Od dłuzszego czasu (może nawet od kilku lat,ale dopiero teraz to tak bardzo mi przeszkadza) zauważyłam ,ze dzieje sie ze mna coś nie tak.Nie umię nawet sama okreslic uczuc jakie mnie ogarniają. Mam przeszło 30 lat , męża ,dwoje dzieci , dom -niby jestem szcześliwa - a jednak nie .A najgorsze w tym wszystkim jest to , że nie znam też przyczyny mego ,,stanu,, sama siebie podejrzewam o depresje ,czasami myśle nawet o tym jakby to było gdybym umarła? W podświadomości doszukuje się przyczyn mojego przygnębienia , apatii, niechęci do życia i nie potrafie nic sensownego wymyślec albo przytłacza mnie znów za dużo wspomnien (przykrych wspomnien z dziecinstwa , i z poczatków mojego małżeństwa-kiedy to miałam same prawie nieprzyjemności z moją tesciową),ale tłumacze sobie ze to przecież było , mineło i teraz na prawde nie mam co komu zarzucić na stan mojego PODŁEGO SAMOPOCZUCIA .Niekiedy płacze prawie całymi dniami jestem ciągle zdenerwowana, nie mam ochoty na nic i czasem zeby nie zrobic przykrosci innym-nic nie wiedzacym o moim wewnetrznym rozbiciu-robie rzeczy których za chwilę żałuje i co raz bardziej zacieśnia sie moje koło -ja po prostu wiem ze jezeli mi ktos nie pomoze to chyba zwarjuję .Czy ktos potrafiłby mi pomóc , albo chociaz by mnie wysłuchał?
Podobne tematy
Ja moge cie wysluchac
a mzsz moze podobny problem ? bo nie czytałam
mieszkasz w Kołobrzegu? Wiesz że ja mieszkam niedaleko?
Tak tez myślałam , że nic z tego nie będzie. Muszę dalej męczyć się ze swoimi myślami , może kiedyś samo mi przejdzie a jak nie, to trudno niech sie dzieje to, co mam tam gdzieś zapisane u Góry.
Od dłuzszego czasu (może nawet od kilku lat,ale dopiero teraz to tak bardzo mi przeszkadza) zauważyłam ,ze dzieje sie ze mna coś nie tak.Nie umię nawet sama okreslic uczuc jakie mnie ogarniają. Mam przeszło 30 lat , męża ,dwoje dzieci , dom -niby jestem szcześliwa - a jednak nie .A najgorsze w tym wszystkim jest to , że nie znam też przyczyny mego ,,stanu,, sama siebie podejrzewam o depresje ,czasami myśle nawet o tym jakby to było gdybym umarła? W podświadomości doszukuje się przyczyn mojego przygnębienia , apatii, niechęci do życia i nie potrafie nic sensownego wymyślec albo przytłacza mnie znów za dużo wspomnien (przykrych wspomnien z dziecinstwa , i z poczatków mojego małżeństwa-kiedy to miałam same prawie nieprzyjemności z moją tesciową),ale tłumacze sobie ze to przecież było , mineło i teraz na prawde nie mam co komu zarzucić na stan mojego PODŁEGO SAMOPOCZUCIA .Niekiedy płacze prawie całymi dniami jestem ciągle zdenerwowana, nie mam ochoty na nic i czasem zeby nie zrobic przykrosci innym-nic nie wiedzacym o moim wewnetrznym rozbiciu-robie rzeczy których za chwilę żałuje i co raz bardziej zacieśnia sie moje koło -ja po prostu wiem ze jezeli mi ktos nie pomoze to chyba zwarjuję .Czy ktos potrafiłby mi pomóc , albo chociaz by mnie wysłuchał?
Chyba Cię rozumiem, bo ja czuję podobnie. Nic mnie nie cieszy. Czasami wieczorem jak myśę o mijającym dniu to wydaje mi się, że to nie moje życie, że ja odgrywam jakąś rolę. Też podejmuję bezsensowne decyzje których za chwilę żałuję.
Z drugiej strony wiem, że moje życie zależy tylko odemnie, że moje samopoczucie zależy od myśli kłębiących się w głowie i że mam na to wpływ.
Mieszkam w kolobrzegu mozemy sie spotkac i porozmawiac
mieszkasz w Kołobrzegu? Wiesz że ja mieszkam niedaleko?
Ja w tej chwili przezywam traume bo widoku jaki widzialam
niezrozumiana123 napisał/a:mieszkasz w Kołobrzegu? Wiesz że ja mieszkam niedaleko?
Ja w tej chwili przezywam traume bo widoku jaki widzialam
Do kolobrzezanka26. Czytałm Twoje posty i wiem co się wydarzyło. Jeśli chcesz z kimś "pogadać"
wiec pisz mam czas. Ja mieszkam w Warszawie więc nie mogę się spotkać.
Poradzę Ci porozmawiac z psychologiem i to z kobieta, są bardziej wrażliwe, w sumie to dobrze że myślisz, zastanawiasz się i masz takie odczucia, bo żle jest wtedy kiedy nic się nie czuje i zamyka w sobie. Koniecznie spotkaj się z psychologiem, powodzenia.
Właśnie rozmowa z fachowcem dużo ci pomoże .Siedzenie w domu i rozczulanie nic ci nie pomoże .W pewien sposób musisz się pozbyć koszmarów z przeszłości .A fachowiec to fachowiec. Im wcześniej podejmiesz rozmowy z psychologiem tym szybciej wyjdziesz z przygnębienia. Tylko musisz tego chcieć .Powodzenia i pozdrawiam.
dziś czuje sie lepiej -wczoraj chyba wypłakałam wszystkie łzy jakie miałam .Chciałabym podziękowac tym osobom ,które zwróciły uwagę na mój list . Czułam się okropnie -sama nie poznawałam siebie .Kiedy troche się uspokoiłam zaczęłam szukac przyczyny mojego stanu i zwróciłam uwagę na to ze ten moze byc spowodowany CILESTEM tabletk.anty.Szukałam ,szukałam i znalazłam jeszcze kilka kobiet , które opisywały taki same objawy po prostu jakbym czytała o sobie .Postanowiłam odstawic tabletki , isc do lekarza (oczywiscie) i poobserwowac swoje zachowanie - i gdyby taka sytuacja jeszcze kiedys nastąpiła to wiem juz ze musze skorzystac z pomocy specjalisty.Dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam
to możemy sie wszystkie umówić na kawke i pogaduchy:)
No czasami bywa, że samopoczucie nie pokrywa się z bodźcami z otoczenia. Może to byc skutek jakichs lekow bądź uszkodzen fizjologicznych, samopoczucie jest tylko odpowiedzią hormonalną na boźce, jednak oprócz boźcow logicznych są jeszcze bezpośrednie np. kokaina, nie majace wplywu z otoczenia a bezpośrednio na receptory.
PS. Aśka - tylko ploty w głowie... ![]()