Witam,
Zacznę od tego,że nie mogę już dłużej żyć ze świadomością, żę on mnie już nie chce mimo moich próźb i błagań.
Byliśmy ze sobą 8 lat, jak w każdym związku raz było lepiej raz gożej. Nigdy nikogo tak szalenie nie kochałam, byłam jego pierwszą kobietą i miłością, a on moją. Mieliśmy w sobie wsparcie, mogliśmy zrobić dla siebie wszystko. W trakcie związku zawsze byliśmy razem staraliśmy się rozwiązywać problemy. Jego problem odwiecznie polegał na tym, że gdy zaczynał pić (nie robił tego często) prawie zawsze wdawał się w awantury, bijatyki, miał dwa wyroki w zawieszeniu(jeden nabyl podczas naszego związku). Przerażało mnie wyjście z nim na jaką kolwie imprezę zakrapianą alkoholem. Po 2 latach związku porposił mnie o rękę, od tego czasu decyzję o ślubie wciąż odkładał, a to ze względu na brak mieszkania, pózniej ze względu na brak pieniędzy, no i ostatecznie że nie dojrzał i nie chciał wracać do Polski. Po 4 latach wyjechaliśmy do Anglii, na początku była sielanka, pełnia szczęścia, pracowaliśmy razem i cały czas poza pracą spędzaliśmy ze sobą. Wszystko było cudownie gdy po dwóch latach pobytu znów wdał sie w bójkę z kolegą na oczach wszystkich znajomych w pubie, nie było mnie przy tym, wyszłam i wróciłam do domu widząc w jakim stanie był(na moje prośby nie chciał wrócić ze mną). Byłam na niego wściekła, złożyłam wypowiedzenie w pracy chciałąm wracać do Polski, miałam dośc życia w strachu. Po przeprosinach i namowach zostałam z nim. Po tym czasie coś zaczęło się psuć, nie było już tak cudownie jak kiedyś. Gdy pytałam o śłub, odpowiadał, że nie dojrzał, że chce zostać w Anglii a on nie, więc nie wyobraża sobie małżeństwa na odległość. Zaczęłam oswajać się z myślą, żę niegdy nie założymy rodziny, bo on nigdy nie był gotowy. Bardzo chciałam zajść w ciąże, on się przed tym bronił jak mógł.
W między czasie wyjechał sam do Polski na urlop, okazało się że kogoś pobił i siedzi w areszcie 42h, po tym fakcie dostał wyrok w zawieszeniu. Po ośmiu latach związku postanowiłam, że czas wracać do Polski i tam ułożyć sobie życie, on od roku zapewniał mnie, że nie wraca. Nastawiłam się na samotny powrót i życie od zera. Miesiąc przed wylotem napisał do mnie na komunikatorze jakiś znajomy, zaczęłamz nim flirtować z nadzieją na szczęście, mój narzeczony zagryzał zęby choć serce mu pękało i pozwalał na to. Po powrocie spotkałam się z tym kolesiem 5 razy i postanowiłam utrzymywać znajomosc jedynie tel. w tym czasie mój już były chciał wrócic, ja go odrzuciłam, zewrał się dla mnie skoro świt i przyleciał do Polski, niespodziewanie mnie odwiedził z bukietem róż i prosił o wybaczenie. Zeszliśmy sie na kilka dni, ale ja zauroczona tamtym oszustem powiedziałam miłości mojego życia, że to jednak nie to...on załamany przyleciał tydzień później na święta, ktore spędziliśmy osobno. Wszystko byłoby pięknie, bo postanowiłam do niego wrócić, pamiętam jak mówiłam mu przez skype że chcę jeszcze raz spróbować a on płakał, że tak źle postąpił, że zostawił mnie samą. Tego dnia coś mnie podkusiło żeby wyjśc z tamtym na drinka, posiedzieliśmy pogadaliśmy i poszliśmy każdy w swoją stronę, od razu zaznaczyłam że wracam do byłego i że widzi i rozmawia ze mną ostatni raz i żeby nie mówił o tym spotkaniu byłemu, on się zgodził. Ex przyleciał po jakimś czasie do Polski, sądziłam że z tęsknoty, spędziliśmy cudowne chwile całe uczucie we mnie odżyło w nim chyba tez, ale ostatniego dnia przed wylotem powiedział, że zna prawdę, że tamten wszystko mu powiedział nawet pokazał smsy i że potrzebuje czasu. Po tygodniu powiedział że to nie ma sensu. Błagałąm go miesiąc o drugą szansę, dawał mu ich mnóstwo, a on nie chciał nawet słyszeć o jednej dla mnie. Wczoraj mi oznajmił,że w sobotę na domówce u znajomego po alkoholu i jointach przespał się z nowo poznaną koleżanką, nic go z nią nie łaczy i z nią nie będzie, ale chciał żebym znała prawdę, żebym mogła szybciej się odkochać, do tego 2 tygodnie wcześniej poważnie uderzył chłopaka w klubie, tamten trafił karetką do szpitala, a on na policje na 24h, ma się zgłosić za tydzień na posterunek i prawdopodnie będzie miał sprawę. Martwię się, bo ma jeszcze okres próby z poprzedniego wyroku i mogą go posadzić. On nie chcę do mnie wrócić dla mojego dobra, nie chcę mówić co do mnie czuje bo jest mu tak łątwiej. Nie chcę mi zmarnować życia. A ja nie wyobrażam sobie życia bez niego mimo zadanego bólu. Nie chcę nawet słyszeć o powrocie, stara się mnie pocieszaćm ale to jeszcze bardziej pogłębia mój smutek i tęsknotę. Mam myśli samobójcze. Jak go odzyskać??? Pomocy!!!
Podobne tematy
Mylisz się że bez niego nie możesz żyć. MOŻESZ! i nawet powinnaś.Spróbuj wyobrazić sobie Waszą przyszłość,tylko tak realnie: kłotnie,awantury,odwiedziny w Z.K ? Też kiedyś myślałam,że nie ma życia bez NIEGO...a jednak jest,ułożyłam sobie życie na nowo. Potrzeba czasu ale można.Radzę też wizytę u psychologa,pomoże Ci. I głowa do góry!
Wiem, że będzie to ciężkie ale również uważam, że powinnaś zapomnieć o tym facecie. Spróbuj ułożyć sobie życie bez niego... Nie warto chyba budować czegoś na ruinach. Minie trochę czasu to sama sobie to uświadomisz.
Na takie posty od razu chciałoby się napisać: uciekaj dziewczyno jak najdalej od tego psychopaty. Ale wiem, że tak krótkie wiadomości nie przechodzą na forum. Nie wiem, oczekujesz że któraś z nas powie: "ratuj ten związek, swoją miłość, on jest tego wart."? Żadna z nas tak nie na pisze, bo to byłoby nielogiczne wobec tego co napisałaś o nim.
Dziewczyno ogarnij się. To jest człowiek z wyrokami na koncie, wdający się w bijatyki. Swoją drogą teraz nie dziwię się dlaczego Anglicy mają takie zdanie o Polakach, jak widują takich robiących rozróby u nich w kraju. Ja bym w życiu z takim człowiekiem nie pokazała się na ulicy. Ty się jego nie wstydzisz? Nie wstyd Ci tego, że marnowałaś czas z takim facetem? ja bym chyba zapadła się pod ziemię.
Myśli samobójcze.. Przez co, o kogo? Przez człowieka, który ma Cię za nic, nie szanuje, poniża. Z kimś takim chciałaś mieć dziecko? Jak on by je wychował, jaki dałby przykład? Na Twoim miejscu byłabym szczęśliwa, że nie zaszłam z nim w ciążę.
Moja rada w skrócie. Wracaj do Polski, zacznij wszystko od nowa, bądź głucha na jego prośby powrotu, rozpoczęcia na nowo.
powodzenia ![]()
Z tego, co piszesz facet ma poważne problemy sam ze sobą, agresja po alkoholu hmm. Usiądź i zastanów się, czego oczekujesz od życia, spróbuj stanąć obok, tak na zimno i zastanów się, czy z takim człowiekiem chcesz spędzić życie. Pamiętaj, na świecie jest dużo wartościowych ludzi, rób tak, abyś nie obudziła się z ręką w nocniku i podbitym okiem. Sytuacje o których napisałaś dużo mówią, ja nie widzę, by facet Cię szanował. A może mu na to pozwoliłaś. Zacznij żyć dla siebie.