netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rzucila mnie.

24 odpowiedzi9 755 wyświetleńzałożony przez empti, 14.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-14 14:22:42)

Temat: Rzucila mnie.

Hej,

z gory mowie - nie jestem kobieta. Jestem mezczyzna, potrzebuje pomocy w sprawie mojej kobiety, a kto bedzie wiedzial lepiej jak nie Wy? wink

Licze, ze temat nie zostanie usuniety, bo to dla mnie wazne.

A wiec zaczne. Od pazdziernika bylem szczesliwym nastolatkiem, dziewczyna o ktorej "zawsze marzylem", zaczela sie mna interesowac, juz po pierwszej randce bylismy razem. Lal! Ogolnie sprawa wyglada tak, ze od 2 lat podobala mi sie pewna dziewczyna, "cos tam" probowalem, ale nic nie wyszlo. Ciagle o niej myslalem. Jak wlasnie o niej dalem rade zapomniec, ona sie pojawila w moim zyciu. Niewiadomo skad dostala od kogos moj nr. tel, zalozyla konto na pewnym portalu, wiedzac, ze tam mnie znajdzie. Rozmawialismy jakis dluzszy czas, z gory nie robilem sobie nadzieji juz. Az tu nagle, bardzo chciala sie spotkac! Poczatkowo odmawialem, za ktoryms razem sie z nia spotkalem. Jeszcze pamietam, jak niepewnie zlapalem ja za biodro, ona odwzajemnila uscisk. Jak usiadlem na lawce, ona sie do mnie przytulila. Jak pod koniec spotkania, odprowadzajac ja na autobus powiedziala "dziekuje" calujac mnie w usta, po czym zawstydzona spuscila glowe na ziemie - od tego momentu bylismy razem. Umowilismy sie wtedy(za jej propozycja), na wizyte u niej. Chciala, przyszedlem. I tak sie toczylo. Mijal miesiac, drugi. Popelnilem pierwszy blad - juz po krotkim czasie, powiedzialem jej, ze ja kocham. Ona na to, ze chciala mi to powiedziec "przy naszym pierwszym razie", ale powiedziala to. Trzeci, czwarty miesiac. Kolejny blad. Przez jej kolerzanke zaczynalismy sie klocic. Niepodobalo mi sie, jak ona do niej podchodzi. Ta robila wszystko co ona chce, ta ja wystawiala a jej to wcale nie przeszkadzalo. W koncu kazalem jej wybrac miedzy mna a nia - nie wybrala, ograniczyla z nia spotkania. Wszystko sie unormowalo. Ale za jakis czas pojawily sie kolejne problemy. Zaczela mnie zlewac - ja tak nie potrafilem i staralem sie bardziej i bardziej. Zaplanowalismy sobie wyjazd razem z moim kuzynem z ktorym widuje sie tylko kilka razy w roku po prostu na zakupy, spedzic razem czas. Wystawila mnie, wiedzac o tym, ze za kilka dni mamy jechac. Poszla na urodziny kolezanki wlasnie z tamta "kolezanka" ktora ja wystawiala. Klocilismy sie jakis czas przez to, w koncu ustalo. Z pewnego powodu i my nie moglismy wtedy jechac. Pojechaismy tydzien pozniej. Oczywiscie, nie obeszlo sie bez klotni. Kilka razy sie klocilismy DOSLOWNIE O NIC. Byl to luty, moj kuzyn juz wyjechal. Ja mialem w tym okresie straszne klopoty w domu, przynosilem to do niej. Ciagle bylem siety, wtedy jej zaczelo sie udzielac i bylo jeszcze gorzej. Doszlo do tego, ze powiedzialem jej 4 slowa, po naszej klotni(doslownie 4) i wtedy zaczelo sie wszystko pieprzyc. Ona mowila, ze nigdy tego nie zapomni co powiedzialem, ze wybaczyla mi, ale jednak tego nie zapomni. W ten czwartek, wszystko juz bylo okej. Do momentu, az powiedziala mi, ze znow sie nie zobaczymy, bo cos jej wypadlo. Zapytalem, czy bedzie chociaz u mnie nocowac(tak jak miala) za kilka dni. Takze odmowila. Nawet nie poczula sie do tego, zeby powiedziec "przepraszam" - wiedziala, ze mi strasznie na tym zalezalo. W piatek mielismy sie zobaczyc. Przyszedlem o 14, byla spieta atmosfera - o 15 ze mna zerwala. Nie znioslem tego(poplakalem sie). Ale wytarlem lzy, poszedlem do ubikacji i jak wrocilem, to zaczalem sie szykowac do wyjscia. Ona wlaczyla film i powiedziala "myslalam, ze sie przytulimy i poogladamy cos - jak kiedys". Zostalem. Przytulilismy i gadalismy o niczym. Poczulem sie jak wtedy, jak bylismy ze soba pierwszy tydzien. Taka radosc, bliskosc. Nic mi juz nie trzeba bylo. Chcialem isc juz przed 20, zeby tego nie przedluzac. Chciala, zebym jeszcze zostal z nia - zostalem. Powiedziala, ze jestem dla niej wazny, ale to nie ma sensu. Ze to wszystko sie zaczelo sypac przez te klotnie. Robilem dla niej wszystko! Chciala czegos - dostawala, chciala sie spotkac - spotykalismy sie, cokolwiek. I wydaje mi sie, ze to ten blad. Bo jak probowalem czasem ja zlewac, starala sie bardzo. Inaczej, bylo ostatnio slabo. Po tym jak wrocilem w piatek do domu(dzien kiedy mnie rzucila), napisalem, ze juz jestem(prosila, zeby sie nie martwic). Jak jej to napisalem, powiedziala "wejdz na gg". Wszedlem, pogadalismy. Prosilem ja, o jeszcze jedna szanse. Powiedziala, ze nie chce mnie ranic i nie ma pewnosci, ze cos jeszcze do mnie poczuje. Ze jak poczuje, to wroci. Jak nie, to nie. Zaproponowalem miesieczna/2 miesieczna przerwe. Zapytala, czy jakby poznala wtedy kogos, zaczeliby sie spotykac, przezyliby PRZYGODE(tj. seks it), to czy bylaby to zdrada. Odpowiedzialem, ze tak. Nie zgodzila sie na takie rozwiazanie. Pozniej, przez kilka dni jeszcze pisala smsy. Odpisywalem na pierwsze dwa. Pozniej, "dowiedzielem sie", ze im mocniej bede ja zlewal, tym bardziej i szybciej zacznie tesknic. Probowalem. W koncu napisalem jej na facebooku wiadomosc mowiaca cos w tym stylu "wiesz co? Chyba mialas racje. Dziekuje Ci za wszystkie mile chwile i zycze Ci jak najlepiej". Ona odpowiedziala "fajnie, ciesze sie, ze zrozumiales. Strasznie sie o Ciebie martwilam. Na pewn6 znajdziesz sobie kogos kto bedzie Cie doceniec. I mam nadzieje, ze miedzy nami okej?" Dodalem "nie wiem. Pa" i sie rozlaczylem. Ona mi wyslala smsa "Chcesz ten zegarek z powrotem?". Zegarek to byl jej przedwczesny prezent urodzinowy. Dostala go w piatek, bo w dzien jej urodzin mielismy juz nie byc razem. Zlalem tego smsa. Pozniej, rozmawialem z kuzynem - mial identyczny problem z dziewczyna. Po roku zerwala z nim o nic. O takie klotnie. Nie zrywal z nia kontaktu, byli kolegami. Teraz znow sa razem. Dalo mi to do myslenia i napisalem do niej. Napisalem z byle pretekstem. Padlo na ten zegarek. "nie, nie chce go. Byl to prezent urodzinowy, dostalas go wczesniej z jasnych powodow. Jezeli go nie chcesz, to go sprzedaj, oddaj czy wyrzuc. Cokolwiek.". Odpowiedziala, ze go chce, ze jej sie podoba, ale nie wiedziala, czy ja chcialbym, zeby ona go miala. - jak na moje, to byle pretekst, zeby smsem zaczac rozmowe. Zapytala sie, jak moja grypa. Powiedzialem, ze pogorszylo sie, ze ide do lekarza. Chcialem zakonczyc rozmowe sam, napisalem, ze nie bede jej juz przeszkdzal. Cos tam naisala, a na koniec "teraz serio ide, pa". Poszla. Na nastepny dzien, napisalem jej smsa z zyczeniami urodzinowymi. Strasznie sie ucieszyla(tak wygladalo). Podziekowala i za zyczenia i za prezent jeszcze raz. Dodala "zaloze go dzis". Bylo to wczoraj, ja czuje sie, jakby ta dobra trwala 72, nie 24h. Ciagle spogladam na telefon czy gdziekolwiek - sprawdzam, czy cos pisala. Niestety. Nie pisala mi nic, nigdzie. Byla ostatnio na fb, nie odezwala sie do mnie, tylko pisala z kims innym. Strasznie za nia tesknie. Jak myslicie, jest jakas szansa, ze wroci do mnie? I jesli jest, to co robic?

Przepraszam Was, za maslo maslane. Trudno mi o tym pisac, nie pisze od siebie z komputera, chcialem wam dac jak najwiecej informacji o sprawie a jak to czytam to i tak duzo przeoczylem. Z gory dzieki za kazda odpowiedz. wink

2 Ostatnio edytowany przez mczekoladka (2012-03-15 00:28:51)

Odp: Rzucila mnie.

witaj...wiem jak sie czujesz bo jestem w podobnej sytuacji ...spotykalam sie z  chlopakiem ,ktory zachowywal sie tak jak
Ty...a ja zamiast odwzajemnic  mu tym samym olewalam go, czym bardziej sie staral tym bardziej mnie to denerwowalo ...mialam go  tak dosc, ze   kazalam  zniknac  z mojego zycia sad w bardzo brzydki sposob..  Minely dwa miesiace, zaczelam o nim myslec    zdlalam sobie sprawe ,ze bardzo tesknie i sstrasznie brakuje mi go ... pewnego wieczorku  napisalam  na fb..balam sie strasznie
czy   odpisze...odpisal ... zaczelismy  rozmawiac ... ...ucieszyalm sie i mialam nadzieje ,ze bedzie wszystko ok...zaproponowalam spotkanie  ...odmowil...powiedzial ze kochal mnie najbardziej na swiecie i  oddalby zycie za mnie a ja w jednej minucie wyrzucialam go na smietnik...ze zabilam w nim wszystkie uczucia i zniszczylam ta milosc na zawsze...i chce byc juz  sam  ...Nigdy sie z tym   nie pogodze ,ze zniszczylam jego ,siebie i  nasza milosc przez swoja glupote .docenilam go dopiero wtedy jak stracialm ... z mojego doswiadczenia moge ci tylko powiedziec ,ze jesli naprawde kocha to wroci....

3

Odp: Rzucila mnie.

Po pierwsze, nie daj się zakwalifikować do szufladki "emocjonalny tampon", czyli takie cuś, co będzie zawsze, za wszelką cenę, na każde wezwanie, o każdej porze, jeśli tylko w zamian otrzymasz złudną iskierkę nadziei. Takie chore sytuacje mogą ciągnąć się latami, Ty będziez omamiany wzdychał i zdychał a ona będzie się rżnąć ( mam nadzieję, że to nie podpadnie pod cenzurę ) i używać życia z innymi.
Popełniłeś kilka innych błędów, których nie zauważyłeś:
1. Nigdy nie stawiaj żadnego ultimatum, to dość tchórzliwe wyjście, żądanie natychmiastowego rozwiązania problemu, który ma gdzieś głębiej korzenie. Lepiej dojść do kompromisu, lecz ściśle przestrzegać warunków i ewentualnych konsekwencji.
2. Nie powinieneś pozostawać zbyt blisko. Podsycasz w sobie nadzieje i zaczynasz wariować na punkcie oczekiwania na powrót. Liczy, że utrzyma Cię na tyle blisko, byś był na wezwanie, lecz na tyle daleko, by nie miała wobec Ciebie zobowiązań.

Moje wskazówki:
- zwiększ dystans zarówno do dziewczyny, jak i do własnych myśli. Zajmij się pasją, czymś pożytecznym, nie siedź pół dnia wpatrzony w telefon
- nie przesadzaj z ofensywą wypowiedzi. Dobrze postąpiłeś z tym zegarkiem, rzekłbym, że z klasą, gdybyś używał innych słów. Bądź stanowczy, ale nie opryskliwy.
- Po prostu czekaj, na wiadomości odpowiadaj grzecznie, bez wyrzutów, lecz z dystansem. Nie pozwól, by dostrzegła, że ma Cię w garści. To ona ma się teraz starać i przejmować inicjatywę. Choćbyś chciał polecieć do niej jak na skrzydłach, nie pozwól sobie na to, bo przegrasz. Sama musi pojąć swój błąd, przyjść, przeprosić i zaproponować drugą szansę DLA SIEBIE.
- zwróć uwagę, że nie była w stanie wesprzeć Cię w domowych problemach, usłyszała kilka słów za dużo, więc zwinęła ogon. Na pewno chcesz pozostawać w związku z osobą, która może od Ciebie odejść, gdy masz problemy i zamiast wsparcia spotyka Cię niepewność i odtrącenie?

4

Odp: Rzucila mnie.

Nie chcę i nie chciałem takim czymś być. W sumie, to miałem już "plan". Wyglądał on tak, że spotkanie które by zaproponowała za jakiś czas(mając nadzieje, że je zaproponuje) muszę "zmienić". Tj., nie zgodzę się na ten termin który ona poda, bo będę zajęty. Nie będę wtedy mógł. Jak w końcu się spotkamy, być zimny. Być miły, rozmawiać z nią jak z koleżanką, ale z góry dać jej do zrozumienia, że przyszedłem tylko dlatego, bo ona chciała. A z pewnością będzie chciała mnie wtedy sprawdzać. No ale co jeśli nie będzie się chciała zobaczyć za... miesiąc? Ja już po niecałym tyg. czuję się jak po miesiącu, nie wytrzymam 2-3 miesięcy z nadzieją, że kiedyś się spotkamy.

Popełniłem te błędy. Wiem. Ultimatum nie powinienem jej stawiać, jednak działałem pod wpływem chwili. Dodatkowo, skierował mnie do tego fakt, że kiedyś jej matka widząc jak ona do Nas podchodzi, zrobiła jej "awanturę", mówiąc "wybierz. Albo chłopak, albo koleżanki. Albo naucz się dzielić ten czas na nich".

A jestem blisko? Myślę, że wypadałoby jednak złożyć jej te życzenia urodzinowe, bo to jest jednak ważny dzień w życiu, tym bardziej w takim wieku. Staram się jej nie pisać i ogólnie. Jednak trudno jest o niej nie myśleć.


Dystans do dziewczyny? Staram się do niej nie pisać, nie patrzeć co robi. Jednak potrzebuję kilka rzeczy, które na chwilę obecną tylko ona może dla mnie zrobić. I to dodatkowo jest jeden z powodów(a raczej próba odwotu kota ogonem) dlaczego tak się zachowuję.
Dystans do myśli? To jest niemożliwe. Na prawdę. Nie ma takiej rzeczy, którą robiąc, zapominam o niej, chociaż trochę. Nawet śni mi się ona w nocy.
Staram się odpowiadać jej miło, nie jest to jednak łatwe. Od zawsze byłem "zaczepny", a teraz ta zaczepność rośnie sama z jasnych powodów. I wyglądają moje odpowiedzi jak wyglądają.
Czekać? Myślisz, że czas pomoże? Czy może będzie to zbędne robienie sobie nadziei?
I nie. Nie zerwała ze mną odrazu z tego powodu. Próbowała mnie pocieszyć i ogólnie. Ale ostatnio ciągle, ciągle się kłóciliśmy o jakieś pierdoły. Nie dziwię się, że miała dosyć. Ja w sumie też miałem ich dość, ale uważam, że poradzilibyśmy sobie z tym.


Dodatkowo. Wczoraj odezwała się do mnie dziewczyna, która podrywała mnie w wakacje. W sumie, to wtedy jeszcze byłem sam, więc sam również nie byłem święty. Mamy kilka zdjęć razem. Właśnie jedno z nich wczoraj dodała na facebooka. Moja (była) dziewczyna od zawsze była na jej punkcie zazdrosna. Do tego stopnia, że znienawidziła nawet samo to imię. Myślicie, że zrobi się teraz na tyle zazdrosna, że wróci szybciej? Czy w ogóle to może coś pomóc?

+Początkowo strasznie się o mnie martwiła. Ciągle pisała, kilka razy zadzwoniła. W końcu ucichło. Teraz ja się o nią martwię. Zawsze szkołę traktowała bardzo, bardzo poważnie. Nieważne czy była chora czy cokolwiek - zawsze do niej chodziła, ciągle była nią zajęta. Teraz nie chodzi już drugi tydzień. W tamten piątek(tj. dzień kiedy ze mną zerwała) miała temperaturę zaledwie 37*, jednak do szkoły nie poszła. Przyznała mi się później, że symulowała, że się źle czuje. Myślicie, że ją to po prostu boli? W sensie, ten fakt, że przeżywa to bardziej niż ja?

Jest coś jeszcze. Dzień jak powiedziała, że się nie zobaczymy, dowiedziała się mailem, że nie zdała egzaminu z biznesu. Myślicie, że to mogło mieć jakiś wpływ na jej decyzję?

5 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-15 09:09:34)

Odp: Rzucila mnie.

To dla mnie na prawdę ważne.

6

Odp: Rzucila mnie.

już teraz wiesz co zrobisz jak się do ciebie się odezwie (jeśli) za pół roku, rok, dwa.... ? 
- bo tyle to mój drogi potrwa, bo tyle czasu trzeba by przemyśleć swoje postępowanie i cele w życiu (u kobiet niestety dla ciebie trwa to dłużej), bo my mamy umysły 0/1 albo tak albo tak, a kobiety myślą milionami kombinacji i czasem nie znajdują odpowiedzi... lub znajdują więcej niż jedną co wychodzi na to samo jakby nie znalazły i motają się krzywdząc ludzi wokoło i siebie przy okazji

jedno ci powiem

niezależnie co sobie zaplanujesz wyjdzie inaczej, w związku z tym wyjdzie tylko kiedy nie zaplanujesz, a wyjdzie samo....
co więcej za rok możesz już myśleć zupełnie inaczej...
jedyne co możesz zrobić to żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i ideałami, a kto wie może urzekną one twoją byłą raz jeszcze, może kogoś innego, a może nikogo....

pracować nad sobą by być szczęśliwszym, mądrzejszym, pełniejszym (cokolwiek to znaczy), ciekawszym
jedno ci powiem, bądź asertywny, ale nie bądź egoistą,

... jak będzie...
... ja nie wiem...
... ty też nie...
... ale napewno kiedyś się dowiesz



tak myślę

7

Odp: Rzucila mnie.

To, czy zaczęła olewać szkołę, egzaminy to jest już tylko i wyłącznie jej sprawa, prawda? Zostawiła Cię, więc nie rozumiem, po co sobie tym zaprzątasz głowę. Teraz to są już tylko jej decyzje i jej życie, niech robi, jak chce, niech popełnia swoje błędy.
Nawet jeśli jest podłamana po rozstaniu, to jest jej problem. Sama podjęła decyzję, to niech się liczy z konsekwencjami.
nie próbuj też sztucznie wzbudzać zazdrości. Skrzywdzisz obie dziewczyny i samego siebie. Jeśli zaś tamta znajomość Cię choć trochę interesuje, to rusz ją z miejsca. Zyskasz nowe spojrzenie, perspektywę, jak mogą się układać relacje damsko-męskie z kimś innym. Nie mówię, żebyś stosował metodę 'klina', bo tego też nie polecam, ale otwórz się na nowych ludzi w Twoim życiu. Mogą wnieść do niego sporo dobrego, a przy okazji będziesz miał mniej wolnego czasu na próżne rozmyślanie "co by było gdyby..." i "dlaczego...".

8 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-15 16:32:14)

Odp: Rzucila mnie.

Tak, jest to jej sprawa. Mialem jednak na mysli, czy to moze znaczyc, ze boli ja nasze rozstanie? Bo jesli tak, to jest szansa, ze wroci - na moj tok rozumienia, a ciagle tego chce.

Wciaz ja kocham, jest dla mnie najwazniejsza na swiecie. Ona mi pokazala co to milosc, ona mi pokazala jak kochac. Tyle mnie nauczyla, tyle pokazala, a kiedy jej nie ma, to wszystko jest zbedne. Bez niej nic takie nie jest. Moze sie wydawac, ze to tylko pol roku. Ale dla mnie to bylo AZ pol roku, bo przez ten czas pokochalem ja, nawet planowalismy wspolna przyszlosc - wspolny dom, dzieci. Ona odnalazla we mnie spokoj - pochodze z rodziny patologicznej i nigdy nie bylem szczesliwy. TYLKO Z NIA - ona mi to dala. A pozniej zabrala.

Nie wiaze z tamta dziewczyna zadnych planow, nawet z nia juz nie rozmawiam. Ale skoro dodala nasze zdjecie, mysle, ze moze mi to w sumie nawet pomoc, ze dobrze, ze je dodala. I sie wlasnie chcialbym dowiedziec, czy jesli przez to zdjecie sie poczuje "zagrozona", poczuje, ze moze mnie stracic, wroci szybciej.

Nikt inny mnie nie interesuje. Jestem jej strasznie wdzieczny, ze wytrzymala ze mna tyle czasu(bo dla mnie to duzo) ale z drugiej strony zly, ze wolala odpuscic niz chwile pocierpiec, dla pozniejszego efektu.

Tesknie za nia i nie wiem co mam robic. Dlatego tutaj pisze, po rade. Co zrobic, aby ja odzyskac?

9

Odp: Rzucila mnie.

Nie baw się w żadne gierki, wzbudzanie zazdrości itp. Może poczuć się zagrożona, a równie dobrze, może się ucieszyć, że pojawił się ktoś inny i może Cię spokojnie zostawić, bo życie sobie ułożysz tongue
Jeśli nie chcesz czuć się zawiedziony, wybierz najgorszy scenariusz - nie wróci. I tego się trzymaj. Jeśli będzie inaczej, będziesz miał miłą niespodziankę i unikniesz rozczarowania.
Przywiązałeś się do tej dziewczyny, bo pozwoliła Ci poczuć, jak to jest być kochanym. Czujesz się teraz jak narkoman po odstawieniu, czujesz psychiczny głód uczuć, nie wziąłeś dawki i zaczynasz odczuwać wręcz fizyczny ból.
Nie myl miłości z uzależnieniem. Ta Ci dała szczęście, ale ze 100 tys. innych również może Ci je dać. Nie zamykaj się na nowe znajomości, daj szansę innym, bo oczekiwanie na cudowny powrót to strata czasu.

10

Odp: Rzucila mnie.
asmo napisał/a:

Nie baw się w żadne gierki, wzbudzanie zazdrości itp. Może poczuć się zagrożona, a równie dobrze, może się ucieszyć, że pojawił się ktoś inny i może Cię spokojnie zostawić, bo życie sobie ułożysz tongue
Jeśli nie chcesz czuć się zawiedziony, wybierz najgorszy scenariusz - nie wróci. I tego się trzymaj. Jeśli będzie inaczej, będziesz miał miłą niespodziankę i unikniesz rozczarowania.
Przywiązałeś się do tej dziewczyny, bo pozwoliła Ci poczuć, jak to jest być kochanym. Czujesz się teraz jak narkoman po odstawieniu, czujesz psychiczny głód uczuć, nie wziąłeś dawki i zaczynasz odczuwać wręcz fizyczny ból.
Nie myl miłości z uzależnieniem. Ta Ci dała szczęście, ale ze 100 tys. innych również może Ci je dać. Nie zamykaj się na nowe znajomości, daj szansę innym, bo oczekiwanie na cudowny powrót to strata czasu.

Nic dodać, nic ująć.

11

Odp: Rzucila mnie.

Może mi dać szczęście masa innych. Racja, ale strasznie mi zależy na TEJ KONKRETNEJ dziewczynie. Ostatnio miałem dużo problemów, byłem zagubiony. Zauważyłem, że i Ona taka ostatnio jest. Z jednej strony próbuje się bawić i cieszyć życiem, a z drugiej strony miała ostatnio strasznie dużo obowiązków, kłóciliśmy się o pierdoły i zaczynałem ją tym męczyć. Szczerze, to sam myślałem o tym, żeby się z nią rozstać, ale nigdy na poważnie. Zawsze w nerwach. Później tego żałowałem. Kiedy postanowiła ze mną zerwać, tydzień wcześniej nie miała wcale chwili dla siebie(robiła kurs na instruktora w klubie fitness, miała mase roboty podczas zajęć, a po zajęciach jeszcze więcej, teraz dowiedziała się, że nie zdała egzaminu z biznesu, a również dużo przy tym siedziała. Dobiło ją to dodatkowo. A, że się napatoszyłem, bo nie pasował mi fakt, że nie będziemy się widzieć, powiedziała, że ma tego dość. Więc chcę jej dać miesiąc, dwa czasu. Ale myślicie, że warto później spróbować? I jeśli tak, to co robić? Umówić się z nią w tym samym miejscu, gdzie byliśmy na pierwszej randce? Czy może lepiej umówić się jak kumple? Na piwo czy gdzieś?

12 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-21 12:37:42)

Odp: Rzucila mnie.

Ehh. Sprawa wyglada tak, ze ostatnio napisala mi na fb prosbe, abym oddal jej w pon ksiazke. Widac bylo, ze pisala z byle pretekstem, zeby po prostu pogadac. Przywitala sie i opisala sprawe w jednym zdaniu, tak "na szybko" czego nigdy nie robi. Ja sie nie dalem, powiedzialem, ze wciaz czytam, ale jesli jej zalezy, to ja jej przyniose. Zapytalem czy cos jeszcze chce(zabrzmialo to dosyc niegrzecznie, jednak nie o to mi chodzilo), odopwiedziala "chyba, nie". Pozegnalem sie, na co ona "paa".

Dzien pozniej, zadzwonilem do niej, z pytaniem czy nie ma u niej mojej bluzy. Bardzo ja lubie, a nie moge jej znalezc juz od miesiaca. Byla mila, z checia rozmawiala.

W pon przynioslem jej te ksiazke. Siedzialem ze znajomymi przy stoliku, ona podeszla. Zapytala sie o ksiazke, po czym jej ja oddalem. Wziela ja do reki po czym powiedziala "wiesz co? daleko jestes. Przeczytaj i mi ja oddasz" - jednak jej na tej ksiazce nie zalezalo, widac bylo, ze chciala po prostu ze mna pogadac. A glupio jej bylo pisac o co innego.

Przy stoliku wszystkie miejsca byly zajete, dostawila krzeslo i usiadla obok mnie. Chciala cos zagadac, powiedziala, ze nie ma tej bluzy u niej, ze szukala. Okej. Podziekowalem i kontyunowalem rozmowe z kumplami. Ta siedziala smutna, patrzac sie przed siebie, albo na mnie. Widac bylo, ze cos sie stalo. Po zajeciach postanowilem do niej napisac o spotkanie z nia. Chcialem z nia wszystko wyjasnic i w sumie martwilem sie troche - wiem, ze nie powinienem, ale nie potrafie po prostu.

Napisalem, zeby dala znac kiedy bedzie miala ochote i czas. Wtedy pogadamy. Ona sie chciala dowiedziec o czym chce rozmawiac, powiezdialem, ze to nie jest sprawa na tel. i ze chce pogadac z nia normalnie. Spotkac sie i pogadac. Ta weszla na komunikator i tam pisala. Chciala sie dowiedziec dlaczego chce z nia pogadac. Zaczela panikowac(jak zawsze, jak slyszy slowo "pogadac").

No nic, nie powiedzialem jej o czym, powiedzialem, ze sie dowie jak bedziemy rozmawiac. Pozniej powiedziala, ze widzi jak ja sie zachowuje, ze ja zlewam. Ze nie odzywam sie wcale. Pozniej dodala "w sumie ja tez, bo jest niezrecznie". Po tym pomyslalem, ze chce wrocic, ale jej damskie ego jej na to nie pozwala.

Pozniej "cos tam cos tam" i:
-ale o czym chcesz gadac? O "nas"?
-zobaczysz. Teraz ide cos zjesc.
-bo ja nie wiem co tutaj jest do gadania. Smacznego.

Pozniej powiedziala, ze sie odezwie kiedy. Nie dala znac do teraz. Nie wiem. Czekac? Bo raczej jak jej napisze, to wyjde na natreta, ze nic sie nie zmienilem i ze dalej jestem frajerem. A w sumie chce z nia porozmawiac o tym wszystkim. Chce jej powiedziec, ze wiem jakie bledy popelnilem i ze je zrozumialem(nie przepraszac), wytknac jej tez jej ostatnie bledy. Ale przede wszystkim, chce jej powiedziec, DLACZEGO JA OSTATNIO ZLEWAM - chce powiedziec, ze ona tak mnie traktowala ostatnio i ze chce jej pokazac jak to jest. I ze w dodatku chciala ze mna zerwac przez telefon. Ze traktowala mnie jak przedmiot. Da to cos?

13

Odp: Rzucila mnie.

Znajomi namowili mnie, zebym dal jej jakos o sobie znac, zeby sobie przypomniala. Korcilo mnie, zeby napisac do niej smsa kiedy, ale odpuscilem. Jednak wieczorem gadalismy na komferencji i ktos przytoczyl wlasnie jej temat. Jeden z nich podsunal mi (wtedy mi sie wydawalo) idealny pomysl. Aby wyslac jej kwiatki do szkoly, do klasy podczas zajec.

Poczatkowo myslalem, ze to nic nie da, a tylko popsuje wszystko. Jednak, postanowilem to zrobic. Przypomnialem sobe, ze od zawsze narzekala, ze za duzo na nia wydaje. Wiec postanowilem wybrac jedna roze - tak symbolicznie i skromnie.

Na lisciku napisalem to samo, z czego ona zrobila mi zakladke do ksiazki - napis "I miss you for what reason? Because you treated me like nobody else did." Nizej dodalem "Now... who sent it to you?".

Ale kurcze. Ostatnio zmienil sie jej plan zajec. Nie znalem jej nowego i nie wiedzialem kiedy i gdzie mam je wyslac. Nie mam kontaktu z nikim z jej srodowiska(z jasnych powodow), wiec bylem zmuszony napisac do niej.

Wszedlem na facebooka, po chwili pojawila sie i ona. Zaczepila mnie - wiem, dziecinne - ucieszylo mnie to, tak cieplo mi sie zrobilo. Zamiast "odpowiedziec na zaczepke", napisalem do niej. Napisalem ";)". A ona w ciagu mniej niz kilku sec. "hej! wlasnie mialam do Ciebie napisac". Powiedzialem, ze mam sprawe, ze musze wiedziec gdzie jutro(tj. dzis) bedzie miala zajecia. I kiedy. Powiedziala, ze tu i tu. Wiec juz wiedzialem gdzie mam je zamowic. Zamowilem je, zaplacilem paypalem, zeby bylo szybciej.
No niewazne.

Pozniej popisalismy, bylo przyjemnie. Po chwili "bo chcialam ci cos powiedziec, ale to chyba nie wypada"
-mow, slucham.
-nie, wiesz? Niewazne juz.
-no jak chcesz, naciskac nie bede.
cos tam cos tam i powiedziala
-bo jak ogladalam dwoch i pol, to czarli zajmowal sie chora dziewczyna. I przypomnialo mi sie jak Ty sie mna opiekowales jak sie zle czulam". Poczulem takie szczescie, dume. Pomyslalem, ze to jeden ze znakow, ze jej zalezy, ze zatesknila.

Zapytalem czy sie namyslila kiedy sie spotkamy, zeby pogadac. Zaproponowala w przyszlym tyg. No i wyszlo, ze sie widzimy w przyszlym tyg. Kwiaty moglem zamowic na pore dnia "morning", albo "afternoon". Wybralem popoludnie, jednak boje sie, ze nie dojda na czas.

Dodam, ze dzisiaj sie nie przylaczyla. Nie dosiadla sie do nas(do mnie), tylko siedziala z kolezankami. Jednak jak mnie zobaczyla, to pomachala, krzyknela. Jednak wygladalo to bardziej na... bardziej podsmiewanie, wiec juz sam nie wiem.

14 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-23 15:55:30)

Odp: Rzucila mnie.

Wczoraj kwiaty nie doszly. Bylem zly. Zadnego odzewu od firmy ani nic. Jednak, doszly dzsiaj. W sumie nawet lepiej, bo dostala je z rana przy calej szkole na apelu. Teraz wszyscy sie zastanawiaja od kogo dostaje kwiaty do szkoly. tongue
Jednak, ona wiedziala odrazu. Jak ja spotkalem, to pogadalismy, po czym powiedziala ?dziekuje?. Z poczatku nie zrozumialem o co chodzi. Pozniej dostalem buziaka. Niepewnie to zrobia. Po czesci w usta, po czesci w policzek. Po czym sie przytulila do mnie. Puscila, pogadalismy ? stalismy ze znajomym. Po czym znow mi sie rzucila na szyje i nie chciala puscic. Powiedziala, ze nie musialem/powinienem, ale z taka radoscia w glosie. Przytulilem ja rowniez, pocalowalem? gdziekolwiek. Zalezalo mi tylko na tym, zeby to zrobic. W koncu puscila mnie, mielismy isc juz na zajecia. Szlismy w te same strone, wiec szlismy razem. Zlapala mnie za reke, po czym puscila. Pozniej znow zlapala. Podnioslem jej reke tak? na wysokosci klatki piersiowej(?) zeby jej pokazac i sie usmiechnalem. Ta z taka niepewnoscia, a zarazem szczesciem w glosie krzyknela ?nie, to nic nie znaczy, to nic? i sie usmiechnela. W przyszlym tyg. sie chyba spotykamy, zeby pogadac, wiec moze, ze znow do siebie wrocimy po dzisiaj. wink

15

Odp: Rzucila mnie.

Spotkałem ją wczoraj będąc z kumplami na mieście. Dzieliła nas ulica, więc po prostu pomachaliśmy do siebie i krzyknęliśmy "hej". Wydawało się, że nijak na to zareagowała. Że wcale na niej to wrażenia nie wywarło - jednak na mnie tak. Miał być fajny dzień i był. Ale za często mi się przypominała.

Wróciłem do domu ok. 22, zająłem się swoimi sprawami i w końcu usiadłem do komputera. Pierwsze co zrobiłem - sprawdziłem gg. Następnie facebook. Rozmawiałem ze znajomym i po chwili napisała Ona. Zapytała się co u mnie, powiedziała, że cieszy się, że mnie fajnie się bawiłem itp. Zaproponowała, rozmowę przez tel. Zgodziłem się, ale musiałem coś zrobić, więc powiedziałem, że za chwile. Poczekała chwilę i powiedziała "nie karz mi dłużej czekać". Akurat skończyłem to co robiłem więc wyszedłem na zewnątrz i zadzwoniłem.

Wydawało się, że zależy jej na tym, że coś się stało. Okazało się, że jest na imprezie i wcześniej się urwała, żeby ze mną porozmawiać. Zapytałem, czy coś się stało. Odpowiedziała "nie, chciałam Cię tylko usłyszeć". No w porządku. Za chwile powiedziała "chciałabym się do Ciebie przytulić". Nie zareagowałem na to jakoś specjalnie. Rozmawialiśmy o pierdołach, typu co ostatnio u mnie, u niej słychać, itp.

Przerwała mi. Powiedziała "dużo ostatnio o Tobie myślałam. A jak dostałam tę różę, to już w ogóle". Przyjąłem to do wiadomości i gadaliśmy dalej. Jak skończyłem opowiadać, powiedziała "słyszałeś co Ci powiedziałam? Chciałabym się przytulić..." takim smutnym głosem. Ja na to (w sposób żartobliwy) "mało tam ludzi masz? Znajdziesz kogoś z pewnością". Ona na to "wiesz dobrze, że chcę się przytulić do Ciebie...".

W między czasie, zapytała
-mogę o coś zapytać?
-jasne
-jest mi niezręcznie.
-spokojnie, po prostu spytaj
-czy myślisz czasem o mnie? Czy tęsknisz za mną czasem?
-hym... trudno stwierdzić. Zależy jak na to patrzeć.
-aha...

Pogadaliśmy jeszcze chwilę i pamiętam, że czegoś nie potrafiłem jej wytłumaczyć i powiedziałem "wytłumaczę Ci kiedyś tam jak się spotkamy", na co ona "myślałam, że w przyszłym tyg się zobaczymy. Myślałam o środzie. Poszlibyśmy do mnie, może obejrzeli jakiś film. Chyba, że nie chcesz". Odpowiedziałem "dam Ci znać, okej? Bo ostatnio nie mam za dużo czasu" - oczywiście skłamałem. Na co ona "widzę, że rozchwytywany ostatnio jesteś, co?".

Okej, pożegnaliśmy, rozłączyliśmy się. Wróciłem do domu i usiadłem przed TV. Po mniej niż pół h, napisała smsa, że jest już w domu. Na co ja jej, że cieszę się, że bez przygód dotarła do domu, dodałem "to teraz leć spać". Ona  "dobra, dobra. Tęsknie tongue".

Wydaje mi się, że wszystko idzie tak jak trzeba. wink

16

Odp: Rzucila mnie.

Tak masz racje wszystko idzie ku lepszemu. szkoda że u mnie tak nie jest kolorowo. życzę dalszych postępów

17

Odp: Rzucila mnie.

Myslalem, ze wszystko toczy sie juz swietnie, zajebiscie. Ze zatesknila i chce wrocic.

Wczoraj odwolali mi pierwsza lekcje. Poszedlem pozniej do szkoly. Wszedlem rano na facebooka, widze, ze 20min temu mnie zaczepila ? no to co. No odpowiedzialem na zaczepke. Tak po prostu. Ona napisala smsa
-nie jestes w szkole?
-no nie, pozniej dzisiaj ide do szkoly
-aha? a bedziesz chociaz na przerwie?
-no bede, wlasnie wychodze na pociag.
-a moge usiasc z Toba, nie bedzie Ci to przeszkadzac?
-jasne, ze mozesz. Nie zabronie Ci tego.
-wolalam spytac
-a obok Ciebie moge?
Poirytowany powiedzialem ? nawet na mnie mozesz usiasc.
Ona jak widac nie odebrala tego jak trzeba i powiedziala ? ojeeej!

No nic. Wyszedlem na pociag, pisalismy przez cala droge. Bylo mega mila i ogolnie. Przyszedlem na zajecia I wciaz pisalismy. Przyszedl czas przerwy. Niepewnie przyszla i usiadla obok mnie. Probowalem cos tam zagadac z nia, jednoczesnie nie ignorujac znajomych. Ta jednak tylko odpowiadala, sama sie nic nie odzywala. Siedziala obok mnie i czasem cos odpowiedziala. Mowila, ze jest jej zimno ? pretekst, zeby sie przytulic. Ja na to ?ja wiem o co chodzi? zartobliwym tonem.

(dzwonek) rozeszlismy sie wszyscy. Szedlem akurat ze znajomym, a bylo to w te sama strone co Ona szla. Wiec szlismy razem. Cos tam sie odezwala a ja na to ?no wiem, wiem?. Ona sie pyta co ja wiem. Wykrecam sie, ze nic, ze sie po prostu smieje. Nie wierzyla mi. Porzegnalem sie z nia, ale wciaz pytala ?co wiesz?. Podszedlem do niej, popatrzylem jej w oczy i powiedzialem ?na prawde nic?. Przytulilem ja i pocalowalem. Ona rowniez mnie pocalowala. Ale tak jakos ?dziwnie?.

Okej, siedzialem na lekcji i za chwile mi napisala smsa. Pisalismy i po jakims czasie jej napisalem
-ja Ciebie po prostu nie rozumiem.
-takie sa kobiety. Sama ostatnio siebie nie rozumiem.

Zaproponowalem, zeby zostala na lanczu w szkole, ze pojdziemy gdzies i pogadamy
-mowisz?
-no. Musimy pogadac.

Wyszlo na to, ze zerwalem sie z lekcji i poszlismy pogadac do miasta.
Siedzielismy i nie wiedzialem jak zaczac ten temat. Gadalismy o wszystkim i o niczym. Po chwili powiedzialem
-wiesz o czym chce pogadac
-jak to o czym? Myslalam, ze chces sie po prostu spotkac i pogadac jak przyjaciele.
-no tak, pogadac.

Zaczalem ten temat jakos. Powiedzialem, ze zrozumialem jakie bledy popelnilem, ze ta cala sytuacja dala mi do myslenia i przemyslalem to wszystko, nabralem dystansu i w ogole. Ona sie przytulala do mnie. Nie tak ?po prostu?. Prawie siedziala az na mnie i sie przytulala. Powiedziala, ze sama nie wie czego ona chce. Ze ten kwiatek zamotal jej w glowie, ze czesto o mnie mysli, ze teskni i ze wolala skonczyc nasz zwiazek teraz i byc kolegami niz pozniej i sie do siebie nie odzywac.

Powiedzialem, ze rozumiem, jednak powiedzialem, ze oboje zrozumielismy te bledy i ze mysle, ze warto sprobowac. Ona na to, zebym jej nie przekonywal, bo ona nie wie czego chce i dla niej to rozdzial skonczony.

Chcialem juz isc. Mielismy sie rozstac. Ale poszlismy poczatkowo w te same strony. Zauwazyla jakis sklep z ciuchami. Zlapala mnie za reke, pociagnela i powiedziala, zebym poszedl tam z nia. No poszedlem, w sumie, chcialem z nia spedzic czas, myslalem, ze jak milo spedzimy dzien, to zacznie mocniej tesknic.

Stanelismy na srodku sklepu i sie przytulila do mnie. Powiedziala, ze chcialaby tutaj tak stac i sie tulic do mnie, ale nie mozna.

Wyszlismy, poszlismy do supermarketu. Przechodzilismy akurat przez zabawki. Ona mimo wieku, jednak ma bzika na tym wszystkim. Okej, namowila mnie, zebysmy kupili rakietki I pograli. W sumie, fajny pomsyl. Zabawa przednia, troche sportu nie zaszkodzi. Cos jej odbilo, kupila jeszcze banki. No niewazne.

Ogolnie, to szukajac miejsca gdzie tym zagrac, szwedalismy sie po calym miescie. Spotkalismy przy okazji jednych znajomych, drugich. Przez caly czas trzymala sie albo mnie, albo mnie za reke. Rowniez ja obejmowalem dosyc czesto. Stanela na srodku skrzyzowania i mnie pocalowala. Pocalunek trawl ok. 3min. Serio, nie spodziewalem sie tego. Pozniej chwila ciszy i powiedziala, ze nie musze jej obejmowac, ze powinnismy sie odzwyczajac. Zmieszalem sie. Nie wiedzialem co myslec. Szlismy szukajac tego miejsca i chyba przez 10min sie nie odzywalismy. Pytalem gdzie idziemy, nie powiedziala. Powiedziala, ze sama nie wie, ze szukamy jakiegos innego miejsca. No w porzadku

No I sie stalo. Spotkalismy jej kolezakne(wlasnie ta, przez ktora sie rozstalismy).
-hej. Idziecie do domu?
-tak.
-to ide z wami

Mysle, no swietnie, fajnie sie dowiedziec w koncu gdzie idziemy. Ktos zadzwonil do kolezanki I wykorzystalem ten moment na rozmowe z Alicja. Zpaytalem sie o co tu chodzi. Ta odpowiedziala
-no idziemy  tam obok mnie. I tak bysmy musieli isc na chwile do mnie, bo bede musiala wziac aparat i zrobic zdjecia na fotografie.

Pomyslalem, ze w podzadku. Zdjecia musiala zrobic wieczorem. Idac z ta swietna kolezanka, rozmawialy oczywiscie o tym gdzie, jak i z kim sie napic ? standardowa gadka jej kolezanki. Zaproponowala jej, zeby poszla z nia, bo ok. 18 bedzie szla ze znajoma. Ona jej odpowiedziala ?odezwe sie?. Ja zmieszany, nie wiem o co chodzi. Przez pol godziny szlismy razem i zadna sie do mnie nie odezwala. A ja ?wkrecic? sie jak nie mialem, bo ciagle gadka leciala.

Znow nic nie rozumialem.
-co tak cicho jestes?
-jak przez cala droge idziecie I sie do mnie nie odzywacie, to co ja mam mowic?
<cisza>
-nie wiem nawet jak mam sie juz zachowywac, co myslec.
-normalnie. Jestesmy kolegami, nie jestesmy juz razem.

Szlismy i jakos wcia nei wiedzialem co mam robic. Jak sie zachowac. Pomyslalem, ze juz pojde sobie. Ona powiedziala, ze idzie sie przebrac. Nie wszedlem do mieszkania. Czekalem na klatce schodowej. Zapytalem, czy rozmawiala z kolezanka. Powiedziala, ze nie. Wyszlismy z bloku i powiedziala
-umowilam sie z nimi, a nie mam nawet kasy.

Spialem sie, ze wypadaloby mi wczesniej chociaz powiedziec, ze mam sobie isc. Bo nie powiedziala mi nic, ze bedzie szla z nimi. Upierala sie, ze mowila. Ja jednak twardo stalem w przekonaniu, ze nie. A ona na  to ?myslalam, ze slyszales jak rozmawialysmy?. Bylem zly.

Poszlismy na jedno miejsce, byla masa ludzi. Poszlismy na inne miejsce. Duuza polana. Usiadlem na srodku, polozylem rzeczy po czym sie polozylem. Ona usiadla obok mnie. Wyciagnela banki I zaczela je puszczac, zeby mnie jakos ?rozchmurzyc?. Poczatkowo nie reagowalem na to, pozniej zaczalem sie z nia ?bawic?. Bylo zabawnie. Wycianelismy paletki, zaczelismy grac. Pozniej usiedlismy znow w tym samym miejscu, ona sie polozyla.

Wzialem te banki do reki i powiedzialem
-trafil mi sie krzywy patyczek.
-bo masz krzywy patryczek
-mowisz?
-no.
-ale mi cisniesz
-smieje sie
-wiem przeciez.
-dawno go nie widzialam, nie pamietam
-a chcesz zobaczyc?
-uuu

(jasne, wszystko bylo w zartach)

Zapytala
-jakbysmy byli tutaj sami, nie byloby nikogo i bylby wieczor. Przespalbys sie ze mna?
-nie jestesmy para. Wiec nie. Co innego, jakbysmy byli razem. W sumie, nawet marzylem sobie o czyms takim.
-aha?

Cos ktos z nas powiedzial i poprosila, zebym opowiadal cos. Cos zwiazanego  nami. Opowiedzialem nasza pierwsza randke, nasz pierwszy raz. (itp) Zapytala, czy pamietam cos jeszcze, powiedzialem, ze tak. Poprosila, zebym dalej opowiadal. Opowiadalem. Glownie byly to ?historyjki? o naszym wspolnym seksie, bo takie chciala. Zeby bylo ciekawiej, chciala wszystko w szczegolach.

Polozylem sie na przeciwko niej I dalej opowiadalem. Patrzylismy sie sobie w oczy.  Zapytala, czy chce sie przytulic. Dawala znaki, ze chce, zebym ja pocalowal. Po chwili powiedziala
-wiem, ze chcesz mnie pocalowac
-nie powiem, ze nie chce, ale nie powinnismy.
-?
-bledem jest juz samo spotykanie sie, to, ze tutaj teraz jestesmy.
-wiem.
-ale jebac ? pocalowalem ja.
Lezelismy, patrylismy sie sobie w oczy i sie calowalismy.

Musiala juz isc. Zegnalismy sie chyba z 10min. Oczywiscie, nie potrafilismy normalnie, jak powinnismy. Pocalowalismy sie, trwalo to dosyc dlugo. Ja przestalem, ona zaczynala, ona przestala, ja zaczynalem. Powiedzialem jej, zeby sie zastanowila czego chce. Ona do mnie, ze najlepsza odpowiedz dla mnie bedzie ?tak, co?. Powiedzialem, ze moze I tak. Ale niech sie zastanowi. Zapytala ?a co jak odpowiedz bedzie brzmiala ?nie???. Powiedzialem, ze to bedzie juz koniec. Ze nie bede jej zabawka I nie bede zadnym sexbuddym, wiec nie bedziemy sie wcale spotykac, bo wiadomo jak nasze spotkanie beda sie konczyc.

Podbiegla do mnie I mnie chciala pocalowac. Powiedzialem, ze nie, ze niech sie zastanowi najpierw. Powiedziala ?zeby zdecydowac, musze wiedziec o co walcze.? Muskajac mnie po szyji, podbrodku. Po calej twarzy. Uleglem I ja pocalowalem. Znow trwalo to dluzszy czas. Nie umielismy sie znou pozegnac.

Wrocilem do domu I ok. 12 wieczorem mi napisala, ze dziekuje ?za ten dzien?.

Od rana piszemy. Pytala sie, czy mialem problemy z tego, ze zerwalem sie z lekcji. Powiedzialem, ze nie, ale mam material do nadrobienia z matematyki, bo nie rozumiem czegos. Ona na to, ze moze ona cos pamieta. Odpowiedzialem, ze to nie bedzie dobry pomysl, bo oboje wiemy, jak to sie skonczy. Na co ona ?moze byc i tak tongue?.

Nie wiem. Zlac ja, czy okazac jej zainteresowanie?

18

Odp: Rzucila mnie.

Akurat teraz na prawdę nie wiem co się dzieje i co mam robić. Czekam na Wasze rady.

19 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-28 13:31:45)

Odp: Rzucila mnie.

Przeczytalem kilka tematow i zapoznalem sie z sytuacja innych uzytkownikow.

Przypomnialo mi sie cos (teraz mi sie wydaje) znaczacego. W pon. rozmawiajac ze mna, mowila, ze teskni, ze zalezy jej na mnie, ale boi sie, ze znow cos spieprzy. Ze nie chce mnie ranic. Mowi, ze sama nie wie czego chce, ze nawet nie zdazyla sobie tego wszystkiego przemyslec. Jest niezdecydowana i zagubiona, a tulila sie do mnie, calowala mnie. Co wiecej, nosi zegarek ktory dostala ode mnie, uzywa perfum ktore dostala ode mnie. Wiec moze nie wszystko skonczone?

Ona chce byc kolegami, przyjaciolmi. W piatek mamy sie na chwile spotkac, bo mam jej oddac ksiazke. Powiem jej, ze dlatego, ze strasznie mi na niej zalezy, zadna przyjazn nie wchodzi w gre. Ze skoro tak stawia sprawe, to jestem zmuszony zerwac z nia kontakt juz teraz. Po czym pocalowac ja w policzek i odejsc.

Jasne, ze nie dam rady o niej zapomniec i sobie jej odpuscic. Chcialbym... dac jej do zrozumienia, ze mnie traci? Bo nie chce byc kims, kto bedzie na kazde zawolanie, bo dalej bede robil z siebie frajera.

Aha, dalej nikogo nie ma, a ma ochote na sex(ze mna), ale sie nie dam. Wiec moze jest szansa.

20 Ostatnio edytowany przez empti (2012-03-29 10:55:03)

Odp: Rzucila mnie.

wracałem ze szkoły do domu i napisała smsa "Haaj, robisz dzisiaj coś?". Odpisałem, żeby zadzowniła. Zadzwoniła, powiedziała, że jest fajny dzień czy możemy się zobaczyć. Pomyślałem, że chce się wytłumaczyć, że się ogarnęła już i da mi ostateczną odpowiedź. A ja jej. No i o 19 się spotkaliśmy pod szkołą, poszliśmy na początku do miasta, do sklepu. Kupiła sobie bielizne itp. Ogólnie, to zdziwiłem się, bo chciała, żebym z nią do przebieralni wszedł mówiła "i kto mi doradzi? I tak mnie widziałeś, więc nie gadaj. Chyba, że nie chcesz, to nie musisz". No okej, "pomogłem jej wybrać". Później poszliśmy na te "polane" co ostatnio. Było już ciemno. Leżeliśmy, gadaliśmy o pierdołach i "czelaliśmy aż gwiazdy się pojawia".

później wyskoczyła z tekstem "chodź się gonić bez spodni". Nie spodziewałem sie tego.  Ale no okej. Dobry pomysł. No i ogólnie było zajebiście. później się położyłem, ta do mnie, że mi zimno. Przytuliła się i "ale tylko dlatego, że jest Ci zimno" - jasne, że byle pretekst.
A jak usiadłem, to się przytulała. Tak po prostu. Więc nie ogarniam jej. Siedziałem, ona leżała i się przytulała.

Ogólnie, fajny dzień. Nie byłem taki uległy jak w pon., było lepiej. A dodatkowo pokazała, że jest czasem spontaniczna, trochę szalona, zrobiliśmy coś "szalonego", wątpię, żeby "tak po prostu" zaproponowała, żeby ganiać się bez spodni. tongue

Nie wiem co teraz. Czy powinienem z nią porozmawiać i powiedzieć, że zależy mi na niej i żadna przyjaźń nie wchodzi w grę, że jeżeli tak stawia sprawę, to powinniśmy zerwać kontakt. Może zatęskni? czy jednak trzymać się wersji "nie jesteśmy razem, ale kolegami możemy być" - gdzie kolega to jak widać, nie jest zwykły kolega. tongue

21 Ostatnio edytowany przez empti (2012-05-02 15:12:40)

Odp: Rzucila mnie.

Heh, radze innym, opieprzam innych, a sam mam problem. Ale hipokryzja.

Dawno tu nie pisalem i nie wiem, czy jest sens pisania tego wszystkiego, bo przeczytanie tego zajeloby ponad godzine.
W skrocie, to zerwalem z nia kontak, powiedzialem, ze nie chce byc kolega czy przyjacielem, ze jezeli sama nie wie czego chce, to niech da mi odpowiedz za tydzien. Chciala, odwiozlem jej rzeczy. Przyszedlem, dalem, odszedlem bez slowa.

Usunela mnie ze znajomych, nie wytrzymala 4 dni i mnie znow dodala. "lajkowala" wszyskie moje posty, komentarze. Dziecinada. Poprosila, abym przyjechal ja oblac w smingusa. Intensywnie pisalismy ze soba przez 2 dni. Pisala ciagle o nas, o naszym zwiazku, jak to nam bylo dobrze. O naszym wspolnym seksie i ciagle dawala znac, ze ma na mnie ochote. + na dobraoc teksty typu "wyobraz sobie, ze przed Toba klecze", "chodz mnie ululac" itp.

Przyjechalem, spedzilismy razem dzien. Byl dziwny, raz jak koledzy, raz jak para. Wspomniala, ze ma trenera fitnes, ze nie wie czy to bedzie facet czy kobiet - na bank, zeby wzbudzic zazdrosc. Ja powiedzialem o moim wyjezdzie do Polski, ze we Wroclawiu jest duuuze spotkanie i ze LADNA kolezanka zaproponowala mi nocleg. Wypytywala o nia, o kazdy szczegol - na bank byla zazdrosna

Nastepnego dnia napisalem do niej, wyslalem jej kilka zdjec tej kolezanki, bo sama chciala dzien wczesniej. Powiedziala cos typu "moze cos zaiskrzy miedzy wami". Ale pozniej ciagle nawiazywala do naszego bylego zwiazku. Do nas, ze bylo nam dobrze. Peklem i powiedzialem, ze dlatego, ze nam bylo tak dobrze, chce sprobowac jeszcze raz. Jak kretyn ja przekonywalem. Ona nie powiedziala nie. Nie powiedziala tak. Powiedziala cos typu "przepraszam, glupio ostatnio wyszlo".

Tego wieczora pojechalem do niej powiedziec jej, ze chce z nia zerwac kontakt skoro nie wie czego chce bo mnie rani itp. (nie powiem nigdy nikomu nic takiego przez internet, bo to brak szacunku jak dla mnie) Oczywiscie nie wyszlo. Wzialem ze soba jej szalik, jako pretekst. Bylo pozno, wyszlo na to, ze otworzyl jej ojciec i sie strasznie zdziwil, ze o tej godzinie tam jestem. Ona "spala". Nie pogadalem z nia. Pozniej ona pospinala troche przez smsy. Nic wielkiego.

Nie odzywalem sie do niej, tak jak postanowilem, tak robilem. Ale bawila sie w jakies dziwne opisy na gg, ktore mialy mnie sklonic do napisania do niej. (Na bank byly kierowane do mnie)

ilekroc bylem na fb podczas jej obecnosci, ona siedziala do momentu az ja znikne. Nie napisalem. Napisal do niej moj znajomy, tak po prostu. "pogadac o glupotyach". Wymienili 2 zdania i przeszla do rozmowy o mnie. Ze pokazalem, ze jestem zdesperowany. Ale jednak, jakby nic nie czula, to by tego wszystkiego nie robila.

No nic, nie napisalem dalej. Pewnego wieczoru odpowiedzialem na obrazek ktory wrzucil kolega na fb. Byl on o singlach. nic wielkiego, wyrazilem swoja opinie, nie mialo to nic znaczyc. Ja to chyba urazilo, bo w ciagu 10min usunela mnie z FB. Kolejny dowod na to, ze czytala moje posty.

Wszystko byloby w porzadku, ale czasami widuje ja na uczelni. Jest okej, zobacze ja i czuje bol. Ale jakos daje sobie z nim rade i staram sie cieszyc ze wszystkiego. I to dziala. Znalazlem sobie zajecie. Penny SB(rodzaj cruisera deski) oraz Kendama(japonska gra zrecznosciowa). Poza tym, jestem wlascicielem sieci serwerow gier internetowych, wiec mam duzo do roboty z konfiguracja tych serwerow itp. Jakos idzie. No i tak nie odzywamy sie do siebie juz 3-4tydzien.

Uzywam Prawa Przyciagania i ono dziala! Ale ostatnio to co sie dzieje jest za silne. Za 12 dni mam urodziny. I wiem, ze ona bedzie chciala sie ze mna skontaktowac. Jakos bym przezyl rozmowe z nia, podnioslaby mnie nawet na duchu(mimo, ze nie trzeba, bo jest mi dobrze. tylko momentami mi z tym zle). Ale prawdopodobnie bedzie mi chciala wreczyc jakis prezent. Bo bardzo tego chciala, ode mnie zawsze dostawala cos z kazdej okazji i wiem bardzo, ze ona chciala od zawsze mi sie "zrewanzowac"(mimo, ze nie lubie prezentow).

I tutaj ten problem. Nie wiem co zrobic jak bedzie chciala sie ze mna spotkac, aby mi ten prezent dac. Nie moge jej powiedziec "nie chce nic od Ciebie", bo pomysli, ze sie obrazilem. Czym bym pokazal swoja niedojrzalosc.
Nie moge do niej przyjechac, bo znow bym pokazal jej, ze jestem pieskiem na zawolanie.
Nie moge jej tak "po prostu splawic" jak przyjedzie do mnie, bo ona musialaby przyjechac do mnie autobusem/pociagiem. Wiec jakos zrewanzowac i ja bym sie musial w tym momencie. Wiec spotkanie na miescie raczej tez odpada. Bo nie moge odebrac prezentu i spytac "to o ktorej wracasz?".
Myslalem, zeby udawac chorego. Ze nie moge wychodzic z domu. W sumie sa w tym dwa plusy. Pierwszy, to moze i nie chcialaby mi przeszkadzac czy cos, wiec by nie przyjechala. A z drugiej, jak przyjechalaby, to prawdpodobnie by zostala na dluzej troche, zeby sie mna "zaopiekowac". To jest pewne, ze jakby juz byla u mnie, to by sie martwila jako-tako. Bo znam ja i nawet niedawno wspominala o tym, jak sie nia opiekowalem i ze tego nigdy nie zapomni.

Wiec pomozcie mi. Co mam zrobic z ta sprawa? Nie daje mi ona spokoju, przez co psuje mi sie nastruj. Jest to jedyna rzecz z ktora mam problem zapomniec.

Mialo byc krotko, a wyszlo jak wyszlo. tongue

22 Ostatnio edytowany przez empti (2012-05-02 17:14:54)

Odp: Rzucila mnie.

A, no bo moze i to nie jest jasne. Tak, chce z nia byc, ale wiem, z musze nad soba sam pracowac aby to sie stalo. Wiec potrzebuje waszej rady co w tej sprawie zrobic, bo jest to jedyna mysl ktorej nie potrafie wyrzucic z glowy - co zrobic jak zechce sie spotkac w moje urodziny.

Bo ogolnie rzecz biorac, to powiedzialem sobie, ze zrobie sobie od niej minimum 3miesiace przerwy. Co pozniej bedzie, to bedzie. Moze ona sobie kogos znajdzie, moze ja(Chciaz watpie, bo mam zamiar przez cale wakacje pracowac), a moze ona zateskni i po pol roku od naszego rozstania znow bedziemy razem? Ogolnie, to wiem co robic, wiem, ze to ja musze sie zmienic. Musze sie skupic na sobie i cieszyc sie kazda chwila, ale ta jedna mysl nie daje mi spokoju i przez nia psuje mi sie nastruj.

Chociaz, ja wiem. Po prostu WIEM, ze ona zateskni i wroci. Wiec sie tym nie przejmuje. Raczej przejmuje sie tym co zrobic teraz, zeby nie zepsuc tej pracy ktora przez zeszly miesiac wlozylem. Czy moge sobie pozwolic na krotkie spotkanie i ktora z opcji wymienionych w wyzszym poscie wybrac?

23

Odp: Rzucila mnie.

Jakoś przebrnęłam przez całą Twoją historię. Wydaje mi się ,że za bardzo analizujesz każdy szczegół.Każdy uśmiech bierzesz za dobrą monetę z jej strony. rozdrabniasz się .Wpadniesz w paranoję jak będziesz tak dalej robił. smile Jeżeli już odzyskałeś spokój wewnętrzny nie pozwól  tej dziewczynie go zburzyć. jak przyjdzie to przyjdzie.Będziesz się potem martwił.Skup się na sobie a nie na niej.Jak dla mnie jakaś niezdecydowana jest.

24

Odp: Rzucila mnie.

Łoł, dotrwałem do końca tej ciekawej histori. Dopowiem tylko że nie jesteś sam, że nie tylko Ty bieżesz wszystkie szczegóły pod uwagę, i że nie wiesz co masz dalej robić. Moim zdaniem ignoruj ją, traktuj ją jak by nie istniała, ona nie jest zdecydowana, a po co Ci taka która ma takie humory i nastroje? Niech ktoś się inny z nią męczy, bo jak dobrze pamiętam na początku postu pisałeś o tych podarunkach i prezentach, chciałeś jej zapewnić godne życie a ona nie potrafiła tego docenić. Takie jest moje zdanie. Tylko odpowiedz mi na pytanko jak długo czekałeś na odpowiedź, po tym jak napisała Ci pierwszym razem że nie spotkacie się już więcej.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026