brak nadzieji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: brak nadzieji

Jestem tu po raz pierwszy...nawet nie wiem od czego zaczać...Pobralismy sie rok temu i od tego czasu wszystko zaczeło sie psuc.Przed slubem było cudownie,pieknie,motylki w brzuchu itp a teraz?Teraz ja siedzie w domu ,zajmuje sie dzieckiem,on pracuje.Ja co prawda mam wychowawczy ale to nie o to chodzi.Ciagle siedze w domu z dzieckiem ,juz to trwa rok...Czasem wyjdziemy gdzies ze znajomymi i tyle,zero wyjsc tylko we dwoje.Mieszkamy z moimi rodzicami,to zle wpływa i na mnie i na meza.Mnie dobija fakt ze musze tu mieszkac,chcialabym sie wyprowadzic ale za co?nie stac nas narazie.Ostattnio zaczal jezdzic do pracy z jakas dziewczyna,ktora ciagle pisze do niego smsy ,bardzo mnie to drazni,jestem zazdrosna ale on tego nie widzi...Tak jak nie widzi tego ze to ja jestem w domu,zajmuje sie dzieckiem itp.Praktycznie nie mam kontaktu z ludzmi,jestem jak obłąkana ...Nasz malzensto sie rozpadawidze to i czuje.Chcialabym od niego odejsc ale nie wiem jak mam to zrobic?On ciagle mnie o cos opieprza,czesto wyzywa od kur...,ze ja nie umiem nic zrobic itp,ze to on ciagle wszystko robi,ja juz nie mam sily...musze znalesc sobie jakies zajecie ale jakie?musze  z dzieckiem byc...co mam zrobic ze swoim zyciem by znow sie nim cieszyc?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: brak nadzieji

Nadzieja jest zawsze. A podstawą jest SPOKOJNA  rozmowa i wyjaśnienie sobie problemów. Powiedz mężowi jak się czujesz, co cie boli, co byś chciała robić. Jeśli nie mówisz mu o swoich potrzebach, trudno żeby sam się domyślił. Po prostu kawa na ławę!

3

Odp: brak nadzieji

Izunia 323, a po co Ty w tym domu przez rok juz siedzisz? Napisałaś, że mieszkacie z rodzicami - moze pomogą i będziesz mogła wrócić/pójść do pracy choćby na 1/2 etatu. Tracisz swoje poczucie wartości, kobiecości. Mąż, z tego co czytam, też nie szczędzi Ci gorzkich słów. Do tego jakaś pani z smesami. Pogoń tę smesową, rozmową z mężem. Powiedz mu, że Cię to drażni. Na spokojnie, poproś o zmianę zachowania. Nie krzykiem, bo zacznie się ukrywać, a nie o to chodzi. Chodzi o zmianę. I zacznij wychodzić z domu. Dla siebie. Nawet jeśli to ma być wychodzenie bez celu. Nawet jeśli to oznacza wydatek 6 zł na kawę w jakimkolwiek bistro, galerii, gdzie są ludzie. Nie tylko małoletni, lecz dorośli. Sama mam dwoje dzieci, wiem jak ciężko jest na co dzień. Kobieta też ma prawo do siebie, bo matką jest zawsze, ale o sobie jako czlowieku nie powinna zapominać. Nie bój się siebie. Proszę, dasz radę.

4

Odp: brak nadzieji
izunia323 napisał/a:

Ostattnio zaczal jezdzic do pracy z jakas dziewczyna,ktora ciagle pisze do niego smsy

Uważaj na takie sytuacje, moja jeszcze  żona zaczęła od podwózek z "kolegą" z pracy... finał jest taki, że już nie jesteśmy razem... nie chcę Cię straszyć, ale nie bagatelizuj tego!!

"Kobietę łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać po jej myśli"

5 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-25 03:22:12)

Odp: brak nadzieji

Tak jak napisał Ci izunia K.82 nigdy bym nie pozwoliła mężowi na takie pisanie smsów z koleżanką, właściwie to już jest zdrada może nie fizyczna ale na pewno emocjonalna. Kiedyś oglądałam program na temat zdrad i było w nim pytanie, która zdrada jest bardziej niebezpieczna: więź emocjonalna czy fizyczna tzn. seksualna fascynacja???, chociaż wiadomo że w zdrowym związku żadna nie powinna mieć miejsca. Psycholog się wypowiedział, że bardziej więź emocjonalna tzw. bardzo dobra komunikacja pomiędzy dwojgiem ludzi...bo fizyczna, to jest tylko rozładowanie napięcia seksualnego a od emocjonalnej więzi zaczyna "rodzić" się trwała i prawdziwa miłość......bałabym się tych smsów izunia, tak może zaczynać się coś prawdziwego i trwałego....to jest bardziej niebezpieczne niż tzw. "numerek na boku"...

6

Odp: brak nadzieji

Jeżeli facet posiada potrzebę smsowego "flirtu" i nowej znajomości, to tak jak inni pisza, nie jest zbyt dobrze. To typowe, Ty wychowujesz dzieci, robisz za tą złą, natomiast On zaczyna niezbyt interesować się domem i na Ciebie jechać że mało robisz itp. W tym czasie nagle ma słodką i miłą koleżankę, z którą nie ma żadnych kłopotów. Sam fakt że mąż tak się zachowuje, niezbyt dobrze rokuje moim zdaniem, może być ciężko, bo kobieta ma "gorszą" sytuację, jestes od niego zależna, jeśli będziesz zbyt miła to się rozochoci, jeśli zbyt niemiła to będzie unikał domu i szukał "azylu" gdzie indziej. Myślę że trzeba porozmawiać, bo idzie w złym kierunku.

Jednak to tylko moje zdanie, a ekspertem nie jestem:)

7

Odp: brak nadzieji

O motylkach radzę zapomnieć.
Czas natomiast na zmiany,wytyczenie granic,poznanie swoich potrzeb i pragnień.
Po pierwsze nikt przecież nie przywiazał cię do kaloryfera,jesteś wolnym człowiekiemwięc dlaczegonie możesz po prostu umówić się na kawę z koleżaną.
Postawilaś swojego faceta na piedestale,miał być lekiem na wszystkie twoje bolączki.
Powiedz mężowi aby został z dzieckim i wybierz się dp kina,na kawę z koleżanka.

8

Odp: brak nadzieji

Dziekuje Wam bardzo za dodanie otuchy!Naprawde to dla mnie bardzo wazne.Co do pracy...nie moge wrocic...moi rodzice pracuja ,my jestesmy bardzo mloodzi ja mam 21 a moj maz 20...ciezko jest gdziekolwiek wyjsc,nigdy nie ma czasu itp.a ta kolezanka jesgo z naszej miejscowosci jest...najlepsze jest to ze to moj ojciec załatwil jej prace w tej firmie co pracuje moj maz:/ wogule do dupy z tym wszystkim...

9

Odp: brak nadzieji
zakłamani napisał/a:

Tak jak napisał Ci izunia K.82 nigdy bym nie pozwoliła mężowi na takie pisanie smsów z koleżanką...

Bardziej co prawda chodziło mi o podwózki... smsowy kontakt nigdy nie zastapi tego osobistego!!
Powinnaś z nim porozmawiać i to szczerze!! Pewnie uzna, ze nie ma w tym nic niestosownego (w podwózce i smsowaniu z koleżanką), ale powiedz jak Ty to widzisz, zapytaj jak on by się czuł, jakby miała miejsce taka sytuacja z Tobą?! Czasami kubeł zimnej wody pomaga
Powodzenia!!

"Kobietę łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać po jej myśli"

10

Odp: brak nadzieji
izunia323 napisał/a:

Co do pracy...nie moge wrocic...moi rodzice pracuja ,my jestesmy bardzo mloodzi ja mam 21 a moj maz 20...ciezko jest gdziekolwiek wyjsc,nigdy nie ma czasu itp.

Rzeczywiście jesteś bardzo młoda, i pewnie kolejne lata, póki dziecko nie pójdzie do przedszkola, zmuszona będziesz mu poświęcić. Podejrzewam bowiem, że nie masz pieniędzy na wynajęcie opiekunki i poszukanie pracy. A może jest coś co lubiłaś robić? Coś czymś zajmiesz się dla siebie? Zerknij w necie - jest tak wiele aktywności. Sama zaczęłam, aby bronić się przed myśleniem o "koleżankach" męża, projektować biżuterię. Tylko nie siedź całe dnie przed telewizorem, już lepiej pisz tu do nas :-).

11 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-26 01:05:37)

Odp: brak nadzieji

izunia 323 jesteście z mężem tak młodzi jak my z mężem byliśmy gdy wzięliśmy ślub i mieliśmy dziecko, mieliśmy po 20 lat oboje wtedy....byliśmy studenckim małżeństwem.... studiowaliśmy razem ekonomię...i na uczelni moja bliska koleżanka z którą na przerwach  między wykładami piłam w kawiarni kawę, zaczęła mi "odbijać' męża. Zaczęło się między nimi od niewinnej pomocy w nauce, od niewinnych spotkań na tych samych wykładach...od niewinnego podwożenia na jakieś zajęcia....po jakimś czasie dowiedziałam się od znajomych, że są razem widywani....rozbiła mi małżeństwo, dzięki tej szm...cie podać musiałam męża o rozwód. Wszyscy Cię tu ostrzegamy uważaj na koleżanki...zobacz mi małżeństwo rozbiła "przyjaciółka" i to bardzo bliska.Nawet dziś jak sobie ją przypomnę po 19 latach od tych wydarzeń otwiera mi się "nóż w kieszeni".

12

Odp: brak nadzieji

Rozumiem Cię bardzo dobrze. U nas zaczęło się tak samo. Nie chcę być złym prorokiem, ale sprawy mogły zajść dalej niż komukolwiek się wydaje.  Mój mąż przez dwa lata niczym się nie zdradził, że ma romans z koleżanka z pracy. Teraz nie ma już nawet czego ratować, bo z nią rozstał się mąż i mój postanowił z nią być. Macie małe dziecko, zostaw problemy  na boku i zajmij się swoim mężem, bo w przeciwnym wypadku ona to zrobi, a tu potem usłyszysz: dla Ciebie było tylko dziecko najważniejsze, a dla niej jestem ja. Kup sobie coś fajnego żeby na nim zrobić wrażenie, spróbuj zachowywać się inaczej i bądź czujna. Jakiś wyjazd o dziwnej porze dobrze byłoby skontrolować, bo to niestety tak się zaczyna, on sam może jeszcze niczego nie planować na dłużej tylko tak jakoś wyjdzie. To jest twój mąż, zresztą od niedawna i walcz o Niego, bo niewątpliwie coś zaczyna się dziać. Mój obojętniał z tygodnia na tydzień, ja nie miałam pojęcia co się dzieje, bo sms-ów nie było, nikogo nie podwoził, wracał wprawdzie później z pracy, ale mówił, że jest remont kawałka autostrady, tylko tak naprawdę remontu nie było. Wiem, że jesteś zmęczona, ale spróbuj zaaranżować zabawę we trójkę z dzieckiem, zrób super kolację - niespodziankę i obserwuj jak on na to reaguje. Facet niestety z dnia na dzień potrafi powiedzieć: nie chcę z tobą być, dlatego skoro szukasz pomocy i rady to proszę nie popełniaj moich błędów i otwórz oczy. Ta koleżanka według mnie to numer jeden waszych problemów. To oczywiste, że on powie, że nic się nie dzieje, ale ma żonę i dziecko i jego miejsce jest z Wami, a koleżanka niech się zajmie wolnym facetem. Trzymam kciuki.

13

Odp: brak nadzieji

Wam!!!
Jesteście jeszcze bardzo młodzi, musisz być pewna, że na pewno go kochasz i chcesz z nim być-w takiej sytuacji walcz i nie przebieraj w środkach powiadom wszystkich w około, że wasz związek jest zagrożony...bo jest, ale jeżeli nie jesteś pewna tego uczucia to szkoda twojej energii...

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018