Witam,
Jestem pierwszy raz na tego typu forum (właściwie na jakimkolwiek forum).
Zdecydowałam się na rozwód i obawiam się, że raczej powinien on być z orzeczeniem o winie. - Obawiam się bo to znaczy że będzie wojna.
Jesteśmy małżeństwem od 13 lat, mamy 2 dzieci.
Na początku naszego małżeństwa moja głupota i ślepe zakochanie, wierzenie mojemu mężowi doprowadziło do tego co mam teraz.
Mąż jest alkoholikiem - niestety jesteśmy tzw. dobra rodziną, w której nie ma problemu (problem jest tylko w domu i nie wychodzi na zewnątrz).
Od ok. 6 lat dzieje się źle u nas (maż pije coraz więcej). Wszystkim zajmuje się ja. w miarę dobrze zarabiam, ale nie na tyle aby samodzielnie podołać utrzymaniu siebie i dzieci, nie żyjąc na granicy nędzy.
Mam plan aby się usamodzielnić odejść od męża, ewentualnie zamieszkać u rodziców, ale obawiam się , że będzie chciał walczyć o dzieci.
Nie mam żadnych dowodów na to jego picie - nasi znajomi to są wszyscy jego znajomi, nie bije mnie, nie żyjemy w biedzie. Ostatnio alkohol już tak mu wypłukał móżdżek, że życie staje się z nim niemożliwe. Coraz częściej się kłóci ze mną i z córka, która jet już na tyle duża że widzi co się dzieje. Przezywa mnie, wyzywa, znęca psychicznie. Nawet jak coś zrobi on to jutro mówi że zrobiła to ja i do tego nie tak jak ma być- osiwieję. jedynie zaświadczenie że podejmował dwa razy leczenie - on nawet nie wie że takie coś sam do domu przyniósł. Dwa raz został zatrzymany za jazdę pod wpływem, ma kupę długów, a ja od jakiegoś mam z nim rozdzielność majątkową, aby się zabezpieczyć choć trochę. mamy działkę ( dwie) ale jest ona wspólna, boje się że on ją przepije. Jak wspomniałam to ja zarabiam lepiej (teraz) ale kosztem pracy na dwóch etatach, zdarza się, że dzieci zostawiam z nim a on w tym czasie się spije, ale mieszkamy przy teściach, którzy zabierają od niego dzieci, żeby nie przeszkadzały tatusiowi - jak to mówią, ale nie pozwolą złego słowa na synusia powiedzieć. wręcz raz usłyszałam, że to ja jestem powodem że mąż pije.
reasumując:
- jak zabezpieczyć się aby dzieci zostały ze mną,
- żebym dostała jakieś alimenty,
- żeby mieć opiekę nad dziećmi bo jest obawa, że będzie opiekował się z nim pijany,
- i co z działkami, chciałabym jedna przepisać na mnie lub jak będzie to lepsze wyjście to na dzieci -
Jak się mam do tego zabrać aby rozwód przebiegł szybko i bez kłótni. mam plan wybrać się do psychiatry, bo serio już mam tego dość, anie nie mam dowodów na swoją obronę poza słowami. a te mogą być za słabe.
Trochę się rozpisałam ale łapie się wszelkich sposobów uwolnienia się od niego.
Może ktoś odpowie na moje pisanie
Z pozdrowieniami