Od jakiegoś czasu mój partner jakby mniej się starał. jesteśmy ze sobą prawie pół roku. mniej pisze, nie dzwoni, nie poprosi abym weszła na gg, nasze spotkania sa krótsze, rzadziej zostaje na noc... spytałam go czemu tak jest, to albo mówi, ze nie ma czasu, albo ze jest zmeczony, albo odpowiada "nie wiem". sporo pracuje wiec nie zawsze mamy czas sie spotakć, jednak jeszcze kilka tygodni temu wygladało to zupełnie inaczej. tak - jak mi sie wydawało - jak być powinno. czasem dzwonił nawet zaraz po spotkaniu, gdy dotarł do domu, potrafilismy godzinami siedziec na gg. teraz mowi, ze jak mnie nie widzi to nie dzwoni, bo wtedy jeszcze bardziej teskni, ale niestety mi to podejrzanie wyglada. poza tym, wciaz powtarza, ze mnie kocha, ze jestem dla niego najwazniejsza, najlepszy prezent od losu. wciaz planuje wspolna przyszłość, itp. mowi, ze teskni, ze mu mnie brakuje. jak dla mnie jest to wszystko jednak bardzo sprzeczne ze sobą.
A co wy sadzicie? czy to wedlug Was sa oznaki tego, ze to uczucie gaśnie?
dodam jeszcze, ze pytałam go o to i powiedział, ze nie, ze jesli kiedys zacznie z jego strony to uczucie wygasać, to mi po prostu powie, albo to zauwaze sama....
Wrzucić na luz i wierzyć jego słowom? nie wiem co myślec.
z róznych opowiesci wiem, ze niestety tak czeto wygladaja oznaki końca zwiazku:(:(:(