Witajcie,
pierwszy raz w życiu jestem na formum można by rzec: to mój pierwszy raz! ![]()
Proszę o pomoc, bo totalnie się pogubiłam i boję się, że po raz kolejny zmarnuję parę lat swojego życia na czekanie aż on będzie gotowy.
Od prawie 3 lat współpracuję zawodowo z mężczyzną, który od momentu jak go zobaczyłam nie chce mi wyjść z głowy.
Szalenie mi zaimponował i miałam okazję jak mało kto sprawdzić jego lojalnośc i uczciwość w kwestiach zawodowych w ekstramalnie ciężkich warunkach.
Nie śmiałam dawac mu jakiś konkretnych znaków, aby uszanowac jego profesjonalizm, ale co raz wychodziłąm z jakąś propozycją np zapraszałam go na swoje urodziny itp.. do dnia dzisiejszego jesteśmy per Pan/i. Jak kiedyś zaproponowałam przejście na Ty odpowiedział, iż na razie wolałby pozostać przy formie Pan/i. Ale w rozmowach zdażało mu się nieswiadomie zwrócić się do mnie na Ty. Jak z nikim rozmawia mi się z nim rewelacyjnie i widze u niego w tym wzajemność (potrafimy przegadać pareę godzin i o sprawach zawodowych, a póżniej o jego rodzinie, o mnie, o wszystkim...)...
Widzę, że zwraca uwagę na mnie (np na biust o tak
zdaża nam się spojrzeć sobie w oczy, wówczas najczęściej ja uciekam. Jak się nie odzywam przez jakiś dłuższy czas, to wysyła jakiegoś linka od czapy...
Pamiętam, że się potknął i wywrócił niemalże jak pierwszy raz się widzieliśmy... odczuwam, że go oniesmielam jest dośc nieśmiały. Jak się kiedys spotkaliśmy na mieście to gadał przez 15 bminut jak najęty, bez ładu bez skłądu a jest osobą szalenie logiczną (umysł ścisły).
Widzę, że wychodzi mi szalenie na rękę, nie zostawia bez pomocy, jak ja nie moge czegoś załatwić to mnie wyręcza. Szanuje mnie, stara się itp...Ostatnio (chyba z mojej winy) zrobił się coprawda trochę wygodny i daje mi się wyręczać np zawieść za niego pismo (to doś skąplikowane) co powoduje, że czuję się wykorzystywana. Chociaz może to moje stałe uczucie?
Od dwóch tygodni, gdy poprosiłam, aby zadeklarował się czy ja czy on dalej zamuje się sprawą, gdyż taki układ mi ani sprawie nie służy, wysyła mi wiadomości, że nie rozumie, że prosi o wyjasnienia, dlaczego się obużam na jego prosby ect... i unika odpowiedzi odbijając piłeczką, że nie rozumie, że zaszło nieporozumienie ...
W końcu dziś powiedziałam mu wprost, że nie chcę dłużej mieć kontaktu z nim i że nie ma w tym jego winy i prosze o uszanowanie.
Czy jest szansa, że coś z tego będzie. Szalenie mi na nim zależy i wiem że jest bardzo wartościowym i zasadniczym człowiekiem.
Prosze poradźcie cos? poczekać?? choć to może być never ending story, bo sprawa przy której wspólnie współpracujemy jest bardzo skąplikowana. A może on sam nie jest pewien czy jest mną zainteresowany? Ponadto z tego co wiem chyba się spotyka z jaką dziewczyną z innego miasta. Spróbować powiedzieć mu wprost? Często słyszę ze mężczyźni mnie się boją? bo jestem babka która wie co che itp..
1 2012-02-22 01:51:49 Ostatnio edytowany przez luci (2012-02-22 02:01:56)
Podobne tematy
Ludzisz sie, ze facet, ktoremu nagle ni z gruchy, niz pietruchy powiedzialas, ze nie chcesz miec z nim nic wspolnego, padnie na kolana i oszaleje z milosci do Ciebie? Po kiego grzyba mu to mowilas?
bo już dłużej nie mogłam sobie pozwolić na stan zawieszenia. Ileż lat można tkwić w sytuacji dla siebie nie korzystnej. Być blisko ciągle obcować, z kimś do kogo się czuję mięte a z drugiej strony niedostępnego??
Poprostu chciałam wiedzieć w którą stronę mam iśc. Juz raz na jednego Pana poświęciłam parę lat życia, czekając aż się zdecyduje.