Ostatnio zauważyłam pewną rzecz,wcześniej nie zwracałam na to za bardzo uwagi, jednak teraz wyjatkowo rzuciło mi się to w oczy... Otóż od kilku lat przyjaźnię się z pewną dziewczyną, to jedyna moja przyjaciółka jaką ON lubi i akceptuje. Jednak zauważyłam, że kiedy jestemy we trójkę on sobie ze mnie żartuje (nie jakoś chamsko, mówi do niej coś w stylu...- chodź ze mną na imprezę, malaOna zostanie w domu- i śmiech), jakieś żarciki z podtekstami itp. Zawsze widząc moją minę mówi że przecież żartuje,przytula mnie itp. Strasznie mnie to boli, to nie jest miłe, biorę z nim niedługo ślub i nie mam ochoty słuchać żartów tego typu. Mówiłam mu, żeby tego więcej nie robił, przerabiałam już fochy i obrażanie się. I nic. On uważa że nie ma problemu.... Myśli, że zbyje mnie żartem. Nie wiem zupełnie co mam o tym myśleć... Przyjaźń między mną a tą dziewczyną to jest coś fajnego, na pewno warte pielęgnowania ale ja niedługo przez niego nie będę w niej widziała przyjaciółki, tylko rywalkę... Już teraz znacznie ograniczyłam zapraszanie jej do domu...
Co do jej reakcji to żartuje z nim do pewnych granic, ale wie kiedy się z tego wycofać... Może dlatego, że też widzi moją reakcję, choć ja w takich chwilach naprawdę nie staram się zachowywać jak zazdrośnica.... Już sama nie wiem, może to wyolbrzymiam ale chyba to uczucie mi się z nikąd nie birze, nie?
W sumie te kilka lat temu zwróciłam na niego uwagę właśnie dlatego, że był takim flirciarzem, pewnym siebie, przebojowym. Ogólnie jesteśmy szczęśliwi, nie mam powodów do zazdrości, jednak to mnie zdziwiło, bo on tak się zachowuje WYŁĄCZNIE w stosunku do mojej przyjaciółki!!! Kiedyś mi powiedział, że powinnam doskonale wiedzieć,że to żart i nigdy w życiu nie odezwałby się tak do kobiety o którą mogłabym być zazdrosna i której nie ufam...