Czy warto układać sobie na nowo życie po ponad 30-tu latach bycia w związku i jak się ma 50+ ? I jeżeli nie jest się w tym związku szczęśliwym? Jeżeli każdą czynność którą się wykonuje jest oceniana przez partnera negatywnie? Jeżeli za dużo się mówi, a panu się to nie podoba, to można nawet oberwać po głowie! I będąc w pojedynkę, stopa życiowa nie byłaby na takim poziomie jak obecnie, a tylko na skromnym poziomie... I było by się samemu, bo rodziny brak, a znajomi w większości się "wykruszyli". To czy warto mimo wszystko podjąć taką decyzję?
Podobne tematy
powiem krótko: każdy w życiu zasługuje na szczęście nie zależnie od wieku!:)
Warto być ciągle ocenianą negatywnie przez partnera?
Warto do końca życia być nieszczęśliwą, ale w związku?
Warto obrywać po głowie, bo powiedziało się o słowo za dużo niż partner (?) chciał usłyszeć?
Warto zapłacić swym szczęściem i spokojem za wyższy (?) poziom życia?
A ja powtórzę swoją maksymę o ogórkach ![]()
Kiedy ja uciekłam z toksycznej rodziny, byłam bardzo biedna i trudno było mi się przyzwyczaić do głodu... chodzenia w jednej spranej koszuli... ale prędko zauważyłam, że suchy chleb z kradzionymi ogórkami, ALE NA WOLNOŚCI, jest dużo, dużo smaczniejszy od szynki parmeńskiej spożywanej w KLATCE.
maszkarado,
bo Ty wiesz, co w życiu jest naprawdę ważne. ![]()
Dziękuję wam netkobietki za odpowiedzi! Teraz nie czuję się tak bardzo sama. Na forum zawsze można liczyć na dobrą radę, gdy człowiek pogubi się w swoich problemach. Pozdrawiam!