a wiec opowiem wam moja historie...musze to z siebie wyrzucic bo jest mi zle....bylam z chlopakiem dwa lata bardzo mocno go kochałam był dla mnie całym swiatem ...nie ukyrwam czesto sie klocilismy ale w miedzy czasie było pieknie naprawde bylismy szczesliwi...ja mam 20 lat jestem juz mysle dojrzała kobieta chciałam czegos powaznego chciałam zeby zawsze był dla mnie zawsze ze mna.. ja sama go wszedzie ciagnelam na urodzinki do rodziny do znajomych wszedzie myslałam ze to tej jedyny wymarzony...do tej pory mam jego słowa w jego głowie...ze razem na zawsze na dobre i na złe ze jestem jego miloscia ...ze nie moglby beze mnie zyc bla bla bla ....przyjezdzal do mnie wyprosilam moja mame zeby mogl u mnie spac w weekend moj pierwszy sex pierwsza milosc...mielismy duzo problemow nie powiem zawsze bylam na drugim miejscu zawsze było cos wazniejszego...czulam sie troche jak dziewczyna na weekend do jendego ale gdy o tym mowilam on zawsze mowil ze przesadzam ze to nie tak na poczatku nie chcial zbyt chetnie zabierac mnie do siebie do mamy o to tez wiecznie byly awantury...potem sie troche zmieniło...pozniej walka o kosciol chodzil sam mnie zawsze przed kosciolem odwozil do domu nigdy nie rozumialam dlaczego kiedy pytalam zbywał mnie ze kiedys pojdziemy napenwo i tak od dwoch lat...nie był zly ogolnie potrafil okazac mi uczucie ale to zbyt mało chciałam czegos wiecej zeby traktował mnie jak osobe z ktora wiaze jakies plany i wiecznie walka o to samo...on ze mna nie musial spedzac duzo czasu ja chcialam jak najwiecej...myslalam ze tak dobrze go znam ze jest szcery i dobry ze mnie kocha...a tutaj takie cos zerwał ze mna juz trzeci raz przez sms bo sie pokłocilismy napisał mi ze trzeba sprobowac czegos innego z kim innym i po dwoch dniach podywa juz inna ...i co z ta weilka miłoscia do mnie ???jak o tym mysle serce mi peka ktos kto mnie niby tak mocno kochał i byłam dla niego wszytskim w jeden chwili kazał mi sie od siebie WULGARYZM i napisał mi ze jest szczesliwy beze mnie ...juz lata za innymi boli mnie strasznie. oddałabym mu serce i co dostałam w zamian jak sie z tym pogodzic ???co robic ???ja nie bylam moze złota kazdy ma swoje za uszami ale to ze przyjezdzal do mnie w weekend i rano jechał sibie do domu to chyba było nie tak nigdzie nie chcial mnie zabierac prawie musialam sie prosic ...bardzo czesto mowil ze kocha potrafil byc dobry ale chyba tylko po to zeby dostac co chciał...co o tym myslicie ???
Nie używaj przekleństw. Oprócz tego staraj się czytać to co napisałaś i poprawiać błędy, literówki i interpunkcję, bo ciężko się czyta tak niedbale napisany tekst. Mod. Anemonne