Już mu to zaproponowałam, żeby się wprowadził (mam własne mieszkanie, więc w razie gdyby nie wyszło, nie ja się będę wyprowadzać
) i wtedy zaczęłam mieć wątpliowości. Że może nie jesteśmy na to jeszcze gotowi, że za wcześnie...
Są rzeczy, które mnie w nim denerwują, bo on ma takie swoje durnowate teksty, czasami marudzi, krytykuje moje wybory w TV
ale ogólnie jest mi z nim dobrze, jest czuły, dobry, kochany. A jak wiadomo nie ma ideałów i chyba chcę zaryzykować 
Wiecie czego jeszcze się boję. Że on sobie myśli, że przy mnie się ustawi. Bo ja mam mieszkanie, w pełni wyposażone, dużo pomagają mi rodzice, brakuje mi tylko auta, ale to tylko kwestia czasu. A on nie ma nic. Pochodzi z biednej rodziny, wynajmuje pokój, przyjdzie do mnie na gotowe. Nawet prawka nie ma, dopiero robi...