netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

67 odpowiedzi13 408 wyświetleńzałożony przez sindagma, 05.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

1

Temat: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie..moja historia zapowiadała się być czym wyjątkowym do czasu...bo nie każda bajka kończy się happy end...w 2009 roku poznała mężczyznę o imieniu Mariusz (byłam w tym czasie już w związku - w związku małżeńskim) wydawał mi się normalnym facetem...kolegą z którym mogłam o wszystkim porozmawiać ale nic więcej gdyż kochałam swojego męża a on ten nowo poznany nawet nie był w moim typie...po czasie jak to przysłowie mówi Bóg jak chce kogoś ukarać to odbiera mu rozum na jakiś czas...nie wiem jak po prostu zbliżyliśmy się do siebie pewnie dlatego że on dużo pisał dzwonił zapraszał do kina..zawsze był gdy tego potrzebowałam...a z mężem rutyna jak to po 11 latach znajomości i 4 latach po ślubie nie układało się super tym bardziej że mieszkaliśmy z teściami i on wszystko robił pod ich dyktaturę...nagle w 2010 we wrześniu Mariusz (ten nowo poznany) zdecydował że kupuje mieszkanie bo mnie kocha a jego rodzina jest rodziną katolicką i nie ma bytu byśmy byli razem (brat jest księdzem)...byłam w szoku...nawet nie wiem kiedy nadszedł styczeń 2011 i mieszkanie już było...z mężem coraz gorzej...(zaczęliśmy się odsuwać od siebie on zaczął robić coraz większe długi same awantury nie wytrzymałam) odeszłam od męża 23.01.2011...myślałam że teraz wszystko się zmieni że chwyciłam boga za nogi...tłumaczyłam sobie że skoro tyle zrobił dla mnie to na 1000% kocha mnie bezgranicznie...sielanka trwała tak do września 2011...strasznie nalegał na dziecko (ja mam 26 lat teraz w sumie już 27 mojemu mężowi nie potrafiłam dać dziecka z przyczyn nieznanych tłumaczyłam sobie że to z mojej winny on miał do mnie o to wielki żal) Mariuszowi postanowiłam zaufać i dać owoc miłości...podczas pierwszej próby udało się...w październiku dowiedziałam się że jestem w ciąży...myślałam teraz będę miała pełną rodzinę...niestety zaczęło się coraz bardziej sypać...tłumacze sobie teraz że znudziła mu sie sielanka domowa...kobieta w ciąży i nadchodzące obowiązki... Mamy rok 2012 w styczniu dokładnie 29 kazał mi się wyprowadzić i spakować wszystkie swoje rzeczy...i zabrać jak najwięcej...myślałam że to chwilowe bo takie manewry już miewał...mamy 5 luty nie ma dnia bym do niego nie dzwoniła przepraszała i mówiła jak go kocham i byśmy postarali się to wszystko posklejać chociażby dla dzieciątka...jestem w 18 tygodniu ciąży...u mamy jest mi ciężko jak nigdy...bo podjęłam wiele niesłusznych decyzji...odejście od męża...podjęcie decyzji o dziecku...gdy wspomniałam mu o dziecku 29.01 gdy się pakowałam powiedział że nie chce go znać a jeśli coś będę chciała uzyskać od niego to tylko na drodze sądowej...ja tak jak wspomniałam pisze i dzwonie...od wczoraj odbiera jeden mój telefon na 30 wykonanych...mówi że drzwi są dla mnie otwarte ale rozmawia gorzej jak z psem...co robić...mam mętlik w głowie...może wasze rady coś mi uświadomią...nie mam pojęcia czy to co napisałam trzyma się kupy...ale nie mam już sił...pomóżcie mi błagam sad((

2

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witaj...

Muszę przyznać iż znalazłaś się w bardzo trudnej sytuacji, szczerze to nie wiem jak Ci doradzić... Mogę powiedzieć, iż dziecko to jest skarb, który zapewne doda Ci sił.... W danym momencie nie wiesz co robić, ale pamiętaj, iż to maleństwo powstało z miłośći... W danym momencie musisz zadbać o siebie i tego maleńkiego człowieka, który jest w Tobie, on jest całkowicie zależny od Ciebie, wszystko co przeżywasz ono również to odczuwa, pamiętaj o tym...

Odnośnie tego faceta, trudno cokolwiek powiedzieć, zaryzykowałaś i postawiłaś wszystko na jedną kartę... Jak dla mnie to bym doradziła abyś sobie odpuściła, wychowasz dziecko sama, facet, który w takim momencie wyrzuca kobietę i swoje dziecko na bruk zasługuje na słowa pogardy...

Napisz dokładniej co się stało,co spowodowało zmianę zachowania Twojego mężczyzny, czy jego rodzina miała coś z tym wspólnego...? A jak Twoja rodzina na to wszystko? Możesz na nich liczyć? Nie piszesz nic na temat tego czy jesteś po rozwodzie? Pozdrawiam.

3

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

ale nie rozumiem jak zaczęło być gorzej ? chciał sam mieć dziecko i rodzine założyć i nagle wygania Cie z domu i traktuje gorzej niż psa?
może jego rodzina zaczęła wywierać na niego takie naciski skoro sami zagorzali katolicy że wolał porzucić Ciebie niż z nimi sie kłócić?
i tak bez słowa kazał sie wyprowadzić kobiecie w ciąży?? to dopiero miłosierdzie wobec bliźniego okazał ..
napisz więcej co sie działo między wami i co mogło być przyczyna tego że tak Cie potraktował

4

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Sindagma, smutna ta Twoja historia... jesteś w trudnej sytuacji to prawda, ale ponoć żadna nie jest bez wyjścia...

Najważniejsze czy masz teraz wsparcie u rodziny, przyjaciół? Żyjesz dobrze z matką, jakie są wasze relacje po tych wydarzeniach?
Myślę, że zachowanie Twojego partnera jest co najmniej dziwne. Najpierw była jak to piszesz sielanka, chęć założenia rodziny, tyle starań...a tu nagle... Jeśli to rodzina jego wywierała na niego nacisk, to gratuluje mu "pobożnej" rodziny... jeśli był inny powód to on jest dziwnym człowiekiem, bo jak można w ciągu roku zmienić tak swoje zachowanie... tak nie postępują dobrzy ludzie... Nie wiem czy chciałabym go jeszcze znać po czymś takim, choć może jedynie dowiedzieć się dlaczego...? Lecz tego tez nie jestem pewna... Nie wiem co ci doradzić...

5

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie ..
Dziękuję za wasze sugestie i odzew na forum...tak naprawdę nic konkretnego się nie stało...moja mama twierdzi że to wszystko musiało go przerosnąć i dlatego w taki sposób się zachowuje...a po za tym nacisk rodziny...z jego strony którzy od samego początku nie byli za tym byśmy byli razem...
Pewnie to wszystkich zaskoczy ale wczoraj późnym wieczorem wróciłam do niego do domu...nie po to by godzić się ale...po pierwsze noszę w łonie jego dziecko (ponoć upragnione) więc muszę zrobić wszystko y nigdy nie mieć sobie nic do zarzucenia że Kubuś nie poznał ojca...po drugie dlaczego wróciłam to dlatego że pożyczyłam mu z moją mamą 6300 zł bo było mu potrzebne (mama dała mu 5000 które sama też pożyczyła z innego źródła a ja pozostałą kwotę 1300 zł) przy wyprowadzce stwierdził że nie zobaczymy pieniędzy...mama moja jest już w podeszłym wieku i ledwo co ciągnie koniec z końcem nie stać nas na takie zagrywki...więc wróciłam i jestem...jak mnie przyjął - gorzej jak psa położyłam się w innym pokoju on wrócił z imprezy rodzinnej powiedział tylko co tu robię a po czasie kazał przyjść do niego do łóżka i zaspokoić jego potrzeby...nie miałam siły na kłótnie wiedziałam że nie jest już tutaj z miłości...zrobiłam co chciał czuje się podle...ale naprawdę nie mam wyjścia...może uda mi się uzyskać chociaż pieniądze które pożyczył...muszę zacisnąć zęby i udawać że nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa...
Po za tym strasznie obawiam się o maluszka...wizyta u lekarza 10.02 już w piątek...ale tyle nerwów co przeszłam w zeszłym tygodniu obawiam się czy nie miały na niego żadnego wpływu...ale tłumacze sobie że skoro nic nie boli nie ma plamień to też nic poważnego nie mogło się stać u niego....
Tak cholernie mi ciężko...a jeszcze cały dzień przede mną ... sad(

6

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

sindagma  biedna... matko jak mi sie smutno zrobiło jak czytałam Twoja historię... to jest niewiarygodne jaki ten typ jest podłym człowiekiem....  zadam Ci trudne pytanie: czy jest sens i czy warto upokarzać sie dla tych pieniędzy? Wiem, że to spora suma i napewno by sie przydała, ale z drugiej strony czy bedziesz za każdym razem robic co tylko on chce tylko po to by odzyskac te pieniądze? masz gwarancję czy on Ci je odda jak tam u niego będziesz?

mam nadzieje, że badania wyjda pomyslnie i, że maluszek sie zdrowo rozwija...  wiadomo targaja Toba pewnie takie emocje jakie ja moge sobie tylko wyobrazić... trzymaj sie dzielnie bo jesteś silna kobietą!!!
daj znać po lekarzu jak tam u Ciebie i maluszka.

7

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Teraz rozumiem dlaczego na moją historię odpisałaś tak,a nie inaczej...Ale nie mozna wszystkich mierzyć jedną miarą...Trafiłaś na sk....yna,tak jak ja 12 lat temu...Byłam w ciąży z 1 dzieckiem,ale juz wszystko wsześniej zaczęło sie walić...Więc odeszłam..  liczyłam na łud szcześcia. Było ciężko,ale póki to maleństwo nie zdawało sobie z tego sprawy,mi dodawało skrzydeł.... Zyłam tylko dla niego!Bez rodziców,alimentów,jakichkolwiek dochodów....(Opieka dała mi pare groszy przez pierwsze 3 m-ce).. Ale sie udało! To była niezła szkoła przetrwania i wiem,ze teraz zawsze sobie dam radę.... A Ty kochana kopnij go w du....!! Jesli możesz daruj sobie te pieniadze..A pierwszą rzecza jaką zrobisz,to nie proś o nazwisko dla dziecka tylko wal do sądu o ojcostwo.... I nie ulegaj mu pod żadnym pretekstem.... Poniewierasz wtedy sobą... Masz prawo do szczęścia a nie do udawania,że jestes szcześliwa...
Pamiętaj,ze co nas nie zabije,to nas wzmocni... A o maleństwo sie nie martw... będzie zdrowe..Zobaczysz smile

8

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

sindagma, to na prawdę smutne i wierze, że jest ci strasznie cięzko i nie wiesz co robić...
Jednak pomyśl, czy więcej nerwów nie będzie Cie kosztowało bycie na każde jego skinienie i przyjmowanie na siebie tych wszystkich upokorzeń z jego strony, niż ten dług ... ? Nawet jeśli wszytko człowieka przerasta, to nie ma on prawa traktować tak drugiej osoby, jak on traktuje Ciebie... Wybacz, ale w tej chwili nie mam już do niego odrobiny współczucia i zrozumienia...jest zwykłym draniem i chamem...wykorzystuje Cię i spływa to po nim pewnie jak po kaczce...bo on "biedny" jest skołowany sytuacją i naciskiem rodziny...sorrryyy...zwykły burak z niego dla mnie i tyle... Ja na Twoim miejscu ani chwili bym tam nie została, co zrobisz jak po kolejnych paru miesiącach poniżania i spełniania jego zachcianek znów Cię wyrzuci, a pieniędzy i tak nie odzyskasz? To samo zrobisz teraz...jakoś wybrniesz z tej sytuacji, a będziesz bogatsza o szacunek do samej siebie i trochę mniej straconych nerwów, a i dzieciątku wyjdzie to na dobre...
Kochana...trzymam za Ciebie kciuki...dasz radę...nie pozwól sobą pomiatać...

9

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Posłuchaj, to co napisałaś jest straszne...za żadne pieniądze nie można dać się tak poniżać.... Jesteś wartościowym człowiekiem i nie pozwalaj traktować się jak szmatę, bo stracisz sama do Siebie szacunek. Jesteś w ciąży, nosisz maleństwo w brzuchy i to co w danym momencie przeżywasz nie sprzyja korzystnie na jego spokojny rozwój... Zastanów się, nawet jeśli dotrwasz do porodu mieszkając z tym człowiekiem pod jednym dachem i czyniąc wszystko to czego on będzie pragnął- czy myślisz że On Wasze dziecko będzie traktował inaczej...? On już w danym momencie traktuje Was jak śmieci... Ja wiem, że to jest bardzo dużo pieniędzy, ale może jest jakiś inny sposób aby je odzyskać.... Kochana nie pakuj się w to.... Jest na pewno jakieś inne wyjście... Napisz jak wypadły badania... Trzymam kciuki...a tak poza tym Kubusie to fajne chłopaki ... smile mój synio to też Kubuś

10

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Kochane dziękuję za wasze rady i podporę duchową...co prawda nie mogę teraz za wiele napisać co i jak u mnie ponieważ on wziął sobie wolne na telefon i nie życzy sobie bym korzystała z internetu...więc na chwilkę wpadłam tylko by zobaczyć wasze wpisy...jeszcze raz dziękuję za wasze wpisy i wsparcie...jutro postaram się coś napisać...jak u mnie...miłego dnia dla was kochane ... sad

11

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Smutne, lecz interesujące...:(
Często jest tak, że znamy kogoś  długie lata, wydaje nam się, że wiemy o nim wszystko, a tak naprawdę, to nam się tylko wydaje.
Bywa i tak, że sami nie dopuszczamy do siebie myśli i faktów, że mamy do czynienia z kimś, kto niestety nie jest naszym ideałem. Dlaczego?? Dlatego, że bardzo nam brakuje tego "księcia z bajki", który nas doceni, pokocha i będzie nosił na rękach... Ale życie jest inne, nie rozpieszcza...

Trafiłaś na wpływowego faceta, a dla mnie tacy są najgorsi. Są niczym chorągiewki na wietrze. Być może Twój mężczyzna zagubił się w tym wszystkim. Zależy mu by mieć idealną opinię wśród rodziny.
Przypuszczam, że znów mogłoby być między Wami dobrze, jeśli odciąłby pępowinę i urwał kontakt z rodziną. Niestety, nie możesz na to liczyć, bo na tym etapie (moim zdaniem) , jeśli miałby wybierać między Tobą, dzieckiem, a rodziną wybrałby rodzinę, a Wasze relacje uległyby pogorszeniu.
Jedynie możesz liczyć na to, że jeśli faktycznie pragnął dziecka, to obudzą się w nim ojcowskie uczucia i jako osoba katolicka rozważy sprawę wspólnego życia.
Mam nadzieję, że zaznasz szczęścia. Jeśli nie u boku tego mężczyzny, to takiego, który w pełni na Ciebie zasłuży.

Pozdrawiam serdecznie.

12

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie ...
Piszę tak wcześnie bo ... popołudniami ani rankami nie mogę zbytnio korzystać z internetu ... zadajecie pytanie co u mnie ... hmmm ciężko ... każdy dzień jest coraz cięższy...udaje wciąż że wszystko jest w porządku...dotarło do mnie w końcu że jemu chodzi tylko i wyłącznie o sex i zaspokojenie swoich potrzeb...teraz na szczęście chyba będę mieć trochę spokoju bo...stwierdził że idzie na l4 bo czuje się zmęczony haha dobre sobie więc i ja wykorzystałam ten moment i powiedziałam że skoro idzie na l4 to ja śpię w osobnym łóżku ponieważ nie mogę się zarazić od niego (skoro l4 to znaczy że jest chory prawda) nie był zadowolony ale też nie stawiał jakoś szczególnie oporów...teraz właśnie wyszedł niby do lekarza ale jakoś długo ten lekarz trwa bo wyszedł o 5:10 i niby wróci o 11...
a tak po za tym...tak jak już wspomniałam nie jest wesoło wczorajszy dzień np. sprzątałam gotowałam zajmowałam się domem by nie mógł się mnie przyczepić on potem powiedział że jedzie do swojej mamusi więc i mnie odwiózł do mojej więc odpoczynku było 3 godzinki od siebie (moja mama płacze bo nie potrafi tego wszystkiego wytrzymać)...jak przyjechał po mnie do mamy to nawet nie wszedł czekał w samochodzie...pojechaliśmy do sklepu w sklepie powiedział że mam się uśmiechnąć a nie chodzić taka zawieszona i w końcu zmienić się...może faktycznie to wszystko moja wina...
siedząc z nim wczoraj zadałam pytanie....ty w ogóle nie czujesz Kubusia jako dziecko...powiedział no faktycznie nie czuje tego... sad(
co do sex-u to tak jak wspomniałam dziś pełen odpoczynek bo dzieliła nas ściana...a tak przez dwie noce to...tak o szkliwie (wiem że zabrzmi to śmiesznie) ale ciągnął mnie za sutki że aż krew mi się puściła...strasznie chciał uprawiać normalny sex (ja nie mogę-mam ciąże zagrożoną do pochwowe wsadzam dziennie 8 tabletek prób tabletek dopochwowych są doustne i zastrzyki) więc naprawdę choć bym chciała się zmusić dla świętego spokoju to nie mogę ze względu na Kubusia...więc powiedział że mam wziąć do buzi...upokarzające (powiedziałam mu że nie wezmę bo strasznie go czuć - odpowiedział że bielizny nie zmieniał 6 dni bo tak wyszło mama zawsze jego mów że trzeba być oszczędnym) czuje się jak w kiepskim filmie...tu chociaż mogę wyrazić co czuję...
największy żal mam do samej siebie bo takie życie mam na własne życzenie...ahhh
teraz nie wiem do końca o której wróci bo mało mówimy on cały czas gdy przechodzę obok czy coś robię to próbuje tylko zaczepić o jedno....
w piątek badania...martwię się...wczoraj trochę brzucho pobolewał ale doktor stwierdził telefonicznie że prawdopodobnie to więzły chłonne które się rozciągają...chciałabym go już zobaczyć i wiedzieć że chociaż u małego wszystko ok...ponoć pojedzie ze mną (nie do końca jestem z tego zadowolona bo moja mamcia strasznie chciała jechać a wiem że ją to bardziej interesuje niż jego...bo on się tylko zmusza) ale dobrze że pojedzie przynajmniej wykorzystam fakt że tem jest i zapłaci chociaż za wizytę...(wiem okrutne)
nic nie zanudzam was moim ciekawym życiem...wam życzę rozsądniejszych wyborów...bo nikomu nie życzę takiej sytuacji w jakiej ja się znalazłam sad(...
pozdrawiam - do zaś sad

13

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Nie masz możliwości, by zamieszkać z mamą i wspólnie wychowywać synka w niepełnej bądź co bądź rodzinie, ale w zdrowej atmosferze? Chcesz się przy nim męczyć? Wiesz, czym mi pachnie dalsza sprawa??? DEPRESJĄ!
Podziwiam Cię, że to wytrzymujesz. Oby Twoje poświęcenie nie poszło na marne...
Ta jego higiena osobista- czy jak on to nazywa oszczędność, daje dużo do myślenia. Według mnie porządny facet nawet (i tu będę brutalna) K*rwie nie da do buzi brudnego SIURA, a co dopiero kobiecie, matce swojego dziecka, która musi uważać, co wkłada do buzi. Marny z niego katolik...
Mam nadzieję, że Bozia da mu w końcu trochę rozsądku i zmieni się na lepsze, czego życzę szczególnie Tobie.

14

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Dziewczyno, o czym Ty piszesz...okrutne jest to, że on ma zapłacić za wizytę kobiety, która nosi jego dziecko? Proszę Cię...okrutny to jest ON...że zachowuje się jak najgorszy palant, nie dość że nie ma najmniejszego szacunku do matki swojego dziecka ani do samego dziecka, choć jest jego, to traktuje Cię jak...aż brak słów żeby to opisać, lewa444 najlepiej to ujęła chyba...W ogóle nie mieści mi się w głowie, jak on mógł prosić Cię wiedząc że nie jestem w dobrej sytuacji materialnej o takie pieniądze (o jakiekolwiek pieniądze)...gdzie wtedy była ta jego kochana rodzinka i mamusia...szok normalnie...
Sindagma, uciekaj stamtąd (od niego) póki czas... Wcześniej dawałaś sobie radę bez niego, dasz i teraz. Może z czasem znajdzie się w Twoim życiu jakiś normalny mężczyzna, bo na cudowną przemianę tego kogoś (mężczyzną go nawet nazwać nie można) bym nie liczyła. Pieniędzy od takiego gnojka i tak nie odzyskasz, a stracisz nerwy, zdrowie...pamiętaj ze Ty musisz być silna i zdrowa, bo Kubuś będzie Ciebie potrzebował podwójnie. A jeśli jaaaakimś cudem obudzą się w nim instynkty ojcowskie po urodzeniu dziecka, to i tak bym na Twoim miejscu z nim nie zamieszkała. Zgodziła bym się na jego pomoc, ale wątpię czy uwierzyłabym na tyle w tą przemianę, żeby do niego wrócić... Przemysł to kochana...przemyśl... pamiętaj że dbając o siebie, dbasz o maluszka... Trzymam za Ciebie kciuki, za Kubusia również, oby badania przeszły pomyślnie i wszystko było dobrze...

15

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Szkoda ,ze dziekujesz Wszystkim za rady a z nich choc troche nie korzystasz sad Nie ma szans na jego zmiane i nie licz na to....! Po co Ci wogule taki "brudas"...? Uwazam,ze zamiast sie bardziej staczac na dno razem z nim,powinnas mu oświadczyć,ze to Ty go zostawiasz i spotkacie sie w sądzie....!! Wyjdz z tego związku z podniesioną głowa..Dziewczyno! Na co Ty czekasz...?! Nie podziwiam Cie za to co robisz...Zero szacunku dla samej siebie a nikt na takie poniżanie,jakie Ty masz, nie zasługuje....Ocknij sie i kopnij go w du*ę! Tylko tyle jest wart...!

16

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

od 3 dni śledzę Twoją historię i jestem przerażona tym co widzę. Ale czy naprawdę czy te "pożyczone" pieniądze są jedynym powodem, dla którego wróciłaś do tego chama?? Żadne pieniądze świata nie są tego warte tym bardziej, że można się spostrzec, że ten Dupek i tak Ci ich nie odda. To nie jest człowiek zmuszając Cię do takich rzeczy. Jak on może być taki brutalny wobec Ciebie, to obrzydliwe jak Was traktuje. To chore. odejdź od niego to będzie dla Ciebie i Maleństwa najlepsze rozwiązanie. Ten Psychol nie zasługuje na to byś była z Nim przez 5 minut nie mówiąc o sprzątaniu, gotowaniu i praniu dla niego.

17

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

nie jest Ciebie wart.

18

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Kochana to jest przerażające... nie czekaj ani chwili dłużej tylko uciekaj od niego. Nic nie wskórasz mieszkając z nim... Stracisz jedynie w stosunku do Siebie szacunek, godność i jakiekolwiek dobre zdanie... Przypuszczam, że w niedługim czasie zaczniesz czuć obrzydzenie do Samej Siebie... pomyśl co czuje Twoje dziecko... Jesteś stale w nerwach, niepokoju, strachu...nie pomaga to Twojej zagrożonej ciąży...Zacznij myśleć o SWOIM SYNU- on już jest i czuje wszystko to samo co TY... Obudź się z tego horroru i wróć do normalnego życia... Dasz sobie radę, z tego co piszesz masz mamę, która Cię wspiera i na pewno pomorze... Ona też cierpi patrząc jak jest Ci źle...Nie będzie Wam łatwo, ale powoli wyjdziecie na prostą... Pokaż że masz jeszcze odrobinę godności i szacunku do samej siebie i odejdź od tego śmiecia... Nie zastanawiaj się tylko podejmij właściwą decyzję... Pozdrawiam...

19

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Bardzo, bardzo przykra jest ta historia sad Jestem samotną matką i tym bardziej Cie rozumiem, choć ja nie przeżywałam takiej gehenny, facet mnie zdradzał, rozeszliśmy się, płaci alimenty, nie chce go znać, ale to w jaki sposób zachowuje sie wobec Ciebie ten Mariusz woła o pomste do nieba sad Totalnie nieodpowiedzialny facet. Nie rozumiem jak mógł nalegać na dziecko a gdy zaszłaś w ciąże nagle mu się odwidziało i zmnienił swój stosunek o 180 stopni? Paranoja! Bardzo Ci wspól czuje, mam nadzieje że jakoś sie to wszystko ułoży, ważne, żebyś mogła liczyć na wsparcie najbliższych w razie czego, choć wierze, że jeszcze pójdzie po rozum do głowy i może narodziny Kubusia otworzą mu oczy. Bo nie rozumiem jak można być tak zaslepionym sad

20

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie....
Przede mną kolejny dzień...który jak zwykle nie zaczął się kolorowo...ale przywykłam do tego stanu...rano jak zwykle kosz pełen niezadowolenia ze strony Mariusza opiszę w skrócie (godzina 9 bo o tej porze wstał ma l4 niby chory stwierdził że idzie z psami na spacer mamy dwa Yorki ale one nie chciały z nim iść uciekały do mnie, więc jak podchodziłam z jednym do drzwi to drugi był już w środku - dostałam reprymendę że się obsrawam i stoję i ciaćkam się z psami krzyk na całą klatkę) moja wina...
Piszecie że źle robię że tu pozostałam...ale uwierzcie mi na tą chwilę kwota 6300 to dla mnie kwota dla której muszę się tutaj poświęcić...mama stoi ciężko finansowo (a te pieniądze pożyczyła specjalnie dla niego które musi oddać do dziś) pozostała moja część również muszę ją odzyskać przede mną wiele wydatków...a wiem że na niego nie mogę liczyć..
Wczoraj w aucie zapytałam się go czy ma w ogóle zamiar oddać mi tą kwotę..oburzony stwierdził że robię z niego złodzieja, że odda jak tylko sprzeda węgiel...więc dał mi do zrozumienia że na 1300 zł muszę sobie zaczekać..
Ciężko mi jeszcze z jednego powodu...strasznie negatywnie nastawił mojego brata przeciwko mnie...co prawda to brat przyrodni ale złapał z nim dobry kontakt i wszystkie brednie mu opowiada...brat nie odzywa się do mnie nawet jak prosiłam o rozmowę to nawet nie patrzy na mnie...ale co gorsza w taki sam sposób traktuje moją mamę bo powiedział że jest głupia że mi pomaga...samej jest jej ciężko a pomaga jeszcze mi...
Cholernie mi ciężko ostatnio na tym świecie...najchętniej wzięłabym i skończyła z tym wszystkim...
Moją znajomością z Mariuszem zaburzyłam cały spokój rodziny... ahh

Dziś dodatkowo badania u lekarza...kolejne 100 zł którego nie mam...i pewnie znowu będzie wściekły jak powiem mu że i za wizytę musi zapłacić...bo wszystkie pieniądze oddałam jemu...
Tak cholernie mi ciężko...pogubiłam się w tym życiu

Teraz siedzę w małym pokoiku posprzątałam psiaki leżą obok mnie w kojcu i smacznie śpią...a ja po cichu w czterech ścianach udaje że żyję...on siedzi w dużym pokoju i ogląda filmy na DVD...nie obchodzi go nic tym bardziej my...

dlaczego bóg w taki sposób mnie ukarał ... dlaczego

21

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

sindagma to jest podły drań, żeby jeszcze Twwojego brata nastawiać przeciw Tobie, ale z drugiej strony brat też powienien stac za Toba murem bo wkońcu jesteście rodziną... przynajmniej powinien Cie wysłychać, spróbowac zrozumieć...

a na badania oczywiście idź do niego po pięniądze bo wkońcu są ważne i to dziecko tez jest jego i powinien sie tez tym zainteresować i Ci pomóc... ehhh

domyslam się, że jest Ci cięzko, ale dasz rade a jak sie to wszystko skończy to będziesz mega silniejsza, a maluszek jak sie juz pojawi napewno da Ci wiele radości i siły na dalsze życie

22

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witam Cię, nie jest Ci lekko... ja już nie będę Ci pisać i namawiać do odejścia...nasze zdania na ten temat znasz... Za to będę trzymać kciuki i modlić się abyś wytrwała w tym wszystkim...aby Pan Bóg dodał Ci siły.... Walcz dla Swojego synka, ale przede wszystkim dla Siebie samej. Jesteś mądrą i bardzo dzielną kobietą, myślę że wiesz co robisz... Jeśli chodzi o Boga... to nie myśl tak... Pamiętaj, że Pan Bóg nie karze, ktoś mi kiedyś powiedział iż Bóg rzuca nam pod nogi takie kłody, jakie jesteśmy w stanie pokonać... Pan Bóg doświadcza nas przez całe życie i pomaga nam.... Powodzenia na badaniach... Odzywaj się, pisz co u Ciebie... Pozdrawiam.

23

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie po raz drugi...w dniu dzisiejszym...
Jestem po badaniach...Kubuś czuje się dobrze...doktor powiedział że teraz już z górki...wizyta była ciężka...on (Mariusz) był ze mną na początku nie chętnie chciał wejść do środka do gabinetu...później sam zaproponował i był na całym badaniu...ale nie było to dla mnie jakieś tam zaskoczenie...gdyż był nie wzruszony dzieciątko nie zrobiło na nim jakiegoś wielkiego łał...z drugiej strony dobrze że tak a nie inaczej się zachowuje bo utwierdza mnie tylko w tym że nie jest wart niczego...a i ja w dalekiej przyszłości nie będę mieć sobie nic do zarzucenia bo walczę ile sił...choć na próżno...
Jedyna dobra wiadomość to taka że oddał mojej mamie 5000zł oczywiście przeze mnie sam nie miał odwagi spojrzeć jej w twarz...ja na moje 1300zł tracę już nadzieję...trudno się chyba mówi...daje sobie jeszcze tydzień choć ciężko będzie tu wytrzymać...cały czas szuka we mnie zaczepki to poważniejszej awantury...już sama nie wiem jak siebie uspokajać wewnętrznie .... no nic nie zanudzam was ...

Miłego weekendu dziewczyny....bo mój na pewno będzie super udany ........... sad

24

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Napisałaś, że był na badaniach i nic...nic nie zrobiło na nim wrażenie, żadnego wow NIC!
DZIEWCZYNO!! Ty uciekaj od niego!!! Twoja mama kase już dostała! 1300zł to jeszcze nie jest jakiś kolosalny majątek!!
Zostaniesz tam i narazisz własne dziecko na stres, kłótnie awantury za marne 1300zł?!
A co jak się Kubus urodzi? Pozwolisz na to, zeby zobaczyl jak "tatus" odnosi sie do mamusi? Chcesz zeby dostal od niego taki wlasnie przyklad?
Mezczyzn jest wielu na tym swiecie i nie jeden oddalby wszystko za wspaniala kochajaca kobiete i nie jeden wychowal by cudnego chlopca, nawet jesli nie jest jego!
Otworz oczy kochana i uciekaj!!

25 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2012-02-11 00:42:18)

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witaj, dziewczyno masz poważny problem. Polak katolki super.
Sprawa jest prosta. Wiem, o pieniądze dziś ciężko, tak więc najlepiej będzie jak wyniesiesz się od niego najprędzej.
Co więcej, chce sądu żaden problem na podstawie 141 k.r.o. ma taki obowiązek, jak rozumiem nei stać Cię na prawników, możesz wnosić o pomoc prawną z urzędu są też oraganizacje społeczne, fundacje i o zgrozo katolickie organizacje zrzeszające prawników wink
Nie wiem gdzie mieszkasz, więc nie pomogę Ci co do tych oraganizacji.
Jeśli będziesz chciała wnieść sprawę do sądu to tak musisz w nim napisać sąd do jakiego się wzracasz to zawsze będzie rejonowy rodzinny nie przejmuj sie który sąd ma obowiązek przeniesienia tylko będzie dłużej, ale zadzowonisz do sądu to Ci powiedzą. Imię i nazwisko warz z adresem zamieszkania Ty jesteś powódką a on pozwanym, oznaczyć rodzaj pisma może być tylko "pozew o alimenty"
treść np wnoszę bo zasądzenie od pozwanego alimentów na rzecz powódki z tytułu...  cokolwiek napiszesz byle by wynikało czego chcesz, dalej martwi się sąd. Jak masz jakieś dowody to też napisz musisz je później w załącznikach wymienić  i co najważniejsze podpisać to. Dowody to fakty za zastrzyki, leki i wszystko inne, ma pokrywać wydatki związane z ciążą, czy mu się to podoba czy nie! Postaraj się je zbierać, bo będą Ci potrzebne wink
W momencie składania masz mieć 3 kopie wink dlaczego to ważne bo tego momentu możesz wystąpić o pomoc prawną z urzędu tu piszesz wniosek do prezesa sądu wink Nie ma się czego bać, prawo jest po twojej stronie wink Ciężko będzie mu udowodnić że nie jest ojce Kubusia smile
Jestem w szoku co do tej akcji z brakiem higieny, czy może ktoś to potwierdzić iż zmusza Cię do seku? Włącz dyktafon, to jest karalne, może jak w katolickiej rodzinie wszyscy się dowiedzą to zacznie się normalnie zachowywać!
Wiem, że w życiu nabroiłaś, ale może coś się uda zrobić, chyba do końca życia nie zapomnę opisu jak zmusił Cię do sesku oralnego. Walcz bo masz dla kogo

26

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie...

Troszkę mnie nie było...a wiele się zdarzyło...postaram się wszystko w skrócie opowiedzieć...bo muszę to z siebie wyrzucić....

W piątek po badaniach o których Wam wspomniałam wcześniej (badania które nie wzbudziły w przyszłym tatusiu żadnych emocji) wieczorem przyszedł po 22 i wielce przepraszał...że kocha mnie nad życie a jego zachowanie spowodowane jest tym że się pogubił że boi się...byłam szczęśliwa kładłam spać się szczęśliwa mówiłam sobie w końcu wszystko wróci na dobry tor....

Sobota ranek...wspólne śniadanko...i wyprawa do centrum handlowego kupił Kubusiowi body i sweterek nawet chciał kupić grę ale powiedziałam mu że to za szybko...byłam szczęśliwa łudziłam się baaa żyłam w świadomości że w końcu szczęśliwie przetrwam do końca...wieczorem tradycyjnie chciał jechać do swojej rodziny...siedział tam długi ale nie robiłam wyrzutów choć wolałabym spędzić całyyyy wieczór dzień z nim...

Niedziela.....rano śniadanko ja przeziębiona złapało mnie grypsko więc chciałam jak najwięcej leżeć...jak wiadomo kobieta w ciąży wiele nie może brać...wyskoczył nawet po 11 mi po lekarstwa specjalne dla kobiet w ciąży...wmawiałam sobie teraz razem będziemy się starać i wszystko będzie dobrze Kubuś będzie mieć jednak dwoje rodziców...wspólny obiad który sam odgrzał bo zrobiłam go sama wcześniej...tak po godzinie 15 powiedział że chciałby na chwilę wyskoczyć znowu do rodziców po płytę DVD...więc mnie zawiezie do mamy...zgodziłam się...chciałam dobrze...chwilka była długa u mamy byłam od 17 do prawie 21...gdy dzwoniłam by mu się lekko przypomnieć że jestem że czekam był oschły i mówił zwodził jeszcze pół godziny jeszcze chwila...gdy przyjechał zapytałam się dlaczego tak długo...czy nie lepiej spędzić wieczór razem...obraził się
W domu było już tylko gorzej....zaczął sie czepiać szukać powodów do awantury...przygotowywał rachunki do zapłaty...i miał wyrzuty dlaczego się nie dołożę (przypomniałam mu że wziął mi całe oszczędności a za kilka miesięcy będzie Kubuś muszę oszczędzać i kupować już z myślą o nim bo z jego strony bywa różnie....był to zapalni)....obrażony poszedł spać w osobnym pokoju...

Poniedziałek...wstałam rano po cichu by nie budzić go bałam się tego dnia...wiedziałam że może być różnie...przeczucie mnie nie myliło...wstał zaraz za mną...nie odzywał się...zapytałam się bo miał jeszcze wolne...jaki ma plany na dziś...powiedział że jedzie popłacić...a potem do rodziców....wiec powiedziałam mu to mnie również zawieś do mamy (do mamy muszę jeździć co drugi dzień na zastrzyk na podtrzymanie) więc myślałam on pójdzie popłacić ja w tym czasie do mamy potem do domu i będę czekać na niego...ale stało się inaczej...nie dopuścił mnie do słowa...stwierdził od razu że mogę sobie tam od razu spać zapytałam się go powiedź mi mam się spakować i wyprowadzić stwierdził rób jak chcesz...nie wytrzymałam spakowałam swoje rzeczy...on w drzwiach powiedział mi tylko proszę oddać mi klucze do domu...poczułam się jak złodziej a nie matka jego dziecka...powiedziałam że na razie nie oddam bo są tam jeszcze inne moje rzeczy osobiste...powiedział zmienię zamki...
w samochodzie oschły nic nie mówił....jedynie jak wychodziłam powiedział bym oddała mu pierścionek który podarował mi na święta Bożego Narodzenia który miał być oznakiem miłości a jednocześnie zaręczyn...powiedziałam po co ci stwierdził sprzedam...(nie oddałam tego pierścionka)
mama w drzwiach jak mnie zobaczyła zaraz wiedziała że znowu mnie wyrzucił...uspokajała mnie i zapytała mogę do niego zadzwonić powiedziałam nie lepiej nie....łudząc się może jeszcze będzie dobrze....zaparkował na przeciw naszej klatki...
mama nie wytrzymała i zaczęła mi mówić co on mówił mojemu bratu i dlaczego mój brat teraz ma do mnie taki stosunek...opadła mi szczęka...powiedział że zrobiłam ze swojej rodziny alkoholików z matki że sprowadza kochanków do domu...jednym słowem stek bzdur z których nie mogę się wybronić bo nikt mnie nie słucha...jedyne co mogłam to moja mamę przeprosić i powiedziała że kazał mojemu bratu wystawić to mieszkanie na sprzedaż o czym ja nie wiedziałam...byłam załamana nie chce mi się żyć....
mama również nie wytrzymała zadzwoniła do niego nie odebrał...wyszła więc na klatkę i czekała aż przyjdzie do samochodu...gdy przyszedł poprosiła by wszedł do domu i porozmawiał...wszedł powiedziała mu że o wszystkim wie o tych głupotach które nagadał mojemu bratu że mieszkanie jest wystawione (bo on myślał że my o tym nie wiemy)...był zaskoczony...mama powiedziała mu że ma dość tego jak mnie traktuj że ma w końcu się zdecydować...a nie jedno mówi co innego robi...starała być się opanowana...zawołała mnie...też powiedziałam mu że starałam się cały tydzień...nie wchodziłam mu w drogę...by nie wzbudzać nie potrzebnych emocji...przed wyjściem powiedział że śpieszy się musi jechać do rodziców i mam mu zadzwonić i podjedzie po mnie że mam JA się zastanowić...
zadzwoniłam po 16 na początku nie odbierał po kilku próbach dodzwonienia się jak zawsze był oschły (myślałam że jest już w domu bo trochę minęło czasu)...powiedział że jest nadal u rodziców że mam dzwonić za dwie godziny...zadzwoniłam po 19 stwierdził jeszcze 30 minut...kolejny telefon....po 20 powiedział ubieraj się ja będę za 10 minut...podjechał (moja mama miała już dosyć)....zadzwonił iiiii dał kolejne ultimatum wezmę cię do domu pod warunkiem że zlikwidujesz konto na sympatii (konto na które wielki już nie wchodziłam)...powiedziałam mu tylko że znowu stawia mi warunki...powiedział zlikwidujesz jedziesz nie zlikwidujesz to zostań sobie już na zawsze u mamy...moja mama nie wytrzymała wyleciała na podwórko do auta (bo on nie chciał wyjść)...
w samochodzie już nie wytrzymała...wyrzuciła mu wszystko...że ma mnie w domu tylko do posprzątania, zaspokojenia i wyprania że mści się na mnie psychicznie...że każdy kłamie ja też...wiele mu powiedziała...on słuchał mówił tylko że ma warunki...zachowywał się tak jakby było mu przykro ale nic nie chciał zrobić...mama w końcu wyszła ja stałam przy aucie powiedziałam tylko że to już naprawdę koniec że ma sprzedać mieszkanie i wyjdzie na prostą...powiedział spokojnie wracaj do mamy a mieszkanie to nie tak łatwo...powiedział ułóż sobie życie bądź szczęśliwy...powiedział łatwo powiedzieć....serce chciało mi pęknąć...

Jest Wtorek...jest mi ciężko...okropnie...brakuje mi go ale wiem że nie ma już powrotu... są Walentynki...Kubuś pod sercem...boje się wszystkiego...mama powiedziała tylko żebym nie dzwoniła już do niego mam zapomnieć....tylko jakoś tak ciężko...swój telefon wyłączyłam wieczorem wczoraj by nie kusiło...żeby zadzwonić...ale włączyłam go na chwilę by zobaczyć może przełamał się i zadzwonił...niestety...więc ponownie go wyłączyłam...jest mi ciężko bo starałam się chciałam dobrze...wyszło najgorzej pod słońcem...nie wytrzymałam...

Kochane pomóżcie mi przejść przez ten okres ... dla mnie bardzo ciężki okres...wiem wiele złego zrobiłam bo nie ma człowieka bez winny ahhhhh sad((((((((((((((((((((((((

mimo wszystko Wam życze z całego serducha Wszystkiego dobrego w dniu Świętego Walentego Zakochańce .... miłego dnia

27

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Może to zabrzmi oschle, ale muszę to napisać: MIEJ SWÓJ HONOR, NIE POZWÓL SOBĄ POMIATAĆ I DAWAĆ SIĘ PONIŻAĆ! Skoro zdolny jest do takiego traktowania, to możesz być pewna, że któregoś dnia puszczą mu nerwy na tyle, że nie zawaha się podnieść rękę i uderzyć. To nie prawda, że dziecko musi mieć oboje rodziców. Czasem lepiej, jeśli ma szczęśliwą matkę, która daje mu tyle miłości, że wystarczy i za ojca. Ja odeszłam od męża po 10 latach małżeństwa, z dwojgiem dzieci, a trzecie było w drodze(niestety poroniłam). Nie miałam znikąd pomocy, jedynie siostra, która też niewiele mogła. Ale zawzięłam się i przysięgłam, że nie wrócę do niego, bo on nie zasługuje na mnie i na te dzieci. Znalazłam pracę, żyliśmy skromnie, ale nic nie jest warte tego spokoju, który osiągnęłam. Nikt mnie nie poniżał, nie mówił co mam robić i nie zmuszał do seksu. Dziś jestem wolna, mam mężczyznę, który kocha mnie nad życie i moje dzieci. Za kilka miesięcy będziemy mięli kolejne, wspólne dziecko. Razem dzielimy szczęście i troski. Gdybym ponownie stanęła przed takim wyborem, na pewno bym się nie zawahała, bo nie pieniądze są najważniejsze, a bez tych 1300zł dasz sobie radę, tym bardziej bez kogoś, kto podcina Ci skrzydła i rzuca kłody pod nogi. Zastanów się nad tym.... Ja jednak czuję, że on się nie zmieni, a jeśli już, to tylko na gorsze, więc przemyśl dobrze swoją decyzję.

28

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

dziękuję Ci lewa4444 za dobre rady...wiem teraz jest ciężko baaaa...nawet bardzo ciężko...już nie mówię w kwestii finansowej ale w swe że sercowej...cały czas od kąt wstałam powtarzam sobie muszę dać radę...Kubuś dziś jest strasznie aktywny...ja staram się nie denerwować...jego kopniaki interpretuje jako znak że jest ze mną i już mnie wspiera i kocha....mam nadzieję że kiedyś ON będzie tego żałować...nie wiem czy się odezwie powiem szczerze chciałabym by się odezwał i żebym to ja mogła go potraktować w połowie małej części tak jak on potraktował mnie...choćby nawet przez telefon...
nie wieże że u niego miłość tak szybko minęła chyba że wcale jej nie było...
telefonu nie włączam - i powtarzam JESTEM SILNA Kubuś jest ze mną....boże daj mi siłę...
miłego dnia kochana...udanych Walentynek .... i szczęśliwego rozwiązania

29

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Kochana powiem tak: WIELKI SZACUNEK DLA TWOJEJ MAMY I GRATULACJE... Wiem, że każda z nas powinna takie sprawy załatwiać sama ale również wiem że Ty nie byłaś w stanie podjąć takiej decyzji... Widzisz bierzesz zastrzyki na podtrzymanie, przecież ta sytuacje jednoznacznie nie pomaga Ci w utrzymaniu ciąży.... Po tym co napisałaś jestem w 100% pewna iż to rodzina tego faceta niszczy Wasz związek i niestety Twój facet całkowicie się im podporządkowuje... przepraszam to nie jest facet, mężczyzna ma własne zdanie, a on jedynie kieruje się tym co mu inni powiedzą... Teraz masz czas próby, jeśli zmądrzeje to zechce Was odzyskać, ale nie nastąpi to w przeciągu kilku dni, tylko tak naprawdę nie wiem czy po tym wszystkim  co Wam uczynił powinnaś chcieć być z nim... niestety uważam iż zawsze w Twojej pamięci pozostaną te przykre sytuacje i będziesz czekać lub się bać iż pewnego dnia wszystko wróci... Zastanów się, nie kontaktuj się z nim, poczekaj, teraz jego ruch... a TY ciesz się spokojem i Swoim maleństwem... Pozdrawiam i uściski...

30 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2012-02-14 13:20:09)

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

I dobrze, nie włączaj tego telefonu, wie gdzie Cię znaleźć. Nawet jeśli przyjdzie na kolanach, to nie uginaj się, on musi poczuć, że nie jesteś na każde jego skinienie. Lepiej pomieszkaj u mamy, tam zapewne Ci niczego nie brakuje i masz spokój. Jeśli będzie mu zależało, to przyjdzie i będzie wiedział, jak Was odzyskać. Bądź twarda, a przede wszystkim honorowa wink


P.S. Dziękuję, Tobie również życzę smile

31

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Wieczór...nie wytrzymałam włączyłam telefon....ale spokojnie nic nie zrobiłam nie dzwoniłam...powtarzam sobie...że nie ma to już sensu...choć to tak cholernie boli.... sad....chciałabym się do niego przytulić popatrzeć na niego...chciałabym by poczuł to macierzyństwo cieszył się z przyjścia za niedługo na świat Kubusia...ahhhhhhh tak bardzo żyje nadzieją że może wróci stary Mariusz i zawalczy o nas...przestanie mieszać w mojej rodzinie...opowiadać niestworzone historie i kłamstwa....wiem to głupie...ale to miłość... sad(((((((

32

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie...

jest już 7.30 wstaliśmy bo....nie potrafiłam wyleżeć...zdenerwowanie którego nie dopuszczam do siebie i tak daje się we znaki...taką wielką ochotę mam zadzwonić usłyszeć...ale wiem wiem...nie jest tego wart...

wczoraj moja mamcia zadzwoniła do mojego brata...który powiedział że w poniedziałek po całej kłótni przed blokiem on przyjechał do mojego brata i po raz kolejny naopowiadał stek bzdur wyssanych z palca w które mój brat uwierzył bez skrupułów...nie chciałabym nawet wiedzieć jak wyglądam w oczach mojego brata...ponoć powiedział nawet że mnie kocha a ja znowu sama chciałam do mamy....co nie jest prawdą... sad ....żyć mi się nie chce...nie rozumie jego postępowania...dlaczego on w taki sposób się zachowuje ..... dlaczego

33

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Dzieci

ile wy macie lat?

latasz za nim jak piesek, on gwizdnie a ty już lecisz.

Jak on ma cię szanować  skoro ty sama siebie nie szanujesz?

34

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Kochana daj sobie z nim spokój... Moim zdaniem, przede wszystkim porozmawiaj z mamą i postaraj się umówić z bratem żeby przyjechał i z Wami porozmawiał... Bardzo bolą Cię te słowa więc spróbujcie to wszystko wyjaśnić... Ale jeśli chodzi o Tego Mariusza, to chyba nie nastąpi jego przemiana... Nie rozumiem na czym mają polegać jego gierki, ale za takie pomówienia można by mu wytoczyć sprawę w sądzie i szczerze nad tym pomyśl.... Trzymajcie się z Kubusiem, ten Mariusz jest pewien że się złamiesz i albo przyjedziesz albo będziesz dzwonić...proszę Cię nie daj mu tej satysfakcji... Niech zobaczy iż nie jest pępkiem świata, on wię że go bardzo kochasz  i chyba go bawi, gdy za nim biegasz, błagasz go... mam wrażenie, że go kręci poniżanie Ciebie...NIE POZWÓL JUŻ NIGDY WIĘCEJ NA TO...

35

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

"taką wielką ochotę mam zadzwonić usłyszeć...ale wiem wiem...nie jest tego wart..."
Prooooszę cie...bo jeszcze uwierzę, że Ty lubisz to jak on Cię traktował i że sama tego chcesz...
Kochana...co Ty "chcesz usłyszeć"...? Że gaci nie zmieniał tydzień, bo mama mówi że trzeba oszczędzać, a ty masz mimo to ...(przez moją klawiaturę mi nie przejdą te słowa)... Brakuje Ci poniżania i traktowania jak "pierwszą lepszą"...? Dziewczyno zastanów się co Ty mówisz... zapomnij o nim i zajmij się sobą i dzieckiem...teraz ono jest najważniejsze. Jeśli on przejdzie "przemianę"...w co szczerze wątpię, to niech sam przyjdzie i przeprasza za swoje chamstwo i głupotę i błaga Cię o  wybaczenie... Ale jedyne co bym wtedy zrobiła, to zezwoliła mu na widzenie z dzieckiem...nic więcej... Niczego więcej nie jest wart...nawet człowiek nękany przez rodzinę, i będący w lekkim szoku, zagubiony...nie ma prawa pomiatać drugim człowiekiem, (tym bardziej matką swego dziecka)...taka jest prawda...

36

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Matko kochana,jak nigdy przeczytałam całą twoją chistorie i jestem w szkoku. Jak takie rzeczy mogą sie dziać,czemu faceci nie szanują swoich kobiet i nadodatek matek swoich dzieci.Prosze nie załamuj sie jestem pewna dasz sobie rade choc jest cieżko jesteś silna kobietą bo tyle już przeszłaś.Wiele z nas chciało by Ci pomóc,ale możemy tlko słowem i wsparciem duchowym. Sercem jestem z Tobą. Pozdrawiam serdecznie.

37

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie...wczorajszy dzień również był ciężki a dlaczego to już postaram się opowiedzieć....w jak największym skrócie....

On nie odezwał się no i możliwe że też już się nie odezwie....

Wieczorem przyszedł brat mama kazała udawać mi że śpię by uniknąć awantury (tak przypuszczam) ale nie wytrzymałam....gdy zaczęli się kłócić przeze mnie/o mnie...nigdy bym nie przypuszczała że takich głupot może on naopowiadać...np. w styczniu prosił moją mamę o pożyczkę tych 5000 zł....powiedział by poprosiła kogoś o tą pożyczkę pod pretekstem choroby swojej matki (bo jego mama choruje na raka) że niby na lekarstwa...moja mama że zawsze stara się pomagać jak może poszła do teściów od mojego brata i pod takim pretekstem pożyczyła potrzebną sumę (ale powiedziała mu żeby nie mówił NIGDY nikomu że od nich pożyczyła bo nawet oni nie chcieli by ani córka od nich ani mój brat się o tym dowiedział)...okazało się że gdy pojechał do mojego brata po tej wielkiej awanturze w poniedziałek powiedział mojemu bratu czy wie że jego mamusia pożyczyła u jego teściów 5000 i jeszcze nakłamała że na mamę chorą a wiedziała że to na długi (w prymitywny sposób nie dość że wkopał tyle osób które przez niego były zamieszane w kłamstwo wkopał to jeszcze zrobił z mojej mamy kłamczuchę - której sam kazał tak mówić i tłumaczyć na co idą pieniądze)...wiele jest jeszcze faktów o których nie dość że ciężko mówić to ahhhh...
Kazał mojemu bratu ponownie wystawić mieszkanie na początku za 150 000 ale teraz za 140 000 (na który ma kredyt) .... mój brat obiecał wystawić mu to mieszkanie ale po wczorajszej rozmowie powiedział że poznał naszą wersję i nie chce się w takim razie już w to wtrącać...

Zadaje sobie jedno pytanie...dlaczego tyle mostów spalił za sobą...dlaczego tyle osób skrzywdził....co tym chce uzyskać...sama nie odpowiem na to pytanie...co nim kierowała czy w danym momencie emocje...ahhhh

Kolejne pytanie czy się odezwie...chciałabym by się odezwał i kiedyś porozmawiać z nim....dlaczego ??!! dlaczego tak wszystkich nas zranił

Zarzucono mi że zachowuję się jak dziecko że czekam że tęsknie...ale jeśli kocha się prawdziwie to bez względu na wyrządzoną krzywdę przez tą drugą osobę nie przestaje się kochać natychmiast....to uczucie siedzi w nas...boli i kuje od środka...

Nie dzwonie do niego nie piszę....czy jest teraz szczęśliwy...hmmm może tak

Ja zaczynam kolejny dzień...atmosfera w domu jest ciężka...mamie jest przykro że tak ją potraktował...a ja muszę udawać i podtrzymywać ją że będzie dobrze-----bo przecież będzie...prawda

Udanego dnia wam życzę kochane....Dziś tłusty czwartek a więc smacznego

Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie mojego posta....

38

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witam Cię...

Rozumiem, że jest Ci ciężko i że bardzo kochasz tego mężczyznę... Również wiem, że odkochać się nie jest łatwo...niejednokrotnie kochałam bez wzajemności i wiem jak to boli...Ale niestety popatrz na tą sprawę obiektywnie, nie możesz wiecznie się oszukiwać że wszystko się jeszcze jakoś ułoży... Na pewno tak będzie, ale przypuszczam, iż z innym mężczyzną.... Przeczytaj sobie swój post od początku, nie wczuwaj się iż Ty to napisałaś ale podejdź jakby to napisała zupełnie dla Ciebie obca kobieta.... Zobacz jak wiele przeżyłaś bólu, cierpienia i upokorzenia, popatrz jak wiele poświęciłaś dla tej miłości, jak bardzo się starałaś i walczyłaś...ile dałaś z Siebie a ile w Wasz związek włożył Mariusz... Kochana nie oszukuj się, On się nie zmieni, zawsze znajdzie się ktoś, kto podpowie mu coś mądrego... To jest osoba, która niestety nie umie myśleć samodzielnie...
Życzę Ci kochana aby nadszedł dzień, kiedy się obudzisz i stwierdzisz iż serduszko mniej boli, że za gardło nic nie ściska i łzy nie płyną same po policzku... Niedługo ten dzień nadejdzie gdy poczujesz ulgę....Ale również życzę CI aby nadszedł, kiedy Mariusz zdobędzie się na odwagę aby szczerze z Tobą porozmawiać... Jest CI teraz bardzo ciężko, pomyśl nad takim rozwiązaniem: cały swój ból przelej na kartkę papieru i wyślij mu list, napisz mu jak bardzo Cię skrzywdził, tylko nie proś go aby wrócił,napisz mu również iż liczysz że nadejdzie dzień, kiedy będzie miał odwagę powiedzieć CI całą prawdę... Pozdrawiam Cię bardzo mocno i sercem jestem z Tobą..

39 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-02-16 13:17:44)

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Sindagma, Twoja sytuacja jest na prawdę trudna, przykra i nie do pozazdroszczenia... kochana, wszystkie życzymy Ci jak najlepiej, ale czasami trzeba dać "kopniaka", żeby osoba zrozumiała jak jest na prawdę i żeby przestała żyć złudzeniami...żeby zaczął myśleć racjonalnie i trzeźwo...
Wiem, że nie można przestać kochać z dnia na dzień, można tęsknic...jednak nie można tym uczuciom się całkowicie poddawać...nie zawsze trzeba się poddawać drugiej osobie "mimo wszystko"... Zobacz ile On zrobił Tobie krzywdy...Twojej mamie, bratu... ile miałaś przez niego przykrych doznań, ile razy płakałaś, ile nerwów kosztowało Cie to "bycie z nim"... Tak na prawdę, to tylko Ty byłaś z nim, on z Tobą nigdy nie BYŁ... zabrakło go w najtrudniejszej i najważniejszej dla Ciebie chwili... Nie podtrzymywał Cie na duchu, gdy z sercem na ramieniu szłaś na badania...gdy źle się czułaś...gdy potrzebowałaś zwykłego przytulenia się... On przez ten cały czas (z chwilami przerwy, gdy zachowywał się jak człowiek) myślał tylko o sobie...co on czuje, co myśli jego rodzina...co będzie z JEGO życiem... Czy taki człowiek jest wart Twoich łez, w ogóle Twoich uczuć...? Myślę, że nie... Ty już tyle przeżyłaś...dałaś rade...jesteś silną kobietą... Masz kochającą mamę, masz brata z którym na pewno dojdziesz do porozumienia. Dasz sobie radę, co więcej będziesz z siebie dumna... że nie poddałaś się, że nie pozwoliłaś sobą pomiatać, że postawiłaś się... To co będzie kiedyś, i czy on odezwie się, czy zmieni swoje postępowanie, to teraz jest na drugim albo i nawet dalszym planie...teraz zadbaj o siebie, o spokój, zdrowie, a potem o maluszka... potem przyjdzie czas na inne rzeczy... Myślę, że pojawi sie pewnego dnia w Twoim życiu ktoś, kto w końcu zatroszczy się Toba, komu będziesz mogla zaufać i na kim będziesz mogła polegać... Związek musi dawać "coś" obojgu ludziom...nie może polegać na "poświęceniu" się jednej ze stron... bo to już nie jest zdrowy układ... Trzymam kciuki bardzo mocno za Ciebie i Kubusia... dasz rade, wierze w to!!!

40

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

W imię czego pozwalasz traktować się jak podnóżek? W imię "wielkiej miłości"?! (czego, przepraszam?)
Na co jeszcze liczysz? Że ten "zły demon", co go opętał odejdzie?
Przecież on sobie praktycznie napisał na czole: "nie chcę mieć z Tobą ani dzieckiem NIC wspólnego, no ale jak chcesz to możesz od czasu do czasu zrobić mi dobrze"
Ty nie chcesz ojca dla dziecka, bo gdybyś go chciała, to dawna oblałabyś się kubłem zimnej wody i znalazła, kogoś na kogo zasługujesz.

41

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Część Twojego posta  ".....Sobota ranek...wspólne śniadanko...i wyprawa do centrum handlowego kupił Kubusiowi body i sweterek nawet chciał kupić grę ale powiedziałam mu że to za szybko...byłam szczęśliwa łudziłam się baaa żyłam w świadomości że w końcu szczęśliwie przetrwam do końca...wieczorem tradycyjnie chciał jechać do swojej rodziny...siedział tam długi ale nie robiłam wyrzutów choć wolałabym spędzić całyyyy wieczór dzień z nim..."

po tym wszystkim jeszcze masz nadzieję? po tym wszystkim wiążesz dalej z nim jakieś plany? Nie pamiętam już którego by pisany ten post ale nawet po przeczytaniu wszystkich Twoich postów widzę, że gdyby przyszedł i Cię przeprosił - wróciłabyś do niego?! A potem?.... ile takich powrotów i rozstań jesteś w stanie znieść? Czy chciałabyś tak żyć z dzieckiem?

PAMIĘTAJ JEDNO: Mało prawdopodobnym jest aby taki człowiek się zmienił, ba... mało tego - ludzie tacy jak on się nie zmieniają. Mogą dusić wszystko w sobie aby stworzyć pozory ale prędzej czy później te sytuacje i tak się będą powtarzać. Jest to chory i nie obliczalny człowiek. Miej świadomość tego (podczas myślenia, że może się zmieni itp.), że taki człowiek jest zdolny do wszystkiego i mało brakuje do takich sytuacji aby Cie uderzył, pobił bądź gdyby było już dziecko a ty byś mieszkała z nim musisz się liczyć też z tym, że dziecku też mógłby coś zrobić. PATRZ W PRZYSZŁOŚĆ!!!! i spal  wszystkie mosty które są z nim związane. Poza jednym, niech poniesie tego konsekwencje i płaci alimenty na dziecko!!! zawsze będzie Ci lżej biorąc pod uwagę nie ciekawą sytuację w której się znajdujesz. 
Nie łudź się - on się nie zmieni!!! im szybciej to zrozumiesz tym lepiej. Jeśli jest to miłość to jest to "miłość chora" i nie niosąca ze sobą nic dobrego (oczywiście nie mówię o dziecku którego się spodziewasz)

Czytając wszystkie Twoje posty, tak się zastanawiam czy nie pomyliłaś miłości z czymś innym? Czy nie jest tak, że martwisz się o swoją przyszłość, boisz się, że sobie nie poradzisz, że nikogo na swojej drodze nie spotkasz itd - dlatego też, wiążesz nadzieje z tym draniem? Pytam bo znam podobne przypadki jak Twój... Jeśli po części tak jest to uwierz mi nie jest to dobra droga.

42

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Przemyśl to wszystko na spokojnie, pomyśl o dziecku co by przeżywało i czego mogłoby być świadkiem gdybyście razem zamieszkali - TY - ON i dziecko. Musisz to sobie uświadomić i przestać żywić nadzieję, że może kiedyś będziecie razem, że może kiedyś on się zmieni -powtórzę jeszcze raz: NIE ZMIENI SIĘ. I im szybciej przyjmiesz to do swojej wiadomości tym lepiej. Całe życie przed Tobą, poradzisz sobie i spotkasz kiedyś takiego mężczyznę na jakiego zasługujesz...

43

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie....

Kolejny dzień przed nami na szczęście tydzień dobiega końca i zacznie się nowy....mam nadzieję lepszy niż poprzedni...
Czy jest lżej jeszcze nie....w środku nadal boli....ale trzeba żyć nie ma wyjścia...
On nie kontaktuje się z nami....pewnie miło żyje....

Bardzo dziękuję Wam wszystkim za wpisy i wsparcie...z czasem pewnie zacznę z nich korzystać...ale to z czasem...na razie za bardzo boli...boli w środku...

Każdy dzień jest identyczny...niczym nie różniący się od poprzedniego...strasznie chciałabym by pojawił się już Kubuś...bym mogła go przytulić i całą tą miłość w środku przelać na niego....

Dziś będę wystawiać na allegro trochę niepotrzebnych rzeczy...nadarzyła się fajna okazja kupienia używanego wózeczka (ze względów wiadomo jakich nie stać mnie na nowy)...ale kobieta która go sprzedaje dała mi czas do 28 na wpłatę więc muszę się śpieszyć ze zbieraniem środków...

Kochane życzę Wam miłego dnia...milszego niż mój...

44 Ostatnio edytowany przez jablonka (2012-02-17 21:22:32)

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Pozdrawiam Ciebie i Kubusia smile

Mam pytanie potrzebujesz czegoś smile jeśli chcesz wyślę Ci kilka ubranek smile

45

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

witaj Jabłonko...tak naprawdę potrzebuję wiele...bo nie mam nic...nie brałam pod uwagę tego że tak się to skończy...na wszystko zbieram i kupuje na tyle ile mnie stać...ubranka kupuję używane...teraz oszczędzam na wózek...jeśli miała byś coś...czego chciałabyś się pozbyć to ja z chęcią skorzystam...oczywiście oddam za przesyłkę...pozdrawiam ciepło

46

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Eh, kobieto, aż tak Ci było źle u boku męża?
Zwalasz całą winę na niego, ale przyznaj, nie starałaś się o to małżeństwo kiedy poznałaś M.?


Czytałam to wszystko z zapartym tchem i nie wierze, ze można być takim...psycholem??
To zwyczajny, popaprany psychopata. Wiem, że w głowie masz miłe początki, kilka wspaniałych chwil, ale na Boga, to co ten człowiek z Tobą wyprawia, to czyste szaleństwo.

Olej tego psychola i uciekaj jak najdalej !!!

Sindagma, jesteśmy w tym samym wieku, jeszcze ułożysz sobie życie, zobaczysz!!
Bo jak na razie jesteś na świetnej drodze do spieprzenia go nie tylko sobie, ale i dziecku!!

47

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie...
no i weekend przede mną...smutny i samotny...ale chyba większość jak na razie takich będzie...staram się tak na to nie patrzeć ale nie da się na razie inaczej...

do użytkownika Kolendra85...po nie kąt masz po części rację...męża skreśliłam gdy poznałam Mariusza...choć nasz związek zaczął sypać się już prędzej...ale mogła ratować go...odpuściłam i teraz za to płacę...chyba największą cenę...

Wszystkim życzę miłego udanego weekendu...pozdrawiam

48

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witajcie...

wczorajszy dzień był chyba dniem przełomowym...to co opiszę dla nie których może być śmieszne a może nie które zrozumieją...

Rano wstałam był to ciężki dzień dla mnie tęsknota...brała górę... ugięłam się o 13.15 napisałam do Mariusza krótką wiadomość...nie dotyczącą nas kompletnie nie dotyczącą mnie...napisałam jedynie o Kubusiu że rośnie i kopie że zaliczkowałam wózek i że w poniedziałek będą badania półmetkowe i prenatalne i tylko tyle....nie odpisał wiedziałam że nie odpisze bo dla niego było by to poniżenie i znak że się ugiął...zawsze był uparty...
i tak zleciało do wieczora..było ciężko bo w głębi serca liczyłam że może jednak ale cisza telefon milczał

Moja mamcia wieczorem jechała do pracy na noc...poprosiłam ją by podjechała tylko pod blok i zobaczyła czy jest w domu...podjechała nie było go w całym mieszkaniu było ciemno (nie wiem teraz sama po co była mi ta informacja-do czego potrzebna) fiksowałam...i znowu nie wytrzymałam zadzwoniłam do niego..

Nie odbierał...odebrał dopiero po 3 próbach połączenia...był zimny surowy oschły...wiele razy z nim rozmawiałam i czułam że mówi tak by mnie tylko zdenerwować by sprawić przykrość by poniżyć (ale tak naprawdę tego nie chciał bo słowa które wypowiadał ciężko przechodziły mu przez usta)...mówił że już mnie nie kocha, że żałuje że 1,5 roku szybciej nie otworzył oczu, że teraz jest dopiero szczęśliwy, że nie tęskni i nie szuka kontaktu z nami bo gdyby szukał to sam prędzej by się odezwał że mam nie dzwonić bo nie chce ze mną rozmawiać...ja uspokajałam go mówiłam że ma emocje odstawić i spokojnie rozmawiać...nie chciał...
nie wytrzymałam i napisałam ostatniego sms-a...że uszanuję jego decyzję i jego słowa że serce mnie boli ale skoro tak chce to nie mam wyjścia jak wycofać się....ale to był dopiero początek tego co działo się dalej....

o 21.30 zadzwonił jego ojciec alkoholik z pretensjami że wypisałam na FC stek bzdur że wyrzucił mnie z mieszkania że wyparł się dziecka...wyzwał od dziwek...że chwytam mężczyzna na dzieci...że jeśli natychmiast nie usunę swojego profilu to przyjedzie i zniszczy mieszkanie mamy powybija szyby...a za mnie dopiero się weźmie...zniszczy doszczętnie...nie wytrzymałam rozłączyłam się...dzwonił jeszcze wiele razy...aż w końcu zadzwonił do mojej mamy do pracy i jej zaczął ubliżać...

teraz wiem że potrzebowałam takiego wstrząsu..bo on jest identyczny jak ojciec...wszystko robi w emocjach a później tego po czasie żałuje i płacze (przeprasza)...
teraz wiem że nie mam już po co się z nim kontaktować..że nie ma to już najmniejszego sensu...
ale wiem też jedno serce mi to podpowiada...że to nie koniec on teraz jest w amoku i pod naciskiem rodziny którzy nigdy nie byli za nami...robi coś nie zastanawiając się tak naprawdę jakie będą tego konsekwencje...
i wiem może się ze mną nie zgodzicie ale za jakiś czas sam zadzwoni i będzie nalegać na spotkanie bo sumienie nie da mu spokoju i chęć zobaczenia dziecka (bo tego jestem pewna że bardzo go chciał)...
w domu zawsze był nikim...chłopcem na posyłki...więc powiedziałam mu teraz jest dobrze ciaciaja ci ale to minie z czasem i znowu będziesz płakać po kątach i taki dzień nadejdzie ja to wiem...

49

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

a ty nadal naiwna, czekaj?ca jak pies na jego skinięcie.

to nie było śmieszne, to było żałosne,

sama sprowokowałaś skopanie swojej godności.

50

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

O rany....to rzeczywiście było mocne.

Ws?ólczuje Ci, ale nie sytuacji, a swojej postawy.

Co to znaczy że mówił Ci przykre rzeczy ale tak naprawdę tego nie chciał?
Otóż mówił Ci przykre rzeczy i dokładnie to właśnie miał na myśli!! Ten gość ma Cie za nic i zwyczajnie chce, żebyś się od niego odczepiła i dała mu święty spokój.
Co jeszcze powinien zrobić, żebyś to zrozumiała?
Gość nie odbiera Twoich telefonów, nie szuka kontaktu z Toba, ma nawet gdzieś swoje dziecko a jak już łaskawie do Ciebie oddzwania to poniża Cię i równa z ziemią!!!

A Ty jeszcze go usprawiedliwiasz.
I zgadnij co - nie, on nie zadzwoni do Ciebie więcej.

51

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...
sindagma napisał/a:

mówił że już mnie nie kocha, że żałuje że 1,5 roku szybciej nie otworzył oczu, że teraz jest dopiero szczęśliwy, że nie tęskni i nie szuka kontaktu z nami bo gdyby szukał to sam prędzej by się odezwał że mam nie dzwonić bo nie chce ze mną rozmawiać

Czego Ty w tej wypowiedzi nie zrozumiałaś? Przecież to prosta odpowiedź, nie widzę tu żadnych nadmiernych emocji.

Po kiedy grzyba pchasz się, gdzie Cię nie chcą?
Jaki on jest nie będę pisać, bo sama o tym wiesz. Tylko nie rozumiesz, że straciłaś szacunek do samej siebie i poczucie własnej godności.

52

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witaj! Od czasu do czasu sledze Twoja historie..Wypowiedziałam sie wczesniej(jak i inne kobiety),żebys kopla mu w du*e.Ale z Toba jest tak,ze nic do Ciebie nie dociera..."grochem o ściane"...To ,ze on jest dupkiem to juz wszyscy widza,oprócz Ciebie !Jasne,czekaj aż przeprosi i wrócicie do siebie.Stworzycie dziecku niezłą patologię.Tego przeciez chcesz,prawda? Moze jestes tak zakompleksiona,że wolisz życie z takim chamem niż sama...a moze lubisz role masochistki? Nie wnikam! Jeśli chcesz,to idz sie przed nim płaszczyć i poniżać...Zrób mu dobrze i może Was przyjmie! Kubuś będzie miał niezły autorytet w tatusiu.... Przepraszam,ze tak brzydko sie wyraziłam,ale krew mnie zalewa jak czytam te Twoje bzdury o miłości itp.Zycze powodzenia! Tylko Kobieto przejżyj na oczy!!
Mam nadzieję,ze kolejny Twój post bedzie pozytywny...:)

53

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

macie racje...moja wina...mam to na co sama zasłużyłam...chciała jedynie dobrze...bo uważam że każdy zasługuje na przebaczenia...nie będę już Was zanudzać ani sobą ani moim życiem...dziękuję za wsparcie i rady...dziękuję że jednak mogłam się wygadać

54

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

odnoszę wrażenie, że odczuwasz coś w rodzaju rozkoszy gdy on cię zgnębi, poniży, zwyzywa, dodatkowo lubisz gdy cię ktoś pogłaszcze i powie : o tak, ty to jesteś biedna, doznałaś największej krzywdy na świecie.

dno i patologia.

55

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...
Motylewemgle napisał/a:

odnoszę wrażenie, że odczuwasz coś w rodzaju rozkoszy gdy on cię zgnębi, poniży, zwyzywa, dodatkowo lubisz gdy cię ktoś pogłaszcze i powie : o tak, ty to jesteś biedna, doznałaś największej krzywdy na świecie.

dno i patologia.

prawda.. takie samo odnoszę wrażenie

ps.
najgorsze jest to, że z tego dna  i patologii narodzi się dziecko.. jeszcze go nie ma na tym świecie, a ja już mu współczuję

56

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...
sindagma napisał/a:

macie racje...moja wina...mam to na co sama zasłużyłam...chciała jedynie dobrze...bo uważam że każdy zasługuje na przebaczenia...nie będę już Was zanudzać ani sobą ani moim życiem...dziękuję za wsparcie i rady...dziękuję że jednak mogłam się wygadać

To nie o to chodzi, ze na to zasłużyłaś. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, dlatego powinnaś sie opamiętać dla swojego dobra. A jeśli nie dla swojego dobra, to dla dobra dziecka. W spokoju przejdź tę ciążę, w spokoju urodź to dziecko i odetnij się na ten czas od tego....gościa.

Nie kontaktuj się w ogóle.

Moim zdaniem to psychopata, ale jeśli tak bardzo Ci zależy, to tylko ucinając kontakt kompletnie możesz, ewentualnie coś zyskać. Koleś może się jeszcze opamiętać, przemyśleć i odezwać.
Ale nie wtedy, kiedy wydzwaniasz do niego po 10x dziennie i gnębisz go.
Odpuść. Przynajmniej na najbliższe 8-9 miesięcy.

57

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Dopytaj się dokładnie ale mi się wydaje że nawet w ciąży przysługują alimenty nie wiem czy przez cały okres ale coś się chyba należy może nawet w mops będą coś wiedzieli i zapytaj tam o jakąś zapomogę może coś Ci się należy pieniądze się na pewno przydadzą. A tak nawiasem ja też mam Kubusia za tydzień kończy roczek :-) będzie dobrze

58

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Sindagma, masz racje- każdy zasługuje na wybaczenie, ale najpierw musi o to poprosić, a ON nie zamierza, ON nawet nie czuje się winny. Nie będziesz z nim miała przyszłości. Wydaje mi się, że stać go jest na więcej, niż pokazał. Dla swojego spokoju i dziecka, lepiej odpuść. Jesteś młoda i masz szansę, by ułożyć sobie życie z kimś, kto Cię doceni i pokocha bezinteresownie. Według mnie, ojciec Twojego dziecka, to osoba niezrównoważona psychicznie, mająca zachwiania emocjonalne. Od takich lepiej jak najdalej. Dasz sobie radę bez niego- mówi Ci to matka dwójki dzieci, która odeszła od męża wink

59

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Kochana... to nie Twoja wina,ze on jest dupkiem!! Nie zasłuzylaś na to,więc tym bardziej trzymaj sie od niego z daleka..Nie jestes sama,bo wiele kobiet tak jak Ciebie porzucono i nie jestes samotna,bo masz Matke,która Cie wspiera i nowe życie w sobie...!!! Teraz musisz stac sie odpowiedzialna i nie tylko za swoje życie..Jeśli nie pracujesz,to owszem z MOPS-u należą Ci sie pieniadze za 3 m-ce przed rozwiązaniem i 3 m-ce po rozwiązaniu... Ale jesli dasz sprawe o ustalenie ojcostwa to tatuś pokrywa wszystkie koszty związane z ciążą,połogiem i wyprawką..(zachowaj rachunki).
Jeśli chodzi o przebaczenie,to pewnie kiedys mu przebaczysz,moze nie teraz ..Ale jeśli chodzi o 2 szanse,to jak sie nie mylę on ją już dostawał wielokrotnie... A Ty?? Cóż on moze Ci wybaczać i o jaka szanse prośić...????? Dałaś z siebie wszystko! Może nawet za wiele...Wiesz co go najbardziej wkurzy? Jak zobaczy,ze sie usamodzielniłas i dajesz sobie rade bez niego...A jeśli do tego będziesz szczęśliwa,to juz napewno dostanie szału (a moim zdaniem,szczęście to Twój Kubuś)... Więc nic innego Ci nie pozostaje,jak otrząsnąć sie z tego letargu i zacząć działać:)Chyba,że chcesz być nieszczęśliwa z własnego wyboru...?

60

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

I zanudzaj nas swoim życiem smile o ile będziemy widzieć,ze robisz krok do przodu smile
I pamiętaj,co nas nie zabije,to nas wzmocni (a my kobiety z natury jesteśmy silne)
Tym razem niech Twój post(kolejny) bedzie pozytywny i optymistyczny smile

61

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Dziewczyno to forum!!!! Weszłam na problem Mosi a tu Twój post....! 14 lutego piszesz jej o tym,zeby odeszła z podniesiona głowa itp.....Albo masz rozdwojenie jażni,albo sama sie w tym pogubiłaś...Jak mozesz doradzać komus olanie "łotra",skoro sama tego nie zrobilaś....??? Ja juz nie mam pytan sad

62

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

sindagma, jeśli udzielasz komuś takich rad, to mam nadzieje że zaczynasz rozumieć to o czym my tutaj Tobie piszemy...
Teraz udowodnij sobie samej, że dasz radę i nie poddasz się... skorzystaj ze swoich własnych rad... pokaż dziewczynom w podobnej sytuacji, że można wybrnąć z każdej sytuacji... trzymamy kciuki!

63

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Witam ...
powiem szczerze...że nie chciałam już tu zaglądać bo są osoby życzliwe jak i osoby które uwielbiają potępiać...udzielać komuś rad a sama z nich korzystać to dwie różne rzeczy...łatwiej jest udzielić rady gorzej jest ją samemu wdrążyć w życie....ale nie będę się tłumaczyć...bo tylko winny to czynie
wiadomość dla tych życzliwych...
byłam na badaniach 20...Kubuś czuje i rozwija się świetnie...mam masę zdjęć z badań...nadal ciężko mi bardzo nie będę ukrywała skontaktowałam się z ojcem dziecka stosunek przez dwa dni był poprawny teraz dzisiaj znowu gorszy...ja nie liczę już na miłość bo wiem że jej nie będzie...widzę pomału jak bawi się moimi uczuciami przez to że wie jak bardzo go kocham...ale do wszystkiego trzeba czasu...
ciężko mi bo był kiedyś inny...a ja jestem takim człowiekiem że zawsze wybacza bo każdy ma prawo zbłądzić na złą drogę...tu chyba nie ma już szans...
kochane życzliwe życze wam miłego popołudnia...a ja uciekam do kuchni racuchy robić...buziaki

64

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Sindagma, ciesze się że Kubunio zdrowo rośnie... Będzie dobrze, tylko proszę Cie nie dzwoń do niego codziennie...nie narzucaj mu się... Jeśli zmieni swoje zachowanie, i jeśli zainteresuje się sam dzieckiem, to będzie szansa że zaczął normalnie myśleć... Chyba nie chcesz żeby robił wszystko "na siłę" (to jest mało pocieszające zachowanie)... Nie narzucaj mu się też "ze swoim wybaczaniem", bo tym bardziej nie będzie Cię szanował... Jeśli będziesz wciąż tak się zachowywać, to on nigdy się nie zmieni(niby po co, skoro tak mu wygodniej), po prostu nie ma do tego motywacji, ani najmniejszego powodu, skoro Ty i tak na każde jego "kiwnięcie" będziesz się meldować ... Wiem że to brzmi brutalnie, ale na prawdę jeśli chcesz się przekonać, czy dziecko i Ty cokolwiek dla niego znaczycie(nie mówię tu już nawet o miłości), to zapomnij że masz do niego numer telefonu, a najlepiej go wykasuj... Nie odzywaj się do niego... niech sam sobie przemyśli wszystko... niech się zastanowi czy bez was jest mu lepiej, czy może czegoś mu brakuje... aczkolwiek ja nie wierze za bardzo w jego przemianę...
Tobie i Kubusiowi życzę zdrowia, spokoju, oraz godnego życia... trzymaj się!

65 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-02-23 14:10:40)

Odp: Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...
sindagma napisał/a:

Witam ...
powiem szczerze...że nie chciałam już tu zaglądać bo są osoby życzliwe jak i osoby które uwielbiają potępiać...udzielać komuś rad a sama z nich korzystać to dwie różne rzeczy...łatwiej jest udzielić rady gorzej jest ją samemu wdrążyć w życie....ale nie będę się tłumaczyć...bo tylko winny to czynie
wiadomość dla tych życzliwych...
byłam na badaniach 20...Kubuś czuje i rozwija się świetnie...mam masę zdjęć z badań...nadal ciężko mi bardzo nie będę ukrywała skontaktowałam się z ojcem dziecka stosunek przez dwa dni był poprawny teraz dzisiaj znowu gorszy...ja nie liczę już na miłość bo wiem że jej nie będzie...widzę pomału jak bawi się moimi uczuciami przez to że wie jak bardzo go kocham...ale do wszystkiego trzeba czasu...
ciężko mi bo był kiedyś inny...a ja jestem takim człowiekiem że zawsze wybacza bo każdy ma prawo zbłądzić na złą drogę...tu chyba nie ma już szans...
kochane życzliwe życze wam miłego popołudnia...a ja uciekam do kuchni racuchy robić...buziaki

Wybaczyć można raz jeżeli widzi się, że ten ktoś chce wybaczenia, zasługuje na wybaczenie i druga szansę, stara sie naprawić swoje postępowanie.

Ile razy ty wybaczałaś a raczej wpierałaś, wciskałaś mu swoje wybaczenie gdy on o to wogóle nie zabiegał, więcej-miał ciebie i twoje wybaczenie w czterech literach.
Swoje upośledzenie emocjonalne nazywasz wybaczeniem , szansą dla niego.

  Jesteś namolna w stosunku do niego, nawet to dziecko cię do tego nie upoważnia. On wybrał swoje życie a ty mu ciosasz kołki na głowie, na siłę WYBACZASZ. Wygląda to tak jakbyś stała nad nim i tupiąc nogą krzyczała: masz być ze mną i koniec! Teraz i już masz być ze mną bo ja chcę!!! Nie przyjmujesz do wiadomości, że on tego absolutnie nie chce, teraz nie chce.
   
  Nie pisz tu o wybaczaniu, napisz może, że szukasz dla siebie pomocy, psychologa, terapii aby naprostować swoje zwichnięcie emocjonalne i zacząć żyć z godnością bo dziecko trzeba wychować na zdrowego emocjonalnie faceta, aby nie była taki jak jego ojciec i matka teraz.

  Ja wybaczyłam raz, teraz wiem, że nie warto. Nie wchodzę mu w doopę za każdym razem jak spojrzy na mnie, jest trudno bo mieszkamy w jednym mieszkaniu, nie szukam kontaktu, żyję swoim i dziecka życiem, on to już zupełnie odrębna jednostka. Jasne, że serce boli ale ja już z siebie dałam wszystko w ten związek, teraz odpuściłam bo uważam, że nie ma co uszczęśliwiać kogoś na siłę. Każdy sam buduje swoje życie i stosunki z rodziną.

Tu nie chodzi o to aby ci dosrać ale abyś spojrzała trzeźwo, racjonalnie na swoje życie.

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Pozostawiona z małym serduszkiem w brzuszku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026