Hej, zastanawiałam się ostatnio nad pewnym zjawiskiem w moim związku, a raczej jego brakiem... ;p Chodzi o mówienie sobie tych wszelkich zwierzątkowych czułości, czyli nazywanie partnera kotkiem, misiem, tygryskiem, żabką, muszką czy innym robaczkiem. Zauważyłam, że każda para dosyć szybko zaczyna tak do siebie mówić. No i stąd mój problem
Ja ze swoim mężczyzną jestem ponad 3 lata i nigdy nie miałam ochoty tak go nazwać. Jego imię było i jest dla mnie najpiękniejsze i bardzo się cieszę, że nigdy nie zwrócił mi uwagi bym mówiła do niego inaczej. On z kolei też nie używa nazw zwierząt, raczej mówi do mnie "mała" etc. No i byłoby wszystko pięknie gdyby nie to, że niektórzy uważają nas przez to za dziwaków. Wiem, że można się nie przejmować opinią innych, ale jestem ciekawa co Wy o tym myślicie ![]()
Podobne tematy
A kto mianowicie uważa Was za dziwaków? Ja i mój facet często mówimy do siebie 'per kotku' czy 'myszko', lecz oczywiście czasem także po imieniu. Jednakże nie widzę powodu, by uważać parę, która tak nie mówi za dziwaków. Każdy inaczej komunikuje się z partnerem, inaczej nazywa partnera, no i to jest chyba piękne. To indywidualny wybór, co kto lubi. Dla mnie nie jesteście dziwni, lecz całkowicie normalni. Nie rozumiem dlaczego jacykolwiek ludzie w Waszym otoczeniu uważają Was przez tak prozaiczny fakt za dziwaków. Nie trzeba używać takich zwrotów, by okazać sobie czułość, zaangażowanie w związek, dlatego tym bardziej nie rozumiem zdziwienia i takiego przyczepiania się.
Myślę, że najlepiej olewać takie uwagi, ewentualnie odpowiedzieć tej osobie coś, by w pięty poszło...
Sądzę jednak, że naprawdę nie warto się tym martwić, bo naprawdę to nie jest nic nienormalnego i ja to bym uznała tych ludzi za dziwaków, którzy Wam tak gadają.
Zresztą, to tak intymna kwestia. Przecież zazwyczaj przy osobach trzecich nie mówimy do siebie 'kochanie', 'żąbciu' przynajmniej ja zostawiam takie słowa, gdy jestem z moim facetem we dwoje. Więc albo są to ludzie, którzy mówią tak do siebie non stop i nie rozumieją, że ktoś ma w tym względzie inaczej albo opowiadałaś komuś o tym i tego kogoś to zdziwiło. Masakra.
A czemu to jest Twoim problemem? Mnie i mojego faceta znajomi nazywają "pieszczoszkami", bo mówimy do siebie np. "łajzo" i "dupku" (oczywiście wszystko żartem)
I zupełnie się nie przejmujemy opinią innych na temat naszego związku i tego, jak on wygląda "z zewnątrz", bo tylko my wiemy, jak jest naprawdę. Moja rada: nie twórz na siłę problemów tam, gdzie ich nie ma, będziesz szczęśliwsza ![]()
Z tym "zoo" nie należy przesadzać ^^ Przykład? Moja dobra koleżanka miała chłopaka. W telefonie zapisany był "AAAAA Misiek". "AA" wiadomo, żeby był pierwszy na liście kontaktów no a "misiek", bo przecież chłopak. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po jakimś czasie znalazła sobie drugiego chłopaka i najzwyczajniej w świecie zamiast nazwy zmieniła tylko nr telefonu odbiorcy ![]()
Ja jestem uważam, że jeżeli musimy nadawać pseudonimy to niech każdy będzie przeznaczony dla jednej osoby. Takie mam odczucia. Jeżeli nazywałabym swojego chłopaka "dzióbkiem", a potem miałabym innego to nie mogłabym go już tak samo nazywać, bo by mi się przypominał ten poprzedni.
U mnie to jeszcze inne dziwactwo powstało, bo standardowe nasze nazewnictwo to "kochanie, skarbie". I zorientowaliśmy się z moim kochanym, że my od 5 lat związku nie mówiliśmy do siebie po imieniu
w ogóle. Dlatego od jakiegoś czasu odkrywamy piękne brzmienie naszych imion ![]()
Posłuchaj tekstu:
http://www.youtube.com/watch?v=QLyZZuNldGs
Ja ze do swojego Kocika, nie mówię po imieniu ( z resztą widać) różnie się do niego zwracam, czasem mówię do niego "Osiołku, Misiaku, Dupo Wołowa, Dziadzie Leśny.." ale komu co do tego, jak do siebie mówimy?
Myślę, że nie masz czym się przejmować. Nie chcesz, to nie używasz "zamienników" ![]()
A kto mianowicie uważa Was za dziwaków?
No jak to kto? ;p Ci "normalni"... Rozmawiałam o tym z moją koleżanką, ona również nie używa z partnerem imion i to jest dla niej dziwne, nawet bardzo, że ja zwracam się do swojego tak jak każdy... Może dlatego o tym myślę, to smutne, że ktoś wręcz nie wierzy w prawdziwe uczucie bez takich zwrotów.
A czemu to jest Twoim problemem? Mnie i mojego faceta znajomi nazywają "pieszczoszkami", bo mówimy do siebie np. "łajzo" i "dupku" (oczywiście wszystko żartem)
I zupełnie się nie przejmujemy opinią innych na temat naszego związku i tego, jak on wygląda "z zewnątrz", bo tylko my wiemy, jak jest naprawdę. Moja rada: nie twórz na siłę problemów tam, gdzie ich nie ma, będziesz szczęśliwsza
Hehe, uwielbiam przebywać w towarzystwie par, które mogą sobie pozwolić na takie słowa nawet ;D Zazwyczaj to najzabawniejsi ludzie w towarzystwie
I Anemonne - nie jest to mój jakiś problem, raczej chciałam poznać opinie szerszej grupy osób niż tej, z którą mam do czynienia, bo już parę razy zdarzyło mi się, że forumowiczki bardzo zaskakują odpowiedziami
I teraz również nikt nie odpowiedział mi tak jak moi znajomi w realu ![]()
U mnie to jeszcze inne dziwactwo powstało, bo standardowe nasze nazewnictwo to "kochanie, skarbie". I zorientowaliśmy się z moim kochanym, że my od 5 lat związku nie mówiliśmy do siebie po imieniu
w ogóle. Dlatego od jakiegoś czasu odkrywamy piękne brzmienie naszych imion
No to widzisz, Teo
U mnie właśnie sytuacja na odwrót ;d
Posłuchaj tekstu:
http://www.youtube.com/watch?v=QLyZZuNldGs
Wooow, nawet piosenka o tym jest....
Już nie czuję się z tym sama ;D
Ja ze do swojego Kocika, nie mówię po imieniu ( z resztą widać) różnie się do niego zwracam, czasem mówię do niego "Osiołku, Misiaku, Dupo Wołowa, Dziadzie Leśny.." ale komu co do tego, jak do siebie mówimy?
Hahaha ;D Kolejna agentka
Fajnie, że jest tu tyle luźnych i pozytywnych osób - inspirujecie mnie ![]()
To smutne, że akurat Twoja koleżanka uznała to za dziwne, no ale tak jak mówię, nie przejmuj się tym zanadto. Uczucia Twoje i Twojego chłopaka na pewno są szczere, a tu liczą się czyny, nie słowa. Nawet najbardziej lukrowane słowa nie zastąpią czynów. Można gadać wiele i udawać. Każdy związek ma jakieś inne zwroty, dużo osób wymyśla coś nowego i to jest fajne. To świadomość wyboru
.
Ja nie mam problemu, by powiedzieć do faceta jak do byłego, bo były to zamknięty rozdział. Ale oczywiście, na pewno używam tez zawrotów jakimi nie szafowałam z byłym chłopakiem. Czasem wymyślę coś nowego
.
I myslę, że na pewno jest wielu ludzi, którzy też nie lubią określen "rybko, misiaczku". To naprawdę indywidualna kwestia.
To co jednemu się podoba, to u drugiej osoby będzie powodować "reakcję alergiczną".