netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

pytanie do kobiet po rozwodach

43 odpowiedzi7 251 wyświetleńzałożony przez zielona_truskawka, 24.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pytanie do kobiet po rozwodach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: pytanie do kobiet po rozwodach

Mam takie pytanie do kobiet będących po rozwodach.

Jak długo o ile coś takiego miało miejsce, Wasi eks mężowie prosili i błagali o ostatnią szansę i powrót?
Czy jest ktoś taki kto zaryzykował i jak potoczyły się Wasze dalsze losy?

Będę wdzięczna.

2 Ostatnio edytowany przez Aragorn-estel (2012-01-25 03:07:37)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mój ówczesny mąż nie wykazał skruchy po zdradzie, więc mowy o szansie nie było. Chciał wrócić 2 razy, ale juz 2 lata po rozwodzie. Nie dałam mu takkiej szansy...

3

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Eks nie prosił i nie błagał, za to ciągle jęczał, żeby tłumaczyć, dlaczego odeszłam i mimo że mówiłam o tym długo i łopatologicznie, to "nic nie rozumiał". Nie błagał, bo pocieszał się w ramionach innej. Nie zależało mu na mnie i na małżeństwie i to od samego początku.

Gdyby takie coś miało miejsce, to i tak bym mu nawet nie drugiej, a dziesiątej szansy nie dała.

Nie ważne, czy eks błaga, ważne czy się zmienia. A w mojej historii coś takiego nie miało miejsca.

4 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-25 04:12:34)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mój pierwszy mąż błagał, klęczał przede mną i płakał bardzo...no byłam bardzo młoda wtedy i nie wybaczyłam....W drugim małżeństwie "wybaczyłam", tak mi się wydawało, nie chciałam rozbijać sobie drugiego małżeństwa....mieszkałam z mężem po zdradzie prawie 1,5 roku, ale nie będę ukrywać że to było "okropne" 1,5 roku, zawsze przy jakiejś wymianie zdań wypominałam zdradę.....No i w sumie ta zdrada doprowadziła do rozwodu, bo nie umiałam z nią "żyć", po prostu pewnego dnia powiedziałam mężowi, że naprawdę próbowałam ale już Go nie kocham przez tą zdradę no i musiał odejść...także mi nie wyszło nigdy wybaczenie..ale wiem, że dużo jest tu na forum kobiet, które żyją i wybaczają takim facetom, co chodzą na boki.

5 Ostatnio edytowany przez rudzia 3 (2012-01-25 08:38:35)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mój były mąż ma co jakiś czas takie "napady". Rozwiedliśmy się , bo po prostu uczucia wygasły i nie łączyło nas nic oprócz dziecka. Jesteśmy rozwiedzenie od 2008 r. Kiedy  nie układa w życiu osobistym , idealizuje mnie i wtedy wydaje mu się , że powinniśmy do siebie wrócić( bo przecież miedzy nami nie było tak żle i inne argumenty mające mnie przekonać). Tłumacze mu wtedy , że to tylko jego sentyment i tęsknoty za czymś co jest mu znane, że ma się ogarnąć, bo nie po to się rozwodziliśmy, żeby ładować się w to samo. W małżeństwie się nie dogadywaliśmy, a teraz jest tak jak powinno być . Więc po co to psuć?

6

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mój pierwszy mąż jak zobaczył, że miarka sie przebrała... błagał, płakał, obiecywał... ale na tym sie jego możliwości kończyły... zmian żadnych.... Drugi miał więcej godności... walczył... prosił... ale tłumaczyłam, że od blisko roku mówię, że jestem nieszczęśliwa i można było coś naprawiać... było za późno
Trzeci próbował wymusić na mnie swoje pomysły na życie... pomimo, że sam nie radził sobie kompletnie... przez wiele miesięcy przychodził, prosił, obiecywał... i znowu na obietnicach się kończyło... nie wiem czego trzeba by ludzie sie zmienili... do tej pory wściekłośc jest jego myślą przewodnią.... mam nadzieję, że czwartego nie będzie.... oczywiście rozwodu smile

7

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mój ex mąż odszedł półtora roku temu. Od czerwca 2011 jestem po rozwodzie. Nie mam z nim żadnego kontaktu, więc nie ma mowy o błaganiach  i powrotach. Mam nadzieję, że tak już zostanie, że nie będzie mnie męczył chęcią powrotu, bo nie ma na to szans. Za trzy miesiące urodzi mu się dziecko z nowego związku, więc nie sądzę, by nagle zapałał miłością do byłej żony i byłego dziecka. I niech tak zostanie Amen

8

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

byłego dziecka? to znaczy, że z dzieckiem też się rozwiódł? w jakim wieku jest dziecko? i jak sobie z tym radzi?

9

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Syn ma 20 lat i "tatuś" na odchodne powiedział mu, że go nigdy nie kochał, bo za wcześnie został ojcem i dopiero teraz chce mieć dziecko, bo wie, że będzie umiał je kochać. Tym samym wziął również rozwód z synem.

10

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

O Boże, co za skur...l!!!!!!!!!!!!! Jak można tak skrzywdzić własne dziecko sad Wyobrażam sobie jak musiał się czuć Twój syn. Jak przetrwał to wyznanie ojczulka?

11

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mój były płakał, prosił o wybaczenie ponieważ zbłądził, mówił że kochał zawsze i nadal kocha. Ale to były znowu tylko słowa w które ja już nie umiałam uwierzyć. Nie potrafiłam mu wybaczyć, zapomnieć, zaufać. Mimo iż nadal kochałam, nie chciałam z nim już być. Przez cztery lata okłamywał mnie i dzieci, nie miał dla nas czasu, nie spędzaliśmy nawet chwilki ze sobą mijając się twierdził ze jest zapracowany. A ja wierzyłam i czekałam........jak głupia, zakochana, wierząca we wszystko co "pan" mi powie. W sierpniu odkryłam że ma kogoś. Myślałam że to mały romansik, ale nie. Okazało się że ma drugą rodzinę ją i ich synka. Cztery lata to kupa czasu.
Myślę że ludzie się nie zmieniają. Skoro tak świetnie grał swoją rolę przez cztery długie lata, to równie dobrze mógł to robić nadal. Żałuję tylko jednego że to wszystko nie wyszło na jaw wcześniej. Swoją 10-tą rocznicę ślubu przepłakałam, wściekła, skrzywdzona, upokorzona, zraniona przez najbliższą osobę. Obiecałam sobie że już nigdy więcej!!!!!!

12 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-25 13:11:22)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Gamma napisał/a:

Syn ma 20 lat i "tatuś" na odchodne powiedział mu, że go nigdy nie kochał, bo za wcześnie został ojcem i dopiero teraz chce mieć dziecko, bo wie, że będzie umiał je kochać. Tym samym wziął również rozwód z synem.

Gamma mój od razu jak rozwiedliśmy się 10 lat temu zerwał kontakt z dzieckiem. Teraz mój syn ma 19 lat i jego ojciec widzi się z nim, raz na pół roku.....teraz ma drugie dziecko (dziewczynkę) i drugą żonę....Porażka...jak można wyrzec się własnego dziecka, tego naprawdę nie rozumiem. Tacy co opuszczają własne dzieci to są najgorsze typy, w ogóle zastanawiam się jakim człowiekiem jest ta druga żona mojego eksa, która nawet nie zwróci mu uwagi, że tak się w stosunku do dzieci po rozwodzie nie postępuje...Wiem, że jest między nimi bardzo źle, że ciągle się kłócą....kolejne dziecko po rozwodzie zostanie skrzywdzone przez tego faceta, który nigdy nie powinien mieć nawet jednego dziecka i ani jednej żony.

13

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Teraz już jest dobrze ale była masa agresji w synu. W maju zeszłego roku, zmienił nazwisko na moje panieńskie i usunął drugie imię, które miał po ojcu. W grudniu 2011, ojciec roku napisał łzawego maila, że chce się z nim spotkać i mu wszystko wyjaśnić. Syn zostawił to bez odpowiedzi. Widzę, że boli go, że ojciec w wieku 44 lat strzelił sobie nowe dziecko. Na szczęście uciekł w studia, ma rewelacyjną średnią po kolejnym semestrze. Jestem z niego bardzo dumna.

14

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Zakłamani , Gamma aż sama poczułam ukłucie w sercu, czytając Wasze wypowiedzi. Jak można tak postąpić ze swym dzieckiem. Synowi Gammy nic a nic sie nie dziwie. Pewnie sama bym tak zrobiła, będąc na Jego miejscu. Strasznie to przykre!!!!! sad

15

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Widać można, a jego ciężarna narzeczona, rozwaliła wiele małżeństw i wszystkich swoich partnerów buntowała przeciwko ich dzieciom, nie dziwi mnie, że kolejny się jej poddał. Sama teraz będzie matką. Mój ex dla mnie umarł, nie ma go ale też wiem, że jeśli rozwali mu się nowy związek, to i tak da nam święty spokój, nie przyjdzie i nie będzie o nic prosił. Nie on. Oby się nie zmienił.

16 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-01-25 14:53:42)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Gamma co za kawał gnoja... nawet zwierzęta lepiej opiekują się swoimi młodymi... i jeszcze obarczać syna swoimi niedojrzałymi przemysleniami, że dziecko w młodym wieku się nie liczy!!!! cisną mi się na usta same @%$@
a jeżeli oni są tacy łatwi do buntowania przez nowe partnerki - to są nic nie warci - zwykłe tchórzliwe marionetki... prawdziwy ojciec nie da się zbuntować przeciw dzieciom
tego też obawiam się ze strony swojego byłego, bo w tej chwili do swoich dzieci ma taki stosunek - pokazać się raz na pół roku - namieszać w głowie, poużalać się nad sobą i zniknąć, kiedy mała juz zapomni i przestaje mówić o tym co tata jej kupi, znowu się pokazać, namieszać i zniknąć... czy dzieci kiedyś zrozumieją, że Ci pseudo tatusiowie nie są warci zachodu, czy będą ich tłumaczyć?

17 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-25 15:37:30)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mnie najbardziej dołuje nie to, że dwa razy się rozeszłam w swoim życiu....bo wiem, że moi eksowie zasłużyli sobie na te rozwody, bo za zdrady nie można kogoś inaczej potraktować, tak samo na pewno oni by mi nie podarowali, gdybym ich zdradzała i też na pewno rozwiedliby się ze mną....ale uważam, że naprawdę trzeba mieć pecha w życiu, żeby wybrać na ojca synowi takiego najgorszego gnoja....który nie jest wcale ojcem....jak wychodziłam pierwszy raz za mąż miałam niespełna 19 lat...urodziłam syna 20 lat...co za pech, że takiego ojca wybrałam synowi. Znam wiele przypadków, że mężczyźni po rozwodzie opiekują się swoimi dziećmi...są bardzo dobrymi ojcami....No nie wiem gdzie ja miałam oczy jak miałam 19 lat i  taką szuję na ojca mojemu synowi znalazłam, ja widzę jaki On jest co dziennie podłamany, że nie ma wcale ojca....muszę co dziennie patrzeć już tyle lat jak mu jest strasznie brak ojca....nigdy i nikt mu ojca nie zastąpi. Najgorsze jest to że jego ojciec stracił swojego tatę jak miał 16 lat, bo mu umarł nagle. Teściowa mówiła, że od tego czasu bardzo się zmienił "zamknął" się w sobie...a sam potem opuścił swojego syna jak jego dziecko miało 9 lat tylko i zerwał z nim kontakty, co za podły człowiek...

18

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mój syn nie tęskni za ojcem. Obawiam się, że gdyby mieli kontakt, młodym szarpałyby emocje. Ojciec nawet nie powiedział mu, że w marcu zostanie ponownie ojce. Tchórz i palant jakich mało.  Nie wiem czy kiedyś zatęskni za synem. Jeśli tak, to obawiam się, że już będzie za późno.

19

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

masakra, nieodpowiedzialny facet...i powierz mu odpowiedzialność za losy małego skrzata..

20

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

No to trafili nam się 'tatusiowie" Gamma dla naszych synów....szkoda, bo chłopak potrzebuje wydaje mi się ojca bardziej w wieku 19, 20 lat niż matkę.

21

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
zakłamani napisał/a:

No nie wiem gdzie ja miałam oczy jak miałam 19 lat i  taką szuję na ojca mojemu synowi znalazłam, ja widzę jaki On jest co dziennie podłamany, że nie ma wcale ojca....muszę co dziennie patrzeć już tyle lat jak mu jest strasznie brak ojca....nigdy i nikt mu ojca nie zastąpi.

Twój syn to obecnie dorosły facet. Od bardzo wielu lat nie ma ojca przy sobie. Miał za to innych twoich partnerów. Czy aby na pewno to twój syn ma z tym problem? Ten twój ex, gdy go "wybierałaś" na ojca był zdaje się nie wiele starszy ani dojrzalszy (mądrzejszy) od ciebie...
Bo z innych twoich wypowiedzi wynika, że to raczej Ty nie pogodziłaś się z faktami.
Dziś może podjęłabyś inną decyzję niż onegdaj i dała szansę 1 mężowi.
Czy aby na pewno jest to już "przerobiony" przez Ciebie rozdział? Bo daje się odczuć rozgoryczenie i żal. Że on od nowa ułożył sobie życie a Ty jakoś chyba nie za bardzo...?
Nie pytam by Cię rozsierdzić - pytam byś zastanowiła się nad tym - bo może z boku, obiektywnie widać coś co Ci z bliska umyka, czego nie dostrzegasz...
Nie chowaj się za plecami syna - staw problemowi czoła - jeżeli taki jest... Powodzenia

22 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-25 20:21:29)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Anhedonia napisał/a:
zakłamani napisał/a:

No nie wiem gdzie ja miałam oczy jak miałam 19 lat i  taką szuję na ojca mojemu synowi znalazłam, ja widzę jaki On jest co dziennie podłamany, że nie ma wcale ojca....muszę co dziennie patrzeć już tyle lat jak mu jest strasznie brak ojca....nigdy i nikt mu ojca nie zastąpi.

Twój syn to obecnie dorosły facet. Od bardzo wielu lat nie ma ojca przy sobie. Miał za to innych twoich partnerów. Czy aby na pewno to twój syn ma z tym problem? Ten twój ex, gdy go "wybierałaś" na ojca był zdaje się nie wiele starszy ani dojrzalszy (mądrzejszy) od ciebie...
Bo z innych twoich wypowiedzi wynika, że to raczej Ty nie pogodziłaś się z faktami.
Dziś może podjęłabyś inną decyzję niż onegdaj i dała szansę 1 mężowi.
Czy aby na pewno jest to już "przerobiony" przez Ciebie rozdział? Bo daje się odczuć rozgoryczenie i żal. Że on od nowa ułożył sobie życie a Ty jakoś chyba nie za bardzo...?
Nie pytam by Cię rozsierdzić - pytam byś zastanowiła się nad tym - bo może z boku, obiektywnie widać coś co Ci z bliska umyka, czego nie dostrzegasz...
Nie chowaj się za plecami syna - staw problemowi czoła - jeżeli taki jest... Powodzenia

Anhedonia nie jest mi przykro, że ojciec mojego syna ułożył sobie życie, miał do tego pełne prawo, ja mu źle nie życzę a to że mi nie wyszło, to trudno. Tak w momencie gdy zdecydowaliśmy się na dziecko mieliśmy po 19 lat i śmiem twierdzić, że byłam dojrzalsza od męża bo od początku pracowałam, opiekowałam się dzieckiem, chodziłam z nim do lekarza, chodziłam na spacery itd mój 20 letni wtedy mąż po prostu uciekał z domu na całe dnie.....żyłam z nim 10 lat nigdy nie był z dzieckiem u lekarza i dwa razy na spacerze, gdy syn leżał w szpitalu tylko ja nim się opiekowałam i Go odwiedzałam w szpitalu itd. ale nie miałam o to pretensji. Myślałam, że jak syn będzie dorosły znajdą wspólny język jak ojciec z synem, bo mi zawsze tak tłumaczył, że nie lubi małych dzieci i dlatego w ogóle nie zajmuje się dzieckiem....Tak mój syn ma z tym problem, że nie ma oparcia w prawdziwym ojcu, mimo że jest jak piszesz dorosły, bo żaden "przyszywany" wujek nie zastąpi prawdziwego ojca, nawet najlepszy "przyszywany" wujek...nie ma szans, żeby zastąpił prawdziwego ojca.  Powinna być więź między dorosłym synem a ojcem i to jest normalne, bo jak się nie jest patologicznym rodzicem, to często ojciec z synem wspierają się nawzajem przez całe życie i nie ma żadnego znaczenia wiek, zawsze powinni być "blisko". Między nimi nie ma żadnej więzi i to jest dziwne....po prostu to jest trochę takie przykre.

23

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Tak się składa, że ja jestem w trakcie rozwodu, moja siostra rozchodzi sieę  z narzeczonym a przyjaciółka ze swoją ostatnią miłością.
Wszyscy mówią to samo :
JA CIĘ KOCHAM !  JA SIĘ ZMIENIĘ !

A życie pokazuje , że to tylko teoria; w praktyce NIC sie nie zmienia, niestety.

Dałam ostatnią  ( tysięczną chyba ) szansę naszemu małżeństwu i po pół roku okazało się , że to przedłużanie agonii.

24

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

co tematu
moj pierwszy maz po wielomiesiecznym niekontaktowaniu sie(jeszcze rozwodu nie mielismy) przyjechal i powiedzial
"kupilem ci samochod o co chodzi, przeciez bedzie dobrze, no!" pamietam ten tekst jak dzis:) swoja droga autem byl zlom ledwo jezdzacy:) biedny nie rozumial ze to koniec, na rozwodzie powiedzial ze on niechce rozwodu bo kocha, gdy sedzie powiedziala ze do tanga trzeba dwojga to powiedzial "no dobra, to zgadzam sie na rozwod" uroczy:) w 3miuty zmienil zdanie.

to bylo ponad 5lat temu

a co do dzieci, nie zgodze sie ze ojca nie mozna zastapic.
zostalam zostawiona w ciazy, byl przy mnie mezczyzna ktory mnie wspieral w ciazy, byl kolega, po urodzeniu corki zaczal mi pomagac i sie zakochalam, jest przy corce od urodzenia, kocha ja nad zycie, przewijal, myl, karmil, chodzil na spacery, pote uczyl chodzic, pozniej wozil do przedszkola i tak jest ciagle. mimo ze mamy teraz wspolne dziecko nie widze roznicy wiem ze kocha je jednakowo, zawsze mowi ze ma dwoje dzieci.
widzicie dziewczyny mowicie ze to dupki bo zostawili swoje dzieci, ja sobie mysle ze to moze czasem lepiej, nie zameczaja swoja obecnoscia, nie wygaduja glupot, nie przekupuja bo nie wierze ze ze spotkan byloby cos dobrego a tak wasi synowie maja chociaz spokoj.
u mnie "tatus" corki pojawia sie raz na jakis czas, walczy w sadzie i przegrywa w sadzie bo nie ma wiezi. mimo ze corka niechce z nim rpzebywac, rozmawiac to on twardo ja meczy, ja namawiam aby poszla do pokoju w ktorym on jest ale nie ma szans, i tak co jakis czas corka narazona jest na wielki stres. szczeze mowiac wam zazdroszcze, macie spokoj, moze mowie tak bo mam wspanialego faceta przy sobie i wspaniale spelnia sie w roli taty.

25

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
kicia1978 napisał/a:

...Myślę że ludzie się nie zmieniają...

A ja myślę, że jednak się zmieniają!!! ale tylko Ci co chcą się zmienić!!!

26

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
syla135 napisał/a:

co tematu
moj pierwszy maz po wielomiesiecznym niekontaktowaniu sie(jeszcze rozwodu nie mielismy) przyjechal i powiedzial
"kupilem ci samochod o co chodzi, przeciez bedzie dobrze, no!" pamietam ten tekst jak dzis:) swoja droga autem byl zlom ledwo jezdzacy:) biedny nie rozumial ze to koniec, na rozwodzie powiedzial ze on niechce rozwodu bo kocha, gdy sedzie powiedziala ze do tanga trzeba dwojga to powiedzial "no dobra, to zgadzam sie na rozwod" uroczy:) w 3miuty zmienil zdanie.

to bylo ponad 5lat temu

Z tej części wypowiedzi nieźle się uśmiałam. Choc na pewno wiesz jakiego rodzaju był ten śmiech... ;-)

syla135 napisał/a:

widzicie dziewczyny mowicie ze to dupki bo zostawili swoje dzieci, ja sobie mysle ze to moze czasem lepiej, nie zameczaja swoja obecnoscia, nie wygaduja glupot, nie przekupuja bo nie wierze ze ze spotkan byloby cos dobrego a tak wasi synowie maja chociaz spokoj.
u mnie "tatus" corki pojawia sie raz na jakis czas, walczy w sadzie i przegrywa w sadzie bo nie ma wiezi. mimo ze corka niechce z nim rpzebywac, rozmawiac to on twardo ja meczy, ja namawiam aby poszla do pokoju w ktorym on jest ale nie ma szans, i tak co jakis czas corka narazona jest na wielki stres. szczeze mowiac wam zazdroszcze, macie spokoj, moze mowie tak bo mam wspanialego faceta przy sobie i wspaniale spelnia sie w roli taty.

A za tą częśc wypowiedzi mam ochotę obrzucic cię kwiatami! Za pełną świadomosc tego co sie dzieje wokół jak oddziałuje taki 'tatuś' na dziecko, jak dziecko to przeżywa. Za każdym razem gdy czytam podobne wypowiedzi mam ochotę naprawdę pogratulowac zdrowego podejscia do sytuacji. Bo gdy słyszę piep**enie o marynie "że dziecku potrzebny ojciec" nóż mi się w kieszeni otwiera i mam ochotę zapytac - jaki ojciec? byle jaki? czy może dac sobie i dziecku szanse na zbudowanie normalnej i szczęśliwej rodziny? z ojcem - na pewno lepszym niż biologiczny facet(niby biologiczny tato)


Z tego co piszesz masz udrękę z facetem, której ja też za niedługi czas się obawiam. Jak dajesz sobie z tym radę? Z sądem z tym że on przyjeżdża a dziecko płacze?

27 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-26 01:28:05)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
pannaD. napisał/a:
syla135 napisał/a:

co tematu
moj pierwszy maz po wielomiesiecznym niekontaktowaniu sie(jeszcze rozwodu nie mielismy) przyjechal i powiedzial
"kupilem ci samochod o co chodzi, przeciez bedzie dobrze, no!" pamietam ten tekst jak dzis:) swoja droga autem byl zlom ledwo jezdzacy:) biedny nie rozumial ze to koniec, na rozwodzie powiedzial ze on niechce rozwodu bo kocha, gdy sedzie powiedziala ze do tanga trzeba dwojga to powiedzial "no dobra, to zgadzam sie na rozwod" uroczy:) w 3miuty zmienil zdanie.

to bylo ponad 5lat temu

Z tej części wypowiedzi nieźle się uśmiałam. Choc na pewno wiesz jakiego rodzaju był ten śmiech... ;-)

syla135 napisał/a:

widzicie dziewczyny mowicie ze to dupki bo zostawili swoje dzieci, ja sobie mysle ze to moze czasem lepiej, nie zameczaja swoja obecnoscia, nie wygaduja glupot, nie przekupuja bo nie wierze ze ze spotkan byloby cos dobrego a tak wasi synowie maja chociaz spokoj.
u mnie "tatus" corki pojawia sie raz na jakis czas, walczy w sadzie i przegrywa w sadzie bo nie ma wiezi. mimo ze corka niechce z nim rpzebywac, rozmawiac to on twardo ja meczy, ja namawiam aby poszla do pokoju w ktorym on jest ale nie ma szans, i tak co jakis czas corka narazona jest na wielki stres. szczeze mowiac wam zazdroszcze, macie spokoj, moze mowie tak bo mam wspanialego faceta przy sobie i wspaniale spelnia sie w roli taty.

A za tą częśc wypowiedzi mam ochotę obrzucic cię kwiatami! Za pełną świadomosc tego co sie dzieje wokół jak oddziałuje taki 'tatuś' na dziecko, jak dziecko to przeżywa. Za każdym razem gdy czytam podobne wypowiedzi mam ochotę naprawdę pogratulowac zdrowego podejscia do sytuacji. Bo gdy słyszę piep**enie o marynie "że dziecku potrzebny ojciec" nóż mi się w kieszeni otwiera i mam ochotę zapytac - jaki ojciec? byle jaki? czy może dac sobie i dziecku szanse na zbudowanie normalnej i szczęśliwej rodziny? z ojcem - na pewno lepszym niż biologiczny facet(niby biologiczny tato)


Z tego co piszesz masz udrękę z facetem, której ja też za niedługi czas się obawiam. Jak dajesz sobie z tym radę? Z sądem z tym że on przyjeżdża a dziecko płacze?

No cóż trochę uważam to jest przegięcie tak myśleć, że lepszy dla dziecka jest przyszywany "wujek" niż jego biologiczny tato, owszem ojciec alkoholik albo jakiś despota lub tyran który tyranizował żonę i dzieci powinien mieć zabronione lub ograniczone do minimum przez Sąd kontakty z dziećmi, bo taki ojciec rujnuje psychikę dzieci i dalej niszczy życie eks żony, ale mój eks nie był alkoholikiem, do dziecka ogólnie może nie żywił jakiś specjalnych wielkich uczuć ale nie tyranizował Go...mi na kontaktach takiego ojca zależy z synem, ogólnie nic mu nie mogę zarzucić...rozwiedliśmy się tylko przez innego rodzaju kłopoty, to były nasze kłopoty...ale wiem, że nie skrzywdziłby dziecka, dlatego uważam że dobry ojciec nigdy na pewno nie zastąpi "przyszywanego" wujka, bo "przyszywani" wujkowie przeważnie mają swoje dzieci z poprzednich związków i często bardziej im zależy na ich dzieciach niż przysposobionych. Nie zmienię zdania, że dla dziecka jest najlepszy jego biologiczny ale zaznaczam dobry ojciec.

28

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Uważam, że dla dziecka najlepszy jest dobry mężczyzna, wzorzec i świetny kochajacy opiekun - jeżeli nie znajdujemy go w biologicznym ojcu, a w partnerze to w porządku... wszystko jest OK
Mój były jest przykładem ojca "chciejącego" i na chceniu sie kończy... a dziecko cierpi i tęskni... po co tak manipulować dzieckiem. Na forum jest masa przykładów, kiedy to partner jest świetnym ojcem, ale sporo też takich kiedy kolejny parner krzywdzi dziecko zamiast pomóc... nie ma reguły

29

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
zakłamani napisał/a:

Nie zmienię zdania, że dla dziecka jest najlepszy jego biologiczny ale zaznaczam dobry ojciec.

To oczywiste, ale niestety rzadkie w przyrodzie...

30 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-01-26 11:04:43)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
zakłamani napisał/a:

Tak w momencie gdy zdecydowaliśmy się na dziecko mieliśmy po 19 lat i śmiem twierdzić, że byłam dojrzalsza od męża...
Tak mój syn ma z tym problem, że nie ma oparcia w prawdziwym ojcu, mimo że jest jak piszesz dorosły, bo żaden "przyszywany" wujek nie zastąpi prawdziwego ojca, nawet najlepszy "przyszywany" wujek...nie ma szans, żeby zastąpił prawdziwego ojca.  Powinna być więź między dorosłym synem a ojcem i to jest normalne, bo jak się nie jest patologicznym rodzicem, to często ojciec z synem wspierają się nawzajem przez całe życie i nie ma żadnego znaczenia wiek, zawsze powinni być "blisko". Między nimi nie ma żadnej więzi i to jest dziwne....po prostu to jest trochę takie przykre.

Przecież napisałaś, że to TY WYBIERAŁAŚ OJCA swemu dziecku. A on, niedojrzały młodzik zgadzał się na wszystko co wymyśliłaś, bo Cię kochał. Wcale psychicznie nie musiał być gotowy na ojcostwo - próbował być wystarczający do twych wymagań.
Wymyśliłaś go takim a a nie innym i po prostu nie sprostał twoim pomysłom...
Teraz to WCALE wiele się nie zmieniło - znów piszesz o SWOICH oczekiwaniach wobec niego. Jaki POWINIEN być... bo Ty tak uważasz... Czy TWÓJ syn wobec takiej twojej kategorycznej postawy śmie w ogóle mieć swoją opinię? Czy TY wiesz ZA niego - lepiej oczywiście...
A człowiek jest jaki jest i kijem ani cudzymi pomysłami na "powinności" prędzej go zniechęcisz niż zachęcisz do współpracy. Ludzie są naprawdę RÓŻNI. Należałoby to zwyczajnie uwzględnić. Jedni nadają się na ojców a drudzy nie bardzo. Sam fakt spłodzenia dziecka ani charakteru ani osobowości im nie zmieni.
Zgadzam się z:

Tendre77 napisał/a:

Uważam, że dla dziecka najlepszy jest dobry mężczyzna, wzorzec i świetny kochajacy opiekun - jeżeli nie znajdujemy go w biologicznym ojcu, a w partnerze to w porządku... wszystko jest OK
Mój były jest przykładem ojca "chciejącego" i na chceniu sie kończy... a dziecko cierpi i tęskni... po co tak manipulować dzieckiem... nie ma reguły

Nie ma reguły - wpis w dowód nie zamieni POWINNOŚCI w realia życia codziennego.

31

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Anhedonia napisał/a:

Nie ma reguły - wpis w dowód nie zamieni POWINNOŚCI w realia życia codziennego.

Święta prawda...
zresztą jest takie powiedzenie, że nie ten jest ojcem, który spłodził, a ten który wychował
do roli ojca trzeba dorosnąć, trzeba chcieć... a dawców spermy nie brakuje

32 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-26 13:40:00)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Tendre77 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Nie ma reguły - wpis w dowód nie zamieni POWINNOŚCI w realia życia codziennego.

Święta prawda...
zresztą jest takie powiedzenie, że nie ten jest ojcem, który spłodził, a ten który wychował
do roli ojca trzeba dorosnąć, trzeba chcieć... a dawców spermy nie brakuje

No ja nie miałam szczęścia spotkać po biologicznym ojcu mojego syna kogoś kto mi Go pomoże wychować lub w ogóle będzie chciał w jakiś szczególny sposób zaangażować się w jego wychowanie ani nie angażował się w jego wychowanie jego prawdziwy ojciec ani moi następni jacyś tam mężowie. Zawsze u moich następnych partnerów były ważniejsze ich rodzone dzieci niż mój syn. Dla swoich dzieci zawsze mieli dobro słowo, miłość, szacunek i pieniądze. Mojego syna mieli w du...e. Zazdrościłam ich eks że mimo że są rozwiedzeni, to z ich wspólnego związku dzieci miały bardzo duże wsparcie finansowe i też dostawały wielką miłość od ojca. Mój eks zawsze miał w czterech literach syna.

33 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-01-26 14:18:26)

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Ja też często patrzę, że inni tatusiowie tak szaleja za swoimi dziećmi i "rekompensują" im brak w codziennym wychowaniu, prezentami, wycieczkami, spędzaniem czasu w weekend... to dobrze... może problem leży w nas? Może jesteśmy za mało wymagające dla naszych nowych partnerów bojąc się, że odejdą? Może jesteśmy wyrozumiałe i pobłażliwe dla poprzednich rodzin, aby nie wyjść na zaborcze hetery, a może złych mężczyzn wybieramy sad ... przecież miłość do dziecka nie jest czymś co można kupić, zdobyć, wymusić, to musi wyjść od nich...

zakłamani - a dla Ciebie byli oni dobrymi partnerami?

34

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Tendre77 napisał/a:

...może złych mężczyzn wybieramy sad ... przecież miłość do dziecka nie jest czymś co można kupić, zdobyć, wymusić, to musi wyjść od nich...

Stawiam na powyższe smile nie zaakceptowałabym i nie przyjęła pod swój dach kogoś kto nie pokochałby mojej córki - tudzież takiego, którego nie zaakceptowałaby moja córka. Czyż i ten element nie powinien mieć jakieś znaczenie w naszych wyborach? Może nawet kluczowe? Czyż to właśnie - stosunek do dzieci partnera nie mówi wiele o charakterze wybranka/wybranki? Tym właśnie można zdobyć moje serce - serce za serce big_smile
Przecież mamy tworzyć nową, zrekonstruowaną rodzinę a nie MY wielce zapatrzeni w siebie egoiści + plączące się pod nogami "pamiątki" po błędach młodości tongue

35

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Anhedonia napisał/a:
Tendre77 napisał/a:

...może złych mężczyzn wybieramy sad ... przecież miłość do dziecka nie jest czymś co można kupić, zdobyć, wymusić, to musi wyjść od nich...

Stawiam na powyższe smile nie zaakceptowałabym i nie przyjęła pod swój dach kogoś kto nie pokochałby mojej córki - tudzież takiego, którego nie zaakceptowałaby moja córka. Czyż i ten element nie powinien mieć jakieś znaczenie w naszych wyborach? Może nawet kluczowe? Czyż to właśnie - stosunek do dzieci partnera nie mówi wiele o charakterze wybranka/wybranki? Tym właśnie można zdobyć moje serce - serce za serce big_smile
Przecież mamy tworzyć nową, zrekonstruowaną rodzinę a nie MY wielce zapatrzeni w siebie egoiści + plączące się pod nogami "pamiątki" po błędach młodości tongue

Moj obecny partner bardzo kocha swoje dzieci, ale moje jednakowoż uwielbia i kocha z wzajemnością... więc potwierdzam w 100%

36

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Tendre77 napisał/a:

Ja też często patrzę, że inni tatusiowie tak szaleja za swoimi dziećmi i "rekompensują" im brak w codziennym wychowaniu, prezentami, wycieczkami, spędzaniem czasu w weekend... to dobrze... może problem leży w nas? Może jesteśmy za mało wymagające dla naszych nowych partnerów bojąc się, że odejdą? Może jesteśmy wyrozumiałe i pobłażliwe dla poprzednich rodzin, aby nie wyjść na zaborcze hetery, a może złych mężczyzn wybieramy sad ... przecież miłość do dziecka nie jest czymś co można kupić, zdobyć, wymusić, to musi wyjść od nich...

zakłamani - a dla Ciebie byli oni dobrymi partnerami?

Jeśli chodzi o mnie to różnie było jeśli chodzi o ich dobroć...chociaż raczej byłam zawsze na drugim miejscu po córkach, bo zawsze poznawałam facetów z córkami...Córki mówiły co tata ma robić i ich ojcowie wszystko wykonywali co im  kazały, właściwie "partnerkami" moich facetów są dorosłe córki...z nimi wszystkie ważne sprawy uzgadniali i wielkie tajemnice między sobą mieli....to się dało wyczuć, jak np. wchodziłam do kuchni a oni nagle milkli jak mnie zobaczyli, niezbyt miłe uczucie.

37

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
K.82 napisał/a:
kicia1978 napisał/a:

...Myślę że ludzie się nie zmieniają...

A ja myślę, że jednak się zmieniają!!! ale tylko Ci co chcą się zmienić!!!

Czasami nawet nie wychodzi tym którzy pragną się zmienić. A może ja już nie chcę aby się zmienili. Czasami łatwiej odejść a niżeli dawać szansę na zmianę, z obawą w sercu że zrobią to samo, gdy tylko stracimy czujność.

38

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Mam pytanie do Kici ponieważ Jej historia jest bardzo podobna do mojej, kiedy mąż poprosił o tę szansę, kiedy Cię błagał? bo skoro od dawna miał tą drugą kobietę i z nią dziecko to jak to wszystko miało wyglądać? A tak w ogóle to jak się trzymasz, macie już rozwód? Mam nadzieję, że każdy z tych mężczyzn, którzy postanowili zostawić własne dziecko dla wygodnego zycia z inną babą kiedyś za to zapłaci, niestety w tej chwili płacimy za to my. A tak na marginesie mój  mąż jak wydał się jego długo ukrywany romans miał spakowane rzeczy, co jak mi się  teraz wydaje tylko ułatwiło mu decyzję o rozstaniu z nami. Po miesiącu zdecydowałam, że będę ponad to i ze względu na to, że moim zdaniem byliśmy fajną rodziną dam mu szansę i wiecie co usłyszałam "dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi i nawet jak nie będę z nią to do ciebie i tak nie wrócę". Dlatego dobrze radzę na szansę facet musi sobie zasłużyć, ja popełniłam największy błąd, bo on o nią nawet nie prosił. Zrobiłam tak, bo mówił, że zbłądził i żałuje. Prawda jest taka, że mieszka  z tą  kobietą, skutecznie to ukrywając, a w sądzie mamy pozew bez orzekania o winie. Ja całe życie myślałam, że bardzo mnie kocha no i niestety to uśpiło moją czujność. Nie popełniajcie mojego błędu, nie wyciągajcie  pierwsze ręki, bo on tego nie doceni.

39

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

zawsze możesz zmienić i powiedzieć na rozprawie, że chcesz z jego winy, a do tego czasu jego czujność jest uśpiona, a ty możesz zebrac dowody na to, ze z nią mieszka

40

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Kaja112233 napisał/a:

Mam pytanie do Kici ponieważ Jej historia jest bardzo podobna do mojej, kiedy mąż poprosił o tę szansę, kiedy Cię błagał? bo skoro od dawna miał tą drugą kobietę i z nią dziecko to jak to wszystko miało wyglądać? A tak w ogóle to jak się trzymasz, macie już rozwód? Mam nadzieję, że każdy z tych mężczyzn, którzy postanowili zostawić własne dziecko dla wygodnego zycia z inną babą kiedyś za to zapłaci, niestety w tej chwili płacimy za to my. A tak na marginesie mój  mąż jak wydał się jego długo ukrywany romans miał spakowane rzeczy, co jak mi się  teraz wydaje tylko ułatwiło mu decyzję o rozstaniu z nami. Po miesiącu zdecydowałam, że będę ponad to i ze względu na to, że moim zdaniem byliśmy fajną rodziną dam mu szansę i wiecie co usłyszałam "dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi i nawet jak nie będę z nią to do ciebie i tak nie wrócę". Dlatego dobrze radzę na szansę facet musi sobie zasłużyć, ja popełniłam największy błąd, bo on o nią nawet nie prosił. Zrobiłam tak, bo mówił, że zbłądził i żałuje. Prawda jest taka, że mieszka  z tą  kobietą, skutecznie to ukrywając, a w sądzie mamy pozew bez orzekania o winie. Ja całe życie myślałam, że bardzo mnie kocha no i niestety to uśpiło moją czujność. Nie popełniajcie mojego błędu, nie wyciągajcie  pierwsze ręki, bo on tego nie doceni.

Kochana trzymam się dobrze. Moja druga sprawa rozwodowa była w grudniu i wtedy zaczęło się moje drugie życie. Dostałam rozwód (mieszkanie i alimenty na dwójkę dzieci).
Nie wiem dlaczego prosił o drugą szansę skoro prawda jest taka że już dawno przestał się nami interesować. Przestał szanować mnie jako żonę, kobietę i matkę. Trudno sobie pomyśleć kim bym była gdybym z nim została.....z tym bagażem życiowym - pewnie nawet walizka z kółkami by mi nie pomogła. Lokomotywą też być nie chciałam, sorki ale ciągnąć przez całe życie jego problemy, na pierwszym zakręcie bym się zadyszała. Teraz mam lęk w sercu który pozostanie, brak zaufania i wiary że są dobrzy ludzie. Gdy leżę wieczorem w łóżku wciąż zadaje sobie pytanie: dlaczego ja? Czym sobie zasłużyłam? Ale to pytania bez odpowiedzi. Gdy się z nimi uporam, to zacznę znowu żyć.

41

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Droga Tendre77 ja zareagowałam od razu, nie ma mowy o rozwodzie bez orzekania o winie. Wina jest jego i tylko jego, mnie osobiście się nie spieszy i możemy to ciągnąć jeszcze dwa lata. jak odebrałam pozew myślałam, że się przewrócę, bo przez pół roku przekonywał mnie, że wina jest jego, stało się  bardzo źle i skoro mleko się wylało to jego zdaniem honorowym rozwiązaniem będzie odejście. Nieważne, ze małe dziecko, że dom wybudowany (teraz on ma ochotę zamieszkać tam z nią, a mnie spłacić jakimiś groszami). Więc jak była nadzieja, teściowie byli po mojej stronie (już nie są),  jak widziałam, że on płacze, że przeżywa prosiłam, tłumaczyłam, że wybaczę, stawiałam dwa warunki z nią koniec raz na zawsze i zmiana pracy (bo ona z pracy). Prawda jest taka, że panienka jest rozrywkowa, dzieci nigdy nie chciałam mieć, no bo to ogranicza życie i jej mąż nie chciał z nią być jak dowiedział się, że po raz kolejny jakiś facet śpi w jego łóżku i się z panienką rozstał. Wtedy zrobiło się miejsce dla mojego męża, bo dopóki tamtej udawało się oszukiwać to nie mieli zamiaru podejmować żadnych radykalnych kroków, a jak mąż sobie poszedł to co miała sama spać  przekonała mojego, że jest jej drugą połówką, a ten baran jej posłuchał. Zachowują się jak szczury, wchodzą osobno, wychodzą osobno z jej  mieszkania no i w ogóle myślą, że są tak sprytni, że nie ma na nich haka. No i niech tak sobie myślą jak najdłużej  Moim zdaniem  oni obydwoje są zupełnie bezmyślni, a mój mąż tym pozwem to już sięgnął dna.Szkoda, że nie możecie go zobaczyć jak przez ten rok siedzenia z panną w łóżku od rana do wieczora i spędzania życia na imprezach przybyło mu 10 lat. Ja mogłam wybaczyć błąd, bo bardzo go kochałam, ale tego już za wiele, zdaje się, że on mnie nie docenia, myśli, że jak przez półtora roku udawało mu się mnie oszukiwać i z nią spotykać to teraz też mnie wykiwa. jak patrzę na nasze wspaniałe, rezolutne dziecko, które daje mi mnóstwo siły  i powiem Wam, że jedyne co przychodzi mi do głowy dla mojego prawie byłego męża to współczucie, bo zrobił z siebie szma..., zamienić fajne, uporządkowane życie  z żoną i dzieckiem na romans z panienką, która już była kochanką  jego szefa i nie tylko to jest dla mnie choroba psychiczna. Najgorsza była walka z tęsknotą za nim, ale to mam już za sobą i mam nadzieję, że  on jeszcze odstanie od życia po d...pie.
A co do Cię  Kiciu to podziwiam Cię za wielką siłę, dla mnie jesteś wielka. Powodzenia!!!

42

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach

Witam
Trochę się włączę z drugiej strony, jeszcze nie mamy rozwodu sprawa bardzo świeża, ale żona za kilka miesięcy planuje mnie zostawić (mały kryzys i inne jak się okazało wymagania od życia) wyjechać za granicę  do faceta (obcokrajowiec) który się okazuje miłością jej życia kilka miesięcy rozmów z nim przez internet teraz pewnie planują jakąś schadzkę bo do tej pory to widzieli się raz na samym początku znajomości, reszta przez internet nawet seks. Jak się dowiedziałem to byłem w takim szoku że przez 2 tygodnie tylko się oszukiwałem że to niemożliwe, a potem jakoś stwierdziłem że jak go tak kocha to nic nie mogę zrobić. Ale rozmawiałem przekonywałem, ale nic to nie daje. Stawia uporządkowane już miarę życie na przygodę i nowe możliwości pracy. Teraz się z tym chyba pomału godzę. Serce mi pękło i nie wiem już czy mogę jej zaufać.  Ale chodzi o kilkuletniego syna. Ona chce go później oczywiście zabrać. Nie wiem co mam robić, nie chcę go stracić to dla mnie jakaś masakra, zwłaszcza że wywiezie go daleko. Nie wiem czy walczyć o niego żeby nie mogła go wywieźć, kocham go, ale wiem że ona go też kocha nad życie i jest dobrą matką.  Ale świadomość że będzie tak daleko i będę mógł go odwiedzać bardzo rzadko. Jak będzie miała tam pracę i partnera z mieszkaniem to chyba sąd udzieli jej pozwolenia na wywóz dziecka. Jeśli tak to nie mam co walczyć, jeszcze może mi utrudnić kontakt z nim. Jestem w kropce. Jak pewnie poprosi niedługo o podpisanie paszportu dla dziecka to co mam robić. Teraz mieszkamy dalej razem nie robię żadnych awantur ze względu na dziecko, toleruję jej romanse bo niby mieszkamy tylko razem a nasze drogi się rozeszły, tylko ja w głębi się z tym nie pogodziłem i boli mnie jej każda rozmowa  nim, a robi to prawie cały czas. Nie wiem jak długo tak wytrzymam, nie wiem co mam robić.

43

Odp: pytanie do kobiet po rozwodach
Leon33 napisał/a:

Witam
Trochę się włączę z drugiej strony, jeszcze nie mamy rozwodu sprawa bardzo świeża, ale żona za kilka miesięcy planuje mnie zostawić (mały kryzys i inne jak się okazało wymagania od życia) wyjechać za granicę  do faceta (obcokrajowiec) który się okazuje miłością jej życia kilka miesięcy rozmów z nim przez internet teraz pewnie planują jakąś schadzkę bo do tej pory to widzieli się raz na samym początku znajomości, reszta przez internet nawet seks. Jak się dowiedziałem to byłem w takim szoku że przez 2 tygodnie tylko się oszukiwałem że to niemożliwe, a potem jakoś stwierdziłem że jak go tak kocha to nic nie mogę zrobić. Ale rozmawiałem przekonywałem, ale nic to nie daje. Stawia uporządkowane już miarę życie na przygodę i nowe możliwości pracy. Teraz się z tym chyba pomału godzę. Serce mi pękło i nie wiem już czy mogę jej zaufać.  Ale chodzi o kilkuletniego syna. Ona chce go później oczywiście zabrać. Nie wiem co mam robić, nie chcę go stracić to dla mnie jakaś masakra, zwłaszcza że wywiezie go daleko. Nie wiem czy walczyć o niego żeby nie mogła go wywieźć, kocham go, ale wiem że ona go też kocha nad życie i jest dobrą matką.  Ale świadomość że będzie tak daleko i będę mógł go odwiedzać bardzo rzadko. Jak będzie miała tam pracę i partnera z mieszkaniem to chyba sąd udzieli jej pozwolenia na wywóz dziecka. Jeśli tak to nie mam co walczyć, jeszcze może mi utrudnić kontakt z nim. Jestem w kropce. Jak pewnie poprosi niedługo o podpisanie paszportu dla dziecka to co mam robić. Teraz mieszkamy dalej razem nie robię żadnych awantur ze względu na dziecko, toleruję jej romanse bo niby mieszkamy tylko razem a nasze drogi się rozeszły, tylko ja w głębi się z tym nie pogodziłem i boli mnie jej każda rozmowa  nim, a robi to prawie cały czas. Nie wiem jak długo tak wytrzymam, nie wiem co mam robić.

Współczuję takiej żony, naprawdę i że taka Internetową znajomością przekreśliła małżeństwo, a najgorsze że chce zabrać ze sobą syna za granicę. Z tego co ja się orientuję, to nawet gdybyś nie zgadzał się na wyrobienie paszportu, to jeśli poda Cię do Sądu sprawę wygra. Nie wiem natomiast jak z widzeniami będzie Twoimi z synem, tzn. możesz założyć w Sądzie sprawę o ustalenie widzeń....ale nie wiem za bardzo co masz robić dalej. Może udaj się po poradę prawną do adwokata w Twoim mieście gdzie mieszkasz, są też w Sądach adwokaci z Urzędu, udzielają porad za darmo. Może tu któraś z kobiet coś Ci pomoże, najlepiej jednak myślę iść do adwokata, to jednak jest fachowa pomoc. Naprawdę okropne jest być rozdzielonym z ukochanym dzieckiem, nie życzę Ci tego. Powodzenia.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pytanie do kobiet po rozwodach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026