Witam
Mam podobny problem a może nie - sam nie wiem...
Spotkamy się od czterech miesięcy ale nie częściej niż 3-4 razy w miesiącu (dzieli nas odległość, oboje pracujemy i dodatkowo ona ma dziecko). Niedawno zakończyła toksyczny związek i teraz nie chce się spieszyć. Na dodatek ma problemy z poprzednim byłym, który jest biologicznym ojcem dziecka i ciągle robi jej problemy (zostawił ją jak byłą w ciąży i nie chciał się przyznać do dziecka - teraz mu się odwiedziło a na dodatek jej rodzice chcą by mu przebaczyła i do niego wróciła mimo, że ona tego nie che). Bardzo mi się podoba i dobrze czuję się w jej towarzystwie. Jak przebywamy razem jest taka otwarta i szczera a najbardziej podoba mi się jej uśmiech. Chciałbym spędzać z nią jak najwięcej czasu i nie mogę przestań o niej myśleć a po kontaktach intymnych typu pieszczoty itd. - tak jej się fantastycznie iskrzą oczy - coś niesamowitego!!! W wielu sytuacjach mamy podobno poglądy i generalnie czuję się wobec niej wyjątkowo swobodnie i myślę, że u niej jest podobnie. Niektóre jej słowa czy gesty obojętnie czy jest zła czy nie i obojętnie w jakim miejscu powodują, że aż mi się ciepło robi (nie chodzi tylko o pożądanie to taki inny rodzaj ciepła i ciężko mi to wytłumaczyć). Mógłbym mówić wiele ale reasumując czuję, że to jest ta jedyna. Miałem już za sobą kilka związków ale jeszcze nigdy mnie tak nie uderzyło jak teraz.
Na ostatnim spotkaniu w sumie nie wiem od kogo wyszła rozmowa o wzajemnym chodzeniu ze sobą ale wyszła. Dla mnie było oczywiste, że powinniśmy być parą ale ona uważała inaczej. Powiedziała, że jest za wcześnie na taką rozmowę i ona chce się spotykać bez zobowiązań, że muszę jej dać czas na zakończenie kilku spraw i zerwanie kontaktów z niektórymi osobami. Powiedziała, że jej na mnie bardzo zależy i chce kontynuować tą znajomość. Powiedziałem jej szczerze, że ciężkie jest dla mnie do przełknięcia "spotykanie bez zobowiązań". Nie wyobrażam sobie, że spotykamy się a ona naglę informuje mnie, że całuje lub spotyka się z kimś innym. Wtedy ona popukała mnie w głowę swoim palcem i powiedziała, że liczę się tylko ja i na inne osoby ma klapki na oczy. Mówiła mi, że ona już tak ma, że z poprzednim też się spotykała przez rok zanim zostali parą i myśleli o zaręczynach. Odniosłem wrażenie, że dla niej bycie parą to jakiś akt prawny, który za chwilę może się stać małżeństwem. Na tym zakończyliśmy rozmowę i już do tego nie wracaliśmy. Od tamtej rozmowy minął tydzień a mi dalej to nie daje spokoju a z drugiej strony nie chce być namolny. Czuję, że jestem w niej zakochany i jeszcze trochę a popłynę na maksa. Boję się kolejnego rozczarowania i znowu cierpienia katuszy sercowych. Chce to dalej kontynuować, coraz lepiej ją poznawać itd ale nie wiem czy w naszym "związku" to spotykanie się bez zobowiązań nie jest już jakąś oznaką, że jest coś nie tak
Może popełniam gdzieś błąd - może powinienem jej powiedzieć co czuje a może to jeszcze za wcześnie na wyznanie miłości... Może powinienem wynająć mieszkanie i wspólnie z nią zamieszkać ale czy to nie za szybko ? Tyle pytań a tak mało odpowiedzi. Proszę drogie panie wypowiedzcie się co o tym sądzicie.