netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie kochany DOM

33 odpowiedzi3 972 wyświetleniazałożony przez Bella919, 14.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Nie kochany DOM

Hej net kobietki, mam nadzieje że moje rozterki was nie denerwują, ja ciągle jestem zagubiona i potrzebuje zdrowego spojrzenia na świat, które wy możecie mi po prostu przekazać. Jak już kiedyś wspominałam, ja i mój narzeczony, mieliśmy większe i mniejsze kłótnie, jednak potrafimy ze sobą rozmawiać, mówić co nas w sobie drażni, irytuje. Kochamy się. Ja po przejściach z babcią zamieszkałam u niego, jest nawet dobrze, ale... Mieszkamy z rodzicami... Przejdę do sedna sytuacji...

          Otóż kiedyś rozmawialiśmy z bratową żeby otworzyć tam gospodarstwo agroturystyczne. Ale temat ucichł. Ja ostatnio chciałam odświeżyć ten temat, rozmawiałam z narzeczonym że to bardzo dobry pomysł, całą górę byśmy zrobili pod agroturystykę, a na dole jak mieszkali będą mieszkać jego rodzice, i miałam ciche marzenie że jeżeli tak to po prostu obok praktycznie wybudujemy NASZ DOM. Taki w którym to ja będę gospodynią, w którym nikt nie będzie mi mówił co jeść, gdzie nie będę się bała że ktoś mnie usłyszy, że będę mogła robić co chce. Co z tego że obok, ważne że oddzielnie. Przecież wyremontowanie całej góry wyniesie tyle co postawienie domu, przecież mamy działkę, przecież narzeczony budował domy, mój tato, brat.
          Mamy idealne warunki do agroturystyki, byłoby wynajęte powiedzmy 2-3 pokoje+kuchnia+toaleta. Całkiem dobrze, odpowiednio dopasowany klimat, mamy duże podwórko, obok jest las, obok kobieta ma konie i prowadzi szkółkę jeździecką, można się z nią dogadać,sami mamy konia.
          Czy mam prawo wymagać od mojego narzeczonego aby chciał tak jak ja mieć dom w którym my sami będziemy mieszkali, bez jego rodziców, mu niestety jest jak jest ale mu tak odpowiada pasuje. W ogóle wcześniej nie było żadnego tematu na temat domu.
         Czy to ma sens? Czy po prostu nie dążyć do tego, wyremontować górę, i żyć tak jak pewnie będę żyła, z irytacja że czego oni tu znowu idą sad

2

Odp: Nie kochany DOM

NIKT nie chce nic powiedzieć? Zero opinii?

3

Odp: Nie kochany DOM

Ciągle się miotasz moim zdaniem. Najpierw plułaś na babcie a teraz robisz swoje plany bez konsultacji z teściami.
A mieszkasz u teściów prawda, yyyy no przyszłych teściów. I już masz plany przebudowy i w ogóle, a nie myślałaś że przebudowa strychu potrwa z pół roku, wtedy nadal mieszkacie z teściami.
A może teście nie mają w planach trzymanie sobie was na długi czas, może pomagają z myślą "zaoszczędzą trochę i wyprowadzą się".

Budowa domu to na pewno ponad rok czasu czyli na głowie w przyszłości mieszkanie z teściami 2 lata. I to nawet ślubu jeszcze nie macie a ty sobie plany robisz.

4

Odp: Nie kochany DOM

Mi się też wydaje, że za dużo chcesz, a za mało możesz, za mało masz. Chcesz się gospodarzyć nie na swoim terenie, a nawet nie jesteś jeszcze żoną. Pomyśl z agroturystyką sam w sobie nie jest zły, ale nie na cudzym terenie nie w cudzym domu. Wybuduj swój własny i tam zakładaj agroturystykę, a nie teściom na głowę cały majdan zwalisz, a sama bedziesz cieszyć się świętym spokojem. Jak człowiek chce mieć własny kąt i nie chce żeby mu ktokolwiek przeszkadzał to idzie, zarabia pieniądze i mieszka sam, na swoim. Może zacznij od tego, a dopiero potem twórz wielkie plany.

5

Odp: Nie kochany DOM

fakt od razu się rzuca w oczy Twój egoizm...
Nie narzucaj teściom swojej woli... a takie decyzje może podejmować co najwyżej Twój mąż... nie kłóć się o nie swoje...

Sama mówisz że chcesz mieć swój dom w którym bedziesz chciała robic wszystko po swojemu.
Teście mają już swój dom i też chcą wszystko robić po swojemu...
Trzeba umieć też patrzeć na potrzeby innych wink

6

Odp: Nie kochany DOM

Zgadzam się z dziewczynami, nie masz prawa dyktować komuś co ma robić w swoim własnym domu, choćby był to najbardziej dochodowy biznes na świecie. Moim zdaniem wspólne mieszkanie z teściami wcześniej czy później doprowadzi do konfliktu. Jeśli chcesz mieć udane małżeństwo to ustal wszystko przed ślubem, bo potem może się okazać, że twoje wizje nie są zgodne z wizjami męża.

7

Odp: Nie kochany DOM

tzn zaproponować zawsze możesz, wkońcu jestes w rodzinie...
ale nie bądź roszczeniowa.
miej na względzie ich zdanie...

8 Ostatnio edytowany przez Bella919 (2012-03-15 15:54:49)

Odp: Nie kochany DOM

Przepraszam, ale przecież ja nie mogę sama nic zbudować skoro dom i to wszystko należy do mojego narzeczonego. I jeżeli agroturystki nie będzie, nie mam najmniejszych szans na budowe domu ponieważ narzeczony nawet o tym nie mysli, ba nawet kiedyś powiedział ze jak bedzie dysponował pewną kwotą drugiego domu nie zbuduje bo on ma ten i możemy mieszkać z jego rodzicami. Fakt jestem egoistka, mogłabym go rzucić, i przeprowadzić sie do miasta, i kiedyś samemu kupić sobie jakieś mieszkanie. Nie ja go głupia Kocham, i staram się wymyśleć coś zeby było dobrze, żeby nie musiał sprzedawać domu, nikomu go oddać, żeby rodziców też miał obok, bo będzie im zawsze pomagał, bo ma całe gospodarstwo. A ja wredna ... na górze która była by nasza wymyśliłam sobie agroturystyke. Teściowa nigdy by nie chciała żebyśmy sie wyprowadzili, tak samo jak teść. Ona strasznie chce być potrzebna. Jak jej kiedyś wspomnieliśmy że sie wyprowadzamy to aż zbladła. Narzeczony ciągle mi powtarza ze to Nasze, itp itd. Czy to źle że chce mieć swój dom? Czy to naprawde taki egoizm?? Przecież ja nie mówie że on sam ten dom zbuduje, przecież to proste że ja będe mu pomagała na tyle ile będe mogła. Pozatym narzyczony kiedyś powiedział że to dlaniego zaden problem?? Więc co jest w tym takiego nieetycznego?


Fakt plułam na babcie? Jaka jestem podłam, ona mogła szperać w moich rzeczach, wyłaczać mi prąd w pokoju gdy byli znajomi, drzeć ryja na mnie przy nich, wyzywać mnie od róznych chociaż nigdy nie miała powodu, krzyczeć ze nie moze sie doczekać keidy sie wyprowadze, kazała mi wyp**ierdalać, ale ja egoistka plułam na nią, przeprowadziłam sie do narzyczonego po jego namowach, a babcia nagle miła kochana. A ja teraz sie szaro gęsze u P.

9

Odp: Nie kochany DOM

Nie rozumiesz...
Nie miej roszczeń o coś co nie jest Twoje... czyli o własność teściów... tyle.
Zawsze możesz zaproponować, jeśli się nie zgodzą to co? będziesz tupać nóżką bo Ci się należy??

10

Odp: Nie kochany DOM

Ale to nie jest teściów, to jest narzyczonego. Ma to przepisane, ma po prostu w zamian zając sie gospodarka, a oni mają tam dożywotnio mieszkać. Mamy mieszkać oddzielnie Oni na dole My na górze? Więc co nie moge mieć żadnych planów przed ślubem? Musze czekać jeszcze rok żeby móc coś oficjalnie powiedzieć? Co jezeli on sam chce?? Kurcze mamy włożyć kupe kasy w remont całej góry i strychu? gdzie praktycznie tyle samo wyniesie nas zbudowanie domu w stanie surowym i powoli wykonczenie go.

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-15 16:04:47)

Odp: Nie kochany DOM
Bella919 napisał/a:

(...)Narzeczony ciągle mi powtarza ze to Nasze, itp itd. Czy to źle że chce mieć swój dom? Czy to naprawde taki egoizm?? Przecież ja nie mówie że on sam ten dom zbuduje, przecież to proste że ja będe mu pomagała na tyle ile będe mogła. Pozatym narzyczony kiedyś powiedział że to dlaniego zaden problem?? Więc co jest w tym takiego nieetycznego?(...)

Jeśli dobrze zrozumiałam, to z prawnego punktu widzenia działka i dom, w którym mieszkacie jest własnością Twoich przyszłych teściów. smile

Planowanie odmiennego przeznaczenia jednego piętra w tymże domu (wynajmowanie go zupełnie obcym i przypadkowym osobom), moim zdaniem, powinno być zaproponowane prawnym właścicielom; podobnie pomysł wybudowania na ich działce waszego domu. To oni, prawni właściciele, mają głos decydujący. Nie Ty czy nawet Twój narzeczony, a ich syn.

Rządzić i podejmować decyzje można NA SWOIM.

***
Teraz dopiero napisałaś, że prawnie właścicielem jest narzeczony. Nie zmienia to, moim zdaniem, faktu podejmowania decyzji przez jego rodziców i jego samego. Nie Ciebie. Po ślubie dom też nie będzie Twoją własnością, chyba że narzeczony zrzecze się części swej własności na Twoją korzyść.

12

Odp: Nie kochany DOM

Ale przecież wam tłumacze że ten dom, ze te wszystkie pola i działki są narzeczonego! Odpisali mu to u notariusza, pieczęcie pieczątki wszystko jest. Oni mają tam tylko dożywotnie i nieodpłatnie mieszkać, tzn mają pół domu. Ale wszystko jest jego. Praktycznie jakby on chciał mógłby to wszystko sprzedać i iść w holere. Ale nie, ani ja tego nie chcę ani on, ba nie zgodził by sie na to nigdy.

13

Odp: Nie kochany DOM

własność narzeczonego nie jest równoznaczna z Twoją własnością. Nawet po ślubie.
Sprawdź u prawnika. smile

14

Odp: Nie kochany DOM

nie wiem jak to będzie po ślubie, chodzi o to że on zgodziłby się na to, że nawet chciałby mieć tą agroturystykę, nie widzi w tym problemu, przecież to dla Rolnika dodatkowy dochód. Ale widzę że ja chyba powinnam to sobie odpuścić?? Bo Kurcze zostalam tak skrytykowana ze masakra. A jeżeli narzeczony chciałby tego, a rodzice nie? To co mamy zrobić? On sie przeciez nigdy z tamtąd niewyprowadzi, pogodziłam się z tym ze będe mieszkała tam gdzie będe, to źle że moge mieć szanse oddzielnego domu?

15

Odp: Nie kochany DOM

Ale ja nie mówie że to moje, ja tego tak naprawde nie chce, Owszem, jezeli budowalibysmy dom, to wymagałbym od niego tego żeby działka byla także na mnie, to chyba logiczne, ale ja tej calej reszty nie chce, bo po co mi to?? Ale ja tam spędze reszte życia. Więc nie moge mieć zadnych planów bo to notarialnie nie jest moje??

16

Odp: Nie kochany DOM

Nie skrytykowałam pomysłu gospodarstwa agroturystycznego, ani też budowy drugiego domu. smile

Napisałam, że decyzję powinni podejmować właściciele. Skoro Twoi przyszli teściowie przepisali i działkę, i dom swojemu synowi w zamian za tzw. dożywocie, to maja prawo również uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Nie znam prawa tak dobrze, by napisać, jak w takim przypadku stanowi prawo.

Ale informacja, że majątek Twego narzeczonego (czyli dom i działka) po ślubie nie stają się Twoja własnością jest zgodna z prawem.

Namawiam więc do planowania, rozmawiania, wysuwania argumentów. Odradzam jednostronne (Twój narzeczony i Ty) podejmowanie decyzji.

17

Odp: Nie kochany DOM

Tak dziękuje ci, bo chyba tylko ty nie skrytykowałaś budowy domu. Ja przecież doskonale o tym wiem że jeżeli zaczniemy bardziej poważnie myśleć o tym, tzn będziemy już po naszym ślubie, to przecież proste że będziemy rozmawiali o tym z przyszłymi teściami. Przecież nie postawimy ich przed faktem dokonanym. Nigdzie nie napisałam że ich nie zapytam o zdanie. Ja po prostu jeszcze rok przed ślubem utwierdziłam się w tym że ja i narzeczony jesteśmy młodzi, że możemy praktycznie jeśli chcemy to wszystko, tylko musimy tego chcieć. Postanowiłam was zapytać o zdanie (opinie z boku)a dostałam pełną naganę że jestem egoistką itp. itd.  czy po prostu mogę walczyć o marzenia, czy mogę z narzeczonym po ślubie budować dom, czy mogę od niego tego tj wymagać, żeby postawił się w mojej sytuacji, całe życie wychowywałam sie w mieście, on na wsi, ja żyłam trochę nie wiem inaczej, a jemu wszystko zawsze było obojętne. Jemu jest dobrze. I to właśnie było dla mnie najgorsze, czy mogłam chcieć i mieć marzenie o moim własnym wymarzonym domu. A nie z nim i jego rodzicami na dole sad Przecież oni już teraz się wtrącają, teściowa to dobra kobieta, teść także sad Ale kurcze oni fakt chcą dobrze i nawet nie wiedzą chyba ze się wtrącają ;(

18 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2012-03-15 16:40:19)

Odp: Nie kochany DOM

Jedno to uregulowanie prawne własności, a życie życiem. Nie będzie tak, że skoro przepisali to nie będą mieli nic do powiedzenia i będą godzić się na wszystko. Prędzej to Ty nie będziesz miała nic do powiedzenia, bo oni na to pracowali, dorabiali się i stworzyli. Tak jak Ty nie chciałabyś, aby ktoś w Twoim domu robił co chce, tak samo oni mają prawo decycji co się dzieje u nich.

Nikt nie chce podcinać Ci skrzydeł i atakować Cię, tylko realnie mówimy jak prawdopodobnie to będzie.

Zdecydowanie jestem za mieszkaniem na swoim, bo nawet na górze, nie będziesz nigdy czuła się jak u siebie.

czy po prostu mogę walczyć o marzenia, czy mogę z narzeczonym po ślubie budować dom, czy mogę od niego tego tj wymagać, żeby postawił się w mojej sytuacji, całe życie wychowywałam sie w mieście, on na wsi, ja żyłam trochę nie wiem inaczej, a jemu wszystko zawsze było obojętne. Jemu jest dobrze

możesz walczyc o marzenia, ale musisz ustalić to przed ślubem, bo po ślubie będzie za późno, uwierz mi, że "jakoś to będzie" to tylko pusty frazes. Nie wierzę, że Twój narzeczony postawi sie w Twojej sytuacji i zrozumie co czujesz, bo jego życie się nie zmieni, tylko Twoje przewróci się do góry nogami, on będzie żył tak jak dotychczas. Troszkę niepokoi mnie, że jemu wszystko "obojetne, jemu jest dobrze" skoro tak, to może nie chcieć zmienić tego co jest. Obym się myliła.

19

Odp: Nie kochany DOM
smutny_miś napisał/a:

Nie będzie tak, że skoro przepisali to nie będą mieli nic do powiedzenia i będą godzić się na wszystko. Prędzej to Ty nie będziesz miała nic do powiedzenia, bo oni na to pracowali, dorabiali się i stworzyli. Tak jak Ty nie chciałabyś, aby ktoś w Twoim domu robił co chce, tak samo oni mają prawo decycji co się dzieje u nich.

No właśnie. Utwerdziłam sie, po raz kolejny że mieszkanie z teściami jest bez sensu, mówiłam o tym dla narzyczonego, że ten dom że on nigdy nie będzie mój itp itd. Ale On nie widzi problemu, uważa że rodzice zawsze będą kochani i dobrzy i ze nigdy mi niczego nie wypomną. A co ja moge sama zrobic?? Jedyne wyjscie pewne w tej sytuacji że oni by mi niczego nie wypomnieli było by gdybym od niego odeszła i sama kiedyś zbudowala sobie swój dom...  Nikt by mi nic nie wypomniał. Ale ja nie moge, to naprawde jest mężczyzna mojego zycia, i zgodzilam sie u niego mieszkać bo uwierzylam w to ze to jest nasze. Jest obcja że mieszkalibyśmy gdzie indziej, jakbyśmy w LOTTO wygrali! Dlatego uważam, że jeżeli mielibyśmy agroturystyke, (wiem też że narzeczony nie pozwoli wejść sobie na glowe), wtedy mogłabym mieć dom, którego nikt nie mógłby mi wypomnieć, bo miałabym w niego parktycznie spory wkład, i nie obawiałabym się tego że jak nie zrobie czegoś po mysli tekstu że będą sie na mnie gniewać. Przeciez mieszkając na górze, wieszaliśmy glupi kwietnik, dwie głupie dziurki trzeba było zrobić, od razy przyszła Kontrol, a zobaczyć, przychodzą w butach, brudzą, rano stukają w rury żeby nas nie budzić, jak za długo siedze na górze, to trzeba mnie zawołać bo napewno głodna jestem. Cały czas musze się martwić o to czy aby napewno drzwi są zamnkięte, czy oni nic nie słyszą, nawet krzyknąc nie moge bo oni wszystko wiedzą, nie powiem jak coś jest to stają po mojej stronie, ciesze się, ale nie chce kurcze żyć z tesciami, jak będe miała dziecko, to przecież ja nawet chwili nie będe mogła być sama.
    Wydaje sie że jak będe miała obok dom, będzie tak samo, nie koniecznie, to będzie nasz dom, obok nich, niech będzie, ale nasz własny, Narzeczony tego nie rozumie za bardzo, on uważa że ma dom, i że jest dobrze, bo przecież zawsze mogłoby być gorzej, ja wiem, że może być gorzej, Tak samo jak on mówi że nie chce mi złotych gór obiecywać, wystarczylo by mi jak będe widziała że On chce, wtedy jest prosciej, bo ma się ten cel, działa dąży do niego.

20

Odp: Nie kochany DOM

Bella.. Ty jesteś jeszcze młoda i głupiutka.. przestań tak złorzeczyć na przyszłych teściów i nie odseparowuj się od nich, bo tak naprawdę nic ci nie zrobili. Tobie po prostu przeszkadza fakt, że oni są. Skoro przepisali wszystko na twego narzeczonego, to najlepiej żeby wystrzeliło ich w kosmos albo coś w tym stylu. Żeby Ci nie przeszkadzali, żeby się nie wtrącali.. Naucz się najpierw z nimi rozmawiać i bądź trochę bardziej pokorna, bo to Ty wchodzisz w ten dom, nie oni w Twój. Nawet jeśli formalnie wszystko należy do twojego narzeczonego, to dalej jest ich dom.
Spróbuj dogadać się ze swoim przyszłym mężem. Rozmów się z nim co do przyszłości. Może macie zupełnie inne oczekiwania. Znajdźcie jakiś kompromis, najlepiej przed ślubem. Bo po ślubie rozwiązanie samo się nie znajdzie.

Czasem się gada na teściowe, że są takie i owakie, że się wtrącają i zatruwają życie.
Ale często jest też tak, że to synowe mają muchy w nosie i wiecznego focha i wszystko im przeszkadza...

21

Odp: Nie kochany DOM

Młoda jesteś to jeszcze masz idealistyczne podejście do małżeństwa , ślubu i mieszkania z dobrymi teściami.
Zadałaś pytanie i ja odpisałam tak jak ja uznałam za słuszne.

Zacytuję twoją wypowiedz -  Czy to ma sens? Czy po prostu nie dążyć do tego, wyremontować górę, i żyć tak jak pewnie będę żyła, z irytacja że czego oni tu znowu idą ..

Czyli tacy fajni rodzice narzeczonego jednak już nie tak wygodni? Bo wszędzie włażą zaglądają pytają?
Sama widzisz teściowie przyszli  teraz wszędzie wchodzą bo to ich dom. Zbudowali go i nie rozumieją tego że mają się ograniczać przed dziewczyna chłopaka.

Po ślubie jako ich córka  będziesz tak jak każde dziecko traktowana czyli będą sprawdzać chodzić i pytać jeszcze więcej w końcu córki się mają wstydzić?
Jedno weź pod uwagę mieszkać z synem i synową nad głową to jedno a mieć nad głowa obcych ludzi.

A dlaczego nie pobudować domu gościnnego gdzie goście będą mieszkać a wy nad teściami zostaniecie co?

Druga sprawa  mieszkam na wsi i wiem jakie są dochody z rolnictwa i z agroturystyki. Nie jest tak prosto zrobić dwa pokoje i ludzie walą drzwiami i oknami to praca sezonowa.

A może zamiast niepewnej agroturystyki którą i tak można otworzyć za kilka lat do tego czasu idź do pracy i umów się z narzeczonym że twoja pensja idzie na budowę domu?

Po poprzednim wątku z starsza osoba widać że jesteś nerwuska, wybuchowa i starsi dla ciebie niewiele znaczą, wybacz ale jakoś nie widzę byś jako synowa spokojnie zniosła wtrącanie teściowej.
Plany odnośnie budowy i założenia biznesu odłóż na po ślubie dobrze radzę.

Jeszcze jedno pytasz czy nie masz prawa wymagać od męża własnego domu, hhmmm ale przecież on ma już własny dom.Na wasz wspólny możecie popracować z 15 lat i postawicie sobie wtedy własny.

22

Odp: Nie kochany DOM

Zawsze jak czytam to forum to wszędzie widze "nigdy w życiu mieszkania z teściami".
    Ja po prostu nie lubię jak ktoś się wtrąca w moje życie. Nie chce żeby przychodził ktoś i mi mówił co mam robić i jak mam robić, bo w tym momęcie zaczynam się denerwować. Dlatego pierwszym warunkiem bylo to że nie będzie żadnej wspólnej kuchni, ze po prostu ma być oddzielnie. Tak, ja pójde do pracy, w przyszłym roku kończe szkołe, w przyszłym roku jest nasz ślub. Moja siostra mieszka teraz z teściami, zbudowała dom, powoli go wykańcza. Wiek jaka jej teściowa jest kochana, chociaż przed slubem to praktycznie była do rany przyłóż. Moja druga siostre ma takze kochaną tesciową, i też musi z nią mieszkać. Ja wiem że moje teściowa przyszła jędzą nie jest, ale komentarze w stylu nigdzie nie idźcie, siedzcie w domu, gdzie byliście, o której wrócicie? Nie mam wcale ochoty im o tym mowić. Nie pyskuje do teściów, jestem miła, staram sie grzecznie odpowiadać na pytania, jak nie chce to staram sie mówić omijakiem, ale ja naprawde nie chce sie tłumaczyć, jak narzyczonego wypytują to on na nich nakrzyczy zeby sie nie interesowali, a ja? Co mam zrobić? Mamy iść do koscioła, bo to bo tamto, sami wiemy że trzeba iść, ale czasami nam się nie chce. Chociaż wczesneij w ogóle nie chodziliśmy, ale chcemy to idziemy. Ale oni swoje. Ja po prostu nie chce żeby oni dawlai mi rady na życie. Ja po prostu jestem całkiem inaczej wychowana niż ich córki, nie lubie jak ktoś mi mowi co mam robić, życie nauczylo mnie być samodzielnym, wziełam sobie za cel że będe nie zależna, że będe miała swój dom, że nikt mi na głowe nie wejdzie. Ale przecież ja sama bez zgody narzeczonego nic nie zrobie. Chcemy być razem, On chce tego, Jego brat i jego żona także chcieli to robić, mieliśmy we czwórke to zrobić (temat chyba nie był bardzo taki wazny bo znikł). Ale mysle że damy rade we dwójke. Staram się żeby mimo tego że żyjemy na wsi, żeby wpić do mojego narzeczonego żeby to wyglądało, tam jest bardzo dużo pracy, chce się tego podjąć, ale nie chce mieszkać z teściami. Przeciez my nigdy ich nie zostawimy, jeżeli nie będą domagali. Ja po prostu chce mieć coś swojego, gdzie nie będzie krzyków z dołu, gdzie nie będe musiała chodzić na palcach żeby nie stukać żeby im nie przeszkadzało sad Przecież my mamy możliwośći i to jest najwazniejsze moim zdaniem. sad

23

Odp: Nie kochany DOM

Belle ale ja rozumiem twoje pragnienie i domu pewnie się doczekasz ale zrozum to czeka cie czekanie kilka lat a nie rok.

Skoro chcesz oddać swoja górę na agroturystykę to gdzie wy będziecie żyć? Jeśli wynajmiecie to kasa z turystów pójdzie na opłatę wynajmu i koszta typu prąd .

Sama zobacz masz dwa pokoje  po 20 złotych doba.w nich 4 gości. Sami sobie gotują ty tylko dajesz nocleg. Czyli zarabiasz 80 złotych doba minus koszt prania pościeli, prądu, opłaty za tv satelitarną,wywóz nieczystości .
Czyli ile ci zostaje  jeśli gości masz na poczatku na weekendy?

Doba wychodzi z dwóch pełnych pokoi 40 złotych zysku.3 dni czyli 120 złotych weekend. 5
weekendów to 600 złotych.

Czy nie lepiej zamiast narażać się na obcych ludzi w domu iść do roboty i samemu zapracować więcej.?

Myślisz że mając 8 tysięcy zysku rocznie przy gościach weekendowych  ile lat będziesz zbierać na dom?

24 Ostatnio edytowany przez Bella919 (2012-03-15 17:57:11)

Odp: Nie kochany DOM

Kochana mój interes nie zamierza opierać sie na tym że ja będe siedziała w domu i będe czekała na gości. Dogadałam sie z narzeczonym że jezeli góre wynajmiemy powiedzmy góra rok przemęczymy sie na dole w pokoju, jest jeden wolny, w sumie to sie jeszcze dokładnie okaże, na pewno nie będziemy prowokowali tych kłótni. (Jeżeli teście się nie zgodzą zostaniemy na górze z jednym pokojem) Ja bym sama chciała otworzyć swój gabinet, mam na niego bardzo ciekawy pomysł, dlatego też jak skończę tą szkole, pójde do pracy i na studia zaoczne. Narzeczony sam oddzielnie pracuje, + mamy (on ma) dochód za rolnictwo, nie mały + mielibyśmy ta agroturystykę, myślę że cena będzie ciut wyższa, bo nię bedzie się ona oferowała głównie na wynajęciu pokoi, ale biznes planu jeszcze nie mamy, ale napewno będziemy mieli w swoich usługach masażystę na telefon i kosmetyczkę. Tak naprawde powiedziałam dla narzeczonego o tym, on na to w sumie tak naprawde przystał, widzi że tego pragne, w sumie kiedyś na początku naszej znajomości obeicał mi że zbudejemy taki dom jaki będziemy chcieli, ale potem wiadomo, Jaki Dom?? A teraz, rozmawiałam z nim szczerze, wszystkie za i przeciw, i myślimy że damy rade. Na pewno najpierw będzie ślub, dopiero po ślubie będziemy po woli kręcili się i rozkręcali w sprawie agroturystyki. Ogólnie myślalam żeby zacząc z tym za jakieś 5 lat, jak skoncze studia bo chciałam studiować dziennie w warszawie, ale nie utrzymam sie i stwierdziłam ze pojde zaocznie. Dlatego uważam że jeżeli sie dobrze zgramy, to reszta jakoś pójdzie.

25 Ostatnio edytowany przez Teo (2012-03-15 18:04:20)

Odp: Nie kochany DOM

Bella, rachunek jest prosty. Chcesz mieć święty spokój i brak wtrącania się? Idź na swoje. Nie stać Cię na samodzielne dorosłe życie? To z jakiej racji wychodzisz za mąż i tworzysz nową rodzinę? Twój narzeczony nie widzi w niczym problemu? To może czas zobaczyć problem w narzeczonym? Ale widzę, że parcie na ołtarz i tradycyjne już "jakoś to będzie" nie pozostawia złudzeń co do poziomu przyszłych panien młodych, żon i matek...

EDIT:

Skąd jesteś ? A i "masażystka na telefon" kojarzy się dwuznacznie...

26

Odp: Nie kochany DOM

Nie stać mnie żeby uczyć się dziennie w warszawie i wynajmować tam mieszkanie to chyba proste. Póki co jeszcze się uczę, mam alimenty ale rodzice sami teraz nie maja pieniedzy więc chwilowo dają mi pieniazki na raty, ale dużo tych pieniedzy na mam bo to jakies 500 zł, chce skończyć szkołe i iść do pracy, tylko nie wszystko od razu. Mało jakiego studenta btw. osobe uczącą sie stać na wynajęcie mieszkania i uiczenie sie, przeciez proste ze musi czekać na pomoc rodzicow. Jak pójde na swoje tzn zbuduje dom (kupie mieszkanie bo na zbudowanie domu raczej szybko nie będzie mnie stać, działka itp) powiedzmy za lat dziesięć, to jaki ma sens mój związek z moim narzeczonym? Skoro on sie nie odnajdzie, on ma tu prace, ma gospodarke, nie zostawi tego. Co on by robił w miescie? Dletego chce pogodzić te dwie rzeczy zwlaszcza że możemy je pogodzić.

P.S. Masazystka na telefon, nie mam pojęcia o czym myślisz, widać masz niejednoznaczne myśli. To znaczy że jeżeli będzie potrzebny masaż, ja mam swój sprzęt, wsiadam w samochód i jadę, wykonuje masaż. Ale to by się odnosiło moich mieszkańców. Ogólnie mam zamiar pracować w miejscowości oddalonej 30 km, albo 10 km wink

27

Odp: Nie kochany DOM
Bella919 napisał/a:

P.S. Masazystka na telefon, nie mam pojęcia o czym myślisz, widać masz niejednoznaczne myśli. To znaczy że jeżeli będzie potrzebny masaż, ja mam swój sprzęt, wsiadam w samochód i jadę, wykonuje masaż. Ale to by się odnosiło moich mieszkańców. Ogólnie mam zamiar pracować w miejscowości oddalonej 30 km, albo 10 km wink

Bywasz w Warszawie? Czytasz czasem METRO? Tam w ogłoszeniach o prace jest cała dłuuuga lista ogłaszających się "masażystek" smile Stąd mi się to bierze.

Dalej nie wiem z jakiej miejscowości jesteś i powiem szczerze Twoje plany na razie są bardzo idealistyczne big_smile

28

Odp: Nie kochany DOM

Wiem są bardzo idealistyczne że aż nierealne big_smile Ale po prosty chce w to wierzyć, a mam nadzieje że wiara czyni cuda wink
Mieszkam jakieś 150 km pod warszawą, niechce zdradzać za bardzo jaka to miejscowość bo jest bardzo mała. No tak masażystki na telefon wink w warszawie to bardzo możliwe wink Niestety nie bywam w warszawie, swego czasu bardzo mi sie marzyło pomieszkiwanie tam na studiach, ale stwierdzam że dla P. odpuszcze to sobie i pojde zaocznie. Z jego względu i ze względu na to że bedzie ciężko mi sie tam utrzymać.



Mieszkałam w miejscowości Biała Podlaska wink Ostatnio strasznie w mediach brzydko wypada , ciągle jakieś morderstwa, wypadki wrrr

29 Ostatnio edytowany przez didina (2012-03-15 19:40:11)

Odp: Nie kochany DOM

już ja widzę, jak studiujesz zaocznie 150km od domu, nie ma ciebie co drugi, a czasami każdy weekend i jednocześnie prowadzisz gospodarstwo agro. smile Najpierw zacznij te studia potem zobaczysz jak to będzie. Jeszcze wyjdzie, że Ci się małżeństwo odwidzi tongue

30

Odp: Nie kochany DOM

wcześniej była opcja ze bede studiowała dziennie, na upartego bym jakoś sobie poradziła, w tym momencie mąż musiałby wytrzymać, jeżeli mnie kocha, musiałby zaczekać, bardzo chciałabym studiować psychologie, i uważam że nie powinnam rezygnować z marzeń, nigdy wcześniej nie wyznaczałam sobie celów, teraz jest coś do czego chce dążyć. Przecież kwestia gospodarstwa agroturystycznego to nie jest kwestia miesiąca, przecież żeby to otworzyć muszę być ubezpieczona w krusie przez 12 miesięcy, musze wyremontować góre, chociażby do stanu pewnej normalności, mamy już mniej więcej w jakim stylu będzie to urządzone, potem walka o dotacje, to przecież jest kwestia minimum 2 lat... więc myśle że spokojnie sobie z tym poradze, ponieważ są to tylko weekendy. Myśle że dam rade, jak nie dam, odpuszcze w wróce do tego pare lat później.
       Mi się wydaje że malżeństwo mi sie nie odwidzi, chociaż mam czasami wątpliwości, to jednak wiem z kim chce spędzić reszte życia, w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe. Nie potrafiłabym zyć bez mojego ukochanego. Więc wydaje mi sie że to jest kwestia dogadania się, kewstia rozmowy. A to potrafimy.

31

Odp: Nie kochany DOM

Witaj Bella,
Jak przeczytałam twój wpis i odpowiedzi jakich udzieliły Ci forumowiczki to stwierdziłam, że prawie żadna z nich nie zrozumiała o co Ci chodzi. Każdy a właściwie większość czyta i rozumie tak jak chce rozumieć. Oczywiście, że masz prawo chcieć czegoś od życia tj. kawałka własnego domu, swojego czyt. waszego z mężem świata i swoich tylko spraw. Jeżeli wszystko jest przepisane na Twojego narzeczonego to oczywiście po ślubie będzie wasze wspólne o ile nie zrobicie rozdzielności majątkowej.
Jeżeli chcesz poznać moje zdanie to ja wierciłabym dziurę w brzuchu narzeczonemu (mężowi) żebyście postawili jednak swój dom o ile macie na to środki. Przynajmniej w taki sposób zapewnisz sobie choć trochę prywatności, której na 100% nigdy nie będziesz miała. Taki układ może zadziałać jeżeli obie strony będą szanowały siebie nawzajem o co jest bardzo trudno.
W moim przypadku - jesteśmy w trakcie rozbudowy domu teściowej, to jest niemożliwe. W tej chwili mamy swój pokój i dostęp do ogólnej kuchni. Ja jestem osobą nieuciążliwą prawie mnie niema w domu pracuję, na weekendy wyjeżdżam do mamy. Natomiast moja przyszła teściowa... cóż. Ja nie wyobrażam sobie żeby mieszkać pod jednym dachem i sobie nie ufać, ja nie zamykam pokoju na klucz bo wydaje mi się to głupie, no jak w rodzinie. Ale moja przyszła teściowa pod nieobecność wchodzi do pokoju, podbiera różne rzeczy. Wychodząc na podwórko momentalnie mam ja za plecami. Wszystko co robię, co je jest oglądane, komentowane... To jak jakaś psychoza. Podkrada nam drewno które ja kupiłam do kominka. Wczoraj kupiłam sobie buty sportowe, pokazałam je normalnie. Słyszałam jak pyta mojego narzeczonego ile dałam za buty on odpowiedział, i potem jeszcze raz mnie zapytała żeby skonfrontować odpowiedzi. Po co takie dziwne zachowanie?? Mam nadzieję, że kiedyś pojawi się jakaś szansa i będę mogła stąd uciec i przekonać do tego narzeczonego. Ale czasami naprawdę brak mi sił i nadziei, nie rozumiem ludzi, czasem żal mi ich że sami się tak w swojej głupocie i wredności zapętlają.
Dla tych co mnie skrytykują powiem jeszcze, że to ja zarabiam i w tej chwili w większej części utrzymuję narzeczonego, pożyczyłam teściowej pieniądze niemałe i na nikim nie żeruję. Nigdy nikomu nic nie wypomniałam, oczekuję tylko szacunku i normalnego podejścia.
Pozdrawiam Cię i pamiętaj, że masz prawo do swoich marzeń, swojego (waszego z mężem) domu. O swoich planach rozmawiaj z narzeczonym, teściami na spokojnie przedstaw swoje pomysły. Gdybyś widziała jednak, że komuś to przeszkadza to nie drąż dalej bo wtedy już nie ma sensu żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony.

32

Odp: Nie kochany DOM

A może inaczej....
Można zbudować obok mały parterowy domek, dwa pokoje z kuchnią i łazienką. Może być dla gości, ale może też być dla rodziców narzeczonego. Dwoje starszych ludzi nie potrzebuje piętrowej chałupy. Wy wtedy zostajecie w dużym domu i na piętrze robicie pokoje dla gości. Rodzice są u siebie i Wy też u siebie. To chyba lepsze niż robienie agroturystyki teściom nad głową i budowanie drugiego dużego domu dla rodziny, którą zakładacie. I lepsze niż dwie rodziny w jednym, nawet dużym domu.
Doskonale Cię Bella rozumiem, że nie chcesz mieszkać z teściami. Ja nie chciałam mieszkać z synem i synową. Taka wspólnota zawsze prowadzi o konfliktów. Twój narzeczony nie rozumie tego, bo to JEGO rodzice. Jest do nich przyzwyczajony, ma do nich śmiałość. Ty to co innego.
Porozmawiaj z narzeczonym o tym pomyśle. Że zostaniecie tu gdzie jesteście, że agroturystyka będzie  na Waszej głowie i nad Waszymi głowami, że budowa małego domku to niewielkie przedsięwzięcie i pieniądze też nie takie jak przy budowie dużego domu, że rodzice będą u siebie, a jednocześnie tak blisko, że codzienna pomoc nie będzie uciążliwa. Jak go już przekonasz, to on przekona rodziców. Ten mały domek przyda się też kiedyś w przyszłości, gdy rodzice odejdą. Zostanie dla dziecka, które będziecie kiedyś mieli, albo dla Was, gdy się zestarzejecie. To daleka przyszłość, ale....

33

Odp: Nie kochany DOM

Tak, macie racje. Od 4 miesięcy mieszkam u narzeczonego. Nie powiem nie jest źle, teściowie są bardzo mili, stoją póki co za mną. Ale wiem nie wiem jak będzie poslubie. Póki co jest dobrze. Ale wiadomo, do wychowania glupiego psa, mają swoje racje a ja swoje.

Niestety mój szwgier buduje dom. I powiedział dla tż aby nie budował domu, bo to bezsensu. Nie opłaca sie, my mamy duży dom. Mój tż też uważa że to bez sensu ponieważ co on wybuduje drugi dom, a jego rodzice odejda, i co dom bedzie stał pusty?? zniszczy sie, nie warto. szkoda itp itd.

Póki co, mamy dylemat co z moimi studiami. Kurcze ja mam takie plany, tyle celi, nie wiem czy to wszystko sie uda czy nie ... Chciałabym aby to wszystko wyszło. Ale chyba najpierw podjąć decyzje co ze studiami.

zapraszam do tematu "studia w innym mieście mąż w innym" wink

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026