Witam...
Wiele razy przegladalem to jak i inne fora lecz sadzilem ze sobie ze swoim problemem poradze .... lecz ...
Pisze bo jednak nie daje rady ogarnac sytuacji.
Zwiazek rozpadl sie po 3 latach. Ona powolutku spakowala moje walizki. Powod? Pare razy nie sprawdzilem sie jako partner. Byly szanse i po chwilowej poprawie powrot do standardu. Gdy teraz spogladam w przeszlosc to widze ze postapilem zle.
Czlowiek dopiero gdy cos, kogos straci dopiero to docenia.
Kocham ja, bylismy nawet zareczeni. Bylo dziecko lecz po 7 tygodniach poronienie. Nie dane mi bylo zostac ojcem. Pozniej komplikacje zdrowotne mojej kobiety i chwila w ktorej ciezko mi sie bylo odnalezsc ale jakoś razem daliśmy rade. Coz roznie sie uklada w zyciu. Czas powoli zaciera bol i rany. Pozniej kolejna wizyta w szpitalu i moja wpadka. Ciezko bylo finansowo ale z pomoca znajomych czy rodziny jakos poszlo.
Ona miala do mnie zal ze jej nie powiedzialem o tych klopotach finansowych ale to ja jestem facetem i powinienem sobie jakos radzic w dodatku powiedzielem slowa ktorych do dzis zaluje.
Jest jeszcze ktos...
10 latek z poprzedniego Jej malzenstwa. Chlopak na poczatku nie ufny lecz szybko zdobylem jego zaufanie. Lubie dzieci a one mnie.
Pomimo ze nie jestem jego biologicznym ojcem to pokochalem go calym sercem. On pokochal mnie.
Dlaczego o tym pisze?
Otoz nie mieszkamy juz razem ja i Ona ale dzwonimy do siebie. Czesciej ja. W niedziele wpadam na zabawe do syna. Wiem ze to malo... Wciaz probuje odzyskac kobiete ktora kocham. Zdaje sobie sprawe ze zawalilem pare rzeczy lecz nikt nie jest idealny i kazdy popelnia bledy. Zmienilem sie lecz raz stracone zaufanie ciezko odbudowac. Pomagam jej i podczas naszych spotkan staram sie z Nia rozmawiac i przekonac Ja ze warto sprobowac jeszcze raz. Uslyszalem ze mam dzialac a nie tyle gadac. Znalazlem sobie dodatkowe zajecie. Pracuje teraz na 2 etatach ale moze to juz za pozno...
Od paru miesiecy utrzymywala z jakims facetem znajomosc poprzez sms. Rozwodnik. Poznala go w swojej pracy. Ona pracuje w brazy ubezpieczeniowej.
Facet sie przyjaznil i byl... "przyjacielem". Mowila mu o naszych problemach w zwiazku.Dopiero po rozstaniu sie o tym dowiedzialem.
Od miesiaca sie spotykaja. W sobote byl u niej ze swoim synem i siedzial prawie do rana. Ja w niedziele otworzylem sie i odbylismy kolejna szczera rozwowe o tym co bylo nie tak podczas trwania naszego zwiazku. Przyznalem sie do swoich bledow popelnionych podczas tych 3 lat.Dodalem ze gdyby to nie chodzilo o nia i jej syna pewnie bym odpuscil ale zalezy mi na nich. To jest to co spotyka faceta raz w zyciu... Chowasz dume i probujesz walczyc bo wiesz ze umknela Ci osoba ktorej szukales tak dlugo. Chyba dotarlo cos do niej bo zaczela sie wachac, spytala co ona ma teraz zrobic? Kocham ja i chce sprobowac, po tym wszystkim sadze ze sa duze szanse aby udalo sie odbudowac zwiazek i nie dopuscic do tych problemow co kiedys.
Kupili wspolnie psa dla synka. Facet ostro wzial sie do roboty bo juz nocowal ze swoim synem 2 dni z rzedu. Dzis jada na wycieczke.
On pracuje za granica wiec znowu go jakis czas nie bedzie. Raz udalo mi sie z nim rozmawiac i musze stwierdzic ze gadane to on ma.
Ona jest podatna na takich ludzi. We wczesniejszym zwiazku tez zostala zdominowana przez faceta ktory potrafil nawijac makaron na uszy.
W niedziele znowu jade do malego ale jest mi tak ciezko... czuje ze nowy obiekt westchnien mojej eks partnerki zrobil juz wystarczajaco wiele zebym nie mial juz powrotu.
Podobne tematy
Może ze względu na trochę zbyt późną porę, ale nie mogę się doczytać czym Ty zawiniłeś? Nie pracowałeś, nie zabezpieczałeś potrzeb finansowych? Mieszkaliście razem? Wiesz, trzy lata to nie jest mało. Takiego związku nie przekreśla się od razu i nie zaczyna wszystkiego od nowa, tym bardziej, że pomiędzy Tobą a dzieckiem już nawiązała się jakaś więź emocjonalna... Niby pyta Cię co ona ma zrobić,a brnie w kolejny związek? Coś tu jest nie tak...
Ciezko Ci bedzie.
Juz nie raz obiecales i co?
Bedziesz mial szczescie jezeli Ona postanowi do Ciebie wrocic...
Undique - zakochala sie??
Brakowalo rozmow. Teraz to wiem. Byly problemy finansowe a ja jako facet nie przyznam sie ze nie ogarnialem tematu. Ostatnio mi powiedziala ze pogodzila sie z tym ze zarabiam tyle ile zarabiam wiec niby nie chodzi o finanse.
Wiesz ... kiedys na poczatku gdy mialem mega dolek finansowy to czulem sie jak smiec ale wyszedlem z tego.Ciezko jest menzczyznie gdy kobieta zarabia wiecej niz on. Nie bylo rozowo bo mam kredyt, raty itp. ale jakos dawalismy rade.
Jak juz wspomnialem brakowalo rozmow a ja chcialem ogarnac temat sam jak to na faceta przystalo.
Leila01 od dluzszego czasu robie wiele. Nie zmienie sie z dnia na dzien ale walcze ze swoimi wadami ;-). Nie jestesmy juz razem ale wciaz Ja kocham, Jej syna i wiem ze nie popelnilbym wiecej takich samych bledow. Ona pakuje sie w nowy zwiazek przekresla czas spedzony razem. Nie jestem desperatem ale jestem zdecydowany, uparty i konsekwentny. Mam cel i twardo daze do niego. Brakuje mi tylko Jej u swego boku bo z nia chce spedzic reszte zycia.
Wydaje mi sie ze ona to widzi ale zaangazowala sie juz w nowa znajomosc.
Niestety to przykre ale tej walki możesz nie wygrać , a za to dostaniesz porcyjkę niezłego bólu.
Wiem bo też próbowałem i choć odzyskałem na jakiś czas to potem okazało się to tylko chwilową odskocznią od kolejnejnej porcyjki bólu.
Nie wiem sam czy nie lepiej było po prostu odpuścić teraz tak na to patrząc - nie dostałbym tyle razy po łapkach i przechodził tego ponownie , a tak co stać się miało to stało się tyle że ponownie byłem pocharatany.
Sam musisz niestety podjąć tą decyzje wszystkim się niestety łatwo mówi , ale jak nie muszą tego przechodzić .
A czy ja bym próbował osobiście mimo że wiem jak u mnie się to skończyło ; szczerze jak kochasz to na pewno i tak spróbujesz i nikt Ci tego nie wyperswaduje (a i ja bym pewnie tak postapił).
u mnie tylko ten plus że syn z tego związku jest ze mną .
Oczywiscie, ze niech probuje.
Co ma do stracenia? Nic. Jej i tak teraz nie ma.
Mowisz, ze probujesz walczyc ze swoimi wadami:) Bardzo dobrze. Ale wiesz, ze na to byl czas kiedy byliscie razem.
Teraz bedzie bardzo bardzo ciezko o ile w ogole zdecyduje sie do Ciebie wrocic, zaufac.
Co do przekreslania waszego zwiazku...
Ona go nie przekreslila, Ty to zrobiles a ona chce byc po prostu szczesliwa. Przykro mi.
Przeciez dawala Ci tyle szans... Zadnej nie wykorzystales. A teraz kiedy odeszla i probuje zbudowac cos nowego na zaufaniu, mowisz, ze ona nie chce. Nie dziwie sie.
Zazwyczaj panowie maja to do siebie, ze kiedy maja u boku swa wysniona kobiete, to zaprzestaja staran, walki etc (nie mowie, ze wszyscy). Potem niestety te jedyne zostaja tylko milym wspomnieniem...
Masz racje. Zawsze tak jest ze my faceci budzimy sie gdy jest juz pozno albo za pozno.Nie doceniamy tego co mielismy, potrafimy tylko docenic to co utracilismy. Stracilem Ja i zdaje sobie z tego sprawe. Tylko glupiec nie dostrzega tego co sie stalo i nie wyciaga wnioskow.
Madrzejszy jestem po tym wszystkim lecz to nie jest tak do konca...
Pod koniec tego zwiazku staralem sie. Probowalem to wszystko odbudowac.Bylo lepiej tylko ze w konfrontacji z nowym "wspanialym" facetem zawsze bede o 2 kroki do tylu. Jesli rozmawiamy o tym co sie stalo i potrafimy sie dogadac to jest cien szansy na moj powrot. Ale po chwili zjawia sie znowu On i uwodzi, czaruje... Ja znowu odchodze na dalszy plan.
Wiem ze nie ma gotowych recept na odzyskanie kobiety. Kazda osoba jest inna ale
...ale jezeli nie bedziesz walczyl bedziesz zalowal i wtedy dopiero szanse zmaleja do zera.
Powodzenia zycze i wytrwalosci.
9 2012-02-10 17:30:57 Ostatnio edytowany przez facio (2012-02-10 17:52:35)
Leila01 chce walczyc i bede. Nawet przez chwile nie przyszlo mi do glowy zeby zaprzestac. Nie jestem typem faceta ktory zapomina co nas laczylo. Byly i chwile zle ale wciaz wierze ze mi sie uda. To jest moj cel. Praca, dom ? Sa wazne ale Ta kobieta i jej syn sa teraz najwazniejsze. Pewnie ze latwo bylo by sie odwrocic na piecie i zrzucic cala wine na kogos. Zapomniec i sprobowac zyc na nowo, kogos poznac itp. Nie potrafie. Kocham i wiem ze nie pokocham nikogo wiecej tak jak Ona zawladnela moim peknietym sercem.
Jest mi tak bardzo ciezko, zreszta wiecie jak to jest. Na pewno przechodziliscie to samo.
Kazdego ranka gdy budze sie i musze sie zwlec z lozka i pedzic do pracy cos wyplywa z mego oka. Lza. Jej nie ma kolo mnie. Nie moge dac Jej calusa i polaskotac w stopke. Nie moge uslyszec Jej slodkiego glosu i slow: uwazaj na siebie kochanie.
W pracy wciaz mysle o niej, czy u nich wszystko wporzadku, jak sobie radza. Nie pomaga skupienie sie na pracy. Wciaz widze Jej usmiechnieta twarz wszedzie gdzie nie spojrze. Powrot do domu i znowu to samo. Jej nie ma. Probuje zajac sie jakimis czynnosciami ale...
Z usmiechnietego, wesolego i radosnego czlowieka stalem sie wlasnym cieniem. Do dalszej pracy i zycia mobilizuje mnie tylko mysl ze znowu w niedziele ich zobacze. Te pare godzin ulatuje tak szybko ale wtedy jestem najszczesliwszym czlowiekiem. Pozniej kolejne dni szarpania sie ze samym soba i mysl ze nowy partner umacnia swoja pozycje, zdobywa jej serce.
Jak walczyc? Duzo czytam ale to nie zmienia faktu ze wciaz mam pustke w glowie i nie potrafie wyciagnac wnioskow, jakichs rad.
10 2012-05-24 21:49:38 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-05-24 23:34:05)
co wy mu piszecie ,co wy chcecie zniszczyc im zycie przeciez powiedziala bylemu o uczuciach do nowego faceta a wy go napuszczacie na nia gdzie ona do bylego nic nie czuje jest szczesliwa w nowym zwiazku a wy kobiety robicie temu facetowi zludne nadzieje,facet nie pozostaje ci nic innego jak zaakceptowac jej zdanie i nie walcz o nia pozwol jej zyc wlasnym zyciem nie rob kosmosu w waszym zyciu uszanuj jej decyzje i pozwol jej cieszyc sie zyciem ,wypelniaj obowiazki wobec dziecka i czesc