Witam. Dawno tu nie zaglądała ale ostatnio poczułam wewnętrzną potrzebę. Potrzebuję rady. Jestem z chłopakiem ponad rok. Kocham go mocno. Problem polega na tym że nie mam do niego zaufania. A dokładniej mówiąc problemem jest jego przeszłość. Za dużo mi opowiadał o swoich poprzednich partnerkach. Opowiadał jak spędzał czas z nimi, teraz już tego nie robi bo dałam mu do zrozumienia że to co było przede mną mnie nie interesuje a tylko mnie rani teraz.Dotychczas wkurzało mnie jak wspominał o dziewczynie którą mieszkał bo byłam zazdrosna (wiem że to głupie bo mnie wtedy nie znał). Jednak po ostatniej rozmowie jaka się miedzy nami wywiązała zaczęło mi jej być szkoda bo dziewczyna zaangażowała się, mieszkała z nim sporo czasu liczyła na jakieś zaangażowanie z jego strony na pewno i deklaracje a on zerwał z nią i stwierdził że to nie to. Potem zerwał jeszcze z jedną dziewczyna ale wiem też że spotykał się z jeszcze 3 dziewczynami.
Po zachowaniu mojego chłopaka widzę że mnie kocha a ja mam też swój charakterek więc wytrzymać może ze mną nie jest tak łatwo on chce być ze mną. Ale boje się że po następnych latach chodzenia on powie mi że to nie jest to i zostawi. Bo coś mi się wydaje że on boi się zaangażować i zadeklarować, stworzyć rodziny a mnie za jakiś czas będzie na tym zależeć. Świadczy o tym też trochę jego zachowanie. po zerwaniu z dziewczyną z którą był 5 lat i 2 lata mieszkał zachowuje się jakby odzyskał młodość i z jego wypowiedzi na wszystko jest czas. Ponadto po pół roku chodzenia przyłapałam go na pisaniu z kimś ale stwierdził że to tak dla żartów i to nie ma znaczenia i mu wybaczyłam bo dowodów nie miałam. Podsumowując wszystko boję się o naszą przyszłość. Nie wiem sama już czy próbować być dalej z nim bo go Kocham czy dać sobie spokój i pocierpieć teraz ale podnieść się za jakiś czas i otrząsnąć z tego związku.
Proszę o opinie Was i o rady.
Podobne tematy
Cześć.
Opowiem Ci,jak to było u mnie, bo sytuacja była podobna. Byliśmy w związku ponad 2 lata - raz lepiej, raz gorzej, jak wszędzie. Rok to była sielanka, później powoli zaczęłam patrzeć na ten związek trzeźwym okiem.
Facet zupełnie nie garnął się,żeby to wspólne życie jakoś układać. Było mu wygodnie z mamusią, która ugotowała, posprzątała, uprasowała, gdzie mógł spać do wieczora i przesiadywać na komputerze. Z drugiej strony byłam ja - wynajmowałam mieszkanie, więc wpadał, kiedy miał ochotę, ale ani słowa o przyszłości. Nie to, że chciałam, żeby od razu się oświadczał, deklarował, itp. Po prostu znał moje stanowisko dotyczące poglądów na temat związku i wiedział, że jeśli z kimś jestem, to nie po to, żeby umilić sobie czas, tylko być może kiedyś założyć rodzinę. A tu balansował sobie sprytnie pomiędzy domostwami ani myśląc o "spoważnieniu". Początkowo dyskretnie podpytywałam, efekt: on nie ma pracy, pieniędzy, dobrze mu w domu, czyli jednym słowem - nie myślał, żeby się usamodzielnić, tylko jak najdłużej żerować na rodzicach. Później zaczęło się przyłapywanie na jego randkowaniu na czatach, profilach randkowych, flirtach z obcymi dziewczynami. Moja cierpliwość się skończyła, wzięłam go na poważną rozmowę i spytałam, czy on myśli o mnie poważnie, czy jest zaangażowany, czy tylko jest ze mną, bo akurat nikt lepszy mu się nie trafił. Najpierw próbował się wymigać, ale nie dałam dłużej grać sobie na nosie i przyparłam go do muru: konkretne pytanie i konkretna odpowiedź, nie ma zastanawiania się, wymijania, gdybania. Stwierdził, że przestało mu na mnie zależeć, że nie wie, czy to jest to, czyli że jest ze mną dopóki nie pozna jakiejś panny idealnej. Usłyszeć takie słowa od kogoś, kogo się kocha jest ciężko, ale co zrobić? Szczerość pozwoliła przejrzeć na oczy i uwolnić się od czegoś, co być może ciągnęło by się jeszcze długo i zmarnowało czas.
Dlatego z mojej strony mogę Ci poradzić tylko tyle, żebyś konkretnie spytała, jak chłopak zapatruje się na wasz związek? Czy jest pewien, że ma to, co chce czy po prostu "przezimuje" przy Tobie, aby później znowu wskoczyć w coś nowego.
Zdaję sobie sprawę z tego,że nie każdy facet przyzna się, że ma jakieś wątpliwości. Jednak trzeba próbować i obserwować, może akurat zobaczysz coś, czego on nie będzie chciał wyjawić?
Dziękuję Ci za odpowiedź. W moim przypadku będę obserwować on mi nie powie. Nie czuje żeby się mną znudził bo jego zachowanie świadczy ze mu zależy na mnie. Ale też jego zachowanie nie świadczy że w ciągu nawet 2 lat zamierza założyć rodzinę. Boli mnie to bo ze swoją byłą robił wszystko żeby znajdować coraz to lepszą pracę i utrzymywać ich już jakby dwuosobową rodzinę. A mnie mówi że jest jeszcze czas więc to równie dobrze świadczy o tym że nie jest pewny uczucia do mnie i może gdzie indziej jest ta jego jedna jedyna. Wolałabym dostać bolesnego kopa żeby wiedzieć co jest grane w tym wszystkim bo wiem że po jakimś czasie się bym otrząsnęła a tak ciągle czuje niepewność i angażuje się coraz bardziej. Dam mu jeszcze parę miesięcy. A jeśli nic się nie zmieni podejmę sama jednoznaczną decyzję.
4 2012-03-09 18:43:27 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-03-09 18:45:18)
Rozumiem, że masz pewne obawy, bo przecież jeżeli źle potraktowal poprzednie dziewczyny, które tez byc może kochał, to Ciebie również może. Niestety, nie jesteś w stanie w tym momencie stwierdzic co będzie, za 2, 5, czy 10 lat. Jeżeli go kochasz i widzisz, że jemu też na Tobie zalezy i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić, musisz mu zaufać i starać sie nie mysleć o przeszlości. Istotne jest to, aby nie być zaślepionym i myśleć trzeżwo, widzieć co się dzieje tu i teraz. Każdy z nas ma jakąś przeszłość, może dziewczyny z ktorymi był wcześniej to nie było "to"? Może Ty jesteś inna, wyjątkowa? Nawet jeżeli mężczyzna nigdy nie mial żadnej kobiety to i tak nie możemy być pewne na 100% tego, co będzie w przyszłości. A jezeli miał i zerwał nawet po 10 latach, to nie oznacza, że następną partnerkę potraktuje tak samo. Ludzie się zmieniają, zdarzają się różne rzeczy, a jezeli sie kochacie to Wam się uda. Powodzenia.