netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

nikomu juz nie zaufam

31 odpowiedzi5 588 wyświetleńzałożony przez Joannak888, 08.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nikomu juz nie zaufam

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: nikomu juz nie zaufam

Witam,

poczytalam sobie posty zanim zdecydowalam sie podzielic moim nieszczesciem. Otoz rozpada sie moje malzenstwo po 25 latach.
Najgorsze jest to, ze uwazalam meza za krysztalowo uczciwego, dobrego czlowieka, a on jest takim samym przecietniakiem jak wszyscy inni ktorzy klamia i nie dotrzymuja slowa.
Wielokrotnie mnie zdradzal (oczywiscie zawsze zaprzeczal). Teraz tez mnie zdradza (sms-y "jak cudownie jest kiedy mnie przytulasz, trzymasz za reke i calujesz"), ale twierdzi, ze to niewazne - bo chodzi o to, ze ze mna nie moze wytrzymac! Nie rozumiem tylko, dlaczego nie stac go bylo na rozmowe. Musial sobie znalezc kobiete? W tym samym bloku, dwa poietra wyzej. Ona jest rowodka ale rozbija cudza rodzine. Ja chyba jestem niezyciowa, bo dziwie sie strasznie, jak komus mozna robic cos takiego??
Nasze malzenstwo bylo trudne. Od 10 lat maz ze mna nie spi - tlumaczy, ze jest chory (rzeczywiscie jest chory na przewlwkla chorobe), nie jezdzil ze mna na wakacje, wrzeszczal na syna i nie chcial miec wiecej dzieci.
Reraz syn ma 24 lata i widzi sam, jak jest. Mowi mi, ze dawno powinnam sie rozstac, ale dla mnie to jak koniec swiata. Oczywiscie, chyba bede musiala odejsc, bo przeciez nie bede trzymac nieszczesliwego czlowieka na sile...
poradzcie, co zrobic, bo sie strasznie miotam. Dodam, ze z mezem sie nie da rozmawiac. On nie chce rozmawiac, a wine za obecny stan rzeczy ponosze jego zdaniem WYLACZNIE ja.

2 Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-01-08 16:05:15)

Odp: nikomu juz nie zaufam

Joasiu nie możesz mówić "nikomu" Ty przecież straciłaś kawał fajnego życia u boku kogoś z kim już dawno nie powinnaś być.
Od 10 lat Twoje małżeństwo fizycznie nie istnieje... od ilu lat emocjonalnie? Sama pewnie wiesz doskonale.
Piszesz,że rozstanie dla Ciebie to koniec świata i pewnie na obecną chwilę tak to wygląda ale przyznaj sama co to za związek?? Gdzie miejsce na uczucia ,szacunek miłość??
Przegapiłaś kawał życia....nie przegap kolejnych paru lat.
I choć 25lat to kawał czasu...to usiądź i pomyśl od ilu lat nie czujesz się żoną obok swego męża,kochaną kobietą i ile radości życia przez palce przeleciało obok kogoś kto jest obojętny na Wasz związek?
Owszem ciężko jest ot tak skreślić tyle lat razem...ale czy warto spędzić kolejnych kilka, tylko ze strachu i przyzwyczajenia???

3

Odp: nikomu juz nie zaufam

Joanno zdradził bo chciał i nic go nie tłumaczy .
Czy przez te 10 lat rzekomej choroby pomyślał o Tobie z tego co piszesz nie .
Jakoś nie ma tej choroby przy sąsiadce .

Sam za przeproszeniem sobie nasrał a teraz Ty robisz za kotka .
wierny żonie a opozycja w różnych pozycjach z kochanka - ma tupet .
Czyści sobie swoje sumienie Twoja osoba - wmawiając ciemnotę że To Twoja wina .

Widocznie byłaś mu potrzebna jako gospodyni domowa a nie zona i partner do życia .
Poradzisz sobie sama i nie daj się wrobić w poczucie winy .

4

Odp: nikomu juz nie zaufam

dziekuje za odpowiedz. tak...zmarnowalam wielki kawal zycia ale najgorsze jest ten brak wiary w cokolwiek. milosc, malzenstwo, mezczyzn.
Syn dzsiaj mezowi powiedzial, ze wszystko stracil w jego oczach. staram sie uczyc syna, zeby nigdy nikogo nie potraktowal w taki sposob.
Myslalam, ze danie slowa do czegos zobowiazuje. Sama mialam kryzysy, ale meza nigdy nie zdradzilam i nie zostawilabym go - choc rzeczywiscie bylo zle. Myslala, ze nie zostawia sie chorego czlowieka, ale zeby miec pielegniarke na stare lata, trzseba sobie zasluzyc. Nie mozna pielegniarki olewac i zle traktowac.
Czy to dlugo trwa, zanim to przestanie bolec? Jakie macie doswiadczenia? Tylko prosze, nie piszcie, ze fryzjer, ze basen, zeby wyjsc, bo chyba jestem w dole i tylko przebieram nozkami.....

5

Odp: nikomu juz nie zaufam

Nie basen, nie fryzjer, tylko duża paczka chusteczek-smarkatek do wycierania łez i jeszcze większy worek treningowy do wywalania pokładów złości. Zamiast worka (bo on na siłowni) przydaje się trzepanie dywanów i/lub mebli tapicerowanych. Szorowanie drewnianej podłogi szczotka ryżową też nieźle złość upuszcza.

6

Odp: nikomu juz nie zaufam

Fryzjer ,basen i kino to dobre na stres dla każdego .
Ale nie wtedy gdy sypnie się życie i nagle nie wiadomo co zrobić z tym fantem sad
Trochę potrwa zanim dojdziesz do siebie łatwo nie będzie znam to z autopsji z czasem bedzie bolało mniej ale nadal będzie .

7

Odp: nikomu juz nie zaufam

masz racje, super byloby, gdybym byla na niego zla, ale ja tylko czuje ogromny zal - zlosci brak. Gdzie jest instynkt samozachowawczy? No i ile ja tak bede plakac?
Przeciez to nie bylo malzenstwo tylko farsa....
Teraz kazalam mu sie z domu wynosic. On nie rozumie, za co??? I caly czas powtarza, ze jezeli sie wyniesie (jezeli!!!!) to do nikogo, bo tamta kobieta to nikt.
Oczywiscie, ze zycze tej kobiecie zle, bo sama przeszla traume, a innej funduje to samo, ale z drugiej strony to rozwodka z kilkuletnim synem. Moze ona robi sobie jakies nadzieje, a on tak igra z njej uczuciami??

8

Odp: nikomu juz nie zaufam

Joannak888,
płakać będziesz dotąd, dopóki nie odważysz się zajrzeć pod ten żal i smutek.
Jedno, na co Cię namawiam, to do zajmowania się sobą, nie swym mężem. On nie jest wart Twojej uwagi, Twojego czasu. Tym bardziej nie zajmuj się swoją rywalką.

9

Odp: nikomu juz nie zaufam

Pewnie ,że żaden fryzjer,basen ani wyjście nie ukoi bólu.
Sama wiem doskonale,że sił brakuje,ochoty brak a w głowie same pytania bez ...odpowiedzi.
Żal i pustka w sercu.
Z mojego doświadczenia napiszę ,że trochę to trwa i trzeba przejść przez kolejne etapy,bynajmniej u mnie tak było.
Końcowy etap to obojętność.
Wiem za to ,że pomogło mi rozpamiętywanie świństw jakie zrobił i utwierdzanie się w tym jaka to cholerna świnia była smile
Ale nie rezygnuj z żadnej okazji która oderwie Cię, choćby na chwilę od sytuacji w jakiej się znalazłaś wink
Nic tak nie wkurza "oprawców" jak uśmiechnięta i zadbana buźka mimo ,że serce skręca z bólu.
Więc gdy nadarzy się jakiś basen czy inna forma aby poprawić sobie nastrój...korzystaj!! wink

10

Odp: nikomu juz nie zaufam

to wszystko jest swieze........ten sms sie znalazl dzisiaj. w zeszlym tygodniu zaprosilam go do kawiarni zeby porozmawiac i mowil, ze mnie kocha....potem znalazlam rachunek za perfumy, ktore dostalam od niego na gwiazdke i okazalo sie, ze kupil drugie taki same. Za 400 pln!!!!dla kogos, kto jest dla niego nikim! mam teraz zycie na karuzeli. a najgorsze, ze pracuje teraz poza domem, wracam raz na dwa tygodnie i nie wiem co tamsie dzieje! widzicie, jestem teraz taka egoistka, ktora koncentruje sie na sobie, a syn tez to bardzo przezywa.

11 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2012-01-08 16:50:37)

Odp: nikomu juz nie zaufam

och te biedaczyska nigdy nie rozumieją o co nam chodzi mój do tej pory uważa się za kozła .
I jest oburzony jak śmiałam bezkarnie co kol wiek mu zarzucić chodzący nawalony kryształ .

To przeze mnie jest kim jest i ble ble ble .
Widzę że to schematyczne zachowanie .

Fakt jedyny nasz błąd że dla spokoju rodziny i dzieci czasami ślepniemy i głuchniemy na nagie fakty.
I nagle przejada nam się robienie za ofiarę i zaczynamy widzieć własne nie spełnione potrzeby odzyskujemy słuch i wzrok sad

I co widzimy jakiegoś obcego faceta który chcą co/ nie chcą co spieprzył nam życie i słyszymy ze to nasza wina .

Dla mnie bomba .

Tyle że szkoda zmarnowanego czasu i życia do otrząśnięcia potrzeba dużo więcej niż gruntownych porządków
trzeba przemeblować całe życie .

12

Odp: nikomu juz nie zaufam
Joannak888 napisał/a:

to wszystko jest swieze........ten sms sie znalazl dzisiaj. w zeszlym tygodniu zaprosilam go do kawiarni zeby porozmawiac i mowil, ze mnie kocha....potem znalazlam rachunek za perfumy, ktore dostalam od niego na gwiazdke i okazalo sie, ze kupil drugie taki same. Za 400 pln!!!!dla kogos, kto jest dla niego nikim! mam teraz zycie na karuzeli. a najgorsze, ze pracuje teraz poza domem, wracam raz na dwa tygodnie i nie wiem co tamsie dzieje! widzicie, jestem teraz taka egoistka, ktora koncentruje sie na sobie, a syn tez to bardzo przezywa.

Niech w takim razie zabiera swoje 4 litery do kogoś kto jest "nikim" jak to sam określił.
Perfumy dość kosztowne jak dla nikogo wink Skoro go stać na taką rozrzutność to może na początek wynajmie sobie jakieś małe mieszkanko coby pod Twoją nieobecność nie nadużywał Twojej gościnności.Niech się "nikt" nim zaopiekuje smile
Twój syn Joasiu już nie jest małym chłopcem wiele widzi i rozumie,porozmawiajcie wspólnie ,podejmijcie jakieś decyzje.

13

Odp: nikomu juz nie zaufam

tyle nas jest zdradzonych, porzuconych, zmaltretowanych psychicznie i fizycznie, w depresji z powodu jakichs gnojkow, ktorzy dla innych kobiet w tym samym czasie sa spelnieniem ich marzen. jak przekraczaja prog wlasnego mieszkania zamieniaja sie w sople lodu. i co? gdzie tu logika? a gdzie tu czlowiek????

14 Ostatnio edytowany przez dor57 (2012-01-08 18:39:11)

Odp: nikomu juz nie zaufam

To,że jesteś w dołku i nóżki Ci majtają nie mając żadnego oparcia to (chociaż to zabrzmi dziwnie)po 25 latach małżeństwa normalny objaw. Ja też w tym samym okresie swojego związku byłam na takim dnie,że odechciewało mi się żyć i gdyby nie moja trójka dzieci to nie wiem jaki byłby mój koniec.
Ale los mi sprzyjał gdyż odnaleźli mnie znajomi z czasów studiów i liceum i postawili na nogi poprzez uświadomienie mi jaka wtedy byłam i ile się we mnie wypaliło.
To pomogło...otrząsnęłam się i "wzięłam" za siebie. Poszukałam pracy mimo,że w moim wieku nie było łatwo( nie pracowałam ponieważ "zajmowałam się domem") i zaczęłam żyć na nowo. Nie powiem....nie było łatwo,ale jest coraz lepiej.Zrozumiałam,że w tym wieku to jeszcze nie koniec życia.
Sprawa rozwodowa,którą rozpoczęłam 4 lata temu jeszcze trwa.....ale ja jestem już spokojna i uśmiechnięta......a to paskudnie działa na mojego męża.
Dlatego musisz pomalutku "wyciągać tak nóżki" żeby dotknąć ziemi i się od niej odbić.Uwierz,że świat nie kończy się na twoim mężu...a bez niego dasz radę żyć.Masz syna,który Cie wspiera a to bardzo dużo.
Zacznij się do niego uśmiechać (syna) a obojgu wam będzie łatwiej.
Trzymam kciuki i wierzę,że Ci się uda smile:):)

15

Odp: nikomu juz nie zaufam
Joannak888 napisał/a:

poczytalam sobie posty zanim zdecydowalam sie podzielic moim nieszczesciem. Otoz rozpada sie moje malzenstwo po 25 latach.
...
Wielokrotnie mnie zdradzal (oczywiscie zawsze zaprzeczal). Teraz tez mnie zdradza (sms-y "jak cudownie jest kiedy mnie przytulasz, trzymasz za reke i calujesz"), ale twierdzi, ze to niewazne - bo chodzi o to, ze ze mna nie moze wytrzymac!...
Nasze malzenstwo bylo trudne. Od 10 lat maz ze mna nie spi - tlumaczy, ze jest chory (rzeczywiscie jest chory na przewlwkla chorobe), nie jezdzil ze mna na wakacje,...dla mnie to jak koniec swiata. Oczywiscie, chyba bede musiala odejsc, bo przeciez nie bede trzymac nieszczesliwego czlowieka na sile...
poradzcie, co zrobic, bo sie strasznie miotam. Dodam, ze z mezem sie nie da rozmawiac. On nie chce rozmawiac, a wine za obecny stan rzeczy ponosze jego zdaniem WYLACZNIE ja.

Joannak888 napisał/a:

Przeciez to nie bylo malzenstwo tylko farsa....
Teraz kazalam mu sie z domu wynosic. On nie rozumie, za co???

Joannak888 napisał/a:

...a najgorsze, ze pracuje teraz poza domem, wracam raz na dwa tygodnie i nie wiem co tamsie dzieje!

Joanna - piszesz sama - tego małżeństwa nie było już od bardzo dawna.
Dwoje obcych ludzi żyjących od czasu do czasu w jednym lokalu. Każde swoim życiem.
Wypłacz wszystkie swoje łzy i wylej gorzkie żale. A potem zacznij żyć pełnią WŁASNEGO życia.
BO WAŻNE jest byś nie straciła z niego już ani jednego dnia więcej - nie interesuj się co oni robią i co myślą, szkoda twego czasu na myśli o nich.
Teraz tylko TY jesteś ważna, bo szkoda każdego dnia, żadnego już nie wrócisz.

16

Odp: nikomu juz nie zaufam

tak, cale szczescie mam syna, mam dobra prace gdzie jestem ceniona i awansuje i przyjaciol - no i teraz Was :-)
tylko maz sie nie udal. szkoda, bo na milosci kazdemu chyba najbardziej zalezy. Pojde na kurs tarota albo bioenergoterapii. Zobaczycie, jeszcze Wam tarota postawie.
Postaram sie jakos optymistycznie podejsc do tego - jak sie z nim rozstane to juz mnie wiecej nie skrzywdzi.

17

Odp: nikomu juz nie zaufam

Autorko,
wytłumacz tylko bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam...Twój maż mimo kolejnej zdrady i braku jakichkolwiek starań na polepszenie Waszego małżeństwa nie chce się rozstawać? myśli, że kolejny raz mu wybaczysz i będziesz przymykała na wszystko oko? Ciebie odwinia za obecną sytuację? To powiem Ci, że tupet ma jak nie wiem co. Z wieloma rzeczami pewnie można się pogodzić, ale najgorsze jest to, że osoba z którą przeżyłaś tyle lat nie ma tyle odwagi, żeby szczerze porozmawiać i razem pomyśleć nad tym co robic dalej, razem podjąć jakąś decyzję. Nie wiem co mam Ci doradzić, czy masz odejść czy nie, pewnie tak źle, tak niedobrze ale czy jesteś gotowa na dalsze życie bez bliskości, czulości i zaufania?

Nie potrafię zrozumieć jednej rzeczy, czym różniły się związki i małżeństwa naszych rodziców i dziadków od tych dzisiejszych? tamte trwały po kilkadziesiąt lat mimo wielu problemów i kryzysów, dlaczego dziś mężczyźni przekreślaja tak długie związki z powodu drobnostek? nowo poznane kobiety staja się ważniejsze niż lata spędzone razem, niż rodzina i dzieci. Nikt nie próbuje naprawić relacji, nikt nie walczy o związek, śluby przestały znaczyć cokolwiek. Nie rozumiem tego, wiadomo, że przez całe życie nie będzie tak kolorowo jak na początku ...czasy się zmieniły czy ludzie?

Joasiu, napisz jeśli coś postanowisz, jesteśmy z TOBA!!!!

18

Odp: nikomu juz nie zaufam

dzieki za ten wpis! rzeczywiscie on nie chce odejsc - jest chory  - moze mysli, ze sie nim zajme, bo zawsze jak ladowal w szpitalu opiekowalam sie nim troskliwie. Teraz jak mowi, ze przeciez jest chory, zebym mu dala spokoj z ta moja mania wyjasniania wszystkiego zastanawiam sie tylko: jest chory do rozmow ale ma sily na flirty i zdrady??? Bo te zdrady sa jedna po drugiej, najpierw baba z pracy, zaraz potem z tej samej klatki....
Chcialabym, zeby sie wyprowadzil, ale po 25 latach malzenstwa to uczucie podobne do ucinania nogi (mam obie, ale tak sobie wyobrazam).
On sie juz na pewno nie zmieni. Zawsze bedzie mnie obwinial, zdradzal i wszystkiego sie wypieral. Czuje sie jak debil, ktoremu wszystko mozna zrobic. Na dodatek wyglada na to, ze kazda kobieta jest lepsza niz ja i sa one wszedzie: w pracy, w domu...
Jak myslicie - nie ma szansy na ratunek, prawda?Musialabym sie sama bardzo mocno oszukiwac.
On powiedzial ze sie nie wyprowadza, bo nie ma pieniedzy na wynajem (co nie jest prawda - ma kupe kasy). Ja mu powiedzialam, ze w takimj razie sprxedamy mieszkanie i zamienimy na dwaq - przeciez nie musi sie meczyc. Na co on wpadl w szal po prostu.
O co mu chodzi???nic nie rozumiem.
Przepraszam, ze pisze tak chaotycznie, ale to wszystko wlasnie sie dziej. chyba mam zero dystansu.
A za [pomoc  bardzo dziekuje - troche mi lepiej przynajmniej przez chwile

19

Odp: nikomu juz nie zaufam

Pisz na tym forum, jest tu bardzo dużo mądrych i doświadczonych kobiet, które zawsze Cię wesprą dobrym słowem i zrozumieniem.
Ręce mi opadają jak takie rzeczy czytam, jak kobiety takie jak ja, czyli dopiero marzące o załozeniu rodziny mają patrzec optymistycznie w przyszłość?

Jestem za młoda by Ci radzić, ale zastanawiam się... czy jeśli z nim zostaniesz i on nadal będzie Cię zdradzał, czy nie stracisz szacunku do siebie?
Nawet nie wyobrażam sobie jaka dla Ciebie to jest trauma, ale myślę, że powinnaś porozmawiać z synem i podjąć jakieś stanowcze kroki. Jeśli nie rozwód, to niech chociaż się wyprowadzi, da Ci żyć po swojemu.

"Nikogo" nic nie usprawiedliwia do rozbijania rodziny - a Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy i to co dajemy innym wraca do nas z biegiem czasu, także powinnaś już współczuć tej kobiecie i swojemu mężowi, bo jak Tobie zadane ciosy do nich wrócą, może ich czekać wielki los.

Ściskam Cię mocno i życzę dużo siły.
Jestem przekonana, że kiedyś założysz kolejny wątek o tym jak wyzwoliłaś się z fikcyjnego małżeństwa i jaka jesteś szczęśliwa, na to liczę za jakiś czas. Pamiętaj, że po każdej burzy przychodzi śłońce, a po takim huraganie, to słońce nie opuści Cię do końca życia.

20

Odp: nikomu juz nie zaufam

Pewnie chodzi o to, że jego kolejna i pewnie tymczasowa kobieta nie zajmię się nim jak będzie tego potrzebował. Mieszkając razem z Tobą liczy na to, że się zlitujesz i się nim zajmiesz jak o to poprosi. Tylko pytanie o kim powinnaś przede wszytskim myśleć teraz? Oczywiscie o sobie.
Czy jest ratunek? piszesz, że on się już nie zmieni więc chyba sama sobie odpowiedziałaś na pytanie. Może jak się wyprowadzi, będzie zdany sam na siebie to doceni co miał, zrozumie pewne rzeczy, może jakaś terapia by coś zmieniła pod warunkiem, że będziecie obydwoje tego chcieli.Bylabys w stanie wybaczyć mu to wszystko i spróbować jeszcze raz?

21

Odp: nikomu juz nie zaufam

on nigdy nie chcial terapii. Raz sie dal namowic i pani psycholog zasugerowala rozwod. Wyszedl, trzaskajac drzwiami i nigdy nie wrocil.
Ja rzeczywiscie mam juz problem z szacunkiem do siebie - bo kto daje sie ntyle razy robic w konia?
Aleks911 - nie wiem, co Ci powiedziec. Moze po prostu Ty dobrze wybierzesz - bo ja przeciez musialam cos waznego przeoczyc przed slubem! Nikt sie tak drastycznie nie zmienia z dobrego na zlego. Zycie to nie gwiezdne wojny i albo sie jest lordem Vaderem - albo nie! Ja w tej chwili tylko dziecko uwazam za wielki sukces i to juz jes warte zachodu. A reszta moze sie uda? Wiem, ze to niezbyt optymistyczne, ale ja juz w nic nie wierze. Cytujac sama siebie wprawilam meza w glebokiezdumienie bo mu powiedzialam ze malzenstwo to wielkie gowno, milosc nie istnieje a faceci to oszusci.

22

Odp: nikomu juz nie zaufam

Droga Joannok888,
....."o co mu chodzi?....." to chyba bardzo proste.... przecież znalezienie darmowej dobrej pielęgniarki,kucharki itd. nie jest takie łatwe. Panie takie jak sąsiadka mają inne plany co do facetów niż opieka nad nimi. Pewnie Twój mąż się zorientował w swojej sytuacji i dlatego tak się wścieka.
Jeżeli się zdecydujesz na rozstanie poprzez rozwód to musisz być przygotowana na wiele takich wybuchów i nieprzyjemnych sytuacji.
W większości mężowie kobiet,które po tylu latach małżeństwa decydują się na rozstanie nie poddają się tak łatwo.Prawdopodobnie są bardzo przywiązani do wygody jaką otrzymywali, a z tego trudno jest zrezygnować.
Trudno jest powiedzieć czy jest szansa na ratunek....musielibyście zdecydować się na pomoc psychologa a czy Twój mąż by tego chciał?.....to wiesz tylko Ty.:)

23

Odp: nikomu juz nie zaufam

nie chce pomocy (patrz wyzej). Nie wiem, czy tak latwo sie tym razem wyplacze z romansu, bo kobieta, z ktora sie spotyka jest rozwodka i ma m7 letniego syna. Pewnie chcialaby nowego faceta na stale! Ja ja przed Swietami spotkalam w windzie, nie powstrzymalam sie i spytalam ja jak moze robic cos takiego drugiej kobiecie jesli na dodatek sama jest po przejsciach. Ze to wielki wstyd. Nic nie odpowiedziala. Nie wiem, co ona zamierza ale to chyba nieistotne. To ja musze podjac decyzje - a raczej sie jej trzymac konsekwentnie. Proble tylko taki, ze ja przez cale malzenstwo place za wszystko: mieszkanie, prad, gaz, telefon, czynsz, kredyt na mieszkanie....a to co zostaje wystarcza na czesc jedzenia. W tym ukladzie nie bedzie mowy o dojezdzaniu do pracy samochodem (3o km od domu) a za studia syna jak on  nie zaplaci to nie wiem co bedzie. Ale nie zostane z nim z powodu wygody, bo juz sama na siebie w lustrze niem spojrze!

24

Odp: nikomu juz nie zaufam
Joannak888 napisał/a:

nie chce pomocy (patrz wyzej). Nie wiem, czy tak latwo sie tym razem wyplacze z romansu, bo kobieta, z ktora sie spotyka jest rozwodka i ma m7 letniego syna. Pewnie chcialaby nowego faceta na stale! Ja ja przed Swietami spotkalam w windzie, nie powstrzymalam sie i spytalam ja jak moze robic cos takiego drugiej kobiecie jesli na dodatek sama jest po przejsciach. Ze to wielki wstyd. Nic nie odpowiedziala. Nie wiem, co ona zamierza ale to chyba nieistotne. To ja musze podjac decyzje - a raczej sie jej trzymac konsekwentnie. Proble tylko taki, ze ja przez cale malzenstwo place za wszystko: mieszkanie, prad, gaz, telefon, czynsz, kredyt na mieszkanie....a to co zostaje wystarcza na czesc jedzenia. W tym ukladzie nie bedzie mowy o dojezdzaniu do pracy samochodem (3o km od domu) a za studia syna jak on  nie zaplaci to nie wiem co bedzie. Ale nie zostane z nim z powodu wygody, bo juz sama na siebie w lustrze niem spojrze!

jest to trudne, ale myślę że syn powinien w części opłacić sobie studia, wielu studentów tak robi by odciążyć rodziców, twój syn nie jest małym dzieckiem i przypuszczam że to zrozumie. Nie bardzo rozumiem, jak to jest że twój ma kasę na wynajem  piszesz:>On powiedzial ze sie nie wyprowadza, bo nie ma pieniedzy na wynajem (co nie jest prawda - ma kupe kasy). a ty ponosisz wszystkie opłaty?! macie rozdzielczość majątkową czy co? Nie dziwię się dlaczego tak się wścieka na myśl o wyprowadzce, wtedy już nie będzie go stać na perfumy za 400zł.! Twój błąd od początku polegał na tym że odciążyłaś go od reali życia i jego kosztów,  teraz musisz go sprowadzić na ziemię, Do pracy możesz dojeżdżać pociągiem czy autobusem, bezwarunkowo kazać mu się wyprowadzić, odnieś jego walizki na górę pod jego nieobecność, a jeżeli nie, to znajdź w gazecie kawalerkę do wynajęcia, wnieś sprawę o rozwód z orzeczeniem o jego winie i to wszystko razem zaserwuj mu na srebrnej tacy, z filiżanka gorzkiej herbaty bo nie ośmielę się polecić bardziej drastycznych napojów. Skoncentruj się na "porządkach" a wtedy "nóżki same znajda grunt do odbicia"

25

Odp: nikomu juz nie zaufam

przy rozwodzie koszty są dzielone. jeśli mąz zarabia więcej od ciebie a małżeństwo rozpadło się z jego winy(werdykt) to możesz ubiegać się o alimenty z tytułu obniżenia poziomu życia. syn ma 24 lata(jesli dobrze pamietam) i jeśli nie pracuje koszty jego nauki powinny byc podzielone. sama tyle lat utrzymujesz praktycznie cały dom więc czego teraz się boisz. mieszkanie możesz sprzedać i kupić mniejsze. jestes bardzo dzielna kobieta, nie daj zmarnować sobie reszty zycia. a pan wygodnicki niech leci do nikogo, ciekawe czy bedzie wiernie przy nim tkwiła w czasie choroby. trzymaj sie cieplutko

26

Odp: nikomu juz nie zaufam

Przeczytalam ksiazke Susan Forward "Dlaczego on nie kocha a ona za nim szaleje"
Niektore kobiety przy takim traktowaniu uciekaja szybciutko. Inne tkwia w takim zwiazku. W zasadze jestem Wam wdzieczna, ze nikt mi nie powiedzial wprost: kobieto jestes naiwna i niemadra.
Dzisiaj musialam sobie sidac na rekach (prawie) zeby do niego nie dzwonic, nie pisac, nie wyslac sms-a. Zebytm sie miala przekrecic nie odpuszcze. Nie musze byc przy tym silna tylko konsekwentna.
Czy wszyscy faceci sa tacy?

27

Odp: nikomu juz nie zaufam

Joannak888. może na moim przykładzie pokarzę Ci trochę optymizmu.
Małżeństwo skończyło mi się po 25 latach. Byłam w gorszej sytuacji niż ty, bo zgnębiona byłam przez ex strasznie, ostatnie lata były trudne, ostatnie miesiące koszmarne, byłam bez pracy, zdradzał mnie, okłamywał, a na koniec okradł. Na dodatek kochał i wykorzystywał w łóżku do ostatniego dnia. Najpierw był szok, depresja bardzo silna młodszej córki, nieco słabsza starszej i moja, zero na koncie i.....uczucie ulgi. Potem założył mi 6 spraw sądowych, ja musiałam jedną. Pierwsze obudzenie było jak wyraził życzenie, żebym spała pod mostem i zdechła z głodu, pierwszy raz powiedziałam NIE i  nakreśliłam swój krótki scenariusz wydarzeń: najpierw zwrot tego co ukradł, potem natychmiast rozwód z jego winy. 3,5 roku ciągał mnie po sądach, próbując zniszczyć, a ja kroczek po kroku wygrywałam najpierw pojedyncze bitwy, żeby wygrać całą wojnę.
Przyjęłam kilka założeń: to ja w moim życiu jestem najważniejsza, chcę zrealizować moje plany, chcę znów się polubić i odzyskać szacunek do samej siebie i chcę być znów szczęśliwa. Przyjęłam też założenie, że mój limit nieszczęść już został wyczerpany i że taki dupek nie zniszczy mojej wiary w ludzi, w tym w mężczyzn.
I szczęśliwa jestem, ze zdrowymi, szczęśliwymi córkami w naszym wspaniałym domu, który sama wybudowałam i z którego ex chciał mnie wykwaterować pod most, nie zdechła z głodu, ale przytyłam 10kg (to tak sobie i jemu na złość) u boku wspaniałego mężczyzny, przy którym zawsze czuję się kochaną, szanowaną, podziwianą i docenianą.
Nie żałuję ani małżeństwa, ani rozwodu, ani całego tego bagna, bo dały mi siłę, naukę, samokrytykę. Pewnie, gdyby nie końcowe zachowania ex, nigdy nie zaryzykowałabym i tkwiłabym słaba, niedowartościowana w byle jakim życiu, a życie przecież jest takie piękne

28

Odp: nikomu juz nie zaufam

Witam,przestań żyć iluzją i stań twardo na ziemi,pewnie kobieta nie jest niczemu winna,to nie ona ci przyżekała,jak nie ta to inna bo twój mąż to dupek,nie rozczulaj się nad soba ja przeżyłam to samo,pewnego razu dzień po dniu zaczęłam sie zastanawiac czy na pewno chce tak dalej zyć przecież ciągle płacze,czuje sie bezwartosciowa no i ,,co ja bez niego zrobię,,zastanów się czy kochasz jego czy wyobrażenie o nim,nie patrz na łajdaka przez różowe okulary a  spójrz na siebie idż do fryzjera i zacznij go nienawidzieć za stracone lata,nie trac ich wiecej,wypełnij dnie zajęcimi a jego spakuj skoro chce sobie polepszyć to niech spada wkońcu ma do kogo pójść,póżniej zamień sie mieszkaniem ,nie ogladaj za siebie i uśmiechaj codzień rano bo życie jest piękne.Jestem sama,czasem samotna ale od kilku lat nie płakałam.(chodze na siłownie,kawe ze znajomymi nie biegnę podawać obiadu i mozna tak długo wymieniać,trzymaj się będzie dobrze!

29

Odp: nikomu juz nie zaufam

skoro wy dajecie rade, to ja tez pewnie moge....w koncu pewnie bedzie lepiej, ale to dopiero poczatek. Gdybym byla twarda po pierwszej zdradzie, na ktorej go przylapalam, bylabym juz 17 lat po rozwodzie. Niestety, bardzo zaluje, ze tej tasmy nie da sie szybko przewinac na przyklad rok do przodu!
Ale mnie wszystko boli!!! Nawet nie przypuszczalam, ze to bedzie tak, chociaz juz mialam z nim tragikomedie.

No i mam wam teraz zawracac glowe az mi sie lepiej zrobi? Przeciez to moze dlugo potrwac!

30

Odp: nikomu juz nie zaufam
Joannak888 napisał/a:

skoro wy dajecie rade, to ja tez pewnie moge....w koncu pewnie bedzie lepiej, ale to dopiero poczatek. Gdybym byla twarda po pierwszej zdradzie, na ktorej go przylapalam, bylabym juz 17 lat po rozwodzie. Niestety, bardzo zaluje, ze tej tasmy nie da sie szybko przewinac na przyklad rok do przodu!
Ale mnie wszystko boli!!! Nawet nie przypuszczalam, ze to bedzie tak, chociaz juz mialam z nim tragikomedie.

No i mam wam teraz zawracac glowe az mi sie lepiej zrobi? Przeciez to moze dlugo potrwac!

Zawracaj, zawracaj
Czasu nie da się ani cofnąć, ani przyspieszyć, a Ty już spore kroki zrobiłaś, choć jeszcze za mało myślisz o sobie, a za dużo o synu, mężu. Przecież to Ty jesteś najważniejsza.
Boli? Każdą z nas boli, ale ból mija, pamięć zostaje. Najważniejsze to, czy dalej chcesz tak żyć, czy chcesz to życie zmienić i jak.

31

Odp: nikomu juz nie zaufam

Pewnie,ze dasz radę....ale warunkiem jest jedna niezmienna decyzja.
A o tym,że gdybyś była rozsądniejsza to już 17 lat byłabyś po rozwodzie .....nie myśl za często.
Wiem po sobie (bo też kilkanaście lat wcześniej powinnam była to zrobić,ale przeważyło,że dzieciom należy się pełna rodzina)......było ....minęło nic nie zrobiłam i wracanie do tego" co by było gdyby" tylko mnie dołowało.
Trzeba zamknąć ten okres i zbierać siły na walkę,która Ciebie czeka.
Świat potrafi być piękny tylko trzeba zaufać losowi i oczywiście czasowi, bo ten jest najlepszym lekarzem. smile:):)

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nikomu juz nie zaufam

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026