Jeśli jako dziecko nie dostałaś wzorca czułości i miłości, to dość typowe, że wytworzyły się u Ciebie pewnego rodzaju blokady w okazywaniu uczuć. Według mnie jest to bardzo dalekie od takiej sytuacji, że "wytworzyła się w Tobie świadomość, że dotyk jest czymś złym". Gdyby to było zależne od świadomości, ludzie prawdopodobnie z łatwością radziliby sobie z tego rodzaju problemami. Problem tkwi głębiej i wynika z pewnego rodzaju mechanizmów psychologicznych.
To co napisałaś o dawaniu prezentów i robieniu niespodzianek, rzeczywiście może wynikać z małego poczucia wartości, czy może raczej z potrzeby, aby zostać docenioną. Sama coś takiego zaobserwowałam u siebie, chociaż poza tym zdaje się być zupełnym przeciwieństwem Twojego charakteru, ponieważ jestem z reguły otwarta, nie mam większych problemów w prowadzeniu rozmów o sobie i swoich problemach na przykład z bliskimi. Sądzę, że jestem też postrzegana jako osoba dość pewna siebie i znająca swoją wartość. Ale kto w kim siedzi najlepiej siedzi my (a i bardzo często my sami tego nie wiemy, są w naszych umysłach i motywacjach mechanizmy, z których nie-psycholodzy zupełnie mogą nie zdawać sobie sprawy).
W każdym razie też lubię robić ludziom drobne niespodzianki, lubię, żeby się cieszyli z mojego powodu. I złapałam się na tym, że w jakiś sposób próbuję wmówić sobie, że po prostu taka jestem, jestem dobra, miła, życzliwa, lubię sprawiać innym radość. I jest to w pewnym sensie prawda, bo sprawia mi to radość, ale uświadomiłam sobie też inną motywację, i możliwe, że u Ciebie to działa tak samo. Tu chodzi o to, jak chciałabym być postrzegana. Jak chciałabym, by ludzie o mnie myśleli, by mnie lubili i doceniali. Sposób zaskarbienia sobie ich sympatii i w pewnym sensie podziwu (cicha myśl, że byłoby miło, gdyby ktoś pomyślał o mnie, że "ta Anka to naprawdę miła i fajna dziewczyna, lubię ją").
Niestety jak radzić sobie z nieśmiałością nie wiem, a jeśli chodzi o poczucie własnej wartości i problem z odbieraniem czułości, nie czuję się kompetentna do udzielania takich rad. I przede wszystkim nie sądzę, bym miała taką wiedzę. Jednak mogę powiedzieć coś z doświadczenia. Książki potrafią leczyć i należy się wyzbyć uprzedzeń co do książek poradnikowych. Szczególnie podbudowanych badaniami książek psychologicznych lub motywacyjnych. Nie chodzi o to, by stosować się do konkretnych rad i żyć według przepisu. Nie chodzi o to, że książka po którą akurat być może sięgniesz, będzie rozwiązaniem Twoich problemów. Chodzi o to, że być może przeczytać coś, co naprawdę Ci pomoże, bo zrozumiesz ideę swojego problemu. Być może poznając różne punkty widzenia nabierzesz na coś innego spojrzenia i pomoże Ci to podjąć decyzję co robić albo świadomie podjąć działanie nad tym, jak sobie dobrze pomóc.
Oczywiście rozwiązaniem jest też konsultacja specjalisty, psychologa. Ale to kosztuje pieniądze, czas i to niebezpieczeństwo, że nie zawsze trafi się na odpowiedniego specjalistę. Dochodzi do tego strach przed wyjawianiem i rozmawianiem o sobie z obcą osobą lub rozmawianiem w ogóle, oraz dochodzą uprzedzenia związane z takiego rodzaju konsultacjami.
Uważam, że dobrze jest przeczytać dobre psychologiczne tytuły, chociażby też z ciekawości, jak działa ludzki umysł. Można się wiele o sobie nauczyć. Motywacyjne lub poradnikowe pomagają poradzić z sobą. Nie musisz im zawierzać i na nich polegać, ale też nie warto się uprzedzać, należy po prostu spróbować. Często też w takich książkach pojawiają się przykłady konkretnych przypadków, człowieka z jakimś problem, czy to było spowodowane, jakie są tego efekty i jak sobie z tym uporano.
Zajrzę do swojej biblioteki i pamięci i wkrótce podam Ci tytuły, które uważam, że będą Ci w stanie pomóc i dlaczego.
Oczywiście najważniejszą rzeczą jest po prostu chęć, by sobie pomóc i wiara, że da się to zrobić : )
Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie!