Dziewczyny pisze bo jestem w totalnej rozsypce.
Życie rozsypało mi sie na kawałki. Byłam z chłopakiem 5 lat i dokładnie 6 miesięcy. Poznaliśmy się jak miałam 16 lat on 17. Od października zamieszkaliśmy razem w innym mieście ponieważ zaczęłam studia magisterskie. 28 października mój chłopak trafił ciężko pobity do szpitala, był nieprzytomny klika dni, miał całą masę obrażeń, przeszedł operację, wyszedł po 11 dniach. Twierdził, ze nie wiele pamięta. Oszukał mnie tego wieczoru, poszedł do klubu beze mnie, z kolegą, którego nie cierpiałam i który ciągle go w coś pakował, on doskonale o tym wiedział (między innymi dlatego mi nie powiedział, ze wychodzi). Ale dobrze, powoli dochodził do siebie, byliśmy już razem nawet w naszym wynajmowanym mieszkaniu przez klika dni. Bardzo to wszytko przeżyłam, byłam przy nim w szpitalu dzien i noc, ile się tylko dało. Przyrzekał, że już nigdy, nigdy tak nie postąpi, ze ma nauczkę na całe życie... Wróciliśmy w ostatnią środę do rodzinnego miasta, o 23 dostaje od niego sms, że już idzie spać, bo rano ma szkołę, że mnie kocha i życzy dobrych snów. Nie wiedział, że byłam z jego siostrą w knajpce na kolacji, zwyczajnie się zasiedziałyśmy, zagadałyśmy i wyszłyśmy po 23..ide krakowskim przedmieściem i z klubu wychodzi on, z kolegami.. nawet nie potrafię słowami opisac co poczułam.. nóż wbity w serce? to było o wiele gorsze uczucie niż wtedy gdy sie dowiedziałam, ze leży w takim ciężkim stanie w szpitalu. Zobaczył mnie, zamurowało go, zapytał "co JA tu robię". Zaczęłam biec, wsiadłam do taxówki.. nie pobiegł za mną, nie pojechał, tylko dzwonił i dzwonił. Za którymś razem odebrałam, coś próbował tłumaczyć, wyjaśniać.. znów mnie oszukiwać. Boże nie wiem co robić, wiem co powinnam, jest jedyne wyjście. zostawić go. ale jak ja sobie poradze, tak go kocham, nie moge powiedzieć, że kochałam. nie wyobrażam sobie, ze go nie ma przy mnie. co robić? Do tego wszystkiego jeszcze musze sama wrócić do tego mieszkania, zakończyć przynajmniej jeden semestr w szkole i dopiero bede mogła wrócić do domu. Bede tam sama.. juz nawet nie wspomnę o kosztach, (bede musiała poszuakć gdzies pokoju) bo nie stać mnie, zeby płacić samej za kawalerkę. Wszystko runęło jak domek z kart.. ta niemoc i bezradność jeszcze straszna. i to poczucie beznadziei, oddajesz komuś całe serce przez 5 lat, a on go rozbija w drobny mak, te wszytkie słowa, zapewnienia, wyznania...to nic. nigdy nie przeżyłam niczego gorszego, nigdy nie było tak źle...
Podobne tematy
nigdy nie przeżyłam niczego gorszego, nigdy nie było tak źle...
wyobrazam sobie , ze bardzo cierpisz.
To jakby naderwane zaufanie, czy "zdrada" .
Wiem, ze nie da sie budowac zwiazku na klamstwach, oszukiwaniu siebie nawzajem. I Ty to wiesz.
Mowisz , ze kochasz... hmmm... czy dasz rade tak zyc ? z kims takim , kto nie szanuje swojego slowa?
Przemysl.
Roznie ludzie w zwiazkach zyja. Sa tacy, ktorym takie zycie odpowiada. Czy nalezysz do nich?
Odpowiedz sobie na te pytania.
Jestes mloda i masz wybor.
Mój post, to nie bedzie miód dla Twojego serca, ale niestety wyjście masz jedno: zostaw go. Dzisiaj oszukuje Cię w drobnych sprawach, później zacznie w poważnych. Związesz sie z nim, urodzisz mu kiedyś dziecko i zatoniesz w pieluchach i garach, podczas, gdy Twój men będzie musiał "zostać po godzinach", "jechać w delegację", a faktycznie będzie się zabawiał z kolegami lub panienkami.
Sądzę, że pojęcia typu lojalność, uczciwość czy też wdzięczność są obce Twojemu chłopakowi.
Wiem, że finanse są problemem, ale nie warto marnować życia dla osoby, która jest nieuczciwa względem Ciebie. Teraz, kiedy nic Was nie trzyma razem (ślub, dziecko) będzie Ci dużo łatwiej odejść i zacząć od nowa.
Powodzenia, 3mam kciuki
Każdej osobie jaką znam, w takiej sytuacji, powiedziałabym, ze nie ma na co dłużej czekać. I ze zdziwieniem zapytała, czego Ty jeszcze potrzebujesz by otworzyć oczy, zdrady? Ale po prostu tak strasznie się boje... boję sie panicznie, chwil kiedy go przy mnie nie będzie, był moim światem, spełnieniem marzeń, podporą, osobą, która zawsze pchała mnie do przodu, była w przy mnie. rozumiała. Człowiekiem, z którym,jak do tej pory, spędziłam najpiękniejsze lata życia.. i koniec?
Nie da się tak żyć, do końca świata już mu nie zaufam jak kiedyś, będą ciągłe podejrzenia.. nieustanny strach.. zastanawianie się nad każdym jego słowem.. rozstrzyganie.. prawdy. Ja to wszytko wiem, ale jak sobie z tym wszystkim poradzić, Boże jak...
5 2011-12-10 11:32:00 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-12-10 11:32:54)
Każdej osobie jaką znam, w takiej sytuacji, powiedziałabym, ze nie ma na co dłużej czekać. I ze zdziwieniem zapytała, czego Ty jeszcze potrzebujesz by otworzyć oczy, zdrady? Ale po prostu tak strasznie się boje... boję sie panicznie, chwil kiedy go przy mnie nie będzie, był moim światem, spełnieniem marzeń, podporą, osobą, która zawsze pchała mnie do przodu, była w przy mnie. rozumiała. Człowiekiem, z którym,jak do tej pory, spędziłam najpiękniejsze lata życia.. i koniec?
Nie da się tak żyć, do końca świata już mu nie zaufam jak kiedyś, będą ciągłe podejrzenia.. nieustanny strach.. zastanawianie się nad każdym jego słowem.. rozstrzyganie.. prawdy. Ja to wszytko wiem, ale jak sobie z tym wszystkim poradzić, Boże jak...
wiem , ze lepiej doradzac, niz samemu sie z takim bolem uporac.
A gdybys sprobowala spojrzec troche chlodniej na niego ? moze by pomoglo?
Nie idealizuj go, nie "ukazuj" go sobie w rozowych barwach.Spojrz na to , co zrobil trzezwymi oczami, tak , jakbym ja np. patrzyla. Z boku.
Moze by pomoglo?
I jeszcze jedno pytanie mam:dlaczego sie boisz ?
Witam jakis rok temu bylem w analogicznej sytuacji, dziewzyna klamala w bardzo drobnych rzeczach nawet mniejszych niz twoje sprawy, nie bylem z nia az tak dlugo ale rok to tez jakis czas, kochalem ją ale mimo wszystko trzeba bylo podjac decyzje o rozstaniu , bo jak zyc z kims kto klamie?
przerabialem analizowanie kazdego slowa, kazdego sms ze idzie spac , tez ciezk bylo wyobrazic sobie zycie bez niej,ale jakos wyszlo ,teraz znow pryslo, ale w przyszlosci znow wyjdzie , jestes mloda i tak jak kolezenki uwzam , ze to ostatni moment na spokojne odejscie bo gdy juz bedzie dziecko , slub tak latwo nie bedzie( mimo ,ze zapewne cholernie ciezko)
poczatek napisał/a:Każdej osobie jaką znam, w takiej sytuacji, powiedziałabym, ze nie ma na co dłużej czekać. I ze zdziwieniem zapytała, czego Ty jeszcze potrzebujesz by otworzyć oczy, zdrady? Ale po prostu tak strasznie się boje... boję sie panicznie, chwil kiedy go przy mnie nie będzie, był moim światem, spełnieniem marzeń, podporą, osobą, która zawsze pchała mnie do przodu, była w przy mnie. rozumiała. Człowiekiem, z którym,jak do tej pory, spędziłam najpiękniejsze lata życia.. i koniec?
Nie da się tak żyć, do końca świata już mu nie zaufam jak kiedyś, będą ciągłe podejrzenia.. nieustanny strach.. zastanawianie się nad każdym jego słowem.. rozstrzyganie.. prawdy. Ja to wszytko wiem, ale jak sobie z tym wszystkim poradzić, Boże jak...wiem , ze lepiej doradzac, niz samemu sie z takim bolem uporac.
A gdybys sprobowala spojrzec troche chlodniej na niego ? moze by pomoglo?
Nie idealizuj go, nie "ukazuj" go sobie w rozowych barwach.Spojrz na to , co zrobil trzezwymi oczami, tak , jakbym ja np. patrzyla. Z boku.
Moze by pomoglo?
I jeszcze jedno pytanie mam:dlaczego sie boisz ?
Wiem, że tak powinnam zrobić, przypomnieć sobie ile razy mnie skrzywdził, oszacować ile razy skłamał.. pisząc, zapewniając niemalże jednocześnie, ze tak kocha.. i ,że zrobi dla mnie wszytko. Rano tak pisał, wieczorem wychodził - kłamiąc. Nie wiem dlaczego mi to wszytko zrobił.. taki charakter czy co... w ogóle można znaleźć jakieś wytłumaczenie? ... Tutaj tak wiele dla ciebie robi, a tutaj tak cie krzywdzi, o co chodzi.... Boje się bo tyle z nim byłam, tyle razem przeliśmy, zawsze przy mnie był i nagle mam zostać sama, bez niego..nie wyobrażam sobie nawet tego... wiem co musze zrobić, wiem, póki jest czas....
pomaranczowa 1 napisał/a:poczatek napisał/a:Każdej osobie jaką znam, w takiej sytuacji, powiedziałabym, ze nie ma na co dłużej czekać. I ze zdziwieniem zapytała, czego Ty jeszcze potrzebujesz by otworzyć oczy, zdrady? Ale po prostu tak strasznie się boje... boję sie panicznie, chwil kiedy go przy mnie nie będzie, był moim światem, spełnieniem marzeń, podporą, osobą, która zawsze pchała mnie do przodu, była w przy mnie. rozumiała. Człowiekiem, z którym,jak do tej pory, spędziłam najpiękniejsze lata życia.. i koniec?
Nie da się tak żyć, do końca świata już mu nie zaufam jak kiedyś, będą ciągłe podejrzenia.. nieustanny strach.. zastanawianie się nad każdym jego słowem.. rozstrzyganie.. prawdy. Ja to wszytko wiem, ale jak sobie z tym wszystkim poradzić, Boże jak...wiem , ze lepiej doradzac, niz samemu sie z takim bolem uporac.
A gdybys sprobowala spojrzec troche chlodniej na niego ? moze by pomoglo?
Nie idealizuj go, nie "ukazuj" go sobie w rozowych barwach.Spojrz na to , co zrobil trzezwymi oczami, tak , jakbym ja np. patrzyla. Z boku.
Moze by pomoglo?
I jeszcze jedno pytanie mam:dlaczego sie boisz ?
Wiem, że tak powinnam zrobić, przypomnieć sobie ile razy mnie skrzywdził, oszacować ile razy skłamał.. pisząc, zapewniając niemalże jednocześnie, ze tak kocha.. i ,że zrobi dla mnie wszytko. Rano tak pisał, wieczorem wychodził - kłamiąc. Nie wiem dlaczego mi to wszytko zrobił.. taki charakter czy co... w ogóle można znaleźć jakieś wytłumaczenie? ... Tutaj tak wiele dla ciebie robi, a tutaj tak cie krzywdzi, o co chodzi.... Boje się bo tyle z nim byłam, tyle razem przeliśmy, zawsze przy mnie był i nagle mam zostać sama, bez niego..nie wyobrażam sobie nawet tego... wiem co musze zrobić, wiem, póki jest czas....
Nie wiem dlaczego to robil, dlaczego klamal, moze juz po prostu taki jest?-nielojalny, klamliwy?
a moze sie bal , ze "nie pozwolisz" mu wyjsc gdzies? nie wiem.
Nie boj sie zostac sama.
To przeciez nie koniec swiata. Rozumiem bol rozstania. Kazde rozstanie boli,ale nie bedziesz sama -tak sobie to tlumacz- PObedziesz tylko sama , jakis czas...
Pisz tutaj, dziel sie swoim bolem, czytaj , co inni przezywaja, ale MYSL O SOBIE, walcz o siebie, nie o niego.
P.S
to nie byly najpiekniejsze lata Twojego zycia, uwierz mi!
P.P.S.
One jeszcze przyjda i wtedy bedziesz z pewnoscia wiedziala , ze to sa te najpiekniejsze.
A co Twój facet na to? Czy próbuje coś wyjaśnić? Bo nie da się tak żyć - to fakt, ale jak sama piszesz mnóstwo Was łączy... Więc pytanie, czy jemu zależy na Twoim zaufaniu, bo jednak ludzie wybaczają sobie przeszłość... Może warto porozmawiać - co było przyczyną jego kłamstw, czy chce inaczej żyć, czy chce popracować nad tym byś mogła mu ufać... Czy chce....... A i tak całkiem możliwe, że się nie uda, ale rozstanie to też nie taka prosta sprawa.... U mnie już ponad pół roku minęło (również długi związek) i ta samotność jest straszna...
Dziewczyny pisze bo jestem w totalnej rozsypce.
Życie rozsypało mi sie na kawałki. Byłam z chłopakiem 5 lat i dokładnie 6 miesięcy. Poznaliśmy się jak miałam 16 lat on 17.
Ewidentnie za młody wiek na tak poważne związki ![]()
Nawet nie wyobrażasz sobie jak dobrze Cie rozumiem,, tez żyłam w związku wktórym mój partner mnie wciąż okłamywał, czasami przyznawał się sam po czasie, czasami wychodziło to przez przypadek,ciagle tylko obiecywał że się zmieni,, było tylko gorzej, do tego doszła niesamowita niesłowność, i ciagłe olewanie mnie, wkońcu pod wpływem chwili, podczas ostatniej naszej kłótni zerwałam z nim, uderzyłam go w twarz za to wszystko i poszedł i juz nie wróci,, od tego momętu mineło kilka tyg. jest mi teraz niesamowicie źle, tęsknie za nim, jednak wiem że to była jedna z najlepszych decyzji jakie mogłam podjąć, bo nie da się życ z czł. któremu nie można zaufać,,musisz sama podjąć tą decyzję, a wiem po sobie że nie jest to łatwe,, ale wiec że jeśli te jego kłamstwa będą się powtarzać to będzie Cie to tylko wyniszczać, będziesz sie bała z dnia na dzień coraz bardziej,że znowu Cie okłamie, i będziesz tylko przez to cierpieć, jeśli go zostawisz napewno nie bedzie Ci łatwiej,będziesz czuła tą okropna tęsknote i napewno nie jedną łzę wylejesz, ale uwolnisz się wtedy od jego kłamstw, i napewno poznasz kiedys kogos cudownego komu bedziesz mogła w pełni zaufać:)w moim związku gdy zaczęły sie kłamstwa ze strony mojego partnera, to później było juz tylko gorzej,,nie pozwól do tego by te niewinne kłamstwa przerodziły się w cos więcej, tak jak to było w moim przypadku,,bo będzie Ci się jeszcze ciężej pozbierać...
Wiem, ze jest Ci ciężko bo nie jest łatwo zapomnieć kogoś kto przez kilka lat był częścią twojego życia. Wiem to z własnego doświadczenia chociaż upadamy na dno musimy się od niego odbić. Wierzę, ze Ci się uda