oznaki zdrady, czy popadam w paranoje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Od jakiegoś czasu podejrzewam męża o zdradę. Na początku były to tylko moje wewnętrzne rozterki, ale teraz potrafię mu to wyrzucić prosto w twarz. reaguje zazwyczaj gniewem, wściekłością, ale czasem po prostu zmienia temat - coś tam burknie, jakby się lekko zażenował- ale wiadomo- to moja subiektywna ocena, więc na początek kilka faktów:

Takie wyrzuty z mojej strony zaczęły się jak zaczął namiętnie oglądać pornole - używał mojego kompa i nie kasował historii - stąd wiedziałam - zaczęłam robić mu awantury, bo komp mi nawalał i inne takie, aż do czasu jak jakaś znajoma stwierdziła- lepiej jak ogląda pornole, niż ma Cię zdradzać...więc ok - zaczęłam przymykać oko- ale od czasu do czasu przeglądałam sobie te jego historię seks-stron i odkryłam, że wchodził na stronę jakieś panienki do towarzystwa z naszej miejscowości- coś ala czat, czy coś tam - to było dla mnie jednoznaczne - zrobiłam mu awanturę - odkręcił, że niby z ciekawości, chciał sprawdzić co jest na tej stornie i takie tam - oczywiście z głupim uśmieszkiem na ustach - i chyba od tego czasu zaczęłam dokładniej analizować jego zachowanie - coraz więcej zdarzało się "dziwnych sytuacji":

- zmienił nawyki seksulane - ok- może pod wpływem tych pornoli

- czasem (niby w zartach) coś tam powie, że coś  robie nie tak nazwijmy to w zakresie technik seksulnych - a ja sie pytam- to kto robi ci to dobrze, a on wtedy ze tylko sie tak  droczy - a potem i tak nalega na nazwijmy to - dany rytuał seksualny - wiec nie kumam, skoro robie to zle, to po co mu na tym zalezy? - dodam, że mi akurat nie sprawia to wielkiej przyjemności, wiec wcale nie przeczce ze robie to "dobrze" smile

- nieraz ma mega apetyt na seks, a nieraz jakby był "zmęczony - jego praca polega na tym, że widzimy się tylko w weekendy, może tą praca jest zmęczony...

- czasem głupkowato komentuje moją fizyczność - nie jestem może seksbombą, ale wiem, że nadal mogę podobać się facetom - kiedyś tego nie robił, a nie uważam, żebym się aż tak fizycznie zmieniła - raz podoba mu się, że mam troszkę więcej ciałka ( mój współczynnik BMI jest idealny:) - a innym razie głupio stwierdził- ale ci d... przytyła - co w sumie jest faktem, ale jak go tak podkreśla to mnie zwyczajnie irytuje

- kiedyś rozmawialiśmy ze sobą całymi godzinami- pierwsze co robiliśmy po przebudzeniu to telefon do siebie, rozmawialiśmy do zaśnięcia, w każdej wolnej chwili - teraz coraz częściej dzwoniąc do niego - z kimś innym "namiętnie" gada - niby z kolegami z pracy (czasem po pół godz nie mogę się dodzwonić, a i nie zawsze oddzwania- tłumaczy, że niby nie widział - że to wina zestawu głośnomówiącego
- to samo- kilka razy chciałam sprawdzić sobie z kim tak gadał, jak tak nie mogłam się do niego dodzwonić - a np jak się dodzwoniłam to zadawałam "spontanicznie" pytanie z kim gadał- nigdy nie mogłam zweryfikować czy mówił prawdę, bo niestety tych połączeń nie było w rejestrze - jak go o to pytałam dlaczego skasował - wybuchał gniewem, że wymyślam, że skąd ma niby wiedzieć - pewnie cos mi sie pokreciło- a ja nawet zaczełam sobie zapisywac te dni i godz zeby potem sprawdzić - więc ewentualnie znowu mozna to zwalić na zestaw głosnomowiący:)

- nie ma w ogóle wysłanych sms, a odebranych tez ma jak na lekarstwo i to stare jakieś - kiedyś chyba miał - na pewno miał więcej od kumpli- teraz wcale- no tak, ale skoro tyle z nimi gada  - od razu napiszę - nie uważam nic złego w tym, że sprawdzam jego telefon, skoro on ze mną też postępuje nie fair - ja nie mam nic przeciwko by sobie zobaczył jak coś go interesuje, bo nie mam nic do ukrycia - jesteśmy małżeństwem od kilkunastu lat - skoro nawet zniżki z OC mam po mężu, to niby czemu nie mam znać jego historii korespondencji?

- czesto w te weekendy gdzieś wybywa na godzinkę lub dwie- no niby jakieś tam konkretne sprawy, ale kiedyś tak nie było - i tu historyjka- ostatnio tak wybył z rana i wrócił cały uchachany - a ja - poczułam damskie perfumy - w sumie z uśmiechem, bo nie wiedziałam co o tym myśleć (może przesadziłam) - coś tam mu w żartach zasugerowałam - a on na mnie naskoczył - wyjaśnie, że jestem osobą, która ma węch bardziej wyczulony niż większość osób - serio - i on o tym wie - mógł zwyczajnie powiedzieć - przecież byłem tam i tam , obsługiwała mnie jakaś babka- może przeszło - on mnie masakrycznie zwyzywał - no tak, ale jeśli faktycznie obsługiwał go jakaś panienka...

- parę razy zauważyłam dziwne zadrapania na jego ciele (no drpię go czasem, może to moje były) i raz - dałabym głowę - że malinki- udawał, że nie wie o co mi chodzi - malinek nie robie - twierdził, że to pewnie jakieś uczulenie - były to w sumie bardziej plamy - może w tej oznace przesadziłam - ale były jakieś czerwone plamy na torsie i w natłoku pozostałych rzeczy - nie dziwicie się, że wzięłam to za malinki

- nosił w portfelu prezerwatywy -  zrobiłam awanturę - wytłumaczył, że zbarał jak jechaliśmy w gości, co by sobie żonkę na wyjeździe bzyknąć - jak zrobiłam awanturę to wyjął

- nic mu nie pasuje, wszystkiego się czepia, wyzywamy się nawzajem - po czym - jak ręką odjął - zachowuje się jak przykładny mąż i twierdzi, że nawet mnie kocha- odejść nie chce- jak już to mówi, że ja mam odejść, ale jak kiedyś powiedziałam mu coś tam dosadnie, to zobaczyłam łzy w jego oczach, po czym jak mi się głupio zrobiło, że jestem taką krową -  znowu stał się obojętny = ale ja już ma dość tych upadków i wzlotów

w międzyczasie urodziło nam się kolejne dziecko, ja chwilowo zrezygnowałam z pracy na pełnym etacie, więc nasze dochody zmalały - zaczęły się awantury o kasę, bo zaczął zarabiać więcej ode mnie - przedtem było odwrotnie - wspominam o tym, bo uważam, że to istotna sprawa w naszych relacjach - ale ja nie tracę kasy na lewo i prawo - wręcz przeciwnie i gdybym wiedziała, że tak będzie kopnęłabym go w cztery litery jak byłam niezależna fnansowo, bo już wtedy bywały niesnacki między nami

z  tego wszystkiego zrobiłam się też okropna - coś jak baba w totalnej depresji - czasem mi się nie chce o siebie zadbać, leżę do południa, sprzątam powierzchownie, zaniedbuję siebie, siedzę w necie calymi dniami (wiem że to też było przyczyną naszego rozpadu, ale myślę, że siedzenie w necie było już rezultatem rozkłądu naszego małżeństwa - ale nie mam zapuszczonego domu, a jak chcę robię się na bóstwo i staję się perfekcyjną panią domu i kochanką idealną - ostatnio tak zrobiłam -  i co - on obojętny jeszcze bardziej niż jak olewam  - a pokłóciliśmy się znowu o totalny duperel- typu filiżanka pozostawiona po wypitej kawie - dosłownie- po jej zdegustowaniu! dodam, że on nie jest prefekcjonistą - a od innych czyli mnie wymaga zachowań idealnych

jednym słowem nic mu nie pasuje, a do tego dziwnie się zachowuje

ciągle go wypytuje o te zdrady- nie kryję  się już  z tym, że go podejrzewam, wiec z jednej strony nie dziwie sie ze ma dosc- aaa-- on też niby w żartach gada coś na temat mojego domniemanego gacha - ja nigdy nie zdradziłam- żeby nie było wątpliwośći:)

aaaa- i był czas, że mocno- niby w żartach sugerował mi, że powinnam znaleź sobie kochanka - ale na moje pytanie, czy on ma - odpowiadał, że nie - zresztą wiem, że favcet i tak się nie przyzna

Raz powiedział i że kogoś ma - rozryczałam się, potem powiedziałam, że niech wynosi się z naszego życia i takie tam - to się wystraszył i z takim pokornym śmiechem przytulił do siebie ze słowami- "no co Ty, zartowałem , tak ciągle pytasz, to powiedziałem Ci co chcesz usłyszeć"...innym razie po jakimś programie o zdradach olśniło mnie, że może on nie ma żadnego romansu, a tylko ma jakąś panienkę lub panienki do bzykania - jakoś tak w rozmowie- dużo w sumie rozmawiamy o wszystkim i o niczym -  poruszyłam z nim temat takich dziewczyn, co się spotykają z facetami, że niby bez zobowiązań no i oczywiście nie mogłam się powstrzymac się by nie zasugerować mu, że moze on jest w takiej znajomości...przecież to tylko seks - najpierw niby w zartach przekornie potwierdził, a potem jak zaczełam hipotetycznie opowiadac o tym jak takie związki postrzegają te dziewczyny, że przecież ona moze nawet byc w nim zakochana - nagle zmienił temat - i to było bardzo dziwne - poczułam,że jet bardzo dziwne- taka kobieca intuicja - i podsumowując już - własnie ta kobieca intuicja podpowiada mi, że mnie zdradza...

a o co mi chodzi - może ktoś był w podobnej sytuacji - niektórzy twierdzą, że właśnie podstawową oznaką zdrady jest własnie nieustanna krytyka ze strony partnera, inni, że jak tak się cały czas zdradę podejrzewa, to w końcu zdradzi...

z drugiej strony - zastanawiam się,  czy ja przypadkiem nie chciałabym, żeby mnie zdradzał- mam chyba dość tego związku tych jego fochów, nastrojów- tak tak - to facet ma fochy w tym związku! - a jakbym miała czarno na białym, że mnie oszukuje, to nie byłoby zmiłuj - wypad i już - a tak - nie wiem jak się od niego uwolnić - bo niech wybaczy, ale nie odejdę z gromadką dzieci w momencie kiedy nie mam własnych środków na utrzymanie - tak mam chociaż mieszkanie...

a już na koniec dodam - że tak naprawdę to zależy mi byśmy tworzyli prawdziwy partnerski związek - ja chcę być po prostu szczesliwa i mimo wszystko uważam, że mogłabym z nim byc - wiem dziwna jestem...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Twoje czepianie się o wszystko i awantury z byle powodu gwarantują, ze się nie dowiesz czy Cie zdradza czy nie.
Jak coś podejrzewasz , to buzia na kłódkę i bacznie obserwujesz, a nie się wychylasz z podejrzeniami.

3 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-27 21:52:02)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
pitagoras napisał/a:

Twoje czepianie się o wszystko i awantury z byle powodu gwarantują, ze się nie dowiesz czy Cie zdradza czy nie.
Jak coś podejrzewasz , to buzia na kłódkę i bacznie obserwujesz, a nie się wychylasz z podejrzeniami.

a wiesz- wiem to doskonale- ale tak mnie wkurza, że nie wytrzymuje i zawsze przyjdzie moment, że mu wyrzucę...dlatego w zasadzie zmieniłam strategię i co tam - zrobię to choć to wbrew mojej religii- będę mega miła, będę się starać itd i zero podejrzeń - choć już mam kolejne- te startegie zastosowałam w ten weekend i wydawał się całkowicie skołowany...no i nie wytrzymałam - bo czego ten dziad w końcu chce- chce bym była super, jestem super a on nadal nadundany - albo przechodzi jakiś męski kryzysys(bardzo prawdodpodobne) albo jest totalnym palantem (też to podejrzewam) podejrzewam nawet uraz mózgu- serio- bo jakoś mi się nie chce wierzyć, że wyszłam za palanta...

4 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-27 22:04:21)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Ja gdy podejrzewałam swojego męża o zdradę byłam świetnym obserwatorem i aktorem. Widziałam, że mnie okłamuje ale nie miałam twardych dowodów. Więc nawet jak mi opowiadał gdzie był, co robił przytakiwałam mu i zachwycałam się z nim. I tak powoli, powoli po nitce do kłębka. On myślał, że jestem taka naiwna i wszystko łykam, a ja go przechytrzyłam.

Tylko bądź cierpliwa i nie ma, że boli. Boleć to będzie jak będziesz żyła w kłamstwie i zawieszeniu.

5 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-27 22:57:55)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

inkaa - a co sądzisz o moich paranojach w temacie oznak zdrady?

...czytam właśnie Twój wątek...i doczytałam to czego się obawiałam - że jednak bywają wybuchają jak im się wypomina zdradę...cikeawe czy to rawidłowość, czy jak większość rzeczy zależy od osobowości...

6

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Miał romans. Prawie dwa miesiące przyglądałam się wszystkiemu z dystansu. Czułam, że mnie zdradza, bo zdradę zawsze czuć. Mój spokój go denerwował, więc czepiał się mnie o najmniejsze pierdoły. A ja starałam się żyć normalnie, pomimo że bacznie patrzyłam mu na ręce. Były dni, że nic nie trzymało się kupy między tym co mówił a tym co robił. A ja po prostu układałam puzzle.. Aż wyszedł mi smutny obrazek.

Nie chce osądzać jak jest w Twojej historii, bo mogę się mylić. Odpowiedz sama sobie na pytanie czy czujesz, że Cię zdradza.

7 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-30 16:51:17)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
inkaa napisał/a:

Miał romans. Prawie dwa miesiące przyglądałam się wszystkiemu z dystansu. Czułam, że mnie zdradza, bo zdradę zawsze czuć. Mój spokój go denerwował, więc czepiał się mnie o najmniejsze pierdoły. A ja starałam się żyć normalnie, pomimo że bacznie patrzyłam mu na ręce. Były dni, że nic nie trzymało się kupy między tym co mówił a tym co robił. A ja po prostu układałam puzzle.. Aż wyszedł mi smutny obrazek.

Nie chce osądzać jak jest w Twojej historii, bo mogę się mylić. Odpowiedz sama sobie na pytanie czy czujesz, że Cię zdradza.

przerazą mnie jak większość zdradzonych pisze, że zdradę się czuje- bo to brzmi trochę jak wyrok:)

no własnie ja tak te puzzle ukłądam- ostatnio starej znajomej zrobiłam z tego długą relację - i ona niestety stwierdziłą, że te puzzle do siebie pasują...a ja dosłownie- popadam w pranoje...ale ona sama jest przekonana, że jej ma swoje za uszami w kwestii związków pozamałżeńskij, więc już sama nie wiem-- moze sie tak nawzajem nakręcamy;)

HAH - nawet opis przy nicku mam: wkręcam się coraz bardziej:))))

po przeczytaniu kilku wątków tutaj, kilku radach - postanowiłąm bardzo postarać się nie wytykac mu na kazdym kroku- "zachowujesz sie jakbyś mnie zdradzał" - bo ja w sumei nie wykrzykuje mi, że mnie zdradza, tylko go logicznie punktuje na każdym kroku, który budzi mje watpliwośći...

ale to prowadzi tylko do większyhc kłótni...

tak więc od jakiegoś czasu staram się być żoną idealną - na tyle, na ile mogę i umiem:) - i wiecie co- on jakiś skołowany jest

a co więcej -przedtem było tak, że jak do niego dzwoniłąm to prawie zawsze z kims gadał - trudno mi było się do niego dodzwonić - a w tym tygodniu - chyba tylko raz trafiłam na zajęty - a i tak - jak nigdy - niemalże od razu oddzwaniał, albo przełączał - szok - ale wiem, że robi to świadomie - to z jego strony przejaw starania - doceniam to, żeby nie było...

coraz bardziej zastanawiam się, czy ja się tak nakręciłam, bo tak naprawdę z tą zdardą byłoby mi wygodnie- małżenstwo jest do bani - miałabym usparwiedliwienie - zę przyczyną były jego zdrady - a ja miałabym argument do tego, żeby mnie zostawił- choć paradoksalnie zalezy mina naszym związku- ale nie w takim wydaniu, w jakim to miało miejsce w ostatnich czasach...ja chcę być po porstu szczęśliwa- choć gdybym miała sie zsatanowić- szczęsliwe etapy w naszym związku chyba nie trwały dłużej niż miesiać - kłóciliśmy się od zawsze, ale to chyba normalne, jak sie jest w związku dłużej niz ta poczatkowa fascynacja- chemia zwana miłością...myśle, że z wiekiem stajemy się wygodni, wiemy czego chcemy i już tak nie decydujemy się robić wszystko dla ukochanej osoby....czasem sobie pomyślę, że sama sobie na takie traktowanie z jego strony zasłużyłam - bo do tej pory rzadko kiedy miałąm do niego prretensje, o rzezcy, które z biegeim lat coraz bardziej mnie wkurzały...nie wiem czy nie zakręciłam- czy da się mnie zrozumieć:)))

...z drugiej strony - mam świadomość, że jesli nawet zdradził, bo włąśnie miał już dośc naszego związku- a ja mam świadomość, że ma go dość i ma do tego prawo - i jeśli teraz jednak się oboje postaramy to naprawić- zbudujemy coś od nowa, to pewnie nigdy nie dowiem się czy mnie zdradzał...a ja chyba chciałabym po porstu wiedzieć ...


ps. Inkaa - napisałam do Ciebie mejla:)

8 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-10 13:06:15)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

chciałam to napisac w nowym wątku - pod konkretnym tytułem-zapytaniem dla osób z podobnym problemem, ale zasady na forum nie pozwalają...a miz zależy na opinii osób, które to przeszły, bo chyba zaczynam rozumieć, co jest jedną z przyczyn zachowań mojego męża

ostatnio złapałam go na tym, że przeglądał oferty lasek z okolicy - już kilka lat temu - nie wiem dokładnie ile - przyłapałam go, jak wlazł na stronę jakieś dziwki - dosłownie - zza rogu- wtedy oświadczył, że zrobił to z ciekawości- na zasadzie - kto to, a może znam itp - teraz - choć od razu z nim rozmawiałam  - jego odpowiedź jest na zasadzie - "nie wiem jak to się stało- wchodzę na te strony, ale tych ogłoszeń naprawdę nie oglądałem"  - nie wiem, czy jest to możliwe, czy otworzyły mu się np w tle i widniały w historii...

wkurza się na mnie, że go non stop podejrzewam, choć jak rozmawiamy i zadaję pytanie - co ty byś zrobił na moim miejscu- odpowiada, że to samo, że by się zastanawiał i komentuje - no pecha masz jakiegoś, tak się nakręcasz, że samo się dzieje - dodam, że NIE uwaza mnie za blondynkę- to naprawde skomplikowane i ja juz nie wiem co myśleć...


dodam, że w ogóle nie czuł się zobowiązany tłumaczyć z tego, mimo, że zrobiło mi się przykro do tego stopnia, że się popłakałam...

czy ktoś był w podobnej sytuacji?

po co wg Was faceci wchodzą na takie stronki- czy faktycznie może być tak, że tylko w poszukiwaniu sex-filmików?
olać to- niech sobie robi, czy dążyć do zerwania - z tym jakby nie było nałogiem ...



tak- uważam, że mój jest uzależniony od porno w sieci...

9

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

nie wiem już co zrobię, a co dopiero co mam robić...

wczoraj znowu przeryczałam pół nocy, a potem długo leżałam rozmyślając, co tez robi ten mój mąż stylizujący się wręcz na ideał

tak- bo to ja jestem zołza,, która się czepia, oskarża go o zdrady, a on "głupi, wierny jak pies", więc "jak tego tak bardzo chcę, to pewnie w końcu to zrobi"...

i co ja mam myśleć o jego zapenieniach, skoro znam jego zdadnie na temat seksu - jeśli baba chce, to dlaczego nie, skoro on też ma ochotę, to nie mam nic wspólnego z miłością, to jakby zrobić sobie porządny masaż...relaks, odprężenie...przecież mu się należy- haruje na rodzinę, a bidak meczy się w tej puszce - jak nadarzy sie okazja - pewnie by skorzystał -

tak - zapytałam go ostatnio o to wprost - mimo tych naszych wiecznych kłótni na neutralne tematy rozmawia nam się idealnie i to chyba nas trzyma - i on wprost odpowedział...owszem, czasem odpowiada mi na odczepne, zebym się odwaliła- ale tym razem, tak nie było- to była jego opinia - znamy się zbyt długo, bym nie umiała tego rozróźnić...zresztą, on wile razy puszczał dziwne teksty o współżyciu z innymi kobietami - w sumie właśnie z tych zachowań wzięły się moje podejrzenia...

ja zaczynam sobie uświadmiac, że jeśli on jest zakąłmnym dupkiem, to nie przyzna mi się choćbym go torturowała,
więc już sama nie wiem, czy sie tym zadręczcać, bo to mnie wykańcza psychicznie

a ja mam przecież dzieci...

ja już ie wiem nic...

10

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Napiszę Ci tak.
Jesteście kilkanaście lat po ślubie co oznacza, że znasz swojego męża bardzo dobrze. Skoro czujesz, że coś jest nie tak to pewnie tak jest. Ja bym swojego też nigdy nie podejrzewała a jednak.

Facet nie przyzna się tak łatwo, tak po prostu, musicie spokojnie usiąść wieczorem jak już dziecko śpi i porozmawiać. Powiedz mu co czujesz i że nie zniesiesz już dłużej takiego życia. Że masz podejrzenia takie a takie i chyba zasługujesz na prawdę. Sama napisałaś jak dużo razem rozmawialiście. Spokojnie. Przygotuj się do tej rozmowy, do swojej reakcji, do tego co mu powiesz jak potwierdzi a co jak zaprzeczy. Nie strasz go od razu wyrzuceniem z domu bo wiele facetów w obawie przed ułożonym i wygodnym życiem nie przyznaje się do zdrady.

Powodzenia

11

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

A mój mąż przyznał mi się, że zakochał się w koleżance z pracy, już nie wytrzymał presji, i gryzące go wyrzuty sumienia doprowadziły do tego, że zwalił ten problem na mnie. Trwało to kilka miesięcy, ponoć bez niczego, Ona nawet o tym nie wiedziała, postanowił, urwać to, zerwał z Nią kontakty(tak mi powiedział), ale pracują w jednej firmie, więc łatwo nie było. Ja codziennie się denerwowała, chciałam mu ufać ale nie potrafiłam. I miałam racje, On nadal mimo zapewnień nie zerwał z Nia kontaktu, weszłam na bilingi i zobaczyłam że dziennie pisze do Niej ok 15 smsów. Ona wie, że On ma rodzinę co mam robić, znowu mnie zapewnił, że zerwie to, że smsy były tylko koleżeńskie i myśli, że ja w to uwierzę.
Co mam robić, dzwoniłam już do Niej ale laska zna chyba mój numer i nie odbiera.

12 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-11 14:54:36)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
zlazona napisał/a:

Napiszę Ci tak.
Jesteście kilkanaście lat po ślubie co oznacza, że znasz swojego męża bardzo dobrze. Skoro czujesz, że coś jest nie tak to pewnie tak jest. Ja bym swojego też nigdy nie podejrzewała a jednak.

Facet nie przyzna się tak łatwo, tak po prostu, musicie spokojnie usiąść wieczorem jak już dziecko śpi i porozmawiać. Powiedz mu co czujesz i że nie zniesiesz już dłużej takiego życia. Że masz podejrzenia takie a takie i chyba zasługujesz na prawdę. Sama napisałaś jak dużo razem rozmawialiście. Spokojnie. Przygotuj się do tej rozmowy, do swojej reakcji, do tego co mu powiesz jak potwierdzi a co jak zaprzeczy. Nie strasz go od razu wyrzuceniem z domu bo wiele facetów w obawie przed ułożonym i wygodnym życiem nie przyznaje się do zdrady.

Powodzenia

złazona- nie chodzi o to, że Cię neguję- wrecz przeciwnie- ale sama zauważyłaś, że duoz z nim romzawiam...a może za dużo...bo ja już wiem, że to jednak rada nie dla mnie- to gadanie...

dziś postanowiłam przestać gadać, narzekać, prosić, PONIŻAĆ się (tak , tak włąsnie się czuję!) - jak bedze chcial- pogadam- jak nie - to nie

dziś jest właśnie taki dzień - sądny dzień...postanowiłam wóz albo przwóz- ma się określić - czy chce się zmienić na lepsze czy odchodzi

on nie umie podjąć decyzji

pierwsza rozmowa zakonczyla sie awanturą - bo zeszla na temt moich podejrzen jego o zdradze-
tlumacze mu jak osłowi:

-"ja nie twierdze, że Ty mnie zdradzasz, ale zachowujesz się tak jakbyś to robił- ja oczekuje wytłumaczenia- chce tego - jesli tego nie robisz- dla mnie oznacza to, że mnie nei szanujesz i nigdy nie szanowales "- mowie mu to wprost, że tak odbieram jego zachowanie - wiec qrde - niech się w koncu ogarnie


ja wiem, że ma trudny charakter- jemu trudno się do czegoś przyznać- jak zrobi coś żle i wie, że zrobił źle, że nie chciał - to po prostu potem jest miły- to jego przeprosiny, już się przyzwyczaiłam- ale teraz mówię mu wprost- że to nie wystarczy- zresztą- on tym razem nie jest miły, a wręcz przeciwnie...

ja się zmieniłam- staram się bardzo- a on

on mi tylko potrafi wypomnieć, że jak zrobię coś dobrze to potem oczekuję pochwał i wypominam mu że się staram a on nie

czy to coś złego? tym bardziej- że ja to wypominam, nie po tym jak robię "mu dobrze"- ale jak on po takim moim naprawdę fajnym, prawidłowym- nie wiem jak nazwać - idealnym zachowaniu- zaczyna zrzędzić - czego on w końcu chce!?

na moją prośbę - czy może przestać non stop narzekać na brak kasy - a w zasadzie na fakt, ze ja  (CHWILOWO)nie  zarabiam- odparł, że nie potrafi, że musi - OK, punkt za szczerość- skomentował- że po co ma mnie okłamywać że przestanie - skoro wie, że nie da rady bo to silniejsze od niego

wiec mowie mu- OK - rozumiem to- poniekad masz podstawy do narzekania, wiec moge ci pozwolic na marudzenie- ale Ty tez musisz mi pozwolić na moje slabosci

a on - ....

a on mówi: "jak Ci się nie podoba to odejdź..."


...........

KAsia4 -

współczuję - bo wiem co czujesz - ja mojego co prawda bezpośrednio nie nakryłam na niczym konkretnym, ale widzę, że usuwa skrzętnie historię - czesto do niego dzwonię i ma zajęte czasem i godzinę- mówi, że gadał z kumplem tylko dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze jak chcę sparwdzić to połączenie- to go nie ma w pamięci- tłumaczy że ma taki telefon - że jak z kimś czesto rozmawia - to pokazuje tylko ostatnie polaczenie- zgadza się - tylko, że mowi ze gadał np z Jurkiem- a tego dnia nie ma żadnego połączenia z Jurkiem- już mu nawet tego nie wytykam, bo przcież i tak skomnetuje że mam paranoje, albo, że mam pecha- bo znowu wszystko układa się w te moje klocki- brakuje tylko, żeby mnie o jakieś czary oskarżył:)

w każdym razie jest tak - o tej beznadziejnej rozmowie, jak już się wyryczałam, napisałam do niego, że to ona ma podjąć decyzję - albo się zmienia na lepsze, albo odchodzi...

13

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

no u mnie to jeszcze est złożona sytuacja, bo mój mąż ma do tego depresję, zaczął się leczyć niecały miesiąc temu i teraz to najgorszy czas dla nas. Psycholog mi radzi, żebym nie zaogniała sytuacji, ale jak mam tego nie robić, skoro widzę, że robi ze mnie idiotkę, okłamuje, i co wszystko mam tłumaczyć na poczet choroby, sama już nie wiem, co robić, jak się zachowywać.
Ma takie wahania nastrojów, raz jest dobrze, raz tragicznie.....
A do tego mam przeczucie, że ta larwa to wykorzystuje i specjalnie uwodzi mi męża, chociaż wiem, że On też nie jest bez winy.
Dziwnym trafem nigdy nie smsują jak jest w domu, czyli ustalili że jak On do domu wraca to koniec, więc jakie to koleżeńskie stosunki, śmieszne.

14

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

onazona

mój tez idzie w zaparte, nawet jak już mam twarde dowody, to i tak zaprzecza, aż się ugnie, ale czasami długo czasu mija.
Mówi, mi że tak ma że kłamie, że taka jego natura.
Myślę, że faceci mają takie zachowanie, im bardziej naciskamy, tym bardziej się blokują.
Nie możesz tak jak ja zajrzeć na jego biling, mój ma specjalnie telefon na kartę i myślał, że nie ma takiej opcji ale sie pomylił.
Najbardziej mi żal dzieci, bo mamy 2 córeczki, i to dla nich chcę przecierpieć i spróbować czasami wbrew sobie, bo gdybyśmy byli sami, to przypuszczam, że już by nas nie było.
Wczoraj po tej całej akcji z smsami powiedziałam, mu że go nienawidzę, a ten dzisiaj mówi cały dzień jak do Niego dzwonię, że nie ma sensu już być razem, nawet dla dzieci.
A ja chcę mu pomóc i dać szanse naszej rodzinie, a On przez chorobę, chce przekreślić całe nasze życie, a jesteśmy 8 lat razem, od tak w jeden dzień.
Smutne, ale z dnia na dzień stał się obcym zupełnie zimnym facetem.

15 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-11 15:25:59)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
kasia4 napisał/a:

no u mnie to jeszcze est złożona sytuacja, bo mój mąż ma do tego depresję, zaczął się leczyć niecały miesiąc temu i teraz to najgorszy czas dla nas. Psycholog mi radzi, żebym nie zaogniała sytuacji, ale jak mam tego nie robić, skoro widzę, że robi ze mnie idiotkę, okłamuje, i co wszystko mam tłumaczyć na poczet choroby, sama już nie wiem, co robić, jak się zachowywać.
Ma takie wahania nastrojów, raz jest dobrze, raz tragicznie.....
A do tego mam przeczucie, że ta larwa to wykorzystuje i specjalnie uwodzi mi męża, chociaż wiem, że On też nie jest bez winy.
Dziwnym trafem nigdy nie smsują jak jest w domu, czyli ustalili że jak On do domu wraca to koniec, więc jakie to koleżeńskie stosunki, śmieszne.

Kasia - mojego też podejrzewam o depresje- bo to nienormalne- takie wahania nastrojów o których też piszesz

hahha- ja mam to samo- w pracy ględzi namiętnie, a w domu nawet telefony przy dupie nie nosi

ale czasem jak zadzwoni telefon w domu - to dziwnie się zachowuje, jakby się miesza i mam wrazeniem ze ze starchem patrzy na ekran...kiedyś dziwnie zaregowal na kumpla (niby) którego ma dziwnie wpisanego - nie po imieniu - nie wiem jak to sprawdzić kto jest tak naprawde po drugiej stronie tego numeru- obawiam się, że jak zadzwonię z mojego tel i jesli moje podejrzenia sa sluszne, to obróci sie to przeciw mnie...ja już chyba boję się - tak, ja mam wrażenie że on mnie troszkę zastarsza, że tak weszę

raz skasowalam mu smsa, którego wysłałam w nocy- rano niby tylko zapytal, czemu skasowalam - pwoedzialam ze byl ode mnie, ze się rozmyslilam - ale potem przylapalam go jak sparwdzal na moim telefonie czy wysylalam- nie wiem czy tylko chcial sprawdzic co wyslalam, czy wlasnie chcial sie upewnic ze na pewno skasowalam swojego smsa

on po każdej kłotni - jak ja to mowie- pzrechodzi do porzadku dziennego i po krótkim czasie(choć ostatnio coraz dłuższym) zachowuje się jak gdyby nigdy nic...nie musże pisać, ze czasem czuję się wtedy jak szmata- on mnie obrazil, a potem jest milutki, ja wiem że on taki jest i mu ulegam - nie chodzi od razu o to ze ide z nim do lozka- ale ze mu wybaczam, mimo, ze nie przeprosil

moja wina- bo zawsze tak robilam- a teraz sie buntuję- nagle przestalo mi to odpowiadac- nagle domagam się przeprosin i wyjaśnień jego zachowania...(sarkazm)

Tak więc- wydaje mi się, że ma depresję - zreszta sam mowi ,zę tak czuje- ale on nie pojdzie do specjalisty, bo uważa, że powodem jego depresji jest mój brak pracy. Pewnie ma rację.

tworzy się błedne koło-

nie mam pracy- go to dołuje- mnie dołuje jego zachowanie- nie jestem w stanie znaleźć pracy, bo jestem zdołowana- nie ma pracy, więc on się dołuje...

taki to u nas mechanizm, a cała reszta to już tego konsekwencje...

ja wiem, ze chce dobrze, że zarabia na rodzinę kosztem własnego zycia- czy życia rodziny- że nie jest mu łatwo- ale do cholerki- on sam się umartwia- ja nie raz chciałam mu pomóc- prowadziłam psychologiczne gadki z rodzaju

szczęście zależy od Cibie- chcesz być szczęśliwy - badź - po co się umartwiać, nic tego nie zmieni - będziesz szczęśliwy, ja będę szczęśliwa, będę miała ochotę wyjść do ludzi (bo nie mam) - znajdę pracę ...

niby przyznaje mi rację - kiedyś aż w szoku byłam - tak się pozytywnie zachował- ale tylko jakieś 1,5 dnia

potem usiadł i zaczął marudzić

poprosilam by przestal ..przestał na chwilę...potem może niepotzrezbnie mnie wzięło i wygarnęłam mu, że on tarci czasem tyle kasy, co ja na rodzinę - już nie będę opisywać sytuacji- ale zakoczyła się stwierdzniem z jego strony

"ty głupia pi..o...."

na początku w ogóle nie dopuszczał do siebie myśli, ze nie miał prawa tak powiedzieć

ale ja wiem, że powiedział to w dużej złości- rozumiałam dlaczego-pokazałam ska mu się wzięła ta złość

przyznał mi rację i nawet przeprosił...

ale od tego czasu sytuacji gora-dół było już chyba z 10...

mozemy sobie opisywac wzajemne doświadczenia w temacie- sama jestem ciekawa jak to się u mnie zakończy...i kiedy:)..albo- czy w ogóle...

Kasia - ma wrażenie jakbyś pisała o mnie...ja też chce pomóc temu związkowi - nie tylko da siebie, ale też dla dzieciakó, ale nie wiem czy to ma sens- bo n już z dzieciakami nie umie czasu spędzać i nawet tego nie ukrywa...a ja nie wiem co robić...

16

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
onazona napisał/a:
kasia4 napisał/a:

no u mnie to jeszcze est złożona sytuacja, bo mój mąż ma do tego depresję, zaczął się leczyć niecały miesiąc temu i teraz to najgorszy czas dla nas. Psycholog mi radzi, żebym nie zaogniała sytuacji, ale jak mam tego nie robić, skoro widzę, że robi ze mnie idiotkę, okłamuje, i co wszystko mam tłumaczyć na poczet choroby, sama już nie wiem, co robić, jak się zachowywać.
Ma takie wahania nastrojów, raz jest dobrze, raz tragicznie.....
A do tego mam przeczucie, że ta larwa to wykorzystuje i specjalnie uwodzi mi męża, chociaż wiem, że On też nie jest bez winy.
Dziwnym trafem nigdy nie smsują jak jest w domu, czyli ustalili że jak On do domu wraca to koniec, więc jakie to koleżeńskie stosunki, śmieszne.

Kasia - mojego też podejrzewam o depresje- bo to nienormalne- takie wahania nastrojów o których też piszesz

hahha- ja mam to samo- w pracy ględzi namiętnie, a w domu nawet telefony przy dupie nie nosi

ale czasem jak zadzwoni telefon w domu - to dziwnie się zachowuje, jakby się miesza i mam wrazeniem ze ze starchem patrzy na ekran...kiedyś dziwnie zaregowal na kumpla (niby) którego ma dziwnie wpisanego - nie po imieniu - nie wiem jak to sprawdzić kto jest tak naprawde po drugiej stronie tego numeru- obawiam się, że jak zadzwonię z mojego tel i jesli moje podejrzenia sa sluszne, to obróci sie to przeciw mnie...ja już chyba boję się - tak, ja mam wrażenie że on mnie troszkę zastarsza, że tak weszę

raz skasowalam mu smsa, którego wysłałam w nocy- rano niby tylko zapytal, czemu skasowalam - pwoedzialam ze byl ode mnie, ze się rozmyslilam - ale potem przylapalam go jak sparwdzal na moim telefonie czy wysylalam- nie wiem czy tylko chcial sprawdzic co wyslalam, czy wlasnie chcial sie upewnic ze na pewno skasowalam swojego smsa

on po każdej kłotni - jak ja to mowie- pzrechodzi do porzadku dziennego i po krótkim czasie(choć ostatnio coraz dłuższym) zachowuje się jak gdyby nigdy nic...nie musże pisać, ze czasem czuję się wtedy jak szmata- on mnie obrazil, a potem jest milutki, ja wiem że on taki jest i mu ulegam - nie chodzi od razu o to ze ide z nim do lozka- ale ze mu wybaczam, mimo, ze nie przeprosil

moja wina- bo zawsze tak robilam- a teraz sie buntuję- nagle przestalo mi to odpowiadac- nagle domagam się przeprosin i wyjaśnień jego zachowania...(sarkazm)

Tak więc- wydaje mi się, że ma depresję - zreszta sam mowi ,zę tak czuje- ale on nie pojdzie do specjalisty, bo uważa, że powodem jego depresji jest mój brak pracy. Pewnie ma rację.

tworzy się błedne koło-

nie mam pracy- go to dołuje- mnie dołuje jego zachowanie- nie jestem w stanie znaleźć pracy, bo jestem zdołowana- nie ma pracy, więc on się dołuje...

taki to u nas mechanizm, a cała reszta to już tego konsekwencje...

ja wiem, ze chce dobrze, że zarabia na rodzinę kosztem własnego zycia- czy życia rodziny- że nie jest mu łatwo- ale do cholerki- on sam się umartwia- ja nie raz chciałam mu pomóc- prowadziłam psychologiczne gadki z rodzaju

szczęście zależy od Cibie- chcesz być szczęśliwy - badź - po co się umartwiać, nic tego nie zmieni - będziesz szczęśliwy, ja będę szczęśliwa, będę miała ochotę wyjść do ludzi (bo nie mam) - znajdę pracę ...

niby przyznaje mi rację - kiedyś aż w szoku byłam - tak się pozytywnie zachował- ale tylko jakieś 1,5 dnia

potem usiadł i zaczął marudzić

poprosilam by przestal ..przestał na chwilę...potem może niepotzrezbnie mnie wzięło i wygarnęłam mu, że on tarci czasem tyle kasy, co ja na rodzinę - już nie będę opisywać sytuacji- ale zakoczyła się stwierdzniem z jego strony

"ty głupia pi..o...."

na początku w ogóle nie dopuszczał do siebie myśli, ze nie miał prawa tak powiedzieć

ale ja wiem, że powiedział to w dużej złości- rozumiałam dlaczego-pokazałam ska mu się wzięła ta złość

przyznał mi rację i nawet przeprosił...

ale od tego czasu sytuacji gora-dół było już chyba z 10...

mozemy sobie opisywac wzajemne doświadczenia w temacie- sama jestem ciekawa jak to się u mnie zakończy...i kiedy:)..albo- czy w ogóle...

Kasia - ma wrażenie jakbyś pisała o mnie...ja też chce pomóc temu związkowi - nie tylko da siebie, ale też dla dzieciakó, ale nie wiem czy to ma sens- bo n już z dzieciakami nie umie czasu spędzać i nawet tego nie ukrywa...a ja nie wiem co robić...

U nas wygląda to tak, że dopóki nie wyrzucił tego z siebie, odnośnie koleżanki z pracy, tego, że jest mi źle, usłyszałam, że jestem zła i nie dobra, że kocha mnie mniej, że ma dosyć mojego gadania, że go drażnię, wiele przykrych słów usłyszałam w grudniu.
Później po rozmowie jednej z wielu powiedział mi, że to koniec, że nie ma siły już walczyć, że pasuje.
Wybłagałam go o to, żeby dał nam szanse, o to, żeby pozwolił mi postarać się, żeby nasz związek się zmienił. Ale wtedy oboje nie wiedzieliśmy, że ma depresję. Zaciągnęłam go nawet na terapie małżeńską, i tam na 1 spotkaniu psycholog tez sie nie zorientowała, tak się kamuflował a i później wyszło, że i tak na samej terapii nie był do końca szczery

Pod koniec grudnia sami wyczytaliśmy, że może to być depresja, bo im bardzie sie starałam, i On zresztą też żeby było dobrze, tym gorzej się czuł.

Poszliśmy na 2 terapię, i już na 3 nie wylądowaliśmy, ponieważ, Pani psycholog stwierdziła, że mąż nie nadaje się na terapie małżeńską, ani na razie żadną inną, tylko na leczenie farmakologiczne.
Poszedł do lekarza, dostał leki, ale teraz dopiero zaczyna się koszmar.

Jak bez nich mimo, że nie było w nim szczęścia, stał sie oziębły, to jakoś po mału z dnia na dzień funkcjonowaliśmy. Przez pierwsze dni brania leków bolało go wiele rzeczy, brzuch, głowa (ta boli go do dzisiaj), było niedobrze, ale innych efektów nie było.
Później zaczęło mu się robić smutno bardzie, mówił, że osiąga dół, a późnij zaczynał sie histerycznie śmiać, tak od bez powodu.

Teraz ma dni najgorsze, mówi, że jednak to nie ma sensu, że czuje się tak jak przed tym kiedy mi powiedział, czyli w listopadzie, dzisiaj mamy przeprowadzić poważną rozmowę, bo rano napisał, że dla dzieci warto jest spróbować, a jak dzwoniłam za 3 godziny, to powiedział, że zastanawia się czy to wogóle ma sens, dzieci i tak cierpią, jemu będzi lepie samemu, a i że zastanawia się że zakończyć znajomość z koleżanką, i dodał, że tak go naszło i teraz tak myśli.

Dzwoniłam do Niego jeszcze kilka razy, bo mała jest chora i chciał żebym mu powiedział co i jak i jednym razem miał smutny taki głos mojego mężusia którego kocham i który kocha mnie, a za godzinę obcego faceta, który ma gdzieś mnie i moje sprawy.


Taka huśtawką emocjonalna odbija się na dzieciach naszych, ja schudłam już z 6 kg, nic nie jem, tylko piję, przeważnie kawę.
Biorę codziennie po 2 tabletki na uspokojenie bo inaczej bym nie wytrzymała.


Teraz Ci napiszę, że lekarka mi powiedział, że reakcje facetów w depresji są różne, ale składają się w jedną całość.

Najpierw jest udawanie, że wszystko jest ok, taki przybiera maskę radości, chociaż w środku wszystko mu wyje z bólu, później jest zobojętnienie i na niczym im nie zależy, jedni przesadnie wtedy zajmują sie dziećmi, a kolejni tak jak Twój też są wobec nich obojętni.
Jedni zakochują się w innych kobietach, ale lekarka powiedział, że to normalne, inni zdradzają, żeby tylko sobie ulżyć, a jeszcze inni zaglądają na strony porno.
Co facet to co innego.

Znalazłam jedną zależność, że im bardziej na coś naciskam, tym bardziej On sie wkurza, im bardziej jestem czuła, i miła, ale bez przesadnej czułości, to On inaczej już nawet ze mną rozmawia.

Wiem, jedno bez leczenia, bez wizyty u specjalisty sobie nie poradzicie,
Ty będziesz w dołku nerwowym, i będą dni że nie będziesz wiedziała co robić.

Ja mam tak dzisiaj, nie wiem, na jaki nastrój trafię, jak wróci, czy będzie w ogóle sens rozmawiać. I czy to coś da, oby.

Pamiętaj jedno, nic co się z Nim dzieje nie jest Twoja winą, nie wmawiaj sobie tego, to że staje się agresywny i mało przyjemny to też nie jest Twoja wina tylko tej choroby.

A problem może nawet tkwić w dzieciństwie, w relacjach z rodzicami, teraz mogło mu się to dopiero uaktywnić.
Ale to nie jest TWOJA WINA

17

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

nie uwązam, że to moja wina- może tak to czaem brzmi- ale nie w ogólnieniu...może czasem piszę chaotycznie- ale mocno zdaję sobie sprawę, jak bardzo skomplikowana jest ta sytuacja - czasem pewnie jak ktoś na m etapie będzie chciał zrozumieć- nie zrozumie...


zresztą - ja sama jescze nie rozumiem- nie mam obrazu całości

dość długi czas nikomu się nie żaliłam- nawet najbliższym...kłociliśmy się jak włsokie małżeństow, wyzywaliśmy rozwodem- ale to było co innego niż teraz

on troszkę jest niezadowolony- bo zaczęłam zalić się siostrze...on ma tez troszkę paranoję, że wszystkim znajomym mówię jaki z niego cham...choc ja tego tak nie robię...ale dzięki zaczełam mieć wrażenie - że mnie zwyczajnie zastrasza...

a ja głupia mimo wszystko uważam, że jest fajnym facetem, tylko się troche pogubił...

18

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

lepiej go zostaw bo niedługo zwariujesz.

19

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

najprościej jest zostawić, a może można poznać problem, dojść do tego co spowodowało, że taki jest, bo też się zmienił, ale dlaczego.......

onazona z jakiego jesteś miasta, to może podam Ci namiary na specjalistę i tez dla Ciebie.

20 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-11 20:25:50)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
MarekP napisał/a:

lepiej go zostaw bo niedługo zwariujesz.

o ile już nie zwariowałam:P

Marku- bez urazy - dzięki za taką radę - gdybym była bez dzieci i franka, gdybym chociaż miała gdzie zamieszkać - to pewnie bym skorzystała bez zastanowienia- niestety - to nie jest takie proste w mojej sytuacji...



Kasiu- dzięki za chęć pomocy -ale ja niestety wiem doskonale gdzie szukać specjalistów- wiem też równie doskonale, że niestety- przynajmniej na dzień dzisiejszy - żaden specjalista nie wchodzi w grę - z jego strony rzecz jasna...

nie wiem komu się poradzić- chyba pójdę do księdza, choć nie chodzę do kościoła...

albo faktycznie- zrobię 'jak mi każe'- znajdę sobie kochanka- bo takie propozycje często 'lecą z jego ust'...

21 Ostatnio edytowany przez kasia4 (2014-02-11 21:07:31)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Ja chętnie Ci wysłucham, widać mamy podobny problem.

Mój dzisiaj wrócił z pracy i stwierdził, że jednak nie widzi sensu bycia razem, że nie jest już na tyle silny i zastanawia się, czy nie odejść.
Już serce mi pęka, a w piątek walentynki, ja mam urodziny, mieliśmy plany, chciał mnie gdzieś zabrać, a teraz nawet nie chce ze mną rozmawiać.
Zapisałam, go na terapie wspierającą, ale oznajmił że wali go to i tak nie pójdzie.

Ja jestem już strzępkiem nerwów, a do tego ja też nie pracuję i chyba pójdę z dziećmi pod most, bo nic go nie interesuje co dalej będzie, tylko to tu i teraz i że On tak czuje i chce.

Powtarzam mu, że chcę być z Nim pomóc mu, że dzieci go potrzebują, juz nie chodzi o mnie, ale te argumenty przestały do niego docierać.
Wiem, że nic nie zrobię, im bardziej go proszę żeby się zdecydował, żeby dał nam szansę, myślę, że gorzej mu to robi, musze chyba wyluzować i dać mu czas.

22 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-11 23:00:11)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Kasia - co mam Ci powiedzieć- identyczny schemat przerabiam- Ty poszłaś krok do przodu - chciałaś go leczyć- ja wiem, że nie tędy droga

ale

postanowiłam właśnie- i qrde - jak ktoś to czyta - to proszę mnie wyprostować gdybym znowu zaczęła ciągnąć w zabarwieniu marudzącym:)

otóż zrobiłam małe podsumowanie i wyszło mi, że:
- oszukuje mnie
- boli mnie to, ale

- mam dzieci i na chwilę obecną nić mi nie da rzucanie się z motyką na słońce- choćby dlatego, ze jestem za wygodna;) - no i dlaczego to ja mam cierpieć i robić sobie bardziej pod górkę

- przetrwaliśmy ze soba tyle lat to kilka miesięcy w tą czy w tą nic nie zmieni- w sensie, że na gorsze- gorzej być nie może (oby!)

i w związku z tym

daję mu kilka miesięcy
ja postanawiałam się starać - najbardziej jak potrafię
i nawet jak on od razu nie będzie- nie będę mu tego wypominać
nie będę mu nic wypominać- ale oczywiście zachowam bystrość umysłu;P

i zobaczymy - daję mu 3 miesiące

nic nie oczkuję - to jego sprawa co zrobi - niczego nie wymagam- od niego zależy czy chce

ale jak się zmieni- to daję temu związkowi szansę, nawet jak moje przypuszczenia okażą się prawdziwe

zamierzam się fajnie przy tym bawić- bo mam już dość tego wiecznego dołowania, zamartwiania, smutku - jak ja nie dam rady, to kto?

smile

EDIT: jedego oczekuję- jeśli mnie zdradza, to ma przestać:)

23

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Krok do przodu, albo 2 do tyłu.

Powiedziałaś mu już tak na chłodno, o ile się tak w ogóle da, że wiesz o jego zdradzie, nie interesuje Cię, z kim co  i dlaczego, ale że ma to być koniec.
Ciekawe co On na to powie, ale pewnie dalej pójdzie w zaparte.

Co my musimy poświęcić i jak się stresować, a Oni mam wrażenie mają to gdzieś, później dopiero jak już nie ma rodziny, a młoda panienka kopnie go w dupę przypomina sobie i żałuje swoich decyzji i tego, że nie ma już powrotu do rodziny.

My jesteśmy 8 lat ze sobą, ale co to jest, czy to ważne dla faceta.

24 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-11 23:43:53)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
kasia4 napisał/a:

Krok do przodu, albo 2 do tyłu.

Powiedziałaś mu już tak na chłodno, o ile się tak w ogóle da, że wiesz o jego zdradzie, nie interesuje Cię, z kim co  i dlaczego, ale że ma to być koniec.
Ciekawe co On na to powie, ale pewnie dalej pójdzie w zaparte.

Co my musimy poświęcić i jak się stresować, a Oni mam wrażenie mają to gdzieś, później dopiero jak już nie ma rodziny, a młoda panienka kopnie go w dupę przypomina sobie i żałuje swoich decyzji i tego, że nie ma już powrotu do rodziny.

My jesteśmy 8 lat ze sobą, ale co to jest, czy to ważne dla faceta.

tak powiedziałam- chyba to nawet już pisalam na tym forum

jakoś tak go zakręcilam, że on zaczął gadac i przyznał się że faktycznie mnie zdradza - po cym moja reakcja okazała się bardziej gwałtowana niz mu obiecałam- i zaprzeczył- poszedł w bajkę - no co TY KOCHANIE - żartowałem...

nie wkurzył się jak zwykle- tylko się mega przestraszył, więc wg mnie znowu poszedł w kłamstwo, które jednak było dla niego bezpiecznym azylem...albo faktycznie- zażartował sobie- tego już pewnie nigdy się nie dowiem, ale zamieszało mi w głowie...

25

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

już się nauczyłam, albo się staram przyjmować wszystko z pokorą, bez nerwów a wszystko we mnie w środku się gotuje, więc znam to

26

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje
kasia4 napisał/a:

już się nauczyłam, albo się staram przyjmować wszystko z pokorą, bez nerwów a wszystko we mnie w środku się gotuje, więc znam to

nie chciałabym tak - nie o to chodzi w związku - jak się mój nie ogarnie - to trudno- jego wybór

ja już mam dość bycia cierpiętnicą...widzę, że zaczyna się to odbijać na dzieciach - dziś starszy syn powiedział mi, żebym nie wciągała go w gierki z tatą - próbowałam uświadomić go, że powinien domagać się kontaktów z tatą(wiem, może głupie, ale oni nie mają już wcale kontaktu)  - a mąż zachowuje się tak jakby miał całkowicie gdzieś co się dzieje z dzieciakami jak go nie ma w domu, ale widać dzieci też już mają gdzieś zainteresowanie, czy raczej brak zainteresowania tatusia...dało mi to do myslenia...

27

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Wiesz, ale to nie o to chodzi, że tak nie chcesz, z tego co piszesz to jesteście na początku drogi.
U nas takie rzeczy zdarzały się przez ostatnie pół roku, ale tak jak psycholog powiedziała, przyszedł taki moment, że udawanie już go przerosło i cała choroba wyszła na zewnątrz.
Wyrzucił z siebie wtedy wszystko, ale musiał zrobić to sam, bo nie ma siły żeby ktokolwiek z Nich to wydobył, ani groźbą, ani prośbą.

Jeśli faktycznie podejrzewasz, że mąż ma depresję, to jeśli On nie ma tego świadomości, musicie czekać jeśli postanowiłaś z Nim zostać, na ten moment, w którym wyrzuci z siebie wszystko. I paradoksalnie wtedy będzie jeszcze gorzej.
Ty dowiesz się całej prawdy, tego co skrywał przez tyle miesięcy w tajemnicy, ale i Jego samopoczucie sięgnie totalnego dnia.
Wtedy dopiero wyjdzie choroba na zewnątrz, i już bez leków i terapii wspomagającej się nie obędzie.
Długa i bolesna droga przed wami, jeśli podjęłaś taką decyzję.

Do ludzi chorych na depresję, teksty typu "wybieraj", albo rodzina i będziesz taki i taki albo spadaj, to nie zdziw się, że wybierze wolność.
Ich rzeczywistość jest spaczona, i to co myślą w momencie choroby, jest czynnikiem braku odpowiedniej ilości hormonów i różnych innych czynników. Ale Oni mają pewność, że tak jak myślą, tak właśnie jest.
I ciężko w tych pierwszych tygodniach nawet leczenia farmakologicznego wytłumaczyć takim osoba, że to chemia nimi kieruje, a nie ich własny umysł.

Musisz pomyśleć, czy jesteś na tyle silna i na tyle masz w sobie empatii, że dasz radę przez wiele miesięcy wyrzekać się różnych rzeczy, tzn tych emocjonalnych i toczyć codziennie bój w sobie o to , czy dasz radę, tłumaczyć sobie że to co mówi Twój mąż do Ciebie i jak się zachowuje to kwestia choroby, a nie Jego własne JA.
Może nawet okazać się, że stanie się agresywny, mój na szczęście nie jest, ale mój zawsze był spokojny, więc jak teraz krzyknie, albo się denerwuje, to już w jego wykonaniu jest agresja.

28

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

KAsia- ok - Twoja teoria na temat jego zachowan- czyli odpada zdrada, jest depresja- co jak napisalam juz gdzies- jest nawet uzasadnione...- jest zdrowa i logiczna

załóżmy że tak jest - że chcę z tym walczyć, bo on tez mi pomagal jak bylam na skarju wykonczenia psychicznego (destruktywna praca)

nawet by sie zgadazalo co- moje problemy ktorymi go zameczalam w koncu go przerosly i odbily sie na jego zdrowiu psychicznym


o tym tez juz rozmawialismy

biore to pod uwage- on czasem mawia ze ma przez mnie depresje- ale jak pisalam- leczenia na pewnio nie wchodzi w gre

zreszta - ja mam tez soje podejscie do depresji, ale to inny temat


w kazdym razie fakt jest taki - jak napisalam wyzej


podjelam decyzje- ze ODNAWIAM- obojetnie jaki on bedzie- ale daje na to czas

wiec zadzwonilam dzi do niego by o tym porozmawiac

z mojej strony najnormalniejsza rozmowa

z jego- zaczal sie mega wyrzut- ok rozumiem - emocje

rozlaczyl się

oddzwaniam po chwili- zajęte

zajęte aż do teraz - dokłądnie 2 godziny

katuję się - nie dzwonie - ale z racji, że mam paranoje - sprawdzam innymi sposobami czy nadal gada...wiem - masakryczna jestem- ale to że chce dać NAM szansę nie musi oznaczać że stanę się głupią blondynką i będę na wszytsko przymykac oko

m.in. od tych jego długich rozmów niewiadomo z kim wzięly sie moje podejrzenia- on o tym wie i nie zamierza sie tlumaczyc - twierdz ze rzomawia z kumplami - z ajkim kumplem mozna gadac 2 godziny!...kiedys to my tak gadalismy....

29 Ostatnio edytowany przez kasia4 (2014-02-12 13:45:39)

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

no właśnie, u mnie jest tak, i to tez potwierdziła mi lekarka, że facet w depresji szuka odskoczni, co nie oznacza, że zdradza nas fizycznie.
Domyślam się, że gada z koleżanką jakąś pewnie, z którą może porozmawiać bez zbędnych emocji i wtedy jest mu lepiej, bo najtrudniej jest otworzyć się podczas tej rozmowy z osobą związana emocjonalnie najbardziej, czyli z żoną, partnerką itd.
Ale takie rozmowy, niestety zbliżają, więc trzeba to uciąć prędzej czy później, i u Ciebie i u mnie na razie wydaje mi się jest to nierealne. Dlatego odpuściłam. Nawet nie pytam.
Męczące, ale co mogę zrobić.

U nas tez tak, że jak nigdy przez tyle lat nie wkurzało go to co powiem, i nigdy nie rzucił słuchawką, tak teraz zdarza się to, i to, że krzyczy na mnie przez telefon w obecności kolegów z pracy, a kiedyś był bardzo skryty i nawet nie lubił rozmawiać przy nich, wychodził, teraz takie sytuacje go nie krępują, ma to jak On to mówi wyczesane na wszystko.


U mnie tez tak jest, teraz te smsy, skończyły sie pogaduchy w pracy, wychodzenie razem z pracy, to po pracy chociaż smse, i jak sam stwierdził, nie widział w tym nic złego, nic już do niej nie czuje, choroba mu to uświadomiła, ale jest mu miło jak ma z Nią taki kontakt.
Oczywiście patrze na to zupełnie inaczej, ale nie zamierzam puki co w to ingerować, bo zamiast mnie wybierze w tym swoim amoku życie bez nas.
A wtedy i smsy już go nie będą cieszyły.

Idę dzisiaj na pierwszą terapie indywidualna na 15, ciekawa jestem co mi powie Pani psycholog. Napisze Ci jak to widzi Ona ze swojej perspektywy.
Do tej pory chodziliśmy razem, więc inaczej tez okazywane były przez nas emocje, teraz będę sama i zobaczymy, sama jestem ciekawa.


Kiedyś myślałam, że depresja to widzimisie, stan lekkiego smutku, a teraz już wiem że to jest coś strasznego, okropna choroba, na którą nie masz wpływu, czy Cie dosięgnie, bez różnicy kim jesteś, i bardzo ciężko ją zdiagnozować, tym bardziej u facetów, bo Oni sie bardzo dobrze maskują. Widzą w sobie zmiany, i często zrzucają to na poczet kryzysu w związku, uczuć, które się wypaliły i takie tam dyrdymały, wierzą w to

30

Odp: oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Polecam książkę Archibalda Harta - "Męska depresja"

ciasto pieniądz.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » oznaki zdrady, czy popadam w paranoje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018