Długo walczyłam o tego chłopaka, na prawdę długo. Najpierw zaczęło się tak, że on nie był mną zainteresowany. Po prostu napisał mi grzecznie, że nic z tego. Oczywiście zrozumiałam i odpuściłam, nie miałam zamiaru uprzykrzać mu życia, bo po co? Minęły jakoś dwa miesiące, spotkaliśmy się na imprezie naszego wspólnego kolegi. Przyszłam ze swoim obecnym partnerem, ale gdy go zobaczyłam to moje serce zaczęło robić koziołki, głaz na gardle, oczy, jak pięciozłotówki.. Jednak po prostu się przywitałam, nic nie mówiłam do niego i starałam się nie patrzeć, bo czułam, że mój chłopak jest lekko poddenerwowany. Minęło parę godzin, alkohol robił swoje (jestem niepijąca), partner poszedł do sklepu z kolegami, a ja zostałam z ludźmi, których prawie nie znałam.. Podszedł do mnie, usiadł obok i zaczął grać na gitarze moją ukochaną solówkę z November Rain.. Myślałam, że się rozpłynę. No i wtedy mnie pocałował, tak po prostu.. Odskoczyłam, jak poparzona i pobiegłam do łazienki. Nie zdążyłam zamknąć drzwi, wszedł za mną. Uśmiechał się po prostu, gdy ja chciałam go zabić! Rozmawialiśmy.. Powiedział mi, że się mylił, co do mojej osoby, i że prosi mnie o drugą szansę. Powiedziałam mu, że mam chłopaka, a on na to, że jak na razie moglibyśmy się spotykać, jak kolega z koleżanką, aby się lepiej poznać. Nie wiem dlaczego, ale się zgodziłam..
Miałam do niego straszną słabość, był takim moim idealnym typem faceta. Typowy 'niegrzeczny' chłopiec z gitarą w łapie ![]()
No i spotykaliśmy się tam parę razy i byłam pewna, że się zakochałam.. Stwierdziłam, że dam mu drugą szansę. Starał się, ale pamiętałam o tym, że wcześniej mnie bardzo zranił. Zerwałam z moim partnerem, no i byłam z nim.
Mija czwarty miesiąc odkąd ze sobą jesteśmy. Powiedział mi, że mnie kocha, a ja po prostu.. Kiedyś mi imponował, bo był niedostępny? Teraz stał się moją rutyną i nie wiem, co mam robić. Nie jestem do końca szczęśliwa, nie wiedziałam, że związek z nim to coś tak skomplikowanego. Ciągłe picie, palenie, jaranie trawki. Gdy do mnie przychodzi jest po prostu 'na fazie', ale z jednej strony nikt nie był w stosunku do mnie tak czuły i słodki. Dba o mnie, nie zaprzeczę.. Ale nie chodzi mi tu o jakieś bzdurne prezenty, ale o uczucie. Widzę w jego oczach miłość.. Co mam robić? Zakończyć to, czy przeczekać? Strasznie źle się z tym czuję.
dziękuję za wszystkie szczere odpowiedzi ![]()