Czy wrócić do byłego... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy wrócić do byłego...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 150 ]

Temat: Czy wrócić do byłego...

Byłam w związku 2 lata z moim partnerem. To byłe piękne 2 lata. Na początku oczywiście wszystko było w porządku, spotykaliśmy się często, przeszliśmy przez masę problemów związanych z moją rodziną. Łączyła nas piękna miłość. Zawsze mogłam na niego liczyć, dosłownie stawał na głowie aby tylko mi pomóc w danej sprawie. Mówili o nas- związek idealny, wpatrzeni w siebie, zakochani. I owszem tak było.
Psuć się zaczęło po roku. Wtedy mieliśmy "przerwę" lecz szybko wróciliśmy do siebie bo nie mogliśmy bez siebie żyć. Parę miesięcy później powtórka czyli znowu przerwa - tym razem myślałam, że zerwiemy ze sobą czego tak bardzo nie chciałam, mimo, że decyzja o przerwach była nasza wspólna. Nie chciałam się z nim wtedy rozstawać, ani on ze mną, lecz uważaliśmy, że dla dobra naszego związku dobrze jest zrobić taki krok. Mamy oboje trudne charaktery i nasze problemy brały się głównie z małych rzeczy, które później rozrastały się do ogromnych rozmiarów. Więc tak naprawdę przez głupoty. Kochaliśmy się oboje lecz chyba zaczynaliśmy działać sobie na nerwy. Z jednej strony nas ciągnęło do siebie z drugiej coś odpychało. Jednak miłość zawsze była silniejsza i wracaliśmy do siebie.

Później nastąpił okres letni. Wtedy naprawdę czułam się szczęśliwa. Wszystko to, co było wcześniej jakby minęło, spotykaliśmy się, było cudownie. Nie mogłam uwierzyć w własne szczęście, że jestem związana z tak wspaniałym człowiekiem. Czułam się tak jak na początku. Lecz pewien dzień zakłócił  mój spokój. Widziałam go podczas tego dnia smutnego, rozmyślającego nad czymś. Siedział w samotności, był zapatrzony w jeden punkt. Dopytywałam później o co chodzi, jednak nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Jednak ja dobrze go znam i wiem, że było coś nie tak. I od tego momentu zaczęło być znowu coraz gorzej, tym razem jeszcze gorzej niż wtedy. Kłóciliśmy się jak nigdy, nie poznawaliśmy samych siebie tak naprawdę. Nie dogadywaliśmy się w żadnej rozmowie, było bardzo źle. W październiku rozstaliśmy się.

Następny dzień był koszmarny. Płacz, gniew i miłość na przemian. Postanowiłam do niego napisać tego dnia. W trakcie pisania znowu płakałam. Nasza rozmowa była bardzo ciężka. Mówił abyśmy dali sobie czas, że teraz nie możemy rozmawiać, że tęsknota jest silna ale nie możemy jeszcze rozmawiać. I w takim stanie czekałam na jego kontakt przez ponad 2 tygodnie. To były najgorsze dni w moim życiu. Zawaliłam wtedy wszystko w moim nędznym życiu. Myślałam tylko o jednym- abym zniknąć z tego świata. Nie miałam odwagi skończyć sama ze sobą, prosiłam aby ktoś mnie stąd zabrał. Po 2 tygodniach napisał. Rozmowa była nędzna i o niczym jak moje życie. Po kolejnych 2 tygodniach były jego urodziny. Zadzwoniłam, aby złożyć życzenia. Niby byłam uśmiechnięta, ale to była tylko maska. W środku aż cała drżałam, w głowie tylko jedna myśl- aby się nie popłakać. Po skończonej rozmowie poryczałam się. Nie mogłam wytrzymać. Parę dni później zadzwonił aby umówić się na spotkanie. Zbliżały się moje urodziny więc dostałam na spotkaniu prezent. Było bardzo miło jednak to było dla mnie tak trudne, chciałam stamtąd wyjść. Tak bardzo chciałam do niego wrócić, aby znowu mnie przytulił jak kiedyś i powiedział Kocham Cię, wszystko będzie dobrze. Po spotkaniu ryczałam przez całą noc. Żałowałam nawet, że się zgodziłam, bo to tak bardzo boli.

Później spotkaliśmy się jeszcze parę razy aż pewnego dnia pocałował mnie. Byłam w siódmym niebie, myślałam, że zbliżamy się na nowo do siebie, że oboje chcemy tego samego. Z każdym następnym spotkaniem było coraz lepiej. Zupełnie inaczej. Nawet lepiej niż na początku naszego związku. Dogadywaliśmy się, było cudownie. Ostatnio daje mi wyraźne sygnały, że widzi dla nas szansę. Nie mówi o tym wprost, ale widać, że mu zależy, że nadal bardzo kocha i chciałby spróbować. Może jeszcze nie teraz, za wcześnie, ale chciałby spróbować.
Tak bardzo modliłam się, aby chciał do mnie wrócić. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, kocham go nadal i wiem, że on mnie też. Wszyscy myślą, że poradziłam sobie z rozstaniem, że poukładałam sobie w życiu wszystko to, co zawaliłam po rozstaniu. Jednak to nie prawda. Cały czas borykam się z tymi sprawami, nie mogę niczego ułożyć na nowo nie mówiąc już o rozstaniu. Chcę abyśmy byli razem, bo tak cudownego drugiego człowieka nie znam, jednak są obawy. Kochamy się, ale mam obawy przed tym, co już przerabialiśmy. Jestem tak rozdarta wewnętrznie. Nie wiem co mam robić. Co powiedzieć, gdy on będzie chciał wrócić. Ja też tego chce, powrotu, Tez tego pragnę, kocham go całym sercem, ale zawsze są te obawy.
Czuję się jak wrak człowieka. Praktycznie nie jem, siedzę ciągle w samotności i myślę tylko o nim wspominając dawne chwile. Mam tego dość. Mam dość też tej maski, która przyjęłam na twarz, że niby jest wszystko dobrze, ale tak naprawdę nie jest ani trochę. Chce mi się krzyczeć i płakać na zmianę. Nie wiem co mam robić, to mnie tak wykańcza. Nie wiem na czym stoję. Chce z nim być ale mam obawy. I co powiem gdy będzie chciał wrócić....
Mam tego tak serdecznie dość, pisząc ten tekst cały czas czuję spływające łzy po moim policzku... Mam dość czekania i tego, że czas ponoć koi ból. Mam dosyć czasu, bólu, życia.. Chciałabym ze sobą skończyć jak najszybciej..

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy wrócić do byłego...

To byly 2 piekne lata...ale z tego co napisalas to one wcale takie cudne nie byly.

Nie chcesz rozstania...ale Wy przeciez i tak nie jestescie razem.
Spotykacie sie sporadycznie.

Zobacz, ten "zwiazek" Cie niszczy.
Kto kochajac sie robi sobie przerwy?
To nie jest mecz tylko zycie.

A jak sie pobierzecie? Przerwy tez beda?
Kiedy bedzie bardziej bolalo? Teraz? Czy pozniej?

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

3

Odp: Czy wrócić do byłego...

Jak to czytam to mam wrażenie że skądś już znam tą historie. To samo ja przeżyłam w swoim życiu i powiem ci szczerzę powiedzenie że nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki jest jak najbardziej trafne. To będzie bolec owszem, ale uważam że powinnaś dac sobie spokój z tym chłopakiem. Lepiej pocierpiec raz niż potem cierpiec całe życie. Nie pozwól by on tobą sterował nie pozwól abyś to ty była od niego uzależniona. Pomyśl o własnym szczęsciu, to chłopak powinien się o ciebie starac, a nie ty zanim czekac robic sobie nadzieje, a potem co noc płakac w poduszkę, życie jest na to za krótkie pamiętaj o tym.

4 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-01-31 21:57:28)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Robiliśmy przerwy ponieważ musieliśmy od siebie odpocząć, tak jak napisałam mamy trudne charaktery i mimo miłości ciężko nam było. Dlatego postanowiliśmy ułożyć to wszystko w nas samych, sami musieliśmy uspokoić się, ułożyć.
Żadne z nas nie zdradziło siebie nawzajem, nie skrzywdziło, kochamy siebie nadal.
Chcemy tego samego, jednak istnieje zawsze jakieś "ale" . Poza tym on jest trochę maminsynkiem i boję się jak będzie wyglądać przyszłość. Załóżmy pobierzemy się- a on będzie na zawołanie mamy. Oczywiście chcę by mieli ze sobą kontakt, byśmy się rodzinnie spotykali, jednak mam na myśli to, że najważniejsza powinna być ukochana/ukochany. Rodzice schodzą na drugi plan i to jest normalne. Też są ważni, ale to druga połówka staję się najważniejsza. Traktowałam go tak, jednakże on był na zawołanie mamy. Wszędzie ją podwoził, zawoził, odwoził, załatwiał za nią masę spraw bo sama nie była zorientowana jak takie sprawy się załatwia, wystarczył jeden telefon i już go nie było. Może nie było to nagminne, ale z pewnością częste.
Poza tym wszystkim jest bardzo pomocny, właściwie to on wyciągnął mnie z depresji jaką przeżywałam na samym początku naszego związku. Pomógł mi stanąć na nogi. Wiele dobrego razem dla siebie zrobiliśmy, pomagaliśmy sobie zawsze i wszędzie. Nigdy nie znałam takiej drugiej osoby

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

5

Odp: Czy wrócić do byłego...

No dobrze.... ale co bedzie pozniej?
Jak znowu sie rozejdziecie?

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

6

Odp: Czy wrócić do byłego...
kaatee0 napisał/a:

(...)Poza tym wszystkim jest bardzo pomocny, właściwie to on wyciągnął mnie z depresji jaką przeżywałam na samym początku naszego związku. Pomógł mi stanąć na nogi. Wiele dobrego razem dla siebie zrobiliśmy, pomagaliśmy sobie zawsze i wszędzie. Nigdy nie znałam takiej drugiej osoby

Skoro Twój były/obecny partner jest taki cudny, to skąd te rozstania, "odpoczynki" od siebie i obecne wątpliwości?

Przeczytaj swój pierwszy post, wg mnie szczerze napisany.
Naprawdę wciąż chcesz przeżywać huśtawki emocjonalne?

Wyobraź sobie, że jednak po raz kolejny rozpoczniecie budować związek. Mija kilka lat.
I... jak wygląda wasze wspólne życie? Jak przeżywasz jego milczenie i twierdzenie, że teraz nie jest czas na rozmowę? Jak przeżywasz milczenie trwające kilka tygodnie? Jak wygląda wasza codzienność?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nie jest cudny, każdy ma wady, jednakże nie spotkałam drugiej takiej pomocnej osoby, takiej wrażliwej na dobro drugiego człowieka. Nasze kłótnie nie brały się stąd. Brały się z trudnych charakterów, nie umieliśmy się dogadać, oddalaliśmy się od siebie przez jego obowiązki, przez które bardzo rzadko się widywaliśmy. Myślę, że to było główną przyczyną- oddalanie się od siebie z powodu innych spraw.
Rozmawialiśmy często podczas związku o wspólnym mieszkaniu, aby się od siebie tak nie oddalać.
Jeśli jednak mieszkanie wspólne wchodzi w grę w dniu dzisiejszym, to musimy być oboje pewni, że tego właśnie chcemy.
Mija 4 miesiąc od rozstania a ja ciągle nie mogę sie pozbierać. Tak jak pisałam wcześniej, jestem w wielkim rozdarciu, nie wiem jaką decyzję podjąć jeśli zaproponowałby powrót do siebie..

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

8 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-01-31 22:36:53)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Jak przeżywasz jego milczenie i twierdzenie, że teraz nie jest czas na rozmowę? Jak przeżywasz milczenie trwające kilka tygodnie? Jak wygląda wasza codzienność?

Mówił , że nie jest to dobry czas na rozmowę w sytuacji gdy napisałam do niego dzień po rozstaniu. Mówił wtedy, że musimy ochłonąć z emocji i to nie jest dla nas dobry czas na rozmowę - w takim sensie to powiedział.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

9

Odp: Czy wrócić do byłego...

Kaatee0 czytając twój post mam wrażenie jakbym to ja sama go pisała jakis rok temu,, przechodziłam dosłownie to samo, Ty jestes jeszcze przed ta decyzja o powrocie, ja podejmowałam ta decyzję juz kilkakrotnie, i za każdym razem było gorzej, tzn. jakies dwa tyg. cudownego związku, a potem płacz, ból i łzy,,teraz obecnie jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów, biorę tabletki na uspokojenie i próbuje zapomnieć, ale dobrze wiem że gdyby znów chciał wrócić to serce podpowiadało by mi żeby się zgodzić bo wciąż go kocham, ale to było by najgłupsze co mogłabym zrobić,,, ja tez zawsze tłumaczyłam sobie jakoś, wszystko co on głupiego robił,wybaczałam mu za kazdym razem gdy cos odwalił,, uwierz mi jeżeli będąc w zwiazku musicie robić sobie przerwy to oznacza że nie ma dalej sensu tego ciagnąć, może uznasz to za głupę to co napisałam, ale ja juz przechodziłam to samo, tylko ja nie zakonczyłam tego w odpowiednim momecie i teraz cierpie jeszcze bardziej,,

10 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-01-31 23:30:21)

Odp: Czy wrócić do byłego...

22załamana Bardzo mi przykro, mam wrażenie, że nie długo sama będę musiała sięgnąć po takie tabletki bo obecnie nie widzę sensu abym męczyła się na świecie. Mimo, że jestem młoda i "wszystko przede mną" , na dzień dzisiejszy nie chcę myśleć o niczym pocieszającym , o tym ile ponoć w życiu jest pięknych chwil. Mam czasem wrażenie, że życie to jakby kara za coś. Owszem, może zdarzają się a raczej zdarzały piękne chwile, ale potrafiłam się cieszyć nimi tylko wtedy, kiedy byłam z Nim, bo wtedy byłam naprawdę szczęśliwa. Kłóciliśmy się o głupoty, które rosły do dużych rozmiarów a z racji naszych charakterów nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić. Później doszło oddalanie się od siebie a co za tym idzie kolejne kłótnie. Gdybyśmy zamieszkali razem, może byłoby lepiej..
Mam tyle pytań, tyle niepewności , tyle obaw na które nikt nie jest mi w stanie odpowiedzieć. Jedynym wyjściem jest wejście do "tej samej rzeki" jeszcze raz i przekonanie się samej, czy powrót do dobra decyzja. Nie wiem już co mam robić...

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

11

Odp: Czy wrócić do byłego...

kaatee0. Hej.wiesz nie lepiej jest dać jakiś sygnał jemu...że ma szanse jeszcze?że może być jeszcze dobrze?nie wiem co zaszło i jakich okolicznościach...mogło go coś bardzo zaboleć w twoim zachowaniu.teraz może czuć wielki ból-prawda?powiedz co będzie dalej?możesz czekać i się nie doczekać.tyle powiem.daj mu znak.zobacz reakcję. wyższe wypowiedzi mają sporo racji.wchodzenia do tej samej rzeki nie ma sensu.aczkolwiek są wyjątki kiedy jedno dostaje zimny kubeł wody i trzeźwieje.Być może to wasz przypadek.nie czekaj dłużej...inaczej sobie tego nie wybaczysz co będzie dalej-wierz mi.ty wiesz jak było.Trudne charaktery-rozumiem ale skoro jesteście tyle ze sobą znacie już siebie.lepiej może będzie pójść na terapie dla par?jeśli sobie nie pomożecie są dwie możliwości...twoje cierpienie związane z końcem albo walka być może z nadzieją.ale walka a nie chwilowe zaciśniecie zębów.Słomiany zapał nie wygra z tak poważną sprawą smile. Zapamiętaj jedno.miłość jest piękna-ale często zostawia tylko ból...co będzie tym razem-zależy od ciebie.daj znać co ci wyszło.powodzenia.

12

Odp: Czy wrócić do byłego...

W sumie tak czytam i się wypowiem, natomiast jestem stronniczy no i jestem chłopakiem, więc ostrożnie bierz to co piszę. To jedna z niewielu sytuacji na tym forum że mam wrażenie że autorka na poważnie kocha, sytuacja jest trochę podobna do tej którą ja miałem i dalej mam w sumie. Wydaje mi się że to co jest między Wami rzeczywiście jest jakieś wyjątkowe, tylko że w Waszej sytuacji prośba o danie czasu itp jest dziwna.. Sądzę że dużo prawdy jest z tymi rzekami co wszyscy kochają przywoływać, natomiast jak w wypowiedzi powyżej czasami kubeł zimnej wody w związku potrafi wiele zmienić. Szczególnie przy trudnych charakterach.

Natomiast sądzę że jeżeli naprawdę próbowalibyście od nowa, to trzebaby chyba porozmawiać o wszystkim,"dogadać" się w tych najważniejszych dla Was sprawach, zobaczyć co jesteście w stanie a czego nie. Wydaje mi się że przy takich rozstaniach nie do końca można wrócić do tego co było, raczej buduje się coś nowego na nowych zasadach. Z Twojej strony powinnaś być pewna, że jest zdecydowany, nie może być sytuacji przerw i "dawania" sobie czasu w przyszłości, to nie działa tak. Gdy byłem z dziewczyną którą kochałem i zresztą dalej bardzo kocham, nie było dnia żebym mial jej dosyć. I ciągle czekałem aż znowu będzie przy mnie, nawet po 3 latach. No ale wiadomo, że każdy facet jest inny, więc to niczego może nie oznaczać, natomiast jeśli chcecie wrócić, to jest to w pewnym sensie ostateczna szansa, i to będzie bardzo  wiele pracy.

Pytanie tylko, czy on czuje do Ciebie to co Ty do niego, żebyś przypadkiem nie wpierniczyła się w sytuację że Tobie zależy a dla niego jesteś dodatkiem który co jakiś czas mu się "znudzi". Uważaj na to, ale jeśli naprawdę się kochacie, to mam nadzieję i tego też życzę, że Wam się uda. Jeśli ludzie czuli do siebie o wiele więcej niż zwykłe zakochanie, to zawsze ich już będzie łaczyło coś więcej, tak przynajmniej sądzę i w to wierzę, nawet poparte niejedną historią:)

13

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nie zawsze źle się wychodzi na wejściu ponownie do tej samej rzeki - popieram przedmówcę. Ze swoim facetem przeszliśmy wiele jak na prawie 1,5roczny staż. Żyjemy na odległość. Wiele razy zastanawiałam się, czy jest szansa przetrwania takiego związku. Jakiś rok temu chciałam od niego kilku dni, po prostu potrzebowałam czasu na przemyślenia. Trudne charaktery? skąd ja to znam. Niedawno nasz związek przeszedł coś strasznego, winną byłam ja. Po tym wszystkim daliśmy sobie szansę po raz kolejny. W zasadzie to on dał szansę. I powiem szczerze, że nigdy nie byłam z nikim tak bardzo szczęśliwa jak z nim. Dlatego najważniejsza jest miłość. I tutaj także cytuję słowa wyżej wypisane: "Jeśli ludzie czuli do siebie o wiele więcej niż zwykłe zakochanie, to zawsze ich już będzie łaczyło coś więcej", które jak najbardziej mają w sobie wiele prawdy. smile

14

Odp: Czy wrócić do byłego...

Dziękuję wszystkim za rady, jesteście kochani.
Co do mojej sytuacji- dziś wiele się wyjaśniło.
Spotkałam się z Nim, chcieliśmy oboje porozmawiać. Rozmowa była bardzo miła, spokojna i przede wszystkim szczera.
Mówił, że kocha mnie bardzo, że nie chce żadnej innej, że mu bardzo zależy i że bardzo chciałby wrócić, bo wie, że nie pozna już drugiej takiej. Ale ma dylemat- boi się, że jeśli wrócimy do siebie to wróci to co było czyli nasze sprzeczki bezsensowne, z drugiej strony boi się, że jeśli nie wrócimy do siebie to przez całe życie będzie pluł sobie w twarz, że stracił coś najcenniejszego w życiu- to są jego słowa.
Kocham go bardzo, on mnie też, zresztą poparte to jest nie tylko słowami ale czynami. To naprawdę widać.
Powiedział też, że nie wie czy jest gotowy na związek, że musi może dojrzeć do tego. Kocha mnie, zależy mu, ale nie wie czy chce związku.
Nie wiem co mam o tym myśleć.
Naprawdę widać, że mu zależy, że chciałby.
Obejmował mnie dzisiaj, naprawdę to widać.
Lecz teraz ja sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim.
Oboje się kochamy do szaleństwa, ale jego słowa zbiły mnie z tropu "że nie wie czy jest gotowy na związek"

Proszę Was, doradźcie coś, bo sama nie wiem już...

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

15

Odp: Czy wrócić do byłego...

to niech zastanowi się, czy chce być w związku. Zawsze można sobie wyjaśnić każdy problem, tym bardziej najmniejszy. A lęk wiadomo, czasem nas hamuje. Te słowa: 'jeśli nie wrócimy do siebie to przez całe życie będzie pluł sobie w twarz, że stracił coś najcenniejszego w życiu' są bardzo podobne do słów mojego faceta. widać, że kocha, widać. Dlatego sądzę, że jeśli jest tak naprawdę, to poradzi sobie w związku, a jego strach się zmniejszy, kto wie, może nawet zniknie. A nie powiedział dlaczego nie wie czy jest gotowy na związek? musi być jakaś przyczyna.

16

Odp: Czy wrócić do byłego...

Właśnie nie powiedział. Wiem tylko, że boi się, że może wrócić przeszłość. Moim zdaniem nie wróci bo to co było kiedyś, to było i już nie wróci. Ja zrozumiałam moje głupie błędy, myślę, że On też. Teraz, gdy się spotykamy mam wrażenie, że budujemy wszystko od nowa. Że przeszłość została oddzielona grubą krechą. Że to jest taki jakby nowy początek.

Nie wiem, czemu uważa, że nie jest gotowy na związek. Mówi, że chyba musi dojrzeć do tego. Może się wystraszył wizji poważnego związku. Choć z drugiej strony tyle razy rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu, ślubie, o dzieciach nawet. Cieszył się tak bardzo na myśl o tym wszystkim. Dlatego to jest jeszcze większe zaskoczenie, że nie jest ponoć na to gotowy.

Chciałabym, abyśmy się zeszli, On też. Nasi znajomi twierdzą, że łączy nas coś wyjątkowego. I to prawda. Nigdy czegoś takiego nie czułam, On też- sam mi to powiedział na spotkaniu.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

17

Odp: Czy wrócić do byłego...

Spokojniutko, jeśli to jest faktycznie coś wielkiego, to Was nie opuści. A on niech się przełamie kurcze. Może to kwestia czasu? Ja tez się bałam poważnego związku. Ale z czasem to minęło. Wiesz, jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży.

18

Odp: Czy wrócić do byłego...

Pamc dziękuję Ci, wiele to dla mnie znaczy
Też chcę być dobrej myśli, chcę bardzo, ale czasem mam wrażenie, że to naprawde może się nie udać. Że jego obawa zwycięży.
Chciałabym aby przestał się tego bać. Związek między ludźmi, którzy tak bardzo się kochają to coś pięknego.
Z drugiej strony co zrobię, jeśli On po kilku latach powie mi, że  nadal nie wie, czy jest gotowy na poważny związek. Co zrobię, jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce przed ślubem?

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

19

Odp: Czy wrócić do byłego...

Dlatego albo musi zacząć się poważnie nad tym zastanawiać, i w końcu - dać Ci ostateczną odpowiedź. Albo żyć chwilą i spróbować, a co będzie, to będzie?

20

Odp: Czy wrócić do byłego...

To nie jest typ człowieka, który żyje chwilą. On musi mieć wszystko dokładnie przemyślane, musi być pewien. Dlatego jeśli mamy się zejść, on musi być pewien, że chce poważnego związku.
Tak bardzo chcielibyśmy być ze sobą...
Mam nadzieję, że są jakieś szanse na to, że w końcu podejmie decyzję.
Boję się, że jego rozmyślania będą trwać w nieskończoność

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

21

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nie martw się...będzie dobrze. ty masz piękną sytuację. ale teraz weźcie się solidnie od początku...i nie zapominajcie że to może być wasza ostatnia szansa,prawda???miejcie to na uwadze.Wszystko się ułoży. a jego rozmyślania nie będą trwały długo.Po tym wszystkim.Spokojnie.Milczenie jest złotem a cierpliwość diamentem który często wygrywa z wszystkim.Jestem przekonany że gdy szczerze porozmawiacie i od samego początku będzie szczerze prawdziwie-uda się.dorosłość to już nie przedszkole. Wszystko ma już swoją cenę a to my za nią odpowiadamy.teraz mama z tata już nie załatwią za nas wszystkiego... smile.życze powodzenia i wspaniałego dogadania się. dobrze jest ustalić jakieś granice aby żaden nie wchodził sobie na ambicje często w trudnych charakterach jest tak że jeden nie odpuści drugiemu-wiesz co tu jest dobre? kompromis to szkoła przetrwania.lepiej czasem jest przemilczeć niż odbić piłeczkę.3maj się.

22

Odp: Czy wrócić do byłego...

bezradny23 dziękuję za wsparcie
U nas akurat nie było problemów z -jak to ująłeś - "wchodzeniem sobie na ambicje" . W naszym związku zawsze był kompromis, ciepło, przede wszystkim zrozumienie, rozmowa i miłość co jest najważniejsze. Mam nadzieję, że nam się uda. Po prostu boję się, że mimo jego uczuć do mnie, mimo tego że On tak bardzo chce, kocha i tęskni , nie będzie nigdy gotów na poważny związek. Że jego obawy zwyciężą.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

23

Odp: Czy wrócić do byłego...

Dzisiaj znów się spotkaliśmy.
Rozmawialiśmy o Nas, mówił o powrocie, że znowu ma dylemat, z jednej strony chce bardzo, z drugiej ma obawy czy wróci przeszłość. Przeszłość czyli nasze głupie kłótnie, które powstały pod koniec związku i były jedną z głównych przyczyn rozstania.
Nie wiem.... To wszystko jest takie nie pewne.
Boję się bardzo..

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

24

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nie bój się Mała. Bądź pozytywnie nastawiona, nie martw się. Spotykacie się i rozmawiacie, mówi Ci o swoich obawach, dobrze. Widzę, że on potrzebuje jeszcze trochę czasu na zastanowienie się. Skoro jest osobą, która wszystko musi mieć przemyślane, a nie żyje chwilą, to na pewno weźmie pod uwagę wszystkie za i przeciw. A wydaje mi się, że w prawdziwej miłości zawsze wyjdzie więcej tych plusów. W górę uszka.

25

Odp: Czy wrócić do byłego...

Pamc dziękuję, że jesteś ze mną ;)

Rozmawiałam z nim ostatnio, może trochę bardziej się jeszcze to wszystko wyjaśniło. Powiedział mi, że końcówka naszego związku nie należała do przyjemnych chwil, że przez kłótnie i wrogą atmosferę nie mógł dalej.

Z drugiej strony biorąc pod uwagę nasze rozstanie kilkumiesięczne , odczuwam, że to była dobra decyzja. Nigdy więcej nie popełnię starych błędów, myślę, że on też. Nasze błędy nie były poważne, raczej głupie i bezsensowne. One po prostu się nawarstwiały, kumulowały w nas i to o wszystkim zadecydowało.

Teraz na inne sprawy patrzę całkiem inaczej, jakbym była inną osobą. I to jest plus naszego rozstania. Dzięki temu oboje jesteśmy inni.
Mam nadzieję, że to pomoże nam w powrocie do siebie. Bardzo bym tego chciała. Kocham go, On mnie też, zależy nam na sobie.

Boję się tylko tego, że może tak się nie stać.
Spotykamy się od czasu do czasu jak wiecie, jest całkiem inaczej niż wtedy, lepiej, o dużo lepiej.
Myślicie, że nasze zejście się jest realne, że nie wszystko jeszcze stracone?
Po raz kolejny powtórzę, że bardzo bym tego chciała, On też. Lecz niestety, jego obawy, że może wrócić przeszłość....
To nie daje mi spokoju...

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

26

Odp: Czy wrócić do byłego...

Wiesz, ja myślę, że jest wielka, ogromna szansa. Bo przecież jeśli nie spróbujecie, to skąd będziecie wiedzieć, że było, czy nie było warto? Wszystkie małe problemiki w końcu jednoczą się i wychodzi taka farsa. Tez przez to przechodziłam ze swoim facetem. I także były obawy, że wszystko może wrócić. Ale że potrafimy ze sobą porozmawiać spokojnie, wytłumaczyć sobie wszystko, to jesteśmy ze sobą choćby nie wiem co. Wierzę, że z Wami będzie tak samo. I nie dziękuj, staram się pomóc. smile

27

Odp: Czy wrócić do byłego...

Wiecie, teraz przeczytałem wszystkie wypowiedzi tutaj, i kurcze, naprawdę miałem i mam dalej to samo co tutaj.

Do autorki, wiem dokładnie dokładnie co czujesz, to co piszesz brzmi jak moje myśli, i moje pytania. "Czy jest szansa, czy się nie łudzę?" I tak samo czuję że dzięki rozstaniu można naprawdę wiele rzeczy zrozumieć, wiele rzeczy z których pisałaś robiłem dokładnie tak samo. I druga "połówka" też mnie dalej kocha, a jednocześnie boi się że przeszłość wróci. To miło poczytać czyjeś wypowiedzi, i widzieć że ma to samo co codziennie czuję:)

Rad dużo nie mam, bo sam jeszcze nie wiem jako moja historia się skończy, ale wydaje mi się że oddzielenie grubą kreską tego co było jest najlepszym rozwiązaniem. Ludzie "sparzeni" po związku, tak jak nasze połówki, boją się przeżywać kolejny raz te same błędy w związku. Nie chcą już ryzykować, i brać niczego na wiarę. Myślę że teraz powinniście mieć tak częsty kontakt jak to możliwe (bez narzucania się oczywiście), i jednocześnie spotykać się gdy to możliwe. Ty pokaż że jesteś inna, a on myślę że z czasem będzie się do Ciebie przekonywał. Czytałem już o jednym takim "szczęśliwym" powrocie, trwało to długo, ale jak autorka napisała "bez parcia obserwowała, i z czasem zaczęła wchodzić w ten związek". Musi się przyzwyczaić do "nowej" Ciebie, zobaczyć że naprawdę zmiany są na stałe i jest szansa na inne życie niż to które było.

I jeszcze coś, w historii która stała się moją ulubioną, właśnie z powodu podobnej sytuacji i szczęśliwego powrotu, dziewczyna napisała piękną rzecz. Nie da się być z kimś, a kochać kogos innego. Jeżeli jasno mówi że Cię kocha, a po tym co widzisz widzę że to prawdziwa miłość, a nie forumowe zakochania, to sądzę że dwoje ludzi tak naprawdę móże się oszukiwać że da się być  osobno, a w środku wiedzą że są szczęśliwi tylko przy tej jednej osobie. I też myślę że cierpliwość jest najważniejsza. Z czasem wszystko zaczyna wyglądać bardziej realnie, opadną emocje, przypomną się dobre chwile. Jeśli dwoje ludzi się kocha, to naprawdę ich pcha do siebie, i z czasem to wygrywa, przynajmniej ja w to wierzę.

Będzie dobrze:)

28 Ostatnio edytowany przez Pamc (2012-02-05 15:22:38)

Odp: Czy wrócić do byłego...
Andy1612 napisał/a:

Jeśli dwoje ludzi się kocha, to naprawdę ich pcha do siebie, i z czasem to wygrywa, przynajmniej ja w to wierzę.

Tak jest, oczywiście. I mogą przejść najgorsze, a i tak w końcu ze sobą będą. I kochać siebie nie przestaną.

29 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-05 16:07:59)

Odp: Czy wrócić do byłego...
Andy1612 napisał/a:

(...) I tak samo czuję że dzięki rozstaniu można naprawdę wiele rzeczy zrozumieć, wiele rzeczy z których pisałaś robiłem dokładnie tak samo. I druga "połówka" też mnie dalej kocha, a jednocześnie boi się że przeszłość wróci.

Masz rację, dzięki rozstaniu naprawdę wiele rzeczy sobie przemyślałam, przeanalizowałam i wiem, że nie zrobię tych głupich, ale jakże znaczących błędów. Myślę, że On też wszystko sobie poukładał.

Andy1612 napisał/a:

(...)wydaje mi się że oddzielenie grubą kreską tego co było jest najlepszym rozwiązaniem.(...)Ty pokaż że jesteś inna, a on myślę że z czasem będzie się do Ciebie przekonywał.
(...)zobaczyć że naprawdę zmiany są na stałe i jest szansa na inne życie niż to które było.

Wiesz, myślę , że on już zauważył, że jestem inna, ja zaś widzę, że on chyba też. I zmiany jak najbardziej są na stałe. Teraz, z perspektywy czasu widzę, że jednak rozstanie było dobrym posunięciem. NA początku było bardzo ciężko, przez 3 miesiące nie mogłam się pozbierać. Lecz teraz, ten ostatni czwarty miesiąc jaki trwa, jest zupełnie inny. Nasze spotkania są tak miłe i dające naprawdę wielką nadzieję na nasz powrót.

Andy1612 napisał/a:

To miło poczytać czyjeś wypowiedzi, i widzieć że ma to samo co codziennie czuję:)

Tak więc osoby, które mi pomogły i pomagają nadal, pomagają też Tobie. Na moim przykładzie możesz zaczerpnąć nieco wiedzy dla swojego użytku czy celu ;)
Naprawdę mam nadzieję, że będzie dobrze. Jutro znowu się widzimy.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

30

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nie zapomnij napisać jak wyszło z tym jutrem:)

No Ty być może jesteś mną z przyszłości, bo u nas minęło "dopiero" 7 tygodni od rozstania, a u Ciebie widzę że aż 4 miesiące:)

31

Odp: Czy wrócić do byłego...
Andy1612 napisał/a:

Nie zapomnij napisać jak wyszło z tym jutrem:)

Oczywiście napiszę ;) Mam nadzieję, że kolejne spotkanie znowu nas nieco zbliży. Ostatnie spotkanie jakie mieliśmy, było w piątek. Wtedy nas bardzo zbliżyło do siebie, mam nadzieję, że z kolejnym będzie podobnie.

Andy1612 napisał/a:

No Ty być może jesteś mną z przyszłości, bo u nas minęło "dopiero" 7 tygodni od rozstania, a u Ciebie widzę że aż 4 miesiące:)

Niecałe 2 miesiące... Tak, pamiętam co przeżywałam po ok 2 miesiącach. Nie życzę tego nikomu.
Jeśli oboje się kochacie, i tak jak u mnie- rozstanie dało Wam wiele do myślenia, do poukładania, to jestem myśli, że jak najbardziej macie szansę na powrót do siebie. Miłość jest pięknym uczuciem, a jeszcze piękniejszym jest uczucie przewyższające miłość, a zarazem jej odwzajemnienie. Wtedy można wszystko pokonać, wszelkie przeciwności, utrudnienia. Tego Wam z całego serca życzę ;)

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

32

Odp: Czy wrócić do byłego...

Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa, fakt że może być lepiej niż ja mam teraz bardzo pomaga, że może to co mam teraz to dopiero ten "gorszy" okres.

Szczęście masz w tym, że obydwoje jesteście samotni, moja znalazła sobie od razu po rozstaniu chłopaka "klina", więc praktycznie spotkania/kontakt musi być ograniczony bardzo. Zazdroszczę Ci że masz tyle miejsca na spotkania ze swoim chłopakiem, sądzę że będzie u Was szło coraz lepiej.

Ja natomiast mam z nią kontakt że jak jest z nim, kontakt jest chłodny i zdystansowany, jak jest sama rozmawia ze mną bardzo bardzo chętnie. Więc możesz chyba uznać, że masz mimo wszystko szczęście w nieszczęściu że masz możliwość tak dużo się z nim spotykać:)

33

Odp: Czy wrócić do byłego...
Andy1612 napisał/a:

(...)Szczęście masz w tym, że obydwoje jesteście samotni, moja znalazła sobie od razu po rozstaniu chłopaka "klina", więc praktycznie spotkania/kontakt musi być ograniczony bardzo.(...)
Ja natomiast mam z nią kontakt że jak jest z nim, kontakt jest chłodny i zdystansowany, jak jest sama rozmawia ze mną bardzo bardzo chętnie

Od razu sobie znalazła kogoś? Wybacz, ale dla mnie jest to nieco niezrozumiałe. Gdy czuje się miłość do partnera/partnerki nadal, to moim zdaniem związywanie się z kimś nowym jest raczej nie zrozumiałe. Nie mogłabym być z inną osobą kochając nadal kogoś innego.
Przy nim Ona czuje się zdystansowana, woli wtedy uważać na kontakty z Tobą, bo może boi się Twojej reakcji. Natomiast gdy jesteście sami , rozmawia z Tobą chętnie, bo wtedy nie ma "Jego".
Wiesz, czasem chyba trzeba się "przejechać" na innych ludziach aby dostrzec i przede wszystkim docenić to co się straciło.
Często jest tak, że partner/partnerka po rozstaniu od razu szukają kogoś nowego. Często się to jednak kończy niepowodzeniem, bo takie szukanie "na siłę" nic nie daje. Zostaje się wtedy zranionym, a dopiero po takich przeżyciach docenia się to, co się miało.

Andy1612 napisał/a:

Więc możesz chyba uznać, że masz mimo wszystko szczęście w nieszczęściu że masz możliwość tak dużo się z nim spotykać:)

Teraz akurat oboje mamy mniej pracy, stąd takie częste spotkania. Niestety nie długo znowu zacznie się czas, gdy oboje będziemy zapracowani i tych spotkań będzie bardzo mało. Przykładowo w styczniu spotkaliśmy się tylko 2 razy. Jednak zawsze utrzymujemy kontakt, piszemy do siebie (nie codziennie) lub dzwonimy. To zależy wszystko od stopnia zapracowania. Dlatego chcielibyśmy mieszkać ze sobą, aby być przy sobie. Oczywiście plany o mieszkaniu wspólnym były podczas związku. Teraz, gdy nie jesteśmy razem, też wspominamy o tym. Mówi, że chciałby ze mną mieszkać nie zależnie od tego co nastąpi, bo jestem najcenniejszą rzeczą jaka mu się w życiu przydarzyła.

Wiem, jego słowa brzmią trochę niczym z bajki, jednak wiem, że są szczere. Chciałabym, aby wszystko to, o czym marzymy spełniło się. Kocham go naprawdę mocno i mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze...

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

34

Odp: Czy wrócić do byłego...

Z tego co piszesz, to chłopak jest romantyczny, i widać z tego co opisujesz że naprawdę chce z Tobą być. Więc te jego ładne słowa brzmią jak najbardzej prawdziwie moim zdaniem:) I tak długo nie mieszkaliście razem, ale to w sumie rozsądne. Z czasem przyjdzie na to czas, a wspólne mieszkanie zniszczyło niejeden związek.

Co do spotkań, no to rzeczywiście mało jak 2 spotkania na cały styczeń, ja z moją miałem 3, więc wiem jak to rzadko w odczuciach:) Myślę że musicie się trochę zakochać na nowo, i z tego co opisujesz to właśnie na tym etapie jesteście, zakochiwania się na nowo w sobie, a takie rzeczy chyba dość często się udają:)

A co do tego co pisałaś, no cóż, moja nie tylko się umawiała z nowym, zaraz po rozstaniu, ale również się wprowadziła do niego po 3 tygodniach, od ego czasu mieszka z nim. Trochę to spodowował fakt że w jej domu miała problemy z mamą, więc chciała się wyprowadzić. Ogólnie też nie wiem co o tym myśleć, ale Ona jest jedną z tych dziewczyn co zagryzają zęby, i mówią sobie trzeba iść dalej cokolwiek by się nie czuło, a ja też jej dużo krzywdy zrobiłem, więc sądzę że on jest lekarstwem na mnie. I raczej to przed nowym nie chce za bardzo pokazywać że ma ze mną kontakt, bo jej nie wypada za bardzo ,jak sama mówiła.

Kocha mnie, jest z nim, jak to się czasem zdarza. Dziewczyna miała ciężkie życie, może to jest powód, czasem kobieta potrzebuje miłości gdy się zawiedzie na kimś dla kogo robiła wszystko a on o nią nie dbał.

Ale przyznam, że faktycznie długo to trwa żeby odbudować związek, skoro u Was minęły 4 miesiące, i jeszcze nie jest nic pewnego, to widzę że naprawdę wymaga to i miłości i cierpliwości i wytrwałości. Ale powiem szczerze, myślę że Wam się uda, obydwoje widać że do siebie garniecie, i to bardzo, więc to raczej jedynie kwestia czasu aż znowu do siebie wrócicie, moim zdaniem:)

35 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-05 18:10:49)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Hmm czy ja wiem, czy taki z niego romantyk ;) ;)
Masz rację, można tak powiedzieć, że zakochujemy się na nowo. Choć nasze uczucie do siebie, nigdy nie wygasło, to z pewnością zaczynamy teraz coś całkiem innego niż znaliśmy obydwoje dotychczas. Ja już dawno oddzieliłam tamten czas od obecnego. Teraz jest zupełnie inaczej. O dużo lepiej. Mam tylko nadzieję, że tak pozostanie, że nic się między nami nie zmieni.

Odnośnie tego co piszesz o swojej byłej dziewczynie- myślę, że boi się rozmawiać z Tobą przy nim, że jakby nie chce aby On dowiedział się, że macie bliższy kontakt ze sobą. Nie rozumiem tylko tego, jak ona może być z kimś a kochać Ciebie. Może dlatego, że tak jak napisałeś, dużo krzywdy jej wyrządziłeś. Jeśli ta krzywda polegała na bezsensownych sprzeczkach, które się powielały, tak jak u mnie, to sądzę, że nie wszystko stracone. Jeśli natomiast były to duże kłótnie, które dotyczyły Twojego zachowania, że być może o nią nie dbasz, lub ją skrzywdziłeś to całkiem inna rozmowa. Mimo wszystko życzę Ci spokoju na ten czas, 2 miesiące to krótko i mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie coraz lepiej. Kto wie, może między Wami się jeszcze ułoży. Ważne jednak, aby tego chciały dwie osoby, a nie tylko jedna. Poza tym może te krzywdy, które jej wyrządziłeś, jak napisałeś, przemyślisz i nie wrócisz już więcej do tego. Trudna sytuacja jest między Wami powiem szczerze..

Nie kieruj się tym, że u Nas akurat trwa czwarty miesiąc a nic nie jest jeszcze pewne. U każdego jest inaczej. U niektórych trwa to kilka miesięcy, u niektórych kilka lat. Znam takie przypadki, że po 20 latach wracają do siebie po nieudanych małżeństwach. Jak widać, stara miłość nie rdzewieje ;)

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

36

Odp: Czy wrócić do byłego...

Przeczytałem wszystko co napisałaś, tak, sytuacja jest trudna u mnie, i bardzo dziwna:) Jest raczej tak jak piszesz, i Ona nie chce mnie skreślić na 100%, a jednocześnie wolałaby nie sprawiać przykrości nowemu, i nie mieć nieprzyjemności z mojego powodu.

Co do Kochania mnie, a bycia z nim, no cóż, Ona tak ma, potrzebuje miłości bo zawsze jej w życiu tego uczucia brakowało, z powodu ciężkiego życia. On jest dla niej dobry, a u nas była masa sprzeczek, i mnóstwo pretensji z mojej strony o wszystko. Ciągle coś w niej poprawiałem, albo krytykowałem, i niestety nie akceptowałem w niej wielu rzeczy. To sprawiło że straciła wiare w siebie, i dlatego mimo że mnie kocha, to czuje że ją zraniłem i to bardzo bardzo mocno. Więc postawiła wszystko na jedną kartę, i jest z kimś kto kocha ją jaka jest, a po wyczerpującym związku, zasłużyła na kogoś kto ją docenia. Może kiedyś ja nim będę, ale na razie nie zasłuzyłem na to, taka prawda. Raz powiedziała że gdybym ją akceptował to pewnie wszystko inne by mi wybaczyła, niestety byłem wtedy głupi.

W ogóle dziękuję że starasz się mi coś doradzić, to zawsze pomaga w ciężkich chwilach.

U Was nawet z posta widać że obydwojgu Wam zależy na sobie, jak to koleżanka mi czasem mówi, widać że lgniecie do siebie:) A prawda jest taka, że czasem takie rozstanie jest niezbędne żeby stworzyć coś lepszego, widzę że masz podobnie do mnie, i w pewnym sensie gdyby nie rozstanie nigdy byś nie zrozumiała pewnych rzeczy. Niestety tak jest w życiu, że na codzień człowiek nie myśli dużo o związku, a jak myśli to tak dość "po powierzchni". Dopiero gdy okazuje się że naprawdę się popsuło, to nagle patrząc wstecz człowiekowi aż wstyd bo widzi co do tego doprowadziło, i jak na codzień nie zwracał uwagi na drobne znaki. W pewnym sensie, może powiesz kiedyś że Wasze rozstanie to najlepsze co Was spotkało, a jak widać raczej na pewno uda Wam się wrócić do siebie. Najsilniejsze związki to takie po przejściach, w sumie tym się różni miłość od zakochania że jest w stanie takie rzeczy pokonywać:)

37 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-06 01:48:25)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nie dziękuj, chcę Ci pomóc i wesprzeć w trudnych dla Ciebie chwilach, przytulam mocno ;)

Przede wszystkim dobrze, że widzisz to, co złego narobiłeś w Waszym związku. Że jej nie akceptowałeś w pełni, że miałeś do niej pretensje. Zastanawiam się tylko dlaczego. Czy może masz jakiś swój ideał i chciałeś ją do niego upodobnić? Może chciałeś ją sobie, brzydko mówiąc "wychować" . Przepraszam za wyrażenie, po prostu nie rozumiem dlaczego nie akceptowałeś jej w całości taka jaka była. Kocha się za zalety i za dobre chwile, za wspaniałe wspomnienia, ale kocha się również za wady, za złe chwile i za przykre wspomnienia. Nikt nie jest idealny, każdy ma więcej lub mniej wad, ale każdy jakieś ma. I kocha się również za nie.
Może teraz, gdy nie jesteście razem, wszystko sobie poukładasz w głowie. Dlaczego tak się zachowywałeś, czy jesteś w stanie to zmienić, akceptować jej wady itp.
Mam nadzieję, że czas będzie Twoim sprzymierzeńcem, że przemyślisz to sobie jaki byłeś w stosunku do niej. I że ona wtedy naprawdę to zauważy, że zmiany jakie w Tobie zaszły są już na zawsze, są na stałe. A wtedy może Wam się uda. Każdy zasługuje na szczęście, na miłość, wsparcie.
Ale powolutku... Do niczego się nie spiesz, wszystko w swoim czasie. Tak jak mówiłam- czas jest Twoim sprzymierzeńcem i to dzięki niemu poznajemy siebie, swoje zalety jak i również wady, czy błędy w związku, których już więcej nigdy byśmy nie popełnili.

Dzięki temu, że zerwaliśmy ze sobą, naprawdę wiele zrozumiałam. Wielu rzeczy mnie to nauczyło. Dlatego tym bardziej widzę szanse na Nasze zejście się. Chociaż cały czas mam niepewność. A mianowicie chodzi mi o jego słowa, które wypowiedział ok półtora miesiąca temu (troszkę mniej) a mianowicie - " Nie wiem, czy jestem gotowy na poważny związek. Kocham Cię, ale chyba muszę dojrzeć do prawdziwego związku, sam nie wiem" . To są jego słowa. Niestety te słowa zbiły mnie z tropu. Bo niby jest nadzieja dla Nas, jest szansa, jest ogromna miłość, ale jednak te słowa nie dają mi spokoju. Powiedział też - " Wiem o tym, że gdy może już dojrzeję do prawdziwego związku, Ty możesz już mieć wtedy kogoś innego. Wiem, że może nie będziesz czekała tak długo na moją decyzję, ale ja wtedy nie będę miał Ci tego za złe, że masz już kogoś innego"
Sama nie wiem co mam o tym sądzić...
Wypowiedział te słowa wtedy, a teraz mówi, że boi się, że wróci przeszłość... Tak więc o co mu naprawdę chodzi? O to, że boi się przeszłości, czy o to, że nie dojrzał do stałego związku? Sama nie wiem....
Wiem, że mnie kocha i że chciałby być ze mną, powtarzał i powtarza nadal to wielokrotnie, ale te kilka zdań jego...

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

38

Odp: Czy wrócić do byłego...

Widziałam się z nim dzisiaj....
Z tego co zauważyłam, ma w zachowaniu przejawy z przeszłości. Czasem jest taki jaki był kiedyś, a czasem taki, jaki był przez nasze spotkania po rozstaniu. Mieszają się w nim dwie osobowości, te z przeszłości i te z "przyjacielskich" teraźniejszych spotkań.

Może chodzi o to, że na początku naszych porozstaniowych spotkań starał się bardzo, teraz gdy trochę czasu minęło (4 miesiące) czuje się pewniejszy i dlatego stara się mniej.
Nie wymagam od niego, aby ciągle się starał, to nie o to mi chodzi. Wiadomo, że w związku dwie osoby bardzo dbają o siebie nawzajem, pielęgnują związek i starają się. Ale teraz mam coś innego na myśli - myślałam po prostu, że jeśli mnie ten 4-miesięczny czas rozłąki bardzo pomógł, przemyślałam dużo spraw, to on również.

Dociera do mnie, że chyba nigdy nie będziemy już razem. Nie chce aby nasz związek (jeśli do niego w ogóle dojdzie) był niepewny z jego strony. Że cały czas czułabym się niestabilnie w tym związku. Nie chce tego. Dlatego chyba lepiej trzeba skończyć z nadzieją....

Ja już sama nie wiem, kochamy się obydwoje, ciągnie nas do siebie, ale on nie jest pewny. Mówi, że nie jest stworzony do prawdziwego związku. Że woli chyba po przyjacielsku, bo wtedy on bardziej się stara, a jeśli nastąpiłby związek ze mną, twierdzi, że wtedy starałby się mniej. I on tego się boi. Tych starań. I tego, że być może nie dojrzał do prawdziwego związku.

Twierdzi, że on nie szuka problemów we mnie, tylko problem jest w nim samym.

Na spotkaniu chciało mi się płakać z tego wszystkiego. Łzy mi napływały do oczu, gdy mówił o tym wszystkim co pisałam powyżej. Miałam ściśnięte gardło, nic nie mogłam odpowiedzieć. Myśli całkiem pobłądziły. Nie pozwoliłam sobie jednak na płacz przy nim, nie chciałam aby to widział. Wróciłam do domu, od razu się popłakałam. Ja już nie mam sił na to. Chce z nim być, ale on jest tak bardzo nie pewny. Mówi, że jestem najcenniejszą rzeczą jaka mu się przytrafiła w życiu, że chciałby wrócić ale z drugiej strony nie dojrzał do prawdziwego związku.

Cały czas czuję łzy na moim policzku. Nie daje rady. Nie chcę związku niestabilnego. Załóżmy mija kilka lat, a on ma cały czas dylemat, czy aby na pewno powrót był dobrym krokiem, bo nie dojrzał do związku.

...Wykańcza mnie to powoli.... Całkiem już się pogubiłam....

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

39

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nigdy nie trać nadziei. Dla mnie była ona najważniejsza, ciągle ją miałam. I nie pożałowałam. Mówi Tobie, że woli przyjaźń? Ja bym na to przystała, skoro wtedy bardziej się stara... plus dla Ciebie. Całkiem poważnie - nie rozumiem chłopaka. Mówi jedno, robi drugie. Mówi, że kocha, a nie chce być z Tobą w związku, tylko się przyjaźnić. A Ty nie płacz, płacz tutaj niewiele zmieni, a tylko się męczysz. Ja bym dała mu kilka dni odetchnąć. Poszłabym na okład ciszy przez kilka dni. On w końcu musi podjąć jakąś decyzję, a nie ciągle trzymać Cię w tej niepewności.

40

Odp: Czy wrócić do byłego...
Pamc napisał/a:

Nigdy nie trać nadziei. Dla mnie była ona najważniejsza, ciągle ją miałam. I nie pożałowałam. Mówi Tobie, że woli przyjaźń? Ja bym na to przystała, skoro wtedy bardziej się stara... plus dla Ciebie. Całkiem poważnie - nie rozumiem chłopaka. Mówi jedno, robi drugie. Mówi, że kocha, a nie chce być z Tobą w związku, tylko się przyjaźnić. A Ty nie płacz, płacz tutaj niewiele zmieni, a tylko się męczysz. Ja bym dała mu kilka dni odetchnąć. Poszłabym na okład ciszy przez kilka dni. On w końcu musi podjąć jakąś decyzję, a nie ciągle trzymać Cię w tej niepewności.

Pamc, my piszemy do siebie średnio co tydzień, czasem co 2 tygodnie. On pisze i ja, także w tej kwestii jest ok..
Spotykamy się różnie, zależy od czasu. Średnio co 2-3 tygodnie, i w tej kwestii też jest ok.
Mówi jasno i w prost, że chce być ze mną, chce wrócić.
Jednak ma dylemat, bo nie jest gotowy na związek.
Mówi, że czuje ogromne wewnętrzne rozdarcie bo nie wie co zrobić.
A ja nie mogę mu kazać podjąć decyzji tu i teraz. To by było nie w porządku.
Widać, że on chce, ale ma te swoje obawy odnośnie starań i dojrzałości do związku.

Wiem, że płacz nie pomoże, ja po prostu czuję się fatalnie, myśli gdzieś zbłądziły. Niby mam nadzieję, ale nie chce żyć w niestabilnym związku. On musi być pewien. Nie na 99 % , bo być może nie długo do tego dojdzie, że jest pewny na 99 i chce wracać. Z tym, że ja wtedy nie mogę. Muszę być pewna, że on też chce. Tak jak pisałam- nie chcę niestabilnego związku. Chce czuć, widzieć i wiedzieć, że związek ma silne fundamenty.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

41 Ostatnio edytowany przez Pamc (2012-02-06 19:49:13)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Ach, no rozumiem Cię. Postaraj się nie myślec o tym w kółko, jakieś zajęcie może by Ci pomogło. Dużo zajęć.
To chyba nie zostaje nic innego, jak:
- czekać aż w końcu podejmie decyzje.
albo:
- dać sobie spokój, choć będzie bolało, i będzie ciężko zapomnieć.

Wiem, że zapewne wybierzesz pierwszą opcję. Dlatego życzę cierpliwości, wytrwałości i siły.

42

Odp: Czy wrócić do byłego...

Wiesz, ja po prostu będę trwać w tym dalej.. Spotykamy się co jakiś czas tak jak pisałam i tak niech zostanie. Wiem, że zamęczę się w ten sposób..

Nasuwa mi się pytanie, co mu odpowiem, jeśli będzie chciał wrócić jednak?
Zgodzić się?
Nie zgodzić?
Musi być pewny na 100 % , a taki pewny chyba nie będzie, stąd moje pytanie co mu wtedy odpowiedzieć...

Nawet jeśli nie mielibyśmy być razem to i tak wiem, że on będzie chciał utrzymywać ze mną kontakt.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

43

Odp: Czy wrócić do byłego...

No chcesz z nim być, prawda? Nie wiem, ja bym odpowiedziała, że się cieszę, nawet jeśli nie będzie pewny w tych 100%. A nóż, w trakcie jego obawy przed poważnym związkiem miną?

44 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-06 20:20:09)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Nie wiem czy mu miną.. i tutaj jest problem...
Tak chcę z nim być, ale mam wrażenie, że on będzie trwał w tych swoich obawach i w końcu nic z tego dobrego nie wyjdzie, a jedynie ja chyba się zamęczę razem z nim z tego wszystkiego na śmierć..

Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie wiem o co mu DOKŁADNIE chodzi z jego obawami. Wiem niby, że nie dojrzał czy twierdzi, że nie będzie się starał, ale to mi nic nie mówi. Chciałabym konkretów. Mam wrażenie, że on sam nie wie, czego chce.

Z jednej strony chce coś tworzyć ze mną, naprawiać a drugiej nie wie czy to zrobić, bo ma swoje obawy..

Tak wiem, gadanie w kółko o tym samym w sumie, ale po prostu potrzebuje się wygadać, potrzebuje też rozmowy z kimś. I dziękuję, że jesteś Ty i inni tutaj ze mną. Najgorsze jest to beznadziejne wyczekiwanie.. Nie popędzam go z niczym, niech się zastanawia w odpowiednim dla siebie tempie, aby był w zupełności pewny, ale z drugiej strony mam serdecznie dosyć nieprzespanych nocy, złudnej (może) nadziei, przepłakanych chwil, utrudnień w życiu osobistym, nie mogę na niczym się skupić. Nie długo mam ważne zaliczenia, sesje, i egzaminy , ale nie mogę się skupić na NICZYM dosłownie.

Zaczyna mi być nie tylko przykro, ale zaczyna mnie to wszystko po prostu wkurzać. Ta cała niechęć do życia. To co mnie otacza. To wszystko wydaje mi się tak beznadziejne. Żyję zgodnie z procedurą funkcjonowania państwa i nic poza tym. Mam wrażenie, że funkcjonuję jak maszyna- bez celu, robię to co muszę, życie szare i beznadziejnie głupie.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

45

Odp: Czy wrócić do byłego...

Zdaję sobie sprawę, że ten czas jest dla Ciebie trudny. Bo ileż można czekać na decyzję drugiej osoby. Nawet jeśli się kocha, to w końcu ma się dość. No normalne. Jesteś jedną z tych osób, które się przejmują nadzwyczaj, dlatego doskonale Cię rozumiem.
No i właśnie - on zupełnie sam nie wie czego chce, pogubił się całkowicie. Myślę, że to kwestia czasu - przecież sam poczuje, że coś z tym musi zrobić. Bo prędzej czy później Ty będziesz miała na tyle dość, że przestanie Ci zależeć, bądź się poddasz. A wtedy on sobie tego z pewnością nie wybaczy. I nie będzie już nic do ratowania.
Idź na spacer może, nabierz sił, i wszystko pięknie pozdawaj. Kurcze - łatwo się pisze. Ale jesteś mądrą dziewczyną (wnioskuję), więc jestem pewna, że sobie poradzisz.
I oczywiście - kiedy tylko będziesz potrzebowała rozmowy, pisz tutaj. Ja i inni z pewnością Cię "wysłuchamy", porozmawiamy z Tobą, i doradzimy.

46

Odp: Czy wrócić do byłego...
Pamc napisał/a:

(...)Myślę, że to kwestia czasu - przecież sam poczuje, że coś z tym musi zrobić. Bo prędzej czy później Ty będziesz miała na tyle dość, że przestanie Ci zależeć, bądź się poddasz. A wtedy on sobie tego z pewnością nie wybaczy. I nie będzie już nic do ratowania.

Powiedział mi, że on nie każe mi czekać w nieskończoność. Że jeśli jego niezdecydowanie będzie trwało długo, to on rozumie, że mogę znaleźć sobie kogoś innego. Mówi, że nie będzie miał wtedy o to pretensji. Że jeśli on tak długo będzie się zastanawiał, to rozumie, że ja też na pewno będę chciała ułożyć sobie życie i nie będzie miał do mnie o to pretensji. To są jego słowa.

Pamc napisał/a:

Idź na spacer może, nabierz sił, i wszystko pięknie pozdawaj

Nie wychodzę nigdzie na dwór, jest stanowczo za zimno. Nabrać sił... Nie mam skąd ich brać, nie mam skąd czerpać takiej siły aby mieć zdrowie do tego wszystkiego co jest wokół mnie.

Powiedział też dzisiaj taką jedną rzecz, o której zapomniałam napisać - otóż mówił, że będzie chciał ze mną mieszkać niezależnie od tego czy do tego czasu się zejdziemy czy nie. Ale, że będzie chciał. Uważa, że wspólne mieszkanie byłoby dla nas idealne, wtedy naprawdę widziałby szansę na powrót.

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

47

Odp: Czy wrócić do byłego...

Dobrze, że przynajmniej ma tę świadomość...
Jak to, zamieszkać nawet jeśli nie będziecie razem? Łoch, a co Ty na to, że tak zapytam?

Musisz mieć siłę, żeby to przetrzymać dziewczyno, bo inaczej to niedługo z Ciebie tylko wrak człowieka zostanie, a tego nie chcemy.

48 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-06 21:04:00)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Mówił, że do nikogo nie czuje tego co do mnie i chciałby zamieszkać ze mną bez względu na to czy będziemy razem czy nie... Cóż... Co ja na to..
Też w głębi serca chcę z nim mieszkać, chciałam zawsze. Ale z drugiej strony...

Myślę, że na pewno nam pomogłaby taka decyzja. Tak wiem, może wydać się to beznadziejne, ale mimo wszystko chciałabym z nim zamieszkać..

Mówił, że wtedy tak naprawdę wyjaśniłoby się, czy dobrze nam ze sobą i czy związek byłby wskazany

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

49

Odp: Czy wrócić do byłego...

No to fakt, zawsze wszystko wychodzi wtedy, kiedy jest się ze sobą dajmy na to '24h na dobę'. Tylko mnie po prostu zaskoczył ten pomysł. Kurcze, no próbować można zawsze, potem nie będzie miało się do siebie żalu, że nie robiło się co w naszej mocy.

50

Odp: Czy wrócić do byłego...

Tak.. Ehh beznadziejna sytuacja. Miałam nadzieję do tej pory bardzo głęboką, ale dzisiejszy dzień zbił mnie z tropu.
Przez to wszystko czuję się tak, jakbym miała zrobione pranie mózgu. Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Czy zapomnieć o nim, czy nie. Czy zerwać kontakt czy nie.
Powinnam czekać na bieg wydarzeń, bez przerwy myśląc o nim... Może po prostu poddać się tej "przyjaźni".. Nie wiem po prostu wkurza mnie to strasznie. Chciałabym coś zrobić, coś pomóc , a siedzę bezczynnie

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

51

Odp: Czy wrócić do byłego...

Ajj, aż mi Ciebie żal. Staraj się teraz odbić całą tę sytuację na dalszy plan, a zajmij się nauką - w końcu to jest mus, tak? Tłumacz sobie, że to jest ważniejsze. Pomyśl, może do czasu Twoich zaliczeń wszystko się dobrze ułoży, a wtedy zostaniesz z wielką kupą nauki. Chyba byś nie chciała, co? No właśnie, w górę uszy! Tak dobrze innym radzisz, a sama nie potrafisz z tych rad korzystać. smile

52

Odp: Czy wrócić do byłego...

Z nauką jest ciężko. Dużo egzaminów, sesji i jeszcze bardziej mnie to przybija. Nie mogę się skupić na niczym . Mimo, że się szybko uczę, to po prostu teraz jak na złość nie mogę niczego zapamiętać, niczego się nauczyć. Bo moje myśli błądzą gdzieś daleko.. Czasem zatrzymają się na nieistotnych rzeczach, czasem na czymś innym, innym razem jeszcze na czymś innym , ale ok 90 procent myśli to On.

Pamc napisał/a:

Tak dobrze innym radzisz, a sama nie potrafisz z tych rad korzystać. :)

Widziałaś widzę moje posty dla innych.. Staram się im pomóc i chcę by byli szczęśliwi. Każdy na to zasługuje.
Ja narazie nie umiem być wesoła, uśmiechnięta. Oprócz tego mam masę innych rzeczy na głowię i do żadnej z nich nie mam już siły i cierpliwości. Ciągnie się to wszystko za mną, a ja nie potrafię temu sprostać. Tak wiem, może teraz trwa bezsensowne użalanie się nad sobą ale wszystko mi jedno jak to wygląda

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

53

Odp: Czy wrócić do byłego...

Aj, nie gadaj głupot, żadne użalanie, każdy czuje czasem potrzebę wygadania się. I niestety zwykle tak jest, jak coś się wali na głowę - to wszystko na raz. Ja jestem kiepska w kwestii rad, itd. Ale staram się jakoś Cię wesprzeć, bo więcej zrobić chyba nie jestem w stanie.

54 Ostatnio edytowany przez kaatee0 (2012-02-06 21:52:08)

Odp: Czy wrócić do byłego...

Dziękuję , że jesteś ze mną. Tak mam potrzebę wygadania się i rozmowy o tym wszystkim, więc miło mi, że piszesz i starasz się pomóc. To dla mnie wiele znaczy.
Ale tak czy inaczej uporać muszę się z tym sama..

P.S. I jeszcze pod moim loginem widnieje beznadziejny napis "do zakochania jeden krok" . Ironia losu...

Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.

55

Odp: Czy wrócić do byłego...

To prawda, rozmowa rozmową, ale ja Tobie tych myśli z głowy nie wywalę, ani ich nie zmniejszę. Wygadanie się czasem pomaga, zrzucasz wtedy wszystko z siebie, i jest chociaż trochę lżej. Mam nadzieję, że w Twoim przypadku tak jest.

Posty [ 1 do 55 z 150 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy wrócić do byłego...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018