcą mieć z nimi nic wspólnego ani w rodzicach, bo mówią, że to jej sprawa. Jak dla mnie nie powinnaś się zastanawiać tylko dzwonić na policję jak zaczyna Cię bić! Miałam zajęcia na uczelni z wiktymologii i profesor tam mówił, że z badań wynika, że jeżeli kobieta jest poniżana i bita dochodzi w wielu przypadkach do tzw. amoku, który powoduje zabicie męża, bo zwyczajnie kobieta już nie wytrzymuje takiego traktowania. A Ty jak długo wytrzymasz jeszcze? Chcesz całe życie płakać i liczyć siniaki, złamania lub patrzeć na siebie w lustrze i widzieć podkrążone oczy albo patrzeć i myśleć, że życie zmarnowane? Pamiętaj, że życie masz tylko jedno i Ty jesteś kowalem własnego losu. Wnieś pozew o rozwód albo separację! Nie męcz się! Jesteś młoda, znajdziesz kogoś innego! Wyjedź do innego miasta, zacznij na nowo! Wiadomo będzie ciężko, bo początki zawsze są trudne, ale przecież nie masz nic do stracenia a tylko do zyskania! Możesz pozbyć się tyrana domowego!!
Religia? Czy Bóg i Kościół zezwalają na bicie i maltretowanie żony? Mogę powiedzieć tylko tyle, że kościół uważa, że rozwód jest grzechem i na pewno nie będziesz mogła drugi raz mieć ślubu kościelnego (chyba że zostaniesz wdową). Ale czy ze względu na religie dasz się dalej bić? Może któregoś dnia Twój mąż podejdzie do Ciebie z nożem i co wtedy? Kościół Ci nie pomoże moja droga! Jeżeli sama nie podźwigniesz się z tego bagna to nikt za Ciebie tego nie zrobi!
Jestem prawnikiem i jeżeli będziesz potrzebowała jakiejś porady prawnej to służę radą.

15

Odp: załamana

witam! Zrobiłam tak jak mi radziliście. odeszłam z policją odebrałam swoje rzeczy osobiste. Oczywiście nie obyło się bez obelg i wyzwisk ale nie ze strony męża tylko jego rodziców. Wyrzucili mnie z domu nie on tylko oni. Poczułam sie jak śmieć i wtedy dopiero zrozumiałam że wszyscy są przeciwko mnie. Poniosłam ból za to że po prostu byłam. Boli to niesamowicie ale wiem że kiedyś uda mi się spotkać kogoś kto bedzie mnie szanował i kochał tak jak ja potrafie kogos drugą osobę.

16

Odp: załamana

Witaj,Gabrysiu!A wiec wiecej jest takich kobiet jak ja.ylam w potwornym zwiazku-wyrzucal mnie w nocy,ublizal mi,zdradzil.Rzucal przy mnie roznymi przedmiotami,pocial mi nozem telefon.o dokuczaniu,krytykowaniu -nie wspomne.Odchodzilam od niego setki razy i zawsze wracalam-sila uzaleznienia.Ale przestaje mi na nim zalezec.Podoa mi sie Twoja decyzja o odejsciu.Pzdr.

17

Odp: załamana

Witam! jutro mam pierwszą sprawę rozwodową choć nadal kocham tego tyrana, to wiem ze nie chce z nim juz byc. Boli samotnośc pustka i rozdarte serce, ale wiem ze tak bedzie lepiej. Nie moge pogodzic sie z tym ze ludzie których sie kocha potrafią byc tak podli. Mam tylko nadzieje ze kiedys zapłacą za to co mi zrobili za ból, jaki mi sprawili i za cierpienia które przeszłam. Chce prosic wszystkie kobiety, które spotkało to samo zeby nie pozwalały na to dla siebie samych. Róbcie obdukcje, wzywajcie policje do każdej awantury jaką wywołuje kiedy jest pod wpływem alkoholu. Nie popełniajcie tego błedu co ja.

18

Odp: załamana
gabrysia7891 napisał/a:

Witam. mam 25 lat jestem od trzech lat mężatką. Pisze tutaj bo sama juz nie wiem co mam robić? Mój mąż jest kierowcą i prawie ciągle nie ma go w domu, a kiedy tylko wraca zaczyna sie piekło. Ciągłe pretensje o wszystko, wyzwiska, a nawet dochodzi do tego że używa przemocy. Tak jest tylko wtedy, gdy wraca na "chwilę". Znacznie gorzej jest, gdy wraca na weekend i ma świadomość ze nigdzie nie jedzie. Ulatnia sie wtedy z domu , wraca nad ranem pijany i robi awantury, nie liczy sie z niczym w domu ani z nikim. Praktycznie wtedy nie śpie całe noce i czekam płacząc bo wiem że jak zawsze mnie pobije. W wigilie pobił mnie do tego stopnia że zabrało mnie pogotowie. Myślałam że cos do niego dotarło ale ciągle jest tak samo a nawet gorzej. Podobnie było teraz w świeta w dzien mi tylko dogryzał a wieczorem gdzies poszedł i wrócił pijany. Mieszkamy z jego rodzicami dlatego jestem sama nie mam wsparcia w nikim a tylko same oskarżenia ze to moja wina a tak naprawde nie mam na to wpływu tak samo jak oni. Czuje sie cholernie samotna i coraz częściej myśle o  tym żeby cos sobie zrobić, tego co czuje nie da sie opisać. Nie ma dnia ani nocy żebym nie płakała. Jestem od roku na tabletkach uspakajających. Nie wiem ile jeszcze dam rade to wszystko znieść? Upokorzenia, wyzwiska, ból fizyczny. A jeszcze bardziej boli to  mamy od osoby którą sie kocha.

uciekaj dziewczyno gdzie się da, masz rodzinę ? macie dziecko ? pakuj walizki i uciekaj , on się nie zmieni. pobił Cię tak nawet w Wigilię gdzie jest czas na pojednanie i na wybaczanie. pakuj walizki !!!

19

Odp: załamana
cisowianka napisał/a:
gabrysia7891 napisał/a:

Witam. mam 25 lat jestem od trzech lat mężatką. Pisze tutaj bo sama juz nie wiem co mam robić? Mój mąż jest kierowcą i prawie ciągle nie ma go w domu, a kiedy tylko wraca zaczyna sie piekło. Ciągłe pretensje o wszystko, wyzwiska, a nawet dochodzi do tego że używa przemocy. Tak jest tylko wtedy, gdy wraca na "chwilę". Znacznie gorzej jest, gdy wraca na weekend i ma świadomość ze nigdzie nie jedzie. Ulatnia sie wtedy z domu , wraca nad ranem pijany i robi awantury, nie liczy sie z niczym w domu ani z nikim. Praktycznie wtedy nie śpie całe noce i czekam płacząc bo wiem że jak zawsze mnie pobije. W wigilie pobił mnie do tego stopnia że zabrało mnie pogotowie. Myślałam że cos do niego dotarło ale ciągle jest tak samo a nawet gorzej. Podobnie było teraz w świeta w dzien mi tylko dogryzał a wieczorem gdzies poszedł i wrócił pijany. Mieszkamy z jego rodzicami dlatego jestem sama nie mam wsparcia w nikim a tylko same oskarżenia ze to moja wina a tak naprawde nie mam na to wpływu tak samo jak oni. Czuje sie cholernie samotna i coraz częściej myśle o  tym żeby cos sobie zrobić, tego co czuje nie da sie opisać. Nie ma dnia ani nocy żebym nie płakała. Jestem od roku na tabletkach uspakajających. Nie wiem ile jeszcze dam rade to wszystko znieść? Upokorzenia, wyzwiska, ból fizyczny. A jeszcze bardziej boli to  mamy od osoby którą sie kocha.

uciekaj dziewczyno gdzie się da, masz rodzinę ? macie dziecko ? pakuj walizki i uciekaj , on się nie zmieni. pobił Cię tak nawet w Wigilię gdzie jest czas na pojednanie i na wybaczanie. pakuj walizki !!!

A czy przeczytałaś chociaż posta wyżej? Czy tylko pierwszego?

Gabrysiu, gratuluje!:)

20 Ostatnio edytowany przez Korki (2012-08-09 18:24:13)

Odp: załamana

wyobraź sobie że tak będzie kolejne lata a może do końca Twojego życia kiedy pobije Cie na śmierć.
czy na prawdę nie ma innych facetów? nie masz do kad pójść i jesteś całkowicie zdana na niego?
a może to jakiś tzw "megaprzystojny" facet którego ciagle kochasz bezwzględu na to że kopie Cię po twarzy i znieważa?
może też uważasz że Bóg tak chce żeby on poobijał cię przy każdej wigilii, skoro wziełaś kościelny ślub.
(wiedz że dla wielu fajnych facetów nie ma to znaczenia czy masz kościelny czy nie)

powiem jedno, głupota ludzka nie zna granic!

powodzenia

21 Ostatnio edytowany przez selene33 (2012-08-09 22:05:06)

Odp: załamana

gratuluję decyzji! co do ślubu kościelnego, to Kościół uznaje separację i istnieje również unieważnienie ślubu. Poczytaj trochę o tym, bo na pewno uda Ci się trafić na kapłana, który pomoże Ci się odnaleźć w tej sytuacji, bez strat dla Ciebie! ;*

22

Odp: załamana

Witaj Gabrysiu super że się zdecydowałaś na rozwód, jesteś mądrą kobietom ceń siebie bo też masz prawo do szczęścia. A on kiedyś zapłaci nie w ten to inny sposób za twoją krzywdę życzę szczęścia

23

Odp: załamana

Teemu pożal się boże małżonkowi przydałoby się małe manto.
Aq ja nienawidzę damskich bokserów.Są zwykłymi nic niewarftymi śmieciami.

24

Odp: załamana

Mimo tego ze odeszłam nie moge sie odnalezc w całej tej sytuacji, czuje sie cholernie samotnie. Niby wróciłam do rodziców ale nie mam wsparcia a tak bardzo go potrzebuje. Nie moge znalezc pracy, nie wierze w to ze kiedys to wszystko sie odmieni. Boje sie ze nie znajde faceta, który bedzie inny, nie bedzie mnie bil , upokarzał. Nie wiem jak sobie radzic  z tym wszystkim? Każdego dnia kiedy sie budze zadaje sobie pytanie po co? Dla kogo? Nie chce od zycia duzo chce tylko zeby ktos był , przytulił.

25

Odp: załamana

Witaj, Gabrysiu. Jesteś wspaniałą Kobietą, silną i mądrą. Wiem że Ci teraz ciężko, ale przynajmniej nie musisz się obawiać potwora. Poszukaj pracy, idź do pośredniaka i nękaj ich o kursy, staże - wszystko. Znajdź w swoim mieście grupę terapeutyczną dla ofiar przemocy. Poznasz nowych ludzi i przepracujesz temat. Będziesz umiała pokazać facetowi gdzie jego miejsce. Jeśli będzie ok, pozwolisz się zbliżyć, jeśli cokolwiek Ci nie zagra, kopniesz w tyłek z rozmachu.

Znalazłam mojego Kochanego dopiero gdy uwierzyłam, że jest gdzieś dla mnie mój książę. Dopiero, gdy byłam tego absolutnie pewna i spokojna - że poradzę sobie sama, a jeśli on istnieje, spotkamy się.

Przytulam Cię.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » załamana

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026