netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

35 odpowiedzi6 665 wyświetleńzałożony przez zielona_truskawka, 12.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Witam, jeszcze nigdy nigdzie nie opisałam mojego problemu. Nie radzę sobie sama i postanowiłam napisać. Proszę o Wasze opinie, sugestie, wskazówki. Zagubiłam się strasznie:(
Zacznę od tego że mam 30 lat. Od pół roku jestem po rozwodzie. Z byłym mężem byłam w sumie 14 lat, 7 w małżeństwie. M był moim pierwszym partnerem. Byłam dzieckiem kiedy go poznałam. Nasz związek od samego początku był nieudany. Ciągle się kłóciliśmy. Przed czy po ślubie było tak samo. Zapytacie dlaczego wyszłam za mąż. Bo kochałam, bo wierzyłam że się zmieni. Tak się jednak nie stało. Przez dobrych 10 lat znosiłam upokorzenia, wyzwiska, obelgi, imprezy, alkohol. Mąż od zawsze miał pretensje do mnie o moją nadwagę i swoje chamskie zachowanie tłumaczył moim wyglądem. Oczywiście wiele razy próbowałam schudnąć, jednak po czasie wszystko wracało do normy, mąż pił i mnie wyzywał, a ja odreagowywałam jedząc. Efekt był taki że przestalismy ze sobą rozmawiać. Mąż traktował mnie jak powietrze, jak zło konieczne.
Pewnego dnia poznałam prze internet mężczyzne. Rozmawialiśmy każdego dnia. Z mężem wielokrotnie próbowałam sie godzić, tłumaczyć. Nic nie działało. Wyszłam więc z założenia że mnie też coś od życia się należy i kontynuowałam internetową znajomość. Trwało to bardzoooo długo, jakieś 2 lata. Powiecie romans, tak to był romans aczkolwiek nie miałam wyrzutów sumienia ponieważ każda moja próba rozmowy czy chęci naprawy związku kończyła się awanturą wyzwiskami i czym tylko najgorszym.
Z domu w sumie wyprowadzałam sie kilka razy. Za każdym razem wracałam, wierzyłam że może faktycznie mąż się zmienił. Tak się jednak nie stało. Brnęliśmy coraz dalej w toksyczny związek, i coraz bardziej się oddalaliśmy od siebie. Znajomość internetowa trwała nadal ale nie spotkałam się z tym człowiekiem w realu. Po pierwsze on nie jest z Polski a po drugie żyłam nadzieją na poprawe stosunków z mężem. Po kolejnej awanturze podczas której mąż mnie kopnął powiedziałam dość. Wyprowadziłam sie z domu. Po jakims czasie spotkałam się z internetowym znajomym. Zakochaliśmy się w sobie po uszy. Mąż wniósł pozew o rozwód, rozwodu jednak mam nie dali. Mąż błagał o mój powrót. Pomyślałam wróce, o internetowej znajomośći zapomne, musze ratować rodzine. Znów nie wyszło. Po kolejnych 2 latach ja złożyłam pozew o rozwód. Dostaliśmy go. Od 7 miesięcy nie mieszkam z mężem. W dalszym ciągu mam kontakt z tym drugim człowiekiem. Niedawno wyjechał za granice do pracy. Będzie za 8 miesięcy i wtedy przyjedzie. Pokochałam go bardzo. Wydawałoby sie że nie mam już problemu. Jestem po rozwodzie, ktoś jest, wkrótce będziemy razem ale jest jedno ale.
Były mąż za wszelką cene chce powrotu. Twierdzi że mnie nadal kocha że nie może żyć beze mnie i że się zmienił. Widzieliśmy się pare razy w sprawach mieszkaniowych. Eks był smutny, płakał, obiecywał poprawe.
I powiedźcie mi co dalej...?????
Za daleko to wszystko zaszło. Nie wiem co mam robić. Nie wiem z kim być. Nie umiem się zdecydować. Kogo kocham? Kocham nowego partnera, aczkolwiek o byłego męża sie boję. Jest słaby psychicznie i najnormalniej w świecie się o niego boję...że sobie coś zrobi.
Może wyda się Wam to dziwne ale w pewnym stopniu nie jest mi obojętny. tyle z nim przeszłam. Jestem psychicznie od niego uzależniona.
Bardzo się boję. Nie wiem co robić.
Wiem że robiłam źle. (chodzi mi o romans) ale nic w życiu nie dziej się bez przyczyny. Tyle razy ile wyciągałam ręke ehhhh szkoda gadać.
Tyle ile przeszłam złego wie tylko pan Bóg:(((
Doradźcie coś............

2

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Dodam tylko że były mąz nie wie i nie wiedział o mojej internetowej znajomości.

3

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Postawiłaś diagnozę.
Jesteś uzależniona od swego byłego męża.
Dalsza Twoja droga zależy od tego, czy chcesz wyjść ze swego uzależnienia, czy tez w nim trwać.
Jeśli chcesz wyjść, proponuję własną terapię.
Jeśli trwać, wróć do eksa, cierp dalej, aż do następnego razu, gdy powiesz dość. I wtedy znowu pojawi się to samo pytanie: leczyć się, czy być uzależnioną.

Na Twoim miejscu rozpoczęłabym terapię. Świat jest piękny i  m o ż n a  żyć szczęśliwie. Można być nieszczęśliwym.
To tylko kwestia wyboru.

4

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

A czy nie uważasz że były mąż być może faktycznie się zmienił?

5 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-12 23:21:41)

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Napisałaś, że eks obiecywał poprawę. Tak mówią do swych rodziców, przyłapane na "złym" zachowaniu, dzieci.

Kilkakrotnie przekonywałaś się o jego zmianach na własnej skórze.

Na jakiej podstawie masz taką nadzieję?

6

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Kochana, do Twojego męża nie ma juz miłości jest tylko "kwestia przyzwyczajenia" A do tego szantaż emocjonalny z jego strony tak być nie może bo nie wyjdzie Ci życie w ogóle facet w którym się zakochałaś przez internet odejdzie bo.. "ile można" a jeśli wrócisz do męża dalej będzie piekło gdyż ten związek ma już małą szansę na przetrwanie zresztą, sama wiesz to już tyle lat trwa. Powinnaś sobie zadac pytanie "czego chcę, gdzie będę szczęśliwa?" T Twoje życie to Ty znasz tych dwóch Panów ale pamiętaj TO JEDNE ŻYCIE i ważne,aby byłp szczęśliwe. Moim zdaniem, jeśli mąż po takim czasie się nie zmienił powinnaś zostać z tym drugim ułpżyć życie być szczęśliwą zadbać o siebie a na zachowanie tamtego (męża) nie reagować Tudziez Pokazać mu, co stracił może to go nakłoni do jakiejś zmiany na przyszłość. Teraz to już patrz na siebie zbyt wiele szans dawałaś. Pozdrawiam ciepło

7

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Wielokropku powiem tak: nie mam żadnej gwarancji że eks się zmienił aczkolwiek jeżeli nie zaryzykuje - nie dowiem się rzecz jasna.

Mój największy problem polega na tym że przez 14 lat nie mogłam się na nic zdecydować, nie umiałam dokonywać właściwych wyborów.
Powiem więcej, gdybym nie poznała tego człowieka w internecie NIGDY nie wzięłabym rozwodu. Byłabym do końca życia męczennicą na własne życzenie.
Powiem jeszcze więcej, być może zabrzmi to absurdalnie ale nie wzięłam rozwodu ponieważ byłam nieszczęśliwa, wzięłam rozwód ponieważ ktoś inny okazywał zainteresowanie moją osobą, szanował mnie, wspierał. To był punk zapalny i zwrotny w moim życiu.
Nie wzięłam rozwodu dla samej siebie, wzięłam rozwód żeby spróbować układać sobie życie z kimś innym.
I najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeżeli nie wyszło by mi z nowym to wystarczyło by jedno skinienie palcem mojego eks i wróciłabym. TO JEST MÓJ NAJWIĘKSZY PROBLEM I OSOBISTY DRAMAT.

8

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Jesteś uzależnioną.
Jesteś świadomą swego uzależnienia.
I, jeśli się nie mylę, podejmujesz właśnie decyzję życia dalej jako osoba uzależniona.

Twoje życie, Twoje decyzje, Twoje konsekwencje.

9

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Truskawka,czekałaś,ryzykowałaś tyle lat ,że partner się zmieni i co masz teraz z tego?

Dalej chcesz ryzykowac? Sama zadajesz sobie ból. Lubisz cierpiec dla kogoś.

Strasznie Cie ciągnie do toksycznego związku.

Takie życie stało się dla Ciebie, jak narkotyk.

Posłuchaj Wielokropka i zgłoś się na terapie.

10

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Dziękuje Wielokropku

Pójde na terapie i naucze się żyć sama, jako wolna, niezależna i świadoma swojej wartości kobieta. Zanim podejme jakąś decyzje muszę odzyskać siebie.
Bardzo to trudne i nie daje juz rady

11

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Nooo, teraz mogę życzyć Ci powodzenia. big_smile




Naprawdę warto skorzystać z terapii.

12

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie
zielona_truskawka napisał/a:

Powiem jeszcze więcej, być może zabrzmi to absurdalnie ale nie wzięłam rozwodu ponieważ byłam nieszczęśliwa, wzięłam rozwód ponieważ ktoś inny okazywał zainteresowanie moją osobą, szanował mnie, wspierał. To był punk zapalny i zwrotny w moim życiu.
Nie wzięłam rozwodu dla samej siebie, wzięłam rozwód żeby spróbować układać sobie życie z kimś innym.

sama mówisz że wzięłaś rozwód dla kogoś innego, więc dlaczego masz dylemat? jeśli wrócisz do byłego to stracisz tego, dla którego zmieniłaś swoje życie. zgodzę się z poprzedniczką, że terapia Ci pomoże. musisz znaleźć swój cel i dążyć do niego. bez byłego. on jest już zamkniętym rozdziałem w Twoim życiu więc nie oglądaj się za siebie i idź do przodu, tam Cię czeka wiele ciekawsze życie niż to obecne smile
powodzenia smile

13

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

A ja zycze Ci sily i wytrwalosci.
Nie ogladaj sie za siebie bo sie potkniesz.
Nie pozwol zeby "Tamten" znowu traktowal Cie jak przedmiot.
Jestes istota ludzka, ktora ma prawo do szacunku i bycia szczesliwa i zaden ewenement spoleczny nie ma prawa Cie traktowac tak jak On wasnie Cie traktowal.
To Twoje zycie i nikt za Ciebie go nie przezyje.
Nikt nie powiedzial, ze zycie bedzie proste.
Ale gdzies tam za pagorkami juz widac slonce wiec idz dalej.
Oby do przodu.
Zeby ten promyk tylko Ci nie uciekl...

Ale i tak musze pogratulowac, ze zdolalas odejsc.
Dla siebie czy tez nie ale jednak:)
I chyba w calym tym Twoim malzenstwie to najwlasciwszy ruch (choc nie mnie to oceniac, nie mam prawa)jaki uczynilas.

Trzymam kciuki!!! smile

14

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie
zielona_truskawka napisał/a:

Byłabym do końca życia męczennicą na własne życzenie.
Powiem jeszcze więcej, być może zabrzmi to absurdalnie ale nie wzięłam rozwodu ponieważ byłam nieszczęśliwa, wzięłam rozwód ponieważ ktoś inny okazywał zainteresowanie moją osobą, szanował mnie, wspierał. To był punk zapalny i zwrotny w moim życiu.
Nie wzięłam rozwodu dla samej siebie, wzięłam rozwód żeby spróbować układać sobie życie z kimś innym.

jak cos bedziesz robic rob to tylko dla samej siebie, zawalcz o siebie. wg mnie nie powinnas wracac do meza, za duzo juz tej goryczy bylo miedzy wami. On cie prosi o powrot bo mysli ze znow do niego wrocisz, bedzie chwile ok a pozniej znow wroci do swoich zachowac, a ty znow nie wytrzymasz i tak wkolo. Zrob wkoncu cos dla siebie i zawalcz o swoje sczescie. Wielokropek ma racje- jestes uzalezniona od meza, wydaje mi sie ze to nie milosc ale juz przywyczajenie. Daj sobie czas, zobaczysz jak sie wszytsko potoczy, nauczylas sie juz zyc bez meza,a w glowie masz jego jakies wyidealizowane zachowanie, wierzysz w cos co tyle razy juz nie bylo tak jak powinno.
Pozdrawiam cie i trzymam za ciebie kciuki:)

15

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Ja też zgadzam się z tymi opiniami. Nie licz na to że Twój eks się zmienił! To oszukiwanie samej siebie. To co przeżyłaś,  świadczy o tym że nie ma sensu wracać do przeszłości.  Życzę Ci szczęścia!

16

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Twoje pragnienia,potrzeby,chęci?
Najpierw zabiegałaś nieskutecznie o to,żeby własny mąż Cię zauważył,teraz zabiegasz o to,żeby Twój nowy związek trwał.
Myślę,że już dawno zrobiłaś bilans zysków i strat Twojego małżeństwa.I co Ci wyszło? Coś zyskałaś? Może to,że nie macie wspólnych dzieci?
Spróbuj odnaleźć najpierw siebie zanim zabrniesz w kolejny związek i pamiętaj,że najważniejsze jest to,żebyś zrobiła coś dla siebie...

17

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Idz dalej,nie zatrzymuj sie!Zrobilas krok w dobrym kierunku.Twoj byly sie juz nie zmieni,bo ludzie w pewnym wieku sie nie zmieniaja!wiem cos o tym.zycze ci duzo sily bo bedzie ci potrzebna.pozdrawiam

18

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Dziekuje za wszystkie wpisy.

Powiedźcie mi proszę dlaczego to wszystko jest takie trudne?
Dlaczego po 13 latach wspólnego życia tak trudno jest zapomnieć?
Był czas że po rozwodzie eks był chamski, arogancki, nieprzyjemny. I bardzo mi to pomagało. Jak chorym człowiekiem trzeba być (mówię o sobie) żeby tak szybko zapomnieć wszystko co złe...?

Eks zadzwonił dzisiaj na chwile w sprawie domowych rachunków. Chciał zapytac o coś. Miły, grzeczny, kulturalny. Pytał co u mnie, jak się czuję, co słychać. Zaproponował spacer jak będę miała ochote. Dlaczego człowiek jest tak naiwny i dlaczego tak ufa bezgranicznie?
Najgorsze jest to że pomyślałam przez chwile o tym spacerze i w duchu ucieszyłam się. Oczywiście odmówiłam.
Ja nie rozumiem siebie, całej tej sytuacji...

Chyba potrzebuję kubła zimnej wody. Może Wy przemówicie mi do rozsądku?
Może zajrzy tu jakaś psycholog, może jest wśród Was:((((

19

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie
zielona_truskawka napisał/a:

Jak chorym człowiekiem trzeba być (mówię o sobie) żeby tak szybko zapomnieć wszystko co złe...?

ta choroba to MIŁOŚĆ

zielona_truskawka napisał/a:

Eks zadzwonił dzisiaj na chwile w sprawie domowych rachunków. Chciał zapytac o coś. Miły, grzeczny, kulturalny. Pytał co u mnie, jak się czuję, co słychać. Zaproponował spacer jak będę miała ochote. Dlaczego człowiek jest tak naiwny i dlaczego tak ufa bezgranicznie?
Najgorsze jest to że pomyślałam przez chwile o tym spacerze i w duchu ucieszyłam się. Oczywiście odmówiłam.
Ja nie rozumiem siebie, całej tej sytuacji...

i bardzo dobrze zrobiłaś smile jeśli byś utrzymywała z nim kontakt inny niż telefoniczny to byłoby Ci jeszcze gorzej. może on czegoś od Ciebie oczekuje? albo może po prostu lubi jak Ty się męczysz? (wiem, mroczny scenariusz...) albo faktycznie chce być miły i utrzymywać kontakty na poziomie, bez wiecznych pretensji... trudno stwierdzić

20

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

To, że pamiętasz minione 13 lat jest rzeczą normalną dla każdej osoby, której nie dotknęły zaburzenia pamięci. smile

Pozostałe Twoje zachowania są charakterystyczne dla osób uzależnionych.
Łudzisz się, masz nadzieję, zapominasz (bagatelizujesz) wady swego "eksa".

Tobie nie jest potrzebny kubeł zimnej wody (bo trudno wylewać go na Ciebie codziennie, a zimna woda nie zmieni myślenia), tylko podjęcie własnej terapii.

Jeżeli chcesz, przeczytaj, tutaj na forum, obszerny wątek, stworzony przez kobiety podobne do Ciebie: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

21

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Wielokropku poczytam oczywiście.

Nawet nie wiesz ile mądrych książek już przeczytałam: " Kobiety które kochają za bardzo", "Uzależnienie od partnera - jak skutecznie wyzwolić się z sideł toksycznej miłości", "Toksyczni ludzie", "Toksyczne słowa" to tylko niektóre z nich.

Nie wiem, chyba nie nazwałabym tego miłością, raczej uzależnieniem psychicznym.
Być może dlatego że odczuwam ulge kiedy eks zadzwoni bo wtedy wiem że nic mu nie jest...?
Pare razy straszył samobójstwem, szantażował, dużoooo z nim przeszłam może pozostał mi lęk o niego? Sama nie wiem jak to określić.
Może dlatego że wydaje mi się że beze mnie on sobie nie poradzi...?

Ale jedno jest pewne, sama sobie zgotowałam ten los.
Miałam 16 lat jak go poznałam, odstawiłam wszystkie koleżanki i przyjaciółki, był tylko on. Nie raz nie dwa kłócilismy się z jego winy, a i tak to ja zawsze pierwsza wystawiałam ręke na zgode.
Moja wina czy nie moja to zawsze ja zabiegałam o niego.
Miałam 16 lat jak zaczęliśmy się spotykać, nigdy wcześniej nie miałam innego chłopaka, 8 lat chodziliśmy ze sobą przed ślubem. Wiedziałam że nic dobrego z tego związku nie wyjdzie ale co mogłam zrobić...?
Panikowałam jak tylko nie widziałam go 1-2 dni. Latałam jak głupia za nim, przepraszałam chociaż nie było za co, prosiłam, błagałam.
I tak zleciało mi 8 lat. Byłam już na studiach kiedy postanowilismy wziąźć ślub. Nie widziałam odwrotu ponieważ juz wtedy nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
8 lat dzień w dzień tylko on, i każdego dnia bardziej arogancki, gburowaty i nieprzyjemny.
I tak zaczęła się moja przygoda z uzależnieniem.
Potem było już tylko gorzej.

22

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

1. odczuwasz ulgę, gdy on dzwoni
2. obawiasz się o jego życie i zdrowie (poddajesz się szantażowi)
3. wydaje Ci się, że on bez Ciebie sobie nie poradzi
4. zawsze pierwsza wystawiasz rękę na zgodę (niezależnie od przyczyn kłótni)
5. zawsze Ty zabiegałaś o niego
6. panikowałaś, gdy nie widziałaś go 1-2 dni
7. latałaś za nim jak głupia
8. przepraszałaś, choć nie było za co
9. prosiłaś
10. błagałaś
11. nie wyobrażałaś (nie wyobrażasz) sobie życia bez niego

To Twoje zachowania świadczące o uzależnieniu (masz rację, że psychicznym) od eksa.



Trzymam kciuki za Twoje zdrowienie. smile

23

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Powiedz mi Wielokropku czy na miłość i szacunek drugiego człowieka można sobie jakoś zasłużyć?
Np. ważąc 50 kilo czy będąc super gospodynią domową?

I powiedź mi proszę jakim człowiekiem trzeba być żeby twierdzić że się kogos kocha i żyć bez niego nie można a robi się rzeczy przynoszące odwrotny skutek?
Mój eks do dziś twierdzi że bardzo mnie kocha, że wie że robił źle ale wszystko co robił robił tylko po to żebym zechciała się zmienić. Mówi że całe zło jakiego doświadczyłam od niego było tylko po to żebym wkońcu zrozumiała i tak naprawde źle o mnie nie mysli i bardzo mnie kocha?

Nie wiem czy to już manipulacja, robienie ze mnie wariata, czy może faktycznie on miał racje?

24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-01-17 10:31:46)

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Kobieto!

Z   k a ż d e g o   Twego pytania wychodzi uzależnienie!

Chcą zasługiwać na miłość wyłącznie osoby uzależnione. Inne wiedzą, że są osobami wartościowymi i na miłość zasługiwać niczym nie muszą. Wiedzą, że są kochane takimi, jakimi są (albo nie są kochane). Że są kochane mimo wad.

Twoje zastanawianie się nad swym eks mężem, nad jego zachowaniem, to też objaw uzależnienia.
Rozumiem, że w waszym związku starałaś się zgadywać jego myśli i wyprzedzać jego marzenia i życzenia. Kotka też można zagłaskać na śmierć. Nie będę oceniała jego zachowania i jego miłości, bo to nie on jest tematem wątku, i na jego zachowanie bezpośredniego wpływu nie masz. Możesz zmienić jedynie swoje zachowanie, swoje myślenie.

Wariatką nie jesteś, a przynajmniej nic z tego, co napisałaś, na to nie wskazuje tongue
Osobą uzależnioną - tak.
Osoby uzależnione od innych mogą żyć z takim uzależnieniem do końca swoich dni.
Terapia dla nich jest wskazana, ale nie jest obowiązkowa. Do jej podjęcia trzeba dojrzeć. Niektórzy nie dorastają nigdy i też dobrze.





***
Zanim będziesz myślała o powrocie do swego eks'a lub o nowym związku, zrób coś dla siebie.
Poznaj przyczyny swego uzależnienia, poznaj jego mechanizm.
Inaczej w każdym związku będziesz zachowywała się tak, jak w swoim małżeństwie.
Inaczej do końca swego życia będziesz chciała zasłużyć na miłość.

Jesteś kobietą mądrą, wartościową, niepowtarzalną.
Masz prawo do bycia osobą szczęśliwą i zadowoloną.

25

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Truskawko kochana, ale Ty wiesz, ze on sie nie zmieni, wiesz to przecież. W Tobie jest tylko ten strach, że nowy związek w który chcesz wejśc nie wypali, znowu się rozczarujesz i bedziesz życ dalej w przekonaniu że trzeba było wrócic do męża...Jest tak Truskawko? Rozmumiem Twoje obawy, ale pomyśl jaki bedzie Twój żal jak facet z którym chcesz się związac w końcu straci cierpliwośc i nie bedzie juz na Ciebie czekał....a Ty oczywiście wrócisz wtedy do chama i do końca życia bedziesz niesczęśliwa wyrzucając sobie, że był taki czas że miałaś szansę zacząć wszystko od nowa, miałaś szansę na miłośc i szacunek, ale nie skorzystałaś.....co wtedy??? Trzymam kciuki za Ciebie smile Ja również wiem co to znaczy nie czuc się kochaną w związku, czuc się jak przedmiot...

26

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

piegowataIdo napisałaś wszystko co we mnie siedzi. Lepiej bym tego nie ujęła. Czytasz w moich myślach. Tak badzo potrzebuje o tym z kimś porozmawiać a nie mam z kim. Dzwoniłam dziś do pani psycholog ale niestety wolne terminy ma dopiero w lutym.

Może tutaj choć troche wyleje swoje żale i doradzicie mi coś. Wiem że to moje życie i nikt za mnie nie podejmie decyzji ale sama nie radze sobie z tą sytuacją.
Powiem tak, obawiam się kilku rzeczy.
Po pierwsze tak jak napisałaś, że nie wypali nowy związek i że będę żałować że nie spróbowałam jeszcze raz z mężem. Z drugiej strony boję się reakcji eksa na wieść o tym że z kimś jestem. Prawda jest taka że przez 3 lata prowadziłam podwójne życie. Mieszkałam z mężem a rozmawiałam z nowym co prawda wirtualnie ale zawsze. Gdyby eks dowiedział się kim on jest napewno posklejałby w całość niektóre wydarzenia i na 100% oskarżył by mnie o zdradę.
Czego się jeszcze obawiam. Może tego że nowy związek nie jest łatwy ponieważ nie mieszkamy w jednym kraju. Są pewne sprawy które nas dzielą aczkolwiek jak dla mnie nie stanowią większego problemu i uważam że wszystko można pogodzić.
Obawiam się również tego że wrócę do eks męża on będzie dobry tylko przez chwile i tak jak napisałaś będę żałować że nie spróbowałam kiedy był na to czas.
Naprawde nie wiem co mam robić. Mam 30 lat a nie potrafię podjąć żadnej decyzji w swoim życiu.
I powiem więcej zabrzmi to absurdalnie i niedorzecznie ale gdyby dziś nowy partner powiedział mi KONIEC nie zastanawiałabym się ani chwili i wróciłabym do eksa.

Był czas kiedy o wszystkim rozmawiałam z nowym partnerem. Był czas że wyprowadzałam się z domu i on o tym wiedział. Cierpliwie czekał prawie 3 lata.
Doszło do rozwodu. Spotkałam się z nowym partnerem w realu, było cudwnie.
Teraz jestem w Polsce, on wyjechał do pracy na 8 miesięcy.
Eks dzwoni, przychodzi, błaga przeprasza, płacze, obiecuje poprawe. A ja mam mętlik w głowie.
Nie chcę prowadzić podwójnego życia bo krzywdzę 3 osoby. Nikt nie chce się dzielić ukochaną osobą...a ja nie potrafię się określić:((((((
Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko....

Proszę o pomoc....nie daję już rady

27

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie
zielona_truskawka napisał/a:

(...)

Proszę o pomoc....nie daję już rady

O jaką pomoc prosisz?

Co chcesz przeczytać w naszych postach?

Bo na pewno nie to, co od pięciu dni piszemy w Twoim wątku. hmm


Moim zdaniem nie chcesz podjąć jakiejkolwiek decyzji, zapominając, że brak decyzji jest też decyzją.
Nikt za Ciebie nie weźmie odpowiedzialności za Twoje życie.




Odwagi! smile

28

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Wielokropku przeczytaj uważnie co napisałam wcześniej i powiedź co Ty bys zrobiła, wczuj się w tą sytuację, pomysl i odpowiedz.

29

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Przeczytałam i wczułam się.

Będąc w takiej sytuacji:
* przeczytałabym dokładnie cały wątek: http://www.netkobiety.pl/t17705.html, a zwracając uwagę na fragmenty napisane przez osoby, które wygrały z uzależnieniem,
* poszłabym na terapię,
* dalsze kroki dotyczące związków i swojego życia podjęłabym po jej zakończeniu. smile

Będąc osobą uzależnioną wiedziałabym, że moje myślenie o mnie samej, o moich związkach, o moich partnerach nie jest myśleniem przytomnej osoby.

Przeczytaj jeszcze zdania w mojej sygnaturze. smile

30

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Truskawko, sama musisz podjąc decyzję, ja bym do gnoja nie wróciła  i już. On na pewno Cię nie kocha, został sam i pewnie nie ma kto ugotowac wyprac i pewnie (sorki za stwerdzenie wulgarne) tyłka nadstawic....Ciesz się z jednego....masz za soba rozwód, dajesz sobie radę. A to że facet mieszka na granicą.....Ja też mieszkam za granicą, jak odejde od swojego męża (podjęłam już ta decyzję) zostanę za granica sama z dzieckiem, nie mam tu żadnej rodziny....więc to nie jest argument że on mieszka za granicą....pojedz do niego najpierw na próbę....A to że Twój były cos zweszy......co Ciebie to obchodzi???Bo tego nie rozumiem.....

31

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

To że dopisze ideologie i wyjdzie na to że to moja wina..?
To że być może odzywają się moje wyrzuty sumienia..?
To że być może dowie się o tym i nie da sobie z tym rady, i zrobi sobie coś..?

Nie wiem

32

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Pomóżcie mi bo już nie dam rady dłużej:(((((((

Były mąż chce powrotu, nie daje mi spokoju.

Wydzwania, pisze smsy, płacze, błaga, mówi że zrozumiał co stracił, mówi że się zmienił, mówi że nie umie żyć beze mnie, że nie potrafi związać się z inną kobietą.
Jednego dnia mówi to spokojnie, drugiego dnia staje się natrętny i nieprzyjemny.
Mówi mi że nie przezyje jak ja z kims będę. Że byłam jego pierwszą miłością i że do smierci będzie kochał tylko mnie.
Nie rozumie jak mu mówię że nas już nie ma, że się wypaliłam w tym związku.
Były nie daje za wygraną, szantażuje, odstawia cyrki, dostaje ataku histerii
już naprawde nie wiem co mam zrobić.
Nie daję sobie rady.

Jestem wykończona psychicznie.

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-11 20:17:20)

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to nieodbieranie telefonu, gdy on dzwoni, kasowanie SMS-ów bez czytania ich. Drugi sposób to wpisanie numeru jego telefonu na tzw. czarną listę, czyli zablokowanie połączeń z jego numeru. Innym pomysłem jest zmiana numeru telefonu.

Możesz też nagrać kilka rozmów, w którym szantażuje Cię lub zachować wiadomości o podobnej treści i zgłosić sprawę na policję.

34

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

hej zielona truskawko po prostu jak czytam Twoja historie to mnie zatkało ,czuje ze prawie czytam o sobie i o moim prawie ze identycznym dylemacie,tez borykam sie nad takim wyborem i sytuacja prawie ze identyczna,chciałam do Ciebie na maila napisać ,ale masz zakryty,napisz na mój wtedy Ci odpisze,dwie rozne osoby i dwie prawie identyczne historie,moze bedziemy umiały sie wesprzeć na duchu smile

35

Odp: trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

prosze:

yasenyadamezar@hotmail.com

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » trudna sprawa, bardzo proszę o opinie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026