Witam
Na początek wyjaśnię że jestem facetem (co można już wydedukować po temacie posta:), mamy kryzys w związku ciągnie się już bardzo długo. Nie ogarniam tego więc pomyślałem że zapytam na "babskim" forum i uzyskam jakieś wskazówki.
Od czego się zaczęło, ano zaczęło się od problemów finansowych byłem długo bez pracy. Nie chciałem podjąć byle jakiej tylko w swojej profesji. Efektem tego Ona pracowała ja nie, przez co było ciężko z kasą. Miałem nadzieję że szybciej znajdę interesującą pracę, trochę niestety się to przedłużyło. Udało mi się w końcu znaleźć pracę, jednak za dużo nie zarabiam. I cały czas w związku ciągnie się cień tamtego okresu już po prostu nie jest jak dawniej, a było to kilka lat temu.
Główne moje "grzechy" mało zarabiam, poświęcam dużo czasu na hobby, nie rozmawiam z nią, nie przytulam. Zebrałem te "dane" z różnych rozmów, kłótni, fochów.
No właśnie, "fochy". Powiem tak: mam drobne problemy w okazywaniu uczuć, jeśli jest dobrze to nie mam z tym problemu ale np. jak jest na mnie zła lub ma focha nie umiem się przemóc i do niej podejść. Jej zachowanie też mi w tym często nie pomaga, jeśli jest między nami źle a próbuje się zbliżyć czuję się jak intruz, albo jej tekst "co to się stało że przyszedłeś?" - podaję przykładowo może się odnosić do każdej innej czynności.
Myślę że ma wyrobione zdanie na mój temat, trochę jakby mnie zaszufladkowała. Cokolwiek zrobię lub nie zrobię najczęściej nieświadomie, to wytyka np. że jej nie słucham ..bo zapomniałem coś kupić a przecież mówiła, że zawsze taki jestem.
Od długiego czasu odpowiada mi oschle lub zdawkowo, TAK albo NIE ..więc dzisiaj zapytałem o co chodzi?, no to dowiedziałem się że od kilku miesięcy nie rozmawiamy nie mamy tematów ...no ale jak tu rozmawiać jak się dostaje takie odpowiedzi ?. Już się pogubiłem o co jest zła, dlaczego? i kiedy dostaje powoli na łeb. Przez jakiś czas myślałem że to jakaś "rozgrywka" między nami, o racje o sposób zycia, myślenia ..jakaś głupia wojna ile ona wytrzyma na fochu, i kto pierwszy do kogo przyjdziem sam już nie wiem. Rozumiecie coś z tego ?.
Wiem że sporo jest mojej winy mógłbym zachowywać się inaczej, ale też mam problemy i rozterki, a Ona nie ułatwia mi niczego w żaden sposób. Dodam że czasami przez kilka dni w miesiącu jest normalnie. Wiem też że ma problemy zdrowotne jest podejrzenie że to może być coś z hormonami. A może jakieś koleżanki mącą jej w głowie:/. A najśmieszniejsze i może najsmutniejsze zarazem w tym wszystkich że my się Kochamy ..a zarazem ranimy.
Pozdrawiam