Jestem zaręczona.Od pewnego czasu wraz z narzeczonym jesteśmy zewsząd atakowani komentarzami,naleganiami,kazaniami i rozkazami naszych rodzin,że powinniśmy w końcu zacząć planować nasz ślub.Każda z tych rodzin ma inne wizje.Każdy się wtrąca i mówi nam kiedy mamy iść do księdza,w której restauracji byłoby najlepiej,jaki zespół itp.
Szczerze powiedziwaszy tak między nami,nie mam już ochoty na ten cały,tradycyjny polski ślub.
Jako narzeczeni stwierdziliśmy,że to będzie nasz dzień,nasza chwila i sami zdecydujemy w jakiej to będzie formie.
Pomysł ogólnie mi się podoba,ale targają mną wątpliwości i wyrzuty sumienia.Chodzi o ślub w tropikach.Czyli my dwoje,jakieś egzotyczne miejsce i te magiczne tak.Byłby to ślub cywilny.No właśnie znając konserwatywne,katolickie poglądy naszych rodzin,może dojść do awantury i obrażenia się po powrocie do kraju;-)
Z drugiej jednak strony jak policzyliśmy koszty ślubu i wesela w Polsce,a koszty skromnej uroczystości w egzotycznym raju,wyszło mniej więcej to samo;-)
Stąd moje pytanie,czy mamy prawo do oryginalnego ślubu,czy mamy zacisnąć zęby i przejść przez tą "polską katorgę" jak to zaczęliśmy nazywać?