Witajcie,
Muszę zakończyć półroczny związek.
Kocham ją ale wiem że ona mnie już nie. Nieistotne skąd to wiem, ale znudziłem się jej i ponoć ma na oku już kogoś innego.
Gdy to usłyszałem to padłem. Jest termin na tego typu zachowanie ale nie będę szalał. : )
Zła atmosfera w naszych relacjach trwa od ok. miesiąca. Mało ze sobą rozmawialiśmy i były to rozmowy bardzo wymuszone. I ogólnie wzajemnie działamy sobie na nerwy. Podróż z tęczowej sielanki do smolistego piekła, trwała 1 dzień.
Przez 1 dzień wszystko się zmieniło. Dziwne, nie mi to osądzać.
Drogie Panie może mi powiecie, czy mam do czynienia z wariatką, osądźcie to po powyższym opisie:
Dodatkowo, przez ostatni miesiąc byłem nie swój, jestem chory i bynajmniej nie jest to przeziębienie. Co sprowadziło się do tego że byłem nieobecny i przybity. To pytała co mi jest, troszczyła się. Mogła by tego nie robić gdyby jej nie zależało. Z drugiej strony zero czułości widać że nie chciała abym ją dotykał, sama unikała jakichkolwiek zbliżeń.
I kolejny absurd czemu ze mną nie zerwała sama, dusząc się w tym związku? Mając na oku kogoś innego? Co to ma znaczyć?
Jestem osobą która mówi, gdy coś jej nie pasuje, mam przylepkę pyskacza i chama, chamem nie jestem po prostu mówię co myślę. Więc jak tylko dowiedziałem się o podstawach problemu, dziś dzień, to od razu wykonałem do niej telefon żeby umówić się i porozmawiać. (Czyt. skończyć wszystko) ale nie miała czasu. Więc pomyślałem że poszperam i znajdę jakieś forum.
Aż dziw mnie bierze że tu piszę ale zdarza się. : ) Jestem dość impulsywny (działam, potem myślę, ale mnie to wkurza) i mógłbym powiedzieć za dużo, może to lepiej że nie miała dziś czasu zdążę sobie wszystko ułożyć. Może też doradzicie mi coś.
Opcją jest też to że od pół roku widujemy się codziennie, dzień w dzień (taka praca). Więc może się wypaliliśmy?
I pomoże nam przerwa? Ale czy prawdziwej miłości trzeba przerwy? Jak widzicie wiele pytań wiele wątpliwości.
Może po prostu obcuje z osobą niedojrzałą? Czy gdyby była szczęśliwa szukała by alternatyw? No nie sądzę.
Mimo wszystko ciężko mi to zakończyć, bo mimo tych złych wiadomości, nie wiem co dalej.
Zerwać i starać się o niej zapomnieć?
Zerwać, ale dać jej do zrozumienia że dalej ją kocham? <-- jest to wyjście jak na rasowego pantofla przystało. Odstrasza mnie, ale wiem że będzie mi jej brakować.
Zatem jestem w kropce, proszę doradźcie coś.