netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Trądzik,a mój stan psychiczny.

22 odpowiedzi14 272 wyświetleniazałożony przez bum, 02.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Trądzik,a mój stan psychiczny.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Witam. Szczerze ... to nie wiem dlaczego to piszę. Może dlatego,że czuję się sfrustrowana? Że już nic innego nie pozostało mi niż wylanie gdzieś swych żalów? Może.
Otóż nazywam się X. Obecnie mam 19 lat i od dobrych 5 jestem nieszczęśliwą posiadaczką trądziku. Nie będę opisywać całego przebiegu choroby, bo byłoby to bez sensu. Przede wszystkim TAK chodzę do dermatologa odkąd trądzik się u mnie pojawił. Przetestowałam tysiące maści, tysiące tabletek. Raz było dobrze, raz źle. Niestety pomimo,że czasami stan mojej cery się poprawiał to moja psychika już nie dawała rady. Od dwóch lat moja samoocena jest poniżej normy. Trądzik doprowadził do tego,że zaczynam wariować. Uświadomiłam sobie,że walczę z wiatrakami. Że nieważne ile już pieniędzy wydam na leczenie, to i tak jestem na samym starcie PRZEGRANA. Otóż... czuję się mała. Czuję się malutką osobą wśród ludzi, nawet moich znajomych, DOBRYCH znajomych! Często będąc w towarzystwie zaczynam porównywać się do innych, w szczególności do osób, które mają wręcz idealną cerę. Wtedy to co się dzieje w mojej głowie jest istną walką. Próbuję sobie wmawiać bajki w stylu "ależ nikt nie jest idealny, każdy ma jakąś wadę " . Oczywiście to nie działa. Moją wadą jest trądzik,który szpeci mi twarz. Uważam ,że byłabym całkiem ładną dziewczyną, gdyby nie to COŚ na mojej twarzy. Przede wszystkim czuję ogromny lęk przed zdjęciami, gdy już mi ktoś jakieś zrobi staram się je usunąć,albo po prostu uciekam przed aparatem,zasłaniam twarz. Czasami jak znajdę jakieś zdjęcie potrafię je oglądać tysiąc razy ,aż w końcu je usunę. Generalnie odczuwam strach przed tym,że ktoś może posiadać moje zdjęcia,a ja będę wyglądać na nich źle.Nawet jeżeli ktoś posiada moje złe zdjęcia to ,przecież jest to normalne,że każdy czasami źle wyjdzie na fotografii, niestety takie tłumaczenia nie docierają do mojej głowy. Bywa tak,że nie mam ochoty wychodzić z domu. Mam wrażenie,iż ludzie,którzy ze mną rozmawiają nie skupiają się na tym co mówię ,lecz na każdej krostce na mojej buzi. Niestety trądzik mam też na ramionach, dekolcie oraz plecach co jeszcze bardziej wpędza mnie w psychiczny dołek,który z dnia na dzień się pogłębia. Uważam ,że miałabym dużo możliwości, gdyby nie to paskudztwo! Często chciałabym do kogoś "zagadać" ,ale twierdzę ,że takie "pryszczuchy" (to moja ksywa,którą nadałam sobie sama, nie w celu pogrążenia się to efekt nienawiści) nie mają do tego praw, nie mają prawa bytu. Czuję się wyczerpana, nie jestem głupią dziewczyną,ale trądzik doprowadza do tego,że nie widzę w siebie człowieka. Od wad,które zauważam w swoim wizerunku przechodzę do wad swojego charakteru.Doszukuję się na siłę. Jest mi z tym bardzo źle, gdyż czuję się wyniszczona. Nie radzę sobie. Czasami po prostu zaczynam płakać. Nie jestem w stanie pokochać siebie dopóki mam na sobie te obrzydlistwo. Czuję ,iż tracę wiele dni,miesięcy,lat swojego życia. Wiem,że być może powinnam zaakceptować to jaka jestem ,ale ja nie jestem w stanie...skreślam połowę swoich planów życiowych ,a druga połowa skreśla się sama przez moją samoocenę.
To tylko mała cząstka tego jak się czuję, nie jestem w stanie tego opisać,bo w mej głowie istnieje jeden wielki chaos. Jeżeli ktoś to przeczyta to bardzo dziękuję.
: )

2

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Kurcze, bardzo mi przykro że ten trądzik tak bardzo Cię niszczy.. Rozumiem Cię, że wstydzisz się swojej twarzy, uciekasz przed aparatami itd. Ja też mam dosyć problematyczną cerę i bardzo często marzę o tym aby sie tylko schować. Najlepiej czuję się w grubym szaliku, gdzie widać mi tylko oczy smile Ale wiesz co ? Nie pozwól żeby cera przykryła Ciebie i całą Twoją osobę. Jak sama wspomniałaś jesteś niebrzydka i niegłupia smile Problem tkwi nie w tym jak wyglądasz, ale z Tobą w środku. Podejmij jakieś działania które pomogą Ci uwierzyć w siebie. Nie jestem expertem w dziedzinie dermatologii więc nawet chyba nie pomogę Ci z tym trądzikiem, zresztą sama już pewnie robiłaś ze sobą bardzo dużo. Chociaż nie, słyszalam o pewnej baaardzo skutecznej metodzie! Słyszałam coś o tym że bierze się przez jakiś czas jakieś hormony, owszem kosztują, a poza tym trzeba zrezygnować z alkoholu i ciązy na ten czas, ale efekty są niesamowite. Może znajdziesz coś na ten temat w necie lub podpytaj doktora. Mimo wszystko mam nadzieję że w końcu odnajdziesz siebie, a patrząc w lustro będziesz widziała coś więcej niż swoją cerę.
Pozdrawiam ;*

3

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

ja od 11 roku życia męczę się z tym problemem. teraz mam lat 20 i dzięki Izotekowi blizny po trądziku(przez nie czuję się podobnie jak Ty). próbowałaś tego leku? Dokładnie wiem w jakiej jesteś sytuacji, też w trądziku doszukuję się wszystkich 'nieszczęść' i problemów..

4 Ostatnio edytowany przez didina (2012-02-05 11:14:44)

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

ja z trądzikiem, w różnym natężeniu walczę już... 15 lat !!! W tym roku skończę 30-stkę, dalej coś wyskakuje a to na brodzie, a to na policzku, a to na plecach czy dekoldzie. Ale ja nigdy nie siedziałam i nie dobijałam się psychicznie z tego powodu. Oczywiście, jest mi cholernie szkoda, że nie mam pięknych pleców, czy idealnie gładkiej twarzy. Zawsze noszę makijaż, bo dodatkowo mam bardzo bladą cerę i wyglądam, jakbym była po jakiejś chemioterapii. Naprawdę.
Trochę jestem porażona tym co piszesz.. że "pryszczuchy nie mają prawa bytu" !!! dlaczego nienawiść do trądziku, kierujesz na swoją osobę? Tylko się pogrążasz, wpadasz w kompleksy, jak sama piszesz - wyniszczasz się. Ja nigdy do tego w ten sposób nie podchodziłam, chociaż wstydziłam się i nie eksponowałam pleców, czy buzi bez tapety smile Starałam się udawać, że nie mam żadnych kompleksów, chociaż wewnątrz kłębiło się ich miliony i nie tylko z powodu trądziku. Ludzie zawsze mnie odbierali jako wesołą, pewną siebie osobę, przez to nie miałam też  nigdy problemów ze znalezieniem faceta.
Nie bądź smutas smile szukaj rozwiązania, idź do ginekologa, może pomogą hormony (jeżeli jeszcze nie brałaś smile )
U mnie zapewne sprawa rozwiąże się jak urodzę pierwsze dziecko (tak jak u mojej mamy)  na razie po dłuższej przerwie wybieram się do dermatologa, ale i tak cudów się nie spodziewam smile
Nastaw się troszkę bardziej pozytywnie, nic nie stracisz, a na pewno zyskasz. Wiem jaka to tragedia dla nastolatki, ten wstrętny trądzik. ale uwierz mi.. są też gorsze.

5 Ostatnio edytowany przez bum (2012-02-05 14:14:51)

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Dziękuję serdecznie za odpowiedzi. Otóż droga Didino nie uważam ,abym była smutasem. To co przeżywam jest moją wewnętrzną walką. Na co dzień jestem wesołą osobą, rozmawiam z ludźmi, chodzę na imprezy ,ale to że w środku czuję niższość to już inna strona medalu. Wiem ,że są ważniejsze wartości niż uroda. Codziennie spotykam ludzi,którzy pomimo,iż nie są idealni mają dla mnie ideały i wartości w środku. Chciałabym,aby inni (nie moi bliscy,bo wiem ,że mnie szanują taką jaką jestem lecz ludzie z otoczenia,których poznaję bądź chcę poznać) podchodzili tak do mnie,ale wiem ,że w dzisiejszym świecie zbytnio opieramy się wyglądzie. Moim problemem (który bardzo mnie przeraża) jest też to,że przez to ,gdy moja twarz była dosłownie cała w trądziku dużo ludzi się ze mnie naśmiewało... niestety przez to zaczęłam się bronić atakując ich. Dużo osób zwraca mi uwagę ,że bywam niemiła ,a ja robię to chcąc nie chcąc w celu własnej obrony. Naprawdę. Boję się,że nie budując jakiegoś muru w sobie znowu się załamię nie w sobie ,ale już na zewnątrz... stając się ,tzw. smutasem.Macie może na to jakąś radę, nie chcę bez powodu atakować ludzi.
Selene33 nie próbowałam Izoteku ,ale właśnie mam przeprowadzane badania czy te lekarstwo wytrzyma mój organizm. Mam bardzo wyniszczony przez końskie dawki innych leków,które zażywałam z powodu trądziku ... dzięki nim miałam zapalenie trzustki i jelita grubego.
Dziękuję za odpowiedzi. To dla mnie ważne. Pozdrawiam Was serdecznie.

6

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Gdybyś miała jakieś pytanie cd Izoteku to pisz! Ja skończyłam 10miesięczną kurację (wcześniej też brałam inne leki: Tetralysal i Diane35. Po tym pierwszym bolała mnie często wątroba:/) i jutro jadę na zabieg redukcji blizn. Trzymam za Ciebie kciuki, to trudne ale może w końcu się uda! smile

7

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Tetralysal to u mnie były pieniądze wydane w błoto ,ale ile skutków ubocznych po nim miałam. Pierwszą kurację przechodziłam nim w wieku 15 lat . Skończyło się pobytem w szpitalu ;zapalenie trzustki i jelita grubego. Teraz przez trzy , cztery miesiące brałam Tetralysal i znowu zaczęło się niewinnie... ,a to lekki ból brzucha, a to niedobrze mi ,aż po nocach przestałam spać ,bo nie mogłam wytrzymać z bólu. Później wypadające włosy, słaba koncentracja i doszła mi totalna huśtawka nastrojów. Naprawdę. Automatycznie przestałam brać i powiedziałam o tym dermatologowi. Teraz zastanawiamy się nad Izotekiem. Selene33 miałaś po nim skutki uboczne? Czytałam ,że może wywołać depresję endogenną.

8

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

U mnie to z Tetralysalem było tak, że miałam bóle brzucha i rano gdy się budziłam miałam wrażenie pełnego żołądka, nawet jeśli wieczorem nic nie jadłam. odstawiłam ten lek, bo efekty były znikome. Nie rozumiem dlaczego znowu ryzykujesz skoro nie było efektów..

Z Izotekiem to faktycznie jest wiele skutków ubocznych. W ulotce jest wspomniana depresja, ale moim zdaniem trzeba się zastanowić, czy teraz nie ma się stanów depresyjnych i nie zwalać ich na lek. Tak czy inaczej Twoje samopoczucie jest złe przez to co masz na twarzy...Cd innych skutków ubocznych to po wypiciu zbyt dużej ilosci alkoholu boli mnie brzuch..ale da się to przeżyć smile trzeba robić wyniki regularnie i pilnować cholesterolu. U mnie nic szczególnego się nie działo, wiadomo początki niekoniecznie przyjemne, okropne łuszczenie się ust..ale gorzej chyba być już nie może więc warto próbować.

9

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Faceci mają gorzej, bo makijażu sobie nie zrobią. tongue

bum - słyszałem, że trądzik u kobiet może mieć podłoże hormonalne - może warto sprawdzić tarczycę, a do tego wybrać się do ginekologa?

Ja walczę z tym jeszcze dłużej, dopiero rok temu inna dermatolog za pierwszym razem trafiła z maścią - Duac. A myślałem, że po prostu będę musiał się męczyć jeszcze wiele lat. Do tego wcinam Visaxinum. Nie wiem czy pomagają, ale łykam. big_smile

10

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi. Byłam u ginekologa (nawet u dwóch) ,którzy lekko mnie zbyli. Żaden z nich nie zalecił badań hormonalnych,pomimo że skarżyłam się na nieregularne miesiączki czy czasami ich brak. Prywatnie mnie nie stać. Może też z tego względu,że miesięcznie wydaję ,ok. 200 zł na same lekarstwa dermatologiczne. : ) No cóż. Teraz walczę o swoje i chcę badania hormonalne nawet gdybym miała je wymusić na lekarzu. Strasznie denerwuje mnie ich podejście do pacjenta ,wielu z lekarzy jest naprawdę niemiłych. Panią dermatolog co prawda mam cudowną , leczę się u niej od początku choroby ,ale niestety znowu mam  nawroty. Dzisiaj właśnie mam jeden z tych dni ,że nie mam ochoty wychodzić z domu ,a co najgorsze te wypryski strasznie mnie bolą. Nie wiem już co mam robić. Wyglądam jak wyglądam. Teraz Tetralysalu nie łykam ,a włosy nadal mi po nim lecą i to garściami. sad
Myślę o tym ,aby przejść ostatecznie kurację Izotekiem i do końca ześwirować,a jeżeli to nie pomoże to dam sobie spokój i pieniądze przeznaczę na jakiegoś dobrego psychologa.
Selene33 jak długą miałaś kurację Izotekiem? Czy jesteś zadowolona? Ja już zrobię wszystko,aby wyleczyć się z tego pieprzonego (przepraszam, ale musiałam) trądziku.
Austerlitz powiedz mi z perspektywy mężczyzny czy twarz z trądzikiem u kobiety jest bardzo odrzucająca? Czy trądzik całkowicie maskuje inne zalety i atuty kobiety? Przepraszam ,że napiszę ,ale spotkałam się raz z takim gburem na ulicy, który podszedł do mnie i powiedział prosto w twarz "HEY PRYSZCZATA!" , świat mi się zawalił . Nie wiedziałam co mam zrobić. Niestety na głupotę ludzką nie ma lekarstwa, po tylu latach nauczyłam się walczyć z takimi komentarzami. Problemem jest to ,że często atakuję ludzi bez znacznego powodu.

11 Ostatnio edytowany przez Austerlitz (2012-02-08 19:46:45)

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.
bum napisał/a:

Austerlitz powiedz mi z perspektywy mężczyzny czy twarz z trądzikiem u kobiety jest bardzo odrzucająca? Czy trądzik całkowicie maskuje inne zalety i atuty kobiety? Przepraszam ,że napiszę ,ale spotkałam się raz z takim gburem na ulicy, który podszedł do mnie i powiedział prosto w twarz "HEY PRYSZCZATA!" , świat mi się zawalił . Nie wiedziałam co mam zrobić. Niestety na głupotę ludzką nie ma lekarstwa, po tylu latach nauczyłam się walczyć z takimi komentarzami. Problemem jest to ,że często atakuję ludzi bez znacznego powodu.

Szczerze? Gdy widzę dziewczynę z tym problemem, to odczuwam coś rodzaju sympatio-solidarności, ponieważ wiem jak to jest mieć ten problem i jak ciężko go pokonać. smile

W tej chwili mnie nic nie wyskakuje (a miałem takie białe, paskudne krosty), albo bardzo rzadko, natomiast cała twarz wymaga długiej regeneracji. Nie mam jakichś dziur, ale czerwone plamy, zniekształcenia, odbarwienia, a do tego przetłuszczająca się cera. Dlatego zdjęć unikam.

Najgorszy jest fakt, że walki z tym nikt nie docenia. Wiadomo, wygląd się liczy i większość z miejsca odrzuca takie osoby nie starając się z nimi lepiej poznać. To zależy od człowieka, jednak w większości ci "bezstresowi i bezproblemowi" nigdy mnie czy Ciebie nie docenią. Zostaje własna satysfakcja ze starań. Dopiero jak za jakiś czas pokonasz ten problem, to nagle niektórzy zaczną Cię zauważać. Takie życie. hmm

12

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

To jest okropne co piszesz,ale niestety jest prawdą. Często , gdy było u mnie lepiej czułam się w pewien , zbudowany przez siebie sposób pewniej,ale nikt tego nie zauważał. Musiałabym mieć buzię jak pupa niemowlęcia to może wtedy, ktoś by powiedział "ale Ci się cera poprawiła" chociaż takie komentarze są na tyle budujące co niszczące. Równie dobrze taki komentarz świadczy o tym,że wyglądałam wcześniej nie za dobrze. Szczerze? Może trzy razy spotkałam się w życiu z komentarzem ,że poprawiła mi się cera. Nie jestem w stanie pogodzić się z tym jak wyglądam co wprowadza mnie w świat moich żałosnych, niezrozumiałych dla nikogo frustracji. Czuję ,że buduję mur , niezniszczalny mur ,który z dnia na dzień staje się potężniejszy. Trądzik to bardzo przykry problem. Nigdy nie myślałam,że po tylu latach posiadania go ,będę pisać post na forum do ludzi,których nie znam.
Austerlitz napisz mi jeszcze czy Twoja samoocena ucierpiała z powodu trądziku?

13

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Oczywiście, że moja samoocena ucierpiała, to naturalna reakcja. sad

Teraz jest zdecydowanie lepiej, ale przedtem to brak śmiałości, odwagi, pewności siebie. Uczucie, że jest się gorszym w "pięknym" społeczeństwie i tak dalej. Różne wahania i załamania przechodziłem. Do tego w domu oczywiście docinki, że przed lustrem w łazience to spędzam więcej czasu niż kobiety.

14

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Akurat w domu mam wsparcie. Właściwie tylko od mamy.
Od rodziny (nie tylko tej,która przebywa ze mną na co dzień w domu) usłyszałam kilka niemiłych docinków. Ale nie jestem osobą rodzinną ,tzn. rodzina nie jest dla mnie jakoś najważniejszą wartością dlatego nie brałam sobie tych docinków do serca ,bo stwierdziłam,że nie mam zamiaru po raz kolejny płakać z powodu głupoty, na którą nie mam wpływu smile. Takie tłumaczenie jest dosyć podnoszące na duchu,ale czasami przez to zaczynam atakować innych. Jak sobie radzisz teraz? Bo mi jest bardzo ciężko...

15

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Wiem, że jest Ci z tym bardzo źle. Pocieszaj się tym że nie musisz się golić jak faceci. To dopiero jazda jest. Ale rozumiem, to nie jest sprawiedliwie, że jedni mają czystą twarz zawsze a inni muszą tyle cierpieć. sad

Moje samopoczucie w porządku, chociaż zdarza mi się pomyśleć, że gdyby nie strata czasu przez to paskudztwo, to życie inaczej by się potoczyło.
Może wielu znajomych nie mam (bo od ludzi z taką twarzą się ucieka, niech nikt nie ściemnia, że to nie prawda), ale mam tych, którzy rzeczywiście są wartościowi.
Dużo pracy przede mną, buzia wymaga regeneracji. Teraz ferie na studiach między semestrami, to mogę poświęcić więcej dni na odwiedzanie lekarzy. big_smile

16 Ostatnio edytowany przez bum (2012-02-08 23:25:37)

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

"Wiem, że jest Ci z tym bardzo źle. Pocieszaj się tym że nie musisz się golić jak faceci. To dopiero jazda jest."

Ej prawdziwy facet powinien mieć zarost ,według mnie cudownie to wygląda : ).


"Moje samopoczucie w porządku, chociaż zdarza mi się pomyśleć, że gdyby nie strata czasu przez to paskudztwo, to życie inaczej by się potoczyło."


Myślę o tym codziennie co mnie przybija. Zapewne patrzałabym na siebie jako na bardziej wartościową kobietę,ale nie popadajmy w skrajność. Jeżeli ktoś ocenia tylko po wyglądzie to on wykazuje się swoją płytkością. : )



"Dużo pracy przede mną, buzia wymaga regeneracji."

Co do regeneracji i blizn polecam peelingi ,ale oczywiście wykonane przez dermatologa. Mi dzięki nim zaczęły schodzić blizny ,ale trądzik niestety powrócił. Jeżeli masz już wyleczoną buzię to polecam te zabiegi. Ja za jeden płaciłam 130 zł,ale byłam bardzo zadowolona. Tak nie patrząc to przez jakieś pół roku czułam się jak człowiek smile.

17

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.
bum napisał/a:

Ej prawdziwy facet powinien mieć zarost ,według mnie cudownie to wygląda : ).

Tak tak, już ja to znam, najpierw "cudnie wygląda", a później "ogoliłbyś się bo mnie kłujesz". big_smile
Ale zgadzam się, lubię 2-3 dniowy sobie zostawić.

18

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Pomyślałam, że dodam coś od siebie skoro jestem w podobnej sytuacji. Niestety, wiem, że to żadna pociecha, ale mam wrażenie, że jestem już na tyle przesiąknięta niechęcią do siebie, że nawet wyleczenie tego paskudztwa nie pomoże. Właściwie już uporałam się z bolesnymi ropnymi krostami, gdyby nie Izotek to nie wiem co bym zrobiła. Miałam brać 6miesięcy ale dermatolog przedłużyła do 10. Jest ok, już nic nie wyskakuje, tzn. bardzo rzadko ale blizny są. Nawet gdy w wakacje było dużo lepiej (słońce na mnie dobrze działa w połączeniu z filtrem 50+) to czułam się podobnie. Mam świadomość tego, że paskudna nie jestem.. ale jakoś nie potrafię w siebie uwierzyć, byli chłopacy, którzy się mną interesowali..ale jakoś nic z tego nie wychodziło. Zawsze znajdę sobie problem, teraz tusza. Gruba nie jestem, otyła też ale do Anji Rubik mi daleko. I tak w kółko. Jestem już sfrustrowana tym. Wracając do twarzy, jestem po zabiegu TCA i lekarka powiedziała, że potrzeba 3 max. stężenie, żeby były efekty bo zmiany są głębokie. Jeden kosztuje 300zł..Pieniądze w to włożone są ogromne. Najgorsze, że tak jak mówicie, ludzie nie dostrzegają tych drobnych postępów.
Ostatnio chłopak mojej znajomej dał mi dobrą radę i powiedział, że powinnam znaleźć sobie faceta, ale najpierw zrobić coś z twarzą i figurą bo jestem 'niezła' i 'mogę się podobać' ... nie ma to jak życzliwość ludzka.
Moim zdaniem, trądzik nie jest czymś aż tak odrzucającym..Cd wyglądu niestety uważam, że jest bardzo ważny..coś musi nam się spodobać w osobie, żebyśmy zechcieli poznać ją bliżej...
Pozdrawiam Was, miło tak 'porozmawiać' smile
ps. TAK dla zarostu! ale to chyba trochę bolesne: trądzik dziewczyny+ zarost jej chłopaka (?) smile

19

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.
selene33 napisał/a:

ps. TAK dla zarostu! ale to chyba trochę bolesne: trądzik dziewczyny+ zarost jej chłopaka (?) smile

Hahaha, wtedy zarost trzeba poświęcić. Czego to się nie zrobi dla swojego kwiatuszka? smile

20

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Selene33 niestety faktem jest to,że trądzik powoduje bardzo przygnębiający stan psychiczny. Ja również z "igły robię widły", gdyż przez gapienie się w lustro i oglądanie stanu swojej cery zaczynam zauważać inne "wady", które ów wcześniej uważałam za swoje zalety. Np. perfidnie zmyśliłam sobie,że mam krzywy nos,albo mam nierówne usta (co brzmi absurdalnie)! Również wmówiłam sobie,że jestem gruba czy nawet głupia. Od wyglądu ,przechodziłam do charakteru...mówiłam ,np. po co mam to robić ,skoro mi nie wyjdzie? Taki rzeczy nie są dla ludzi wyglądających tak ,a nie inaczej. Hahaha teraz jak to piszę to szczerze mam ubaw : ),bo to jest CHORE. Niestety do dzisiaj się na tym łapię,ale pracuję nad sobą. Zazdroszczę innym dziewczynom,np. mojej siostrze, ma cudowną cerę, generalnie jest cudowną dziewczyną. Czasami jej zazdroszczę sukcesów. Wtedy tłumaczę to sobie dosyć nagannie, bo twierdzę ,że to zasługa jej urody. Że ładni mają łatwiej. Pewnie coś w tym jest,ale tutaj zaczyna się po raz kolejny popadanie w skrajność. Trzeba budować siebie, budować, budować i jeszcze raz budować. Jest ciężko,ale trzeba żyć dalej. Wiecie co...kiedyś na jakimś forum przeczytałam,że trądzik uczy pokory. Coś w tym jest. Ja dzięki trądzikowi odnajduję wszelkiego rodzaju wartości w ludziach, rzeczy których nikt normalnie nie zauważa. Uwielbiam poznawać osobowości ludzi,bo wtedy wiem,że wygląd nie czyni ich ludźmi, lecz to co mają w środku. Dzięki temu jest mi lżej. Oczywiście bywa tak,że podczas rozmowy unikam kontaktu wzrokowego,czy zakrywam policzki swoimi bujnymi lokami,ale odkrywam ludzi... LUDZI,którzy mają osobowość jak ja i chcą mnie poznać ,a ja ich. Do dzisiaj zdarza się,że ktoś rzuca mi chamskie komentarze. Boli i to jeszcze jak,ale przestałam na to reagować ,bo nie ma sensu użerać się z ludźmi,którzy tylko patrzą na wygląd i sypią chamskie komentarze.

Selene33 raczej nie chciałabyś być chuda jak Anja Rubik ,bo jakbym Cię kopnęła to złamałabyś się wpół smile.
Co do zarostu to dalej utwierdzam się w przekonaniu ,że jest cudowny i za nic nie kazałabym swojemu facetowi się ogolić.

21

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Słuchaj, ja z trądzikeim zmagam się od jakiegoś czasu, też mi ciężko idzie. Też byłam u dermatologa i kupowałam wiele rzeczy, ale nic niepomagało. W końcu ktoś powiedział mi, że to jest kwestia krwi i poleciła mi korzystanie z herbaty z bratka. Nie jest droga a wystarczy tylko zapażyć i nałożyć na twarz. Polecam, bo mi to bardzo pomogło.

22

Odp: Trądzik,a mój stan psychiczny.

Mam ten sam problem , ale nie zawsze. Bo nie raz tego trądziku  nie mam tak mocno.Trądzik u mnie wystapil 2 lata temu.  Ale sa dni ze nie potrafie na siebie patrzec.  Tez wszystko chyba juz mialam, tabletki, toniki, krem, antybiotyki,ale nie pomagalo. A po lekarzach jezdzilam juz nie wiem ile razy. Moim znajomym chyba nie przeszkadza ten problem, ale ja sie krepuje widzac ze ktos ma ładna cere a ja musze wszystkim maskowac i tak widac. Moja rodzina bała sie o Mnie ze nie wytrzymam z tym psychicznie. Ja najgorzej trądzik mam na czole. Ciezko mi z tym jest , ale jakos musze radzic , zeby sie nie zalamac.  Kazdy mi mowi ze to zniknie z wiekiem. Ale to nic nie daje. Nawet przestalam slodkie jesc, ale nic nie zmienia sie. Nieraz naprawde nie mam sily . Najgorsze jest to jest jak ktos Ci o tym tradziku mowi, ze znow masz go duzo . Takie cos najgorzej mnie drazni.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Trądzik,a mój stan psychiczny.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026