Pisze tu do was bo wiem ze jestescie szczere a ja potrzebuje szczerej opini nawet gdyby byla zla bo wtedy bede wiedziec czy to ja popelniam blad.Jestem ze swoim chlopakiem prawie pol roku.I wszystko byloby ok gdyby nie to ze ja czuje sie przez niego totalnie olewana.Spotykamy sie codziennie ale te spotkania zawsze wygladaja tak ze on ciagle ma cos do roboty a ja siedze i czekam a jesli juz skonczy to zamiast ze mna posiedziec,przytulic mnie choc na chwile to on od razu chce isc do kogos w odwiedziny i tak jest dzien w dzien.Boli mnie to bo czuje sie jak jego kolezanka a nie dziewczyna i na dodatek jakbym mu nie byla do niczego potrzebna.Ja rozumiem ze spotykamy sie codziennie a kiedys w koncu on musi zrobic to co ma do zrobienia ale problem tez tkwi w tym ze jesli proponuje mu ze spotkamy sie jak on skonczy to co ma do zrobienia to obraza sie.Ja bym rozumiala gdybysmy mieszkali razem ale tak nie jest a on czas ktory powinien byc dla nas poswieca na swoje sprawy albo dla swoich znajomych.Gdy idzie cos robic to nawet slowem nie powie co bedzie robic i ile mu to zajmie a ja na ogol czekam jak glupia za nim w nieskonczonosc.Wczoraj znowu sie o to poklocilismy to on stwierdzil ze ja bym chciala zeby on najlepiej nic nie robil tylko siedzial przy mnie ale mi nie o to chodzi.Chce po prostu aby poszanowal nasz czas i to ze ja jestem z nim i zawsze czekam na niego.Chce zeby troszke czasu mi poswiecil tym bardziej ze ten czas mamy ograniczony.Wczoraj mu to wyjasnilam,przeprosil mnie ale to chyba nic nie da bo juz nie raz tak bylo ze przeprosil a po jakims czasie bylo z powrotem to samo:(jak myslicie czy ja niepotrzebnie sie go czepiam czy to on faktycznie troche przesadza?prosze o szczere opinie.Mile widziane tez meskie zdanie na ten temat:)
Podobne tematy
Masz powód, żeby się czepiać, ale musisz inaczej to rozwiązać, a rozwiązanie jest proste ![]()
1. Nie spotykaj się z nim codziennie. Powiedz, że poumawiałaś sie, masz trochę roboty i umów się na konkretny dzien. Nie zwracaj uwagi na fochy i pretensje w końcu kazdy ma prawo do wlasnego zycia i spraw.
2. Jeżeli w dany umowiony dzien on nadal bedzie coś robił to poczekaj chwilę po czym wstan i wyjdź. Nie obrażaj się i z uśmiechem poweidz, że nie będziesz mu przeszkadzać i jak znajdzie dzien wolny, niech zadzwoni.
Wszystko spokojnie i bez fochów. Powinien się zorientować, że cos nie tak ![]()
To dobry pomysl ale wczoraj dopiero sie poklocilismy i wiem ze jesli dzis mu powiem ze sie nie spotkamy(bo tak nigdy nie robilam)to on to odbierze jako ze z nim zrywam.Jestem co do tego przekonana.Jestem w kropce bo kocham go ale nie satysfakcjonuje mnie zwiazek z nim.Szczerze mowiac mialam wielu partnerow ale z zadnym nie mialam takiego ,,problemu,, :(jestem zalamana.Kolejna sprawa to ponad dwa miesiace temu usunal wszystkie zdjecia z nk na ktorych bylismy razem.Twierdzil ze zrobil to bo chcial wrzucic nowe ale do dzis tego nie zrobil i to tez daje mi do myslenia;(plakac mi sie chce bo na poczatku bylo tak cudownie.Czas poswiecal mi,duzo mowil o nas,robil plany na przyszlosc,mowil o zareczynach a od kilku miesiecy wszystko sie totalnie zmienilo;(I niewiem co jest przyczyna bo jak go pytam dlaczego tak jest to mowi tylko ze nadal mnie kocha i nic sie nie zmienilo
Serduszko tak mnie zastanowiło, jak to jest że on ma zawsze cos do zrobienbia, a ty tylko siedzisz i czekasz cierpliwie aż on wszystko skończy i w końcu spędzi trochę czasu z tobą? Nie masz swoich spraw, swoich zajęć, swoich znajomych?
Jak jeden dzień się z nim nie spotkasz to on pomysli że z nim zrywasz? Od razu zastanowiłam się po ile macie lat....
Moim zdaniem nawet osoby kóre mieszkają razem powinny mieć odrobinę swojego zycia, a nie siedzieć sobie non stop na głowie, ja bym sie udusiłą, ale ja to ja a każdy przypadek jest inny.
Moze on cię olewa bo wie że jakby cie nie traktował to i tak ty zawsze będzies na niego czekała i zabiegała żeby poświęcił ci chociaż chwilę uwagi? Nie wyglada mi to na zdrowe relacje, a już w szczególności przy tak krótkim stażu związku. Potraficie wogole normalnie na spokojnie rozmawiać? Tak bez pretensji i krzyków?
czyli wnioskuje ze skoro Ty czekasz na niego az on cos tam sobie porobi,to znaczy ze spotykacie sie u niego w domu??on do Ciebie nie przyjezdza?jestescie z tej samej miejscowosci?no bo gdyby to on do Ciebie przychodził czy przyjezdzał to problemu by nie było,bo wtedy by miął czas tylko i wyłacznie dla Ciebie,a poza tym spotykanie sie ze soba codziennie to chyba dobrze nie wrózy zwiazkowi ,i jak on moze sie obrazać o takie rzeczy,i traktowac to jako zerwanie,dziwne to wszystko..
6 2012-03-19 14:06:56 Ostatnio edytowany przez serduszko24 (2012-03-19 14:09:48)
Ja mam 25 a on 27 lat.Prawda jest co napisalas ale zacznijmy od tego ze juz nie raz byla sytuacja ze nie chcialam sie spotkac tak szybko jak on chcial bo cos tam to on sie obrazal.Ja bardzo chciala bym choc raz sie z nim nie spotkac zajac sie swoimi sprawami ale wtedy on to odbiera jako ze ja juz nie chce z nim byc ze zle mi z nim.Ale tak naprawde to teraz jest mi z nim zle bo chcialabym troche od niego odpoczac,zatesknic ale to niema racji bytu bo on zaraz uwaza ze ja juz nie chce z nim byc:(masz racje ze to jest niezdrowa relacja a gdy raz mu to powiedzialam to powiedzial ze zadna dziewczyna nie miala pretensji tylko ja:(nie mam sil.A rozmawiac potrafimy ze soba i jesli chodzi o to to narzekac niemoge ale prawda jest ze zdarza sie to niezmiernie rzadko bo on ciagle mowi o swoich sprawach i planach a jak ja chce o czyms pogadac to tylko przytaknie i koniec tematu i dalej mowi o sobie;( Jestesmy z tej samej miejscowosci i jestesmy w sumie sasiadami.Spotykamy sie u niego na dzialce bo tam ma zawsze cos do zrobienia a u mnie nie ma mozliwosci bo pokoj dziele z bratem a ja w domu niestety niemam nic do gadania ale to juz inny temat:(
Serduszko widzę że ty nie masz w tej relacji zbyt wiele do gadania, to tak jaby w waszym związku on był na pierwszym miejscu, później długo długo nic a potem dopiero ty. To że jeden dzień spędzisz bez niego oznacza że nie chcesz z nim być? To brzmi tak absurdalnie że nie potrafię sobie wyobrazić jak takie słowa podają z ust 27-letniego faceta. A nie próbowaliście spędzać czasu w jakikolwiek inny spsób niz na tej nieszzczesnej działce na której on ma wiecznie coś do zrobienia? Chociaż nie wydaje mi się że to jest największy problem.
Wlasnie ja juz nie raz proponowalam cos innego na przyklad spacer to on zawsze ze albo za zimno albo ze nie chce mu sie chodzic albo ze wlasnie ma robote na dzialce i musi to zrobic:(wczoraj tez mu wlasnie powiedzialam ze ciagle robimy to co on chce a jak ja chce cos to nie to on na to ze ja nic nie proponuje sensownego:(wczoraj chcialam z nim posiedziec na lawce i popatrzec na miasto bo ma fajny widok to on zamiast usiasc kolo mnie to poszedl i zaczal cos tam robic.Zostawil mnie calkiem sama.Zrobilo mi sie wtedy przykro i wlasnie o to poszlo ze nawet ze mna nie posiedzial tylko bez slowa poszedl robic swoje.Zadne moje propozycje mu sie nie podobaja.
No to wstajesz i idziesz do domu, proste. Stary facet gada, że jak nie spotkasz się z nim jeden dzień to z nim zrywasz?! Wiesz, mam wrażenie, że on chce nad Tobą przejąć totalną kontrolę i to mu się udaje. W ogóle, ale to w ogóle nie zwracaj uwagi na jego gadania. Zadzwoń i powiedz wesoło i spokojnie, NIE z fochem, że masz zajęcia i spotkacie się za kilka dni. Nic nie tłumacz specjalnie. Jak będzie zły/marudny to powiedz, że słyszysz, że ma kiepski humor to pogadacie kiedy indziej i KONIEC.
Powiem tak, zbajerował Cię, naobiecywał cudów na kiju, a Ty uwierzyłaś i teraz czekasz! Dosłownie i przenośni, a on zupełnie wolny wie, że może wszystko i robi co mu się podoba.
Chociaz mi ciezko to musze przyznac ze masz racje.Od poczatku obiecywal cuda,narobil nadziei a teraz udaje ze nic takiego nie bylo.Rozmawialam dzis z nim to powiedzial mi ze mozemy sie rozstac i zostac przyjaciolmi bo on mnie na sile trzymac nie bedzie jesli cos mi sie w nim nie podoba a zmieniac tez sie nie ma zamiaru bo twierdzi ze jesli go kocham to powinnam go takiego akceptowac tak jak on mnie(z tym ze on mnie chyba takiej jaka jestem nie akceptuje:( ) przyznam ze dzis byl dla mnie bardzo mily i nawet czas dzis dla mnie znalazl a potem mnie przeprosil za swoje slowa i obiecal ze zmieni swoje postepowanie na lepsze co bardzo mnie zdziwilo bo nigdy mi czegos takiego nie obiecywal.Niewiem juz co myslec.Kocham go i dam mu szanse ale jesli za jakis czas z powrotem wroci wszystko do normy to napewno to zakoncze.Jestem po wielu nieudanych zwiazkach i jestem uodporniona na zerwania wiec jesli bedzie nie halo to znowu to zrobie tym bardziej ze powodzenie tez jeszcze mam:)
a może jest neurotykiem jak ja? ![]()
To osoba która boi się odrzucenia.. i tak jak napisałaś.. jeden dzień nie widzieć się i tragedia... hehe Twój chłopak jest taki jak ja ![]()
Ja rownież wiele kłócę się z ukochanym o to.. ale on jest wyrozumiały.. wie jaka jestem.. i wie że kocham go bardzo mocno.. uwierz mi.. tak jak kocha neurotyk tak nie kocha nikt na świecie
to silne uczucie.. rzadko odchodzimy od kogoś.. a częściej możemy poświęcić życie dla kogoś... bez żadnych granic!!!!
Tylko ja jestem tego świadoma.. jaka jestem... że boje się samotności i dlatego tak reaguje.. dlatego wytłumaczyłam wszystko chłopakowi.. i zabawne że on własnie pokochał we mnie to że tak bardzo go kocham
ale my mamy taki "system" że jeden dzień.. w środę się nie widzimy.. ja pracuje do 19.. więc przychodzę do domu zmeczona.. a on za ten czas robi coś swojego.. potem jedzie na siatkówkę... codziennie się widzimy.. i codziennie śpimy ze sobą.. albo u mnie albo u niego.. dlatego w środę rano go widzę ( to mi wystarcza) a potem wieczorem w czwartek.. to samo w sobote.. widzimy się rano a potem dopiero wieczorem ok 21 jak wróci chłopak z uczelni... a że jedzie na studia ok 16 to ma do 16 czas na porządki itp.
Tak to u nas wygląda
bycie neurotykiem ma swoje plusy... nie musisz bać się zdrady ale pod warunkiem że dasz mu zainteresowanie
ale trzeba nauczyć się z tym żyć !!! to wymaga wiele wyrozumiałości ale i pracy neurotyka nad sobą.. musi zrozumieć że jeśli jeden czy dwa dni się nie zobaczycie nie oznacza to odejścia ![]()
POWODZENIA
12 2012-03-20 12:13:59 Ostatnio edytowany przez serduszko24 (2012-03-20 12:16:03)
Chcialabym zeby on byl takim neurotykiem;)ale niestety raczej nie jest bo gdyby byl to nie powiedzial by mi ze mozemy sie rozstac i zostac przyjaciolmi i ze on mnie nie ma zamiaru na sile trzymac przy sobie jesli mi jest z nim zle Ale przyznal sie tez wczoraj ze jest pracoholikiem i nie potrafi usiedziec na miejscu...Niewiem czy sie cieszyc z tego powodu czy nie bo to ma swoje wady i zalety
mój też tak mówi jak chcesz to odejdź idż nie bede sie zmieniał taki jestem ... myśle że jest to forma szantażu na nas gdyż wiedzą jak bardzo nam zależy na nich i na ich miłości , sam fakt że o niego zabiegasz prosisz go o uwage ,rozmowę , zainteresowanie on to widzi , jak i widzi fakt , że mimo twoich próśb on na to nie reaguje ...a ty nie działasz ...
Odejdź od niego stanowczo nie okazuj , że jest ci czegoś żal powiedz tylko , że ma to na własne życzenie gdyz to wszystko na wgląd jego postepowania i w niczym nie czujesz się winna ..
bedzie udawał twardego ale zadzwoni ... moim zdaniem on chce cię ustawić zresztą już to robi... oni tak grają
a myślisz ze ja wiele razy tak nie powiedziałam? nawet odeszłam dwa razy od kogoś mimo że jestem neurotykiem ![]()
Ale to już było na granicy mojej wytrzymałości - hazardzista i psychopota
Obecnemu wiele razy też mowiłam że jak mu się nie podoba to niech sobie idzie.. albo ja chciałam "odejść" a wiesz dlaczego? bo tak jest łatwiej.. jeśli neurotyk ma kontrole "jest albo jej/jego nie ma" jest łatwiej... gorzej jak jesteśmy zakochani a poza naszą kontrolą ktoś odejdzie.. ojoj bardzo boli... więc lepiej mieć na tym kontrole.. samemu odejść albo niby powiedzieć komuś by odszedł.. ale gwarantuje Ci że gdybyś odeszła to błagał by Cię na kolana abyś wróciła
Neurotyzm jest BARDZO SKOMPLIKOWANY ![]()
Raz odeszlam.Zaryzykowalam.To byly smsy typu ,,myslalem ze choc jeden zwiazek w moim zyciu bedzie udany ale widocznie musze zostac sam...,, albo ,,teraz juz nie mam dla kogo to wszystko robic bo stracilem najwazniejsza osobe na ktorej mi zalezalo-Ciebie...,, itd.
Juz chyba zaczynam rozumiec co sie dzieje.Jak zaczelam chodzic ze swoim obecnym chlopakiem to mialam jeszcze kontakt ze swoim bylym.Pewnie mnie teraz potepicie ale trudno:(pisalam przez miesiac jeszcze z nim bo nie wiedzialam jak z nim zerwac a nie ukladalo sie nam bo to byl zwiazek na odleglosc.Pisalam mu ze tesknie i takie rozne zeby zbyt szybko sie nie zorientowal ze kogos poznalam.Ale nie spotykalam sie z nim bo byl za granica.w grudniu moj obecny dowiedzial sie o tym...przyznalam sie ale powiedzialam ze nie czulam nic juz do niego tylko pisalam tak zeby sie nie domyslil niczego ale zerwalam z nim w koncu.Wybaczyl mi ale dopiero dzis uswiadomilam sobie ze to wlasnie od tamtego dnia wszystko sie popsulo.Dowiedzialam sie tez ze wlamal sie na moja poczte i stad o tym wiedzial.Jestem zla ze to zrobil ale zastanawia mnie dlaczego bo skoro to zrobil to znaczy ze juz wtedy mi nie ufal.Juz niewiem co myslec.Rozmawialismy wczoraj.Powiedzial ze wybaczyl mi to i nawet juz o tym zapomnial,ze gdyby nie chcial ze mna byc to juz wtedy od razu by ze mna zerwal a to ze tak sie popsulo to twierdzi ze przez to ze niema pracy(wtedy wlasnie tez ja stracil)i zamartwia sie co bedzie dalej bo poki co to zalapuje tylko jakies dorywcze i twierdzi tez ze dlatego musi cos robic zeby nie myslec o tym.Ale mowi ze nadal mnie kocha,nie chce zeby bylo zle i nie chce mnie stracic i ze rozumie moj zal i postara sie wszystko naprawic zeby bylo lepiej.Myslicie ze faktycznie mi wybaczyl czy moze nadal to w nim siedzi ale nie chce mi powiedziec i przez to tak mnie traktowal?prosze napiszcie co myslicie bo ja juz wariuje.Bardzo zaluje tamtego i jest mizle ze od tamtego incydentu tyle sie pozmienialo:(myslicie ze da sie jeszcze to wszystko uratowac?
17 2012-03-24 13:15:40 Ostatnio edytowany przez serduszko24 (2012-03-24 14:55:02)
I stalo sie...zerwalam z nim;(siedze i placze...mowil ze kochal ze zalezalo mu i ze jak zawsze to on wyszedl na najgorszego...mial lzy w oczach... ;(
Miałam identyczną sytuację, również mnie olewał a ja latałam za nim, prosiłam i dzwoniłam. az w końcu doszłam do wniosku i po co to wszystko, trzeba zaczac zyc swoim zyciem a nie tylko byc na zawołanie, olałam związek i jego totalnie, już nie pędziłam żeby codziennie się zobaczyć, nie odpisywałam na każdego smsa, nawet kilka dni nie odzywaliśmy się. w końcu on zrozumiał że jest coś nie tak, i uwierz przyleciał szybciej niż myślałam, zaczął zabiegać i inaczej sie zachowywać. Dlatego nie przejmuj sie nim tak, nie spotykaj sie z nim codziennie i nie bądź na każde jego zawołanie a naprawdę zacznie pierwszy ubiegać się. Powodzenia ![]()
Masz duży powód żeby się go czepiać ale nie przesadzaj z zazdrością .Pokaż mu że ty też potrafisz go olać i poczekaj zobaczysz co będzie dalej.Jeśli tego nie vzmieni to znaczy że nie jest ciebie wart.Wiem to z własnego doświadczenia.
Mam 35 lat mój chłopak 21 ,jest bardzo podatny na wpływy kolegów.Zaczął kłamać czego wcześniej nie robił.Rozmawiałam z nim przepraszał i dalej to samo.Najgorsze jest to ze zaszłam w ciąze i on twierdzi że woli mnie a nie dziecko bo do tego nie dorósł.Niewiem co robić.
Mam 35 lat mój chłopak 21 ,jest bardzo podatny na wpływy kolegów.Zaczął kłamać czego wcześniej nie robił.Rozmawiałam z nim przepraszał i dalej to samo.Najgorsze jest to ze zaszłam w ciąze i on twierdzi że woli mnie a nie dziecko bo do tego nie dorósł.Niewiem co robić.