netkobietyWszystkie działy
Samotność

Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

25 odpowiedzi5 000 wyświetleńzałożony przez Blondi_21, 17.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Mam 21 lat. Niby jestem młoda, ale przeżyłam już bardzo dużo. Trochę niezręcznie pisać tu swoją historię, ale chcę obiektywnego spojrzenia ludzi którzy mnie nie znają.


Mojego pierwszego chłopaka poznałam w wieku 17 lat, byłam zakochana do szaleństwa, ale to nie było to rozstaliśmy się po pół rocznym związku.
Później zaprzyjaźniłam się z pewnym chłopakiem. Uwielbiałam z nim spędzać czas. No i też każda wolną chwilę spędzaliśmy razem.Byliśmy przyjaciółmi na dobre i złe, ale jak to bywa przyjaźń między mężczyzna i kobietą nie istnieje. Zaczęłam czuć do niego coś więcej, nie chciałam by był tylko moim przyjacielem. No i zostaliśmy parą. Było wspaniale. Lecz po paru tygodniach On wyjechał i nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Po trzech tygodniach wrócił zmienił się nie do poznania. Był zupełnie inny. Zerwaliśmy. Ale dalej coś nas do siebie ciągnęło. Spotykaliśmy się coraz częściej i częściej, aż znów zostaliśmy parą. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Lecz będąc  z nim bałam się czegoś nie wiem jak to nazwać, może że znów mnie zostawi. Byłam jak by nie obecna. Robiłam wszystko co było w mojej mocy by było dobrze. Zarywałam studia, zmieniałam plany, odstawiłam przyjaciół tylko po to by spędzać z nim jak najwięcej czasu. Od kilku dni nam się nie układało i 26 grudnia zerwaliśmy. Byłam załamana, był moim pierwszym facetem w dosłownym znaczeniu tego słowa. Kochałam go. Lecz nigdy sobie tego nie powiedzieliśmy. Gdy W styczniu zobaczyłam go z inną dziewczyną, poczułam się jak szmata. I jak okazało się później chodził z nią jak był jeszcze ze mną. Zdradził mnie.
Przez rok nie mogłam patrzeć na facetów.
No i wtedy poznałam mojego pana M. Spotkaliśmy się u naszych wspólnych znajomych na imprezie. Był cudowny. Od razu się sobie spodobaliśmy. Moja przyjaciółka opowiedziała mu moją historię i prosiła go by mnie nie skrzywdził. Powiedział, że nigdy w życiu mi czegoś takiego nie zrobi. Spotykaliśmy się, rozmawialiśmy przez telefon, pisaliśmy sms-y. Czułam że to jest to. Mówił że tęskni gdy nie widzieliśmy się raptem jeden dzień. Była sobota przyjechał do mnie, był bardzo zdenerwowany. Porozmawialiśmy. Uspokoił się. Zaczęliśmy się wygłupiać. No i pojechał do domu. Nie odzywał się cały następny dzień. wieczorem przepraszał, że po spotkaniu ze mną pojechał do kumpla i się napił. W poniedziałek zachorował i przestał się do mnie odzywać. Pojedyńcze wiadomości. Wieczorem przepraszał. Gdy pytałam się go czy coś jest nie tak? Mówił że wszystko gra. No i w piątek dostałam od niego wiadomość że wszystko jest ok i nie mam się martwić. No i to była ostatnia wiadomość od niego. Zerwał ze mną wszelki kontakt. Nie wiem co się dzieje, dlaczego tak postąpił. Po prosty przestał się odzywać. Gdy dowiadywał się że jestem w PUBIE z jego znajomymi a On też tam miał być, to nie przychodził. Uciekał przede mną. Chyba się mnie bał. Gdzie byłam ja tam nie było jego.Nasza znajomość trwała dwa miesiące. no i właśnie dziś się dowiedziałam że ma dziewczynę po dwóch miesiącach ze mną miesiąc przerwy i następna... ( Nie spałam z nim jak kogoś nurtuje to pytanie)
CZy może mi ktoś wyjaśnić co ja takiego ZROBIŁAM? CO JEST ZE MNĄ NIE TAK??
Co robię źle.?
Chcę znaleźć tego jednego jedynego ale chyba  mnie ta pieprzona miłość nie dotyczy.

2

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Wszystko przed Tobą :-) Jedynego znalezc niektorym przychodzi latwo, innym trudno. Jestes mloda, masz czas, nie zrazaj sie porazkami, ilekolwiek by ich bylo.

3

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Niczym się nie martw - masz dopiero 21 lat! Każdy by chciał już mieć przy sobie osobę na dobre i na złe, ale czasem tak się nie da. Nie Twoja wina, że trafiałaś na frajerów - nie można o nich powiedziec inaczej, jeden zdradzał, drugi nie umiał się po ludzku rozstać. Mam za sobą trochę więcej burzliwych związków i trochę więcej lat i wiem, że spotkam tego jedynego, który mnie nie będzie ranił - Ty też znajdziesz! Z tego co piszesz, wszystko z Tobą w porządku - piersi do przodu, tyłek do tyłu, a głowa góry, będzie dobrze! smile

4

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Blondi_21
a) ja się z kobietami przyjaźnię, taka przyjaźń istnieje
b) czy Ciebie tak interesuje, kto z kim stracił dziewictwo albo uprawiał seks? Mnie nie.

Jesteś sobie Ty i kilku mężczyzn. Kilku. To, co Was spotyka, to nie przejaw ogólnoświatowej niemożności przyjaźnienia się - to po prostu Ty z jednym z nich nie możesz się przyjaźnić. Nie jesteś jakaś gorsza od innych - po prostu nie udały Ci się związki. Parę ledwie związków Ci się nie udało. Nie twórz jakich prawidłowości, gdy mówisz o zaledwie kilku przypadkach. Jesteś młoda, może następnym razem znajdziesz kogoś, z kim się dopasujecie bardziej, a może jeszcze nie i znów się nie uda. Tak czy inaczej nie rób z tego reguł i nie zaczynaj nagle o całej płci źle myśleć (jakby to cała płeć moja Cię zostawiła) ani o sobie nie myśl źle.

A Ty w swojej naiwności (wybacz, ale to wyraźna naiwność) sądzisz, że jeśli ktoś nie znajdzie "tego jedynego" przed 22 rokiem życia, to już "miłość go nie dotyczy" i jest beznadziejny? Dajże spokój.

5

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
heathcliff napisał/a:

Blondi_21
a) ja się z kobietami przyjaźnię, taka przyjaźń istnieje
b) czy Ciebie tak interesuje, kto z kim stracił dziewictwo albo uprawiał seks? Mnie nie.

Jesteś sobie Ty i kilku mężczyzn. Kilku. To, co Was spotyka, to nie przejaw ogólnoświatowej niemożności przyjaźnienia się - to po prostu Ty z jednym z nich nie możesz się przyjaźnić. Nie jesteś jakaś gorsza od innych - po prostu nie udały Ci się związki. Parę ledwie związków Ci się nie udało. Nie twórz jakich prawidłowości, gdy mówisz o zaledwie kilku przypadkach. Jesteś młoda, może następnym razem znajdziesz kogoś, z kim się dopasujecie bardziej, a może jeszcze nie i znów się nie uda. Tak czy inaczej nie rób z tego reguł i nie zaczynaj nagle o całej płci źle myśleć (jakby to cała płeć moja Cię zostawiła) ani o sobie nie myśl źle.

A Ty w swojej naiwności (wybacz, ale to wyraźna naiwność) sądzisz, że jeśli ktoś nie znajdzie "tego jedynego" przed 22 rokiem życia, to już "miłość go nie dotyczy" i jest beznadziejny? Dajże spokój.

Przyjaźń Istnieje?? ale Ty masz dziewczynę, czy twoja przyjaciółka ma faceta??  Jeżeli oboje jesteście samotni to uwierz mi że prędzej czy później przyjdzie uczucie.
A czy ty swojego pierwszego razu  nie przeżyłeś rozstając się z dziewczyną??
Nie sądzę że muszę znaleźć faceta do 22 roku życia tylko jak każda dziewczyna chciałoby się  mieć kogoś obok siebie, kto nas będzie wspierał i kochał.
A przygód miałam więcej i dlatego myślę że większość facetów to świnie. Tylko bez sensu opisywać tutaj coś co było mało ważne.

6

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
Blondi_21 napisał/a:

Przyjaźń Istnieje?? ale Ty masz dziewczynę, czy twoja przyjaciółka ma faceta??  Jeżeli oboje jesteście samotni to uwierz mi że prędzej czy później przyjdzie uczucie.

Przyjaźń istnieje. Niezależnie od tego, czy jesteśmy oboje samotni czy nie. Przyjaźń to JEST uczucie, więc żadne uczucie nie musi przychodzić. Masz na myśli pożądanie i seks, kolejny raz. smile

Blondi_21 napisał/a:

A czy ty swojego pierwszego razu  nie przeżyłeś rozstając się z dziewczyną??
Nie sądzę że muszę znaleźć faceta do 22 roku życia tylko jak każda dziewczyna chciałoby się  mieć kogoś obok siebie, kto nas będzie wspierał i kochał.
A przygód miałam więcej i dlatego myślę że większość facetów to świnie. Tylko bez sensu opisywać tutaj coś co było mało ważne.

Oczywiście, po pierwszym rozstaniu było mi przykro. Ale już jako człowiek młody uznałem za naiwne i nietrafione uogólnianie. Teraz jestem od Ciebie starszy, a gdy mi coś nie wyjdzie, wciąż nie myślę źle o Twojej płci i nie uważam, że jestem skazany na samotność. Nie uogólniam na dziwne sposoby.

Jeśli chodziłaś już z większością facetów, to muszę uznać Twój autorytet. Jeśli nie chodziłaś z większością, to mogłaś po prostu źle trafić - zdolność młodych kobiet do wykrycia chama uważam za równą 0, bardzo wiele Twoich rówieśniczek wybiera raczej pociągające świnie i manipulatorów niż ciekawych mężczyzn. Ja znam jednych i drugich.
Jeśli zatem nie udało Ci się trzy razy, to są to trzy nieudane razy i wciąż nie ma powodu, by mówić
"CZy może mi ktoś wyjaśnić co ja takiego ZROBIŁAM? CO JEST ZE MNĄ NIE TAK??
Co robię źle.?
Chcę znaleźć tego jednego jedynego ale chyba  mnie ta pieprzona miłość nie dotyczy."
Jeśli nie uda się 20 razy, to zapewne coś robisz źle, ale wciąż nie trzeba uogólniać na "większość" czy bardzo źle o sobie myśleć.

Twoje szanse poprawi nieco zdolności racjonalnej oceny.

7

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Przyjaźń istnieje. Niezależnie od tego, czy jesteśmy oboje samotni czy nie. Przyjaźń to JEST uczucie, więc żadne uczucie nie musi przychodzić. Masz na myśli pożądanie i seks, kolejny raz. smile

NIe nie mam na myśli sexu ani pożądania. Ty tym stwierdzeniem kolejny raz udowadniasz że myślicie tylko o jednym tongue W przyjaźni prędzej czy później zaczynasz coś czuć i nie jest to "Przyjaźń uczucie" tylko miłość.


Oczywiście, po pierwszym rozstaniu było mi przykro. Ale już jako człowiek młody uznałem za naiwne i nietrafione uogólnianie. Teraz jestem od Ciebie starszy, a gdy mi coś nie wyjdzie, wciąż nie myślę źle o Twojej płci i nie uważam, że jestem skazany na samotność. Nie uogólniam na dziwne sposoby.

No właśnie jesteś starszy ale gdy byłeś w moim wieku też miałeś takie rozterki. Pewnie gdy będę starsza zacznę inaczej myśleć o płci przeciwnej.

Jeśli chodziłaś już z większością facetów, to muszę uznać Twój autorytet. Jeśli nie chodziłaś z większością, to mogłaś po prostu źle trafić - zdolność młodych kobiet do wykrycia chama uważam za równą 0, bardzo wiele Twoich rówieśniczek wybiera raczej pociągające świnie i manipulatorów niż ciekawych mężczyzn. Ja znam jednych i drugich.

No niestety ja znałam samych ciekawych mężczyzn a okazali się świniami. Skąd można wiedzieć że akurat ten okaże się chamem??
Przecież nie mamy RTG uczuciowego w oczach prawda??

8

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Blondi_21:
- ja nie myślę tylko o jednym. A Ty relacjonując związki przypadkiem piszesz o seksie.
- o przyjaźni nic nie wiesz najwyraźniej. Może mi nie mów o niej, skoro ja się z kobietami przyjaźnię, a Ty z mężczyznami nie umiesz?
- mogłabyś napisać, czym się miłość od przyjaźni różni?
- gdy byłem w Twoim wieku NIE miałem takich rozterek jak Ty. smile O czym wyraźnie napisałem.
- nie, nie znałaś ciekawych mężczyzn, znałaś świnie. Ja znam ciekawych mężczyzn, przypuszczam, że byś ich zlekceważyła i nie uznała za ciekawych. A z każdym Twoim zdaniem przypuszczam tak bardziej.
- niektórzy widzą, że mają do czynienia z chamem, inni nie widzą. Ja czasem ostrzegam kobiety, one nie wierzą. Nie muszą.

(- postaraj się jakoś wyróżniać cytowane wypowiedzi)

9

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

hej:)
chciałam tylko zaznaczyć ze takowa przyjaźń istnieje, wiem to na własnym doświadczeniu:)
mam faceta, ale również mam przyjaciół-facetów!
i uwierz, że ani ja ani oni nie czujemy nic do siebie poza sympatią!
masz 21 lat, to tak jak ja, ja też dużo przeżyłam, ale żadnego z moich eks nie traktowałam jako tego jedynego, jestem na to za młoda, teraz jestem w związku, dobrze nam razem, ale nie ejst powiedziane że to jest ten jedyny!
baw się i szalej, taka moja rada:) znajdzie sie sam, nic na sile!

10

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Nie znasz mnie a oceniasz, nie wiesz czy bym ich zlekceważyła czy też nie. Opowiedziałam swoje historie od tego jak się zaczęły i zakończyły i dlatego też wnioskujesz że powinnam od samego początku wiedzieć że to chamy czy też świnie. A gdybym opisywała relacje jaka miała miejsce na początku związku, myślę ze twoje komentarze byłby inne.
Każdy z nas darzy jakimiś uczuciami swojego przyjaciela czy też przyjaciółkę. Ale chyba w związku partnerskim jest inny rodzaj miłości. No może u Cb nie.
Mam przyjaciół mężczyzn tylko że oni mają partnerki. I myślę że dlatego umiemy się przyjaźnić.
No ale chyba w moim wątku nie o to chodzi o przyjaźń.

11

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
zyleta69 napisał/a:

hej:)
chciałam tylko zaznaczyć ze takowa przyjaźń istnieje, wiem to na własnym doświadczeniu:)
mam faceta, ale również mam przyjaciół-facetów!
i uwierz, że ani ja ani oni nie czujemy nic do siebie poza sympatią!
masz 21 lat, to tak jak ja, ja też dużo przeżyłam, ale żadnego z moich eks nie traktowałam jako tego jedynego, jestem na to za młoda, teraz jestem w związku, dobrze nam razem, ale nie ejst powiedziane że to jest ten jedyny!
baw się i szalej, taka moja rada:) znajdzie sie sam, nic na sile!

Widzisz jak sama piszesz masz faceta. A co by było gdyby byłabyś sama i twój przyjaciel również. Któreś z was na pewno zaczęłoby czuć coś więcej niż uczucie przyjaźni.

12

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Pisząc o przyjaźni ze nie istnieję pomiędzy mężczyzną a kobietą.
Uważam tak i nic tego nie zmieni ponieważ nie opieram tego stwierdzenia tylko na swoim przypadku bo to byłoby chore.
Mam wielu znajomych którzy tak uważają ponieważ przeżyli to na własnej skórze. Jeżeli Wy uważacie inaczej To ok. Tylko nie próbujcie zmieniać mojego poglądu na świat.

13

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

ja nie probuje zmieniac Twojego poglądu, tylko wyrażam swoje zdanie:)
a co do tej przyjażni, to faceta mam od roku, a przyjaciół od urodzenia więc jest różnica!

14

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Blondi_21 - ja mam wrażenie, że w Twoim wątku chodzi o Twoją naiwność. Nie wiem, co chcesz w nim przeczytać, ale wiem, co z niego powinnaś wynieść.

Twoje uogólnienia są naiwne. Cóż Ci da, że sobie wmówisz, że pewnie tak samo uogólniałem lata temu? Gdyby nawet tak było - to tylko byłby mój błąd sprzed lat. A dobrym rozwiązaniem jest zrezygnowanie z tych uogólnień.

Twoje spojrzenie na miłość jest naiwne. Piszesz (parę razy), że miłość to "coś więcej" niż przyjaźń. A co więcej? Możesz mi napisać konkretnie o tej różnicy? Bo piszesz (tak, naiwnie) że miłość to więcej niż przyjaźń, jakieś niejasne są w tym intuicje, nic nie mówią. Moja przyjaźń się praktycznie od miłości nie różni, moja miłość nie różni się od przyjaźni, bo i w czym by miała?

Twoje spojrzenie na miłość jest naiwne podwójnie. Mylisz jeszcze miłość do kogoś z miłością do siebie (a nawet z miłością do związku). Gdy Twoje myśli jakiś agent opanuje, chcesz realizacji tej "miłości", gdy się związek sypnie, uważasz może, że z miłości cierpisz? Moje myślenie jest prostsze i nie zawiera podobnego naginania rzeczywistości pod powieściowe schematy.

Twoje spojrzenie na związki jest naiwne. Z jednej strony piszesz, że przyjaźń ludzi "wolnych" nie jest możliwa, bo któreś poczuje "coś więcej". Choć to mętne strasznie, widać już niekonsekwencję. Gdy bowiem jakiś mężczyzna jest w związku, umiesz się z nim przyjaźnić i nie poczujesz "czegoś więcej"? To jest niesamowite, że uczucia do osoby nie rodzą się z uwagi na to JAKA JEST OSOBA, ale czy akurat jest w związku.

---

Teraz trzeba sobie zadać pytanie, czy się za tę "naiwność" obrazisz. Przecież Ci krzywdy żadnej nie robię, pisząc prawdę. Ty może pomyślisz, że Cię nie rozumiem, bo patrzę inaczej. To by było naiwne (i na pewno bym o tym wspomniał). Rozumiem, co chcesz przekazać i zwyczajnie, po zrozumieniu, się z tym nie zgadzam. Skoro to Ty piszesz w wątku, że coś może być z Tobą nie tak lub że miłość nie jest dla Ciebie - może Ty mnie posłuchaj? Może Ty, skoro masz jakiś problem, spróbuj zrozumieć jego (nietrudne) rozwiązanie?

15

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Te dwie więzi, choć z pozoru podobne bardzo się różnią. Miłość jest pełna bólu, nawet w najszczęśliwszym związku zdarzają się rozczarowania, smutek. Przyjaźń natomiast to beztroskie plotki z tą drugą osobą, poważne rozmowy, wspólne wspieranie się w trudnych chwilach. Miłość potrafi wiele wybaczyć. Przyjaźń też, ale już w inny sposób. Często wkrada sie zazdrość - o zbyt długie rozmowy z kimś innym, czy za bardzo zażyłe kontakty. Przyjaźń to spokój, radość, ukojenie. Miłość to ciągłe porywy serca i zmiany nastroju.

?W miłości pragniesz by ci wierzono,

w przyjaźni by cię rozumiano."

Marcel Achard





Bardzo Ci dziękuję za opinie, i rozmowę elektroniczną. Nie obrażam się za naiwność. Wiem że jestem naiwna w bardzo wielu sprawach. I cały czas myślę o tym co mi piszesz Może masz rację ale może też nie.   Ale Przyjaźń to jedno a miłość to drugie.

16

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
zyleta69 napisał/a:

ja nie probuje zmieniac Twojego poglądu, tylko wyrażam swoje zdanie:)
a co do tej przyjażni, to faceta mam od roku, a przyjaciół od urodzenia więc jest różnica!

OK dziękuję za wyrażenie swojego zdania. Tylko nie do końca rozumiesz o co mi chodzi:)
przyjaciele od urodzenia to coś pięknego. Ja mam taką jedną przyjaciółkę od  małego. A gdy dorosłam poznałam coraz to nowe osoby które mogłam nazwać przyjaciółmi.
A przyjaciel poznany niedawno rok dwa temu. Ty sama on sam i co dalej??
możesz mi zagwarantować że on nic nie poczuje do Ciebie a ty do niego??

17

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Widzisz jak sama piszesz masz faceta. A co by było gdyby byłabyś sama i twój przyjaciel również. Któreś z was na pewno zaczęłoby czuć coś więcej niż uczucie przyjaźni.

Blondi,

Istnieje i jest o wiele bardziej wartościowa, niż typowo babska. Wiem to z własnego doświadczenia. Taka prawdziwa przyjaźń na lata. Jest w stanie przetrwać wszystko. Kolejne związki, ślub, śmierć etc.

Zauważam taką prawidłowość, że im bliżej świąt, tym ludzie bardziej zaczynają zrzędzić, że są sami. To przez to, że sylwester się zbliża i każdy chciałby o tej 23:59 się namiętnie całować?? Co Wy macie z tymi jedynymi... Im później go poznacie, tym lepiej. Więcej doświadczenia zdobędziecie, odkryjecie czego tak naprawdę chcecie itd. Odpowiedz sobie na pytanie po co Ci facet. Do czego jest tak naprawdę potrzebny. Bo wszystkie koleżanki mają?? Najbliżsi na Tobie presję wywierają?? Na mnie już przestali. Każdy w mojej rodzinie w wieku 23 lat miał już małżonka/żonę i dziecko w drodze. Ja jako pierwsza złamałam ten stereotyp i łez rzewnych nie leję. Kochasz siebie?? Poczekaj na kogoś wartego Ciebie i kto Ciebie pokocha w całości. Kto będzie Ci do snu układał, śniadanie do łóżka podawał, nosił na rękach etc. Żyj własnym życiem, a facet sam się znajdzie. Masz 21 lat, tyle jeszcze przed Tobą. Zamiast korzystać, zadręczasz się, że nie masz faceta... Olej temat, a zobaczysz co zacznie się dziać smile

18

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
WomanOnTheMoon napisał/a:

Widzisz jak sama piszesz masz faceta. A co by było gdyby byłabyś sama i twój przyjaciel również. Któreś z was na pewno zaczęłoby czuć coś więcej niż uczucie przyjaźni.

Blondi,

Istnieje i jest o wiele bardziej wartościowa, niż typowo babska. Wiem to z własnego doświadczenia. Taka prawdziwa przyjaźń na lata. Jest w stanie przetrwać wszystko. Kolejne związki, ślub, śmierć etc.

Zauważam taką prawidłowość, że im bliżej świąt, tym ludzie bardziej zaczynają zrzędzić, że są sami. To przez to, że sylwester się zbliża i każdy chciałby o tej 23:59 się namiętnie całować?? Co Wy macie z tymi jedynymi... Im później go poznacie, tym lepiej. Więcej doświadczenia zdobędziecie, odkryjecie czego tak naprawdę chcecie itd. Odpowiedz sobie na pytanie po co Ci facet. Do czego jest tak naprawdę potrzebny. Bo wszystkie koleżanki mają?? Najbliżsi na Tobie presję wywierają?? Na mnie już przestali. Każdy w mojej rodzinie w wieku 23 lat miał już małżonka/żonę i dziecko w drodze. Ja jako pierwsza złamałam ten stereotyp i łez rzewnych nie leję. Kochasz siebie?? Poczekaj na kogoś wartego Ciebie i kto Ciebie pokocha w całości. Kto będzie Ci do snu układał, śniadanie do łóżka podawał, nosił na rękach etc. Żyj własnym życiem, a facet sam się znajdzie. Masz 21 lat, tyle jeszcze przed Tobą. Zamiast korzystać, zadręczasz się, że nie masz faceta... Olej temat, a zobaczysz co zacznie się dziać smile

Dziękuje:) Właśnie tego mi było trzeba:) Umiesz nastawić człowieka na pozytywne myślenie. smile Wczoraj dałam ten post bo chyba faktycznie miałam doła przez byłego który znalazł pannę. A niech mu na zdrowie i niech mu się uda:) Będzie dobrze:) Nie ten to inny:0

19

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Blondi_21 - cóż, moja miłość nie jest pełna bólu. Co znaczy INNY sposób wybaczania? Moja przyjaźń nie wiąże się z zazdrością. Miłość też nie. Zazdrość to zazdrość. A zmiany nastroju to niestabilność emocjonalna.
Różnice, jakie wymieniasz, to na przykład:
- różnice charakteru. Ja nie jestem niestabilny, nie mam zmian nastroju. Czy to znaczy, że nie kocham?
- zwykłe pomyłki. Mylisz, jak powiedziałem, miłość do kogoś z miłością własną. Jeśli Ci przeszkadza, że ktoś się spotyka z inną osobą, a nie z Tobą, jest to WYŁĄCZNIE kwestia miłości własnej. Podobnie, jeśli w związku ktoś zawiedzie Twoje zaufanie, to cierpienie jest kwestią miłości własnej. Nie zaś miłości do kogoś.
- masło maślane. Ja pytam, czym się różnią, a Ty piszesz, że tu jest wybaczanie i tam jest wybaczanie, ale inne. No to mi wyjaśniłaś różnicę, nie ma co.
- mieszaniem. Dla Ciebie zazdrość jest jakąś koniecznością? Mniejsza już o to, czy bardziej zazdrościsz w przyjaźni czy miłości - czemu musisz zazdrościć? Jak jem kluski z sosem, to są to kluski i sos. Nikomu nie wmawiam, że bez sosu kluski nie będą kluskami. A z Twoich słów wynika, że czy to miłość czy to przyjaźń nie będzie istnieć bez zazdrości, że zazdrość jest istotna, konstytutywna. smile

Masz swoją wizję przyjaźni i miłości. Coś przeżyłaś, coś wyczytałaś. Ale to wciąż tylko mętność, intuicje i mieszanie pojęć. Komplikujesz proste sprawy. Będziesz się męczyć, jeśli nie zmienisz podejścia. wink

Nieustannie używasz zwrotów w rodzaju "możesz mi zagwarantować, że nic nie poczuję do przyjaciela". Te zwroty nieszczególnie się wiążą z tym, co o przyjaźni piszesz. Czego nie poczujesz? Wielkiego bólu? smile Czy może boisz się tego, że będziesz "inaczej wybaczać"? Piekło. smile

Czy w związku z tematem wątku masz jeszcze jakieś pytania, potrzeba Ci czegoś?

20

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
Blondi_21 napisał/a:
WomanOnTheMoon napisał/a:

Widzisz jak sama piszesz masz faceta. A co by było gdyby byłabyś sama i twój przyjaciel również. Któreś z was na pewno zaczęłoby czuć coś więcej niż uczucie przyjaźni.

Blondi,

Istnieje i jest o wiele bardziej wartościowa, niż typowo babska. Wiem to z własnego doświadczenia. Taka prawdziwa przyjaźń na lata. Jest w stanie przetrwać wszystko. Kolejne związki, ślub, śmierć etc.

Zauważam taką prawidłowość, że im bliżej świąt, tym ludzie bardziej zaczynają zrzędzić, że są sami. To przez to, że sylwester się zbliża i każdy chciałby o tej 23:59 się namiętnie całować?? Co Wy macie z tymi jedynymi... Im później go poznacie, tym lepiej. Więcej doświadczenia zdobędziecie, odkryjecie czego tak naprawdę chcecie itd. Odpowiedz sobie na pytanie po co Ci facet. Do czego jest tak naprawdę potrzebny. Bo wszystkie koleżanki mają?? Najbliżsi na Tobie presję wywierają?? Na mnie już przestali. Każdy w mojej rodzinie w wieku 23 lat miał już małżonka/żonę i dziecko w drodze. Ja jako pierwsza złamałam ten stereotyp i łez rzewnych nie leję. Kochasz siebie?? Poczekaj na kogoś wartego Ciebie i kto Ciebie pokocha w całości. Kto będzie Ci do snu układał, śniadanie do łóżka podawał, nosił na rękach etc. Żyj własnym życiem, a facet sam się znajdzie. Masz 21 lat, tyle jeszcze przed Tobą. Zamiast korzystać, zadręczasz się, że nie masz faceta... Olej temat, a zobaczysz co zacznie się dziać smile

Dziękuje:) Właśnie tego mi było trzeba:) Umiesz nastawić człowieka na pozytywne myślenie. smile Wczoraj dałam ten post bo chyba faktycznie miałam doła przez byłego który znalazł pannę. A niech mu na zdrowie i niech mu się uda:) Będzie dobrze:) Nie ten to inny:0

Proszę bardzo:) Jak to się mówi "do usług" tongue Tępię zrzędzenie jak chwasty w ogródku tongue Jak mu się uda to dobrze, jak nie też dobrze smile To już nie Twoje kredki, więc je wyrzuć smile Zadbaj o siebie - na ciuchach i kosmetykach się nie oszczędza - tak mawiają moje koleżanki smile Ja osobiście dorzucę do tego jeszcze zainteresowania i wykształcenie smile

21

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
heathcliff napisał/a:

Blondi_21 - cóż, moja miłość nie jest pełna bólu. Co znaczy INNY sposób wybaczania? Moja przyjaźń nie wiąże się z zazdrością. Miłość też nie. Zazdrość to zazdrość. A zmiany nastroju to niestabilność emocjonalna.
Różnice, jakie wymieniasz, to na przykład:
- różnice charakteru. Ja nie jestem niestabilny, nie mam zmian nastroju. Czy to znaczy, że nie kocham?
- zwykłe pomyłki. Mylisz, jak powiedziałem, miłość do kogoś z miłością własną. Jeśli Ci przeszkadza, że ktoś się spotyka z inną osobą, a nie z Tobą, jest to WYŁĄCZNIE kwestia miłości własnej. Podobnie, jeśli w związku ktoś zawiedzie Twoje zaufanie, to cierpienie jest kwestią miłości własnej. Nie zaś miłości do kogoś.
- masło maślane. Ja pytam, czym się różnią, a Ty piszesz, że tu jest wybaczanie i tam jest wybaczanie, ale inne. No to mi wyjaśniłaś różnicę, nie ma co.
- mieszaniem. Dla Ciebie zazdrość jest jakąś koniecznością? Mniejsza już o to, czy bardziej zazdrościsz w przyjaźni czy miłości - czemu musisz zazdrościć? Jak jem kluski z sosem, to są to kluski i sos. Nikomu nie wmawiam, że bez sosu kluski nie będą kluskami. A z Twoich słów wynika, że czy to miłość czy to przyjaźń nie będzie istnieć bez zazdrości, że zazdrość jest istotna, konstytutywna. smile

Masz swoją wizję przyjaźni i miłości. Coś przeżyłaś, coś wyczytałaś. Ale to wciąż tylko mętność, intuicje i mieszanie pojęć. Komplikujesz proste sprawy. Będziesz się męczyć, jeśli nie zmienisz podejścia. wink

Nieustannie używasz zwrotów w rodzaju "możesz mi zagwarantować, że nic nie poczuję do przyjaciela". Te zwroty nieszczególnie się wiążą z tym, co o przyjaźni piszesz. Czego nie poczujesz? Wielkiego bólu? smile Czy może boisz się tego, że będziesz "inaczej wybaczać"? Piekło. smile

Czy w związku z tematem wątku masz jeszcze jakieś pytania, potrzeba Ci czegoś?

Nie mam więcej pytań. Odnoszę wrażenie że ty masz swoją wiedzę i nikt w  żaden sposób  nie jest w stanie mieć przy tobie własnego zdania. Cały czas mnie atakujesz. myślę że już wystarczy. Każdy ma prawo do przeżywania i wyrażania opinii na dany temat.

22

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Blondi_21 - tak właśnie mylisz szczerość z atakiem. W związku z tym z tego wątku znikam, rozmowa jest bezcelowa.

23

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
heathcliff napisał/a:

Blondi_21 - tak właśnie mylisz szczerość z atakiem. W związku z tym z tego wątku znikam, rozmowa jest bezcelowa.

może mylę..... ale Ciebie to po  prostu nie  ogarniam...

24

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Blondi . . . ja tam Ciebie rozumiem. Bo mam podobnie. Tylko ja jestem facetem i mogę też narzekać ale na kobiety big_smile U mnie też tak było, że wszystko ładnie, pięknie i wszystko legło w gruzach w momencie jak szczerze powiedziałem, że ją kocham. W zasadzie ten Twój pierwszy post bardzo pasuje do tego co działo się u mnie.
WomanOnTheMoon . . . Ty się nie dziw, że ludzie chcą spotkać tego jednego jedynego partnera na życie. Ja np jestem stały w uczuciach i wolałbym teraz poznać taką jedną na zawsze niż mieć 100000 kobiet z którymi "byłbym" przez np 1 miesiąc.

25

Odp: Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??
Suahili napisał/a:

Blondi . . . ja tam Ciebie rozumiem. Bo mam podobnie. Tylko ja jestem facetem i mogę też narzekać ale na kobiety big_smile U mnie też tak było, że wszystko ładnie, pięknie i wszystko legło w gruzach w momencie jak szczerze powiedziałem, że ją kocham. W zasadzie ten Twój pierwszy post bardzo pasuje do tego co działo się u mnie.
WomanOnTheMoon . . . Ty się nie dziw, że ludzie chcą spotkać tego jednego jedynego partnera na życie. Ja np jestem stały w uczuciach i wolałbym teraz poznać taką jedną na zawsze niż mieć 100000 kobiet z którymi "byłbym" przez np 1 miesiąc.

Facet i się ze mną zgadza?? nie możliwe:)
No niestety za szybko się zakochujemy.
Ale kiedyś kogoś znajdziemy jestem tego pewna.:):)
Jednego/Jedną  na całe życie:)

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Hmmm... Miłość?? Co ze mną jest nie tak.??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026