Witam. Wszystkich jestem tu nowa i mam bardzo poważny problem i szukam wsparcia i pomocy. Jestem osobą niepełnosprawną od urodzenia nie chodzę samodzielnie. Może dlatego nigdy z facetami mi się nie układało. Bo każdy facet ode mnie zawsze uciekał kiedy tylko widział że jestem na wózku. A przecież ludzie niepełnosprawni też mają prawo do szczęścia i miłości drugiej osoby. przez wiele lat byłam sama i myślałam że już nigdy w nikim się nie zakocham i już do końca życia będe sama. Ale Cztery lata temu musiałam jechać do ŁODZI. I Tam stał się cud. poznałam pięknego zupełnie zdrowego faceta był piękny dobrze zbudowany czarny wysoki i bardzo przystojny taki w moim typie. Za kochałam się w nim na zabój. Długo rozmawialiśmy o sprawach służbowych nie prywatnych. Czułam się tak jak bym znała go od lat a przecież znałam go dopiero od paru minut i nic nie wiedziałam o jego życiu prywatnym nie wiedziałam czy jest sam czy ma może dziewczynę albo nie daj Boże żonę.Nie mogłam go spytać o jego życie prywatne bo nie mogłam go wtedy spytać o jego życie prywatne A po za tym bardzo się bałam że kiedy go spytam o jego życie on powie mi że nie jest sam ma dziewczynę albo nie daj Bożę żonę i dzieci A Ja nie chciałam tego wiedzieć. Bo choć znałam go parę chwil to bardzo dobrze wiedziałam że tak naprawdę to już go kocham mimo tego że przecież wcale go nie znałam ale wiedziałam że chce go bliżej poznać bo on mi się bardzo spodobał wiedziałam że to jest facet tylko dla mnie i musiałam go lepiej poznać. Super nam się rozmawiało na koniec naszej rozmowy on dał mi swój numer telefonu i powiedział żebym zadzwoniła do niego.Powiedział jestem Adam. Kiedy wracałam do domu cały czas o nim myślałam nie mogłam o nim zapomnieć. Po trzech dniach zdzwoniłam do niego i po prosiłam żeby przyjechał do mnie do domu on natychmiast się zgodził co mnie bardzo ucieszyło. Bo chciałam go zobaczyć dowiedzieć się o nim czegoś więcej no i chciałam wyznać mu swoje uczucia do niego. Bo nie wiem czemu ale czułam że ja się jemu też podobam i nie jestem mu obojętna.Zanim przyjechał do mnie do domu ciągle pisał dzwonił do mnie co mnie bardzo cieszyło bo wiedziałam że go kocham i chce być tylko z nim już na zawsze. Nigdy nie zapomnę tych naszych rozmów esmsów kiedy przyjechał do mnie do domu byłam bardzo szczęśliwa na początku było naprawdę bardzo miło.On mówił podobasz mi się jesteś dla mnie bardzo ważna chce żebyś wierzyła w siebie. Jego słowa bardzo miło mnie zaskoczyły i już miałam wyznać mu swoje uczucia do niego kiedy on mi przerwał i powiedział muszę ci coś powiedzieć ja mam żonę i troje dzieci. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam przeżyłam szok!!!!!!!!!!!!!!!. nie wiedziałam co mam robić co myśleć. Bo nigdy nie interesowali mnie żonaci faceci. zaczełam płakać chciałam umrzeć było mi bardzo przykro i głupio zastanawiałam się czemu od razu nie powiedział mi o swojej żonie i dzieciach jestem pewna że gdyby od razu mi o tym powiedział to nigdy bym się w nim nie zakochała.Mówił przepraszam cię bardzo nie chciałem cię zranić uwierz mi. dlatego musiałem wyznać CI prawdę O sobie.Ale proszę uwierz mi że CIĘ kocham tak samo jak ty mnie jesteś dla mnie ważna. Nie czemu ale mu wierzyłam.Kiedy się ze mną żegnał obiecał że będzie nadal do mnie pisał dzwonił. Nic między nami nie było.Od czasu naszego ostatniego spotkania mineły 4 lata nie widziałam go już 4 lata. Ale nadal bardzo go kocham nie wobrzam sobie życia bez niego on jest całym moim światem. OCZYWIŚCIE ŻE WIELE PRÓBOWAŁAM O NIM ZAPOMNIEĆ I TŁUMACZYŁAM SAMEJ SOBIE ŻE PRZECIEŻ ON MA RODZINĘ i w jego życiu nie ma miejsca dla mnie. ale mimo wszystko go kocham i chce być tylko z nim. Bo czuję że on też mnie kocha i myśli o mnie tak jak ja o nim. Od czasu naszego ostatniego mineły cztery lata w ciągu tych czterech lat 3 razy zadzwonił do mnie spytał co u mnie słychać. prosiłam go żeby dzwonił do mnie częściej mówił wiesz że pracuje i nie zawsze mam czas ale jak tylko będe miał czas to Będe dzwonił do ciebie obiecuje. MÓWIŁAM dziękuję ci trzymam CIĘ za słowo. Mówił dobrze pamiętaj że CIĘ kocham mówiłam wiem pamiętaj że ja też cię kocham. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że to była moja ostatnia rozmowa z nim. Potem on już wcale nie pisał nie dzwonił do mnie nie wiem czemu zerwał ze mną kontakt. kIEDY DZWONIŁAM DO NIEGO NIE ODBIERAŁ NIE ODPISYWAŁ NA MOJE ESMY NIE WIEM CZEMU. Było mi bardzo przykro nie mogłam zrozumieć jego zachowania i postanowiłam że nie będe mu się narzucać.Przez bardzo długi czas w ogóle nie miałam z nim kontaktu nie wiedziałam co się z nim dzieje ale ciągle o nim myślałam kocham go mimo wszystko tęsknie za nim. parę tygodni temu napisałam do niego bo bardzo potrzebowałam jego pomocy. Po prosiłam go żeby mi odpisał ale szczerze mówiąc to nie wierzyłam że mi odpisze i pomoże po paru tygodniach mi odpisał co bardzo mile mnie zaskoczyło.Napisał nie ma mnie w polsce wyjechałem z polski na długi czas ale ty zawsze możesz do mnie pisać jakbęde mógł to zawsze chętnie CI pomogę. To co przeczytałam bardzo mnie zaskoczyło wystraszyłam się że on wyjechał na stałe i już nigdy go nie zobaczę a tego nie chce. proszę o pomoc i opinie bo nie wiem co mam robić jak mam bez niego żyć. bardzo proszę o pomoc kobiety w podobnej sytulacji. czekam na wasze opinie. dziękuję pozdrawiam(:
Podobne tematy
to trudna sytuacja i naprawdę zdziwiłam się, że tyle czasu minęło a Twoje uczucie nie zmalało w żadnym stopniu, tym bardziej, że narodziło się dość szybko i nie miałaś wielu sytuacji by utwierdzać się w nim i pielęgnować je. Każda miłość ma w sobie nutkę egoizmu co moim zdaniem jest normalne ale chyba w relacjach z żonatymi mężczyznami należy patrzeć również na tę trzecią osobę czyli żonę a jeśli już nie na nią to na dzieci, którym nikt nie ma prawa odbierać ojca a i on najwyraźniej nie chce opuszczać swojej rodziny.
Postaraj się zakończyć ten etap i rozpocząć kolejny, wiem, że łatwo się to pisze ale chyba nie ma innej rady. Doceń jego szczerość wobec Ciebie i to, że jest gotowy Ci pomagać i być obok jako przyjaciel...
Pozdrawiam serdecznie:)
dzięki serdeczne za opinie. Wiem że dobrze mi radzisz ja naprawdę próbowałam wiele razy o nim zapomnieć zakochać się w kimś innym ale nie potrafię z każdym rokiem kocham go coraz bardziej. Tęsknie za nim bardzo nie ma dnia żebym o nim nie myślała. Nie radzę sobie z tym uczuciem i szukam pomocy i dlatego jestem na tym FORUM.Jestem zazdrosna o niego. Chce żeby zostawił dla mnie żonę ale wiem że jest to niestety niemożliwe.Myślę o nim ciągle o jego rodzinie dzieciach i mam wyrzuty sumienia nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić. A Już na pewno nie chciałam skrzywdzić jego i jego dzieci. Boje się że już nigdy go nie zobaczę A Tego nie chce. Bo wiem że zawsze będe go kochała i nigdy o nim nie zapomnę i mam nadzieję że kiedyś znów się spotkamy i ja znowu będe żyć.
4 2012-03-12 23:52:18 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-12 23:53:49)
no tak tu się sprawdza powiedzenie "zakazany owoc smakuje najlepiej", on ma rodzinę więc odpuść i nie psuj tego... odbij, jest tylu facetów na świecie, że i na ciebie przyjdzie kolej... takie moje 2 grosze
powodzenia....
i jeszcze jedno, to się właśnie nazywa egoizm i to jest "niesamowite"...
Czytajac Twoja historie rozumiem Ciebie doskonale, ty poprostu boisz sie ze nie jest akceptowana przez mezczyzn jako pelno wartosciowa kobieta, dlatego tak tesknisz za nim bo o nciebie poprostu zaakceptowal taka jaka jestes ale czy do konca? Wyjdz do ludzi otworz swoje serce i nie boj sie, niepelnosprawnosc nie musi oznaczac samotnosci, nie boj sie facetow, jestes inteligentna, ladna poprostu sciagnij to jarzmo bycia gorszym, bo wcale tak nie jest, mam zanizona samoocene, popracuj nad tym, przeciez jestes pelnowartosciowa kobieta. Faceci to naprawde nie potwory, jesli bedziesz pewna siebie a nie przepraszajaca ze zyjesz poznasz tego jedynego, ktory Ciebie pokocha taką jaką jestes... pozdrawiam Ciebie
Pytalas czemu egoizm, bo myślisz o sobie, ze ty go kochasz, ze ty nie możesz o nikim innym myśleć, jeżeli to nie egoizm, biorąc pod uwagę, ze on ma rodzine, to co ? Jeżeli się ze mną nie zgadzasz i nie uważasz tego za egoizm to odpuśc, nie rozbijaj cudzego życia, pomysł o jego rodzinie, co jego zona będzie czuła.
możesz mi nie wierzyć. Ale pisze szczerze. Ja od czterech lat mam wyrzuty sumienia że kocham żonatego faceta i cholernie żle się z tym czuję. Ale nie mam wpływu na swoje uczucia.Wiele razy próbowałam o nim zapomnieć ale nie potrafię. nie chce nikogo krzywdzić ani jego ani jego rodziny. TY też walczysz o swoje małżeńswo i ja to rozumiem. czemu ty nie rozumiesz mnie???????????????. powiesz mi jak masz na imię?????????????.
8 2012-03-13 21:48:22 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-13 21:50:37)
tak walcze o swoje małżeństwo, ale nie walcze z kimś innym, a z żoną, moją żoną
Imię jak imię, możesz mi mówić Marcin ![]()
I uważam, że każdy sobie ściele, więc tak też sie wyśpisz, uczucia ? ok, ale wbij sobie w główkę, że on ma żone i skoro nie chcesz tego psuć to daj mu spokój, poszukaj kogoś innego. Ja wiem że nie łatwo kogoś znaleźć, a może i łatwo... szukajcie a znajdziecie ![]()
9 2012-03-13 21:52:30 Ostatnio edytowany przez Azahiel (2012-03-13 21:54:44)
tak walcze o swoje małżeństwo, ale nie walcze z kimś innym, a z żoną, moją żoną
Imię jak imię, możesz mi mówić Marcin
I uważam, że każdy sobie ściele, więc tak też sie wyśpisz, uczucia ? ok, ale wbij sobie w główkę, że on ma żone i skoro nie chcesz tego psuć to daj mu spokój, poszukaj kogoś innego.
Zapominasz że serce nie sługa ale masz rację, naprawdę wierzysz jeszcze, czy tylko mowimy to dla poprawy własnego samopoczucia i dowartościowania się ? A w głębi serca wiemy że to bardzo trudne.
Walcz ja też walczę
gdybym nie wierzył to bym nie walczył ![]()
A mówią że Faceci są z MARSA
"Wiara czyni cuda" mam nadzieję że się uda nam Obu ![]()
ja też ![]()
dzięki za posta i podanie imienia. To super że walczysz o miłość swojej żony. głupia jest że cię zostawiła. czemu twoim zdaniem mam sobie odpuścić?????????????????????????????????????????.
WITAM. Jestem bardzo chora i właśnie dziś się do wiedziałam że za parę dni muszę jechać do szpitala do ŁODZI. Na badania. bo sama nie wiem co mi jest. I bardzo się boję tego co powiedzą mi lekarze. Ale mam nadzieję że moją chorobę się jeszcze wyleczyć.Bardzo chce napisać do niego i powiedzieć mu że jestem chora. chce po prostu żeby wiedział co się ze mną dzieję. Zastanawiam się czy powinnam do niego napisać czy nie. Czekam na wsze opinie zdaje sobie że być może więkżość waszych będzie negatywna. Ale każdy ma prawo do własnego zdania. pozdrawiam.*:
Uważam ze nie powinnas mu o tym mówić. Chcesz go wsiąść na litość ? Tak ja bym pomyślał, nie jesteście razem więc to raczej nie jego sprawa... Czemu odpuścić ? Bo rozbijasz mu rodzine, nie tylko ty ale i on tez jeżeli się na to godzi, spytaj się go delikatnie czy mu zależy na jego obecnej rodzinie, jeżeli powie ze tak, to sprawa jest jasna, jeżeli zaś nie, to tym bardziej będziesz wiedziała co robić.
cześć dzięki Drogi Marcinie za posta. Może masz Racje. Ale spytać go czy zależy mu na rodzinie nie zaszkodzi. A jak mi powie że mu na jego dzieciach i na mnie nie na jego żonie. To co mam zrobić twoim zdaniem??????????????????????.Pytasz czemu nie odpuszam. dlatego że naprawdę kocham mimo wszystko i w jakimś sęsie walczę o niego tak samo jak TY walczysz o swoją żonę bo ją kochasz i to jest nomalne. każdy człowiek potrzebuje miłości drugiej osoby i ma prawo walczyć o swoją miłość i szczęście TY walczysz o miłość i to jest piękne. Dlaczego nie podoba ci się że ja też walczę o swoją miłość. Dlatego CI się to nie podoba bo on ma rodzinę czy dlatego że ja jestem na wózku i zdaniem wielu zdrowych ludzi osoby na wózkach nie mają prawa kochać bo przecież są na wózku to nie mają prawa mówić komuś kocham bo przecież są gorsi od ludzi zdrowych tak uważasz? mam nadzieję że nie.Mówisz daj mu spokój nie rozbijaj rodziny. ja napawdę nie mam zamiaru rozbijać rodziny. Bardzo proszę o następnego posta dziękuję.
Wtrącę się na chwilkę, myślę, że Mrcin nie miał na myśli tego,że jeździsz na wózku ale właśnie to,że on ma rodzinę, dzieci, żonę....nie powiedział Ci,że ją zostawi,że jej nie kocha i wątpie,że to powie. On ma inne życie,swoje życie, Ty masz swoje i sama przyznaj,że nic nie było między wami na dłużej, widzieliście się raptem dwa razy, kilka telefonów czy smsów, nie oczekuj od niego deklaracji i przewracania życia do góry nogami. Zacznij żyć i pogódź się z tym,że bez niego bo tylko się zadręczasz marzeniami o nim. 4 lata się z nim nie widziałaś.
18 2012-03-14 16:20:44 Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-03-14 16:21:37)
Dlatego CI się to nie podoba bo on ma rodzinę czy dlatego że ja jestem na wózku i zdaniem wielu zdrowych ludzi osoby na wózkach nie mają prawa kochać bo przecież są na wózku to nie mają prawa mówić komuś kocham bo przecież są gorsi od ludzi zdrowych tak uważasz? mam nadzieję że nie.Mówisz daj mu spokój nie rozbijaj rodziny. ja napawdę nie mam zamiaru rozbijać rodziny. Bardzo proszę o następnego posta dziękuję.
Megi ,nie wyolbrzymiaj.
Każdy z Nas ma prawo do szczęścia i miłości w życiu.
Nikt z Nas tu obecnych nie wypomina ci Twego kalectwa ani też jako osobie chorej nie ogranicza prawa do kochania.
Kochaj jeśli masz ochotę ale uwzględnij FAKT ,iż obiekt Twoich uczuć jest już zajęty posiada żonę i dzieci.
Co za tym idzie ma swoje życie,obowiązki i codzienność u boku rodziny.
Z tego co wyczytałam nie często się z Tobą kontaktuje ...czyli nawet bliską osobą czyt. przyjacielem , być nie potrafi.
Skoro jak sama napisałaś cyt.: "Myślę o nim ciągle o jego rodzinie dzieciach i mam wyrzuty sumienia nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić. A Już na pewno nie chciałam skrzywdzić jego i jego dzieci.
To przestań w końcu myśleć o nim w kategoriach osoby z którą może Cię coś więcej łączyć jak tylko znajomość.
Może nadszedł czas aby wyjawić mu swoje uczucia zagrać w otwarte karty i zapytać wprost...czy zechce być dla Ciebie tylko i wyłącznie przyjacielem ??
Myślę,że zaoszczędzisz sobie domysłów w temacie jego zainteresowania swoją osobą ...wyjaśnicie sobie co nie co a i przy okazji dowiesz się (o ile stać go szczerą rozmowę) jaki tak naprawdę jest Jego stosunek do Ciebie.
Oraz czy Wasza znajomość oparta na przyjaźni choćby na odległość ma jakiekolwiek szanse.
Co nie zmienia faktu,że z uczuciem miłości do niego musisz poradzić sobie sama i to definitywnie.
Bo jeśli On nie ma zamiaru niczego w swoim życiu zmieniać (a domniemam że tak właśnie jest)
To Ty nadal będziesz cierpieć a On z czasem pod "naporem" uczuć z Twej strony.... odsunie się i nawet przyjaźń może nie wypalić.
za parę dni idę do szpitala i bardzo się boję bo nie wiem co mnie tam czeka.Czuję że nie jest ze mną dobrze i bardzo poważnie boję się o swoje zdrowie i życie. Czuję się bardzo samotna. Ale myśli o nim pomagają mi przez to wszystko przejść. Chce się leczyć dla siebie i dla niego. Bo może to głupota z mojej strony Ale ja wierzę w to że jeszcze kiedyś się spotkamy.Chce napisać do niego i powiedzieć mu że choruję. Niektórzy z was piszą mi żebym nic mu nie mówiła bo co ja go obchodzę on przecież ma swoje życie żonę dzieci. Niektórzy z was bardzo dobitnie mówią mi żebym dała mu spokój. Ale ja mimo wszystko go kocham i chce mu powiedzieć co się ze mną dzieje jak mi odpisze to będe wiedziała że o mnie pamięta i nie jestem mu taka obojętna jak niektórzy z was uważają....*:
ktoś z was napisał mi że mówiąc mu o swojej chorobie chce wzbudzić w nim litość. TO NIE PRAWDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nienawidzę litośći i wcale jej nie potrzebuje od nikogo A tym bardziej od niego. chce napisać do niego bo chce żeby wiedział co się ze mną dzieje. Myślę że będzie mi łatwiej przez to wszystko przejść jeśli będe wiedziała że on wie że choruję.
jest mi bardzo ciężko jestem bardzo chora i chyba znów wyląduje w szpitalu na kolejnych badaniach. Czuje się coraz gorzej i bardzo boje się tego co się ze mną stanie czy wygram z chorobą czy umrę nie wiem co będzie..... Ale wiem że chce żyć mimo wszystko. ON nie wie że jestem chora nie mam odwagi napisać mu o tym. A z drugiej strony bardzo chciałabym mu powiedzieć o tym co się ze mną dzieje bo wiem że go potrzebuje......................... NIE wiem czemu nie mam odwagi napisać do niego bardzo chciałabym żeby był teraz przy mnie.NIE wiem co się teraz z nim dzieje w ogóle nie mam z nim kontaktu nie wiem czy jest jeszcze za granicą czy w POLSCE. Tak bardzo się boję że już nigdy go nie zobaczę A tego CHCE. wiem że on ma żonę dzieci i własne sprawy rozumiem to Ale ja też go potrzebuje. NIE gram ofiary nie biorę go na litość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. nienawidzę LITOŚCI i NIE CHCE JEJ OD NIKOGO A tym bardziej od niego. PO PROSTU CHCE GO ZOBACZYĆ. porozmawiać z nim Być może ostatni raz w ŻYCIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BO nie wiem co za parę dni usłyszę od swojego lekarza wyrok śmierci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czy nie bój się będziesz żyć dalej. nie wiem co mam zrobić napisać mu o swojej chorobie i poprosić go o spotkanie czy nie??????????????????????.
Czyż to kobieta nie powinna być zdobywana? Dla Ciebie nie ważne, że zajęty, że on nie inicjuje spotkania, czy kontaktu. Liczą się Twoje wyobrażenia i marzenia z nim związane i chcesz zrobić wszystko, aby jednak się do niego odezwać. Czuję, że jednak chcesz wziąć go na twoją chorobę i skontaktować się pod tym właśnie pretekstem. On naprawdę jakby mu zależało nie czekałby 4 lata by się odezwać. Zrobisz jak zechcesz, ja nie odezwałabym się po tylu latach milczenia.
Widzisz Megi,mnie się wydaje że gdyby On Cię kochał,gdyby choć darzył przyjaźnią ...to tak szczerze mail nic nie kosztuje,być może nie chce spotkań osobiście ale maila mógłby zawsze napisać a choćby zawsze na weekend. Piszesz ,że go potrzebujesz..hmmm,no tak ale czy On Ciebie?? Skoro nawet nie raczy zapytać co tam u Ciebie słychać??
Może jedyne co w tej sytuacji można zrobić...to zwyczajnie przełam sie i napisz,zobaczysz czy odpisze?
Może choć drogą mailową będziecie mogli pozostać w kontakcie,pogadać czasami o wszystkim i o niczym, nie krzywdząc przy tym nikogo ![]()
Współczuje ci choć wiem ,że współczucia nie lubisz ani oczekujesz,choroba nie jest nikomu miła i nikt sobie jej nie życzy.
dziękuję za rady. Ktoś z was mądrze mi napisał że gdyby mu zależało napisał by do mnie spytał co słychać????????????????????????. Ale on nie zrobił nic prócz pustych obietnic które mi złożył......... PEWNIE Nie jeden z was myśli sobie o mnie ooooooooooooo Boże Jaka głupia dziewczyna zakochała się w żonatym facecie który jej obiecał złote góry i Bóg wiem co jeszcze..................................... A ona była tak głupia i ślepa że mu uwierzyła jak każda zakochana!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Taka sytułacjia jak moja może spotkać każdego z was i proszę żebyście się zastanowili głęboko co zrobilibyście na moim miejscu????????????????????????????????????? zanim zaczniecie mnie osądzać i pisać jesteś egoistką myślisz tylko o sobie żyjesz marzeniami o nim. Bardzo dobrze wiem że on ma swoje życie dzieci żonę. Ale ja też go kocham też go potrzebuje tak samo jak jego rodzina Ale oni mają go na co dzień. ja nie. Więc muszę do niego napisać powiedzieć mu o swojej chorobie o tym że chce go zobaczyć i być może ostatni raz w życiu powiedzieć mu KOCHAM CIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ZAPAMIĘTAĆ JEGO PIĘKNĄ TWARZ i potem odejść już na zawsze...................... czy chce zbyt wiele????????????????????????? czy to jest myślenie tylko o sobie czy pożegnanie się z nim raz na zawsze jest życiem marzenia o nim?????????????????????????????????????????? ja uważam że nie. dziękuję tej o sobie która jako jedyna mnie zrozumiała i radziła żebym się przełamała i napisała do niego
Co bym zrobiła na Twoim miejscu ??
Skoro już tak stawiasz sprawę..to szczerze,nie oczekując od niego odwzajemnienia uczuć, nie wyobrażając sobie niczego ponad to co masz do tej pory....napisałabym do niego jednego jedynego maila w którym opisałabym prawdę od A do Z.
Po czym życzyłabym mu szczęścia w życiu i w rodzinie,bo przecież ta niczemu ci nie zawiniła.
Napisałabym również ,że nie masz nic do ukrycia i o Twoim uczuciu do niego może poinformować swoją żonę ..co by niejasności nie było w tej kwestii i coby nie winna kobieta przypadkowo nie natknęła się na Twojego maila, który mógłby nie potrzebnie spowodować lawinę problemów pomiędzy nimi.
Chyba dostatecznie dużo masz dowodów na to..że łączyć Was nic nie będzie...więc Megi,przestań żyć nadzieją i trzymać się jej jako czegoś najcenniejszego w życiu a która w rezultacie zabija ci radość życia i nie pozwala cieszyć się tym co może Cię jeszcze dobrego spotkać.
Mało tego! Choroba plus tego typu rozterki nie pomagają w tym, abyś miała więcej sił do walki z nią.
Napisz, niech ci ulży....a potem zacznij dbać o siebie oraz rozejrzyj się dookoła,na tym facecie Świat się nie kończy ![]()
26 2012-04-25 18:32:37 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-04-25 18:34:01)
megi38af ręce mi opadają, minęło tyle czasu bez kontaktów, trzymaj się tego.
Nie rozumiem po co masz go informować, że go nadal kochasz? Narzucasz się, na siłę chcesz coś osiągnąć i tłumaczysz się miłością do niego. Jeśli kochasz pozwól być mu szczęśliwym, wybrał przecież. Ciebie w jego życiu nie ma. Naprawdę gdyby coś czuł do Ciebie sam pragnąłby kontaktu, a przecież tak nie jest. Szanuj siebie dziewczyno.
tak mineło wiele czasu ale ja nadal o nim pamiętam i nadal go kocham i zawsze bede kochała mimo wszystko mimo jego rodziny bo uważam że kocha się kogoś bezinteresownie nie za coś. Ktoś z was napisał mi szanuj się dziewczyno!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ja bardzo się szanuje wcale mnie nie znacie a oceniacie. Ja nie chciałam tego uczucia naprawdę to uczucie spadło na mnie nagle zupełnie niespodziewanie bo miłość przychodzi nagle niespodziewanie i nie chce odejść mimo tego że my wyrywamy ją ze swojego serca pragniemy na siłę zapomnieć o kimś kto przecież nie należy do nas bo ma swoją kobietę i dzieci swoje życie ale co zrobić kiedy rozum mówi ci zapomnij o nim bo on należy do innej A serce mówi nie oszukuj samej siebie przecież sama dobrze wiesz że już go kochasz i kochać będziesz już zawsze i nic na to nie poradzisz................................. bo dobrze wiesz że on akceptuje ludzi takich jak ty. choruje chce żeby on wiedział co się ze mną dzieje ale nie wiem czemu nie mam odwagi napisać do niego po prosić go o spotkanie o rozmowę............................. boję się że już nigdy go nie zobaczę A tego nie chce. jest mi bardzo żle i przykro bo jestem sama z tym co czuje i nikt mnie nie rozumie...........................................
Natretna miloscia mozna drugiego czlowieka udusic. Pomysl o tym.