Witam chciałem uzyskać opinię kobiet i mężczyzn na temat mojego podejścia do spraw sexu. Mianowicie chodzi o to, że ja nie potrzebuję sexu ponieważ do szczęścia nie jest on mi potrzebny, nie rusza mnie również sexowny ubiór czy jakieś wymysły które kobiety stosują by podniecić bądź zachęcić mężczyznę do stosunku. Moja narzeczona ciągle próbuje ze mną rozmawiać na ten temat ale ja ją ciągle zbywam słowami że sex nie jest potrzebny do szczęścia, chociaż ona chce wprowadzać różne pozycje ja odmawiam słowami że "nie chcę się zbłaźnić, nie chcę by wyszła taka sytuacja gdzie może się zdarzyć że jej nie zaspokoje itd." oczywiście chcę zrobić dla niej i tylko dla niej "sex francuski" i nie oczekuję że ona zrobi to dla mnie, ale Ona odmawia. Nie wiem jaki jest tego powód. Kocham swoją kobietę ale jak już pisałem sex nie jest mi w niczym potrzebny. Proszę o jakieś opinie na ten temat.
Podobne tematy
Nie wiem jak długo masz ją zamiar zbywać - tak jak napisałeś, ale każdy ma swoją cierpliwość Twoja narzeczona pewnie też.
Seks ma dawać wzajemną przyjemność i satysfakcję, dlatego z takim podejściem, że robisz coś tylko i wyłącznie dla Twojej narzeczonej nie jest żadnym szlachetnym dokonaniem. W takim związku szczęścia nie będzie. Skoro seks nie przynosi Ci szczęścia i nie jest Ci potrzebny - to musisz poszukać kobiety, która ma podobne poglądy.
Jakby mój facet chciał zrobić dla mnie coś, na co kompletnie nie ma ochoty - to też bym odmówiła, proste. Tutaj musi chcieć dwoje ludzi, a nie ona, albo Ty.
Więc proszę powiedz mi czy sex dla Ciebie jest w związku najważniejszy, czy tylko on daje Ci szczęście i to, że Twój partner okazuje Ci uczucie. A co byłoby gdyby dał Ci buzi bądź przytulił( to już nie jest okazanie uczucia). W takim wypadku mam do Ciebie pytanie. A gdyby Twój partner miał taki problem że nie może się kochać bo w żaden sposób nie uzyskuje wzwodu to zostawiłabyś go?? To tylko takie małe pytanko z mojej strony. Czy wam kobietom zależy tylko i wyłącznie na sexie w związku??
Czułam, że padnie takie pytanie. Seks nie jest w związku najważniejszy - to jest oczywiste, ale nie ukrywam, że jest ważny, buzi czy przytulenie nie zawsze wystarcza. Partnerzy powinni się dopasować pod każdym względem, także jeżeli chodzi o sferę intymną. Nie ma co się oszukiwać, jeżeli nie układa się w życiu seksualnym, to zaczyna się psuć i w innych sferach.
Na drugie pytanie Ci nie odpowiem, bo nie wiem nie byłam nigdy w takiej sytuacji i mam nadzieję, że się nie znajdę.
Nie zależy nam tylko i wyłącznie na seksie, to chyba jasne.
Jest różnica pomiędzy związkiem opierającym się tylko na seksie a związkiem całkowicie bez seksu(zwłaszcza z punktu widzenia jednej strony)
Właśnie nie zależy wam tylko i wyłącznie na sexie ale wykłócacie się o to, a jak powszechnie o tym wiadomo kłótnią nic się nie zdziała a wręcz pogorszy. Powiem też tak moja partnerka chce tego sexu ale muszą być w tym jej pozycje. Ja Jej proponuję żeby były" na jeźdźca, po bożemu, sex francuski z mojej strony" (kiedy wie że ja tego nie potrzebuję) ale ona odmawia bo chcę swoje pozycje wprowadzać. Diano proszę rozwiń swoją myśl.
Czyli co Twoja partnerka ma zrezygnować ze swoich potrzeb? Albo ma Ci być wdzięczna, bo Ty jej coś tam zaproponujesz, mówiąc, że tego nie potrzebujesz i robisz to dla niej? Sorry, ale coś jest nie tak.
Proponując Jej te pozycje chce, żeby miała już ten sex a nie wymyślać i dokładać jakieś inne pozycje a jak wspomniałem nie chcę się w nich zbłaźnić bądź nie doprowadzić jej do orgazmu. Jak wiadomo każdy z nas stara się jak może jak już jest ten sex ale każdemu może zdarzyć się tak że nie doprowadzi się partnera do orgazmu( w moim wypadku bardzo źle bym na to zareagował gdybym nie doprowadził partnerki do tego) albo gdybym się zbłaźnił to wtedy mogłaby mnie wyśmiać bądź wypomniała mi to kiedyś.
Zapamiętaj - seks z brakiem orgazmu jest lepszy niż brak seksu. Zawsze możesz powiedzieć, że się starasz. A tak to co? Z łaski jak cie przyprze do muru to się godzisz?
gdybym się zbłaźnił to wtedy mogłaby mnie wyśmiać bądź wypomniała mi to kiedyś.
W dojrzałym związku nikogo się nie wyśmiewa, ani nic nie wypomina. Razem można się uczyć wielu rzeczy, często jest to metodą prób i błędów, ale do sukcesu dochodzi się wspólnie i to jest najpiękniejsze.
Ale mi chodzi o to, że jak ja jej nie doprowadzę do orgazmu to naprawdę będę źle się z tym czuł i będę myślał że jestem nieodpowiednim partnerem dla niej i nie potrafię jej dogodzić. Co innego by było gdyby ona mnie nie doprowadziła do orgazmu ponieważ potrafię się powstrzymać i to napewno nic by nie zmianiło. Może jestem dziwny ale mam takie podejście.
Sweil powiem tak nawet gdyby mnie nie wyśmiała bądź wypomniała to i tak źle bym się z tym czuł i napewno nie chciałbym tego powtarzać gdy mogłoby się powtórzyć to że znowu nie wyszło a to nie jest miłe dla tej osoby której nie wychodzi.
To nie myśl ciągle o sobie i o swoich ambicjach. tylko pomyśl też o swojej partnerce, bo związek tworzą dwie osoby.
Nie każdy seks kończy się dla kobiety orgazmem, czasami muszą one wiele czekać i uczyć się by osiągnąć pełną satysfakcję, uwierz mi, że orgazm to nie jest jedyny cel dla kobiety podczas zbliżenia. Masz po prostu niezdrowe spojrzenie na to i wyrządzasz sobie tym krzywdę i swojej dziewczynie.
Może i orgazm nie jest jedynym celem dla kobiety ale wkońcu żeby upuścić to co się nazbierało to i tak pójdzie sama sobie dogodzić a partner nawet o tym się nie dowie. Sobie nie wyrządzam żadnej krzywdy, a partnerka odmawia sama sobie sexu gdy nie chce uprawiać go w tych pozycjach co napisałem wcześniej tylko koniecznie muszą być nowe i jakie ona sobie wymyśli. A myślę o sobie tylko i wyłącznie w ten sposób żeby nie zrobić czegoś co mogłoby prowadzić do tego żeby potem się źle nie czuć jak coś pójdzie nie tak.
Pytanie tylko po co miałaby iść sama sobie dogadzać, skoro może zrobić to za nią partner? I nie mówię o orgazmie będącym wynikiem penetracji, ale miłości francuskiej czy "ręcznych robótkach". Możesz dać jej orgazm w taki właśnie sposób, a potem pokochać się z nią w pozycji, w jakiej będzie chciała. Czy to jakiś problem?
Zdajesz sobie z tego sprawę, że tak żyć na dłuższą metę się nie da? Radzę rozmawiać i szukać rozwiązania, albo rozstać się od razu, żeby nie tracić czasu. Po ile macie lat?
yoghurt007 ja jej proponuję sex francuski lecz ona odmawia, kolejną sprawą jest to że proponuje jej pozycje na jeźdźca bądź po bożemu lecz jej to nie odpowiada bo wymyśla jakieś inne w ktorych boję się zbłaźnić jak już pisałem nie miałem wielu partnerek.
Sweil a powiedz mi czy mając 1 dziecko a drugie w drodze to chciałabyś żeby partner Cię zostawił??
Mamy po 28 lat.
Ale boisz się zbłaźnić w jakim sensie? Że co - nie dasz jej przyjemności? Że nie dasz rady w tej pozycji się kochać?
Anazakiel, jeśli Twój wątek nie jest jakąś nędzną prowokacją to powinieneś jak najszybciej udać się do specjalisty. Najlepiej do seksuologa, ale może być też psycholog, bo Ty masz ogromne problemy z własną samooceną i relacjami.
Ręce opadają. Boisz się, że jej nie zaspokoisz w innej pozycji (???) a jakoś nie widzisz nic złego w nie zaspokajaniu jej poprzez rezygnację z seksu w ogóle. Bez sensu.
Proponujesz jej z łaski seks francuski, a nie umiesz się przełamać do głupiej zmiany pozycji? Bez sensu.
Twierdzisz, że seks nie powinien być najważniejszy. Co jeszcze jest ważne w związku wg Ciebie? Moim zdaniem liczy się jeszcze zaufanie, intymność, bliskość. Przynajmniej dwóch pierwszych elementów u Was nie ma, skoro boisz się "zbłaźnienia" podczas kontaktu z teoretycznie najbliższą Ci osobą. Niewiele więc masz do zaoferowania "zamiast".
Sweil a powiedz mi czy mając 1 dziecko a drugie w drodze to chciałabyś żeby partner Cię zostawił??
Oczywiście, że bym nie chciała. Ale czasem nie ma wyboru. A Ty byś chciał, żeby partnerka była z Tobą wyłącznie ze względu na to, że ma sponsora? Jakoś mi tu zawiało poczuciem "już nie muszę się o nic starać, bo i tak mnie nie zostawi". Ryzykowne podejście. Mój ex też doszedł do takich wniosków. I teraz jest ex.
Miałem kiedyś taką sytuacje może to wyda się śmieszne ale niestety mi się zdarzyło nie 1 raz tylko 3 razy a mianowicie gdy miało dojść do stosunku i włożeniu .... każdy wie o co chodzi to niestety jak wziąłem swój sprzęt to niestety cała ochota mi przeszła i opadło wszystko. Jak dla mnie to jest zbłaźnienie się przed kimś. A jak wiadomo nie tylko w taki sposób można się zbłaźnić.
Sweil a powiedz mi czy mając 1 dziecko a drugie w drodze to chciałabyś żeby partner Cię zostawił??
Mamy po 28 lat.
Oczywiście, że bym nie chciała, ale co to ma do rzeczy?
Nie proponuje jej z łaski sexu francuskiego bądź tych pozycji które wymieniłem. Sweil o to mi chodzi że dzieci bardzo źle by zniosły rozstanie.
Miałem kiedyś taką sytuacje może to wyda się śmieszne ale niestety mi się zdarzyło nie 1 raz tylko 3 razy a mianowicie gdy miało dojść do stosunku i włożeniu .... każdy wie o co chodzi to niestety jak wziąłem swój sprzęt to niestety cała ochota mi przeszła i opadło wszystko. Jak dla mnie to jest zbłaźnienie się przed kimś. A jak wiadomo nie tylko w taki sposób można się zbłaźnić.
I co w związku z tym? Nie tobie pierwszemu i nie ostatniemu się to zdarzyło.
Zbłaźnić to się można przed panienką na dyskotece, ale nie przed kobietą, z którą ma się dwoje dzieci...
I jak Ty sobie wyobrażasz Wasz związek? Bez seksu, z awanturami o seks, ale ciągniemy "dla dobra dzieci"? Nie lepiej byłoby spróbować coś zmienić, żeby łączyło Was więcej niż dzieci?
to jaka jest prawda lubisz seks, ale go nie uprawiasz bo boisz się, że się zbłaźnisz? czy może dla Ciebie nieistnieć? podniecają Cię inne kobiety?
26 2012-03-29 19:10:53 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-03-29 19:12:54)
Sweil o to mi chodzi że dzieci bardzo źle by zniosły rozstanie.
Odbieram to tak, że jesteś pewien, że ona Cię nie zostawi, bo macie dzieci. Być może się mylę. Owszem dzieci, źle znoszą rozstanie rodziców, ale często gorzej znoszą niezdrową atmosferę w domu.
Macie po 28 lat, macie dzieci, przecież to nie jest jakiś szczeniacki związek, zmień swoje podejście lub naprawdę wybierz się do specjalisty - być może to jedyna droga.
27 2012-03-29 19:17:16 Ostatnio edytowany przez Anazakiel (2012-03-29 19:20:12)
Ale jak wiecie każdy ma inne podejście do różnych spraw i jednego to nie ruszy a drugi weźmie to do siebie i powoli zacznie się zamykać w sobie i dlatego nie próbuje ponownie żeby nie powtórzyła się sytuacja. Ok rozumiem 1 raz ale jeśli to się zdarzyło bądź zdarzy więcej razy to wtedy taki ktoś się wkońcu poddaje bo wie że jest w tych sprawach kiepski. Niestety takie jest życie. Może kiedyś lubiłem sex ale przez to jakie miałem akcje przestało mnie to ruszać i przyzwyczaiłem się do tego i uodporniłem się na wiele. Nie zwracam uwagi na inne kobiety ponieważ jestem w związku więc nie wiem w jaki sposób mają mnie podniecać.
Szczerze łatwiej jest mi porozmawiać o tym przez monitor niż ze specjalistą ponieważ nie potrafiłbym powiedzieć tego innemu człowiekowi w cztery oczy.
Anazakiel, ale to nie jest normalne! I w tym momencie chodzi mi głównie o Twoją blokadę. Świadczy ona o baaaardzo niskiej samoocenie. Przerażające jest to, że tak mała "wpadka" ma tak ogromny wpływa na Twoje życie. Chyba każdemu facetowi czasem przytrafiają się takie niedyspozycje. I praktycznie żaden nie robi z tego problemu. Większość kobiet też zdaje sobie sprawę z tego, że to normalne.
Zrozum, że to co nazywasz zbłaźnieniem jest NORMALNE!!! Natomiast Twoja reakcja normalna nie jest. A Twoja partnerka, oprócz tego, że czuje się nieatrakcyjna i beznadziejna (bo nie chcesz z nią uprawiać seksu) to dodatkowo czuje, że jej nie ufasz (bo się obawiasz zbłaźnienia).
29 2012-03-29 19:48:39 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-29 19:57:16)
Ja bym się zastanowiła dlaczego nie potrzebujesz seksu. Czy miałeś tak od zawsze? Może coś po prostu Ciebie zablokowało i można to odblokować? Czy kłopoty ze wzwodem to Twój problem? Jak tak, to przecież i na to można znaleźć sposób, tylko najpierw trzeba znaleźć przyczynę. Albo nigdy nie potrzebowałeś seksu.. może należysz do aseksualistów, czy jak to tam się pisze (ale to bardzo rzadkie więc to chyba ostateczność).
Co do tego, to najpierw moim zdaniem znajdź przyczynę.. Wtedy też będzie łatwiej doradzić.
Czy to jest tak, że Ty wcale nie masz ochoty na seks?
Dla mnie związek bez seksu na dłuższa metę nie miałby sensu. I to nie oznacza, że jestem wygłodniała nimfomanką. Nie, tylko po prostu seks to dla mnie jest jednym z filarów , bliskość, jakiej nie zastąpi tylko przytulenie czy całus ze strony partnera. Po prostu mam swoje potrzeby i realizuję je ze swoim partnerem. Jeżeli Ty naprawdę nie odczuwasz potrzeby seksu, to nie ma co oszukiwać partnerki. Wasze oczekiwania od związku się rozmijają. I z powodzeniem możesz znaleźć kobiete, dla której seks też jest bardzo mało ważny. Co do tego, co chce wprowadzać Twoja kobieta do sypialni.. to co w tym złego? Ma dziewczyna fantazję, chce próbować nowych rzeczy i widocznie nie chce robić tego na jedną, dwie pozycję. Mnie np teraz wystarcza seks na 2,3 pozycje, ale urozmaicenia też są OK ![]()
Doczytałam dalej... a więc miałeś raz czy trzy razy problem z wzwodem i dlatego się poddajesz? Chłopie, Ty nawet nie wiesz jakie to powszechne. Tylko trzeba dalej ćwiczyć i tyle ;-) W moim związku było podobnie, ale facet jakoś nie spalił buraka, bo wiedział, że ja to rozumiem. A co do orgazmu, to ja tez nie zawsze mam , i co? I tak jestem zadowolona ze seksu. Zadowolona na seksu na tyle, że nie mam potrzeby potem dotykać się sama czy cokolwiek innego- bo Ty chyba twierdzisz, że jak orgazmu jej nie dasz, to będzie chciała koniecznie zaspokajać się sama... albo z kimś innym.. co za teoria.. jejciu
Poza tym, czy po seksie, gdy Twój sprzęt niedomagał, to partnerka dała odczuć, że to dla niej zawód? Czy Ty to wszystko wyolbrzymiłeś? Bo ja naprawdę w takich momentach nie byłam zawiedziona, ot, zdarza się, stres, nerwy to wszystko ma wpływ i nie miałam ŻADNEGO żalu do faceta. I wiedziałam, żę jest świetnym kochankiem, ale jak każdy ma prawo się zestresować czy coś. Tak samo jak kobieta może być na początku "nieporadna", bo jeszcze nie ma doświadczenia albo stresuje się. Wiesz, że ja przez ładnych kilka lat współżycia leżałam niemalże jak kłoda? No właśnie.. były nic nie mówił, a obecny w końcu powiedział, że mu to przeszkadza. I teraz.. często też rzucę się na niego czy coś zainicjuję
I co, mam teraz nigdy seksu nie uprawiać? ![]()
Osobiście uważam, że jest Ci dobrze tak jak jest! Wypracowałeś swój własny świat w tym temacie i nie zamierzasz nic zmieniać, bo niby po co skoro tak Ci dobrze??!! Nie liczysz się z odczuciami twojej kobiety w tym temacie, bo wymagałoby to od Ciebie zaangażowania się w sprawę, która już sam dla siebie ustaliłeś! A co będzie jak za jakiś czas powie ci, że ona już nie umie wytrzymać bez seksu z tobą a masturbacja też już jej nie wystarcza, co wtedy zrobisz??!! A nie przyszło ci do głowy, że ona nie lubi jak facet obdarza ją "francuzem" (tak jak Ty nie lubisz kombinowania z pozycjami) i dlatego ci odmawia??!! A nie możecie iść na kompromis i raz zrobić tak jak Ty lubisz a raz jak ona chce??
31 2012-03-29 20:17:46 Ostatnio edytowany przez Anazakiel (2012-03-29 20:28:24)
Jak już pisałem kiedyś lubiłem sex ale niestety przez te sytuacje jakie mi się trafiły zrobiła się niestety blokada której nie potrafię przełamać i to nie chodzi o to że miałem kłopoty ze wzwodem tylko o to że jak już miałem brzydko mówiąc wsadzić i brałem go do ręki to niestety opadał. I mnie to niestety wszystko bardzo ruszyło i strasznie się zmieniłem pod względem sexu. Uodporniłem się na pewne bodźce które podniecają bądź jakąś sexowną bieliznę i wiele innychrzeczy które dziewczyny robią by podniecić faceta.
A co idzie jeszcze za moimi obawami to gdybym za szybko skończył( dajmy na to 2 minuty) bądź w trakcie sexu nie wiadomo z jakich przyczyn opadłbym z sił(czyli skurczyłby się) i to byłby koniec sexu to czułbym się w ten sposób że nie potrafię dogodzić partnerce, że jestem kiepski i to by wszystko spotęgowało to co przytrafiło mi się kiedyś i wogóle przestałabym to robić. I mojej partnerki niestety nie interesują moje obawy jak ja się będę czuł jeśli taka sytuacja się nadarzy tylko ciągle dąży do swojego zaspokojenia.
a że tak zapytam, chciałbyś się pozbyć blokady i cieszyć się seksem, czy raczej wolałbyś sytuację jaka jest teraz? rozmawiałeś z żoną czemu tak jest? kobieta pewnie myśli, że masz kochankę ![]()
A to wszystko co Nam tu opisujesz - powiedziałeś swojej żonie?
Co ona na to?
34 2012-03-29 20:40:25 Ostatnio edytowany przez Anazakiel (2012-03-29 21:04:06)
Tu nie ma nic z jej winy ale tylko i wyłącznie z mojej ta sytuacja o której pisałem że zdarzyła mi się 3 razy to było w moich poprzednich związkach i tak powstała blokada której nie potrafię się pozbyć a jeszcze bardziej się obawiam że gdy stanie się coś innego przez co poczułbym że się zbłaźniłem to ona tylko i wyłącznie by się pogłębiła. Chciałbym się jej pozbyć ale nie potrafię i wiem że gdybym próbował jakiejś innej pozycji niż napisałem i nie wyszłoby coś to już całkiem bym z tego zrezygnował. Ja osobiście uważam że jestem złym kochankiem gdyż zdarzyło mi się że nie doprowadziłem partnerki do orgazmu i wiem że to jest moja wina że nie wytrzymałem do momentu jej szczytowania.
Ona o tym wie bo jej powiedziałem ale ciągle brnie w inne pozycje nie patrząc na moje obawy.
I niestety sex nie sprawia mi przyjemności chociaż bym chciał przez to że muszę się strasznie skupiać na tym by nie zrobić czegoś przez co mógłbym się zbłaźnić.
Dostrzegam zatem winę OBU STRON.
TY: nie zwracasz uwagi na potrzeby seksualne żony, próbujesz narzucić jej jakieś swoje rozwiązania, nie robisz nic w kierunku by zmienić ten stan rzeczy.
ONA: nie wykazuje zrozumienia dla Twoich obaw. To taki główny problem. Ona chce ciągle próbować nowych rzeczy - chwali jej się to, bo jest młoda i jak każdy (prawie) chce spróbować nowości.
Rozwiązanie proponowane przeze mnie: Przełam się i przy najbliższej okazji spróbuj spełnić jej oczekiwania (zastosuj się do jednej z proponowanych przez Nią pozycji). Mam bowiem wrażenie, że Ty przekreśliłeś wszystkie inne (dla Ciebie one NIE ISTNIEJĄ) a zostawiłeś tylko kilka "swoich" pozycji. Nie oceniaj książki po okładce... Możliwe, że któraś z proponowanych przez Twą lubą pozycji spodoba Ci się. Spróbuj, nic do stracenia nie masz.
Pozdrawiam.
Tu nie ma wogóle jej winy tylko i wyłącznie moja wina bo mam takie obawy a nie inne. Oczywiście jeśli spróbuję czegoś innego i mi nie wyjdzie wtedy zamknę się na sex w całości. Boję się tego wszystkiego a nawet gdybym się zbłaźnił i powiedziałaby, że nic się nie stało ja niestety czułbym inaczej i wiem że to również byłaby moja wina.
skoro tak bierzesz wszystko na klatę, to przełam barierę wstydu i lęku. samo nic się nie naprawi.
Ale nie potrafię tego zrobić przed dalszymi obawami. Gdyby nie moje obawy to tego by nie było może jakoś bym się przełamał ale niestety przez to co się kiedyś stało one są i nie zniknął. Mam już tak niestety od ponad 8 lat.
Chłopie, jak sprzęt opadł przy wkładaniu to tak samo częsty problem, to na bank przez stres, a teraz ten stres jeszcze bardziej napędzasz. To naprawdę nie świadczy, że jesteś złym kochaniem. Wątpię, by był na świecie facet, który choć raz nie miałby podobnej sytuacji. Tylko, że większość przechodzi z tym jednak do porządku dziennego, a Ty nadal się zadręczasz.
A to, że nie możesz wytrzymać w niej jak dojdzie, to kolejna bzdura. Po pierwsze, ciężko to kontrolować i jak masz dojść, to dojdziesz i nic na to nie poradzisz. Po drugie, nieliczne kobiety osiągają orgazm podczas seksu pochwowego- ja takowy miałam może z raz, a wiele nie ma go wcale. Dlatego normalnie możesz dojść, a potem zaspokoić swoją kobietę oralnie czy paluszkiem. Mój facet tak właśnie robi i jest super. A jeżeli np ona twardo wymaga, by doszła podczas seksu pochwowego, to jest chyba niepoważna... niepoważna, jeśli nie rozumie, że możesz nie wytrzymać dłużej i że jej może nie udać się dojść w ten sposób. Ale oczywiście próbować możesz, tylko trening czyni mistrza. Chcesz mieć udane życie związkowe i seksualne? To zrób coś z tym.
Partnerka twierdzi że nic się nie stanie jeśli nie dojdzie ale ja się będę z tym źle czuł, że nie doprowadziłem jej do orgazmu. Owszem mogą być te pozycje co wymieniłem wcześniej bo w nich czuję się w miarę pewnie i oczywiście mogę zaspokoić ją w sposób oralny czy paluszkiem, również może to być jako gra wstępna. Ale ona wymaga innych pozycji nie licząc się z moimi obawami.
41 2012-03-29 22:07:18 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-03-29 22:10:56)
Ale ona wymaga innych pozycji nie licząc się z moimi obawami.
Tak samo jak Ty nie liczysz się z nią. Pomyśl tylko i poczytaj od początku co piszesz, bo zaraz mnie coś trafi. Ciągle piszesz o sobie, ja tego nie potrzebuję, mnie to nie uszczęśliwia, boję się, że się zbłaźnię itp. Gdzie w tym wszystkim jest coś o Twojej kobiecie? Postaw się w jej sytuacji, zrób coś ze sobą dla Was. Spójrz dalej poza czubek własnego nosa!
Masz jakąś blokadę rozumiem, ale zrób coś z tym, nie chcesz specjalisty? Może Tobie jest tak wygodnie, przestań się użalać i zadręczać, wyszukujesz na siłę problemów i wydaje mi się, że wyolbrzymiasz. Twoja partnerka mówi swoje, ale Ty i tak wiesz lepiej - masakra jakaś!
Moja partnerka mówi, że jest wszystko tak jak powinno być, że jest bardzo zadowolona z sexu ze mną, że jestem bardzo dobry w tym temacie ale ja sam nie potrafię skupić się na przyjemności ponieważ ciągle myślę o tym jak jej dogodzić i zrobić żeby sex ze mną był idealny i żeby była zaspokojona.
Anazakiel, ale owijasz w bawełnę mocno ![]()
Miałem kiedyś taką sytuacje może to wyda się śmieszne ale niestety mi się zdarzyło nie 1 raz tylko 3 razy a mianowicie gdy miało dojść do stosunku i włożeniu .... każdy wie o co chodzi to niestety jak wziąłem swój sprzęt to niestety cała ochota mi przeszła i opadło wszystko. Jak dla mnie to jest zbłaźnienie się przed kimś. A jak wiadomo nie tylko w taki sposób można się zbłaźnić.
I w tym miejscu jest pies pogrzebany. Ty masz uraz, bo Ci 3 razy nie poszło, bo się "zbłaźniłeś". Dlatego teraz zasłaniasz ten uraz wymówkami typu: "sex mi jest do niczego nie potrzebny", "lepiej nie uprawiać sexu, bo mogę narazić przez to moją kobietę na niezaspokojenie" i takie tam pierdoły. Problem w tym, że Twoje podejście w tej chwili do seksu jest na zasadzie: "Próbowałem nauczyć się jeździć na rowerze i trzy razy się wywróciłem (3 razy się zbłaźniłem), to już mi ten rower do niczego nie jest w życiu potrzebny i nie będę próbował nawet, bo jeszcze się znowu wywrócę i zbłaźnię".
W mojej wyobraźni sytuacja jest nawet trochę komiczna, bo widzę jak uprawiasz seks ze swoją partnerką, przekonując ją w trakcie, że ten seks to Ci do niczego nie potrzebny ![]()
No więc problem masz Ty, a partnerka widać niezbyt kumata, bo skoro mówisz jej, że seks Ci do niczego nie potrzebny, to powinna pomóc Ci zmienić to nienaturalne nastawienie spowodowane poprzez uraz, który masz, a nie korzystać z Twojego Wacława ile dusza zapragnie widząc przy tym jak Cię to stresuje i fundując Ci kolejną traume przy tym.
Uprawiając seks skupiasz się na utrzymaniu wzwodu i to Cię stresuje, zabiera całą energię i wszelkie doznania.
Niestety Twój problem leży w Twojej głowie. Wkręciłeś sobie, że musisz być zawsze i wszędzie kochankiem doskonałym. Panicznie boisz się utraty wzwodu w trakcie i reakcji partnerki na to. Dla Ciebie to jest być albo nie być, jeśli opadnie to nie jestem mężczyzną, jeśli wytrzymam do końca i Ona dojdzie to jestem mężczyzną.
Z takimi restrykcjami jakie sobie fundujesz to Twój seks nigdy Ci się nie będzie podobał. Z taką presją jaką na sobie tworzysz.
Musisz jednak zrozumieć, że nikt od razu nie jest kochankiem doskonałym, tak samo jak nikt nie pojedzie rowerem przy pierwszej próbie. Dobry seks to gra zespołowa i aby obie strony były usatysfakcjonowane z niego, obie muszą współpracować. Jeśli jest tak, że zawsze robicie jak Ona chce, no to nie ma teamu i zawsze będzie dupa z dobrego seksu. Wybij sobie też z głowy słowo "zawsze" w tej materii, "zawsze muszę być najlepszym kochankiem", "zawsze muszę doprowadzić ją do orgazmu", "zawsze muszę..." - nie ma "zawsze", bo nie jesteś robotem, który "zawsze" i wszędzie jest gotowy do super seksu. Pamiętaj też o tym, że czasem to kobieta ma gorszy dzień i choćbyś był demonem seksu z magicznym ogonem
to do orgazmu jej nie doprowadzisz.
Po prostu nie podchodź do tego wszystkiego w sposób bezwzględny - wyluzuj.
W Twoim przypadku przydałaby się kobieta, która stworzyłaby atmosferę pełnego luzu w łóżku, a nie taka, która brnie na ślepo w inne pozycje, bo myśli tylko o sobie, a Ty grasz rolę zaspokajacza w tym związku. I Ona Ci powie, że jest zadowolona - no pewnie, że jest, skoro robisz WSZYSTKO, aby ją zadowolić zapominając przy tym o sobie.
Pamiętaj, że jeśli chcesz być szczęśliwy to problemy w życiu trzeba rozwiązywać, a nie uciekać przed nimi. Jeśli sam nie jesteś w stanie to może warto pomyśleć np. o seksuologu? Pomyśl nad tym.
Witam ostatnio mój partnet odnamia mi seksu, przez dłuzszy juz czas, coprawda kochamy sie ale tak zadko jak nigdy dotąd wczesniej mielismy bardzo udane zycie seksualne a jestesmy juz razem 2 lata, jestesmy zareczeni a za 5 miesięcy mamy sie pobrać, wiem ze on ma problemy w firmie i czy to tym może byc spowodowane?
Mareczek tu nie chodzi o podtrzymanie wzwodu tylko żeby zrobić by moja partnerka czuła się jak najlepiej podczas stosunku, a dokładniej jak ją pieścić by nie czuła się, że np. w pozycji na jeźdźca ona wszystko robi a ja leżę jak kłoda. Ale chciałem wam bardzo podziękować za to co pisaliście ponieważ zmobilizowaliście mnie do poważnej rozmowy z której wynikło, że będziemy próbowali małymi kroczkami będziemy uczyć siebie nawzajem aby zlikwidować moją blokadę. Jeszcze raz Wam dziękuję za pomoc. Pozdrawiam Anazakiel
W Twoim przypadku przydałaby się kobieta, która stworzyłaby atmosferę pełnego luzu w łóżku, a nie taka, która brnie na ślepo w inne pozycje, bo myśli tylko o sobie, a Ty grasz rolę zaspokajacza w tym związku. I Ona Ci powie, że jest zadowolona - no pewnie, że jest, skoro robisz WSZYSTKO, aby ją zadowolić zapominając przy tym o sobie.
A jaka masz pewność, że kobieta nie próbowała dotrzeć do niego, ze nie starała się wszelkimi sposobami...najważniejsze mi się wydaje, żeby zrozumieli siebie nawzajem i oboje wyluzowali, rozmawiali, poświęcali sobie dużo czasu a nie tylko myśleli o własnych zaspokojeniach albo obsesyjnie wręcz zaspokajali tę druga stronę. ja sama mam tego typu doświadczenia, że czasem walę głową w mur jak proponuje mojemu narzeczonemu coś nowego...jakby się bał??!! i przełamanie takich lęków i blokad to potężny wysiłek dla obu stron......
Anazakiel a Tobie i twojej dziewczynie życzę cierpliwości i wiele przyjemności
) oboje macie chęci a to wróży sukces ![]()
Facet, przez tyle lat masz problem i nic nie próbujesz z nim zrobić? Po co sobie zatruwasz życie? Idź do tego seksuologa, co Ci szkodzi? Wiadomo, że na co dzień się o takich rzeczach z ludźmi nie rozmawia, ale tak samo jak na co dzień się przed nikim spoza rodziny nie rozbierasz, tak przed lekarzem owszem. A seksuolog to lekarz. I uwierz mi, że nie jesteś jedyny z takim problemem, przecież gdyby ludzie do seksuologa nie chodzili to by się nie miał z czego utrzymać. Więc się przełam i idź, co Cię obchodzi co sobie o Tobie pomyśli jakiś obcy facet? Może się uda i się przełamiesz i wszystko będzie ok.
Jeśli chodzi o Twój związek to uważam, że macie spory problem z komunikacją: Ty nie bierzesz pod uwagę faktu, że ona chce spróbować czegoś nowego, a ona olewa fakt, że Ty masz blokadę. Z Was dwojga akurat ona wykazuje się o wiele większym egoizmem i dziwi mnie jej postawa. Chociaż skoro to trwa tak długo to może się przyzwyczaiła i wie, że i tak niczego u Ciebie nie zmieni. I nie rozumiem czemu niektórzy faceci mają jakiegoś świra na punkcie zaspokajania swojej kobiety i mierzenia tym swojej męskości. Człowieku, ja w życiu orgazmu pochwowego nie miałam, i co, mam stwierdzić, że wszyscy moi faceci byli beznadziejni? Albo załamać się, że się "zbłaźniłam", bo nie dostałam orgazmu? No nie dostałam i tyle, nigdy nie miałam, więc się przyzwyczaiłam. Więc o ile facet zapewni mi orgazm łechtaczkowy od czasu do czasu to mi brak orgazmu pochwowego nie przeszkadza. Z sytuacją, w której facet "mięknie" jeszcze się osobiście nie spotkałam, no ale obstawiam, że może się zdarzyć, tak samo jak ja czasem nie mogę dojść i już. I nie wiem czemu tak się dzieje. Nie rozumiem dlaczego robisz z tego tak wielki problem, naucz się akceptować fakt, że nie jesteś idealny i nie wszystko zawsze wychodzi. A skoro partnerka mówi Ci, że jesteś dobrym kochankiem, to czym Ty się jeszcze stresujesz?
Dla mnie seks w związku jest bardzo ważny.Tak jak intymność i zaangażowanie.
Autorze piszesz,że kiedyś lubiłeś seks a teraz masz blokadę.
Wnioski nasuwają się same idź do seksuologa.
Próbowałem wyłączyć to moje całe myślenie gdy ma dojść do sexu oraz w trakcie jego trwania jak to zrobić by zaspokoić partnerkę żeby było jak najlepiej ale nie udawało mi się to bo ciągle wracało. Ale może jak już pisałem będziemy robić wszystko małymi kroczkami by mnie odblokować. Może to jest metoda ponieważ takiej jeszcze nie próbowałem. Gdy wczoraj napisałem ten temat na forum i czytałem wasze odpowiedzi i porady to zmobilizowało mnie to by porozmawiać i jakoś zaradzić temu problemowi. Jestem Wam wdzięczny za okazałą pomoc.
Anazakiel.. po pierwsze usiądźcie i szczerze na spokojnie porozmawiaj ze swoją partnerką. Bez rozmowy się nie obejdzie. Niech każdy z Was powie o swoich potrzebach, o tym jak chciałoby żeby wasze życie seksualne wyglądało, o tym co Wam się w nim nie podoba. Ale nie krytykujcie się wzajemnie, tylko wysłuchajcie w spokoju tą drugą stronę.
A poza tym, nie rozumiem czemu miał byś się czuć zbłaźniony przez to, że za szybko skończysz albo, że czasem opadniesz z sił jeszcze przed stosunkiem?? Jeśli jesteście w prawdziwym związku, kochacie się, to nie powinno być problemu w tym, że czasem nie wyjdzie..
Mój mąż np. ostatnio kilka razy skończył zanim w ogóle zaczęliśmy i co?? Razem parsknęliśmy śmiechem. W żadnym razie żadne z nas nie miało do drugiego pretensji o to.. Czasem też mąż skończył przede mną i opadł z sił, ale nie byłam na niego zła ani nic...
Karotko była już rozmowa o tym jak to zmienić, a co do tego czy udałoby mi się śmiać z samego siebie gdyby mi nie wyszło podczas stosunku byłby ciężko ponieważ źle bym się z tym czuł. Zobaczymy jak to wszystko się zacznie układać po naszej rozmowie i po naszym wprowadzeniu zmian.
Po prostu wyluzuj i nie traktuj seksu tak poważnie
może stwórzcie romantyczną atmosferę, spróbujcie długiej gry wstępnej..
Tak jak Mareczek napisał - chyba za bardzo skupiasz się na tym, żeby zawsze było dobrze i idealnie.. A im bardziej chcesz żeby wyszło idealnie tym rzadziej się to udaje..
Myślę, że podobnie jest z zajściem w ciążę.. Im bardziej się chce mieć dziecko, tym trudniej zajść w ciążę.. I potwierdzi Ci to wiele dziewczyn..
Głowa do góry
otwarcie i szczerze rozmawiajcie o waszych potrzebach a będzie dobrze
musicie znaleźć jakiś kompromis.
Szczerze, nie wiem czy dacie radę bez pomocy z zewnątrz to trwa zbyt długo i za bardzo w Tobie siedzi, ale cóż życzę powodzenia.