Mam 21 lat, cztery miesiące temu poznałam mojego obecnego partnera, na początku nic nie wskazywało na to aby nasze relacje tak szybko stały się toksyczne. Nasza znajomość potoczyła się w zawrotnym tempie odkąd pierwszy raz się spotkaliśmy. Wcześniej (mniej więcej miesiąc) utrzymywaliśmy kontakt on-line. Na drugim spotkaniu wyznał mi miłość. Od zawsze miałam bardzo niskie poczucie wartości, mimo że miałam spore powodzenie u mężczyzn (z tego co do tej pory słyszałam ze względu na wygląd) niestety ja nie potrafiłam zbytnio nawiązać poważnej znajomości, byłam nieśmiała i mało wylewna. Ta znajomość wydawała mi się niepowtarzalna, przy nim stałam się bardziej otwarta i spontaniczna, czułam się jak księżniczka, robił rzeczy dzięki którym czułam się wyjątkowa. Bardzo chciał zapoznać mnie ze swoją rodziną na trzecie spotkanie pojechałam do niego, zostałam bardzo sympatycznie przyjęta, opowiadał bardzo dużo o mnie swoim najbliższym. Z nim też postanowiłam stracić w końcu dziewictwo bo wydawał się właśnie tym. Wszystko było fajnie, póki pierwszy raz nie doszło między nami do zbliżenia, był lekko pijany, bardzo chciałam to zrobić ale nie zgadzałam się na seks bez zabezpieczenia, mimo to uległam, to nie było w porządku był bardzo nachalny i silny. Nie doszło do niczego wbrew mojej woli ale czuję się jak idiotka, mogłam kopnąć go w krocze i od niego wyjść. Mimo to rano był cudowny, trochę stłumiłam to jak się czułam, na kolejnych spotkaniach widać było, że mu na mnie zależy, przeprosił za tą sytuację, tłumaczył się, że nie mógł się oprzeć, że jestem piękna, że bardzo mnie pragnął, że moje ciało niszczyło jego rozsądek i pozbawiało rozumu. Któregoś razu przyjechał pod mój dom z transparentem "Kocham Cię", przysłał kwiaty, dzwonił, pisał smsy. Ale powoli zaczęło się to sypać, zauważyłam, że dużo pije, że jego charakter wbrew wszystkiemu jest bardzo egoistyczny i infantylny, olał pracę w efekcie tez ją stracił. Czułam się odpowiedzialna za niego, często do niego przyjeżdżałam płaciłam za nasze przyjemności. Do dziś powtarza, że bardzo mnie kocha, że zmienił podejście do ślubu, że chce żebym była jego żoną, często prawi mi komplementy. Niby szuka pracy ale jakoś bez efektu, zapożycza się troszkę, widzę że strasznie się zmienia, coraz wiecej pije, bardzo duzo pali nawet półtora paczki dziennie. Ostatnio miała miejsce sytuacja która trochę otworzyła mi oczy. Byliśmy u jego znajomych, pokłóciliśmy się o to, że znów jest pijany. Olałam go i położyłam się spać, zaczął się do mnie milić ale prosiłam, żeby dał mi spokój, stał się okropny mówił żebym spier***a, że i tak bede do niego dzwonić, że nie takie pi**y do niego wydzwaniały, w końcu wstałam, ubrałam się i wyszłam wyleciał za mną zaczął przepraszać, tłumaczyć się, że to w złości, że nie wyobraża sobie życia beze mnie klęknął na błocie i prosił, żebym z nim wróciła. Wymiękłam i wróciłam, nie wiem on teraz uważa że nic sie nie stało... Wiem że pije prawie codziennie, nie wiem co mam robić wykańczam się, ostatnio jak z nim rozmawiałam i się popłakałam, że mam dosyć tego wszystkiego mówił do mnie tonem jakby chciał mnie co najmniej opluć. Nie odzywa się do mnie od wczoraj. Też nic nie piszę bo nie chce się ponizać ale strasznie mnie do tego ciągnie... Już nie mam siły nie wiem co robić... Zależy mi na nim...
Podobne tematy
2 2012-02-20 20:56:36 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-20 20:59:12)
Wszystko wskazuje na to, iż jest on uzależniony od alkoholu.
Jest nieodpowiedzialny.
Do tego dochodzi przemoc wobec Ciebie.
Nad czym się jeszcze zastanawiasz?
Kwiaty, transparenty naprawdę są tak ważnymi rzeczami, że dla nich poświęcisz swą godność i honor?
***
Dzisiaj już to wkleiłam w jednym wątku. Przeczytaj ze zrozumieniem
Cykle przemocy w rodzinie
Przemoc nie jest jednorazowym aktem, lecz procesem który ma tendencję do powtarzania się. Nie zatrzymana przemoc- narasta. Badania wykazały, że osoby doznające przemocy, przechodzą przez trzy fazy powtarzającego się cyklu przemocy.1. Faza narastania napięcia
Początkiem cyklu jest zwykle wyczuwalny wzrost napięcia oraz nasilające się sytuacje konfliktowe. Osoba stosująca przemoc jest stale poirytowana, napięta, często robi awantury z byle powodu, prowokuje kłótnie. Reakcjami ofiar przemocy na taką sytuację w domu jest najczęściej uspokajanie atmosfery, spełnianie wszelkich zachcianek, przepraszanie sprawcy ?na wszelki wypadek?.2. Faza gwałtownej przemocy
W tej fazie osoba stosująca przemoc staje się gwałtowna, wpada w szał. Eksplozję wywołuje zazwyczaj jakiś drobiazg, np. lekkie opóźnienie posiłku. Skutki użytej przemocy mogą być różne - podbite oko, połamane kości, obrażenia wewnętrzne, poronienie, śmierć. Najczęściej w tej fazie ofiary decydują się wezwać policji lub szukać pomocy gdzie indziej.
Po zakończeniu wybuchu przemocy, ofiara jest w stanie szoku. Nie może uwierzyć, że to się na prawdę stało. Odczuwa wstyd i przerażenie. Jest oszołomiona. Staje się apatyczna, traci ochotę do życia, odczuwa złość i bezradność.3. Faza miodowego miesiąca
To faza skruchy i okazywania miłości. Sprawca szczerze żałuje tego, co zrobił, okazuje skruchę i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego, co zrobił i przekonuje ofiarę, że to był jednorazowy, wyjątkowy incydent, który już się nigdy nie zdarzy.
Staje się znowu podobny do tego, jaki był na początku znajomości. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby przemoc nigdy nie miała miejsca. Rozmawia z ofiarą, dzieli się swoimi przeżyciami, obiecuje, że nigdy już jej nie skrzywdzi. Dba o ofiarę spędza z nią czas i utrzymuje bardzo satysfakcjonujące kontakty seksualne. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Ofiara zaczyna wierzyć w to, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie incydentem.
Faza miodowego miesiąca przemija. Po jakimś czasie napięcie znowu powraca i cały cykl przemocy powtarza się. Prawdziwe zagrożenie, jakie niesie ze sobą faza miodowego miesiąca jest związane z tym, ze przemoc w następnym cyklu jest zazwyczaj gwałtowniejsza. Cykliczność przemocy sprawia, że ofiarom trudno jest podjąć działania mające na celu zatrzymanie przemocy.
Wiem, że jak oznajmię mu, że to koniec, on na początku przytaknie powie ze to moja decyzja a później nie da o sobie zapomnieć, będzie dzwonił (już raz próbowałam). Zerwanie wydaje mi się awykonalne, mimo że sama juz nie wiem czy coś większego jeszcze do niego czuję, strasznie irytuje mnie fakt, że dużo dla niego poświęciłam, przypominają mi się te dobre momenty.
Wszystko zależy od Twej decyzji.
Jeżeli podejmiesz decyzję o rozstaniu, to możesz zastanowić się nad sposobami uwolnienia się od jego telefonów, spotkań, nagabywań.
Jeżeli nie, to... tłumaczyć będziesz sobie dalej jego zachowania.
Przeczytaj jeszcze, ze zrozumieniem, zdania które umieściłam w swojej sygnaturze.
Moim zdaniem, doskonale pasują do Ciebie.
Boję się samotności, strasznie... Wydaję mi się, że go skrzywdzę. Masz rację te słowa bardzo do mnie pasują. Mój problem polega też na tym, że w jednej chwili chcę zmienić swoje życie (w przeciągu czterech miesięcy stałam się mniej radosna i bardziej zmęczona życiem) a później nie myślę racjonalnie, wydaje mi się, że bez niego sobie nie poradzę, że nie poznam nikogo. Chciałabym gdzieś pójść po pomoc chce się starać i zmienić swoje podejście, nie wiem gdzie i do kogo...
6 2012-02-20 21:23:32 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-20 21:24:24)
Kobieto!
Masz dopiero 21 lat!
Całe życie przed Tobą, a Ty twierdzisz, że już nikogo nie poznasz?
Oszalałaś?
Jeżeli chcesz zmienić swój sposób myślenia o sobie, o świecie, o związkach, o mężczyznach, to poszukaj pomocy psychologa.
***
TY, kończąc znajomość, skrzywdzisz faceta stosującego przemoc wobec Ciebie?
Facet ma poważny problem i Ty będąc z nim będziesz czuła się co raz gorzej. Pamiętaj że jesteś silną kobietą. PORADZISZ sobie. Bez faceta żyć można z alkoholikiem jest nieprawdopodobnie ciężko. On Cię krzywdzi i im dłużej będzie jeszcze gorzej. Jeśli chcesz możesz próbować mu pomóc. Powiedzieć że jak zacznie się leczyć to pogadacie. On straci grunt pod nogami jak go zostawisz. Będzie prosił , przepraszał. To jest choroba. Ty musisz być silna. Facetów na świecie jest tysiące. Jeśli pomoże sobie Ty pomożesz jemu inaczej będziesz nieszczęśliwa. I pomyśl o jednym. Co będzie jak zajdziesz w ciąże? Takie ojca chcesz dla swojego dziecka? Przemocy , awantur ? Chcesz bać się jego ? Facet ma Cię szanować masz czuć się przy nim bezpiecznie , pewnie . Nie możesz być z kimś tylko dlatego że on nie przyjmuje czegoś do wiadomości. Jeśli sama sobie z tym nie radzisz porozmawiaj z kimś bliskim . Ktoś kto Ci pomoże gdyby on był zbyt nachalny. Powiem Ci tak...ja Cię rozumiem w 100% , Ja tkwiłam w takim związku 3 lata. I uwierz, dzień rozstanie było jak jakaś mega ulga . A pierwszy dzień , który minął bez telefonów , nachodzenia itd był cudownym dniem mojego życia. Poczułam się wolna , jak bym zaczynała drugie życie.
8 2012-02-20 22:40:16 Ostatnio edytowany przez SylviaJi (2012-02-20 22:41:52)
Zadzwoniłam do niego. Był pijany, powiedziałam, że już nie chce tak dalej, on powiedział - ok, narazie i się rozłączył. Głupia próbowałam do niego jeszcze zadzwonić ale mnie odrzucił. Poniżyłam się kolejny raz ale już koniec, niepotrzebnie zadzwoniłam ale juz trudno. Wiem ze po paru dniach się odezwie, wiecie co jest problemem, że wstanę rano i bede chciała do niego zadzwonić jak nie będzie się odzywał. Mam wrazenie ze mu z tym ciezko (chodzi o alkohol), on nie jest bez serca, ale nic nie zdziałam będąc przy nim, myślę, że tylko dawałabym mu jakiś komfort picia. Chce mi się płakać, czuję się bezradna. Nie wiem co mam robić aby nie zadzwonić nie napisać, strasznie cierpię...
Najgorsze ze pozbawiłam się swojego życia, nie mam z kim pogadać.
9 2012-02-20 22:48:11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-20 22:49:12)
Co masz zrobić?
1. Wykasować jego numer ze swego telefonu.
2. Wpisać jego numer na tzw. czarną listę, czyli zablokować możliwość połączenia z tego numeru.
3. Wypisać sobie jego zachowanie w stosunku do Ciebie. Wystarczy te z postów w Twoim wątku.
4. Czytać je sobie na głos, za każdym razem, gdy przyjdzie Ci ochota na powrót do niego.
5. Poczytać w internecie na temat skutków przemocy.
6. Obejrzeć, również w internecie, kampanię społeczną "Bo zupa była za słona".
7. Walnąć głową w ścianę w celu przywrócenia rozumu - masz dopiero 21 lat. To Twój początek, nie koniec życia.
8. Uświadomić sobie, że żyjesz, więc stwierdzenia typu "pozbawiłam siebie życia" są, wybacz, brednią.
Pozbawiłam się swojego życia w sensie wszystko olałam dla niego, znajomych itp.
Tylko, że ja nie mogę wybić sobie z głowy tego dobrego, tego jaki potrafił pokazać jak mu zależy. Tego, że poświęcał trochę czasu żeby sprawić mi przyjemność, nie mogę wybić sobie z głowy naszego pierwszego spotkania itd.
Rozumiem, że to pierwsze spotkanie było na tyle cudne, że zasłania całą przemoc, którą stosował w trakcie całej znajomości.
Rozumiem, że wolisz łudzić się mrzonkami zamiast trzeźwo patrzeć na rzeczywistość.
Wobec tego, może zadzwoń do niego i poproś o jeszcze. Jeszcze o trochę uwagi i o mnóstwo przemocy, upokorzenia, wyzwisk, poniewierania.
Skoro olałaś znajomych, może teraz napraw to wszystko?
Możesz zmienić swoje zachowanie, jeśli chcesz.
I powtarzam to już jak mantrę: można być szczęśliwym, ale nie jest to obowiązkowe.
Wiem ze on pewnie i tak teraz myśli, że się odezwę że to kolejne moje zerwanie a jutro będę dzwonić, do niego nie dotrze, że naprawdę nie chce z nim już być, a bardziej dosadnie nie potrafię z nim zerwać. Parę razy się poniżyłam, wydaję mi się, że jest pewny, że czego by nie zrobił ja i tak z nim będę.
Nie jest istotnym to, co on myśli.
Istotnym jest to, co TY myślisz.
Istotnym jest to, co TY zrobisz lub czego TY nie zrobisz.
Najważniejsza jesteś Ty. Bądź egoistką i myśl tylko o sobie. I wypisz sobie te dobre sytuacje i wypisz złe. Których jest więcej ?
Pozbawiłam się swojego życia w sensie wszystko olałam dla niego, znajomych itp.
też to miałam. i teraz pluję sobie w brodę, że do tego dopuściłam.
nie zastanawiaj się tylko uciekaj gdzie pieprz rośnie. jeśli masz możliwość, zmień numer i nie dzwoń do niego. wiem, że to ciężkie. on Cię od siebie uzależnił, dlatego tak bardzo chcesz to coś naprawiać, dawać szansę, ale to jest bezsensowne, bo i tak nic nie będziesz w stanie zmienić.
im wcześniej zdasz sobie z tego sprawę tym szybciej podniesiesz się z tego bagna, do którego on Cię sprowadził.
życzę powodzenia ![]()
lepiej go zostaw,bo jak bedziesz tak mu ulegac, to bedzie wiedzial,ze za kazdym razem jak zrobi zle,przeprosi cie i ty mu wybaczysz.za jakis czas bedzie to samo.ja mam24 lata od 5ciu lat jestem mezatka,mam 2 dzieci i teraz mam tak samo jak ty tylko,ze ty jestes w wolnym zwiazku i jestes w wygranej pozycji.ja mam dzieci i jak widze jak one go kochaja to nie mam serca od niego odejsc.lepiej daj sobie spokoj ,niz zeby bylo za pozno.ja teraz wiele rzeczy bym zrobila inaczej.tylko ,ze w tym calym balaganie sa dzieci.moj maz tez pije nie codziennie ale czesto.ja tez szukam pomocy ale ty go zostaw, bo facet ktory chce sie zmienic to to robi a nie gada.duza mowia malo robia...napisz co tam u ciebie
Popieram Wielokropka i Brunetkę24 w 100%.Uciekaj od niego póki jesteś młoda i bez zobowiązań wobec niego.Ja kiedyś nie miałam takiej siły i wyszłam za mąż za takiego delikwenta.To był największy błąd mojego życia.Mogę tylko powiedzieć,że po ślubie może być TYLKO GORZEJ!!!.Jesteś jeszcze młoda zdążysz ułożyć sobie życie od nowa.Nie bój się ,że się już nigdy nie zakochasz,każda z nas tak myślała i była w błędzie.Teraz jestem drugi raz zamężna i bardzo szczęśliwa i ty też możesz być musisz tylko w to uwierzyć.Pozdrawiam cię serdecznie i życzę ci dokonania mądrego wyboru.
Witaj, wiesz ja tez mam 21 lat... z tym ze jestem z alkoholikiem od prawie 5lat. Wierz mi takie zycie nie jest latwe... Niezapominajmy ze to choroba... Jesli Ci na nim zalezy radze ci abys sprobowala mu pomoc. Nie sluchaj go jesli bedzie sie wypieral tego ze jest alkoholikiem, oni tak maja. Uprzedzam jednak, ze droga przez te wszystkie terapie, mittingi nie jest latwa, czasem to wszystko idzie z dymem w ciagu jednego dnia, bo alkoholik zawsze sie moze zlamac i siegnac po kieliszek, a potem jest juz z gorki... Wiec decyzja nalezy do Ciebie, jesli chcesz o niego walczyc to poprostu sprobuj mu pomoc. 3maj sie.
19 2012-02-21 16:12:14 Ostatnio edytowany przez SylviaJi (2012-02-21 16:13:27)
Mam od rana straszny mętlik w głowie. Robi mi się go żal a z drugiej strony jestem mocno poirytowana tym, że mimo tego, że zerwałam On jest pewny, że ja i tak z nim będę, dlatego też nie dzwoni ani nie pisze bo jest pewien, że ja to zrobię jako pierwsza, zaparłam się i tym razem na pewno tego nie zrobię. W głowie mam tylko to, że nie chce aby się stoczył, popadł w długi bo wiem że ma słaby charakter. Przypominają mi się też te złe momenty, to że seks był często wymuszany. Mam endometriozę i często odmawiałam ze względu na ból mimo to on potrafił rzucić tekstem "zawsze Cię boli", mimo że się starałam, naprawdę żyłam w tym łóżku, wiedział, że byłam dziewicą na początku był w siódmym niebie bo do tej pory jego dziewczyny miały wcześniej partnerów a mimo to później zaczął mnie traktować jak dmuchaną lalę z sex shopu. To cholernie boli, mimo że tak często mówił, że mnie kocha jakoś nie potrafię w to uwierzyć, przez to co mi się przypomina. Przepraszam, że o tym piszę ale chce wyrzucić z siebie wszystko. Tak czy siak na chwilę obecną do niego nie zadzwoniłam, on do mnie też, mam w zamiarze wziąć się za jakąś ciekawą książkę i odbić myśli. Boję się, że jak się odezwie to do niego polecę.
Trzymam kciuki za to, byś używała rozumu do kontrolowania swych uczuć.
Wiedz jeszcze jedno.
Żaden nałogowiec nie wyszedł z nałogu dopóty, dopóki SAM nie podjął decyzji o leczeniu. Dbanie o niezaciąganie długów, opiekowanie się czy pilnowanie uzależnionego, to zachowania charakterystyczne dla osoby współuzależnionej. Poczytaj sobie, jeśli chcesz, w internecie.
Za każdym razem, gdy będziesz miała ochotę zbliżyć się do niego, przypomnij sobie o jego przemocy, również seksualnej.
Pozbawiłam się swojego życia w sensie wszystko olałam dla niego, znajomych itp.
A gdzie masz swoje ja?! Co sie z nim stało?!
Moze potrzebujesz specjalistycznej pomocy, skoro dałaś sie wmanewrowac gościowi przez te kilka miesiecy; zastanów sie, może masz dar przyciągania takich pokręconych?
Jezeli tak, to Ty sie musisz ogarnąć, bo jedyną osobą, na którą możesz miec wpływ, jesteś Ty sama.
Tylko, że ja nie mogę wybić sobie z głowy tego dobrego, tego jaki potrafił pokazać jak mu zależy. Tego, że poświęcał trochę czasu żeby sprawić mi przyjemność, nie mogę wybić sobie z głowy naszego pierwszego spotkania itd.
Głównym motywem funkcjonowania osoby uzależnionej jest MANIPULACJA
Kochana
Jestes mloda i nie warto marnowac zycia na bycia z takim czlowiekiem. Na szczescie nie macie dzieci i nic tak naprawde Cie przy nim nie trzyma. Potwierdzam alkoholizm to jest choroba,ale dlaczego Ty masz sobie niszczyc zycie dla czlowieka ktory Ciebie w ogole nie szanuje... Zzbiegiem czasu pojawia sie dzieci i jakie one beda mialy zycie pomyslalas o tym???? Przepraszam Cie ale ja pochodze z domu alkoholika i wiem co za koszmar przechodza takie dziaci a matki mowia a co ja moglam zrobic... Zostawic go po prostu... przykro jest patrzec na takie rodziny i kobiety czekajace na to ze kiedys cos w koncu sie zmieni i maz przestanie pic,Tak nie bedzie to sie samo nie skonczy... Uciekaj poki jeszcze nie stala sie tragedia
23 2012-02-21 18:30:09 Ostatnio edytowany przez SylviaJi (2012-02-21 18:34:40)
Z tego co zauważyłam mam coś takiego - On sam nie raz sprawiał mi przykrość, nie mam się za świętą ale odkąd pamiętam bardziej zależało mi na tym aby innym było dobrze, na siebie patrzyłam zawsze na końcu. Teraz boję się iść do kina, spotkać z jakąś koleżanką bo boję się, że on do mnie przyjedzie(często robił mi takie niespodzianki, mieszka 60/70 km ode mnie) albo zadzwoni dowie się, że nie ma mnie w domu i pomyśli, że kogoś mam, zrobi mu się źle (jest zazdrosną osobą) WIEM że to chore, ale nie potrafię się tego wyzbyć. Tu chodzi o to, że na trzeźwo jest dobrym człowiekiem, zależy mi na nim. Widzę też to, że on nie miałby oporów gdzieś wyjść, nie odzywać się a ja boję się, że sobie coś pomyśli, pogniewa się, będzie zazdrosny, a przede wszystkim, że może zrobić mu się przykro. Jest ze mną coś nie tak, wiem ale nie potrafię się ogarnąć:(
1. Idź na własną terapię.
2. Zacznij czytać wątek o kobietach kochających za bardzo. Zobaczysz tam wiele podobnych/identycznych do Twoich uczuć i zachowań. http://www.netkobiety.pl/t17705.html
Odnosze wrazenie ze nie przyjmujesz tego co tu piszemy... Masz klapy na oczy i widzisz tylko jego,dziewczyno tak sie nie da zyc. Boisz sie wychodzic z domu spotkac z kolezankami? to jest chore niszczysz siebie zycie i dla kogo dla czlowieka ktory w ogole nie liczy sie z Toba??? Pomysl o sobie o Swoim zyciu takich ludzi jak on nie da sie zmienic, bedzie coraz gorzej. Jezeli on naprawde Cie kocha pojdzie na terapie zacznie sie leczyc,pytanie tylko czy Ty chcesz zyc w codziennym strachu czy dzisiaj sie nie napije nie zrobi awantur? Warto? Jak dlugo jestescie razem?
(...) zależy mi na nim.
Zależy ci na swoim złudzeniu na jego temat.
Poznaliście sie on-line, mieliscie na swój temat wyobrażenie, na drugim spotkaniu wyznal Ci miłośc - a niby na jakiej podstawie sie w Tobie zakochał? moze tez w swoim złudzeniu?
Jest ze mną coś nie tak, wiem ale nie potrafię się ogarnąć:(
to idź do specjalisty, albo na grupe dla kobiet kochających za bardzo, albo na grupę dla współuzaleznionych Al-anon, albo na grupę dla uzaleznionych od miłości i seksu SLAA,
cokolwiek z tego wybierzesz - bedzie lepsze od tego marudzenia, które uprawiasz
"to idź do specjalisty, albo na grupe dla kobiet kochających za bardzo, albo na grupę dla współuzaleznionych Al-anon, albo na grupę dla uzaleznionych od miłości i seksu SLAA,
cokolwiek z tego wybierzesz - bedzie lepsze od tego marudzenia, które uprawiasz"
Jutro jest niedaleko mnie mityng SLAA i myślę, że się na niego wybiorę. W poprzednim związku nie było alkoholu a obserwowałam u siebie takie same zachowania jak i w tym związku. Chciałabym potrafić skupić się na sobie...
A ja mam lat 28... Dwoje dzieci, bez pracy i ON.... Czarna dziura.... Otchłań, która wysysa ze mnie więcej i więcej .... Wiem, łatwo powiedzieć ODEJDŹ... Ale gdzie? Do rodziców? Wyrzekli sie mnie przy pierwszej ciąży... Czegokolwiek bym nie zrobiła, gdziekolwiek bym się nie ukryła ON mnie znajdzie, a wtedy to juz tylko w rekach Boga czy będzie mi dane chodzić po tym świecie i w jakim stanie....
A teraz do rzeczy... Jest alkohol (dość sporo), jest sex ( czasem bardzo brutalny ale do gwałtu nie doszło) jest poniżanie, jest karanie, jest bicie (rzadko, ale jest) i teraz wątek najważniejszy... ON pracuje a ja nie... nie moge zapewnić swoim dzieciom minimum potrzeb i to nie dlatego że ja nie chcę bądź nie mogę iść do pracy... Ja bardzo chcę ale u mnie z pracą jest bardzo źle... zwłaszcza jak ma się dzieci... pracownik drugiej kategorii bo nie w pełni dyspozycyjny.... I co taka jedna mała ja mogę zdziałać przeciwko komus takiemu jak ON... łoży na utrzymanie dzieci, na mnie i na dom... grozi że odbierze mi dzieci jak tylko zacznę myśleć o tym żeby odejść bo chyba mógłby... ja wiem że polskie prawo często staje po stronie matki ale ja nie mam nic.... a powietrzem dzieci nie nakarmie.... I co dalej?...
(...) I co dalej?...
Poszukaj w internecie strony Niebieskiej Linii. Znajdziesz tam mnóstwo przydatnych informacji. O Twoich prawach, o mozliwości pomocy prawnej, o działaniu w przypadku przemocy fizycznej lub psychicznej, o ośrodkach pomocy.
30 2012-03-05 23:50:12 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-06 00:01:15)
Moim zdaniem powinnaś zerwać tę znajomość. Tym bardziej, gdy jesteście razem krótko, bo gdy tak jak mówisz, jesteś od niego uzależniona, w dużej mierze, to z każdym rokiem może być coraz trudniej. Facet pije codziennie, to nałóg. Spójrz nawet na to jak wyglądał Wasz pierwszy raz: zmuszał Ciebie i to na seks bez zabezpieczenia. To, że był lekko pijany to nie jest usprawiedliwienie dla jego zachowania, powinien uszanować Twoją decyzję i sam przyznać, że kiedy indziej będzie Wasz pierwszy raz. Zauważ, że gdy facet jest w porządku i kocha swoją partnerkę, to nawet po alkoholu nie zmusza jej do niczego, a tym bardziej seksu. Alkohol wyzwolił w nim tylko te straszne instynkty i jego charakter. On po prostu Ciebie nie szanuje. A jak teraz tak się zachowuje, to pomyśl co będzie dalej... Jak sama pisałaś-masz powodzenie i stać Ciebie na lepszego faceta. Zresztą, nawer jakbyś nie miała, to nie ma sensu męczyć się z nim. Życzę podjęcia dobrej decyzji, Bo pozostając z nim naprawdę tylko sobie zaszkodzisz i nie będziesz szczęśliwa. To typ, który będzie Ciebie przepraszał i uzna, że jest wszystko ok, ale nie zmieni się, taki już jest .
Jeżeli będzie do Ciebie wydzwaniał po rozstaniu -zmień numer, jeżeli nachodził -zgłoś to na policję, bo to nazywa się stalking i od niedawna bodajże jest restrykcyjniej oceniane przez policję. Także, nie daj się jemu zastraszyć i nie daj sobie wmówić, że nie możesz bez niego żyć. Możesz i na pewno bez niego będzie Ci lepiej. Z takiego faceta jak on nie będziesz mieć żadnego "pożytku", jedyne co on może Ci dać, to pijackie awantury.. a zasługujesz na więcej
. I niech nie będzie Ci go szkoda, on nie chce sobie pomóc, to jak traktował Ciebie nawet po alkoholu świadczy o tym, że wcale mu tak naprawdę na Tobie nie zależy, dlatego nim się nie przejmuj. niektórzy niszczą sobie życie na własne życzenie, ale nic z tym nie możemy zrobić- to jego wybór.
W sytuacji gdyby się starał i inaczej do Ciebie odnosił mogłaby być mowa o byciu razem i próbowaniu, w takiej- uważam, że ten związek nie ma sensu.