Witajcie!
Wracam na forum po ponad 2 latach pamietajac, jak bardzo mi kiedys pomoglyscie i jakie niesamowite wsparcie od Was otrzymalem.... Teraz mam zupelnie inny problem, moze w porownaniu z innymi b.blachy, ale dla mnie jednak wielki... Mam nadzieje, ze znowu mi doradzicie i powiedziecie co robic, jak sie zachowywac itd.
Wiec mieszkam od 14 lat w kanadzie, od ok.roku podoba mi sie (ok, podobala mi sie od poczatku, a od 5 mies.nie moge o Niej przestac myslec) pewna dziewczyna, jest pielegniarka w jednym ze szpitali, o ktore 'troszcze sie' jako przedstawiciel/dostarczyciel w firmie medycznej.
Tiffany od poczatku byla dla mnie strasznie mila, usmiecha sie zawsze z daleka na moj widok, wrecz podbiega do mnie, zartuje, smieje sie do mnie, zawsze stara sie ladnie wygladac (to widac, np. Kiedys powiedzialem, ze slicznie jej w rozowym ubraniu (tzw. Scrubs) i pozniej nosila juz tylko rozowe bluzki itd przez wiele tygodni. Wiem, ze zamienia sie by pracowac w dni, ktore przychodze (piatki, ew.soboty), bo sama wielokrotnie mowila ze ma dzien wolny, ale "przyszla anyways"...staje b.blisko mnie kiedy rozmawiamy (staram sie nie odsuwac), czasami, moze przez przypadek, lekko mnie dotknie, ostatnio czesciej patrzy mi w oczy (na poczatku uciekala wzrokiem, teraz to ja czesciej nie wytrzymuje napiecia i odwracam wzrok)
Jej najlepsza kolezanka (inna pielegniarka) tez jest dla mnie wyjatkowo mila, cokolwiek robi zawsze to przerwie, zebym nie czekal, rozmawia ze mna wiecej niz to konieczne itd.
Miesiac temu przyszedlem wyjatkowo w poniedzialek, a one akurat podobno o mnie rozmawialy (Tiffany zawstydzila sie bardzo, a D.powiedziala "oh hi we were just talking about ya" ale nie wiem co mowily)
Dopiero w te sobote zebralem sie na odwage i dalem jej kartke na walentynki ze swoim numerem i emailem - wiem, powinienem porosic o jej numer, ale jestem b.niesmialy i strasznie stremowany przy Niej, czesto zachowuje sie z tego powodu 'awkward'... Poza tym nie chcialem, zeby czula presje, chcialem, zeby to bylo mile, lekkie, subtelne...
Przytocze, co tam napisalem, bo to chyba nie bez znaczenia:
(w tlumaczeniu)
Najsympatyczniejszej, najsliczniejszej i najbardziej czarujacej Dziewczynie o slicznym imieniu, ktora zawsze sprawia, ze usmiecham sie przez wiele dni za kazdym razem, gdy j? widze. Wtedy zawsze czuje sie tak, jakby byla wiosna...
Happy valentine's slodka T..
Wiec, Miss Charming... Jesli myslisz, ze moglabys 'use someone to charm', albo chcesz mnie po prostu lepiej poznac, jestem na odleglosc smsa albo tel (nr tel. I adres email)
Wlozylem tez zloty lancuszek z niebieskim agatem i napisalem, ze ma on przyniesc szczescie, balansowac jej energie ying-yang i ja chronic.
Wczesniej dalem jej tylko na swieta duza bombonierke lindt, w takiej torbie z naszym logo, ktora do tej pory nosi z soba (lol). Kilka razy przynosilem im tez kawe/zielona herbate, ale na nic wiecej sie nie odwazylem.
To bylo w sobote wieczorem, ok. 19.30 (konczy zmiane o 19 ale poczekala, mozliwe ze na mnie albo az tyle zajal im raport)... Odprowadzajac ja do drzwi dalem jej ta kartke, podZiekowala i od tamtej pory sie nie odzywa
a ja nie moge jesc ani spac, nie moge nawet czytac ksiazki bo nie wiem co czytam.
Czy jeszcze jest szansa, ze zadzwoni i napisze? Dzisiaj chyba pracowala, tez od 7 do 19, wiec moze jest zmeczona, ale myslalem. Ze napisze od razu, najpozniej na drugi dzien... Dochodzi polnoc z niedzieli na pon. Nie za dlugo? Moze przesadzilem z tym lancuszkiem? Ale nie chcialem Jej dac suchej kartki, chcialem dac Jej cos od siebie....
Jesli do piatku nie odpowie, jak mam sie zachowac jak tam pojde?
Jak myslicie, co sobie mysli, jak sie czuje? Boje sie, ze ja odstraszylem ![]()
Ale przeciez czekalem prawie rok, skoro nie zaproponowala mi swojego nr sama, to co mialem zrobic?
Kilka razy sie zdarzylo, ze inne pielegniarki staraly sie ze mna umowic itd, ale ja nie chcialem, staralem sie jak najgrzeczniej wymigac bez ranienia ich. Ale T. o tym nie moze wiedziec, to bylo w innych miejscach/miejscowosciach.
Przepraszam za tak dlugi post, krocej nie umialem.
Dzieki
A.