Witajcie. Zastanawiam się czy do rozpadu mojego związku mogła przyczynic się matka mojego faceta? Bardzo ja lubiłam i czułam że Również mnie lubi. Wiele razy rozmawialiśmy. Jest kobieta bardzo życiową. Chodziliśmy do niej na niedzielne obiady. Często x chodził do niej w tygodniu i również przynosił obiad. Na początku mówiła że x wreSzcie znalazł sobie normalną dziewczynę. Ale później jak zamieszkalismy ze sobą często mówiła w mojej obecności że nie ma co się angażować w związek bo niewiadomo jak to będzie. Xa traktuje jak miale dziecko. Dodatkowo jest jej ulubionym dzieckiem bo jest pełen szacunku do niej. Pomaga jej i jest na każde jej zawołanie. Raz zdarzyło się ze porównał mnie do swojej matki. Pare razy słyszałam od niej krytykę w delikatnej formie. Kiedy po tym jak się obraził uciekł do niej na noc i spowrotem u niej zamieszkał , spotykaliśmy się codziennie. A ona potrafiła dzwonić trzy razy pod rząd do niego z pytaniem gdzie jest. Albo przychodził na dosłowne 10min i biegł do mamy do pracy żeby jej pomoc. Kiedyś jak jeszcze mieszkał ze mną obraził się i pojechał gdzieŚ autem. Dzwoniłam do niej z płaczem. PYTAŁAM CZY MOŻE wie gdzie on jest. Powiedziała mi wtedy :nie ma go u mnie. A może to jest już koniec waszego związku?. A on w tym czasie od dawna już u niej Siedział. Wielokrotnie narzekała przy mnie na partnerów swoich córek. Faceci byli naprawdę wspaniali. ONe ich wykorzystywały i. Traktowały jak śmieci. Ale matka winę widziała w tych chłopakach. Myślicie że mogła być tak dwulicowa? Z jednej strony okazywać mi sympatię a z drugiej mówić coś negatywnego na mnie do niego?
Podobne tematy
... ja mysle że mogła tak robić dla CIEbie była miła zeby uspic czujnosc a jemu prała mozg... z tego co napisalas to czuc na odleglosc ze matka miala straszny wplyw na niego, ze jest mamim synkiem.. Rozumie okazywac szacunek i pomoc rodzicom ale nie bez przesady czy tez obrazac sie i biec do mamy. A skoro jej nei pasowali faceci corek tz ze kobieta ma jakis problem... a ze synek neistety podatny na wplyw mamy poprostu jej posluchal ...
Wydawał się odpowiedzialny. No i przede wszystkim miał swoje zdanie, swój rozum. Był ze mną 1.5roku. Dlaczego wcześniej mu nie mówiła żeby to skończył ? Nasz związek skończył się tak :przed świętami wyprowadził się z przyczyn mi niejasnych. Potem było ok. Odrodziły się uczucia. 13stycznia zaczął mieć wątpliwości. Mówił że czuje do mnie miłość ale nie wie jak silna. Że to rutyna. ZaproPOnowała żebyśmy cos zrobili, gdzieś wyjechali. Spędzili fajnie czas. Powiedział że zobaczymy. W sobotę przyszedł i mówił że idzie na dyskotekę. Zapytałam czy na serio. A on na to że żartował. Więc zaproponowałam żebysmy razem poszli. Odreagowali. Stwierdził że tam jest beznadziejnie. Później dowiedziałam się że poszedł tam sam! Zerwałam. Powiedział że od dawna mnie nie kochał. A dwa dni wcześniej mówił że czuje miłość. Więc jak to jest? Zaczęliśmy sie kuplowac. A on mnie nadal przytulal, całował. Troszczyl się. Kiedy pytałam czy będziemy że sobą mówił że szkoda czasu na związek. Że to była słabość i więcej mnie nie dotknie. Ale nadal to robił. Mówił że jestem mu nieobojętna. A na pytanie czy tylko mnie lubi czy czuje coś więcej nie odpowiadał nic. Teraz mija miesiąc od rozstania. Nie mam z nim kontaktu bo po tym jak skłamał drugi raz zerwałam go. Z tego co wiem wrócił do swojego zachowania spprzed naszego chodzenia. Czyli do picia, Imprez.dziewczyny na jedną noc i siedzenie na rachunku u mamy. Takiego życia dla niego chciała?
po ile macie lat??? czytając to dochodzę do jednego tylko wniosku ze powinnas sobie dac z nim jak najszybciej spokoj.. jesli mowil Ci ze Cie juz nie kocha więc Cie tylko wykorzystuje swoim zachowaniem i rani jeszcze bardziej...
tak to jest jak się daje wejść na głowę
Ja 20 on 22. Nie mam z nim kontaktu od miesiąca. Ale to i tak boli. Zastanawiam się dlaczego. Eh mówił że kocha a dwa dni później już mnie nie kochał.
Wiem że był dupkiem. ALe przeżyłam z nim dużo wspaniałych chwil. Myślałam że zawsze będzie ze mną. Bardzo go pokochałam i zrobiłbym wszystko dla niego. A najbardziej boli mnie to ze on nie ma żadnego żalu. Sentymentu. Po prostu zapominał. Żyje sobie szczęśliwie. Jezu jak tak można. Po co marnowal moje 1.5roku? Żeby powiedzieć mi po roku wspólnego mieszkania, tych wyzwaniach i moim zaangażowaniu że nie potrafi być w stałym związku? Nie potrafię tego pojąć. Niech go drzwi ścisna. Kocham i nienawidzę. Miałam jeszcze nadzieję że coś dojdzie do tej pustej lepetyny. Że zrozumie. Nadzieją matka głupich.
Chciałabym z kimś pogadać. Bardzo za nim tęsknię. Eh jak ja mam zapomnieć
Ciesz się że to tylko 1,5 roku przeczekaj przejdzie Ci znajdziesz sobie kogoś innego. A co byś powiedziała jakbyś zmarnowała 10 lat?
Więc nie wazne czy to mamusia czy inna musisz o nim zapomnieć
Otrzyj lzy, glowa do gory. Jestes mloda, napewno znajdziesz kogos kto doceni Twoja osobe. ![]()
jest wielu dojrzalych mezczyzn na tym swiecie i napewno gdzies tam jest ten, ktory czeka na Ciebie. sam bez mamusi i jej porad.:P
Nie ma co sie mazac, troche poboli w serduchu ale z czasem minie, zobaczysz. Usmiechnij sie ![]()
Wiem że był dupkiem. ALe przeżyłam z nim dużo wspaniałych chwil. Myślałam że zawsze będzie ze mną. Bardzo go pokochałam i zrobiłbym wszystko dla niego. A najbardziej boli mnie to ze on nie ma żadnego żalu. Sentymentu. Po prostu zapominał. Żyje sobie szczęśliwie. Jezu jak tak można. Po co marnowal moje 1.5roku?
Jesteś bardzo mądra, że już z nim nie jesteś. Ty zmarnowałaś na typka 1,5 roku ja 15 lat i do tego mam problem, bo gościu nie chce z "godnością" się rozstać.
Ten Twój ex to wypisz wymaluj mój jeszcze mąż.
Jesteś mołoda i napewno spotkasz w swoim życiu kogoś wartościowego, który będzie Cię prawdziwie kochał i szanował.
Pozdrawiam
Witajcie. Miałam okazję napisać mu wszystko co mnie bolało, na co liczyłam itd. Ponieważ odezwał się do mojej mamy. Pisał jej takie głupoty że musiałam to zniwelować. Powiedział że nie ma sobie nic do zrzucenia. Że to wszystko moja wina. Kiedy pisałam z nim, napisał że mnie zdradził. Super nie? A sam dupek był zdradzony i mówil że wie jak to boli. Dlatego nigdy by mi tego nie zrobił. Dodatkowo wyszła jego prawdziwa osobowość. Tzn wiedziałam że jest facetem rozrywkowym. I kiedy zaczęłam z nim chodzic, a potem mieszkać sądziłam że wreszcie gdzieś sobie wyjde. Pobawie się. Ale on wolal komputer. I gierki internetowe. Siedział na tym dzień i noc. Proponowałam dyskotekę, kino, spacer. Wszystko na nie. Podczas całego związku byłam z nim gdzieś może z 5 razy. Pomijając oczywiście niedzielne obiady u mamusi. A teraz? X ma plany na sobotę, pewnie z ta nowa. Pije, obraca się w nieciekawym towarzystwie. Chodzi na dyskoteki. I mimo tego że nie powinno mnie to obchodzić. To szlag mnie trafia. Czuje taki żal pomieszany z nienawiścią. Że będąc z nim żadnej rozrywki nie zaznalam. Dwa sylwestry, moje jego urodziny. Rocznica, imieniny.. planów nie było żadnych. Tylko komputer. A teraz proszę! Zupełnie inny facet.
Tak sobie myślę że to moja wina. Byłam zbyt opiekuńcza. Zwracał mi uwagę ale nie docierało do mnie. Wszystko zepsułam