Witam wszystkie Panie.
Mam wielki kłopot, chociaż to za mało powiedziane. Moja córka -34 lata, dwoje dzieci w wieku przedszkolnym, rozwiedziona, jest zadłużona po uszy. Od dwóch lat non stop bierze pożyczki, kredyty.Na co wydaje pieniądze? Nie wiem. Wiem tylko to, że ja za moją 1.100,- emeryturę i oszczędności, które już mi się kończą, utrzymuję ją, jej dzieci i opłacam wszystkie rachunki. Co będzie jak skończą się moje zaskórniaki? Zdarza się notorycznie, że nie ma nawet na chleb. Ostatnio, po wypłacie przyniosła 0 (zero) do domu. Zapytałam "a gdzie wypłata?" - usłyszałam, że musiała spłacić kartę kredytową. Ale przyszedł wyciąg bankowy i okazało się, że wcale nie spłaciła i bank oddaje sprawę do komornika. Nota bene, ma już jednego komornika na karku, który wpisany jest do księgi wieczystej. Nie mogę dowiedzieć się jakie ma zadłużenie, bo mnie okłamuje. W ubr. powiedziała, że wystarczy 11.000,- zł. i będzie miała wszystko spłacone. Wzięłam więc kredyt i zrobiłam przelewy jakie mi podała. Okazało się, że to tylko kropla w morzu.Teraz spłacam kredyt, utrzymuję jej rodzinę i nie wiem co mam robić dalej? Nie chcę stracić resztę moich oszczędności, bo muszą być "na czarną godzinę" - przydały się, gdy dzieci zachorowały i nie miała na lekarstwa. Jak z córką postąpić? Jak przemówić jej do rozumu, że przecież ma dwoje małych dzieci...Jej mąż płaci regularnie alimenty, które też idą do beczki bez dna. Strasznie się czuję, jestem u kresu sił, bo czuję na sobie wielką odpowiedzialność za dzieci, chociaż one mają przecież matkę.Poradźcie, proszę.
Podobne tematy
Nie rozumiem rodziców , którzy biora na siebie problemy swoich dorosłych już dzieci , które założyły rodzinę. Wiem , że szkoda Ci wnuków . Na Twoim miejscu zostawiłabym wnuki w domu a ją wyrzuciła aby sama sobie dawała rade. Wkońcu masz swoje życie
Przestań jej pomagać. Twoja córka wie, że będziesz ją utrzymywać, więc świadomie to wykorzystuje. Skoro jest dorosła (i to od dawna), to niech nauczy się też odpowiedzialności za siebie i dzieci. Czasem potrzebna jest taka terapia szokowa. Musisz być stanowcza. Powiedz jej, że nie dostanie od Ciebie już ani grosza. Skoro przetraciła na coś pieniądze (ciekawe na co aż taką sumę...), to niech teraz sama wykombinuje jak jej odzyskać. Jak nie będzie miała na jedzenie - trudno, niech pogłoduje jeden dzień czy dwa - może zmądrzeje.
Zamiast żyć swoim życiem to żyjesz problemami córki, która zwyczajnie to wykorzystuje. Wiem, że pewnie pęka Ci serce, gdy na to wszystko patrzysz, ale musisz być silna. Dopóki nie dowiesz się czemu córka ma takie długi nie pomagaj jej! Bo to może być o wiele bardziej poważna sprawa niż Ci się mogło wydawać...
5 2012-03-06 20:48:16 Ostatnio edytowany przez Bardolka (2012-03-06 21:17:44)
chwileczkę - spójrzmy na to z bankowego punktu widzenia - pierwszy błąd - że wzięłaś pożyczkę, żeby córka spłaciła długi - wiadomo, chciałaś dobrze, ale skoro nie miałaś pewności, że wszystko będzie załatwione okej, to dołożyłaś sobie tylko ratę do spłacania.
Dwa - skoro córka pracuje i ma zajęcie komornicze na wynagrodzeniu, to musi jej pozostać tak zwane minimum socjalne - prawdopodobnie z tego spłaca to, co jeszcze nie zostało skierowane na drogę sądową. Jednak skoro Ty jesteś właścicielką domu, to nie masz podstaw do obaw, że będziesz miała dom obciążony z tego tytułu (chyba że dom zapisałaś na córkę). Jeśli chciałaś spłacić córce wszystko, to trzeba było z nią iść do banku i doprowadzić do tego, żeby przy Tobie zamknęła dane zobowiązanie (np kartę, pożyczkę). Masz prawo się tego domagać, ponieważ utrzymujesz jej dzieci. Nie płać za nią żadnych rat, ponieważ Tobie nie grozi nic z tytułu nie spłacania jej pożyczek (wiadomo, musisz spłacać tę, którą sama zaciągnęłaś).
Kredytu konsolidacyjnego nikt Twojej córce nie udzieli, bo zapewne posiada tak zwaną złą historię kredytową. Natomiast przy "próbie" uzyskania kredytu w dowolnym banku wyświetlają się wszystkie zobowiązania danego kredytobiorcy. Więc idąc z nią do banku "po kredyt" mogłabyś od doradcy bankowego dowiedzieć się, ile kredytów, w jakich kwotach raty - jeszcze zostało. Innym sposobem jest zamówienie sobie Raportu Plus "w imieniu" córki w Biurze Informacji Kredytowej - można zrobić to przez stronę BIKu (jeśli potrzebujesz pomocy w tym to pisz na PW).
Nawet jeśli w banku umowa pożyczki / karty została wypowiedziana - można się starać o zawarcie ugody w banku aby móc ponownie spłacać w ratach - można albo podejść do placówki bankowej, albo wysłać pismo drogą pocztową - w piśmie powinna znaleźć się propozycja, jaką kwotę raty dana osoba byłaby w stanie płacić.
Sama informacja natomiast Tobie da tylko wiedzę, bo przecież to nie zmieni sytuacji zadłużenia córki - ale dobre i to.
Albo po prostu postaw ultimatum - albo szczerość albo niech się z dziećmi wyprowadzi, bo nie możesz sobie na to pozwolić.
Może warto byłoby porozmawiać z ex zięciem, żeby to Tobie przelewał alimenty, ponieważ zapewniłabyś tym samym, żeby środki rzeczywiście szły na dzieci?
Świetne odpowiedzi, dzięki. Ale prawda o zięciu jest inna. Został usunięty z domu za znęcanie się nad rodziną, a prawda była taka, że chłop już nie wytrzymał brania pożyczek przez żonę i po prostu przestał łożyć na rodzinę a córce dawał po 20,- na papierosy, za resztę kupował jedzenia do domu. Dom przepisałam córce, ale mam dożywocie zamieszkania. Komornik z pensji nic nie bierze, bo córka zarabia najniższą krajową - 1500,-zł. Mam mieszkanie w mieście, duże, 3-pokojowe,stoi puste, ale jak zniosę samotność? Do tej pory moją ostoją był śp. Mąż. Niestety, gdy zostałam sama, nie potrafię się odnaleźć. Szczęśliwe są te kobiety, które mają rodziny, znajomych. U mnie to nie istnieje. Być może kurczowo się trzymam córki w obawie przed samotnością i ona to wykorzystuje. Może należy mi się kopniak abym oprzytomniała?
A gdzie mieszkasz - duże miasto, małe?
To mi przypomina sytuację mojej mamy z jej bratem. Mama ma syndrom opuszczonego gniazda, bo nie tylko poszłyśmy z domu, ale na dodatek obie wyjechałyśmy za granicę i rzadko się z nią widujemy. Oboje jej rodzice od dawna nie żyją, z moim tatą się rozwiedli, więc jest zupełnie sama: został jej tylko brat-alkoholik. I on ją non stop na wszystko naciąga, a ona nie ma serca mu odmówić. Czasem do niej dzwoni w nocy, że chce się zabić etc, a potem się okazuje, że jest pijany i chciał zwrócić na siebie uwagę. Mama stała się nerwowa, także w pracy, przełożeni są niezadowoleni... On jej zatruwa życie, a ona nie potrafi nic z tym zrobić, no bo "tylko on jej został". Masakra. Musisz się odciąć od córki i pokazać jej, że nie będziesz ponosić za nią konsekwencji jej decyzji. Inaczej ciągle będzie się Tobą podpierała.
napisz jeszcze - czy córka jest jedynym twoim dzieckiem?
Na moje nieszczęście mieszkam na wsi, gdzie panuje środowisko klanowe, tzn. pół wsi jest ze sobą spokrewnione a drugie pół wsi to pociotki. Ja jestem obca, jak mówią górale "ceper". Kilka lat temu mieszkałam w dużym mieście, tam mam mieszkanie. No cóż, łatwo radzić, jeszcze łatwiej przyznać że macie rację. Opuszczone gniazdo, została sama - to prawda. Najgorsze jest to, że nie ma woli na zmianę tego. Trzeba mieć charakter, silną wolę by powiedzieć "dość". Wczoraj zrozumiałam, że to ja jestem wszystkiemu winna. Za bardzo poczułam się odpowiedzialna za utrzymanie rodziny córki. Powinnam się odsunąć, stanąć z boku, nic nie mówić, nie dawać, żyć swoim życiem. Ale tego nie potrafiłam. I w efekcie córka nie poczuła się odpowiedzialna za swój dom, za dzieci, bo przecież byłam ja, która wszystko za nią robiła, myślała. Teraz postaram się to zmienić, mam nadzieję, że z powodzeniem. Trzymajcie kciuki i dzięki.
11 2012-03-31 14:56:24 Ostatnio edytowany przez k0kak0la (2012-03-31 14:59:20)
masz 46lat?? czyli urodzilas corke w wieku lat 12?
))))
dlaczego masz wspomagac finansowo corke tym bardziej, ze nie wiesz na co nabrala tyle kredytow? skoro nie chce ci powiedziec ile ma dlugow i dlaczego je narobila to tym bardziej nie widze sensu pomocy.
i jak sprawy sie potoczyly ? dalej.