Witam. Mam dziś (od dłuższego czasu)doła.Mam 25 lat i mamy dwójkę dzieci.Jesteśmy ze soba z 8lat(był moim pierwszym poważnym chłopakiem-właśnie "TO"stało się tylko z nim i z nikim innym), po slubie 2,5. Mieszkamy sami w własnym domu, mąż codziennie jeździ do pracy(a jak nie do pracy to zawsze znajdzie powód żeby gdzieś wyjechać z domu)a ja ciągle sama w domu z dziećmi(4mies,i 2letnią dziewczynkami). od kiedy skończyłam 18lat sama mieszkałam i pracowałam na siebie(pracowałam z ludźmi)a teraz co?sama z dwójką rozwrzeszczałych dzieci(nawet sąsiadów nie znam bo nie jestem ztąd, niedawno sie wprowadziliśmy).Co posprzątam to bajzel, nie jestem w stanie utrzymac pożądku przy dzieciach (o co też idą kłótnie), dziećmi się tylko ja sama zajmuję (bo mąż późno wraca)kąpanie karmienie(a ze starszą córką sa problemy bo nie chce jeść z dobre pół godz ją karmie jak nie więcej) pranie spacery obiady itp.MAM DOŚĆ jestem zamknieta w czterech ścianach a i jeszcze mąż mnie nie docenia, wręcz bym powiedziże przeciwnie. Non stop coś mu nie pasuje. A w łózku?Po pierwsze ani ze mną nie śpi tylko na łóżku koło mnie, jak ma ochote na coś, to zawsze tylko na "loda" (a ja nienawidze tego robić)sexu(takiego z bliskością) ciężko się doprosic, zreszta po tych wszystkich ekscesach nawet nie mam ochoty.Nie przytula mnie, nie wspiera,nie całuje nie mówi miłych słów, no zero jakichkolwiek ludzkich odruchów, a i trafialo sie mu mówić że jestem za gruba (nawet przy ludziach na różnych okazjach mi przypomina że nie powinnam tyle jeść, jak czymś się czestuje ze stołu(jak mi wtedy głupio).no do chudych nie należe, zaczęłam teraz diete(niedawno przecie urodziłam dziecko a rodziłam prawie jedno po drugim, po pierwszym już wyrabialam sobie figure ale znow zaszłam więc w czym to moja wina:() a i jeszcze jedna sprawa ostatnio jak była impreza to po pijaku(bo czesto pije aż nic nie pamieta)mowil koledze na osobności, żeby się nie zenil(bo już nie dlugo jest ślub)bo będzie mial przechlapane,że jego(mojego meża)małżeństwo to pomyłka, żeby cała wypłate wydał na kurwy, żeby dziś jechali na kurwy(nawet dzwonił o 2 w nocy po kierowce(tyle ze nie przyjechal bo spal)żeby ich zawiózł)-to wszystko się działo w poniedzialek :(a dziś co (mimo tego ze do dzis mial obiadki śniadańka kolacje, a i sex wczoraj) to dziś chcialam pogadać żeby mnie przeprosił za takie gadanie bo mi przykro to usłyszalam że jakbym mu nie zrobiła dziecka(ja, smutne bo raczej żesmy sobie je sami zrobili) to by ślubu nigdy nie było(nawet jak to pisze to rycze)mam dość,czuję się taka samotna;( chyba bym chciala wrócic do mlodości.jeju tak bardzo kocham swoje dzieci,mamy pełno kredytów, caly dom do splaty itp, wiem że mąz cięzko pracuje ale to chyba go nie usprawiedliwia żeby mnie tak traktował- ja tez potrzebuje troche uczucia i milości.aha zeby nie bylo że nie chciałam iść do pracy bo bardzo chciałam ale on za byle pieniadze mnie nie chce póścić(ostatnio z firmy miałam jechać na miesiąć do lublina i nie malą kase bym dostała a na weekendy bym zjeżdżała a on wtedy nie pracował bo była zima a on w budowlace robi więc przestój, ale co powiedział ze mnie nie puści bo...z brzuchem wrócę:( jak co to narzeka że ciężko pracuje zarabia na kredyty a ja go niby nie doceniam a jak ja chce iść do pracy to każe mi siedzieć na dupie,niby nianie musielibyśmy teraz wynająć więc teraz się nie opłaca;(mam dość ja chcę kontaktu z ludźmi, miłości, szacunku i tego co sie kobiecie należy. Moze ja przesadzam, może za dużo wymagam?ani mi się sprzątać dziś nie chce. pomuszcie mi prosze doradźcie...
Podobne tematy
a i zapomnialam zdażało się mu mnie popchnąć czy tam szarpnąć.a może związków idealnych nie ma może ja poprostu przesadzam?
Po przeczytaniu twojego postu,wydaje mi się,że za bardzo chcesz "dogodzić" twojemu mężowi.Fakt on pracuje,ale ty przecież też pracujesz(zajmujesz się dziećmi i domem).Powinniście jakoś podzielić między sobą obowiązki domowe.Twój mąż jest dorosły i powinnien być odpowiedzialny i wyrozumiały.Może Ty po prostu jesteś w tym małżeństwie za bardzo uległa.Może zacznij stawiać swoje warunki,swoje wymagania(ty się odchudzasz i wracasz do figury,niech on coś zmieni w waszym życiu seksualnym).
Małżeństwo to związek dwóch partnerów,dom to nie hotel,do którego on przychodzi i każe sobie podać wszystko pod nos,nie pomagas,bo wyręcza się zapracowaną i zmęczoną żoną.Wasza sypialnia to przecież nie burdel,w którym on żąda "loda",chociaż z pewnością wie,że nie lubisz tego robić.Gdzie twoje potrzeby seksualne,przecież jesteś jego żoną.Nie powinnien Cię obrażać przy znajomych,nie powinnien narzekać na swój los,bo jest dorosły i powinnien wiedzieć,że decyzje wiążą się również z konsekwencjami.
I na sam koniec,nie powinnien Cię szarpać!!!
Sądzę,że nie powinnaś być taka uległa i w powinnaś zacząć stawiać swoje warunki,swoje wymagania.
Witaj.
Kurcze, jak czytam, podobne maile, to mi się włos jeży na głowie. Skąd się biorą tacy faceci? Czy on był taki równiez przed ślubem? Ja może żyję w innej bajce, ale nie pozwoliłabym się szarpać, poniżać, ośmieszać przy ludziach, w dodatku jeszcze usługiwac takiemu partnerowi. Rozumiem, że jest Ci ciężko ponieważ łączy Was małżenstwo, dzieci i kredyty, ale pomyśl, gdzie Ty jesteś w tym wszystkim? Gdzie Twoje szczęście, spokój, spełnienie? Jeśli to wszystko zmieniło się po ślubie, to rozumiem Twoje rozgoryczenie,ale jeśli było tak również wcześniej to nierozumiem naiwności przy wchodzeniu w taki związek... Masz jakieś wsparcie w rodzicach, rodzeństwie, przyjaciołach? Masz w razie niepowodzenia drogę wyjścia, powrotu np do rodziców? Jeśli nic się nie zmieni a szanowny małżonek nadal będzie serwował Ci tylko poniżenie i myslał o chodzeniu na boki, to nie widzę innego wyjścia.
Chyba muszę bardziej doceniac to co mam, bo w porównaniu z takimi gorzkimi historiami mam bardzo wiele. Jestem sama, i patrząc na pary z dziećmi czasem zazdroszczę, ale nie wiem co się kryje pod tą fasadą, a własnie często może taki gorzki związek jak tu opisany... Czyli niekoniecznie samotnośc oznacza nieszczęście..
No ale to nie na temat, podsumowując - powinnaś być bardziej asertywna i walczyć o swoją pozycję w tym związku a jeśli to nie poskutkuje, to wybacz, ale nie ma sensu tracić czasu na takiego człowieka, jakiego tu opisałaś, bo to nie miłość z jego strony tylko jakieś znudzenie związkiem i brak szacunku totalny.
Kurcze, jak czytam, podobne maile, to mi się włos jeży na głowie. Skąd się biorą tacy faceci? Czy on był taki równiez przed ślubem? Ja może żyję w innej bajce, ale nie pozwoliłabym się szarpać, poniżać, ośmieszać przy ludziach, w dodatku jeszcze usługiwac takiemu partnerowi.
Zaglądam na to forum od kilku tygodni i przeczytałem już wiele historii młodych zakochanych kobiet, które opisują jak to ich partner (jeszcze nie mąż) nie szanuje je, że ucieka się do przemocy psychicznej i/lub fizycznej. Na koniec te biedne ofiary proszą o radę jak polepszyć sytuację, ale podkreślają jednocześnie, że go kochają i odejście od ich ukochanego tyrana nie wchodzi w rachubę. No więc ja mogę śmiało zaryzykować i odpowiedzieć w imieniu autorki postu, że jej mąż był taki przed ślubem. Charakter faceta nie zmienia się przez jeden papierek i wizytę w kościele.
brait no może w tym troszkę racje,ale nie wiem,..... było więcej miłości,więcej czasu sobie poświęcaliśmy no i troche cieszyliśmy się sobą, nie bylo popychania itp. a teraz obowiązki, kredyty, dzieci, malo czasu dla siebie wiecznie zmeczeni....no nie wiem to już nie to. stanowcza?ile razy probowalam nieraz groziłam ale jemu to "lotto" chyba.... prosiłam próbowalam rozmawiać a on nic zamknięty w sobie. ale mi ciężko....;( on wogóle nie umie ze mną rozmawiać....
7 2012-03-30 17:58:48 Ostatnio edytowany przez Brajt (2012-03-30 18:14:53)
było więcej miłości,więcej czasu sobie poświęcaliśmy no i troche cieszyliśmy się sobą, nie bylo popychania itp.
No raczej nie tłukł Cię głową o kaloryfer zanim stanęłaś z nim na ślubnym kobiercu, ale na pewno były jakieś sygnały, tylko starałaś się je zagłuszać - choćby agresja werbalna, z której rozwinęła się przemoc fizyczna, od popychania zaczynając.
a teraz obowiązki, kredyty, dzieci, malo czasu dla siebie wiecznie zmeczeni....
To żadne usprawiedliwienie dla jego zachowania.
próbowalam rozmawiać a on nic zamknięty w sobie. ale mi ciężko....;( on wogóle nie umie ze mną rozmawiać....
A przed ślubem Wasze rozmowy były normalne? Wtedy umiał rozmawiać tylko z czasem się oduczył? Nie wierzę.
Klasyczny przykład ślepej miłości. Smutna historia.
Komunikacja, seks, szacunek. Wszystko w tym Waszym małżeństwie nawala, na każdej linii.
Nie funduj swoim córkom takiej "rodziny".
Witam. Mam dziś (od dłuższego czasu)doła.Mam 25 lat i mamy dwójkę dzieci.Jesteśmy ze soba z 8lat(był moim pierwszym poważnym chłopakiem-właśnie "TO"stało się tylko z nim i z nikim innym), po slubie 2,5. Mieszkamy sami w własnym domu, mąż codziennie jeździ do pracy(a jak nie do pracy to zawsze znajdzie powód żeby gdzieś wyjechać z domu)a ja ciągle sama w domu z dziećmi(4mies,i 2letnią dziewczynkami). od kiedy skończyłam 18lat sama mieszkałam i pracowałam na siebie(pracowałam z ludźmi)a teraz co?sama z dwójką rozwrzeszczałych dzieci(nawet sąsiadów nie znam bo nie jestem ztąd, niedawno sie wprowadziliśmy).Co posprzątam to bajzel, nie jestem w stanie utrzymac pożądku przy dzieciach (o co też idą kłótnie), dziećmi się tylko ja sama zajmuję (bo mąż późno wraca)kąpanie karmienie(a ze starszą córką sa problemy bo nie chce jeść z dobre pół godz ją karmie jak nie więcej) pranie spacery obiady itp.MAM DOŚĆ jestem zamknieta w czterech ścianach a i jeszcze mąż mnie nie docenia, wręcz bym powiedziże przeciwnie. Non stop coś mu nie pasuje. A w łózku?Po pierwsze ani ze mną nie śpi tylko na łóżku koło mnie, jak ma ochote na coś, to zawsze tylko na "loda" (a ja nienawidze tego robić)sexu(takiego z bliskością) ciężko się doprosic, zreszta po tych wszystkich ekscesach nawet nie mam ochoty.Nie przytula mnie, nie wspiera,nie całuje nie mówi miłych słów, no zero jakichkolwiek ludzkich odruchów, a i trafialo sie mu mówić że jestem za gruba (nawet przy ludziach na różnych okazjach mi przypomina że nie powinnam tyle jeść, jak czymś się czestuje ze stołu(jak mi wtedy głupio).no do chudych nie należe, zaczęłam teraz diete(niedawno przecie urodziłam dziecko a rodziłam prawie jedno po drugim, po pierwszym już wyrabialam sobie figure ale znow zaszłam więc w czym to moja wina:() a i jeszcze jedna sprawa ostatnio jak była impreza to po pijaku(bo czesto pije aż nic nie pamieta)mowil koledze na osobności, żeby się nie zenil(bo już nie dlugo jest ślub)bo będzie mial przechlapane,że jego(mojego meża)małżeństwo to pomyłka, żeby cała wypłate wydał na kurwy, żeby dziś jechali na kurwy(nawet dzwonił o 2 w nocy po kierowce(tyle ze nie przyjechal bo spal)żeby ich zawiózł)-to wszystko się działo w poniedzialek :(a dziś co (mimo tego ze do dzis mial obiadki śniadańka kolacje, a i sex wczoraj) to dziś chcialam pogadać żeby mnie przeprosił za takie gadanie bo mi przykro to usłyszalam że jakbym mu nie zrobiła dziecka(ja, smutne bo raczej żesmy sobie je sami zrobili) to by ślubu nigdy nie było(nawet jak to pisze to rycze)mam dość,czuję się taka samotna;( chyba bym chciala wrócic do mlodości.jeju tak bardzo kocham swoje dzieci,mamy pełno kredytów, caly dom do splaty itp, wiem że mąz cięzko pracuje ale to chyba go nie usprawiedliwia żeby mnie tak traktował- ja tez potrzebuje troche uczucia i milości.aha zeby nie bylo że nie chciałam iść do pracy bo bardzo chciałam ale on za byle pieniadze mnie nie chce póścić(ostatnio z firmy miałam jechać na miesiąć do lublina i nie malą kase bym dostała a na weekendy bym zjeżdżała a on wtedy nie pracował bo była zima a on w budowlace robi więc przestój, ale co powiedział ze mnie nie puści bo...z brzuchem wrócę:( jak co to narzeka że ciężko pracuje zarabia na kredyty a ja go niby nie doceniam a jak ja chce iść do pracy to każe mi siedzieć na dupie,niby nianie musielibyśmy teraz wynająć więc teraz się nie opłaca;(mam dość ja chcę kontaktu z ludźmi, miłości, szacunku i tego co sie kobiecie należy. Moze ja przesadzam, może za dużo wymagam?ani mi się sprzątać dziś nie chce. pomuszcie mi prosze doradźcie...
1. Przeczytac co to takiego ASERTYWNOSC!!
2. Zrozumiec co to ASERTYWNOC.
3. Spakowac walizki swoje i dzieci.
4. Wyprowadzic sie byle daleko.
5. Uswiadomic sobie ze nie potrzebujesz takiej kuli u nogi. Mozesz byc wartosciowa kobieta bez takiego trutnia u boku. Seks mu sie z instytucji nie nalezy( nie mieszka w burdelu), posilek mu sie z definicji nie nalezy (nie mieszka w restauracji), pranie jego rzeczy mu sie z definicji nie nalezy (nie mieszka w pralni). Nie masz obowiazku zajmowac sie badz co badz doroslym facetem.
Skup sie na corkach. One widzac co sie w domu dzieje bede nieswiadomie powielaly te schematy. To od ciebie zalezy czy wychowasz je na silne swiadom swoich pragnien istoty czy na kolejne pokolenie pokornych sluzacych swoich mezow.
Co z nim jest nie tak?! Ja się pytam co z TOBĄ, Autorko jest nie tak!
Nie wiem od czego zacząć bo tyle tego że łomatko...
1. Nie szanuje Cię, bo w jego oczach nic nie robisz. To oczywiście nie jest Twoja wina tylko debilny światopogląd niektórych mężczyzn. Dla niego Twoje siedzenie w domu i zajmowanie się dziećmi jest nic nie warte.
2. NIE MOŻESZ pozwolić że wszystko jest na Twojej głowie bez względu na to ile Jaśnie Pan pracuje. Ty też pracujesz a nie masz wieczorów wolnych i weekendów.
3. Powiedz mu, ze jak jeszcze raz Cię popchnie to dzwonisz na policję, a jak Ci nie uwierzy to następnym razem zadzwoń naprawdę.
3. W weekend pewnie nie pracuje więc wstajesz w sobotę rano, ubierasz się, zostawiasz wszystko dla dzieci i OZNAJMIASZ, ze wychodzisz. I znikasz.
4. OBOWIĄZKOWO masz mieć czas tylko dla siebie bez tłumaczeni tego mężowi, to Ci się należy z urodzenia.
5. Nie daj sobie na głowę wejść. Nie masz koleżanek, przyjaciół? Kogoś kto by Ci pomógł z kim mogłabyś iść na spacer zabierając dzieci??
6. Masz stać się dla siebie najważniejsza. Jesteś zaradna i samodzielna, czas żebyś sobie o tym przypomniała.
chyba bym chciala wrócic do mlodości.jeju tak bardzo kocham swoje dzieci,mamy pełno kredytów, caly dom do splaty itp, wiem że mąz cięzko pracuje ale to chyba go nie usprawiedliwia żeby mnie tak traktował- ja tez potrzebuje troche uczucia i milości
kurcze elvina jesteś taka młoda i tyle problemów,strasznie przykro, nawet nie wiem co ci doradzić
walcz o siebie
Nie wiem dlaczego piszą Ci : sex się nie należy, posiłek się nie należy ! to co mu się należy ? tylko pracować ?
małżeństwo to miłość, sex, ciepły posiłek, szacunek. każda ze stron ma obowiązki i prawa i wzajemnie się szanuje.
Zaczyna wszystko szwankować jak jedna strona wykonuje swoje obowiązki i na dodatek nie ma za to szacunku ani miłości a druga (mężczyzna) uważa, że jak utrzymuje rodzinę to już spełnił swój obowiązek i na tym koniec.
Nie będziesz szczęśliwa z tym człowiekiem. On nie jest szczęśliwy w układzie małżeńskim i to widać. pewnie nigdy tego nie zmienisz.
czas kiedy są małe dzieci jest bardzo trudny dla obu stron. Poczekaj, może jak dzieci podrosną wrócicie do siebie ale jakoś tak nie wygląda - twój mąż ma inne pragnienia niż Ty i rodzina.
teo jakie to piękne co piszesz:D ale nie potrafie,wiem że głupia jestem ale jakby nie dzieci to tak biorę dupe w kroki i idę a tak to szkoda mi ich.... jeju jak poczytałam te wszystkie opisy to aż mi się lżej zrobilo, że ktoś mnie wspiera bo myślałam że sama z tym jestem rodzinie sie nie żale bo mi wstyd;( że tak się moje ycie potoczyło. JEJU ALE JA WAM DZIĘKUJE ŻEŚCIE WSZYSCY ODPISALI NA TĄ MOJĄ HISTORIE...BARDZO BARDZO BO już taka samotna z tym byłam;( dziś się wyprowadziłam z pokoju śpie sama w innym, może zrozumie jak mnie jego słowa bolą a jak nie to coś innego zrobie gorszego może pomału się będę zbierać...;( i pakować....
osobne sypialnie to dobre ale na krótką metę. Na dłuzszy czas zabije związek całkowicie. Nie rób tego, jeszcze bardziej się oddalicie od siebie.
teo jakie to piękne co piszesz:D ale nie potrafie,wiem że głupia jestem ale jakby nie dzieci to tak biorę dupe w kroki i idę a tak to szkoda mi ich.... jeju jak poczytałam te wszystkie opisy to aż mi się lżej zrobilo, że ktoś mnie wspiera bo myślałam że sama z tym jestem rodzinie sie nie żale bo mi wstyd;( że tak się moje ycie potoczyło. JEJU ALE JA WAM DZIĘKUJE ŻEŚCIE WSZYSCY ODPISALI NA TĄ MOJĄ HISTORIE...BARDZO BARDZO BO już taka samotna z tym byłam;( dziś się wyprowadziłam z pokoju śpie sama w innym, może zrozumie jak mnie jego słowa bolą a jak nie to coś innego zrobie gorszego może pomału się będę zbierać...;( i pakować....
To nie jest piękne, to powinno być oczywistą oczywistością jak to, że co rano myjesz zęby... Szkoda Ci dzieci, czemu? Przecież on się nimi nie zajmuje, jest całkiem obcy dla nich, a nieszczęśliwa matka jest najgorszą rzeczą jaka może się dziecku przytafić. Może zanim się wyprowadzisz spróbuj postawić na swoim? Zacznij szanować siebie i WYMAGAĆ od niego? Przemyśl to.
no właśnie chcialam pojechać tylko na chwile na zakupy(pampersy itp) a on co...ubrał się i pojechał... niby dziś przyszedł rano do mojego łóżka się tulił, całował ale jak chcialam między czasie pogadać(żeby mi wyjaśnił dlaczego do mnie się tak odnosi i dlaczego się tak zachowuje) to odszedl i jeszcze padlo slowo że "w bani ci się miesza" (ah jego romantyzm:)) taki stary a taki głupi, a już myślałam że wszystko sobie wyjasnimy
a jak chodzi o dzieci to czasem coś tam z nimi zrobi CZASEM (ale wiecie co chciałam wam jakąś ich wspólną chwile przytoczyć ale nic nie moge sobie przypomnieć-smutne) tam czasem jak się mu poplacze starsza córka pod nogami to może się do niej odezwie a tak...nic nie kojarzę. a może on tego nie docenia bo to dziewczynki a nie chłopcy(a presia raczej na to jest od innych)?wszyscy z rodziny mają parki a on...dziewczynki(a jeszcze teraz w rodzinie były 3szwagierki i ja w rodzinie w ciąży i wszystkie urodziły do pary(chłopców)tylko ja DZIEWCZYNKI RODZE) moze to to?
żartujesz z tymi dziewczynkami mam nadzieję. bo to byłaby najgłupsza wymówka świata. w wieku 2 lat córka bardzo potrzebuje ojca, bo to on wtedy ja kształtuje. nie wiem, może wytłumacz to mężowi. może jak zrozumie że jest dla nich ważny to się nieco "ogarnie"?
Masz 25 lat, a wiec jesteś już w pełni świadoma swoich praw i co dzieje się w Twoim małżenstwie. Powiem Ci że nigdy nie pozwoliłabym aby mąż mnie tak traktował jak Ciebie, a macie 2 piękne dziewczynki z których powinien być dumny i na rękach je nosić jak i Ciebie doceniac, kochać i szanować bo tworzycie rodzinę. Niestety Twój mąż z nazwy jest tylko mężem, bo jest tylko spermodawcą. To ze macie kredyty to nie usprawiedliwia jego podłego zachowania a jak będzie chciał loda następnym razem to przynies mu z zamrazarki i wpuśc do gaci, dostanie to na co zasluguje. Przykro mi że tak Ci się w zyciu pogięło, ale nie daj już się poniżac, idz do pracy a do dzieci zatrudnij opiekunkę bo musisz być finansowo samowystarczalna bo na tzw. męża liczyć nie możesz. Musisz swoje życie przebudowac i to gruntownia, najgorsze jest to ze kobiety słuchają za bardzo swoich mezów, nie idzie do pracy bo mąż nie kaze ale ze traktuje ją jak szmate to ona z tym pokornie sie godzi. Jestem meżatką , mam dzieci i wiem o czym piszę, moje malżeństwo to idylla przy Twoim ale ja sobie sama to wypracowalam od początku, nigdy bym nie pozwoliła pozbawic sie pracy, uzaleznic od meża i jeszcze byc żle traktowaną. Od pokoleń są cierpiętnice , męczennice i w końcu są zostawione bo po co panu i władcy taki balast? Szanuj się dziewczyno , bo jak Ty się sama nie bedziesz szanowała to mąż napewno szanowal i kochał Cię nie bedzie a jak okaleczone emocjonalnie z tej rodziny córki wyjdą to czas pokaże ale będzie wtedy już za póżno na zmiany. Powodzenia, ogarnij swoje życie i weż sie za siebie , nie pozwól się tak podle traktować. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie.
Zgadzam się w 100% z TEO. Pierwszy jej post weź sobie do serca. Zmień swoje nastawienie do samej siebie. Weż się w garść, tupnij nogą i więcej pewności siebie ![]()
heloow!!! co to ma być?czy wy coś wogóle wiecie o życiu!bajka sielanka raj!wy to chyba należycie do jakiejś elity!skupiacie się na tym co nieistotne!a nie na tym co ważne!ważne w życiu!w życiu ludzi!tu nie o to chodziło!może byście poczytały między wierszami!a nie incydentami!czy twierdzicie że to normalne!naiwne wy wszystkie!szkoda mi was!jesteście takie proste a może nawet prostackie!zastanówcie się czy to było poważne(te posty)czy tylko dla zabicia czasu i z nudów!
" Ten zły", wsciekasz się jakbyś siebie rozpoznal w tym opisie, wcale bym się nie zdziwiła. Nie jestem prostacka a w małżenstwie jestem 34 lata i chyba wiem co to jest zycie małzeńskie i rodzinne.