cześć trafiłam na to forum bo nie moge pozbierać myśli,chciałabym zaczerpnąć waszej rady być moze ktoś kiedyś miał podobną sytuacje i bedzie mi chciał coś doradzić.Mój problem polega na tym ze byłam w zwiazku 6 letnim z dwoma przerwami,on zrywał ze wzgledu na nasze kłotnie i róznice charakteru,i około poł roku temu znów sie zakończyło,coraz wiecej pretensji problemów wspolnego niezrozumienia,zaczełam mieć tego wszystkiego dość on w sumie też ,zaczełam sie odsuwać od nigo,ale gdy juz było krytycznie postanowiłam dac nam szanse ,on natomiast zerwał ,wtedy mi sie wydawało ,ze juz ostatecznie ze juz nic z tego nie bedzie,szukałam z nim kontaktu bo nie mogłam uwierzyc ze to koniec,nadal bardzo kochałam,on natomiast zaparł sie ,i juz nic nie chciał,z poczatku było mu chyba z tym dobrze,ale od jakiegoś czasu próbuje mnie odzyskać,nie jestesmy juz ze soba poł roku ,w tym czasie spotykał sie z innymi jakoś przelotnie,z tego co mi powiedział jakiś miesiąc temu to nie moze zakochac sie w innej kochając mnie,powiedział też ze nawet dawno temu zastanawiał sie jak to jest w filmach ze ludzie sie kochają a nie mogą być ze soba, a ze teraz to dopiero rozumie.Nie wiem co mam zrobić bo ciezko zniosłam to rozstanie,nadal jest mi ciezko nie moge sie pogodzić z tym ze nie jesteśmy juz razem,ale boje sie ze to sie powtórzy ,ze beda zgrzyty i ze znów zerwie...prosze poradzcie mi coś,codziennie mam doła nie wiem co robić.
Podobne tematy
Chcesz znowu to przechodzic?
Mowic i czarowac slowami mozna bez konca.
Ale to chyba czyny sa wazniejsze.
Nie masz dosyc?
Moze czas najwyzszy zaczac nowe zycie...bez niego.
Ciężka decyzja przed Tobą z tego co widzę. Dlatego pamiętaj, aby nie podejmować jej pochopnie. Warto się może spotkać ponownie z chłopakiem i pogadać na spokojnie. O tym co czujecie, czy dalej chcecie być razem i jak widzicie swoje dalsze wspólne życie itp.
on jest czasem chwiejny jak chorągiewka,i tego sie obawiam,ze dam z siebie tym razem wszystko a on po czasie stwierdzi ze nie jest ze mna szczesliwy,jakie to wszystko trudne mam juz 28 lat i dosc mam juz tej huśtawki:(
Z doświadczenia - 5lat związku, 3lata rozstań i powrotów. Zakończyo się dopiero gdy w przelotnym związku wpadł i pojawiło się dziecko. Ja wyjechałam, zmieniłam numery telefonów, wyszam za mąż. Wiem ,że pyta moje koleżanki o mnie, ostatno prosił numer mojego telefonu.
Różyczko ta huśtawka może trwać wiecznie. Radzę Ci zamknąć ten rozdział i szukać szczęścia i miłości gdzieś indziej.
życzę powodzenia.
myśle nad tym wszystkim i nie wiem co mam robić;(
przeżyłaś bez niego pół roku przeżyjesz resztę życia..wiesz u mnie też było takw związku że facet się mną bawił raz jest raz nie jest(ale nie rozstalismy się nigdy na pół roku) zmęczyły mnie te zabawy i tam wiele innych czynników.. ale w końcu przyszłam po rozum do głowy.. zastanów się vczego oczekujesz od związku? stabilności czułości... czy może ciągłej nie pewności i mądrych słówek Twojego faceta w momencie jego widzi mi się.. myślę że jak przeczytasz to co napisałaś sama znajdzies w tym odpowiedzieć.masz już tego dosyć i skoro masz 28 lat dlaczego wchodzisz w jakieś gry i dalej dajesz się sobą "bawić"..szukaj swojwgo szczęścia gdzie indziej!
W każdym związku są zgrzyty. Jezeli związek ma przetrwać, to sie nad nim pracuje w momencie zgrzytu. Jezeli przy pierwszych trudnościach sie zrywa, a do tego jest to recydywa, to nie ma na dłuższą metę sensu.
Chyba, że lubisz huśtawki - to właśnie sobie taką fundujesz.
cześć trafiłam na to forum bo nie moge pozbierać myśli,chciałabym zaczerpnąć waszej rady być moze ktoś kiedyś miał podobną sytuacje i bedzie mi chciał coś doradzić.Mój problem polega na tym ze byłam w zwiazku 6 letnim z dwoma przerwami,on zrywał ze wzgledu na nasze kłotnie i róznice charakteru,i około poł roku temu znów sie zakończyło,coraz wiecej pretensji problemów wspolnego niezrozumienia,zaczełam mieć tego wszystkiego dość on w sumie też ,zaczełam sie odsuwać od nigo,ale gdy juz było krytycznie postanowiłam dac nam szanse ,on natomiast zerwał ,wtedy mi sie wydawało ,ze juz ostatecznie ze juz nic z tego nie bedzie,szukałam z nim kontaktu bo nie mogłam uwierzyc ze to koniec,nadal bardzo kochałam,on natomiast zaparł sie ,i juz nic nie chciał,z poczatku było mu chyba z tym dobrze,ale od jakiegoś czasu próbuje mnie odzyskać,nie jestesmy juz ze soba poł roku ,w tym czasie spotykał sie z innymi jakoś przelotnie,z tego co mi powiedział jakiś miesiąc temu to nie moze zakochac sie w innej kochając mnie,powiedział też ze nawet dawno temu zastanawiał sie jak to jest w filmach ze ludzie sie kochają a nie mogą być ze soba, a ze teraz to dopiero rozumie.Nie wiem co mam zrobić bo ciezko zniosłam to rozstanie,nadal jest mi ciezko nie moge sie pogodzić z tym ze nie jesteśmy juz razem,ale boje sie ze to sie powtórzy ,ze beda zgrzyty i ze znów zerwie...prosze poradzcie mi coś,codziennie mam doła nie wiem co robić.
Na Twoim miejscu nie wierzyłabym że coś się zmieni. Pogódź się z rozstaniem i naucz żyć bez niego. Będa inni, na pewno lepsi. Jestem tego pewna.
Nic się nie zmieni, Ty masz 28 lat więc on też nie jest dzieckiem. Dość długo to trwa i nic z tego nie będzie-mówię z doświadczenia, ale decyzja należy do Ciebie. Po tylu rozstaniach i wałkowaniu tych samych problemów i przyczyn rozstania powinniście dojść już dawno do jakiegoś porozumienia i się dogadać. A nawiasem mówiąc to miałam identyczną sytuację z moim byłym jak MS.
Może to Ci pomoże podjąć decyzję. Zastanów się czy chcesz takiego męża, ojca dla twoich dzieci. Co on zrobi gdy zaczną się kłopoty? Co ty zrobisz jak zostaniesz sama z dzieckiem, kredytem na mieszkanie, bo on znowu poczuł się nieszczęśliwy? Wiem, że w miłości ciężko myśleć racjonalnie, ale jeśli zrobił to kilka razy to zrobi też następny. Czy on się zmieni? Wątpię bo dlaczego miałby to zrobić?
Wyrzuc z domu wszytskie rzeczy które Tobie go przypomionją, unikaj miejsc które sie z nim kojarzą i daj sie poniesc szaleństwu:))
Witaj Różyczko:) Ja mam 30 lat i 5 bylam w 5letnim związku. To co opisalaś i przeczytalam to tak jakbym czytala siebie, w sierpniu moj ex oznajmil, że poznal jakas ewe przez portal randkowy ja oszukiwal, że jest wolny a mnie, że chce być sam narazie. Tamta podobno go nie chciala przejżala jego klamstwa i blagal, że chce wrócić do mnie. Kochalam go więc dalam mu szanse ale podeszlam do tego z dystansem, potem znowu sie rzostalismy on byl obojetny już na nasz związek olewal mnie. Potem wrocil do polski i znowu wkradl sie wmoje laski, poszlam z nim na sylwestra, w tel znalazlam nr do jakiesj laski z ktora sie spotykal wczoraj sie dwoedzialam, że to ta sama Ewa z norwegi, ktora poznal przez neta, zdawzonilam do niej i okazalo sie , że nas obie oszukiwal. Cierpie ale nie dam mu już sznasy, mam zdrowie prze niego zszarpane, mam dosyć już nieprzespanych nocy i klamst oszust!!! zasluguje na lepsze traktowanie i uwierz mi nie dawaj mu szansy wiem, że ciężko ale zycie mamy tylko jedno:)
hej dziewczyny dzieki za porady,ms a czemu u was były rozstania tez ze wzgledu na róznice charakteru?nie rozumiem tego wszystkiego bo mozna raz sie rozstać przemyslec wszystko stwierdzić ze nie nie można bez siebie zyć i wrócić ,ale jesli on zrywa trzy razy a potem znów chce wrócić to co takim chłopakiem tak naprawde kieruje??skoro zrywa mówi wprost nie chce z Toba być nie byłem szcześliwy meczyły mnie kłotnie,a po jakimś czasie twierdzi ,ze kocha i chce wrócic ,to o czym jest mowa,o miłosci?przyzwyczajeniu czy o czym innym?co takim chłopakiem kieruje ,jakie moze mieć intencje,jakie to wszystko trudne....
nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody...
to już nie bedzie nowy związek, tylko kontynuacja tego co było...
Chcesz znowu to przechodzic?
Mowic i czarowac slowami mozna bez konca.
Ale to chyba czyny sa wazniejsze.Nie masz dosyc?
Moze czas najwyzszy zaczac nowe zycie...bez niego.
Zgadzam się ![]()
nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody...
to już nie bedzie nowy związek, tylko kontynuacja tego co było...
dokładnie...
i to wcale nie będzie lepsza kontynuacja...
zobaczył, że Ty go przyjmujesz za każdym razem, więc może czas kopnąć go w cztery litery? ja nie polecam kolejnej "próby naprawienia". nie jestem wróżką, ale coś mi się wydaje, że skończyłoby się to tak, jak za każdym poprzednim razem. ty znów będziesz cierpieć, bo on nie będzie znów miał sił do kłótni.
szukaj szczęścia z kimś innym, który nie będzie traktował Cię jak zabawkę, którą jak się znudzi to odstawi na bok, a jak nie będzie miał nic nowego, to wróci do starej.
życzę Ci szczęścia w znalezieniu naprawdę dobrego i wartościowego mężczyzny
pozdrawiam
18 2012-03-08 16:11:18 Ostatnio edytowany przez Prinzessin_de (2012-03-08 23:49:31)
...
Różyczko, dlaczego on zrywał i wracał?
Zrywał bo się dusił w związku, stał w miejscu, bo oboje dorośliśmy, bo bycie ze sobą to było już za mało a on chciał nowych wrażeń itp.
Wracał z przyzwyczajenia, bo nie musiał się starać, bo wiedział że go kocham, bo pamiętał też te szczęśliwe chwile, czasem mówił, że nie umie żyć bezemnie, wracał bo ktoś pojawiał się obok mnie a ja jestem tylko jego.
Ja wiedziałam dlaczego tak jest i godziłam się na to, gdyby nie pojawiło się dziecko pewnie tkwiłabym dalej w tej szarpaninie i marnowała życie. Ty tego nie rób.
Teraz mam wspaniałego męża 2lata po ślubie.
hej dziewczyny dzieki za porady,ms a czemu u was były rozstania tez ze wzgledu na róznice charakteru?nie rozumiem tego wszystkiego bo mozna raz sie rozstać przemyslec wszystko stwierdzić ze nie nie można bez siebie zyć i wrócić ,ale jesli on zrywa trzy razy a potem znów chce wrócić to co takim chłopakiem tak naprawde kieruje??skoro zrywa mówi wprost nie chce z Toba być nie byłem szcześliwy meczyły mnie kłotnie,a po jakimś czasie twierdzi ,ze kocha i chce wrócic ,to o czym jest mowa,o miłosci?przyzwyczajeniu czy o czym innym?co takim chłopakiem kieruje ,jakie moze mieć intencje,jakie to wszystko trudne....
Moze byc uzależnienie lub przyzwyczajenie(wiele lat byliscie ze soba wiec to jakby wg niego ocena, ze zawsze mozna wrocic).
Rozyczko dobrze abys Ty zdecydowala/podjela konkretna decyzje -nie bedziesz sie zastanawiac czemu on tak robi.
Pozdrawiam Cie ![]()
tak wiem ze to ja musze podjąć tą decyzje ,tylko ze to jest bardzo trudne,boje sie ze kłotnie wrocą ze on nic nie zmieni,nawet teraz jak rozmawiamy to mowi ze to wszystko to głownie moja wina,boje sie ponownego zerwania i zranienia:(
więc nie wchodź w to znowu, skoro już podejrzewasz kolejne rozstanie. po co się zadręczać cały czas czy przetrwa kolejny dzień?
wg mnie nie ma to najmniejszego sensu
Macie rację dziewczyny wchodzenie kilka razy do tej samej rzeki nie ma sensu- Różyczko ja tez to teraz przechodzę, ale ja już nie miałam siły czekać na jego decyzje, jak ktoś nie wie czego chce po po raz pierwszy to schodząc sie po raz trzeci też nie będzie wiedział. Był ze mną a na boku szukał innej, jak było ok z nami to ok jak nie to miał widzimisie. Takie huśtawki nastrojów nikomu nie są potrzebne bo po co? Tyle nerw sobie zszarpałam przez niego nocy przepłakałam starałam się jak głupia a on tydzień temu znowu odszedł, 6 lat i co z tego, wolę mieć spokój bez huśtawek żadnej przyszłości z nim jest chwilami ciężko, ale Życie jest tylko jedno tak sobie pomyślałam szkoda mi czasu na takie dołki prze niego lepiej się cieszyć zdrowiem i tym co nas czeka, zawsze coś dzieje się po coś - pewnie po to, aby było lepiej! Głowa do góry!
Tina i u was też sie rozstawaliście przez kłotnie?i za kazdym razem to też on zrywał?
Różyczko tak te rozstania były u nas przez kłótnie i nie tylko, on pracował w Norwegi przylatywał co 2tyg, potem sam już nie widział czego chce ja wiedziałam i wiem, chce stabilizacji bezpieczeństwa, mówiłam mu o tym, ale on nie dorósł. Zmienił się albo po prostu zawsze taki był a ja sobie go wymarzyłam w głowie. Potem chciał wiecej swobody i poznał jakąs prze internet ona nie widziała, że on nadal jest ze mną oszukiwał nas obie myślał, że na kłamstwie coś zyska. Ona go nie chciała i błagał mnie wiec po jakimś czasie dałam mu szanse i co odszedł ale chyba dobrze wierze, że dobrze. Bo jak tamta była tu w 3 mieście odwiedziła go a on mi o tym nie powiedział dowiedziałam się o tym i ją poinformowałam, że oszukiwał ją też chciałam, żeby tamta też widziała jaki on jest. Nie mam z nim kontaktu od 2 tyg myślę o nim ale to tyle zostały wspomnienia było juz brak zaufania u nas i szacunku i brak planów na przyszłość to koniec i tyle
Rózyczka, pierwsze co mi przyszło do głowy dlaczego on chce wracać ...przyzwyczajenie, nie wiem czy bardziej do ciebie czy może do bycia w związku. Pewnie nie poukładało mu się bez ciebie tak jak to sobie wyobrażał, nie znalazł sobie zastępstwa. Nie wyobrażam sobie ziązku z którego po 6 lkatach wyniosłabym więcej zszarpanych nerwów niz dobrych wspomnień.
Gdybyś nawet do niego wróciła to jaką masz pewność że znowu mu się nie odmieni? Ja nie potrafiłabym zaufać.
Witaj Różyczko ! Ciekawa jestem jak sobie radzisz? Czy wróciliście do siebie? Napisz pozdrawiam