Słowa, które zawarłam w tytule usłyszałam wczoraj od mojego byłego chłopaka - w a sumie to nie wiem nawet jak go nazwać, przy czym słowa te jak później zadzwonił i powiedział - były wymuszone przeze mnie. Owszem kazałam mu powiedzieć, że mnie nie kocha, że nigdy nie kochał, ale w takim razie co jest prawdą teraz. Sprawa jest bardzo skomplikowana otóż znamy się od roku z kilkoma dniami. Gdy go poznałam był zaręczony - po jakimś czasie odkrył, że ona go zdradziła, ośmieszyła w sumie też przez co w rezultacie się rozeszli. Byłam ja i był szczęśliwy, że mnie ma. Rozstanie z nią przeszedł zaskakująco dobrze co teraz tłumaczę moją obecnością i wsparciem. Od kilku miesięcy nie jest z nią - chciał być ze mną, ja czekałam i byłam przy nim choć było ciężko - on po jakimś czasie w sumie od niedawna mówił, że nie jest w stanie się pozbierać przez co następował koniec naszego dziwnego "związku". I tak kilkanaście razy w niewielkim odstępie czasu. Chyba zaczęło do niego dochodzić że się z nią rozstał. Trzy tygodnie temu pytał się mnie czy chcę z nim być - zgodziłam się mimo że bałam się że znów nastąpi koniec ale myślałam że coś ruszyło. Jednak nie - spotkali się kilka razy i jak podejrzewam - wróciły wspomnienia. Zerwaliśmy tydzień temu, wczoraj mnie odwiózł do domu i był płacz, gniew, pocałunki i znowu łzy. Później dzwonił kilka razy - dzisiaj też dzwonił. Postanowiłam że napisze mu wiadomość i jak wróci do domu to że ją na spokojnie przeczyta. Wiem jestem głupia ale w tej wiadomości do niego zawarłam prośbę o szansę - kolejną. Zaproponowałam by razem zamieszkać bo nie mieszkamy w tym samym mieście (to pewnie też zaważyło o tym że ze mnie zrezygnował). Pytałam czy chce wrócić do byłej, zawsze mówił że nie a wczoraj powiedział "nie wiem".
Nie wiem czy wszystko zawarłam co najważniejsze, ale trochę zarysowałam sytuację i teraz proszę o radę. Walczyć o niego a jeśli tak to jak czy może odpuścić i pozwolić iść swoją drogą? Ja nie jestem w stanie się pozbierać i nie jestem w stanie żyć bez niego. Nie chcę i nie potrafię - proszę pomóżcie mi.