Powiedzcie mi czy to jest możliwe... Bo ja już nie wiem w co wierzyć...
Jestem jedenaście lat po ślubie. Dowiedziałam się (dzisiaj), że mój mąż ma drugą rodzinę czyli kobietę z dzieckiem, z którą właściwie mieszka od paru lat oraz jeszcze jedną kochankę?, która parę tygodni temu urodziła jego córkę. Z racji wykonywanego przez niego zawodu (handluje autami, zwozi je z zagranicy) swoją częstą nieobecność w łatwy sposób mi tłumaczył (słyszałam, że ściąga auta przede wszystkim z Włoch, a taki wyjazd to nawet 4-5 dni; potem 2 dni w domu i znowu wyjazd; ponoć nawiązał super kontakty itd.). Oczywiście gdzieś w głębi duszy czułam, że coś jest nie tak. Nie będę się rozpisywała, co się wydarzyło, czego się dowiedziałam itd., bo to nie ma sensu. Reasumując po prostu czułam, że mnie zdradza i wskazywały na to pewne fakty, ale on zaprzeczał i na wszystko miał wytłumaczenie. Tak czy inaczej miałam dosyć. Ponad miesiąc temu wyprowadziłam się z domu. Poinformowałam go, że składam pozew o rozwód bez orzekania o winie, wymeldowałam siebie i dziecko z mieszkania (mieszkanie jest tylko jego) czyli nie zamierzałam w żaden sposób z nim walczyć czy utrudniać mu życie. Chciałam tylko 500 zł alimentów na dziecko (normalna kwota, żadna wygórowana) i dostać szybko rozwód, żeby być wolną, odbudować wiarę w siebie, przestać być okłamywaną i oszukiwaną... Ale on nagle się obudził, błagał żebym nie składała pozwu, przysięgał, że nigdy mnie nie zdradzał, że kocha, że nie może beze mnie i córki żyć... No i tak starał się przez miesiąc... a dzisiaj dotarły do mnie wieści o drugiej "rodzinie" i dodatkowo kochance dzieckiem... No i moje pytanie: czy można być tak perfidnym człowiekiem? tak perfekcyjnie kłamać? tak zagmatwać swoje życie? zdradzać wszystkich na około? żonę z kochanką, kochankę z żoną, kochankę z kochanką?
Podobne tematy
Ja tez nie moglam w to uwierzyc! Ja jestem po drugiej stronie jako kochanka, ale sa niestety tacy faceci, mydla oczy innym kobieta, nie spodziewamy sie po nih tego, a tak kreca, oszukuja, az sie wierzyc nie chce, przeczytaj sobie moj watek, jak kochankom potrafia opowiadac wasi mezowie http://www.netkobiety.pl/t36638.html
Kasia, cholera nie sypia się z żonatymi facetami... Ej... Po co Ci to było? Wiesz jak to boli być zdradzoną żoną, wiesz jak nasza córka cierpi? Ma 11 lat i jest już "kumata"...
oni jeszcze nie mieli dziecka, mieli sie rozstac, nie zrobilabym tego jesli bym nie byla tego pewna ze miedzy nimi koniec, a jednak stalo sie inaczej
Droga PAni Kasiu, miała Pani jasną sytuację, on miał żonę, więc o co teraz tyle szumu, sama sobie jest pani winna. Cierpienie Autorki postu jest nieporównywalne do Pani, współczuję, że trafiła na takiego drania, ile ludzie mogą mieć twarzy? Oto przykład. Możecie mnie tu zlinczować, ale nigdy nie będę współczuć osobom, które włażą do cudzego łóżka.
Esemeda, trzymam za Ciebie kciuki i wyrażam swoje współczucie. Straszne, nie wiem, co mam napisać.
6 2012-03-31 20:37:42 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-03-31 20:39:30)
Możecie mnie tu zlinczować, ale nigdy nie będę współczuć osobom, które włażą do cudzego łóżka.
Popieram, mam identyczny stosunek i całkowity brak współczucia dla takich osób.
A co do sytuacji esemedy brakuje mi jakichkolwiek słów, bo żadne nie ukoją cierpienia jakie teraz przeżywa. Ciężko mi uwierzyć w takie draństwo, ale niestety tak bywa.
Dziękuję za miłe słowa. Czyli uważacie, że tak można? Że można być takim "człowiekiem"? Kłamać w żywe oczy? Oszukiwać? Zdradzać już właściwie nie wiadomo kogo z kim: żonę z kochanką, kochankę z kochanką, kochankę z żoną? Uwierzcie nie ogarniam tego rozumem.
Esemeda, on jest chory, jego zachowania na pewno nie należy rozpatrywać w kategoriach normalnego, to się w głowie nie mieści, że można być tak perfidnym, nieludzkim, podłym, kłamliwym. Do głowy przychodzą mi takie słowa, których nie mogę tutaj głośno wypowiedzieć. Takiemu powinno się obciąć tego małego i do rynsztoka!
9 2012-04-01 18:50:53 Ostatnio edytowany przez mamcia2 (2012-04-01 18:54:16)
ból jaki jest w sercu osoby, która kocha takiego drania jest nie do opisania, najgorsze,że Esemeda już nie będzie taka jak kiedyś takie sytuacje zmieniaja ludzi w mniejszym bądź większym stopniu, jednak mocno wierzę,że oliwa sprawiedliwa i jemu się w życiu dostanie kochana trzymaj się
co do koleżanki kochanki Kasi to co zrobiłaś nie było mądre, ale nie potępiam cię sama dostałaś nauczkę a faceci potrafią pięknie opowiadać i czarować a my ulegamy im mimo wszystko i ślepo wierzymy mam nadzieję, że nastepny zonaty nie stanie na twojej drodze
Wiesz ....ja też nie chciałam mężowi robić żadnych "kłopotów" i wystąpiłam o rozwód bez orzekania o winie,bo myślałam,że takie szybkie i w miare bezbolesne rozwiązanie naszego związku jest dobrym rozwiązaniem.
Byłam jednak w błędzie...on mówiąc,że mnie kocha zaczął tak bruździć i utrudniać każdy mój krok,że sprawa trwa już przez ponad 2 lata i końca nie widać.
Doszłam do wniosku,że nie można się nad facetami litować i powinnyśmy myśleć tylko o sobie i oczywiście o dzieciach jeżeli wymagają naszej opieki.
Jednak Twój mąż okazał się bezwzględnym draniem i oszustem uczuciowym...zagrał na Twojej miłości tak fałszywie,że trudno nawet o tym myśleć w jakikolwiek rozsądny sposób.
Zastanawiam się czy on walczy o ten związek z miłości czy przypadkiem nie obawia się,że w konsekwencji rozwodu "coś" może wypłynąć na wierzch.....,bo to jakieś takie obślizłe....
Nie miej żadnych wątpliwości...postąpiłaś bardzo rozsądnie i chociaż teraz to boli to z czasem uwolnisz się z tych "fałszywych pętli" i zaczniesz nowe prawdziwe życie w takiej miłości,której nie będziesz musiała dzielić z innymi....:):):)
Ta sprawa kwalifikuje sie do zamkniecia raz porzadnie bez szans na tlumaczenie.
Ja sie tylko dziwie ze odeszlas nie zadajac nic dla siebie i dziecka po tym co nawyprawial powinnas miec wszystko.Widzialam wiele ale Twoj mezus przeskoczyl wszystkich.
Sprawa ucichnie a on zbajeruje nastepne trzy i zrobi z siebie pokrzywdzona sierotke skrzywdzona przez zone ktora go oszukala.Walcz o swoje bo Ciebie i dziecko oklamal oszukal i wszystko razem,dlaczego wy macie miec gorzej a on dobrze?
To taki typ nie obwiniaj siebie.
A ja jestem w szoku..az tak mozna? aż tacy dranie chodza po ziemi ??? .. wyrachowani, cyniczni kłamcy??... nie do wiary..
chodzą tacy po ziemi... dzisiaj zrobiłam "dzień sprawdzania informacji". Doliczyłam się w sumie 4 córek (łącznie z naszą), niezliczoną liczbę kochanek... bo jak zaczęłam właściwym osobom zadawać właściwe pytania, to uzyskałam odpowiedzi. Z jedną z kochanek rozmawiałam i będzie zeznawała na rozprawie rozwodowej. Młoda dziewczyna, 20 lat, miesiąc temu urodziła. Szkoda mi jej. Nagadał jej głupot, że jesteśmy w trakcie rozwodu, że były dwie czy trzy sprawy już...
Ech... nie ogarniam tego... i jest mi ciężko... przykro... Chociaż powiem wam, że jestem pewna, że nie kocham go. Ale i tak ciężko jest.