Cześć ![]()
Piszę tutaj na forum do Was mężczyzna, nie wiem czy to nowość czy może codzienność, ale mimo wszystko bardzo miło mi znaleźć się w takim gronie kobiet, rzekłbym zawstydzony piszę tego posta ![]()
Dobra, do rzeczy bo się rozkleje,a sprawa poważna, sprawa ciężka i wyglądająca następująco:
Od pewnego czasu nurtuję mnie jedna rzecz, jest to szeroko pojęta zdrada. Nie bede wnikać dla kogo co jest zdradą, niech to zostanie w prywatnych kanonach wierności.
Przeczytałem tematy na forum, na tym forum, na innych forach. Szczerze mówiąc - jestem zdruzgotany i przestraszony.
Przestraszony faktem, że to jednak społeczeństwo mi wmówiło że to mężczyźni zdradzają częściej niż kobiety, a sprawa wygląda zupełnie inaczej.
Nie chce wchodzić w tematy dlaczego tak nam wmówiono, ani jakie są tego korzyści, chce jednak wejść w temat zważka ciekawy, nurtujący, ale i przykry zarazem. Temat zdrady kobiet.
Wiem, wiem, mężczyźni też zdradzają, nie powiem że nie, mogę odpowiadać za siebie ale za innych, przepraszam ale nie mam takiej władzy.
Czytając wątek, w którym kobieta piszę, że po kłótni chciała poczuć bliskość faceta, poczuć się dobrze, serce mi się kraję...... zadaję sobie pytanie, czy kobiety w ogóle mają serce ?......... czy ten cały cyrk że szukają tego jedynego to tylko logiczny wniosek, a emocje, bo jak wszyscy wiemy kobiety są emocjonalnymi istotami, i tak zrobią swoje w odpowiednim czasie ?........
Jestem romantycznym facetem, nie oznacza to że co spotkanie możecie spodziewać się bukietu czerwonych róż, bo to troszke przereklamowane ![]()
Jestem facetem, który ma swoją pasję i jej poświęca czas, kiedy nadchodzi czas dla mojej ukochanej, której wciąż brak ze względu na moje obawy, to poświęcam jej każdą wolną sekundę, każdy mój oddech jej zarezerwowany dla niej, dla jej ust, dla serca. Każdy dotyk i muśnięcie jej ciała, sprawia mi jak i jej przyjemność, jedna melodia wydobywająca się z dwóch różnych instrumentów...
Nawet nie śmiem marzyć o innej kobiecie, seks z moją jedyną smakuję najbardziej, czuję wtedy pełnię ale...
Czy ona czuję to samo ? Czytając niektóre posty śmiem twierdzić, że nie opłaca się inwestować serca w interakcję z kobietą, wiedząc że przez jakąś, nie przebierajmy w słowach idiotyczną kłótnię, ona mnie zdradzi, bo rzekomo o zgrozo będzie chciała się przytulić do kogoś pod wpływem emocji.... jezu to jakaś groza rodem z taniego melodramatu z kiosku.....
Mam 20 lat, ale.... nie wiem czy dalej potrafie wierzyć w prawdziwą miłość nieskalaną głupotą i robieniem czegoś na pokaz przed koleżankami, kolegami... ja nie umiem już tak robić, może to już nie jest takie fajne jak miałem 15 lat, to może wtedy było ale... nie wiem, trochę zagmatwałem tą sprawę i może trochę piszę jak przysłowiowa baba, ale czy myślicie, czy są jeszcze kobiety, które są czułe i potrafią się naprawdę zakochać i nigdy nawet nie pomyśleć o zdradzie ? które poświęcają swoje wolne chwile na skupieniu na nim ? na jego potrzebach miłości, serca gorącego... ehh straciłem już nadzieję, a może trafiam 'nie na te'....