netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dlaczego warto się zakochać?

86 odpowiedzi10 547 wyświetleńzałożony przez CapitanWaffles, 31.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego warto się zakochać?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

1

Temat: Dlaczego warto się zakochać?

Witam wszystkich:) Nie mam pojęcia czy podobny temat już istnieje... ale jeżeli tak, to proszę administratorki o zamknięcie tego tematu smile

A więc, od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym "jaki sens jest się zakochać?". Spowodowane jest to moimi obserwacjami, doświadczeniami no i oczywiście przeważającymi wątkami na tym forum smile Jakie tematy o miłości przeważają na tym forum... oczywiście te pesymistyczne/negatywne... zostawił/a, zdradził/a, okłamał/a, nie odzywa się itd. A jak jest w życiu... to samo... osoby zakochane są uzależnione od osób darzonych tym uczuciem... ich stan emocjonalny jest pod pełną kontrolą tego co ta druga osoba zrobi... a czy zawsze robią to co nas uszczęśliwia?

Będąc z drugą osobą trzeba się liczyć z jej zdaniem. I to jest tak jak w demokracji... nie wszystkie strony mają rację... ale bez zgody obu stron nic zrobić nie można... nie mówiąc już o obustronnej satysfakcji. I co dalej? Mamy związane ręce, kiedy jest coś co np. chcemy osiągnąć, ale nie jest to po myśli drugiej osoby... i kiszka.

Często porażki w związku to nie są jakieś pikuśne rzeczy (subiektywnie oczywiście)... dla wielu ludzi to jest porażka życiowa... wręcz uważają że przegrali swoje życie. Np. jeżeli jakaś osoba jest z kimś 4 lata... po czym związek się tragicznie rozpada... licząc czas jaki minie zanim osoba się ogarnie to strzelam że to zajmie z jakieś 2 lata (a czasem i jeszcze dłużej). Czyli mamy 4 lata ograniczonego pola manewru (no bo przecież będąc w związku nie działamy na własną rękę) i 2 lata wycięte z życia których już nie odzyskamy.

Kiedy ludzie najbardziej nie są sobą, okłamują siebie i innych, przechodzą jakieś dziwne transformacje, podejmują głupie decyzje a i czasem odbierają sobie życie (2/3 mężczyzn popełniających samobójstwo robią to z miłości, nieszczęśliwiej  albo whatever)... oczywiście w stanie zakochania.

I jak tak się zastanawiam to mam wrażenie że miłość to jest jedno wielkie niewolnictwo, uzależnienie, i istnieje tylko dla samego istnienia.

A co wy na to smile Miło by było jak by to miało formę dyskusji smile

2

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

To nie milosc jest niewolnictwem, tylko strach przed samotnoscia, ktora kaze ludziom pakowac sie w zwiazki zupelnie od czapy i robic wszystko (lacznie z awanturami i kontrolami), zeby ta druga osoba nie odeszla.  Ja nie jestem w zwiazku i nie przeszkadza mi to bezgranicznie kochac.

3

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Warto, ponieważ miłość uskrzydla i wtedy można góry przenosić  smile

4

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:

A więc, od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym "jaki sens jest się zakochać?". Spowodowane jest to moimi obserwacjami, doświadczeniami no i oczywiście przeważającymi wątkami na tym forum smile Jakie tematy o miłości przeważają na tym forum... oczywiście te pesymistyczne/negatywne... zostawił/a, zdradził/a, okłamał/a, nie odzywa się itd. A jak jest w życiu... to samo... osoby zakochane są uzależnione od osób darzonych tym uczuciem... ich stan emocjonalny jest pod pełną kontrolą tego co ta druga osoba zrobi... a czy zawsze robią to co nas uszczęśliwia?

Zakochanie się, piękny stan. Jaki jest sens? Hmm... Moim zdaniem wynika to z potrzeby obecności w naszym życiu kogoś na kogo zawsze możemy liczyć, z kim będziemy dzielić swoje troski i radości, kto nas wysłucha. Wymieniać można wiele przyczyn. Ktoś może powiedzieć: No ale liczyć można też na przyjaciela/przyjaciółkę. Niestety - niektórych tematów z nimi nie poruszymy. I również niestety - wymienione przez Ciebie powody rozpadu związków są częste. Ale należy dodać, że nie tylko. Mogą się nie dogadywać - czy to w życiu czy w łóżku, mogą mieć inne poglądy a te z kolei mogą być przyczyną kłótni. Te z kolei rzutują często na to, iż ludzie się rozstają. Ale przecież w związku trzeba często znajdować kompromisy, dążyć do konsensusu. No ale dobra... Zgadzam się z tym, że w większości przypadków ludzie zakochani są uzależnieni od osoby tym uczuciem obdarzonej. Często jednak bez wzajemności, co ta osoba wykorzystuje i to jest przykre. Przykre dlatego, że ktoś bawi się drugą osobą, wykorzystuje ją wiedząc, że ma ją "w garści". Bywają też przypadki, że gdy osoba zakochana wyzna swoje uczucia - ta druga rani ją w ten sposób, że jej unika, co niewątpliwie boli. Nie rozumiem natomiast ostatniego pytania (do końca). Jeżeli chodzi o to, że osoba w której się zakochamy nie zawsze robi to co nas uszczęśliwia to są tu dwie drogi:
1) ona wie, że my się w niej "zabujaliśmy"
a) unikanie itp. - bo ma nas głęboko w poważaniu, nie spodziewała się, że się zakochamy i nas unika.
b) ona czuje do nas to samo - wtedy może chodzić o realizację własnych celów, realizowanie się, spełnianie swoich marzeń. Ale  w związku, jak pisałem - powinno się działać wzajemnie i dążyć do kompromisów. Chociaż czasami można (trzeba) postawić na swoim. Jednak w taki sposób by nie odbiło się to w ujemny sposób na drugą połówkę.

2) nie wie o tym, że darzymy ją uczuciem - tutaj wina leży po naszej stronie i albo jej powiemy, że jest dla nas kimś więcej (co wiąże się z pewnym ryzykiem) albo musimy sobie uzmysłowić, że my, ludzie nie mamy możliwości czytania w myślach i czucia tego co druga osoba. Więc nie może wiedzieć, że postępując tak a tak przyczynia się do tego, iż nas nie uszczęśliwia.

CapitanWaffles napisał/a:

Będąc z drugą osobą trzeba się liczyć z jej zdaniem. I to jest tak jak w demokracji... nie wszystkie strony mają rację... ale bez zgody obu stron nic zrobić nie można... nie mówiąc już o obustronnej satysfakcji. I co dalej? Mamy związane ręce, kiedy jest coś co np. chcemy osiągnąć, ale nie jest to po myśli drugiej osoby... i kiszka.

Patrz wypowiedź powyżej - kompromis, konsensus.

CapitanWaffles napisał/a:

Często porażki w związku to nie są jakieś pikuśne rzeczy (subiektywnie oczywiście)... dla wielu ludzi to jest porażka życiowa... wręcz uważają że przegrali swoje życie. Np. jeżeli jakaś osoba jest z kimś 4 lata... po czym związek się tragicznie rozpada... licząc czas jaki minie zanim osoba się ogarnie to strzelam że to zajmie z jakieś 2 lata (a czasem i jeszcze dłużej). Czyli mamy 4 lata ograniczonego pola manewru (no bo przecież będąc w związku nie działamy na własną rękę) i 2 lata wycięte z życia których już nie odzyskamy.

Heh, życie jest pełne porażek. W związku też się zdarzają. Ale właśnie od tego są związki - żeby było nam łatwiej, żebyśmy mogli liczyć na tą drugą osobę, na jej pomoc. Nie chcę, byście drodzy Użytkownicy z moich wypowiedzi wywnioskowali, że tylko na tą drugą osobę trzeba zwalać nasze problemy. Ale porozmawiać można, doradzić się. Jednak z reguły jest tak, że ta druga osoba, będzie chciała nam ze wszystkich sił pomóc. Ale i my od siebie też coś dać musimy. I to jest właśnie najlepsze - we dwójkę pozornie trudny problem staje się łatwy. Ale musi taka relacja być oparta na wzajemności (a nie, że tylko jedna strona robi za dwie, podczas gdy druga się obija).

Co do straconego czasu - owszem, że sprawia to ludziom ból, iż po X latach związku stracimy siebie wzajemnie. Tych X lat nikt Nam nie wróci. A jeszcze bardziej cierpimy, gdy się okazuje, że ta druga osoba po prostu wykorzystywała Nas. Czujemy się wtedy oszukani, przez co z zaufaniem w przyszłym związku (o ile w niego wejdziemy) może być bardzo, bardzo trudno. Ta druga osoba choćby miała najczystsze intencje, pragnęła naszego dobra itd. to ciężko jej będzie Nas przekonać do tego, że tak jest na prawdę, gdyż my bogaci w doświadczenia z poprzedniego związku nie jesteśmy aż tak ufni. Jednak z ograniczonym zaufaniem należy uważać, bo możemy stracić osobę, dla której rzeczywiście coś znaczymy.

CapitanWaffles napisał/a:

Kiedy ludzie najbardziej nie są sobą, okłamują siebie i innych, przechodzą jakieś dziwne transformacje, podejmują głupie decyzje a i czasem odbierają sobie życie (2/3 mężczyzn popełniających samobójstwo robią to z miłości, nieszczęśliwiej  albo whatever)... oczywiście w stanie zakochania.

I jak tak się zastanawiam to mam wrażenie że miłość to jest jedno wielkie niewolnictwo, uzależnienie, i istnieje tylko dla samego istnienia.

Nie zgadzam się, że miłość to niewolnictwo i istnieje dla samego istnienia. Co do tego, że jest to uzależnienie - też niezbyt mi to podchodzi. Prawdą jest po części to, że ludzie z miłości robią różne głupstwa, zmieniają się. Samobójstwo? Dla niektórych ludzi, którzy cierpią z tego powodu że źle ulokowali uczucia i nie potrafią się go wyzbyć, "wyleczyć z miłości" to jest jedyne wg nich wyjście. Jednak - zapytajmy się: Czy ja chciał(a)bym cierpieć tak długo (z góry zakładam, że jesteśmy zakochani tak, iż odkochanie nie wchodzi w grę)?   Jednak ciągle mamy nadzieję, że trafimy na kogoś, kto będzie nas darzył równie gorącym uczuciem. Ta nadzieja podtrzymuje niektórych przy życiu.

Ufff.... Skończyłem swoje wypracowanie. big_smile

Pozdrawiam smile

5 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-03-31 18:31:46)

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Warto się zakochać bo to jest pierwszy krok do miłości smile
Zakochanie jest najprzyjemniejszym stanem rozpoczynającym prawdziwe uczucie.
Nagle człowiek staje się ładniejszy, weselszy, ma więcej energii i wszystko dookoła
jest jak z bajki jednocześnie bogacisz się wewnętrznie bo karmisz swoją duszę i serce.

Bez względu na to jak zakończy się stan zakochania: czy będzie miłość do grobowej deski
czy nie to warto. Nawet jak przeżyje się bolesne rozstanie.
W życiu tak jest ,że bez smutku nie ma odczucia wielkiej radości;
kiedy brak nam miłości i nagle się pojawia jak bardzo jesteśmy szczęśliwi-
te kontrastowe odczucia pozwalają nam jeszcze mocniej docenić i chwytać choćby najmniejszą
radość!
W prawdziwe/partnerskiej miłości nie ma udawania, niewolnictwa, robienia na siłę-jeżeli tak jest
to najczęściej jest to związek z rozsądku...

6

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Nie warto. Po prostu. Prowadzi do miłości, a to zagrożenie na całe życie. Raz w życiu się zakochałam, raz w życiu pokochałam, nie zakochując się, to drugie jest lepsze, aczkolwiek gdyby nie ta miłość dzisiaj nie miałabym tej masy problemów którą mam, chyba że może to tylko złudzenie.

7

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Wyśmienicie Kerty... właśnie o tego typu posty mi chodziło smile Czyli coś nad czym można dyskutować a nie "ładne tekściki z bajek o miłości" tongue

Kerty napisał/a:

Zakochanie się, piękny stan. Jaki jest sens? Hmm... Moim zdaniem wynika to z potrzeby obecności w naszym życiu kogoś na kogo zawsze możemy liczyć, z kim będziemy dzielić swoje troski i radości, kto nas wysłucha. Wymieniać można wiele przyczyn. Ktoś może powiedzieć: No ale liczyć można też na przyjaciela/przyjaciółkę. Niestety - niektórych tematów z nimi nie poruszymy.

No tutaj mogę być troszkę stronniczy, ponieważ ja należę do osób które nie mają zbyt wielkiej potrzeby wylewania się przed innymi, a jak to robię to tylko by sobie ulżyć wink Dlatego też przyjaciele (ci prawdziwi) wg mnie w pełni potrafią zastąpić w tych kwestiach tę "drugą polówkę". I jakich tematów nie można poruszyć z przyjaciółmi? Sex... dlaczego nie? Wyżalić się po jakiejś tragedii... wręcz wskazane. Nie sądzę aby ta osoba w której jesteśmy zakochani ulżyła nam w rozmowie jakoś bardziej niż inni zaufani ludzie. A nawet jeżeli odczuwalibyśmy większą przyjemność rozmawiając z naszym partnerem tylko dla samego faktu że jesteśmy zakochani w tej osobie jedynie może utwierdzić w prawdziwość twierdzenia "że miłość istnieje dla samego istnienia"... ponieważ napędza siebie samą... i to wszystko.

Kerty napisał/a:

I również niestety - wymienione przez Ciebie powody rozpadu związków są częste. Ale należy dodać, że nie tylko. Mogą się nie dogadywać - czy to w życiu czy w łóżku, mogą mieć inne poglądy a te z kolei mogą być przyczyną kłótni. Te z kolei rzutują często na to, iż ludzie się rozstają. Ale przecież w związku trzeba często znajdować kompromisy, dążyć do konsensusu.

No zdecydowanie związki nie muszą się kończyć wielkim hukiem. Jeżeli ludzi ominęły by takie scenariusze to można uznać ich za szczęściarzy. Ale jaką mamy pewność że tak się zdarzy? Kiedy człowiek się zakochuje i decyduje się z kimś być, nie pisze się na jazdę bez trzymanki typu zdrada, agresja, kłamstwa itd. Można by było rzec że związki, zakochanie, miłość są fajnie puki wsio idzie zgodnie z planem. A jak już się tragedia stanie... czy pytaliście kiedykolwiek swoich znajomych w stanie "porostaniowym" czy warto było? Ja pytałem... i wcale nie przeważały tam odpowiedzi "tak".

Kerty napisał/a:

No ale dobra... Zgadzam się z tym, że w większości przypadków ludzie zakochani są uzależnieni od osoby tym uczuciem obdarzonej. Często jednak bez wzajemności, co ta osoba wykorzystuje i to jest przykre. Przykre dlatego, że ktoś bawi się drugą osobą, wykorzystuje ją wiedząc, że ma ją "w garści". Bywają też przypadki, że gdy osoba zakochana wyzna swoje uczucia - ta druga rani ją w ten sposób, że jej unika, co niewątpliwie boli. Nie rozumiem natomiast ostatniego pytania (do końca). Jeżeli chodzi o to, że osoba w której się zakochamy nie zawsze robi to co nas uszczęśliwia to są tu dwie drogi:
1) ona wie, że my się w niej "zabujaliśmy"
a) unikanie itp. - bo ma nas głęboko w poważaniu, nie spodziewała się, że się zakochamy i nas unika.
b) ona czuje do nas to samo - wtedy może chodzić o realizację własnych celów, realizowanie się, spełnianie swoich marzeń. Ale  w związku, jak pisałem - powinno się działać wzajemnie i dążyć do kompromisów. Chociaż czasami można (trzeba) postawić na swoim. Jednak w taki sposób by nie odbiło się to w ujemny sposób na drugą połówkę.

2) nie wie o tym, że darzymy ją uczuciem - tutaj wina leży po naszej stronie i albo jej powiemy, że jest dla nas kimś więcej (co wiąże się z pewnym ryzykiem) albo musimy sobie uzmysłowić, że my, ludzie nie mamy możliwości czytania w myślach i czucia tego co druga osoba. Więc nie może wiedzieć, że postępując tak a tak przyczynia się do tego, iż nas nie uszczęśliwia.

Miałem bardziej na myśli to, że będąc w kimś zakochanym (z odwzajemnieniem) każda awantura, każde słowo wypowiedziane przez tą drugą osobę, każde chamskie zachowanie od strony tej drugiej osoby itd. oddziałują na nas 10x mocniej. Twój chłopak zapomniał o waszej rocznicy... niby nikomu krzywda się nie stała... a może nam spieprzyć cały tydzień, a i kto wie... może związek (bo o d tego może się zacząć).

A co do zakochania bez odwzajemnienia, to się nad tym nie zastanawiałem (dlatego dobrze że poruszyłeś tę kwestię). Ale myślę że w tych sytuacjach to pół biedy. Ponieważ:
1) Nieszczęśliwe zakochanie tego typu szybko mija (albo bynajmniej szybciej niż w przypadku kiedy się z kimś było)
2) Jakoś inaczej to wygląda kiedy się o kogoś starasz i nie wyszło... no trudno... albo grasz, albo nie masz. Inaczej niż kiedy związek się partaczy i rany zadane przez osobę której się zaufało są o wiele bardziej boleśniejsze


Kerty napisał/a:

Patrz wypowiedź powyżej - kompromis, konsensus.

A no widzisz... jeżeli mówimy o kompromisie typu "jaki kolor ściany wybrać" albo "co dziś oglądamy" to pikuś. A co z dylematami "nie chce mieć dzieci", "nie chce się przeprowadzać", "chce się realizować w tym co robię"... znajdź mi tu kompromis. Tutaj już nie ma kompromisu... tutaj jest tylko 1) Przyjęcie stanowiska drugiej osoby rezygnując ze swoich planów/marzeń 2) Albo nie ulegać i czekać aż to wpłynie na jakość związku

Kerty napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

Często porażki w związku to nie są jakieś pikuśne rzeczy (subiektywnie oczywiście)... dla wielu ludzi to jest porażka życiowa... wręcz uważają że przegrali swoje życie. Np. jeżeli jakaś osoba jest z kimś 4 lata... po czym związek się tragicznie rozpada... licząc czas jaki minie zanim osoba się ogarnie to strzelam że to zajmie z jakieś 2 lata (a czasem i jeszcze dłużej). Czyli mamy 4 lata ograniczonego pola manewru (no bo przecież będąc w związku nie działamy na własną rękę) i 2 lata wycięte z życia których już nie odzyskamy.

Heh, życie jest pełne porażek. W związku też się zdarzają. Ale właśnie od tego są związki - żeby było nam łatwiej, żebyśmy mogli liczyć na tą drugą osobę, na jej pomoc. Nie chcę, byście drodzy Użytkownicy z moich wypowiedzi wywnioskowali, że tylko na tą drugą osobę trzeba zwalać nasze problemy. Ale porozmawiać można, doradzić się. Jednak z reguły jest tak, że ta druga osoba, będzie chciała nam ze wszystkich sił pomóc. Ale i my od siebie też coś dać musimy. I to jest właśnie najlepsze - we dwójkę pozornie trudny problem staje się łatwy. Ale musi taka relacja być oparta na wzajemności (a nie, że tylko jedna strona robi za dwie, podczas gdy druga się obija).

No tak... jeżeli mówimy o problemie niedotyczącym związku to tak, ta druga osoba nam pomoże. Ale ja miałem na myśli porażki bezpośrednio związane ze związkiem

Kerty napisał/a:

Co do straconego czasu - owszem, że sprawia to ludziom ból, iż po X latach związku stracimy siebie wzajemnie. Tych X lat nikt Nam nie wróci. A jeszcze bardziej cierpimy, gdy się okazuje, że ta druga osoba po prostu wykorzystywała Nas. Czujemy się wtedy oszukani, przez co z zaufaniem w przyszłym związku (o ile w niego wejdziemy) może być bardzo, bardzo trudno. Ta druga osoba choćby miała najczystsze intencje, pragnęła naszego dobra itd. to ciężko jej będzie Nas przekonać do tego, że tak jest na prawdę, gdyż my bogaci w doświadczenia z poprzedniego związku nie jesteśmy aż tak ufni. Jednak z ograniczonym zaufaniem należy uważać, bo możemy stracić osobę, dla której rzeczywiście coś znaczymy.

Czyli być w 100% ufni i bezbronni wobec tego co nam osoba może zrobić (dobrego jak i złego) czy jednak zostawić kawałek nieufności?

Kerty napisał/a:

Nie zgadzam się, że miłość to niewolnictwo i istnieje dla samego istnienia.

Dlaczego nie? Do czego jest nam w takim razie miłość potrzebna? Sex możemy uprawiać z osobą bez miłości... rozmnażać się też. Albo zadam jeszcze inne pytanie: czym się różni związek bez miłości, a taki sam związek, z tymi samymi ludźmi tylko że z miłością? Z mojego myślenia wynika że jedyna różnica jest taka, że w tym drugim przypadku dochodzi do realizacji i spełnienia się takiej legendarnej "idei" zwanej "miłością"... nic więcej.

Co ostatecznie miało by przekład na twierdzenie "że miłość istnieje dla samego istnienia"... bo ona tylko się "spełnia" bądź nie (pociągając za sobą emocjonalne konsekwencje związane z tym)

Kerty napisał/a:

Samobójstwo? Dla niektórych ludzi, którzy cierpią z tego powodu że źle ulokowali uczucia i nie potrafią się go wyzbyć, "wyleczyć z miłości" to jest jedyne wg nich wyjście. Jednak - zapytajmy się: Czy ja chciał(a)bym cierpieć tak długo (z góry zakładam, że jesteśmy zakochani tak, iż odkochanie nie wchodzi w grę)?   Jednak ciągle mamy nadzieję, że trafimy na kogoś, kto będzie nas darzył równie gorącym uczuciem. Ta nadzieja podtrzymuje niektórych przy życiu. .

Samobójstwa są oczywiście złe. Ale czy nie można było uniknąć tych nieszczęść gdyby ci ludzie nie angażowali się w te uczucie? (nie wiem)

8

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
LapkaPandy napisał/a:

W prawdziwe/partnerskiej miłości nie ma udawania, niewolnictwa, robienia na siłę-jeżeli tak jest
to najczęściej jest to związek z rozsądku...

No co do udowadniania miłości, to jest to powszechnie wymagana rzecz przez kobiet od mężczyzn nawet po ślubie.

Przez niewolnictwo nie miałem na myśli "człowiek zniewolony przez drugiego człowieka" tylko "człowiek zniewolony przez miłość". Przecież nie odkochasz się od tak o sobie. Jak "wpadniesz" to jesteś ciągle nakręcony na "spełnienie się" tej miłości tak bardzo że możesz zaniedbywać swoje życie poza tą sferą. Wbrew Twojej woli (!)

9 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-03-31 23:22:55)

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Moim zdaniem życie bez miłości jest możliwe i można się w nim realizować, ale jest puste.
Co do seksu..
Prześpij się z kimś kogo kochasz i z kimś kogo nie kochasz- jest szansa, że zobaczysz różnicę wink
Każdy jest jednak inny, więc gwarancji Ci nie dam.

10

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:

Moim zdaniem życie bez miłości jest możliwe i można się w nim realizować, ale jest puste.
Co do seksu..
Prześpij się z kimś kogo kochasz i z kimś kogo nie kochasz- jest szansa, że zobaczysz różnicę wink
Każdy jest jednak inny, więc gwarancji Ci nie dam.

Czym dla Ciebie jest ta "pustka" w życiu bez miłości?

A co do sexu i miłości, to u kobiet miłość odgrywa zdecydowanie większą rolę przy sexie w przeciwieństwie do facetów (jest to powszechna wiedza seksuologiczna). Więc ja prawdopodobnie zbyt duże różnicy bym nie odczuł (pomijając pozytywne emocje dostarczone miłością samą w sobie) smile

11

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

Moim zdaniem życie bez miłości jest możliwe i można się w nim realizować, ale jest puste.
Co do seksu..
Prześpij się z kimś kogo kochasz i z kimś kogo nie kochasz- jest szansa, że zobaczysz różnicę wink
Każdy jest jednak inny, więc gwarancji Ci nie dam.

Czym dla Ciebie jest ta "pustka" w życiu bez miłości?

A co do sexu i miłości, to u kobiet miłość odgrywa zdecydowanie większą rolę przy sexie w przeciwieństwie do facetów (jest to powszechna wiedza seksuologiczna). Więc ja prawdopodobnie zbyt duże różnicy bym nie odczuł (pomijając pozytywne emocje dostarczone miłością samą w sobie) smile

Rozumiem, że szukasz definicji miłości.. wink trudna sprawa, tym bardziej że dla każdego z wiekiem oznacza coś innego, są też jej różne rodzaje. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie - mogę Ci jedynie napisać jak ja to czuję.

Dla mnie życie jest puste gdy brakuje w nim uczuć- a największe z nich, nad którym nie da się zapanować, nazywam miłością. Nie da się jej zaplanować ani zmusić się do niej.

Miłość sprawia, że potrafimy robić rzeczy irracjonalne aby tylko drugiej osobie było z nami dobrze. Wspieramy i jesteśmy wspierani, pomimo przeciwnych choć racjonalnych argumentów. Sprawia, że musimy wierzyć i w pełni zaufać, zupełnie bezinteresownie - to jak odsłanianie swojej duszy przed drugą osobą. Faktem jest, że takie "odsłonienie się" często kończy się cierpieniem. Cierpienie może wynikać z różnych powodów. Mówi się, że czasem zaślepieni lecimy jak ćmy do ognia. Tylko, czy aby na pewno nie wiemy na co się porywamy.. ?
Czym zresztą byłoby życie bez odrobiny ryzyka...

Zastanawiając się też nad pozostałymi uczuciami tj. przyjaźń, radość, szczęście, nienawiść w każdym znajdziesz jakieś niedoskonałości. Czy to oznacza że lepiej żyć samotnie i tylko dla samego siebie? Czy o to właśnie chodzi aby wiedzieć jak będzie wyglądał każdy dzień, godzina i minuta mojego życia - móc to zaplanować i się trzymać do końca życia tego harmonogramu... bez uczuć i emocji? Jesteśmy ludźmi - nie da się wyeliminować uczuć choćbyś chciał smile

Tak jak napisałam - można żyć bez miłości, można się też bez niej realizować w życiu. Czasem się wydaje, że ona nie istnieje dopóki nas z nienacka znów nie dopadnie. To moje subiektywne spojrzenie na samo uczucie.

12

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:

Przez niewolnictwo nie miałem na myśli "człowiek zniewolony przez drugiego człowieka" tylko "człowiek zniewolony przez miłość". Przecież nie odkochasz się od tak o sobie. Jak "wpadniesz" to jesteś ciągle nakręcony na "spełnienie się" tej miłości tak bardzo że możesz zaniedbywać swoje życie poza tą sferą. Wbrew Twojej woli (!)

W takim razie to jest najlepsza niewola na świecie smile
Fakt faktem nie odkochasz się od razu, mi to zajęło prawie 3 lata!
W uczuciu można się zatracić, ale zauważyłam ,że to zależy od wieku.
Im jest się starszym to miłość idzie w parze z rozsądkiem i taka para lepiej 'smakuje'

Jakie życie byłoby nudne bez odrobiny szaleństwa,ryzyka.
Jeżeli wyłożylibyśmy n algorytmów ,żeby nie zakochać się to
bylibyśmy jak cyborgi (blehh...).
Z miłością jest tak ,że nigdy nie wiesz na kogo, gdzie i kiedy smile
Chyba w tym cały jej urok'

13

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:

Rozumiem, że szukasz definicji miłości.. wink trudna sprawa, tym bardziej że dla każdego z wiekiem oznacza coś innego, są też jej różne rodzaje. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie - mogę Ci jedynie napisać jak ja to czuję.

Dla mnie życie jest puste gdy brakuje w nim uczuć- a największe z nich, nad którym nie da się zapanować, nazywam miłością. Nie da się jej zaplanować ani zmusić się do niej.

Miłość sprawia, że potrafimy robić rzeczy irracjonalne aby tylko drugiej osobie było z nami dobrze. Wspieramy i jesteśmy wspierani, pomimo przeciwnych choć racjonalnych argumentów. Sprawia, że musimy wierzyć i w pełni zaufać, zupełnie bezinteresownie - to jak odsłanianie swojej duszy przed drugą osobą. Faktem jest, że takie "odsłonienie się" często kończy się cierpieniem. Cierpienie może wynikać z różnych powodów. Mówi się, że czasem zaślepieni lecimy jak ćmy do ognia. Tylko, czy aby na pewno nie wiemy na co się porywamy.. ?
Czym zresztą byłoby życie bez odrobiny ryzyka...

No tak się składa że istnieje takowa pustka związana z brakiem miłości. Często przecież się spotyka ludzi, którzy deklarują że chcieli by być kochani. W takich sytuacjach mi się nasuwa pytanie "ale po co?". Dlaczego chcemy mieć dużo pieniędzy... ponieważ za nie moglibyśmy kupić rzeczy sprawiające nam bezpośrednią radość... proste. A dlaczego chcemy być kochani? Eeeeeee... ponieważ to normalne? Ponieważ wszyscy tego chcą? Ponieważ tak trzeba? No bo tak? No tutaj trudno znaleźć rozsądne wytłumaczenie. No i dlatego, jak to ujęłaś, ludzie lecą jak ćmy do ognia bez większego sensu.

Po co się zakochiwać? No jak się zakochasz możesz podjąć ryzyko (jak sama napisałaś "czym zresztą byłoby życie bez odrobiny ryzyka?"). No jak się Tobie (moim zdaniem) poszczęści, to nic z tego nie będzie i przejdziesz najkrótszą z możliwych drug przez cierpienie. W przeciwnym razie, zwiążesz się z kimś i przejdziesz na kolejny poziom agonii. Żeby ta moja wypowiedź nie miała takiego szarego charakteru, jest szansa że nasz partner nas nie zdradzi (mimo baaardzo niepochlebnych statystyk co do zdrad... szczegółów nie będę podawać), że będziemy ostatnim partnerem (mimo ilości partnerów "życiowych" na poziomie średniej między 4 a 5) no i że nasze małżeństwo będzie szczęśliwe (średnio w 2010 na 1000 nowo zawartych małżeństw 285 bodajże się rozpada... nie biorąc pod uwagę tych które się nie rozpadły, ale mimo wszystko trwają w patologii). Do tego mitycznego szczęścia jest dłuuuuuga droga. Czy nie lepiej jak tylko człowiek zacznie coś czuć do drugiej osoby, jak najszybciej to stłumić w sobie? Życie z pustką... czy może droga przez łzy i często ból do szczęścia które niekoniecznie osiągniemy... a które i tak w ostateczności zamieni się w przyzwyczajenie (wg Profesora Wojciszke).

alfaalfa napisał/a:

Zastanawiając się też nad pozostałymi uczuciami tj. przyjaźń, radość, szczęście, nienawiść w każdym znajdziesz jakieś niedoskonałości. Czy to oznacza że lepiej żyć samotnie i tylko dla samego siebie? Czy o to właśnie chodzi aby wiedzieć jak będzie wyglądał każdy dzień, godzina i minuta mojego życia - móc to zaplanować i się trzymać do końca życia tego harmonogramu... bez uczuć i emocji? Jesteśmy ludźmi - nie da się wyeliminować uczuć choćbyś chciał smile

Radość i szczęście to nie to samo co nienawiść, miłość i przyjaźń. Te pierwsze możemy odczuwać od tak... te drugie odczuwamy wobec kogoś/czegoś. Dlatego można żyć bez nienawiści, miłości i przyjaźni... ale bez radości itd. już nie.

alfaalfa napisał/a:

Tak jak napisałam - można żyć bez miłości, można się też bez niej realizować w życiu. Czasem się wydaje, że ona nie istnieje dopóki nas z nienacka znów nie dopadnie. To moje subiektywne spojrzenie na samo uczucie.

Istnieje jak najbardziej. Tylko przez całe nasze życie jesteśmy uczeni tego że miłość to coś super, fajnego, coś do czego każdy powinien dążyć itd. Ale nikt w ogólnie nie wspomina nam o tym że miłość potrafi też być straszna. A nawet jak piszą o jej konsekwencjach (np. Romeo i Julia) to opisuje to w superlatywach (wspaniała idea itd.). I jak zdarza mi się zakwestionować to czego nas uczyli od dzieciństwa, ludzie się troszkę gubią, i częściej posługują się pięknymi hasłami, przysłowiami a nie konkretnymi sytuacjami, przykładami (to troszkę jak przekonywać mieszkańca Korei Pn. o tym że Kim Ir Sen wcale nie jest tak jak go opisywali przez jego całe życie).

14

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
LapkaPandy napisał/a:

W uczuciu można się zatracić, ale zauważyłam ,że to zależy od wieku.
Im jest się starszym to miłość idzie w parze z rozsądkiem i taka para lepiej 'smakuje'

Zaiste... w każdym wieku miłość to co innego, i u ludzi się zmieniają cechy na jakie patrzymy w doborze partnera.

LapkaPandy napisał/a:

Jakie życie byłoby nudne bez odrobiny szaleństwa,ryzyka.
Jeżeli wyłożylibyśmy n algorytmów ,żeby nie zakochać się to
bylibyśmy jak cyborgi (blehh...).
Z miłością jest tak ,że nigdy nie wiesz na kogo, gdzie i kiedy smile
Chyba w tym cały jej urok'

No cóż... ryzyko jest fajne kiedy je podejmujesz, i wygrywasz... jak już człowiek przegrywa, szybko zmienia zdanie.

Oj tam zaraz cyborgi. Przecież człowiek niezakochany nie jest chodzącą kostką lodu. Czy ja robię takie wrażenie? tongue

A no to jest zachwycające... nauka potrafi precyzyjnie wyjaśnić jaki jest dobór partnera u ludzi, ale nie jest w stanie zdefiniować miłości i w pełni wyjaśnić jej mechanizm (przynajmniej nie w pełni satysfakcjonujący sposób). Dlaczego jakiś Jan Kowalski zakochuje się od tak w osobie, która stanowi zupełne zaprzeczenie gustów Jana Kowalskiego? Ciekawe smile

15

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

nie warto

16

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
EmiLka99 napisał/a:

nie warto

Dlaczego?

17

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:

Istnieje jak najbardziej. Tylko przez całe nasze życie jesteśmy uczeni tego że miłość to coś super, fajnego, coś do czego każdy powinien dążyć itd. Ale nikt w ogólnie nie wspomina nam o tym że miłość potrafi też być straszna. A nawet jak piszą o jej konsekwencjach (np. Romeo i Julia) to opisuje to w superlatywach (wspaniała idea itd.). I jak zdarza mi się zakwestionować to czego nas uczyli od dzieciństwa, ludzie się troszkę gubią, i częściej posługują się pięknymi hasłami, przysłowiami a nie konkretnymi sytuacjami, przykładami (to troszkę jak przekonywać mieszkańca Korei Pn. o tym że Kim Ir Sen wcale nie jest tak jak go opisywali przez jego całe życie).

Moim zdaniem swoim rozważaniom powinieneś poświęcić temat cierpienia a nie miłości.
Miłość sama w sobie jest cudownym uczuciem, ale tylko gdy jest zdrowa.

Cierpienie w związku jest zwykle wywołane innymi czynnikami niż sama miłość.
Bo zdrada (najczęstszy wątek tego forum powodujący cierpienie u osoby zakochanej)- czy wynika z miłości? nie. Wynika z różnych innych uczuć.. tj. egoizm, nuda i co tam jeszcze..

To, że nie kochasz osoby z którą jesteś - nie oznacza, że ona Cię nie zdradzi. Rozumiem, że myślisz o tym że wówczas cierpienie może być mniejsze - ale czy na pewno? stracenie zaufania kogoś na kim Ci zależało (choć nie kochałeś) jest też bolesnym rozczarowaniem.

18

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

dlaczego?wystarczy spojrzeć na to forum i ludzi dookoła...wielka miłość a pózniej same cierpienia i zryte serce na całe życie

19

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:

Moim zdaniem swoim rozważaniom powinieneś poświęcić temat cierpienia a nie miłości.
Miłość sama w sobie jest cudownym uczuciem, ale tylko gdy jest zdrowa.

Skoro każdy rozumie miłość na swój sposób, więc każdy na swój sposób definiuje "zdrowość" związku... co już samo w sobie stanowi problem. Często ludzie mówią sobie że będą siebie nawzajem kochać... a kto tak na prawdę zapytał tej drugiej osoby co to dla niej znaczy?

alfaalfa napisał/a:

Cierpienie w związku jest zwykle wywołane innymi czynnikami niż sama miłość.
Bo zdrada (najczęstszy wątek tego forum powodujący cierpienie u osoby zakochanej)- czy wynika z miłości? nie. Wynika z różnych innych uczuć.. tj. egoizm, nuda i co tam jeszcze..

No fakt... zdradza i inne patologie nie są wpisane jako tako w definicję miłości. Niemniej jednak te specyficzne emocje, o tak silnym natężeniu odczuć można praktycznie jedynie w stanie miłości. Więc głupio jest mówić o miłość i nie wspominać o tych emocjach.

alfaalfa napisał/a:

To, że nie kochasz osoby z którą jesteś - nie oznacza, że ona Cię nie zdradzi. Rozumiem, że myślisz o tym że wówczas cierpienie może być mniejsze - ale czy na pewno? stracenie zaufania kogoś na kim Ci zależało (choć nie kochałeś) jest też bolesnym rozczarowaniem.

Nie jest bezbolesne... ale mam nadzieje nie śmiesz porównywać zawodu i smutku spowodowane zdradą męża a przyjaciółki? :]

20

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Uwazam ze warto...
Dlaczego? Bo wbrew pozorom milosc jest fajna. Sprawe ulatwia nabranie dystansu do siebie, poczucie humoru i tolerancja
Dlaczego milosc jest fajna? Bo te rzeczy ktore do tej pory robilo sie samemu mozna teraz robic z kims smile Bo jak sie trafi na dobrego partnera to uzyskuje sie pomoc w roznych zyciowych sytuacjach. Bo mozna z czegos wspolnie sie posmiac albo poplakac. Bo zyje sie latwiej jak mozna obowiazki podzielic miedzy dwoje smile
Zycie bez uczucia to nie zycie w pelni. To egzystencja. MA sie swoje male radosci i smutki ale nigdy nie dociera sie do wszystkich zakamarkow swojej duszy. A ta warto poznac smile

21

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

Moim zdaniem swoim rozważaniom powinieneś poświęcić temat cierpienia a nie miłości.
Miłość sama w sobie jest cudownym uczuciem, ale tylko gdy jest zdrowa.

Skoro każdy rozumie miłość na swój sposób, więc każdy na swój sposób definiuje "zdrowość" związku... co już samo w sobie stanowi problem. Często ludzie mówią sobie że będą siebie nawzajem kochać... a kto tak na prawdę zapytał tej drugiej osoby co to dla niej znaczy?

Ja pytam. Ktoś tu już pisał, że miłość zaczyna się od głowy.. :]
Tylko, że miłość to nie tylko słowa.


CapitanWaffles napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

To, że nie kochasz osoby z którą jesteś - nie oznacza, że ona Cię nie zdradzi. Rozumiem, że myślisz o tym że wówczas cierpienie może być mniejsze - ale czy na pewno? stracenie zaufania kogoś na kim Ci zależało (choć nie kochałeś) jest też bolesnym rozczarowaniem.

Nie jest bezbolesne... ale mam nadzieje nie śmiesz porównywać zawodu i smutku spowodowane zdradą męża a przyjaciółki? :]

To zależy jak nazywasz osobę z którą jesteś bez miłości. ;]

ps. Ja nie wierzę w instytucję małżeństwa.

22 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-04-01 19:06:35)

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:

Tylko, że miłość to nie tylko słowa.

I tu jest cały problem związków

alfaalfa napisał/a:

To zależy jak nazywasz osobę z którą jesteś bez miłości. ;]

ps. Ja nie wierzę w instytucję małżeństwa.

Narzeczony/a, dziewczyna/chłopak, mąż/żona... emocje odczuwane we wszystkich tych sytuacjach nazywają się "miłość" (albo przynajmniej tak się zakłada). Więc to wsio ryba czy zdradzi Cię mąż czy chłopak z x letnim stażem... boli jak jasna cholera.

Nie trzeba być z nikim. Kto powiedział że trzeba być z kimś choćby nawet bez miłości?

23

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:

Nie trzeba być z nikim. Kto powiedział że trzeba być z kimś

Hmm no tak.. nie trzeba.

Tylko co wynika z tych rozważań?
Na to czy kochasz czy nie i tak nie masz najmniejszego wpływu.

24

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

Nie trzeba być z nikim. Kto powiedział że trzeba być z kimś

Hmm no tak.. nie trzeba.

Tylko co wynika z tych rozważań?
Na to czy kochasz czy nie i tak nie masz najmniejszego wpływu.

Masz i to duzy. smile

25

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:

Zycie bez uczucia to nie zycie w pelni. To egzystencja. MA sie swoje male radosci i smutki ale nigdy nie dociera sie do wszystkich zakamarkow swojej duszy. A ta warto poznac smile

No i powiedz mi droga Sadie... jak mam wejść w dyskusję przy czymś takim? sad

I to jest coś z czym właśnie spotykam się przy tego typu dyskusjach... żadnych konkretów... tylko koło poetyckie na temat miłości. Jest to moim zdaniem spowodowane tym o czym już we wcześniejszym którymś poście pisałem... a mianowicie tym że od dziecka nas faszerowano tym że jest takie coś jak miłość, że każdy do tego dąży, że miłość jest fajna etc. I gdzieś stało się to dla nas oczywistością samą w sobie, tak jak dla ludzi z Korei Pn. twierdzenie że Kim Ir Sen jest ich wielkim, mądrym, lojalnym przywódcą. I kiedy dochodzi do takiej rozmowy najczęściej właśnie słyszę takie puste wierszyki, zamiast konkretów (nad którymi ludzie najwyżej nigdy się nie zastanawiali)

26

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:

Tylko co wynika z tych rozważań?
Na to czy kochasz czy nie i tak nie masz najmniejszego wpływu.

Na razie nie osiągnąłem końca w moich rozważaniach. Zastanawiam się czy jak się zakocham (bo jak wspomniałaś, nie ucieknie się od tego) to czy jak najszybciej postarać się wyprzeć to, zapomnieć o tym, czy iść w kierunku osoby w której się zakochałem... no i liczyć najprawdopodobniej na życiowy lincz (albo i nie... to zależy od wyciągniętych wniosków tongue)

27

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:

Zastanawiam się czy jak się zakocham (bo jak wspomniałaś, nie ucieknie się od tego) to czy jak najszybciej postarać się wyprzeć to, zapomnieć o tym, czy iść w kierunku osoby w której się zakochałem...

Ja osobiście polecam Ci iść za głosem serca, bo choć czasem może się to skończyć "linczowaniem" to bywa że i tak uczucie daje nam więcej niż mogliśmy oczekiwać tongue

28

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

Na to czy kochasz czy nie i tak nie masz najmniejszego wpływu.

Masz i to duzy. smile

Niby jak? Nie da się zmusić samego siebie do poczucia miłości do drugiej osoby.
Ona jest albo jej nie ma.

29

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:

Ja osobiście polecam Ci iść za głosem serca, bo choć czasem może się to skończyć "linczowaniem" to bywa że i tak uczucie daje nam więcej niż mogliśmy oczekiwać tongue

No puki co wszystkie moje próby "chodzenia za głosem" skończyły się źle. I uczucie samo w sobie wcale nie było gratyfikujące. Oczywiście każdy może powiedzieć "a no bo następnym razem tak nie będzie", albo "w końcu się uda"... bla bla. Podejście idealistyczne jest dość wadliwe. Więc zaczynam się zastanawiać nad tym wszystkim realistycznie. Jak już wcześniej wspominałem w jednym poście... większość ludzi jakich zapytałem w stanie "porozstaniowym" wcale nie twierdzili że "było warto". Więc nie zgodzę się ze stwierdzeniem że "uczucie daje nam więcej niż mogliśmy oczekiwać".

30

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

warto, to jedyne co ma sens, ale tylko jesli jest uczucie naprawde i jesli nawet sie kiedys skonczy (lub nie). zwiazki z rozsadku - bez porownania, nonsens.

31

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
motylek79 napisał/a:

warto, to jedyne co ma sens, ale tylko jesli jest uczucie naprawde i jesli nawet sie kiedys skonczy (lub nie). zwiazki z rozsadku - bez porownania, nonsens.

Co mam rozumieć przez "ma sens"?

32 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2012-04-01 20:04:50)

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

....ja jestem beznadziejna idealistka...sens ma znalezienie bratniej duszy (milosc, przyjazn) i to jest najwieksza radosc (przynajmniej dla mnie).
..zwiazek bez uczucia - bez sensu

33

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
motylek79 napisał/a:

....ja jestem beznadziejna idealistka...sens ma znalezienie bratniej duszy (milosc, przyjazn) i to jest najwieksza radosc (przynajmniej dla mnie).
..zwiazek bez uczucia - bez sensu

Czyli sensowne jest to co my uznamy za sensowne... i to wszystko. Dobrze zrozumiałem?

34

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:

większość ludzi jakich zapytałem w stanie "porozstaniowym" wcale nie twierdzili że "było warto"

Od razu po rozstaniu widzi się tylko same wady związku. W końcu z jakiegoś powodu się rozstajemy..

Tak samo jak tu na forum: po co szczęśliwi ludzie mieliby tu wchodzić i czytać/pisać o problemach... Zwykle jak coś nas boli, to chcemy o tym komuś opowiedzieć - jak jesteśmy szczęśliwi to cieszymy się chwilą. wink

Życzę Ci miłości. Tyle że do stwierdzenia, że to jest miłość dochodzi się latami..  zaczyna się jednak od zakochania.

35

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

CapitanWaffles smile chyba konkretniej porozmawiasz z mężczyznami: "Mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety, a kobieta nigdy nie zrozumie mężczyzny i to jest właśnie ta rzecz, której kobiety i mężczyźni nigdy nie zrozumieją" Allan Pease big_smile

36

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Nie wiem czy zrozumiałeś. Chyba nie. Sensowne tzn. chcesz sie kierowac rozsadkiem, kalkulować? Z tym ma sens, a z tamtym nie. bo np. ten jest mlody, ten stary, ten dobrze zarabia, ten nie, ten ladny ten brzydki....ten ma mieszkanie, ten nie, trzeba kogos wziac, bo czas nagli itp.

Uczucie czy porozumienie z druga osobą to przychodzi znienacka, albo sie to czuje, albo nie, albo sprawia Tobie radość przebywanie z kims albo nie. Jesli czujesz radość z obecności drugiej osoby to jest przyjazn, milosc itp.

37

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:

Od razu po rozstaniu widzi się tylko same wady związku. W końcu z jakiegoś powodu się rozstajemy..

Tak... ale te łzy jakie ludzie przelewają w tym stanie nie są mniej fałszywe niż pozytywne emocje jakie ludzie deklarują kiedy są w szczęśliwym związku. Poza tym... faktem jest że ludzie przyzwyczajają się do dobrego, a do złego już nie. Więc szczęście przestaje być z czasem aż tak szcześliwe jak na początku... ból i cierpienie... boli zawsze tak samo mocno... czasem po prostu już nie mamy czym płakać.

alfaalfa napisał/a:

Tak samo jak tu na forum: po co szczęśliwi ludzie mieliby tu wchodzić i czytać/pisać o problemach... Zwykle jak coś nas boli, to chcemy o tym komuś opowiedzieć - jak jesteśmy szczęśliwi to cieszymy się chwilą. wink

A no tutaj nie śmiem zaprzeczyć smile

alfaalfa napisał/a:

Życzę Ci miłości. Tyle że do stwierdzenia, że to jest miłość dochodzi się latami..  zaczyna się jednak od zakochania.

Dziękuje smile

38

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
LapkaPandy napisał/a:

CapitanWaffles smile chyba konkretniej porozmawiasz z mężczyznami: "Mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety, a kobieta nigdy nie zrozumie mężczyzny i to jest właśnie ta rzecz, której kobiety i mężczyźni nigdy nie zrozumieją" Allan Pease big_smile

Z nimi też rozmawiam... ale przecież nie mogłem pozwolić na dyskryminację, więc też i was drogie Panie pytam o opinię smile

39

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
motylek79 napisał/a:

Nie wiem czy zrozumiałeś. Chyba nie. Sensowne tzn. chcesz sie kierowac rozsadkiem, kalkulować? Z tym ma sens, a z tamtym nie. bo np. ten jest mlody, ten stary, ten dobrze zarabia, ten nie, ten ladny ten brzydki....ten ma mieszkanie, ten nie, trzeba kogos wziac, bo czas nagli itp.

No ta definicja "sensu" jest mniej enigmatyczna niż ta poprzednia smile

motylek79 napisał/a:

Uczucie czy porozumienie z druga osobą to przychodzi znienacka, albo sie to czuje, albo nie, albo sprawia Tobie radość przebywanie z kims albo nie. Jesli czujesz radość z obecności drugiej osoby to jest przyjazn, milosc itp.

Ja nie zaprzeczam istnienia takiego czegoś jak miłość, i to że "atakuje znienacka". Tylko czy nie lepiej jest się wycofać kiedy czujesz że się w kimś zakochujesz, zamiast brnąć ślepo w nieznane?

40

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Dlaczego warto się zakochać?

Dlatego, że miłość to piękne uczucie. Świadomość tego, że masz przy sobie osobę, która jest dla Ciebie wszystkim i dla której ty jesteś wszystkim, jest wspaniała. Mimo że zachowuję pewien stopień niezależności, to nie wyobrażam sobie, na tę chwilę, życia w pojedynkę. Jestem w związku, który przeszedł już wiele, nie zawsze było różowo. Przelałam wiele łez. Myśleliśmy kilka razy o rozstaniu, ale żadna ze stron nie potrafiła podjąć ostatecznej decyzji. Wierzę w przeznaczenie i wiem, że ten facet to właśnie TEN. Z nim chcę przeżyć całe życie, z nim chcę się zestarzeć.

Miłość dodaje skrzydeł. Patrzę w lustro i widzę kobietę, która jest kochana. Jestem szczęśliwa, bo mam z kim dzielić moje radości i smutki. Kiedy mam zły dzień jestem pewna tego, że kiedy przyjdę do domu, przytulę się do mojego mężczyzny i to wszystko minie.   

Miłość jest piękna. Wymaga w prawdzie pewnego wysiłku, ale warto. Warto dawać, bo można otrzymać jeszcze więcej. Wiem, że jestem prawdziwą szczęściarą, bo trafiłam na faceta, który kocha mnie naprawdę, który nigdy mnie nie skrzywdził i dla którego jestem całym światem. Dla niego jestem idealna z tymi wszystkimi moimi wadami i zaletami. Nie chce mnie zmieniać i w pełni mnie akceptuje. To samo dostaje w zamian ode mnie.

Nie każda miłość jest jednak taka piękna i szczera jak ta, która mnie spotkała. Nie zawsze warto iść za głosem serca, czasami lepiej posłuchać tego, co mówi do nas rozum. Miłość nie wymaga poświęceń i zmian na przekór man samym. Jeśli ta druga osoba chce nas zmienić, to nie warto w to brnąć, bo nasze prawdziwe JA w końcu będzie próbowało dojść do głosu. Miłość to nie niewola. Trzeba pamiętać, że związek to dwie osoby, które są określone, które mają swoje wady i zalety, upodobania i przyzwyczajenia. Albo się kogoś kocha takim jakim jest, albo się kocha czyiś wyimaginowany obraz. Nie można pozwolić żeby ta druga osoba zniszczyła nas, nasze JA, naszą osobowość. Na tym miłość nie polega.

41

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
motylek79 napisał/a:

Nie wiem czy zrozumiałeś. Chyba nie. Sensowne tzn. chcesz sie kierowac rozsadkiem, kalkulować? Z tym ma sens, a z tamtym nie. bo np. ten jest mlody, ten stary, ten dobrze zarabia, ten nie, ten ladny ten brzydki....ten ma mieszkanie, ten nie, trzeba kogos wziac, bo czas nagli itp.

No ta definicja "sensu" jest mniej enigmatyczna niż ta poprzednia smile

motylek79 napisał/a:

Uczucie czy porozumienie z druga osobą to przychodzi znienacka, albo sie to czuje, albo nie, albo sprawia Tobie radość przebywanie z kims albo nie. Jesli czujesz radość z obecności drugiej osoby to jest przyjazn, milosc itp.

Ja nie zaprzeczam istnienia takiego czegoś jak miłość, i to że "atakuje znienacka". Tylko czy nie lepiej jest się wycofać kiedy czujesz że się w kimś zakochujesz, zamiast brnąć ślepo w nieznane?

niektórzy się oczywiście wycofuja ;-) - ze względu na rozsądek, wczesniejsze przykre doświadcz., nie chcą ponownie przeżywać bólu.......

no, ale chyba lepiej coś przezyc w zyciu niz nic........:-) wiec czemu nie brnać?

42

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
MagdaEM. napisał/a:

Dlatego, że miłość to piękne uczucie. Świadomość tego, że masz przy sobie osobę, która jest dla Ciebie wszystkim i dla której ty jesteś wszystkim, jest wspaniała. Mimo że zachowuję pewien stopień niezależności, to nie wyobrażam sobie, na tę chwilę, życia w pojedynkę. Jestem w związku, który przeszedł już wiele, nie zawsze było różowo. Przelałam wiele łez. Myśleliśmy kilka razy o rozstaniu, ale żadna ze stron nie potrafiła podjąć ostatecznej decyzji. Wierzę w przeznaczenie i wiem, że ten facet to właśnie TEN. Z nim chcę przeżyć całe życie, z nim chcę się zestarzeć.

No głupio było by skończyć z czymś czemu się tyle poświęciło (aczkolwiek ten aspekt ma i swoje złe strony).

MagdaEM. napisał/a:

Miłość jest piękna. Wymaga w prawdzie pewnego wysiłku, ale warto. Warto dawać, bo można otrzymać jeszcze więcej. Wiem, że jestem prawdziwą szczęściarą, bo trafiłam na faceta, który kocha mnie naprawdę, który nigdy mnie nie skrzywdził i dla którego jestem całym światem. Dla niego jestem idealna z tymi wszystkimi moimi wadami i zaletami. Nie chce mnie zmieniać i w pełni mnie akceptuje. To samo dostaje w zamian ode mnie.

Brzmi wszystko fajnie, pięknie. Oczywiście mam nadzieje że tak będzie już zawsze.

Wiesz ile ludzi było dokładnie w tym samym stanie co Ty- pełnia zaufania, skrzydełka itd.- a później się wszystko nagle zmieniło. Nagle... nikt nigdy się tego nie spodziewał. Często się czyta choćby na tym forum, że nasze kochane połówki nagle zmieniają się nie do poznania (pomijając fakt że zmiany u samych siebie pewnie nie dostrzegają). Jeżeli po X lat bycia razem, nagle facet rzuca nas, zostawia dwójkę dzieci dla jakiejś 20 letniej panny, nagle pojawia się wielka panika i słowa typu "byłam z nim tyle czasu i go nie znałam". Problem nie polega na tym że ludzie wchodząc w związek są egoistyczni (tacy oczywiście nie są wykluczeni)... po prostu ludzie się zmieniają. Ten przykładowy pan który zostawił wszystkich swoich najbliższych po prostu najwyraźniej był poddany zbyt dużej monotonii życia, zmęczenia. A w pewnym wieku pojawia się kryzys wieku średniego... nagle człowiek uświadamia swoją śmiertelność i panicznie zaczyna szukać odmłodnienia. No i czasem dochodzi do tego że taki pan dokonuje desperackiego czynu poświęcając pewne rzeczy na korzyść drugich. I czy ktokolwiek mógł coś takiego przewidzieć... oczywiście że nie. To jest tylko jeden przykład z wielu... sam na własne oczy widziałem jak ludzie przechodzili niezwykłe transformacje. Więc jeżeli kiedyś dorównam Tobie w stanie związku jaki Ty teraz posiadasz... wciąż zarówno ja, jak i moja partnerka jesteśmy podatni na zmiany przez które będziemy siebie nawzajem krzywdzić. Oczywiście wiara "że nigdy się tak nie stanie" jest ok... tylko wiarą nie uleczysz ran spowodowanych tragediami związkowymi.

MagdaEM. napisał/a:

Nie każda miłość jest jednak taka piękna i szczera jak ta, która mnie spotkała. Nie zawsze warto iść za głosem serca, czasami lepiej posłuchać tego, co mówi do nas rozum. Miłość nie wymaga poświęceń i zmian na przekór man samym. Jeśli ta druga osoba chce nas zmienić, to nie warto w to brnąć, bo nasze prawdziwe JA w końcu będzie próbowało dojść do głosu. Miłość to nie niewola. Trzeba pamiętać, że związek to dwie osoby, które są określone, które mają swoje wady i zalety, upodobania i przyzwyczajenia. Albo się kogoś kocha takim jakim jest, albo się kocha czyiś wyimaginowany obraz. Nie można pozwolić żeby ta druga osoba zniszczyła nas, nasze JA, naszą osobowość. Na tym miłość nie polega.

To że ludzie się nawzajem w związku zmieniają jest rzeczą oczywistą. Nie jest to aż tak otwarta rzecz jak deklaracja "masz się tak i tak zmienić". Założę się że przez okres Twojego związku robiłaś, mówiłaś, myślałaś rzeczy o których nie było mowy przed związkiem. Ale tak to jest... każdy się na wzajem w związku wychowuje, każdy musi czasem poświęcić pewne rzeczy na korzyść drugich. Już w jednym poście pisałem że puki mówimy o rzeczach typu "kolor ściany" to pół biedy. A co jeżeli Ty zachcesz mieć dziecko, a Twój partner definitywnie nie będzie chciał. No i co w tedy... przecież nikt teoretycznie nikomu nic nie karze... ale jesteśmy zmuszeni siłą rzeczy albo zmienić pewne rzeczy ustępując, albo nie ustępując i czekać aż związek wybuchnie.

43

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
motylek79 napisał/a:

niektórzy się oczywiście wycofuja ;-) - ze względu na rozsądek, wczesniejsze przykre doświadcz., nie chcą ponownie przeżywać bólu.......

no, ale chyba lepiej coś przezyc w zyciu niz nic........:-) wiec czemu nie brnać?

Właśnie ze względu na rozsądek. Uważasz że przeżycie zawodu, cierpienia i bólu jest leprze od przeżycia "niczego"? Oczywiście są i te dobrze rzeczy... ale jak już wiele razy wspominałem... ludzie najczęściej deklarują ujemny bilans związku, kiedy on już się zakończy.

44

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

CapitanWaffles - to zalezy ile cierpienia i ile szcześcia jestes w stanie udzwignąć? Bo związek to i cierpienie i szczęście, raz tak, raz inaczej. Czesto jak się ludzie kochają i jest duzo emocji to i się także ranią.

45

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
motylek79 napisał/a:

CapitanWaffles - to zalezy ile cierpienia i ile szcześcia jestes w stanie udzwignąć? Bo związek to i cierpienie i szczęście, raz tak, raz inaczej. Czesto jak się ludzie kochają i jest duzo emocji to i się także ranią.

Więc w takim razie po co angażować się w coś tak ambiwalentnego?

46

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
motylek79 napisał/a:

CapitanWaffles - to zalezy ile cierpienia i ile szcześcia jestes w stanie udzwignąć? Bo związek to i cierpienie i szczęście, raz tak, raz inaczej. Czesto jak się ludzie kochają i jest duzo emocji to i się także ranią.

Więc w takim razie po co angażować się w coś tak ambiwalentnego?

Nie mam pojęcia. To chyba przychodzi spontanicznie albo wcale ;-)

47

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
motylek79 napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:
motylek79 napisał/a:

CapitanWaffles - to zalezy ile cierpienia i ile szcześcia jestes w stanie udzwignąć? Bo związek to i cierpienie i szczęście, raz tak, raz inaczej. Czesto jak się ludzie kochają i jest duzo emocji to i się także ranią.

Więc w takim razie po co angażować się w coś tak ambiwalentnego?

Nie mam pojęcia. To chyba przychodzi spontanicznie albo wcale ;-)

A jak już przyjdzie?

48

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
motylek79 napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:

Więc w takim razie po co angażować się w coś tak ambiwalentnego?

Nie mam pojęcia. To chyba przychodzi spontanicznie albo wcale ;-)

A jak już przyjdzie?

Ehhhhhhh.... Albo się zaangazujesz albo uciekniesz ;-)

49 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-04-01 22:36:14)

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
motylek79 napisał/a:
CapitanWaffles napisał/a:
motylek79 napisał/a:

Nie mam pojęcia. To chyba przychodzi spontanicznie albo wcale ;-)

A jak już przyjdzie?

Ehhhhhhh.... Albo się zaangazujesz albo uciekniesz ;-)

No tak wink Ale nie używałbym tutaj słowa "uciekniesz"... sugerowało by to że jest ta gorsza opcja... a przecież tak nie musi być

50

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

Zaczynając od początku cieszę się że na forum pojawiają się takie tematy. Osobiście uświadamiają mi o wiele więcej i zmuszają do refleksji.

1. Inne relacje takie jak przyjaźń mogą zastąpić miłość? Niekoniecznie. I nie mówmy tu o seksie że to jest ta różnica. Różnica to to że przyjaciel
porozmawia, pomoże, będzie, ale zapełni pustkę ? Prędzej czy później opuści pokój, zakończy rozmowę telefoniczną, odejdzie to swojego życia i swoich obowiązków. A mówiąc o miłości mamy na myśli łączenie się i wspieranie. Przyjaźń to wspieranie. Miłość to wspieranie + ...
i tu możemy sami uzupełnić.

2.To że jest się samemu nie jest równoznaczne z tym że się "egzystuje". człowiek żyjący samotnie też ma uczucia i też z nich korzysta.
To że nie dzieli się i nie przelewa ich na drugą osobę nie czyni z niego jak to ktoś określił 'cyborga'.

3.Nie zgodzę się również z tym że do cierpienia nie można się przyzwyczaić.

4. Na to czy się zakochamy czy też nie mamy wpływ. Nie trzeba uciekać , wystarczy się nie angażować.

51

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
Sadie napisał/a:

Zycie bez uczucia to nie zycie w pelni. To egzystencja. MA sie swoje male radosci i smutki ale nigdy nie dociera sie do wszystkich zakamarkow swojej duszy. A ta warto poznac smile

No i powiedz mi droga Sadie... jak mam wejść w dyskusję przy czymś takim? sad

I to jest coś z czym właśnie spotykam się przy tego typu dyskusjach... żadnych konkretów... tylko koło poetyckie na temat miłości. Jest to moim zdaniem spowodowane tym o czym już we wcześniejszym którymś poście pisałem... a mianowicie tym że od dziecka nas faszerowano tym że jest takie coś jak miłość, że każdy do tego dąży, że miłość jest fajna etc. I gdzieś stało się to dla nas oczywistością samą w sobie, tak jak dla ludzi z Korei Pn. twierdzenie że Kim Ir Sen jest ich wielkim, mądrym, lojalnym przywódcą. I kiedy dochodzi do takiej rozmowy najczęściej właśnie słyszę takie puste wierszyki, zamiast konkretów (nad którymi ludzie najwyżej nigdy się nie zastanawiali)

buhahahaha!!!!! Kolo poetyckie?? Mowisz do osoby ktora ma jeszcze mniej wspolnego z poezja niz pingwin z rekawiczkami smile
Chcesz konkretow? A jakich? Nie umiem wyprowadzic ci wzoru na slusznosc moich stwierdzen, nie umiem ci dowiesc ze warto bo tak naprawde to zalezy od indywidualnych doswiadczen i checi do podjecia ryzyka. Skoro tego nie umiesz i sie boisz kochac to juz zawsze bedziesz emocjonalnym kaleka. Na wlasne zyczenie..:) 
Moje zycie milosne nie zawsze bylo super udane. Spotykalam na swojej drodze niewlasciwych facetow, zlodziei, klamcow i oszustow. Pospolitych wyzyskiwaczy i seksualnych maniakow z kompleksem boga smile Tez doszlam do momentu w zyciu ze myslalam "milosc to trata czasu bo wczesniej czy pozniej skonczysz ze zlamanym sercem." I wytrzymalam sama przez 3 lata. Ale tesknilam za drugim czlowiekiem, tesknilam za tym kims kto by dzielil ze mna smutki i radosci. Przyjaciele i znajomi to nie bylo to samo. Mozna miec wielu przyjaciol i wciaz byc samotnym (popatrz na niektore tematy tu na forum). Wiec po prostu zdecydowalam sie zaryzykowac....To wszystko. Nikt mi nie kladl do glowy ze "milosc jest fajna i kazdy do tego dazy". Ja nie daze do iej w samej sobie. Moge byc sama nie przeszkadza mi to. Ale nie bede odwracac sie plecami od szansy na szczescie bo niby czemu?
Pytam jakich konkretow oczekujesz? Co ci mam powiedziec? Zycie to jedno wielkie ryzyko. Albo sie go boisz albo nie. Powtarzam to jest twoj wybor kochac czy nie.

52

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:
Sadie napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

Na to czy kochasz czy nie i tak nie masz najmniejszego wpływu.

Masz i to duzy. smile

Niby jak? Nie da się zmusić samego siebie do poczucia miłości do drugiej osoby.
Ona jest albo jej nie ma.

A dlaczego mialabys sie zmuszac do poczucia milosci do kogos? To juz nie XVII wiek ze malzenstwa aranzowano a sami zainteresowani nie mieli w temacie nic do powiedzenia smile Nie kochasz to nie kochasz i nie rozumiem w czym by tu mial byc problem?
Problem zaczyna sie wtedy kiedy kochasz kogos kogo sie nie powinno...
Ale nawet wtedy jest wybor. W kazdym razie ja jak widze ze zaczynam czuc slabosc do niewlasciwej dla mnie osoby to umiem to szybko przerwac a nie brnac na niepewne sciezki abstrakcyjnych rozwazan i odczuc. Kazda kobieta ma wole i wolny wybor.

53

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:

Moje zycie milosne nie zawsze bylo super udane. Spotykalam na swojej drodze niewlasciwych facetow, zlodziei, klamcow i oszustow. Pospolitych wyzyskiwaczy i seksualnych maniakow z kompleksem boga smile Tez doszlam do momentu w zyciu ze myslalam "milosc to trata czasu bo wczesniej czy pozniej skonczysz ze zlamanym sercem."

ja mialam podobnie, spotkalam wielu dziwnych facetow od ktorych nie potrafilam dostac tego czego chcialam. a chcialam wlasnie takiej milosci takiego uzaleznienia nawet z tymi zlymi konsekwencjami.

chcesz konkretow prosze z zycia. poznalam faceta poczulam sie kochana i kochalam ale wydawalo mi sie, ze jest tego za duzo. ze mnie to ogranicza, spowalnia, zbyt angazuje. nie doroslam do tego uczucia. porzucilam go i czulam sie z tym okropnie. brakowalo mi tego wszystkiego, tego o ktorym mowilam ze jest za mocne, niepotrzebne. dostalam to w prezencie i nie umialam tak naprawde docenic.
po jakims czasie ten czlowiek dal mi druga szanse, nauczyl mnie rozumiec dlaczego tak mocno kocha i dlaczego warto jest tak kochac. teraz sama to rozumiem. przy nim czuje sie najbezpieczniej, najpewniej. i pewnie ktos powie, ze przez takie uczucie czlowiek posiada kontrole nad drugim czlowiekiem. to prawda. ale mi to nie przeszkadza. bo w zamian daje dokladnie to samo. i ciagle nie mam dosyc.

_____________________________________________

Wieczne Miasto BG

54

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:

buhahahaha!!!!! Kolo poetyckie?? Mowisz do osoby ktora ma jeszcze mniej wspolnego z poezja niz pingwin z rekawiczkami smile
Chcesz konkretow? A jakich? Nie umiem wyprowadzic ci wzoru na slusznosc moich stwierdzen, nie umiem ci dowiesc ze warto bo tak naprawde to zalezy od indywidualnych doswiadczen i checi do podjecia ryzyka. Skoro tego nie umiesz i sie boisz kochac to juz zawsze bedziesz emocjonalnym kaleka. Na wlasne zyczenie..:)

Emocjonalnym  kaleką?! Wypraszam sobie

A co do "koła poetyckiego" sprawa jest dość jasna... przeczytaj to zdanie do którego wcześniej się odwołałem, i powiedz mi proszę jak z tym zdaniem dyskutować? Czy jest ono logicznie weryfikowalne? Oczywiście że nie. Jedynie mógłbym odpowiedzieć innym "mądrym" cytatem z innej książki tylko zaprzeczająca przekazowi Twojemu

Sadie napisał/a:

Moje zycie milosne nie zawsze bylo super udane. Spotykalam na swojej drodze niewlasciwych facetow, zlodziei, klamcow i oszustow. Pospolitych wyzyskiwaczy i seksualnych maniakow z kompleksem boga smile Tez doszlam do momentu w zyciu ze myslalam "milosc to trata czasu bo wczesniej czy pozniej skonczysz ze zlamanym sercem." I wytrzymalam sama przez 3 lata. Ale tesknilam za drugim czlowiekiem, tesknilam za tym kims kto by dzielil ze mna smutki i radosci. Przyjaciele i znajomi to nie bylo to samo. Mozna miec wielu przyjaciol i wciaz byc samotnym (popatrz na niektore tematy tu na forum). Wiec po prostu zdecydowalam sie zaryzykowac....To wszystko. Nikt mi nie kladl do glowy ze "milosc jest fajna i kazdy do tego dazy". Ja nie daze do iej w samej sobie. Moge byc sama nie przeszkadza mi to. Ale nie bede odwracac sie plecami od szansy na szczescie bo niby czemu?

Droga Sadie... nie śmiem zaprzeczać wszystkiemu co piszesz... nie chce również przekonywać kogokolwiek do tego aby uciekać od miłości... podkreśliłem że chciałbym aby miało to formę dyskusji... i to wszystko smile Ciesze się bardzo żeś szczęśliwa smile

Sadie napisał/a:

Pytam jakich konkretow oczekujesz? Co ci mam powiedziec? Zycie to jedno wielkie ryzyko. Albo sie go boisz albo nie. Powtarzam to jest twoj wybor kochac czy nie.

No po to tutaj jestem aby o nich się dowiedzieć smile A co rozumiem przez konkret... to co można logicznie zweryfikować. "Miłość jest fantastyczna, sensowna i w ogóle tralalala" nie jest twierdzeniem weryfikowalnym... chyba że w innej formie.

55

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:
alfaalfa napisał/a:
Sadie napisał/a:

Masz i to duzy. smile

Niby jak? Nie da się zmusić samego siebie do poczucia miłości do drugiej osoby.
Ona jest albo jej nie ma.

A dlaczego mialabys sie zmuszac do poczucia milosci do kogos? To juz nie XVII wiek ze malzenstwa aranzowano a sami zainteresowani nie mieli w temacie nic do powiedzenia smile Nie kochasz to nie kochasz i nie rozumiem w czym by tu mial byc problem?
Problem zaczyna sie wtedy kiedy kochasz kogos kogo sie nie powinno...
Ale nawet wtedy jest wybor. W kazdym razie ja jak widze ze zaczynam czuc slabosc do niewlasciwej dla mnie osoby to umiem to szybko przerwac a nie brnac na niepewne sciezki abstrakcyjnych rozwazan i odczuc. Kazda kobieta ma wole i wolny wybor.

Wydaje mi się że alfaalfa miała na myśli to, że jak już się zakochasz (i często wbrew własnej woli) to nie możesz się odkochać na życzenie... przynajmniej nie w krótkim czasie.

56

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
aggy napisał/a:
Sadie napisał/a:

Moje zycie milosne nie zawsze bylo super udane. Spotykalam na swojej drodze niewlasciwych facetow, zlodziei, klamcow i oszustow. Pospolitych wyzyskiwaczy i seksualnych maniakow z kompleksem boga smile Tez doszlam do momentu w zyciu ze myslalam "milosc to trata czasu bo wczesniej czy pozniej skonczysz ze zlamanym sercem."

ja mialam podobnie, spotkalam wielu dziwnych facetow od ktorych nie potrafilam dostac tego czego chcialam. a chcialam wlasnie takiej milosci takiego uzaleznienia nawet z tymi zlymi konsekwencjami.

chcesz konkretow prosze z zycia. poznalam faceta poczulam sie kochana i kochalam ale wydawalo mi sie, ze jest tego za duzo. ze mnie to ogranicza, spowalnia, zbyt angazuje. nie doroslam do tego uczucia. porzucilam go i czulam sie z tym okropnie. brakowalo mi tego wszystkiego, tego o ktorym mowilam ze jest za mocne, niepotrzebne. dostalam to w prezencie i nie umialam tak naprawde docenic.
po jakims czasie ten czlowiek dal mi druga szanse, nauczyl mnie rozumiec dlaczego tak mocno kocha i dlaczego warto jest tak kochac. teraz sama to rozumiem. przy nim czuje sie najbezpieczniej, najpewniej. i pewnie ktos powie, ze przez takie uczucie czlowiek posiada kontrole nad drugim czlowiekiem. to prawda. ale mi to nie przeszkadza. bo w zamian daje dokladnie to samo. i ciagle nie mam dosyc.

aggy moje pytanie o konkrety bylo skierowane do Kapitana smile Ale dziekuje zes odpowiedziala bo to jest dokladnie to o czym  mowie. Konkrety... w tym przypadku mozemy podac tylko historie ktore sami zesmy przezyli. Na milosc i jej wartosc nie ma wzoru matemaycznego czy logicznego dowodu. Odp n pytanie "czy warto" zalezec bedzie od indywidualnych doswiadczen..
Ktoz to napisal ze "niewole w ktora wstepujemy na wlasne zyczenie przestaje byc niewola"?
aggy mozna miec nad druga osoba kontrole ale tylko tak daleko na ile druga osoba ci na to pozwoli. Wiec ja sie nie martwie czynnikiem kontroli drugiego czlowieka nade mna. Koniec koncow miosc idzie w parze z zaufaniem wiec ufam ze uzbrajajac druga osobe w oreze przeciwko mnie ta osoba go nie uzyje. smile Inaczej to nie ma sensu. smile

57

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
pannaD. napisał/a:

1. Inne relacje takie jak przyjaźń mogą zastąpić miłość? Niekoniecznie. I nie mówmy tu o seksie że to jest ta różnica. Różnica to to że przyjaciel porozmawia, pomoże, będzie, ale zapełni pustkę ? Prędzej czy później opuści pokój, zakończy rozmowę telefoniczną, odejdzie to swojego życia i swoich obowiązków. A mówiąc o miłości mamy na myśli łączenie się i wspieranie. Przyjaźń to wspieranie. Miłość to wspieranie + ...
i tu możemy sami uzupełnić.

Tutaj praktycznie ze wszystkim potrafię się zgodzić... ale nad jednym się zastanawiam. Rozumiem "wsparcie drugiej osoby" jeżeli jest się kobietą (drogie Panie jakoś często to deklarują). Ale faceci tak nie mają. To co teraz powiem może wydać się seksistowskie, ale teoretycznie jeżeli chodzi o waszą "praktyczność" to nam potrzebne nie jesteście. Kiedyś miałem dyskusję z koleżanką i doszedłem do wniosku że kobieta jedynie co może dla przeciętnego faceta zrobić to urodzić dzieci... my tego nie potrafimy. Przeciętna (podkreślam PRZECIĘTNA) kobieta z natury nie ma pociągów do majsterkowania... to mężczyźni zawsze przychodzą do kobiet kiedy im coś się zepsuje np. komputer. Przeciętny (podkreślam PRZECIĘTNY) mężczyzna jest jednak bardziej samowystarczalny jeżeli chodzi o tą sferę praktyczną. Weźmy nawet pod uwagę wsparcie psychiczne... jest jak najbardziej ważne, i każdy powinien takie mieć, niemniej jednak przeciętny (podkreślam PRZECIĘTNY) facet nie lubi mówić o emocjach i z natury przyjmuje taktykę tłumienia... więc i z tym wolimi sobie radzić sami.

I jeżeli chodzi o mnie samego... to oprócz rodzenia dzieci, to nie widzę innego "wsparcia" jakie mogła by mi kobieta dostarczyć w życiu. (proszę mnie nie karcić za tą wypowiedź).

pannaD. napisał/a:

2.To że jest się samemu nie jest równoznaczne z tym że się "egzystuje". człowiek żyjący samotnie też ma uczucia i też z nich korzysta.
To że nie dzieli się i nie przelewa ich na drugą osobę nie czyni z niego jak to ktoś określił 'cyborga'.

Zaiste

pannaD. napisał/a:

3.Nie zgodzę się również z tym że do cierpienia nie można się przyzwyczaić.

A i tutaj niestety nauka mówi co innego. Tzn zależy co rozumiemy przez "przyzwyczajenie się". Bo racja... ludzka psychika posiada jakieś mechanizmy sobie radzenia z cierpieniem i bólem... ale nie są to zdrowe mechanizmy. Nie chce mi się tutaj tych mechanizmów opisywać, ale podam przykład: kobieta pochodząca z baaaaardzo patologicznej rodziny ostatecznie i tak trafia na złego męża który ją bije itd itd. Pierwszy interesujący fakt jest taki że ta Pani kompletnie nie płacze... w ogóle... po prostu. I na terapii zapytana "co czuje kiedy mąż ją bije" odpowiada "że nie wiem". Z czym to jest związane? A no najprościej mówiąc po prostu "blokuje się emocjonalnie". Bierze ją znieczulica ba cierpienie i ból, ponieważ jej psychika wyrobiła sobie taki mechanizm żeby sobie jakoś z tym radzić. Oczywiście jest to skrajny przykład. Niemniej jednak psychika zdrowego człowieka w sytuacji "dobra" nie musi nic kombinować... a w sytuacji stresu, strachu, cierpienia... niestety na dłuższą metę wymyśla jakieś mechanizmy obronne. I to wcale nie jest "przyzwyczajanie się" smile

pannaD. napisał/a:

4. Na to czy się zakochamy czy też nie mamy wpływ. Nie trzeba uciekać , wystarczy się nie angażować.

Zaiste

58

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
Sadie napisał/a:

buhahahaha!!!!! Kolo poetyckie?? Mowisz do osoby ktora ma jeszcze mniej wspolnego z poezja niz pingwin z rekawiczkami smile
Chcesz konkretow? A jakich? Nie umiem wyprowadzic ci wzoru na slusznosc moich stwierdzen, nie umiem ci dowiesc ze warto bo tak naprawde to zalezy od indywidualnych doswiadczen i checi do podjecia ryzyka. Skoro tego nie umiesz i sie boisz kochac to juz zawsze bedziesz emocjonalnym kaleka. Na wlasne zyczenie..:)

Emocjonalnym  kaleką?! Wypraszam sobie.

No jesli sam postanowisz sie nie zakochiwac, do czego masz pelne zreszta prawo, to nie doswiadczasz pelnej gamy uczuc w zyciu. Czegos ci...brakuje? Nie wiem jak to lepiej okreslic. Pewnie zaraz powiesz ze nic ci nie brakuje. Ale wiesz do braku nogi tez sie mozna wczesniej lub pozniej przyzwyczaic. Co nie znaczy ze sie bedzie w pelni sprawnym fizycznie.

CapitanWaffles napisał/a:

A co do "koła poetyckiego" sprawa jest dość jasna... przeczytaj to zdanie do którego wcześniej się odwołałem, i powiedz mi proszę jak z tym zdaniem dyskutować? Czy jest ono logicznie weryfikowalne? Oczywiście że nie. Jedynie mógłbym odpowiedzieć innym "mądrym" cytatem z innej książki tylko zaprzeczająca przekazowi Twojemu

A jak proponujesz logicznie zweryfikowac czy warto sie zakochiwac czy nie? Bo ja nie widze mozliwosci logicznej weryfikacji bo chyba musielibysmy wyprowadzic wzor na milosc czego sie po prostu nie da zrobic. W tej dyskusji mozna sie albo oprzec na historiach z ludzkiego zycia, albo na ludzkich wierzeniach albo na przekonaniach. Widzisz mozliwosc logicznego podwazenia histori ludzkiego zycia? Ja jakos kiepsko. Ale czy to znaczy ze mam w tym temacie nie dyskutowac..?

Sadie napisał/a:

Moje zycie milosne nie zawsze bylo super udane. Spotykalam na swojej drodze niewlasciwych facetow, zlodziei, klamcow i oszustow. Pospolitych wyzyskiwaczy i seksualnych maniakow z kompleksem boga smile Tez doszlam do momentu w zyciu ze myslalam "milosc to trata czasu bo wczesniej czy pozniej skonczysz ze zlamanym sercem." I wytrzymalam sama przez 3 lata. Ale tesknilam za drugim czlowiekiem, tesknilam za tym kims kto by dzielil ze mna smutki i radosci. Przyjaciele i znajomi to nie bylo to samo. Mozna miec wielu przyjaciol i wciaz byc samotnym (popatrz na niektore tematy tu na forum). Wiec po prostu zdecydowalam sie zaryzykowac....To wszystko. Nikt mi nie kladl do glowy ze "milosc jest fajna i kazdy do tego dazy". Ja nie daze do iej w samej sobie. Moge byc sama nie przeszkadza mi to. Ale nie bede odwracac sie plecami od szansy na szczescie bo niby czemu?

CapitanWaffles napisał/a:

[Droga Sadie... nie śmiem zaprzeczać wszystkiemu co piszesz... nie chce również przekonywać kogokolwiek do tego aby uciekać od miłości... podkreśliłem że chciałbym aby miało to formę dyskusji... i to wszystko smile Ciesze się bardzo żeś szczęśliwa smile

Czyli co mam sie nie odzywac bo ty nie umiesz sie odniesc do tego co napisalam?

Sadie napisał/a:

Pytam jakich konkretow oczekujesz? Co ci mam powiedziec? Zycie to jedno wielkie ryzyko. Albo sie go boisz albo nie. Powtarzam to jest twoj wybor kochac czy nie.

CapitanWaffles napisał/a:

No po to tutaj jestem aby o nich się dowiedzieć smile A co rozumiem przez konkret... to co można logicznie zweryfikować. "Miłość jest fantastyczna, sensowna i w ogóle tralalala" nie jest twierdzeniem weryfikowalnym... chyba że w innej formie.

Nigdzie nie napisalam ze milosc jest "fantastyczna, sensowna i w ogole tralala". Napisalam tylko ze warto sie zakochac.
Mysle tez ze ciezko ci bedzie odnalezc weryfikowalne konkrety w temacie milosci. Podaj mi przyklad takiego konkretu moze wtedy cie lepiej zrozumiem smile

Moze to zabrzmi dziwnie ale umiem sie odkochac na zyczenie smile Oprocz serca mam jeszcze rozum ktory mowi mi ze przykladowo facet ktory nalogowo zaglada do kieliszka nie jest najlepszym wyborem swiata na partnera dla mnie. Umiem w sobie niewlasciwe uczucia zabic. Tak samo facet ktory mnie traktuje jak smiecia czy facet ktory probuje zmusic mnie do zmian w moim zyciu na ktore nie mam ochoty. Nawet jesli sie w takim kims zakocham to pozwole temu uczuciu umrzec smiercia naturalna. Bo tak bedzie lepiej.

59

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

Na to czy kochasz czy nie i tak nie masz najmniejszego wpływu.

Masz i to duzy. smile

Napisałaś, że mamy wpływ na "zakochanie się" - a ja zaprzeczyłam, bo się z tym nie zgadzam.
Tylko tyle.

Ty piszesz z perspektywy - stłumienia miłości. Zgadza się - można udawać, że się nie kocha, porzucić, uciec.. wyprzeć ze świadomości. heh tylko po co

Ja z perspektywy chęci wzbudzenia uczucia. smile Oczywiście  - nikt nie każe.
Gorzej, gdy nic się nie czuje pomimo starań...

Nadal uważam że nie mamy wpływu na to czy kochamy - i tyle.

60

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
CapitanWaffles napisał/a:
pannaD. napisał/a:

1. Inne relacje takie jak przyjaźń mogą zastąpić miłość? Niekoniecznie. I nie mówmy tu o seksie że to jest ta różnica. Różnica to to że przyjaciel porozmawia, pomoże, będzie, ale zapełni pustkę ? Prędzej czy później opuści pokój, zakończy rozmowę telefoniczną, odejdzie to swojego życia i swoich obowiązków. A mówiąc o miłości mamy na myśli łączenie się i wspieranie. Przyjaźń to wspieranie. Miłość to wspieranie + ...
i tu możemy sami uzupełnić.

Tutaj praktycznie ze wszystkim potrafię się zgodzić... ale nad jednym się zastanawiam. Rozumiem "wsparcie drugiej osoby" jeżeli jest się kobietą (drogie Panie jakoś często to deklarują). Ale faceci tak nie mają. To co teraz powiem może wydać się seksistowskie, ale teoretycznie jeżeli chodzi o waszą "praktyczność" to nam potrzebne nie jesteście. Kiedyś miałem dyskusję z koleżanką i doszedłem do wniosku że kobieta jedynie co może dla przeciętnego faceta zrobić to urodzić dzieci... my tego nie potrafimy. Przeciętna (podkreślam PRZECIĘTNA) kobieta z natury nie ma pociągów do majsterkowania... to mężczyźni zawsze przychodzą do kobiet kiedy im coś się zepsuje np. komputer. Przeciętny (podkreślam PRZECIĘTNY) mężczyzna jest jednak bardziej samowystarczalny jeżeli chodzi o tą sferę praktyczną. Weźmy nawet pod uwagę wsparcie psychiczne... jest jak najbardziej ważne, i każdy powinien takie mieć, niemniej jednak przeciętny (podkreślam PRZECIĘTNY) facet nie lubi mówić o emocjach i z natury przyjmuje taktykę tłumienia... więc i z tym wolimi sobie radzić sami.

I jeżeli chodzi o mnie samego... to oprócz rodzenia dzieci, to nie widzę innego "wsparcia" jakie mogła by mi kobieta dostarczyć w życiu. (proszę mnie nie karcić za tą wypowiedź).

No to my was potrzebujemy jeszcze mniej big_smile Bo w dzisiejszych czasach wystarczy ze jednorazowo przespie sie z kims gdziekolwiek i moge zajsc w ciaze. Nie musze byc w zwiazku z facetem zeby to zrobic big_smile Albo jeszcze lepiej. Zakupie sperme w banku i juz w ogole eliminujemy faceta z potrzeb kobiecych smile
Skoro uwazasz ze jestes w100% samowystarczalny to sie nie zakochuj. Rzeczywiscie myslac w ten sposob to nikt nikomu do niczego nie jest potrzebny.
Milosc to chec dzielenia z dana osoba zycia. Jesli tego nie czujesz to nie czujesz i nikt ci tu nie wytlumaczy ze "warto". Teoretycznie masz racje ze nie warto. Bo i po co zdrowej doroslej kobiecie facet? Do zmiany opony? Zadzwonie do ubezpieczyciela i mnie odcholuje i jeszcze mi przyprowadzi zreperowany samochod pod dom smile Do zrobienia dziecka? Jak juz mowilam do tego tez facet nie jest potrzebny smile Do rozmowy o emocjach? Po kiego skoro wy i tak sie na tym nie znacie i nie lubicie mowic? smile Do towarzystwa? To mam kolezanki. Lista bedzie dluga...:) Ale skoro tak nikt nikomu do niczego potrzebny nie jest to czemu wiekszosc (podkreslam WIEKSZOSC) ludzi szuka milosci? I w takim razie jak mamy rozumiec ludzi ktorzy zyja w szczesliwych (podkreslam SZCZESLIWYCH) malzenstwach/zwiazkach po 10/20/30/40 lat?

61

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
alfaalfa napisał/a:
Sadie napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

Na to czy kochasz czy nie i tak nie masz najmniejszego wpływu.

Masz i to duzy. smile

Napisałaś, że mamy wpływ na "zakochanie się" - a ja zaprzeczyłam, bo się z tym nie zgadzam.
Tylko tyle.

Ty piszesz z perspektywy - stłumienia miłości. Zgadza się - można udawać, że się nie kocha, porzucić, uciec.. wyprzeć ze świadomości. heh tylko po co

Ja z perspektywy chęci wzbudzenia uczucia. smile Oczywiście  - nikt nie każe.
Gorzej, gdy nic się nie czuje pomimo starań...

Nadal uważam że nie mamy wpływu na to czy kochamy - i tyle.

Nie nie mialam na mysli udawania ze sie nie kocha. Uciec? A gdzie chcesz uciec skoro milosc czujesz wewnatrz siebie? Gdziekowliek nie uciekniesz to milosc "pojdzie" z toba. smile Ale mozna nie rozplywac sie w niej, mozna sie uodpornic. Pytasz po co? A chocby po to ze jak sie zakochasz w zonatym facecie to mozesz miec na sumieniu rozbita rodzine. A co jak zakochasz sie w mezczyznie homoseksualnym? Bedziesz go czcic i wielbic? Jasne jest ze z tej milosci nic nie bedzie. Albo zakochasz sie w mezu kolezanki. Wyrzadzilabys najblizszej kolezance taka krzywde? Bo ja bym nie smiala.
Druga strona medalu jest ze czesto sie slyszy stwierdzenie ze "jak sie milosci nie pielegnuje to ona bardzo szybko obumiera".  Zdarza sie to nawet w dlugoletnich zwiazkach. Wiec jesli ulokowalo sie uczucie niewlasciwie to jak dla mnie wystarczy go nie pielegnowac i samo zgasnie. smile

62

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:

No jesli sam postanowisz sie nie zakochiwac, do czego masz pelne zreszta prawo, to nie doswiadczasz pelnej gamy uczuc w zyciu. Czegos ci...brakuje? Nie wiem jak to lepiej okreslic. Pewnie zaraz powiesz ze nic ci nie brakuje. Ale wiesz do braku nogi tez sie mozna wczesniej lub pozniej przyzwyczaic. Co nie znaczy ze sie bedzie w pelni sprawnym fizycznie.

Dokładnie zgadłaś to co bym odpisał... a mianowicie nie czuje aby mi czegoś brakowało. I uważasz że to jest efektem tego że byłem zmuszony się przyzwyczaić? Brzmi to podobnie jak stwierdzenie "Ty wcale nie jesteś szczęśliwa w swoim związku... Ty po prostu się do niego przyzwyczaiłaś"... dokładnie ten sam poziom logiki.

Może i nie odczuwam jak Ty o że wspaniałej emocji jaką jest "miłość"... jednak nie robi to ze mnie "kaleki" jak to napisałaś. Zapewne nie czułaś tej fatalnej emocji jaką jest bycie zgwałconą (mam nadzieje przynajmniej)... czy to robi z Ciebie emocjonalnego kalekę? Bo czemu by nie... nie odczułaś przecież "pełnej gamy uczuć"

Sadie napisał/a:

A jak proponujesz logicznie zweryfikowac czy warto sie zakochiwac czy nie? Bo ja nie widze mozliwosci logicznej weryfikacji bo chyba musielibysmy wyprowadzic wzor na milosc czego sie po prostu nie da zrobic. W tej dyskusji mozna sie albo oprzec na historiach z ludzkiego zycia, albo na ludzkich wierzeniach albo na przekonaniach. Widzisz mozliwosc logicznego podwazenia histori ludzkiego zycia? Ja jakos kiepsko. Ale czy to znaczy ze mam w tym temacie nie dyskutowac..?

Popatrz na posty innych użytkowników. Oni jakoś sobie z tym problemem radzą, i bardzo miło i owocnie mi się z nimi dyskutuje.

Sadie napisał/a:

Czyli co mam sie nie odzywac bo ty nie umiesz sie odniesc do tego co napisalam?

Kiedy to ja napisałem napisałem? Pisz śmiało co chcesz.

Wiesz... jeżeli nie można odnieść się do czyjejś wypowiedzi, nie koniecznie to oznacza słabość osoby dyskutującej... bo może to być słabość samej wypowiedzi.

Sadie napisał/a:

Nigdzie nie napisalam ze milosc jest "fantastyczna, sensowna i w ogole tralala". Napisalam tylko ze warto sie zakochac.
Mysle tez ze ciezko ci bedzie odnalezc weryfikowalne konkrety w temacie milosci. Podaj mi przyklad takiego konkretu moze wtedy cie lepiej zrozumiem smile

A ja nigdzie nie napisałem że to zdanie napisałaś

Poszukuje pojedynczych elementów z obszaru miłości... sama miłość jest zbyt zawiłą rzeczą by ją na raz wytłumaczyć. Zauważ że prowadzę dyskusję z innymi ludźmi dotyczących konkretnych jej aspektów.

Sadie napisał/a:

Moze to zabrzmi dziwnie ale umiem sie odkochac na zyczenie smile Oprocz serca mam jeszcze rozum ktory mowi mi ze przykladowo facet ktory nalogowo zaglada do kieliszka nie jest najlepszym wyborem swiata na partnera dla mnie. Umiem w sobie niewlasciwe uczucia zabic. Tak samo facet ktory mnie traktuje jak smiecia czy facet ktory probuje zmusic mnie do zmian w moim zyciu na ktore nie mam ochoty. Nawet jesli sie w takim kims zakocham to pozwole temu uczuciu umrzec smiercia naturalna. Bo tak bedzie lepiej.

To jest niezwykła cenna umiejętność jaką posiadasz. Ale spróbuj kiedyś jakiejś nieszczęśliwej zakochanej osobie doradzić (choćby na tym forum) "to się po prostu od kochaj... od tak"... zobaczysz z jaką reakcją się spotkasz. Dlatego wiedz, że większość ludzi tak nie umie

63

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:

No to my was potrzebujemy jeszcze mniej big_smile Bo w dzisiejszych czasach wystarczy ze jednorazowo przespie sie z kims gdziekolwiek i moge zajsc w ciaze. Nie musze byc w zwiazku z facetem zeby to zrobic big_smile Albo jeszcze lepiej. Zakupie sperme w banku i juz w ogole eliminujemy faceta z potrzeb kobiecych smile

Wyraźnie napisałem że to kobiety umieją rodzić, a nie mężczyźni. Nie rozumiem tej wypowiedzi

Sadie napisał/a:

Skoro uwazasz ze jestes w100% samowystarczalny to sie nie zakochuj. Rzeczywiscie myslac w ten sposob to nikt nikomu do niczego nie jest potrzebny.

Przecież napisałem że dzieci nie urodzę.

Sadie napisał/a:

Milosc to chec dzielenia z dana osoba zycia. Jesli tego nie czujesz to nie czujesz i nikt ci tu nie wytlumaczy ze "warto". Teoretycznie masz racje ze nie warto. Bo i po co zdrowej doroslej kobiecie facet? Do zmiany opony? Zadzwonie do ubezpieczyciela i mnie odcholuje i jeszcze mi przyprowadzi zreperowany samochod pod dom smile Do zrobienia dziecka? Jak juz mowilam do tego tez facet nie jest potrzebny smile Do rozmowy o emocjach? Po kiego skoro wy i tak sie na tym nie znacie i nie lubicie mowic? smile Do towarzystwa? To mam kolezanki. Lista bedzie dluga...:)

Moja wypowiedź była na bazie tego, że większość dotychczas spotkanych kobiet (z Tobą włącznie) deklaruje że fajnie być z kimś ponieważ jest łatwiej, ma się pomoc itd. Żaden jeszcze spotkany przeze mnie facet tego nie zadeklarował. To wszystko


Swoją drogą strasznie musi być to dla Ciebie drażliwy temat Sadie. Emocjonalnie do tego podchodzisz jak mało kto

64

Odp: Dlaczego warto się zakochać?
Sadie napisał/a:
alfaalfa napisał/a:
Sadie napisał/a:

Masz i to duzy. smile

Napisałaś, że mamy wpływ na "zakochanie się" - a ja zaprzeczyłam, bo się z tym nie zgadzam.
Tylko tyle.

Ty piszesz z perspektywy - stłumienia miłości. Zgadza się - można udawać, że się nie kocha, porzucić, uciec.. wyprzeć ze świadomości. heh tylko po co

Ja z perspektywy chęci wzbudzenia uczucia. smile Oczywiście  - nikt nie każe.
Gorzej, gdy nic się nie czuje pomimo starań...

Nadal uważam że nie mamy wpływu na to czy kochamy - i tyle.

Nie nie mialam na mysli udawania ze sie nie kocha. Uciec? A gdzie chcesz uciec skoro milosc czujesz wewnatrz siebie? Gdziekowliek nie uciekniesz to milosc "pojdzie" z toba. smile Ale mozna nie rozplywac sie w niej, mozna sie uodpornic. Pytasz po co? A chocby po to ze jak sie zakochasz w zonatym facecie to mozesz miec na sumieniu rozbita rodzine.
A co jak zakochasz sie w mezczyznie homoseksualnym? Bedziesz go czcic i wielbic? Jasne jest ze z tej milosci nic nie bedzie. Albo zakochasz sie w mezu kolezanki. Wyrzadzilabys najblizszej kolezance taka krzywde? Bo ja bym nie smiala.
Druga strona medalu jest ze czesto sie slyszy stwierdzenie ze "jak sie milosci nie pielegnuje to ona bardzo szybko obumiera".  Zdarza sie to nawet w dlugoletnich zwiazkach. Wiec jesli ulokowalo sie uczucie niewlasciwie to jak dla mnie wystarczy go nie pielegnowac i samo zgasnie. smile

Sadie,
Do zakochania potrzeba chęci i poznania kogoś dokładniej .. nie mówimy o podobaniu się - tylko o miłości, uczuciu głębszym niż zauroczenie.
Nigdy nie zakochałabym się w żonatym mężczyźnie, geju (mam kilku całkiem przystojnych kolegów) bo tak mam - że nie wiążę się z kimś z kaprysu i czy "bo mi się podobał"..
ehh chyba zostawmy to zresztą bo widzę, że się nie dogadamy.

65 Ostatnio edytowany przez pannaD. (2012-04-03 11:45:38)

Odp: Dlaczego warto się zakochać?

CapitanWaffles napisał:

        pannaD. napisał:

        1. Inne relacje takie jak przyjaźń mogą zastąpić miłość? Niekoniecznie. I nie mówmy tu o seksie że to jest ta różnica. Różnica to to że przyjaciel porozmawia, pomoże, będzie, ale zapełni pustkę ? Prędzej czy później opuści pokój, zakończy rozmowę telefoniczną, odejdzie to swojego życia i swoich obowiązków. A mówiąc o miłości mamy na myśli łączenie się i wspieranie. Przyjaźń to wspieranie. Miłość to wspieranie + ...
        i tu możemy sami uzupełnić.

    Tutaj praktycznie ze wszystkim potrafię się zgodzić... ale nad jednym się zastanawiam. Rozumiem "wsparcie drugiej osoby" jeżeli jest się kobietą (drogie Panie jakoś często to deklarują). Ale faceci tak nie mają. To co teraz powiem może wydać się seksistowskie, ale teoretycznie jeżeli chodzi o waszą "praktyczność" to nam potrzebne nie jesteście. Kiedyś miałem dyskusję z koleżanką i doszedłem do wniosku że kobieta jedynie co może dla przeciętnego faceta zrobić to urodzić dzieci... my tego nie potrafimy. Przeciętna (podkreślam PRZECIĘTNA) kobieta z natury nie ma pociągów do majsterkowania... to mężczyźni zawsze przychodzą do kobiet kiedy im coś się zepsuje np. komputer. Przeciętny (podkreślam PRZECIĘTNY) mężczyzna jest jednak bardziej samowystarczalny jeżeli chodzi o tą sferę praktyczną. Weźmy nawet pod uwagę wsparcie psychiczne... jest jak najbardziej ważne, i każdy powinien takie mieć, niemniej jednak przeciętny (podkreślam PRZECIĘTNY) facet nie lubi mówić o emocjach i z natury przyjmuje taktykę tłumienia... więc i z tym wolimi sobie radzić sami.

    I jeżeli chodzi o mnie samego... to oprócz rodzenia dzieci, to nie widzę innego "wsparcia" jakie mogła by mi kobieta dostarczyć w życiu. (proszę mnie nie karcić za tą wypowiedź).

No to my was potrzebujemy jeszcze mniej big_smile Bo w dzisiejszych czasach wystarczy ze jednorazowo przespie sie z kims gdziekolwiek i moge zajsc w ciaze. Nie musze byc w zwiazku z facetem zeby to zrobic big_smile Albo jeszcze lepiej. Zakupie sperme w banku i juz w ogole eliminujemy faceta z potrzeb kobiecych smile
Skoro uwazasz ze jestes w100% samowystarczalny to sie nie zakochuj. Rzeczywiscie myslac w ten sposob to nikt nikomu do niczego nie jest potrzebny.
Milosc to chec dzielenia z dana osoba zycia. Jesli tego nie czujesz to nie czujesz i nikt ci tu nie wytlumaczy ze "warto". Teoretycznie masz racje ze nie warto. Bo i po co zdrowej doroslej kobiecie facet? Do zmiany opony? Zadzwonie do ubezpieczyciela i mnie odcholuje i jeszcze mi przyprowadzi zreperowany samochod pod dom smile Do zrobienia dziecka? Jak juz mowilam do tego tez facet nie jest potrzebny smile Do rozmowy o emocjach? Po kiego skoro wy i tak sie na tym nie znacie i nie lubicie mowic? smile Do towarzystwa? To mam kolezanki. Lista bedzie dluga...smile Ale skoro tak nikt nikomu do niczego potrzebny nie jest to czemu wiekszosc (podkreslam WIEKSZOSC) ludzi szuka milosci? I w takim razie jak mamy rozumiec ludzi ktorzy zyja w szczesliwych (podkreslam SZCZESLIWYCH) malzenstwach/zwiazkach po 10/20/30/40 lat?
Music leads me through my life

Nie mówmy o wsparciu materialnym, wsparciu jeżeli chodzi o naprawy, pomoc domową itd itp. Temat przecież dotyczy czegoś więcej.
Jeżeli zakładamy że przeciętny mężczyzna nie czuje potrzeby związania się z kobietą emocjonalnie, szukania "czegoś" w jej ramionach, jeżeli w pełni akceptuje to że nie dzieli łóżka z kimś tylko od czasu do czasu kogoś do niego zaprosi to i owszem przychylę się do stwierdzenia że facetowi mniej potrzebna jest kobieta niż kobiecie mężczyzna. Bo nam kobietą częściej zdarzają się chwile emocjonalnej słabości i wtedy właśnie potrzebny jest mężczyzna (przyjaciółka też) smile.

Gdy jest nam  gorzej wolimy popłakać w domu -najłatwiej dochodzimy do siebie gdy jest obok nas ktoś bliski. Słowa które kieruje do nas facet działają na nas mocniej. A w objęciach czujemy się bezpieczniej. Albo może jestem niepoprawnie wrażliwą kobietą bo przynajmniej ja tak mam. 




pannaD. napisał:

    3.Nie zgodzę się również z tym że do cierpienia nie można się przyzwyczaić.

A i tutaj niestety nauka mówi co innego. Tzn zależy co rozumiemy przez "przyzwyczajenie się". Bo racja... ludzka psychika posiada jakieś mechanizmy sobie radzenia z cierpieniem i bólem... ale nie są to zdrowe mechanizmy. Nie chce mi się tutaj tych mechanizmów opisywać, ale podam przykład: kobieta pochodząca z baaaaardzo patologicznej rodziny ostatecznie i tak trafia na złego męża który ją bije itd itd. Pierwszy interesujący fakt jest taki że ta Pani kompletnie nie płacze... w ogóle... po prostu. I na terapii zapytana "co czuje kiedy mąż ją bije" odpowiada "że nie wiem". Z czym to jest związane? A no najprościej mówiąc po prostu "blokuje się emocjonalnie". Bierze ją znieczulica ba cierpienie i ból, ponieważ jej psychika wyrobiła sobie taki mechanizm żeby sobie jakoś z tym radzić. Oczywiście jest to skrajny przykład. Niemniej jednak psychika zdrowego człowieka w sytuacji "dobra" nie musi nic kombinować... a w sytuacji stresu, strachu, cierpienia... niestety na dłuższą metę wymyśla jakieś mechanizmy obronne. I to wcale nie jest "przyzwyczajanie się" smile

Co odpowie w takim razie kobieta którą mąż zdradził po raz czwarty?
"przyzwyczaiłam się" czy też "uodporniłam"?
uruchomiły się w niej mechanizmy obronne? czy po raz czwarty zadany ból nie oddziałuje na nią już tak bardzo?
Bardzo trudna kwestia.

Posty [ 1 do 65 z 87 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego warto się zakochać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026